ana119
27.01.06, 13:10
Witam!
Zaglądam tu od niedawna i postanowiłam poprosić Was o radę w kwestii zakupów
dla córki mojego M. Mała mieszka z matką i jej mężem w innym mieście i
odwiedza nas niezbyt częsta z tej przyczyny. Natomiast podczas wizyt, świąt
czy rozmów telefonicznych ciągle czegoś potrzebuje. Zaskakują mnie
te "żądania" bo np na święta zapytał M. jej matkę czy może podpowiedzić co
mała chciałaby dostać (5 kl.) i tu pojawia się znowu "prośba" o kupno kurtki
a jest przecież koniec grudnia czyli środek zimy. Oni nie daja sobie
normalnie takich prezentów pod choinkę! Kiedy przyjeżdża do nas w odwiedziny
to też pojawia sie prośba o zakup np butów. Alimenty są uzgodnione a ich
rodzina żyje na raczej wysokim standardzie więc takie konkretne żądania rażą
mnie bardzo. Prezenty na urodziny czy święta kupowane przez nas były też
przemyślane. Wspomnę tylko tylko dla przybliżenia taką sytuację z ubiegłego
roku: kupiliśmy małej pod choinke sweterek grubszy z kapturem i coś tam
jeszcze a paczka została wysłana pocztą. Kiedy przyjechała do nas w tym
sweterku zaputałam czy lubi go nosić a ona mówi że tak to jej ulubiony i że
dostała pod choinke od babci... Mi opadła szczęka bo jak się okazało mama jej
nie powiedziała od kogo a przecież w tym wieku nie wierzy się już w św.
Mikołaja.
Mała jest bardzo pewna swoich racji i ma tupet (mamusia też ładnie umie
prosić...)
i musimy dokładać do jej aparatu cyfrowego, mebli itp. bo zbiera i jej
brakuje. Nie wiem jak to rozwiązać. M. godzi się chociaż się złości a my się
kłócimy coraz częściej. Dodam że my nie szastamy tak pieniędzmi i wielu
rzeczy brakuje nam w nowym mieszaniu które też jest na kredyt.
Prosze pomóżcie jak rozwiązać to błędne koło!