Dodaj do ulubionych

NIE JESTEM SWOJA CHOROBA

28.01.05, 09:40
Pogadalam z psychologiem. Powiedzial, ze niedobrze, ze tak mocno identyfikuje
sie z choroba. Ze choroba stala sie moja tozsamoscia.
Ze mysle o sobie "JESTEM DWUBIEGUNOWA".
Zachecil mnie do myslenia inaczej - zamiast "jestem dwubiegunowa" - "mam w
sobie takie dwubiegunowe kawalki".
Zamiast - "jestem bulimiczka" - "miewam czasem zachowania bulimiczne".
BO NIE JESTEM CHOROBA!

Jak Wam sie podoba ? smile
Obserwuj wątek
    • asta_la_vista Re: NIE JESTEM SWOJA CHOROBA 28.01.05, 09:45
      myślenie pozytywne
      zamiast: tonę - z trudem utrzymuję się przy powierzchni

      a abstrahując od mojego czarnego humoru
      warto znaleźć do tej choroby właśnie taki dystans
      i nie zapominać, że mimo dwóch różnych biegunów jest się gdzieś tam w głębi sobą
      kwestia tylko które ja to ja..
      ale to się często wyjaśnia podczas remisji
      • planasana Re: NIE JESTEM SWOJA CHOROBA 28.01.05, 09:54
        Dobry czarny humor nie jest zly wink
        Jesli do tego stosujesz aluzje i ironie, to witam w klubie przesmiewcow wink

        (...) kwestia tylko które ja to ja (...)

        Otoz to!

        Chyba chodzi o to, by nie tworzyc sobie falszywej tozsamosci, tozsamosci
        skladajacej sie li i tylko z choroby.

        Ja dopiero zdrapuje zdrapke wink
        i mam nadzieje zobaczyc jaka JESZCZE jestem, oprocz tego, ze podrozuje po
        biegunach i mam tendencje autodestrukcyjne (auta nie mam) wink

        pozdrawiam Cie asta_la_visto (brawa za nicka)

        planasana - rozchwiana

        • reuptake Re: NIE JESTEM SWOJA CHOROBA 28.01.05, 10:16
          oczywiście, że nie jesteś i ani sie tak nie traktuj, ani nie pozwól tak traktować.
    • igepa Re: NIE JESTEM SWOJA CHOROBA 28.01.05, 10:59
      Swoja droga - cierpisz na bulimie?
      • planasana Re: NIE JESTEM SWOJA CHOROBA 28.01.05, 11:10
        (...)cierpisz na bulimie? (...)

        Nie cierpie bulimii wink

        Binge eating disorder.
        • igepa Re: NIE JESTEM SWOJA CHOROBA 28.01.05, 11:45
          Rowniesz jej nie znosze sad, ale to milo, ze wsrod ChADowcow nie jestem
          jedyna smile
          • planasana Re: NIE JESTEM SWOJA CHOROBA 28.01.05, 11:52
            igepa, ja mam napady bulimiczne (przejadanie sie).
            Nigdy nie wymiotowalam.

            A Ty ?
            • igepa Re: NIE JESTEM SWOJA CHOROBA 28.01.05, 13:59
              Ja zyje z bulimia juz 7 rok, ale w przeciwienstwie do Ciebie po kazdym ataku
              kompulsywnego jedzenia wisze sobie nad kiblem i pomagam ukladowi trawiennemu
              stosujac srodki przeczyszczajace. Od dwoch miesiecy jestem w ciagu codziennym
              (ino pare dni przerwy).

              Generalnie nie umiem sie normalnie odzywiac.

              Bywam rowniez na forum z tym zwiazanym: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?
              f=592 (tak w razie co).

              pozdrawiam
              • planasana Re: NIE JESTEM SWOJA CHOROBA 28.01.05, 14:23
                igepa, przykro mi to czytac...Twoj organizm musi byc piekielnie wyniszczony!!!

                Kilka moich przyjaciolek tez regularnie rozmawia z muszla sad

                A moze jakis dobry psycholog / psychoterapeuta by pomogl ?

                igepa, dbaj o siebie, prosze...wiem, ze latwo mi mowic, ale sprobuj. Dla siebie
                sprobuj, jesli masz jeszcze sily...

                bardzo serdecznie Cie pozdrawiam i martwie sie,

                planasana

                • igepa Re: NIE JESTEM SWOJA CHOROBA 28.01.05, 14:42
                  Dbanie o siebie nie wchodzi w gre wink Nie wiem, czy moj organizm jest
                  wyniszczony, ale przypuszczam, ze stan mego ukladu pokarmowego pozostawia wiele
                  do zyczenia.

                  Jesli chodzi o psychologa, to na mnie nie dzialaja psychoterapie. Probowalam,
                  ale prawde mowiac na razie nie mam ochoty z tym zrywac, choc wzgledy finansowe
                  sa dosc silnym argumentem (mialam polroczna przerwe, wiec da sie - to zalezy
                  ode mnie wink) Wydaje mi sie, ze latwiej byloby gdybym nie cierpiala na
                  dwubiegunowke. A jakos fakt ten mnie dosc dobija i bulimia staje sie
                  wszystkojednoscia. Wspominam o tym moijej lekarce, ktora prowadzi mnie w
                  zwiazku z ChAD, ale jakos mam wrazenie, ze po niej to splywa. W zasadzie od
                  kazdego z lekarzy, z jakimi mialam do czynienia slyszalam> jedz malo i czesto.
                  Sic! latwo powiedziec.

                  Wydaje mi sie, ze niedlugo dojrzeje do zerwania z ta przypadloscia smile Skoro
                  tylko odniose sukces, nie omieszkam sie pochwalic.

                  sciskam
    • smutaska3 Re: NIE JESTEM SWOJA CHOROBA 28.01.05, 11:43
      hm...

      uwazam ze to nie ejst nierelaistyczne myslenie,jesli ktos ma nawroty,i czeste
      myslenie chorobowe..nawte w powiedzmy jako takiej remisji..

      tak samo jak jest sie alkoholikiem,niepelnosprawnym,i tp.
      oczywisice jest sie soba..ale te ja..skald sie tez z pewnego w pewnym sensie
      nieodlaczego elementu,ktory trzeba wciaz brac pod uwage//ten elemet jest tak
      istotny ze wlasnie mozna uzyc slowa jestem//a wypieranie sie tego moim zdaniem
      do niczgeo nie prowadzi,po za tym ze upadki sa bardziej bolesne..
      //
      • planasana Re: NIE JESTEM SWOJA CHOROBA 28.01.05, 12:00
        smutasko3,

        A ja mysle, ze to jest realne, tylko diabelnie trudne.
        I tego oddzielania choroby od siebie, dobrze by bylo sie nauczyc.
        I rozpoznawania chorych mysli od wlasnych.
        Tak, by choroba nie przeslaniala wszystkiego.

        No ale tu trza miec najpierw dobrze ustawione leki.

        Ja sie nie wypieram choroby, tylko sie z nia juz nie chce identyfikowac.
        Musze uwazac na siebie, nie bardziej jak kazdy czlowiek. No moze troche
        bardziej smile

        Moze bredze od rzeczy, ale dla mnie to jest odkrycie, ze choroba, to nie cale
        moje zycie, tylko jego fragment. Wazny fragment, ale nie najwazniejszy.

        pozdrawiam,

        planasana
    • nevada_blue Re: NIE JESTEM SWOJA CHOROBA 28.01.05, 15:04
      dystans do własnej choroby jest niewątpliwie bardzo ważny
      i pozwala odnaleźć w niej siebie

      tylko co jeśli od zawsze ma się wrażenie
      że w jednym ciele żyją jakby dwie zupełnie różne niechorobowe osobowości?
    • nena72 Re: NIE JESTEM SWOJA CHOROBA 28.01.05, 23:29
      coraz bardziej czytając różne rzeczy (m.in.to forum) sobie zdaję sprawę co jest
      we mnie "moje" a co nie... ale co mi z tego jak cierpienie w depresji jest tak
      straszliwie realne
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka