Dodaj do ulubionych

Instynkt macierzynski?

17.06.07, 14:43
Hej,
jak reagujecie kiedy Wam sie wmawia, ze na razie jestescie mlode, ale
niebawem instynkt macierzynski sie Wam aktywuje i zapragniecie bachorków?
Czy tylko ja tego nie czuje?
Nie tylko przeraza mnie wizja ciazy, porodu, ale tez calego pózniejszego
zycia. Poza tym glosze niepopularny poglad, ze milosc do wlasnego dziecka to
troche cd. milosci wlasnej, uwarunkowana biologicznie (w koncu to pól Twojego
genomu), a raczej milosc do dziecka adoptowanego to wyzyny heroizmu. Czasem
cos powiem w tym stylu lub tylko 'nie lubie dzieci', a a to wystarczy, zeby
wszystkie godne matki mialy mnie za potwora, bo nie rozczulam sie nad kazdym
niemowlakiem sad
Obserwuj wątek
    • carrramba Re: Instynkt macierzynski? 10.08.07, 16:56
      Nie ma obowiazku rodzenia dzieci, nie ma obowiazku kochania dziec. Nie chcesz,
      to nie masz. Moze zapamietaj te dyskusje. Ciekawe co powiesz za powiedzmy 10 lat ?
      ps
      Tak dlugo, jak bedziesz dzieci nazywala bachorakami, to lepiej ze ich nie masz.
    • ihatechildren Re: Instynkt macierzynski? 21.08.07, 01:15
      Ja już nie reaguję. Mój pierwszy związek to niewypał - teściowa i facet chcieli koniecznie dzieci. Teraz dopiero odżyłam chociaż rozwód niszczy zawsze i nigdy nie będę taka jak dawniej - radosna, ufna. Na szczescie wiem ze mojemu obecnemu nic nie odbije w kwestii dzieci, uff. Rodzina się oswoiła i juz nikt mi nie wytyka braku dzieci (z wyjątkiem cioć i wujków, którzy trują moim rodzicom - co za debilny zwyczaj ! kiedy wnuki ?? brrr) Znajomych nie mam, bo albo mają dzieci, albo je lubili i zamierzali, jakoś nie poznałam nikogo takiego jak ja. Nie wiem, może kobietom brak odwagi, i rodzą, bo mąż, bo rodzina...Ja mam 30 lat i coraz bardziej nie chcę mieć dzieci, więc raczej nic się nie zmieni. Tak myślę, ale któż to wie. Nawet jeśli, to mieć ich nie będę, nie z tym faciem, a z innym być nie chcę, więc sprawa jasna smile No kids. I love life !!!
    • teyoo Re: Instynkt macierzynski? 21.08.07, 23:09
      Mnie takie gadanie irytuje, ale staram się nie okazywać gniewu. Ostatecznie, po
      kilku pogadankach rozstaję się z rozmówca i już nikt mi nie truje o bachorach.
      Więc wytrzymuję.
      Ale to ogólny trend w społeczeństwie - do głoszenia jedynie popularnych
      poglądów. Poglądy mniejszości zawsze traktowane były i są - jako dziwaczne, a
      wyznający je - mutanty, nienormalni, idioci, i inne podobne miłe określenia.
      Także gdy powiesz, że nie lubisz dzieci, spotka się to z taką samą niechętną
      reakcją i niezrozumieniem, jak gdy przyznasz się w Polsce, że nie wierzysz w
      boga albo nie interesują cię skoki narciarskiesmile
      Taka jest cena za posiadanie własnych, odmiennych od większości populacji,
      przekonań. Dzieci to tylko jeden z przejawów.

      Aha, a tzw. instynktu nie czuję, nie czułam i pewnie już nie poczuję, dobijam do
      30tkiwink i jestem pewna, że dzieci mieć nie będę.
      • ihatechildren Re: Instynkt macierzynski? 25.08.07, 14:36
        No to tak jak i ja. To jedna z niewielu rzeczy których jestem pewna - że nie będę mieć dzieci.
        • pani.herbatka Re: Instynkt macierzynski? 13.10.07, 11:07
          właśnie, u nas przyznanie się do tego, że się nie chce dzieci, jest
          się innego wyznania albo innej orientacji seksualnej to grzech
          śmiertelny! Społeczne samobójstwo!!! Co za kraj, słuchajcie,
          mieszkałam trochę na zachodzie, tam w ogóle nie ma takiego problemu.
          Ludzie żyją jak chcą i dają żyć innym. Polsce jeszcze pod wieloma
          względami daleko do cywilizowanej Europy.
          • voldemortsgirl Re: Instynkt macierzynski? 13.10.07, 19:23
            Ja wlasnie zostalam mama. Dziwne ze tu jestem? Chyba nie, bo zawsze mowilam ze nie lubie dzieci i nie chcialam ich miec.
            Ale coz maz mnie namowil a ze bardzo go kocham, uleglam - glupia!
            Instynktem nacierzynskim nie zostalam obdarowana, nie bawilam sie lalkami, nie marzylam o dziecku... Teraz je mam i nadal zero instynktu. Opieka nad malym to tylko taka upierdliwa praca, ktora trzeba wykonac. Ciesze sie ze po nowym roku wracam do pracy, ale z drugiej strony chcialabym byc z malym i pomagac mu sie rozwijac, bo im szybciej bedzie samodzielny tym szybciej ja odzyskam wolnosc. Juz teraz nie dsalam sie zamknac w domu- na szczescie sa miejsca gdzie mozna isc z dzieckiem np do kina.
            Czekam z utesknieniem az moj syn bedzie nastolatkiem i dojrzalym partnenerm do dyskusji.
            Ja nie wierze w instynkt macierzynski, moze to tylko taki urban myth do straszenia malych dziewczynek tongue_out
            • bozywoj1 Re: Instynkt macierzynski? 13.10.07, 19:42
              Kobiety ktore nie chca miec dzieci powinny poddac sie operacji by nigdy nie
              mogly zajsc w ciaze. Zaoszczedzilo by to problemow w pozniejszym zycu. Maz nie
              czul by sie oszukany a dziecko nie mialo by matki, ktora zajmuje sie nim z
              obowiazku i ma pretensje do dziecka ze przez niego nie moze sie realizowac jako
              kobieta niezalezna.
              • friday133 Re: Instynkt macierzynski? 14.10.07, 18:09
                Ja bym się chętnie poddała takiej operacji, ale one są w Polsce
                nielegalne.
    • gavagai1 Polecam książkę 13.10.07, 21:15
      "Historia miłości macierzyńskiej" Elisabeth Badinter

      Ze wstępu:
      "Sądząc z gwałtownych reakcji, jakie wywołała ta książka, macierzyństwo jest
      dziś ciągle tematem tabu. W naszym zbiorowym przeświadczeniu, matka pozostaje
      tożsama z Marią, symbolem wiecznotrwałego poświęcenia w miłości.
      Tymczasem historia zachowań macierzyńskich w ciągu minionych czterech stuleci
      nie podnosi bynajmmniej na duchu. Wskazuje nie tylko na ogromną różnorodność
      postaw i natężenia miłości, lecz także na długie okresy milczenia.
      Jestem przekonana, że miłość macierzyńska istnieje od najdawniejszych czasów,
      ale nie uważam, że bezdyskusyjnie występuje u wszystkich kobiet, jest bowiem
      wrodzona. Nie wydaje się, by istniała jakakolwiek z góry dana harmonia czy
      nieuchronna interakcja między potrzebami dziecka a odpowiedzią matki. Jedne
      lepiej słyszą i rozumieją te potrzeby, inne gorzej, jeszcze inne wcale.
      Spróbujmy na nowo sformułować naszą definicję miłości macierzyńskiej, a zyskamy
      w ten spsób lepsze - z korzyścią zarówno dla kobiety, jak i dla dziecka -
      zrozumienie macierzyństwa. Zapraszam wszystkie kobiety - czy są matkami czy nie
      - do wzięcia udziału w tej ważnej dyskusji filozoficznej"

      Bardzo ciekawasmile
      Pozdrawiam,
      Gava
      • balbina_alexandra Re: Polecam książkę 14.10.07, 22:54
        Książka Badinter należy do moich ulubionych smile moją pracę magisterską pisałam na
        temat instynktu macierzyńskiego i z owego dzieła czerpałam obficie, bardzo
        obficie. Osobiście chyba wierzę w dość radykalną i mało popularną teorię iż
        instynkt macierzyński to mit, który został kobietom wmówiony przez patriarchalne
        społeczeństwo. W ww. książce jest masa ciekawych przykładów, jak choćby
        regularny proceder oddawania dzieci do mamki.

        Mnie nikt nic nie wmawia, dobiegam trzydziestki, więc mam już w miarę ustalone
        poglądy na życie, a moja rodzina nie ma w zwyczaju włazić z butami w moje życie
        - choć wiem, że moja mama chciałaby żebym urodziła dziecko. Jedynymi osobami,
        które czasem usiłują mnie nawracać to moje koleżanki, świeżo upieczone mamuśki
        (mam swoją małą prywatną teorię, że u podstawy tego leży zwyczajna zazdrość). U
        mnie to nie jest tak, że nie lubię dzieci ogólnie - jedne lubię, inne nie,
        instynktu nie czuję. Choć nie, mogę szczerze powiedzieć, że nie znoszę małych
        dzieci i niemowląt - mogłabym mieć dziecko, które od razu będzie komunikatywne i
        myślące. Im mniejsze, tym gorzej na mnie działa i względy estetyczne nie mają tu
        nic do rzeczy (choć po prawdzie już w wieku szczenięcym mówiłam otwarcie, że nie
        lubię małych dzieci bo bardziej podobają mi się kocięta i małe pieski smile no i
        dziś nie rozczulam się nad wózkami znajomych, co bywa niestety towarzyskim
        afrontem!). W macierzyństwie też przeraża mnie ten aspekt nieuchronności, nie
        wiem jak to określić, ostateczności? Tego, że to dziecko już jest z nami na
        zawsze, że jesteśmy na siebie wzajemnie skazani. Nieodwracalność pewnych decyzji
        przygnębia...

        Nie wiem czy mi się kiedyś zmieni. Patrząc na dotychczasowe życie, w wieku lat
        20 byłam bardziej skłonna założyć rodzinę niż teraz - całkiem realnie
        dopuszczałam możliwość urodzenia potomstwa. Z wiekiem mam coraz mniejszą ochotę.
    • vhemt Niestety to prawda... 15.10.07, 07:38
      Mówię z własnego doświadczenia.
      Po przekroczeniu pewengo wieku budzik biologiczny dzwoni jak cholera
      i wtedy często kobietom się odmienia. Niestety mówię z własnego
      doświadczenia z kobietami, którym się odmieniło uncertain

      Ostateczność tej decyzji wymaga naprawdę sporo samozaparcia.
    • 18_lipcowa1 ja tam wiem swoje 15.10.07, 12:54
      smiesza mnie takie stwierdzenia bo od lat mam to samo uczucie - ok
      dziecko jest miec fajnie, ale rownoczesnie posiada to tyle minusow i
      wiem ze one sie nie zmienia -
      - ciaza i porod - przerazliwe jak dla mnie
      - potem uwiazanie w domu, opieka, strach, obawy o dziecko
      -kasa ktora wole wydawac na siebie
      to mnie blokuje, plus to ze nie przepadam za dziecmi, choc wiem ze
      swoje bym kochala
      wiec jak nie wpadne to chyba raczej sama sie nie zdecyduje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka