Dodaj do ulubionych

jak sie zachowac?

12.09.06, 22:46
witam. od 2 lat jestem macocha calodobowa dla 18-letniej dziewczyny. moze
jestem staroswiecka, ale nie wiem jak sie zachowac w sytuacji kiedy ona chce
przyprowadzic chlopaka na noc, czy polozyc razem spac, czy osobno?
podejrzewam, ze sypiaja ze soba, ale mnie ta sytuacja troszke krepuje. dodam
jeszcze, ze chlopaka nie znam i nie wiem na ile powazny jest ten zwiazek.
Obserwuj wątek
    • ciemnanocka Re: jak sie zachowac? 12.09.06, 23:50
      U nas sprawa byla jasnasmile
      Nie dosc na tym, ze w osobnych lozkach, to osobnych pokojachsmile
      Nawet jak byl to zwiazek szescioletni...
      Moim zdaniem, jezeli nawet go nie znasz to prosta sprawa. Jest gosciem, spi
      osobno. Jezeli pasierbica mieszkajac u Ciebie nie zapoznala was, to mozesz
      sadzic, ze to nie jest zwiazek na tyle powazny, by spali razem.
      ale ja tez starej daty jestemsmile
      • tropicana Re: jak sie zachowac? 13.09.06, 00:13
        Też widocznie jestem starej daty.
        Postawiłabym się, gdyby nawet małżonek miał inne zdanie.
        Mój dom, moje obyczaje. Zresztą dziewczyny takim postawieniem sprawy na pewno
        nie skrzywdzisz.
      • khaldum Re: jak sie zachowac? 13.09.06, 07:29
        ufff, myslałam, że tylko ja jestem starej daty...

        oddzielne pokoje
        z drugiej strony dziwne przyprowadzać na noc chłopaka, o którym nikt nic nie wie...


        ****************************
        Z założenia nic nie muszę... lekarz mi tego nie zapisał smile
    • reksia Re: jak sie zachowac? 13.09.06, 08:30
      hehehe...a mi się wydawało,że dzieciaki 11 i 12 lat (tak jak w moim przypadku)
      stwarzają problemy;P,ale jak widzę ....wszystko dopiero przedemną ;P...

      Jak najbardziej w osobnych łóżkach .Niech chłopak od początku wie,że jeśli chce
      związku z Waszą córą,to musi się conajmniej postarać pokazać z dobrej
      strony...hmmm to chyba on powinien się starać a nie Ty

      i żadne to "staroświectwo",tylko obrona własnych interesów,czy interesów
      dziecka,nawet jeśli ono miało by ochotę na coś innego...bo w sumie 18 lat
      to ..."szalony wiek" wink i jak piękny

      ale na pewno racja jest też w pytaniu "dlaczego on ma nocować u Was w domu" i
      moim zdaniem jest różnica jeśli np."jest z innego miasta i jest np.przejazdem a
      nie ma wieczornego pociągu" a "między przykładem gdy np.ma spać,bo ma taki
      kaprys ,a mieszka dwa bloki dalej",mi się wydaje że drugiemu przypadkowi warto
      by się chyba przyjżeć....na ile poważnie szanuje Wasz dom,a co za tym idzie i
      córę Waszą...bo może to i staroświeckie,ale nie od dziś wiadomo,że jak Janek
      został wychowany tym i Jan trąci.Dziś on nie uszanuje jej domu w tej drobnej
      sprawie a jutro ona bedzie siedziała na "macochach"czy "samodzielnych";P))))))
      • reksia Re: jak sie zachowac? 13.09.06, 08:35
        a swoją drogą to chyba bardzo fajny moment na poważniejszą i bliższą rozmowę z
        dziewczyną smile chodź pewnie powinna ona być bardzo ,ale to bardzo wyczuta i
        delikatna
        Pozdrawiamsmile
        • kasian27 Re: jak sie zachowac? 13.09.06, 09:39
          rozmowe na tematy damsko-meskie mialysmy rok temu ale to raczej tylko ja
          mowilam, zaprowadzilam ja tez wtedy pierwszy raz do ginekologa. zadalam to
          pytanie bo ona byla tydzien temu u swojej matki, wlasnie z tym chlopakiem i
          mamusia polozyla ich razem.
          • reksia Re: jak sie zachowac? 13.09.06, 10:42
            hehehehehe...może mamusi następny alimenciarz potyrzebny;P))))))
    • lilith76 Re: jak sie zachowac? 13.09.06, 09:50
      Jako anegdotkę napiszę jak to było u moich kolegów:
      Starszy i jego dziewczyna spali w oddzielnych łóżkach. Młodszy spał ze swoją w jednym. Dodam, że dziewczyny były z wizytą równocześnie, a sugestie co do łóżek wyszły od rodziców kolegów... W domu było sporo łóżek.
      To dopiero absurd.
    • kasia_kasia13 Re: jak sie zachowac? 13.09.06, 10:38
      Ja bym polozyla w jednym.
    • luna67 Re: jak sie zachowac? 13.09.06, 11:10
      Ja na twoim miejscu bym sie martwila nie o to, czy polozyc ich razem spac czy
      osobno, ale, czy ona jest zabezpieczona, gdyz zakazany owoc lepiej smakujesmile
      Mozesz ich polozyc osobno, ale nie licz na to, ze nie beda w nocy
      "lunatykowac"smile, chyba, ze masz ochote w nocy stac na warciesmile

      Dziewczyna ma 18 lat i jest (wedlug prawa) pelnoletnia. Jezeli juz ze soba spali
      u matki, tzn., ze zwiazek jest powazny (o ile jest to jej jedyny i pierwszy
      chlopak), a ze wam jego nie przedstawila? hm..., porozmawiaj z nia o tym na
      powaznie i powiedz jej o swoich "bolaczkach" moze zrozumie twoja postawe.
    • m-jak-magi Re: jak sie zachowac? 13.09.06, 14:56
      mysle ze dorosla dziewczyna znajdzie sposob zeby spedzic czas ze swoim
      chlopakiem i pewnie nic na to nie poradzisz. wazne jest jak ty i twoj maz
      zachowacie sie w takiej sytuacji i jakie zostana ustalone zasady przez was
      zasady obowiazujace gosci w waszym domu.
      jesli masz takie wewnetrzne poczucie, ze powinni spac w oddzielnych lozkach to
      daj im do dyspozycji dwa oddzielne lozka. co zrobia to zrobia ale ty swoja
      postawa pokazesz jak do danej sprawy podchodzisz.
    • babe007 Re: jak sie zachowac? 13.09.06, 15:18
      A ja spróbowałabym sobie przypomnieć jak to było kiedy sama miałam 18 lat. Z
      ręką na sercu dziewczyny, która z Was w tym wieku nie miała chłopaka "na serio"
      (nie jest to pytanie do Mongołdy ;-P). Jeżeli Twoja pasierbica już TO robi, to
      niech robi to w przyzwoitych warunkach (bo to, że jeżeli zaczęła to będzie
      kontynuować jest pewne jak 2X2). Ważne jest żeby była zabezpieczona. Na wszelki
      wypadek sprawdziłabym jeszcze jakoś delikatnie (nie pytaj jak wink )czy
      rzeczywiście jej matka nie ma nic przeciwko temu - żeby później nie było
      awantury.

      A swoją drogą można znaleźć pozytywną stronę tej sytuacji. Fakt, że zwróciła
      się z taką prośbą świadczy o tym, że Wam ufa (bo nawet de jure dorosłej
      dziewczynie nie jest łatwo przyznać się rodzicom-opiekunom, że rozpoczęła juz
      współżycie).

      Reasumując - ja bym pozwoliła (hłe, hłe, moja mała ma dopiero 8 lat więc mogę
      się pobawić w "ciocię dobra rada")
      • kasian27 Re: jak sie zachowac? 13.09.06, 15:29
        nie jest tak do konca jak piszesz. ona tylko napisala mi smsa, ze przyjedzie z
        kolega na weekend bo jest w internacie, a to, ze byla z nim u matki wiem od
        jej mlodszej siostry, ktora mieszka z matka
        • ciemnanocka Re: jak sie zachowac? 13.09.06, 16:20
          skoro napisala z "kolegą" to sprawa jasna. Ja mam wielu kolegow, a nie sypiam z
          nimi w jednym lozku.
          • babe007 Re: jak sie zachowac? 13.09.06, 16:26
            No może cos w tym jest. Z drugiej strony jak go przedstawi jako swojego
            chłopaka (bo z tego co zrozumiałam jeszcze nie mieliście okazji go spotkać) i
            ładnie poprosi, czy nie mogliby spac razem, to chyba nie robiłabym sceny. Nic
            nie stracisz (co się miało stać to się już dawno stało), a możesz zyskać w jej
            oczach jako "równa babka".
          • kasia_kasia13 Re: jak sie zachowac? 13.09.06, 16:35
            ciemnanocka napisała:

            > skoro napisala z "kolegą" to sprawa jasna. Ja mam wielu kolegow, a nie sypiam
            z
            >
            > nimi w jednym lozku.

            Tu sie zgadzam.
            W jednym lozku jesli to chlopak i po spytaniu sie dziewczyny, czy jej to
            odpowiada.
            • anastazjapotocka Re: jak sie zachowac? 14.09.06, 17:04
              A dlaczego obcy facet w ogóle ma spać w Waszym domu? Na tym forum niektóre
              kobity to na schizofenię cierpią. 18-latka jest dla nich "dzieckiem" i "za
              młoda", żeby podjąć pracę w wakacje w celu zarobienia choć w pewnym stopniu na
              swoje potrzeby, ale na sypianie z mężczyzną jest "wystarczająco dorosła".
              Głupota i tyle.
              Jako obywatelka płacąca ZUS doradzam położyć razem: za mało rodzi się dzieci (a
              ktoś w przyszłości musi zarobić na moją emeryturę), a alimenciarz bardzo się
              przyda młodej mamusi.
              Jako osoba przyzwoita i kobieta z zasadami zastanowiłabym się, czy faceta do
              hotelu nie wysłać. A jeżeli ma spać już koniecznie u Was, to w oddzielnych
              pokojach. I na pewno bym ich przypilnowała. Zbytnia swoboda obyczajów pod Twoim
              własnym dachem fatalnie zaawocuje na przyszłość. Argument, że "to coś
              poważnego, bo oni ze sobą już sypiają" czy "jej mamusia pozwala" jest głupi i
              niemoralny. Tak jak głupia i niemoralna jest mamusia dziewczyny.
              "Coś poważnego" jest wówczas, gdy młoda kobieta ma na palcu zaręczynowy
              pierścionek, rodzice się już poznali i jest ustalona data ślubu.
              Cała reszta to tylko udawana moralność. Lepiej dla dziewczyny jak jest nieco
              staroświecka, niż nowocześnie... puszczalska.
              • kasia_kasia13 Re: jak sie zachowac? 14.09.06, 17:45
                anastazjapotocka napisała:

                > A dlaczego obcy facet w ogóle ma spać w Waszym domu? Na tym forum niektóre
                > kobity to na schizofenię cierpią. 18-latka jest dla nich "dzieckiem" i "za
                > młoda", żeby podjąć pracę w wakacje w celu zarobienia choć w pewnym stopniu
                na
                > swoje potrzeby,

                Podejrzewam, ze do mie "pijesz", i do sprawy z pasierbica Juli55, wiec Ci
                odpowiem. Nigdy nie nazwalam 18-latki dzieckiem, ktora jest za mloda do
                wakacyjnej pracy. 18-latka _moze_ podjac prace, jesli chce, ale akurat jej
                macosze guzik do tego.


                > Jako obywatelka płacąca ZUS doradzam położyć razem: za mało rodzi się dzieci
                (a
                >
                > ktoś w przyszłości musi zarobić na moją emeryturę)

                Trzeba sie bylo samej postarac smile

                > Jako osoba przyzwoita i kobieta z zasadami zastanowiłabym się, czy faceta do
                > hotelu nie wysłać. A jeżeli ma spać już koniecznie u Was, to w oddzielnych
                > pokojach. I na pewno bym ich przypilnowała.

                Proponuje cala noc stac na strazy. Albo zamontowac na jakas sprytna pulapke,
                np. dzwoneczki na klamkach.


                Zbytnia swoboda obyczajów pod Twoim
                >
                > własnym dachem fatalnie zaawocuje na przyszłość. Argument, że "to coś
                > poważnego, bo oni ze sobą już sypiają" czy "jej mamusia pozwala" jest głupi i
                > niemoralny. Tak jak głupia i niemoralna jest mamusia dziewczyny.
                > "Coś poważnego" jest wówczas, gdy młoda kobieta ma na palcu zaręczynowy
                > pierścionek, rodzice się już poznali i jest ustalona data ślubu.

                Nie wiem czy na forum, na ktorym sa kobiety, ktore spaly ze swoimi parnerami
                bez owego piersionka (za to z obraczka u niego na palcu, chyba ze ja sciagnal)
                powinnas tak pisac wink)))

                > Cała reszta to tylko udawana moralność. Lepiej dla dziewczyny jak jest nieco
                > staroświecka, niż nowocześnie... puszczalska.

                Patrz wyzej. 18-lat,ka sypiaca ze swoim stalym chlopakiem, to wedlug Ciebie
                puszczalska. A jak nazwac 19,20-latke sypiajaca z cudzym mezem?

                Ubawilas mnie, nie sadzilam, ze okreslenie "puszczalska" jest jeszcze w
                uzyciu wink)))))


                • anastazjapotocka do kasi-kasi 15.09.06, 11:52
                  Owszem, o ciebie mi chodziło i o twoje poglady jakże linearne niezwykle.
                  Twój świat jest czarno-biały (biały dla pasierbów i czarny dla macoch). Ty
                  oczywiście nie jesteś niczyją macochą i dobrze.
                  Masz natomiast w sobie tyle pokładów nienawiści do macoch, że czasem się
                  zastanawiam, jaką krzywdę musieli wyrządzić ci twoi rodzice, a zwłasza ojciec z
                  macochą.
                  Jestem staroświecka i zawsze byłam kobietą przyzwoitą, z zasadami o nienagannej
                  opinii. I nadal uważam, że nastolatki i młode kobiety (a także kobiety już
                  nieco zdesperowane) powinny się przede wszystkim szanować. Nie pochwalam
                  sypiania z mężczyzną jeszcze nie rozwiedzionym, a z żonatym - otwarcie potępiam
                  i nie insynuuj mi nie moich poglądów.
                  Sypianie z przypadkowym facetem pod dachem macochy uważam za brak szacunku do
                  macochy właśnie. Łatwo o wytłumaczenia, jeśli chce się popełnić zdrożność o
                  trudnych do przewidzenia konsekwencjach (nieplanowana ciąża, brak srodków do
                  życia i wychowania dziecka, brak zawodu, własnego kąta...) W rezultacie
                  wszystkiemu winna bedzie i tak macocha, która zostanie brutalnie oskarżona
                  o "ułatwianie". Niech się panienka realizuje seksualnie pod dachem własnej
                  mamusi.
                  Uważam, że macocha ma prawo mieć swoje zdanie na każdy temat dotyczący
                  pasierbów, a czy pasierb z tym zdaniem się liczy - to już inna kwesitia.
                  Pasierbom wolno też mieć zdanie na temat macochy. Sprawą macochy jest, co ona
                  sobie o tym zdaniu sądzi.
                  Świat nie jest czarno - biały.
                  Ty masz swoje poglądy, ja mam swoje. Nie przekonasz mnie do swojego punktu
                  widzenia, a ja ciebie do swojego przekonywać nie mam zamiaru.
                  To tyle.
                  • kasia_kasia13 Re: do kasi-kasi 15.09.06, 11:59
                    anastazjapotocka napisała:

                    > Owszem, o ciebie mi chodziło i o twoje poglady jakże linearne niezwykle.
                    > Twój świat jest czarno-biały (biały dla pasierbów i czarny dla macoch). Ty
                    > oczywiście nie jesteś niczyją macochą i dobrze.
                    > Masz natomiast w sobie tyle pokładów nienawiści do macoch, że czasem się
                    > zastanawiam, jaką krzywdę musieli wyrządzić ci twoi rodzice, a zwłasza ojciec
                    z
                    >
                    > macochą.
                    c
                    Coz, na argumenty personalne nie zamierzam odpowiadac.

                    > Jestem staroświecka i zawsze byłam kobietą przyzwoitą, z zasadami o
                    nienagannej
                    >
                    > opinii. I nadal uważam, że nastolatki i młode kobiety (a także kobiety już
                    > nieco zdesperowane) powinny się przede wszystkim szanować. Nie pochwalam
                    > sypiania z mężczyzną jeszcze nie rozwiedzionym, a z żonatym - otwarcie
                    potępiam
                    >
                    > i nie insynuuj mi nie moich poglądów.

                    Alez nie insynuuje. Tylko pytam, jaki masz stosunek do takich (sypiajacych z
                    zonatymi panami) do kobiet. Czy tez uwazasz, ze sa "puszczalskie"?
                    Odpowiedzialas, ze potepiasz, wiec jest juz jasnosc sytuacji.
                • mangolda Re: jak sie zachowac? 18.09.06, 12:28
                  Kasiu!
                  Dlaczego znowu czepiasz się Erin?
                  • chalsia Re: jak sie zachowac? 18.09.06, 12:45
                    alez Ty masz ciasną głowę Mangolda (albo za mało i krótko to forum czytasz) -
                    tu jest sporo więcej macoch niż jedna Erin, które "bez pierścionka" sypiały z
                    cudzymi jeszcze mężami (i to takimi, co ciągle z tymi żonami razem mieszkali,
                    żyli, etc).
                    Chalsia
                    • e_r_i_n Re: jak sie zachowac? 18.09.06, 12:56
                      chalsia napisała:

                      > (i to takimi, co ciągle z tymi żonami razem mieszkali, żyli, etc).

                      Ależ świetnie poinformowanych mamy forumowiczów smile
                      • chalsia Re: jak sie zachowac? 18.09.06, 13:06
                        wiesz, ja tu od początku jestem, dużo czytam a i pamięć mam dobrą.
                        Chalsia
                        • e_r_i_n Re: jak sie zachowac? 18.09.06, 13:07
                          Na szczescie brakuje Ci jednego, zeby byc ekspertem - przezywania ze mna zycia.
                          • chalsia Re: jak sie zachowac? 18.09.06, 15:12
                            na całe szczęście nie jesteś pępkiem świata,są zdecydowanie ciekawsze sprawy
                            niż Twoja osoba, więc apage satanas od przeżywania z Tobą Twojego życia, bo nie
                            lubię rzygać z niesmaku.
                            Chalsia
                            • e_r_i_n Re: jak sie zachowac? 18.09.06, 15:27
                              W takim razie racz laskawie go nie komentowac, skoro
                              1. nie wiesz, jak jest,
                              2. wiedziec nie chcesz.
                              Inaczej komentarze sa jakby hmmm, przytykami dla przytykow.
                              Swoja droga kolejny przyklad tego, jak sie 'ma w dupie', ewentualnie 'rzyga'
                              moim zyciem, jednoczesnie komentujac z wiedza co najmniej mojego materaca.
                              • chalsia Re: jak sie zachowac? 18.09.06, 19:19
                                jak było? wystarczająco dużo na ten temat w przeszłości napisałaś na różnych
                                forach Ty, Twoja Ex a także Wasz "wspólny" mąż. Nie byłaś wtedy aż tak
                                opanowana jak teraz więc nie raz chlapnęłaś więcej niż chciałaś. A komentować
                                mogę co i jak chcę smile
                                Ale dla Twojego pocieszenia - linków zamieszczać nie będę, bo nie zachowałam,
                                bo mi Twoje życie kalafiorem wisi.

                                A rzyganie dotyczy tego, że generalnie osobista znajomość z Twoją osobą (a tego
                                by wymagało przeżywanie Twojego życia, o czym wczesniej pisałaś) spowodowałaby
                                u mnie poczucie skalania, wstrętu i odruch wymiotny.
                                Chalsia
                                • e_r_i_n Re: jak sie zachowac? 19.09.06, 08:18
                                  chalsia napisała:

                                  > Nie byłaś wtedy aż tak opanowana jak teraz więc nie raz chlapnęłaś więcej niż
                                  > chciałaś.

                                  Na pewno nie tyle, zeby wyciagac wnioski jak wyzej. Z jednego prostego powodu -
                                  klamalabym wtedy smile.

                                  > Ale dla Twojego pocieszenia - linków zamieszczać nie będę, bo nie zachowałam,
                                  > bo mi Twoje życie kalafiorem wisi.

                                  Ani mnie to smuci, ani cieszy. W odroznieniu od niektorych net to dla mnie
                                  odskocznia.

                                  > A rzyganie dotyczy tego, że generalnie osobista znajomość z Twoją osobą (a
                                  > tego by wymagało przeżywanie Twojego życia, o czym wczesniej pisałaś)
                                  > spowodowałaby u mnie poczucie skalania, wstrętu i odruch wymiotny.

                                  Alez domyslalam sie, o co Ci chodzilo. Coz, twoje prawo tak myslec. Ale kiepsko
                                  to o Tobie swiadczy.
                • latortura Re: jak sie zachowac? 18.09.06, 22:02
                  oj, oj, oj... a ilu tych cudownych meżów własnie te obrączki sciąga wink

                  na to nikt nie popatrzy,

                  wazne ze założy ją z powrotem i wlezie do łoza małzenskiego,
                  żona mimo iż wie, ze ją zdradza, chetnie wpuszcza go do środka (łózka i nie
                  tylko...) dla dobra dzieci oczywiscie, bo jakby inaczej wink

                  to jest dopiero warte pochwały !

                  patrzmy kazda na siebie drogie panie, i zony i exie i macochy, kazda ma inną
                  historię, kazda ma inne zycie - druga osoba nie znjaąc sytuacji nie powinna
                  osądzac,

                  o ileż łatwiej by było gdybysmy sie wypowiadały tylko i wyłącznie adekwatnie do
                  tematy, radziły sobie a nie "szczypały", po co wkoncu jest to forum?

                  nieszczesliwe lub nieinteligentne exie - sio ! nie tu Wasze miejsce !
              • mangolda Re: jak sie zachowac? 14.09.06, 20:33
                Lepiej dla dziewczyny jak jest nieco
                > staroświecka, niż nowocześnie... puszczalska.

                Spod klawiatury mi to wyjelas Anastazjo.
                • anastazjapotocka Re: jak sie zachowac? 15.09.06, 11:57
                  Dziękuję , Mangoldo i PRZEPRASZAM CIĘ ZA TEN WYGŁUP odnośnie Twojej urody.
                  Byłam zła na niejaką kasię, której nie lubię, a oberwało się Tobie. Przykro mi,
                  co wcale nie znaczy, że podzielam Twoje poglady na parę spraw.
                  Jeszcze raz Cię przepraszam. Wcale nie uważam, żebyś była mało atrakcyjna,
                  wprost przeciwnie. A w ogóle, to meżczyźni lubią kobiety o przytulnych
                  kształtach.
                  • kasia_kasia13 Re: jak sie zachowac? 15.09.06, 12:04
                    anastazjapotocka napisała:

                    > Dziękuję , Mangoldo i PRZEPRASZAM CIĘ ZA TEN WYGŁUP odnośnie Twojej urody.
                    > Byłam zła na niejaką kasię, której nie lubię, a oberwało się Tobie.

                    LOL. Bylas zla na "niejaka Kasie" i zwiazku z tym zalozylas watek personalny na
                    temat Mangoldy, gdzie nazywalas ja pasztetem (reszty komplemtow nie pamietam,
                    watek jak wiesz zostal usuniety), wraz z innymi forumowiczkami wysmiewlas sie z
                    jej zdjecia. Ale juz mamy winnego, to wszystko przez "niejaka Kasie". LOL.
                    • anastazjapotocka Niejaka kasiu 15.09.06, 12:13
                      NIGDY nie nazwałam Mangoldy pasztetem. Nie kłam i nie manipuluj jak zwykle,
                      nieszczęsna kobito. (to nie błąd).
                    • m-jak-magi Re: jak sie zachowac? 15.09.06, 12:18
                      pasztetem nazwalam ja i tej wersji bede sie trzymac.
                      z toba kasiu nie mialo to nic wspolnego - podchwycilam watek anatsazji bo sama
                      nie mialam odwagi zeby cos tak wrednego napisac, ale skoro poszly pierwsze koty
                      za ploty to z przyjemnoscia oddalam sie mojej radosnej pisaninie.
              • babe007 Re: jak sie zachowac? 15.09.06, 09:27
                Twoje posty budzą u mnie mieszane uczucia. Niektóre są z sensem, a niektóre....

                Nie chce mi sie powtarzać tego samego co napisała Kasia, ale zapytam
                (bezczelnie, wiem), czy z ręką na sercu możesz powiedzieć o sobie, że zawsze
                kierowałas się w życiu takimi zasadami (pierścionek, data ślubu i.t.p)?

                PS. I nie piszę tu tylko o wieku nasto, w końcu "puszczalską" można być przez
                całe życie ;-P....
                • anastazjapotocka Babe007 15.09.06, 12:01
                  ZAWSZE. Dlatego może jestem dwukrotną rozwódką? Gdybym miała nieco mniej zasad,
                  może obeszłoby się bez slubów... I bez rozwodów.
                  P.S.
                  Byłam też pięciokrotnie zaręczona, ale mi przeszło. Raz nawet w trakcie
                  przymierzania sukni ślubnej. Ja w ogóle mam charakterek, że no! Ale zasady też
                  mam.
                  • babe007 Re: Babe007 15.09.06, 12:17
                    OK, w takim razie Twoje poglądy nie są hipokryzją smile.
              • lilith76 Re: jak sie zachowac? 15.09.06, 09:42
                W takiej sytuacji macocha powinna się kierować swoim własnym przekonaniem, bo w końcu dezaprobata dla sypiania 18 latki z chłopakiem w jednym łóżku w domu macochy nie jest jakimś strasznym obciachem, czy wymysłem staroświeckim. Dobrze gdyby to było zgrane z innymi postawami macochy żeby nie wyszła na wesołą hipokrytkę wink
                Z drugiej strony trzeba delikatnie wybadać co o tym myśli sama pasierbica, bo być może ona sama "jedno łóżko" uważa za rzecz krępującą (w domu matki ok, ale w domu ojca i macochy niekoniecznie).

                > Jako obywatelka płacąca ZUS doradzam położyć razem: za mało rodzi się dzieci (a
                >
                > ktoś w przyszłości musi zarobić na moją emeryturę),

                Na szczęście/niestety nasza emerytura będzie zależna od oszczędności wpłaconych w czasie trwania pracy w II i III filarze. Taka starość jaka w ciągu życia zapobiegliwość...
                Oczywiście rodzenie dzieci, życie tylko z alimentów, a potem wieszanie się na dorosłym potomstwie do końca życia, to też jakaś strategia, ale ryzykowna (to nie jest przytyk do nikogo z forów!).
                • anastazjapotocka Lilith... 15.09.06, 12:11
                  Z tym ZUS-em to OCZYWIŚCIE kpina. Według ekonomistów żaden dzisiejszy
                  trzydziestolatek nie ma szans na emeryturę w dzisiejszym kształcie.
                  Z głodu bym wzięła i umarła, a oboje z mężem potrzebujemy jeszcze parę tysięcy
                  miesięcznie na opiekę (nie jestem DORNOWATA i nie liczę na pasierbicę, mój mąż
                  na córkę też nie).
                  Dlatego oboje z mężem kupiliśmy sobie kilka stoisk handlowych w dobrych
                  punktach Wrocławia i je wynajmujemy. To lepsza inwestycja niż mieszkanie:
                  mniejszy koszt zakupu, większy i pewniejszy zysk, nie ma KW I JEST BARDZO ŁATWE
                  DO SPRZEDANIA ZA DOBRĄ CENĘ. Polecam wszystkim macochom, które zastanawiają się
                  w co zaiwestować.
                  Dzisiaj czuję się lepiej, mam dobry humor, więc nie napiszę, co sądzę o ZUS-ie.
                  • lilith76 Re: Lilith... 15.09.06, 12:20
                    Wiem jak jest skonstrułowana moja umowa o pracę i na jaką emeryturę mogę liczyć. To będą grosze! Cały czas myślę o odkładaniu jakiejś drobnej kwoty co miesiąc w III filarze i nie mogę podjąć decyzji co do Towarzystwa.
                    A postanowiłam dożyć minimum 90-tych urodzin. Moja rodzina jest długowieczna.
                    • anastazjapotocka Lilith... 15.09.06, 12:37
                      A ja postanowiłam (na złość moim wrogom) dożyć 120 lat jak boski Fidel.
                      Gdzieś ostatnio jednak z mediów mi zniknął i nie wiem teraz czy chłop dotrzyma
                      słowa. JA się postaram.
                      Chociaż mój chłop mówi, że wszystko to vanitas, vanitatum et omnia vanitas, bo
                      i tak w 2012 będzie koniec świata. Ale nie wiem, jak to się zgadza z jego
                      kalendarzem, bo u nich jest rok 5 tysięcy ileś tam.
                      • ciemnanocka Re: Lilith... 15.09.06, 21:54
                        Co do emerytury to tez sie martwie...
                        Nie mam pomyslu na swoj interes...

                        A co do wychowania...
                        Podpisuje się obiema rękami pod tym o Anastazja napisala... Trzeba STARAC SIE
                        zachowac pewne zasady, reguly...
                        Za tydzien pasierbica przyjedzie z innym kolegą i tez bedzie z nim spala, za 2
                        tygodnie z jeszcze innym... Oczywiscie troche przejaskrawiam...
                        Ja nie mowie, ze ja swieta jestem, ale wydaje mi sie, ze niemoralnym
                        czlowiekiem nie jestem.
                        Zaraz Kasia mi wypomni, ze spotykalam sie z moim mężem jak miał formalnie żone.
                        Fakt, nie kazdy jest swiety... Byl od roku w separacji i wszystko juz bylo
                        wiadomo... nie wazne...
                        Ale jestem "panienką z dobrego domu" i z perspektywy czasu - nie zaluje.
                        Chociaz gdyby moje dziecko mialo chlopaka zalozmy od 2 lat, to chyba bym
                        pozwolila... Nie wiem...
                • kasia_kasia13 Lilith76 17.09.06, 20:03
                  Czy jak przyjezdzasz ze swoim niemezem do swoich rodzicow, to klada Was w
                  osobnych lozkach (i pokojach)? Przeciez nie macie slubu... Wiem, Ty masz 30
                  lat, a pasierbica 18. Pytanie konkretne: od ktorego roku zycia mozna dorosla
                  corke i jej mezczyzne polozyc na noc w jednym lozku?
                  • ciemnanocka Re: Lilith76 17.09.06, 22:19
                    Lilith byla wzywana do tablicy, ale ja Ci powiem tak, jak mi rodzice
                    odpowiedzieli jak mialam jakies 22-3 lata, studia dzienne, mieszkalam z
                    rodzicami i mi kazali byc o okreslonej porze w domu. Na moje wyrazne pytanie,
                    czy jak bede miala 40 lat to tez mi bedą zakazywac?
                    Moj tata stwierdzil, ze jezeli mnie utrzymują, mieszkam z nimi, to oni dyktują
                    reguly gry.
                    Jezeli do rodzicow bym przyjechala w wieku lat 50, z mężczyzną, a wczesniej bym
                    mowila, ze bedzie ze mna kolega, na 100% przygotowaliby osobne spania.
                    • kornikuno Re: Lilith76 18.09.06, 01:11
                      Nockasmile
                      Bravo!
                      bo Twoja odpowiedz zawarla " sens " pytania!
                      Ja tez jestem "staroswiecka"...i nie z racji wieku a wychowania...i dulszczyzny
                      nie bylo w moim domu...ale..
                      No wlasnie....dlaczego akurat u Macoszki maja byc te "wybryki" ???...
                      2 lozka i tyle...bez wiekszych komentarzy...a komu?
                      jetes Pania we wlasnym domu...i tak postapisz jak bedzie sie Tobie wydawalo
                      OK...
                      Chce spac z "kolega" ?.... bardzo prosze u swojej Mamy ( o ile prawda jest, ze
                      zgodzila sie ) ...i tyle!
                      A Ty zrob tak jak myslisz po prostusmile
                      Pozdrawiam
                      IzaBella
                    • kasia_kasia13 Re: Lilith76 18.09.06, 10:09
                      ciemnanocka napisała:

                      > Lilith byla wzywana do tablicy, ale ja Ci powiem tak, jak mi rodzice
                      > odpowiedzieli jak mialam jakies 22-3 lata, studia dzienne, mieszkalam z
                      > rodzicami i mi kazali byc o okreslonej porze w domu. Na moje wyrazne pytanie,
                      > czy jak bede miala 40 lat to tez mi bedą zakazywac?
                      > Moj tata stwierdzil, ze jezeli mnie utrzymują, mieszkam z nimi, to oni
                      dyktują
                      > reguly gry.


                      Rozumiem, kto daje kase ten rzadzi. Coz to podejscie jest mi obce.
                      Skoro odpowiedzialas na to pytanie, pozwole sobie zadac nastepne. Czy w takim
                      razie, jesli rodzice (ogolnie, nie Twoi) znajda sie kiedys w ubostwie i ich
                      dziecko bedzie ich utrzymywac (jest obowiazek alimentacyjny w stosunku do
                      _doroslych_ rodzicow, podobnie jak w stosunku do _doroslych_ uczacych sie
                      dzieci), to czy w takiej sytuacji dziecko to zyskuje prawo do kontroli ich
                      zycia seksulanego? W koncu ich utrzymuje.

                      > Jezeli do rodzicow bym przyjechala w wieku lat 50, z mężczyzną, a wczesniej
                      bym
                      >
                      > mowila, ze bedzie ze mna kolega, na 100% przygotowaliby osobne spania.

                      Kolega to kolega, tu sie z Toba zgodzilam.
                      • ciemnanocka Re: Lilith76 18.09.06, 11:22
                        Kasia, zadziwia mnie czasem Twoj tok myslenia.
                        Ale powiem Ci tak, jezeli moi rodzice na starosc zaczeliby sie "zle prowadzic",
                        i moj tata sprowadzalby sobie panienki co noc inną - tak, ingerowalabym w jego
                        życie seksualne.
                        Jakby moja mama sobie załatwila na noc co dzien innego przystojnego nastolatka,
                        tak, ingerowałabym w jej życie seksualne.

                        Nie odczuwasz roznicy pomedzy dzieckiem a dorosłym? Czy na wszystko
                        pozwoliłabys swojej 18-letniej córce, uczennicy przedostatniej klasy liceum?
                        no przecież jest dorosła, prawda?
                        To skąd w twoim poście sformuowanie "do _doroslych_ uczacych sie dzieci" - to
                        dorosły, czy dziecko?
                        Jeszcze raz podkreslam, ze nie jestem jakąś dewotką i jeżeli wiem, ze to
                        poważny związek - moze i bym pozwolila. Ale jezeli chlopak ten nie byl na tyle
                        dla niej wazny by mi go przedstawic, to mogę uznac, ze jest na tyle niewazny,
                        ze moze spac osobno.
                        • kasia_kasia13 Re: Lilith76 18.09.06, 11:53
                          ciemnanocka napisała:

                          > Kasia, zadziwia mnie czasem Twoj tok myslenia.
                          > Ale powiem Ci tak, jezeli moi rodzice na starosc zaczeliby sie "zle
                          prowadzic",
                          >
                          > i moj tata sprowadzalby sobie panienki co noc inną - tak, ingerowalabym w
                          jego
                          > życie seksualne.
                          > Jakby moja mama sobie załatwila na noc co dzien innego przystojnego
                          nastolatka,
                          >
                          > tak, ingerowałabym w jej życie seksualne.


                          W jaki sposos? I dlaczego zakladasz, ze ta panienka ma co tydzien innego
                          chlopaka?

                          > Nie odczuwasz roznicy pomedzy dzieckiem a dorosłym? Czy na wszystko
                          > pozwoliłabys swojej 18-letniej córce, uczennicy przedostatniej klasy liceum?
                          > no przecież jest dorosła, prawda?

                          18-letnie panny o zgode rodzicow na seks sie z reguly nie pytaja. Zreszta
                          uwazam, ze uprawianie seksu w tym wieku jest jak najbardziej zdrowe i normalne.
                          Tak, pozwolilabym mojej corce w tym wieku spac w jednym lozku u nas w domu z
                          jej chlopakiem.

                          > To skąd w twoim poście sformuowanie "do _doroslych_ uczacych sie dzieci" - to
                          > dorosły, czy dziecko?

                          Dziecko w tym sensie, ze dla rodzicow sie jest zawsze dzieckiem. Corka lub syn,
                          ale uzylam slowa dziecko, bo plec w tych rozwazaniach niewazna. Bede zawsze
                          mowila o mojej corce : "moja corka" a nie "moja dorosla".

                          > Jeszcze raz podkreslam, ze nie jestem jakąś dewotką i jeżeli wiem, ze to
                          > poważny związek - moze i bym pozwolila. Ale jezeli chlopak ten nie byl na
                          tyle
                          > dla niej wazny by mi go przedstawic, to mogę uznac, ze jest na tyle niewazny,
                          > ze moze spac osobno.

                          Moze wlasnie chce go przedstawic? Nie miala okazji wczesniej, mieszka w
                          internacie. Poza tym, chlopak zostal przedstawiony matce dziewczyny.

                          Zrestza dyskusja zeszla juz z tematu glownego, tam nie wiemy, na ile powazny
                          zwiazek, czy to chlopak czy tylko kolega. Nie lubie tylko obludy. Ten post
                          anastazji o tym, ze nie ma spania w jendym lozku bez pierscionka zareczynowego,
                          o pannie "puszczalskiej" mnie powalil, zwlaszcza w konteksie tego forum. Nie
                          czepiam sie anastazji, bo z tego co pisze, ona fakrtycznie przestrzega sama
                          tych zasad. Ale obowiam sie, ze ona jedna. A zasady przekazujemy dzieciom nie
                          zakazami/nakazami, tylko swoim postepowaniem. A rozwiedziony rodzic ma czesto
                          niestety autorytet mocno nadszarpniety, bo jak tu traktowac
                          powaznie "umoralniajace gadki" faceta/kobiety, ktorzy zdradzali swoich
                          mezow/zony, pobrali sie ze wzgedu na dziecko itd? Jak traktowac zakaz spania w
                          jendym lozku ze strony macochy, ktora bedac kilka lat od nas starsza, sypiala z
                          naszym tatusiem? Nie pije do Ciebie, bo jak sama napisalas u Was byla sprawa
                          jasna.
                          • anastazjapotocka brawo dla Ciemnejnocki! 18.09.06, 13:12
                            Duże brawa dla Ciebie, ujęłaś świetnie samo sedno sprawy.
                            Oczywiście, dorosła kobieta lub mężczyzna także mogą mieć "fatalną opinię".
                            Tylko, że ta "opinia" nie ułatwia im życia.
                            Pomijam fakt, że małżeństwa się rozsypują. Tak było, jest i będzie. Żadne
                            zakazy tego nie zmienią, co najwyżej zwiększy się liczba zgonów współmałżonków,
                            jak w średniowieczu (pomodlę się za dudzę Lukrecjii Borgii, która każdego
                            potrafiła skutecznie usunąć ze swojej drogi). Najbardziej na tym cierpią dzieci
                            i jest to smutne. Nie uważam jednak, żeby autorytet rodzica ucierpiał z powodu
                            rozwodu. Każdy może się pomylić, ludzie się zmieniają, czasem "wyrasta" się po
                            prostu ze współmałżonka. To przykre, ale powtarzam, to zwykła rzecz. Dziecko,
                            gdy dorośnie i wstąpi w związek małżeński, także może się z różnych względów
                            rozwieść, pomylić... Świat nie stoi w mijscu, ludzie zmieniają marzenia, cele,
                            późno uświadamiają sobie, co jest dla nich ważne.
                            Wracając do złego prowadzenia się dorosłych. Mam znajomą, "koleżankę", też
                            dziennikarkę, która ma bardzo swobodne obyczaje. Niestety, ma też 54 lata (wiem
                            od innych koleżanek, że zawsze tak się okropnie prowadziła). Zdradzała i
                            zdradza (!) notorycznie męża, a mają już ponad 30-letnią córkę: niezamężną, bez
                            wykształcenia, nie pracującą - na utrzymaniu rodziców - sypiającą pod
                            rodzicielskim dachem z kolejnymi "narzeczonymi?" No, po prostu koszmar.
                            Owa "koleżanka" z racji swych obyczajów nie ma łatwego życia. Udaje jej się
                            załapywać jedynie na marnie płatne prace zlecone, których nikt inny nie chce.
                            Żaden prezes nie przyjmuje jej u siebie. Na bankietach od niej każdy odchodzi.
                            To fakt. Nikt nie chce narażać się na plotki, "że coś jest na rzeczy".
                            Może inne dziewczyny mają nawet swobodniejsze obyczaje od niej, ale z racji, że
                            są młodsze i dyskretniejsze, nie rzucają się w oczy i tak bardzo o nich się nie
                            plotkuje. Do czasu, aż stracą opinię. Wtedy zaczyna się wręcz ostracyzm
                            towarzyski, a i szefowie pozbywają się takich osób pod byle pretekstem. Rzecz
                            dotyczy zresztą także panów: pijacy, łajdusy, wydrwigrosze, donosiciele - są po
                            prostu zwalniani i nikt z nimi nie chce współpracować.
                            Tak więc lepiej, żeby kobieta W KAŻDYM wieku miała nienaganną opinię, bo i
                            pamięć ludzka o przeszłości kobiety jest zatrważająco dobra i trwała.
                            Takie jest moje zdanie i niech ja sobie będę "staroświecka". Mnie to nie
                            przeszkadza, a moje szacowne prababki nie muszą się przewracać w grobach.
                            I PRZYJMUJE MNIE KAŻDY PREZES. I całuje w rękę.
                          • kasian27 Re: Lilith76 18.09.06, 14:04
                            dziewczyny chyba musze sie wtracic i bardziej szczegolowo opowiedziec swoja
                            sytuacje. corka mojego M spotykala sie z tym chlopcem przed wakacjami ok 3
                            miesiace.(ucza sie w jedniej klasie). przez wakacje nie spotykali sie, ona
                            powiedziala mi ze czuje ze to nie ten wlasciwy, dopiero tydzien przed koncem
                            wakacji spotkali sie no i razem pojechali do matki. powiedziala mi o tym druga
                            corka M, ktora mieszka z matka, jak rowniez o tym, ze spali razem. jesli
                            chcialybyscie zapoznac sie blizej z moja sytuacja to prosze przeczytajcie moj
                            tekst, ktory wczoraj 17.09.06 napisalam do mamaiki w jej forum o pierwszym
                            tygodniu z dziewczynami i prosze poradzcie cos!!!!
                            • anastazjapotocka Kasian27 18.09.06, 14:35
                              Poradziłam Ci przecież, tylko wycofuję to kładzenie kolesia w ogóle. Panienka
                              wydaje się być zdemoralizowana i to nie od dziś, byłabym wiec na Twoim miejscu
                              bardzo ostrożna z jej kolesiami (może być złodziejem, dilerem narkotykowym i
                              bandytą), więc wpuszczanie kogoś takiego pod Wasz dach może mieć nieobliczalne
                              konsekwencje.
                              A w ogóle, to poradzę Ci to samo, co Mamaice: wyślij pasierbicę do szkoły z
                              internatem. Najlepiej do zakonnic...
                              • m-jak-magi Re: Kasian27 18.09.06, 14:57
                                anastazjo sorki ale piszesz czasem tak jakbys urwala sie z choinki.
                                jakie prawo do wysylania 18letniej kobiety do internatu ma macocha ktora nie
                                jest opiekunem prawnym????? rownie dobrze moze ja wyslac na ksiezyc.
                                litosci rady radami, ale zdrowy rozsadek tez musi byc.
                                zgadzam sie to jest dom kasi i ona ustala reguly goszczenia pasierbicy w swoim
                                domu. moze odmowic goszczenia ich w ogole ale nie sadze aby taka postawa
                                spotkala sie z aprobata jej malzonka. najlepiej bedzie jesli kasia wspolnie z
                                malzonkiem przyjma wspolne stanowisko i takie przedstawia dziewczynie.
                                • anastazjapotocka Re: Kasian27 18.09.06, 15:11
                                  A na studia do innego miasta? No tak, ale ona nie dostanie się na żadne
                                  studia...
                                  No to nie mam już pomysłów, bo o kolonii karnej w Indiach nie będę wspominać,
                                  bo mnie wytną.
                                  Rany, ze złodziejką pod wspólnym dachem!
                                  NO TO JA MAM ŚWIĘTĄ PASIERBICĘ. Jest architektem i czynną dziennikarką piszącą.
                                  Mało pije, (dużo pali, ale dam na mszę), ma stałego narzeczonego (żadnego
                                  pijaka, trochę nieporadnego) i kocha zwierzęta.
                                  PASIERBICO!!! MOJA!!! DZIĘKI CI.
                                  To było zupełnie serio.
                                  Bo ja moją pasierbicę całkiem nawet lubię...
                              • kasian27 Re: anastazjapotocka 18.09.06, 18:47
                                chlopaka nie znam i moze jest to calkiem fajny koles, ale co dalej. ona ma
                                jeszcze 2 lata szkoly sredniej a ja nie mam juz pomyslow jak do niej dotrzec.
                                bylam rok temu u psychologa i powidzial mi, ze sa 3 mozliwosci: chce zwrocic na
                                siebie uwage, jest kleptomanka, albo to normalne zlodziejstwo. do tego ma taka
                                fantazje, ze glowa mala np. jak byla glosna sprawa Orlenu, to wymyslila sobie,
                                ze jej tata jest jednym z prezesow Orlenu opowiedziala o tym w nowej szkole.
                                dodam tylko, ze jej tata jest przecietnym zjadaczem chleba i mieszka w malym
                                miasteczku.
                                albo kiedys nosila na palcu zlota obraczke, pytam sie jej skad ja ma. ona
                                sprzedala mi dluga historie o tym, ze jest to pamiatka rodzinna, ktora
                                przechodzi z pokolenia na pokolenie, a jak sie okazalo byla to obraczka, ktora
                                ukradla matce. moze w jej zachowaniu jest jakas wskazowka, jak z nia
                                postepowac? a ja jestem slabym psychologiem. co do internatu to poszla od tego
                                tygodnia, ale w tamtym roku 3 razy szla do internatu a pozniej znowu
                                dojezdzala, bo albo cos jej nie pasowalo, albo przestawala chodzic do szkoly i
                                ojciec kazal jej dojezdzac
                                • anastazjapotocka Re: anastazjapotocka 18.09.06, 19:39
                                  Kasiu, nie potrafię dać Ci porady, jak postępować z tak trudną i moralnie
                                  zaniedbaną nastolatką (nie obwiniam Ciebie, bo Ty nie masz z tym nic wspólnego).
                                  Jak już się pewnie zorientowałaś, nie znam się na wychowaniu dzieci w żadnym
                                  wieku.
                                  Mogę Ci jedynie doradzić, jak uniknąć stresu związanego z tak trudną
                                  pasierbicą. Jeśli dziewczyna ma problemy, to zwracanie na siebie uwagi poprzez
                                  kradzieże - jest głupie i może się źle skończyć.
                                  Nie wiem, ale ja oddałabym ją do zakonnic, a właściwie nakazałabym tak uczynić
                                  jej ojcu (dziewczyna powtarza klasę?). Jak tak dalej będzie, to ona i tak nie
                                  zda matury, o studiach zapomnij, chyba, że ją zmusisz do pracy w Biedronce...
                                  Albo wyląduje w zakładzie karnym, bo "zwracanie na siebie uwagi" może zacząć
                                  trenować na obcym terenie - ze zmiennym szczęściem.
                                  Policja nie wdaje się w zawiłości psychologiczne, dla nich istotny jest wiek
                                  młodej kobiety oraz zabór mienia - odpowie jako osoba dorosła.
                                  Jeśli ojciec uzna, że oddanie do zakonnic z różnych względów nie jest możliwe -
                                  postawiłabym sprawę na ostrzu noża: albo ja, albo pasierbica (na stałe
                                  mieszkająca u matki), z ojcem spotykająca się wyłącznie poza Waszym domem.
                                  Wybacz, ale to chowanie portfeli i kosztowności w łóżku... Brrr...
                                  Zresztą, zakonnice nie są takie złe dla rozwydrzonych panienek. Zdziwiłabyś się
                                  ile córek sławnych aktorów i... polityków wychowuje się u sióstr.
                                  Liczysz się tylko Ty, to jest moje zdanie, ale nie musisz myśleć podobnie.
                                  Pozdrawiam. Jeśli Cię to pocieszy - bardzo Ci współczuję.
                                • lilith76 Re: anastazjapotocka 21.09.06, 10:04
                                  kasian27, twoja pasierbica przypomina mi moją dawną nastoletnią koleżankę!!!
                                  Tyle, że nie była kleptomanką, ale megamitomanką!!! Opowiadała niestworzone historie na temat swojego życia i rodziny. Ja mam pamięć słonia do ludzkich historii, więc po kilku miesiącach zaczęłam wyłapywać nieścisłości (żaden mitoman nie ma aż tak spójnych opowieści) i byłam wyczulona, bo to była już trzecia koleżanka od dziwnych historyjek (poprzednie to były koleżanki z dzieciństwa). Były kłótnie, płacze, pytania, przeprosiny.
                                  Spólną cechą moich koleżanek mitomanek była... sytuacja rodzinna - były dziećmi rozwiedzonych rodziców.
                                  Najsmutniejsze, że koleżanka dalej kręciła i rozmijała się z prawdą. Nawet jej narzeczony (wtedy, teraz mąż lub były mąż - koleżanka ma różne wersje co do sytuacji w ich małżestwie) ją na tym przyłapywał i pytał nas co on ma z tym zrobić.
                                  Dziś ona ma 31 lat i nadal kręci. Ja i przyjaciółka nie wierzymy w jej ani jedno słowo, choć czasem się spotykamy.
                            • ciemnanocka Re: Lilith76 18.09.06, 16:33
                              Oj Kasiu... w takiej sytuacji, to ja chyba tez nie bylabym zadowolona by kolega
                              przyjezdzal...
                  • lilith76 Re: Lilith76 21.09.06, 10:07
                    > Czy jak przyjezdzasz ze swoim niemezem do swoich rodzicow, to klada Was w
                    > osobnych lozkach (i pokojach)? Przeciez nie macie slubu... Wiem, Ty masz 30
                    > lat, a pasierbica 18. Pytanie konkretne: od ktorego roku zycia mozna dorosla
                    > corke i jej mezczyzne polozyc na noc w jednym lozku?


                    Do netu mam dostęp w pracy i byłam na targach.
                    Teraz nie ma takiej sytuacji z noclegiem, ale sama bym chyba czuła się skrępowana, choć mam 30 lat i jestem dorosła. Nawet gdybysmy byli małżeństwem. W domu rodziców czuję się ich dzieckiem ;P
                    Co do analogicznej sytuacji, gdybym ja miała 18 lat i miałabym nocować mój chłopak, którego moi rodzice ledwo znają, to doskonale znam ich postawę - DWA ŁÓŻKA.
    • m-jak-magi Re: jak sie zachowac? 18.09.06, 15:27
      kasiu przeczytalam watek o kradziezach ktory zamiescilas przy okazji postu
      mamaiki.
      w twoim poscie nie pada zadne slowo o twoim malzonku i jego stanowisku.
      nie wyobrazam sobie zebys musiala z takim problemem borykac sie sama. napisz
      wiecej o tym jak twoj malzonek podchodzi do tematu - mysle ze bedzie nam
      latwiej cos ci doradzic.
      • kasian27 Re: m-jak-magi 18.09.06, 18:03
        najwiekszy problem jest wlasnie w tym, ze on nic nie robi, teraz np obrazil sie
        na nia, ze wydala pieniadze, ktore dal jej na prawo jazdy i nie odzywa sie do
        niej. on chyba tez ma dosc i mysle, ze problem go przerasta. tylko jemu po
        jakims czasie przechodzi, bo to przeciez jego dziecko, a ja gryze sie i jak
        wracam do tematu, to przy najblizszej sprzeczce powie, ze czepiam sie jego
        dzieci.
        • m-jak-magi Re: m-jak-magi 18.09.06, 20:04
          no wlasnie zaczelabym od malzonka. sukcesem bedzie jesli uswiadomisz mu ze jego
          corka ma klopoty, a jego obowiazkiem jest jej pomoc.
          oczywsicie pamietam jak sama bylam nastolatka i jakie byly moje potrzeby
          finansowe. poniewaz chcialam wiecej i wiecej to zaczelam pracowac i juz w
          liceum dawalam korepetycje z angielskiego.
          najwyrazniej twoja pasierbica wybrala droge na skroty..........
          to obowiazek twojego m zeby przeprowadzil z corka ojcowska rozmowe bo pomijajac
          fakt ze zycie pod jednym dachem ze zlodziejem jest potwornym dyskomfortem to
          jednak takie zagrywki nie biora sie z niczego. daj boze zeby brala na bzdury (
          kosmetyki, imprezy, ciuchy ) ale co twoj m zrobi jesli zorientuje sie ze jego
          corka bierze na dragi ?????? pozwoli dziecku powoli umierac ?????
          moja rada jest prosta - nie pozwol swojemu m ignorowac sytuacji. nie obrazaj i
          nie atakuj corki, bo jak sama zauwazylas nic tym nie osiagniesz. zwracaj uwage
          na potencjalne powody kradziezy - alkohol, narkotyki itd i konsekwencje jakie
          to za soba bierze.
          myzle ze wybierajac te metode pomozesz wszytskim - sobie, dziewczynie i mezowi.
          zycze ci duzo wytrwalosci i sukcesu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka