Bardzo mnie bawi to, jak wszyscy mają z niego bekę.
Pewnie słyszeliście, że Newsweek odkrył, że te jego "dzieła" to są kompilacje fragmentarycznych plagiatów z klasycznych powieści szpiegowskich i kryminalnych. Do tego Orliński, którego śledzę na Facebooku, postanowił sam sprawdzić jak się czyta to arcydzieło, i od kilku dni wkleja "co smaczniejsze kawałki", ubaw po pachy...
Teraz pół internetu wzięło się za tropienie "zapożyczeń" i "inspiracji" i ciągle znajdują coś nowego...
Próbka np. tutaj:
Nie wie ktoś, czy ten facet ma już nową posadkę w nowych, narodowych mediach? :)