khaldum
10.07.07, 08:19
dzieci jeszcze śpią... chłopcy NM są tu 12 dzień i mam przedawkowanie.. po
prostu ciszy spokoju i prywatności mi potrzeba od zaraz.
przedawkowanie i stan krytyczny nastąpił 5 dni temu kiedy starsza latorośl NM
trzasnęła drzwiami w złości bo nie zgodziłam się na to , by młodsze dzieci
odsunąć od komputera po to by on mógł pograć. (siedzieli przy komputerze
Rurki, dostała go od swojego ojca)
Istotne jest to, że po ich przyjeździe zainwestowałam 150 zł w stary komputer,
który stał w piwnicy by działał, tzn dokupiłam RAM i kartę sieciową, tak aby
nie było walk o sprzęt. Ale egocentryk nie chce starego komputera, bo ma
"beznadziejny monitor" i jemu się "oczy psują".
inne czynniki które do przedawkowania doprowadziły.
rozmawiam z NM i mówię, że musimy kupić większy stół, bo przy tym jak są
chłopcy brakuje miejsca. NM się zgadza, a jego dziecię bezczelnie pyta z
jakiej racji mamy kupować stół, skoro on ma stare biurko które mu
kolorystycznie do pokoju nie pasuje !!!
Przemilczę komentarze typu, kto za to zapłaci, z jakiej racji ja coś kupuje
(chodziło o nowy laptop, spalił mi się stary a jest moim narzędziem pracy,
rolki Rurki - dostała od babci na imieniny itd)
Czuję się na monitorowanym na co i ile wydaję.
Istotne jest to, że niestety firma NM jest na skraju upadłości, wyłudzono z
niej całe środki obrotowe, od marca nie ma dochodu i w tej chwili to z mojego
przedsiębiorstwa jest utrzymywany dom, zarówno nasz jak i płacone alimenty na
dzieci NM.
Gwoździem są telefony ex żądającej płacenia za mieszkanie. No nie dociera do
baby, że NIE MA. Wczoraj wysiadałam i powiedziałam chłopu, że złotówki poza
1500 nie ma prawa jej dać. Z jakiej racji ja mam mieć/robić zaległości w
płatnościach za mieszkanie i zobowiązania firmy, kiedy ona kupuje samochód i
na raty ma, a ja z samochodu zrezygnowałam, by zainwestować więcej w firmę???
Co więcej chłop się wczoraj przyznał że już jej mówił o tym, ze to z moich
dochodów daje na dzieci bo sam dochodu nie ma, a baba nie ma za grosz
skrupułów i dzwoni po więcej więcej i więcej.
Wracając do starszego syna NM dostaje wysypki jak słyszę: ja , mój, moje, dla
mnie. A tylko takimi zwrotami starszy operuje. Symptomy tego pojawiały się już
rok temu, ale NM nie reagował. Teraz wychodzi z założenia, że nic nie da się z
tym zrobić w trybie miesięcznym.
Mam dosyć komentarzy na temat tego ile pracuję. Prowadzę firmę są dni, kiedy w
ogóle nie wychodzę z domu / w końcu mam do nakarmienia i przypilnowania 3
dzieci/, sa takie dni, że nie wstaję od komputera, papierów do północy.
W czwartek miałam dzień "bez firmy" co dziecię NM skomentowało: "ciebie stać
na to by nie pracować?" noż ku.....
MAM DOŚĆ!!!
Oby do piątku, w piątej wyjeżdżają.
I nie piszę się na 2 tygodniowy pobyt z nimi w sierpniu na campingu w lesie.
Wczoraj to chłopu powiedziałam, JA nie jadę.
I nawet nie był zdziwiony.
ufff chyba mi trochę lżej