postanowilam odstawic leki...przedwczoraj bylam u lekarza bo od tygodnia mam
spadek formy do tego stopnia ze z lozka wstac nie moge...jak sie zmobilizuje
jest ok, ale i tak czepiaja sie mnie "potwory"...lekarka kazala brac
sulpiryd, ale ja sie boje lekow, neuroleptyk. a jak mi sie popieprzy po nim
jeszcze bardziej? kazala stawic sie na oddzial dzienny do szpitala. poczulam
sie jak psychiczna. Boze! nie umiem opisac tego co czuje...najchetniej
palnelabym sobie w leb, nie mam sily. Boje sie jutraaaaaaaa. z tymi lekami/
bez nich.kiedy to jesstem ja naprawde a kiedy to tylko leki? oddajcie mi moje
zycie sprzed chad

(((((((((