Hej,
jak reagujecie kiedy Wam sie wmawia, ze na razie jestescie mlode, ale
niebawem instynkt macierzynski sie Wam aktywuje i zapragniecie bachorków?
Czy tylko ja tego nie czuje?
Nie tylko przeraza mnie wizja ciazy, porodu, ale tez calego pózniejszego
zycia. Poza tym glosze niepopularny poglad, ze milosc do wlasnego dziecka to
troche cd. milosci wlasnej, uwarunkowana biologicznie (w koncu to pól Twojego
genomu), a raczej milosc do dziecka adoptowanego to wyzyny heroizmu. Czasem
cos powiem w tym stylu lub tylko 'nie lubie dzieci', a a to wystarczy, zeby
wszystkie godne matki mialy mnie za potwora, bo nie rozczulam sie nad kazdym
niemowlakiem