sadelko_pimpka
21.03.06, 13:34
Czy to naprawde nie fair z mojej strony,ze nie zycze sobie kontaktow
z przyszywana pasierbica ( oczywiscie kontaktow ja-ona,a nie narzeczony-ona )
Moze przeciez spotykac sie z ojcem kiedy chce ( nie ingeruje w to, nie
wtracam sie )-jezeli u nas w domu to pod jednym warunkiem,ze wiem o tym z
wyprzedzeniem i moge ten czas sobie spokojnie zorganizowac( np.gdzies w
miedzyczasie pojechac,cos zalatwic ) Nie pomagaja moje argumenty,ze
dwoch,zwlaszcza doroslych osob nie mozna przymusic do przyjazni
( zwlaszcza,ze z obydwu stron wystepuje niechec ),ze przeciez ona przyjezdza
do ojca ( zeby np.wyzalic sie z jakis klopotow i oczywiscie po kaske/drogi
prezent itp.) a nie do mnie. W domu nie ma mozliwosci,ze w tym czasie
moglabym, byc gdzie indziej ( male mieszkanie ) Przeciez ja nie mam zadnych
obowiazkow wzgledem niej,jest dla mnie obcym i w dodatku niechetnym mi
czlowiekiem.Owszem,jest dla narzeczonego bliska osoba,ale przeciez nie
wszystkie bliskie mu osoby musza byc bliske rowniez mnie ( on np.nie przepada
za moja przyjaciolka,nie chce nawet isc na jej slub,chociaz zaprosila nas
oboje i bede tam swiadkiem - ja nie mialam do niego o to pretensji-
powiedzialam -Twoj wybor)