Dodaj do ulubionych

Dzis już środa

22.03.06, 10:18
Sprawa odbędzie sie o 13.30. Stres coraz większy. Dziękuje Wam wszystkim za
liczne wypowiedzi w moim wątku. Bardzo mi pomaga to że moge sie tu wygadać
jak równiez to że później mogę poczytać Wasze wypowiedzi które sie różnią od
mojego punktu widzenia ( mam na myśli oczywiście m-m-m) Ja jednak jestem
zdecydowana. Nie wycofam się ze swojej decyzji i będe pomagać mojemu mężowi.
i tak jak to któras z Was napisała(bardzo mądre słowa) dla świętego spokoju
nie można zmienić własnych myśli czy pozbyć się wartości jakimi się kieruje.
Być może przyjdzie taki moment w zyciu że młody zrobi mi jakąś przykrość i
zaboli mnie to bardziej niż od własnych dzieci ale tez nie wiem na dzień
dzisiejszy co było by dla mnie gorsze: rozczarowanie za kilka lat z powodu
młodego czy wyrzuty sumienia że mogłam pomóc dziecku a stchórzyłam tylko z
powodu mojej matki. Trzymajcie za nas kciuki a ja napiszę Wam co się wydażyło.
Obserwuj wątek
    • lilith76 Re: Dzis już środa 22.03.06, 10:22
      trzymam kciuki smile
      • natasza39 Re: Dzis już środa 22.03.06, 10:43
        ja tez trzymam kciuki. Powodzeniasmile
        • mrs_ka Re: Dzis już środa 22.03.06, 12:14
          trzymam kciuki.

          a.
          • wiola101 Re: Dzis już środa 22.03.06, 14:12
            Mąż nie dzwoni, narazie cisza. Sprawa trwa już 45 min o Boże co tam się dzieję
            a ja już nie mogę wytrzymać, tak bardzo się denerwuje...
            • wiola101 Re: Juz po 22.03.06, 15:15
              Przed chwilka dzwonił do mnie M. że jest juz po sprawie. Nic konkretnego
              jeszcze nie wiemy. Ogłoszenie wyroku ma nastąpić 30 marca. Pytali męża od kiedy
              chciałby wziąć młodego do siebie zwracając uwagę że jest w II klasie, będzie
              mniał komunię i wiąze sie też to ze zmianą szkoły. Mama młodego oczywiście nie
              podjęła leczenia tłumacząc jak zwykle już od listapada 2004 że jest " w trakcie
              załatwiania" Mąż kiedyś na sprawie nadmienił że nie jest przekonany co do
              uczciwej miłości babci wobec dzieci zwracając uwage na zysk jaki przynosi
              instytucja rodziny zastępczej przy rencie w wys. 470 zł. Babcia oczywiście do
              dnia dzisiejszego twierdziła że trzymuje jedynie 300 zł. dodatku. Dzis jednak
              została zobligowana przez sąd do opkazania sie rachunkami i wyszło że otrzymuje
              łącznie na 3 dzieci 3500 zł.
              • kammik Re: Juz po 22.03.06, 15:19
                Wyglada na to, ze bedzie ok smile Gratuluje
                • wiola101 Re: Juz po 22.03.06, 15:32
                  nie dziękuje. Zastanawiam się tylko od kiedy ewentualnie młody będzie mógł
                  zamieszkać z nami i jak tą wiadomość będę musiała przekazać swoim rodziców.
                  Czuję że będzie niezła jatka. Uf, stres mnie wykończy..
                  • kammik Re: Juz po 22.03.06, 15:37
                    Zapewne- jesli zapadnie korzystne orzeczenie - od konca roku szkolnego. (nie
                    kojarze zupelnie, w jakiej odleglosci teraz mieszkacie od siebie i czy mozliwe
                    jest niezmienianie szkoly, wtedy mozna by "od reki").
                    Jatka moze i bedzie, a moze jak rodzice przekonaja sie, ze decyzja jest
                    ostateczna i nieodwolalna to przestana sie szarpac? Skoro i tak niczego zmienic
                    nie beda mogli?
                    • wiola101 Re: Juz po 22.03.06, 15:40
                      Obyś miała racje. Tak bardzo bym chciała aby moja mama to zaakceptowała. A
                      odległość jaka nas dzieli to 100 km.
                      • kammik Re: Juz po 22.03.06, 15:57
                        Nastawialabym sie raczej, ze nie bedzie to akceptacja a niechetna tolerancja
                        (na zasadzie "skoro i tak sie nic nie zmieni, to trudno"). Ale i tak bylby to
                        postep smile
    • kicia031 Re: Dzis już środa 24.03.06, 10:37
      Zyczymy wam powodzenia - miejmy nadzije, ze wyrok bedzie korzystny dla was i
      przede wszystkim dla dziecka. Co do mamy, to niezaleznie od tego jak ona sie
      zacho3a pamietaj, ze to ty robisz wlasciwa rzecz i niech ci to daje sile.
      Ja cie bardzo podziwiam i trzymam kciuki - moze nie zmienisz swojej mamy, ale
      zapewne stanowczoscia uda ci sie doprowadzic do akceptacji status quo.
      Pozdrowienia
      Kicia
      • wiola101 Re: Dzis już środa 24.03.06, 10:56
        Dziekuje Wam kochane macoszki za słowa otuchy i pocieszenia. Mam cholernego
        pietra jak to wszystko poukładamy szczególnie ze niestety pomoc mojej mamy
        również jest mi bardzo potrzebna. Oboje pracujemy i żadno z nas nie moze
        zrezygnować z pracy bo musimy spłacac kredyt hipoteczny a dzieciaki pilnuje
        moja mama. A niestety zapowiedziała mi że jak młodego wezme to ona nie tknie
        nie tylko nic przy nim ale i przy moich dzieciach również. Więc same
        rozumiecie. Córcia ma lat 8 więc nie jest taka mała i jakoś sobie poradzę ale
        chodzi mi o mojego młodszego synka który dzis kończy 7 m-cy i wiem że takiej
        opieki jak ma w tej chwili od mojej mamy nigdzie mieć nie będzie.
        • m-m-m Re: Dzis już środa 24.03.06, 11:16
          A jak Twój mąż zamierza zorganizować tę opieke nad dziećmi (wszystkimi) ?
          Każda babcia, czy dziadek ma prawo odmówic pomocy przy wnukach jako obowiązku
          stałego. Chyba Twój mąż wiedział, że decycdując się na przejęcie opieki nad
          synem z innego związku wyręki w jego obowiązkach wobec dzieci od Twojej mamy
          miał nie będzie?
          • wiola101 Re: Dzis już środa 24.03.06, 11:34
            Czemu Ty tak bojowo jesteś nastawiona do mojego M. Wogóle z Twoich postów
            wynika że u Ciebie nie ma wspólności w małżeństwie -tylko moje i Twoje, moje
            pieniądze i jego, moje dzieci i jego. Przecierz to jest jakies chore! Mój M ma
            prace zmianową więc jednego tyg jest w domku po 14 -stej więc od tej godziny
            zajmuje sie juz dziecmi, nastepnego tyg. pracuje od 14 stej wieć do połódnia
            jest w domku i zajmuje się dziećmi a jeszcze nast. tyg pracuje od 22.00 do 6
            rano więc całe dnie jest w domu. Ja jestem w domu zawsze po 16-stej.Jak wynika
            z powyższego ewentualne zainteresowanie sie starszymi dziećmi może być
            potzrebne ale nie musi bo znam i młodego i moją córcie że jak by zostali 2
            godz. sami to nic głupiego nie zrobią. Mi chodzi jedynie o nasze najmłodsze
            dziecko ale jak będę musiała to dam sobie jakoś radę. I prosze Cie zanim cos
            napiszesz i naskoczysz na mojego męża to pomyśl czy to co chcesz napisac jest
            zasadne i przede wszystkim ma sens bo My ( mysleo Tobie i o mnie) różnimy sie
            bardzo i prowadzimy zupełnie inne domy. Z Twoich wypowiedzi czuc chłód i
            wyrafinowanie. Ja natomiast z mężem staramy sie dla siebie jak najlepiej i
            każde z nas jeżeli cos robi to mysli o drugiej stronie,wszystko ze soba
            ustalamy i funkcjonujemy jako MY-RAZEM a nie osobno. Uszanuj To - dziękuję
            • yuka66 Re: Dzis już środa 24.03.06, 12:00
              Szkoda tylko, ze nie myslisz o swojej mamie. Ona nie ma nic do powiedzenia, nie
              liczysz sie z jej zdaniem. Za kilka dni prawdopodobnie postawisz ja przed
              faktem dokonanym i jeszcze spodziewasz sie, ze Ci pomoze przy dziecku.
              • wiola101 Re: Dzis już środa 24.03.06, 12:05
                jakbym o niej nie myślała to bym sie wcale nie przejmowała nastrojami mamy -
                chyba logiczne!
                poza tym moja mama przez ostanie trzy lata namawiała mnie na drugie dziecko po
                to "aby mogła mi pomóc w wychowaniu dopóki jest młoda".
            • m-m-m Re: Dzis już środa 24.03.06, 12:07
              I prosze Cie zanim cos
              > napiszesz i naskoczysz na mojego męża to pomyśl czy to co chcesz napisac jest
              > zasadne i przede wszystkim ma sens bo My ( mysleo Tobie i o mnie) różnimy sie
              > bardzo i prowadzimy zupełnie inne domy. Z Twoich wypowiedzi czuc chłód i
              > wyrafinowanie.


              Nie to nie. Pisać Ci nic nie muszę. Dawać i prosić to o jedno za dużo.
              Uszczęśliwiać na siłę mimi radami Cię nie zamierzam. Szkoda mi tylko Twojej
              matki.
              Powodzenia.
              • kasia_kasia13 Re: Dzis już środa 24.03.06, 12:26
                >Szkoda mi tylko Twojej
                > matki.

                A mi szkoda jego M. Bo facet ciezko pracuje, zarabia na rozbudowe domu a i tak
                rodzina zony wypomina mu, ze nie jest u siebie a jego i jego syna traktuja per
                noga.

                • m-m-m Re: Dzis już środa 24.03.06, 12:45
                  Bo facet ciezko pracuje, zarabia na rozbudowe domu a i tak
                  rodzina zony wypomina mu, ze nie jest u siebie a jego i jego syna traktuja per
                  noga.



                  Wiedział co robi, wiedział że wchodzi nie do swojego domu. Nikt mu inwestycji
                  robić nie kazał.
                  • kasia_kasia13 Re: Dzis już środa 24.03.06, 12:49
                    m-m-m napisała:

                    > Bo facet ciezko pracuje, zarabia na rozbudowe domu a i tak
                    > rodzina zony wypomina mu, ze nie jest u siebie a jego i jego syna traktuja
                    per
                    > noga.
                    >
                    >
                    >
                    > Wiedział co robi, wiedział że wchodzi nie do swojego domu. Nikt mu inwestycji
                    > robić nie kazał.

                    Jasne, ze wiedzial co robi. Co nie zmienia faktu, ze mi go zal. I jego
                    przypadek potwierdza to, co zawsze uwalazam: mieszkac trzeba na swoim. Zamiast
                    inwestowac w mieszkanie tesciow trezba bylo kupic swoje i tesciow nie mialaby
                    nic do powiedzenia.
                    • wiola101 Re: Dzis już środa 24.03.06, 12:54
                      Teraz też żałujemy ale jak rozpoczynaliśmy inwestycje moja mama nie miała nic
                      przeciwko dziecku mojego M. Mało tego ona go nie raz wyściskała i ucałowała.
                      Ubolewała czesto nad nim że taki biedny, że matka jego taka ie dobra itd.
                      Jednak jak zaczęło się tam dziac naprawde źle i pojawiła sie szansa na
                      zamieszkanie młodego z nami ( ale to już było w momencie kiedy zaczelismy
                      budowe) moja mama stwierdziła ze bachora pod swoim dachem widzieć nie chce)I
                      weź tu bądź mądry i zrozum coś z Tego?
                      • gosza26 Re: Dzis już środa 24.03.06, 13:11
                        wiola101 napisała:

                        > Teraz też żałujemy ale jak rozpoczynaliśmy inwestycje moja mama nie miała nic
                        > przeciwko dziecku mojego M. Mało tego ona go nie raz wyściskała i ucałowała.
                        > Ubolewała czesto nad nim że taki biedny, że matka jego taka ie dobra itd.
                        > Jednak jak zaczęło się tam dziac naprawde źle i pojawiła sie szansa na
                        > zamieszkanie młodego z nami ( ale to już było w momencie kiedy zaczelismy
                        > budowe) moja mama stwierdziła ze bachora pod swoim dachem widzieć nie chce)I
                        > weź tu bądź mądry i zrozum coś z Tego?
                        ------------------------------------------
                        Jesteś pewna,że to była Twoja matka a nie mój ojciecwink Choc tak ostro nie odwazył się powiedziec droga była identyczna....
                    • gosza26 Re: Dzis już środa 24.03.06, 13:07
                      Wiola mamy bardzo, ale to bardzo podobne przejścia.
                      Z rodzicami przechodziłam to samo, nie mieściło im się w głowia ,że mogłam mieć u nich wszystko pod nos podstawione, a wybrałam droge pod górkę.... Kiedy jednak zachorowałam cały cięzar spadł na M. rodzice wogóle sie "nie spisali"....

                      Nie jestem typem męczennicy, popełniłam wiele błędów, czasami sił już brakowało.Ale jak słusznie zauwazyłas jesli się powiedziało A, trzeba powiedzieć B. To się nazywa konsekwencja...

                      Problem w tym,że nikt nie wie jaki rachunek wystawi życie, więc trzymam za Was kciukismile)
                      • wiola101 Re: Dzis już środa 24.03.06, 13:48
                        To jak moja droga sobie poradziłas? Proszę napisz mi jak to wyglądało u Was a
                        jak jest teraz? Bardzo Cię proszę bo jak sama rozumiesz to teraz najbardziej
                        istotna dla mnie sprawa która niestety często spedza sen z powiek.
                        • gosza26 Re: wiola sprawdź pocztęn/txt 24.03.06, 13:54


                          • wiola101 Gosia daj znać czy odbierasz moje wiad. 24.03.06, 15:11
                            • gosza26 Re:tak:) 27.03.06, 13:49


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka