Dodaj do ulubionych

Postawa w czasie modlitwy

15.03.06, 12:28
No właśnie. Czy zwracacie jakąś uwagę na postawę dziecka w czasie wieczornej
modlitwy. Z jednej strony chciałabym aby nauczył się, że postawą ciała można
wyrażać szacunek, uwielbienie..., ale też nie będę zmuszać niespełna 4 latka
do trwania w modlitwie w jednej pozycji np. klęczącej. Sama też przecież
modlę się siedząc w kucki na podłodze lub przy stole, czytając pismo. Ale
czasem jak moje dziecko roznosi, to skacze po łóżku i jednocześnie dziękuje
Bogu za zakończony dzień wink Czy reagować w takiej sytuacji? Mam nadzieję, że
moje dylematy nie wydadzą się Wam śmieszne.
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: Postawa w czasie modlitwy 15.03.06, 12:46
      Śmieszne nie są z pewnością.

      Zastanawiam się nad tym od czasu do czasu, gdy moje dzieci
      siedzą rozwalone w fotelu lub na tapczanie i modlą się.
      Ale ja też siedzę między nimi z nogami podkulonymi, tak jak
      lubię najbardziej. Zwracamy im uwagę, gdy ich poza przybiera
      już pozycję, jakby to nazwać, rozwaloną(?) wink i widzimy, że
      przeszkadza to w modlitwie. To w zasadzie dotyczy starszych dzieci
      (7,10 lat) 3-latka nie usiedzi spokojnie i jej podskoki i kręcenie się
      są jak najbardziej na miejscu. Ale i jej zwracamy uwagę, gdy
      "nosi ją". Zwracamy, bo nam to przeszkadza.
      To, myślę, trzeba jakoś tam wyczuć smile
    • isma Re: Postawa w czasie modlitwy 15.03.06, 12:57
      Znaczy, ja mam wrazenie, ze to jakos samo przychodzi. Sama podczas modlitwy
      rzadko klecze, najczesciej stoje (w tramwaju wink)).
      Z M. zamiast wieczornej modlitwy czytamy Biblie (zatem z definicji nie na
      kleczkach), a rano, jak modli sie z Tata, to on ja zazwyczaj trzyma na rekach i
      patrza przez okno wink)).
      Skakanie bym raczej zaakceptowala, ale juz rozmemlanie chyba trzeba byloby
      uzasadnic wink)).
    • aka21 Re: Postawa w czasie modlitwy 15.03.06, 13:41
      U nas 3 latka zwykle siedzi na łóżku, a my koło klęczymy (ale nie tak
      sztywnowink). Nie zmuszamy jej do jakiejś konkretnej postawy. Modlitwa jest
      krótka. Nie jest akceptowana w tym czasie zabawa czymś tam, ani wygłupy (bo i
      tak bywa). Skakanie jako wyraz radości jak najbardziej dopuszczane (bywały
      takie okresy, że ono dominowałosmile). O 2-latku nawet nie wspomnęwink

      A tak na marginesie, pamiętam jak babcia uczyła nas z bratem klęczeć (prawie na
      baczność) ze złożonymi rękamismile) Rodzice byli zdecydowanie bardziej
      wyrozumialiwink
      Serdecznie pozdrawiam
      Agnieszka
      • sion2 Re: Postawa w czasie modlitwy 15.03.06, 13:47
        Mnie uczono na kursie katchetycznym ze dla dziecka do 8 roku życia postawa na
        klęczkach (na kolanach) jest bardzo niezgodna z jego fizjologią i kręgosłupem i
        coś tam coś tam smile.
        Znaczy ze dzieci takie powyzej 5 lat pownny siedzieć na piętach w czasie
        modlitwy ale wczesniej żeby dziecka nie zmuszac, że może skakać jeśli wyraza w
        ten sposób radość Bogu z czegos tam a nie pozwalać jeśli to skakanie ma być
        oderwaniem od modlitwy.
        tyle teorii od bezdzietnej...

        ja pamiętam z dzieciństwa że mając 6 lat klęczałam ale brat 2,5 letni skakał w
        tym czasie i tez było ze sie modli smile
      • mama_kasia Re: Postawa w czasie modlitwy 15.03.06, 14:06
        Moja babcia klęczała przy łóżku w czasie wieczornej modlitwy.
        Dla mnie to niezapomniany widok, bo... rodziców modlących się
        nigdy nie widziałam.
        Mam przed oczami modlitwę, skupienie babci... I nie pamiętam,
        czy klęczałam razem z nią... Pamiętam, że już leżałam w łóżku,
        gdy ona się modliła... smile
        • bumblebee1 Re: Postawa w czasie modlitwy 15.03.06, 23:15
          Z moją postawą modlitewną chyba nie jest najlepiej - modlę się tylko wieczorem,
          na klęczkach i szeptem - inaczej nie umiem. Już przestałam się czuć niezręcznie
          w tej sytuacji (a jest dla mnie dość nowa), natomiast kłopot pojawia się wraz z
          kimś, z kim śpię w pokoju - pomijam koleżanki, ale nawet przy moim narzeczonym,
          który jest najbliższą mi osobą, a ponadto sam się modli - nie mogę! Po prostu -
          blokada, jestem zażenowana, skrępowana, czuję się głupio i nie na miejscu. Moja
          modlitwa rzadko więc wychodzi poza mój pokój i kościół. Na myśl o tym, że
          mogłabym (choćby w myślach, na stojąco) modlić się w tramwaju, szkole, czy
          gdziekolwiek indziej, włos jeży mi się na plecach. Nie dlatego, że uważam, że
          to niestosowne, czy coś... miałabym wrażenie, że wszyscy się gapią jak na
          nawiedzoną, no po prostu nie, nie nie... Powiedzcie, czy macie, lub
          spotkałyście się z takimi odczuciami? Co o tym myślicie...? Tylko proszę, nie
          krzyczcie wink
          • kamilla14 Re: Postawa w czasie modlitwy 16.03.06, 00:45
            No wlasnie, ja tez jestem z tych "zablokowanych" (co prawda praktykuje "modlitwy
            w tramwaju", ale absolutnie bez wyciagania brewiarza czy rozanca).

            Myslalam zawsze, ze pewno wstydze sie swojej wiary, moze obawiam sie posadzenia
            o dewocje... Moze tez jest to zwykle ludzkie skrepowanie, przeciez to sprawa
            b.intymna? Z drugiej strony boje sie posadzenia o hipokryzje - ze przed chwila
            wyszla z kosciola, a zaraz warczy na meza...
            Nie mam nawet zdania, czy to b.zle, czy powinno sie z tym walczyc, spowiadac?
            Teoretycznie w rodzinie nie powinnismy czuc sie skrepowani, wiec moze chociaz w
            domu nie powinnam sie tym przejmowac...

            Ostatnio nawet doszlam do wniosku, ze znak krzyza przed jedzeniem w miejscach
            publicznych jest jakims sztucznym afiszowaniem i krepowaniem innych
            np.niewierzacych biesiadnikow, moze nawet pokazywaniem, ze jest sie kims
            lepszym...Ale moze tylko szukam usprawiedliwienia dla swojej malej,
            nieeskpozycyjnej wiary?

            Z drugiej strony, przyznawanie sie do wiary w Polsce (i uzewnetrznianie
            jej)wydaje mi sie stosunkowo latwe (tak jak tu na forumsmile, i nie chcialabym
            przekonywac sie, czy bylabym tak samo praktykujaca np. we Francji...
            Jak rowniez podziwiam osoby gorliwie modlace sie, ktore nie sa zwiazane z
            wierzacym malzonkiem - znam pare malzenstw, gdzie np. kobieta byla wierzaca, ale
            nie na tyle, by samej forsowac pomysl pojscia np. w niedziele do kosciola - co
            jak wiadomo, moze troche dezorganizowac harmonogram dnia.
            Ale zdaje sie, ze odbieglam od tematu, pozdrawiam

            Pees.
            Jeszzce przy okazji narzuca mi sie przyklad religii w szkole - jestem z
            pokolenia, ktore pamieta ja jeszcze w koscielnych salkach katechetycznych,i
            szczerze mowiac te szkolne katechezy wspominam gorzej, wlasnie bardziej
            "krepujaco". Ale dzis przedmiot pt."religia" to chyba bardziej nauka o Bogu niz
            wyznawanie wiary, wiec to chyba nie ma znaczenia...
            K
            • a_weasley Warto się nie kryć 21.03.07, 18:04
              kamilla14 napisała:

              > Z drugiej strony boje sie posadzenia o hipokryzje - ze przed chwila
              > wyszla z kosciola, a zaraz warczy na meza...

              Idąc tym torem, należałoby w ogóle nie chodzić do kościoła. No bo tak: tylko
              wyszedłem z kościoła, podchodzę do samochodu, zaczepia mnie namolny samozwańczy
              parkingowy, a ja mu "spieprzaj dziadu!" (a tak bym pewnie zrobił).

              > Nie mam nawet zdania, czy to b.zle, czy powinno sie z tym walczyc, spowiadac?

              Jezus nie za to potępiał faryzeuszy, że się modlą przy ludziach, lecz za to, że
              się modlą na pokaz. Przy tym zaś mówił też: "kto mnie wyzna przed ludźmi...".

              > Ostatnio nawet doszlam do wniosku, ze znak krzyza przed jedzeniem w miejscach
              > publicznych jest jakims sztucznym afiszowaniem i krepowaniem innych
              > np.niewierzacych biesiadnikow,

              Nie bardziej niż wyjście procesji z kościoła, bicie w dzwony, krzyżyk na szyi,
              krzyż na ścianie, KMB na drzwiach, rybka na samochodzie... Twoja religia czy
              obyczaj w obrębie tej religii to przewiduje. Masz do tego prawo, a oni mają
              obowiązek to uszanować.

              > moze nawet pokazywaniem, ze jest sie kims lepszym...

              A może właśnie pokazaniem, że się jest kimś, kto przyjął pewne zobowiązania
              moralne. A także kimś, dla kogo sprawy wiary są ważne i do kogo poszukujący może
              się zwrócić.

              > Ale moze tylko szukam usprawiedliwienia dla swojej malej,
              > nieeskpozycyjnej wiary?

              Powiedziałbym raczej, że dałaś sobie namieszać w głowie. Nie potępiam Cię, bo
              mieszanie odbywa się w Polsce wielokierunkowo od sześćdziesięciu lat,
              najczęściej pod szyldem dbania o tolerancję. Religia sprawą prywatną. Intymną.
              Nie razić delikatnych oczu i uszu niewierzących. Nie mówić za głośno o Bogu
              (jeśli już w ogóle musi się o nim mówić). Wszelkie odniesienia do wiary
              relatywizować - "dla mnie", "ja myślę", a nie "tak jest". To nam wciskali za
              komuny, a teraz też z Zachodu bierzemy najfatalniejszy wzorzec unijny.
              Jesteśmy u siebie, więc nie ma się co dobrowolnie wycofywać do rezerwatu.
              Mój ojciec zawsze przed wyruszeniem w trasę po zapuszczeniu silnika żegnał się.
              Przejąłem to od niego. Czy mam tego nie robić, jeśli jedzie ze mną niewierzący
              lub ktoś, czyjego światopoglądu nie znam? A niby z jakiej racji?
              Modlić się dyskretnie oczywiście można. Ale nigdy nie wiadomo, co się komu
              przyda. Znam osobę, która pierwszy raz w życiu człowieka modlącego się nie w
              kościele lub na nabożeństwie zobaczyła będąc na studiach. I dużo jej to dało do
              myślenia.
              Gdyby nie klękał, nie zauważyłaby tego.

              > Z drugiej strony, przyznawanie sie do wiary w Polsce (i uzewnetrznianie
              > jej)wydaje mi sie stosunkowo latwe

              Tak i nie. Też można się spotkać z zarzutem dewocji, świętoszkowatości, obłudy,
              moherstwa (cokolwiek to znaczy). I w ten sposób działa to, co w mojej ulubionej
              książce pisał stary diabeł do młodego, gdy się pacjent wdał w "odpowiednie"
              towarzystwo:

              > Bez wątpienia zorientuje się on dość szybko, że jego wiara jest
              > całkowicie sprzeczna z zasadami, na których opiera się rozmowa
              > jego nowych przyjaciół. Nie sądzę, by to miało zaważyć na rozwoju
              > sytuacji, jeśli tylko uda ci się go nakłonić, by jakiekolwiek
              > jawne potwierdzenie tego faktu odłożył na później – a to da się
              > łatwo osiągnąć przy pomocy wstydu, dumy czy próżności. Dopóki ta
              > zwłoka trwa, jego pozycja będzie fałszywa – będzie milczał,
              > gdy powinien mówić, i śmiał się, gdy powinien milczeć.


              > (tak jak tu na forum smile,

              Na tym tak, ale już na innych gazetowych może spowodować co najmniej ostre protesty.

              > nie na tyle, by samej forsowac pomysl pojscia np. w niedziele do kosciola - co
              > jak wiadomo, moze troche dezorganizowac harmonogram dnia.

              A może. Ale ostatecznie wiedział, że się żeni z chrześcijanką. Widziały gały, co
              brały.
    • minerwamcg Re: Postawa w czasie modlitwy 19.03.06, 23:36
      Nie wiem. Słowo daję, nie wiem - bo z jednej strony potrzeba skupienia, z
      drugiej - przecież małe dziecko nie jest do niego na dłuższą metę zdolne. Z
      trzeciej - oczywiście, powinno się tego powoli uczyć.
      Sama modlę się w przeróżnych sytuacjach, w tramwaju, w kolejce gdzieś (ostatnio
      zwłaszcza do lekarza smile, robiąc coś w domu. Na tę okazję mam w kieszeni spory,
      wygodny różaniec, który da się przesuwać nie wyjmując.
      Przy wieczornej modlitwie siedzę na łóżku zwinięta w kłębek - "wchodzę w
      siebie". Klęczenie zawsze mnie rozpraszało - chyba, że w kościele przed
      Najświętszym Sakramentem. Tam to co innego.
    • marzenia16 Re: Postawa w czasie modlitwy 21.03.06, 13:21
      Jestem tu dopiero od wczoraj, ale to właśnie ten wątek zmobilizował mnie do
      zarejestrowania się na tym forum.
      Wieczorem modlimy się z dziećmi siedząc "po turecku" wokół zapalonej świecy.
      Mój mąż mówi, że pozycja do modlitwy ma być godna i wygodna. Zwracamy uwagę
      starszym dzieciom, gdy zaczynają się pokładać, albo wykonywać zbyt gwałtowne
      ruchy (mamy jednego nadpobudliwca). Najmłodsza Zocha nie jest wstanie usiedzieć
      i szczególnie, gdy sama chce wypowiadać swoje modlitwy robi to podskakując.
      Ostatnio jest trochę lepiej, bo w nagrodę za wmiarę spokojne zachowanie na
      modlitwie to ona gasi świecę na koniec.
      Co do modlitwy w miejscach publicznych (autobus), myślę, że ważne jest
      znalezienie równowagi między tym, że nie wstydzę się swojej wiary, a tym, że
      nie obnoszę się z nią. Myślę, że to nie jest takie proste.
    • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: Postawa w czasie modlitwy 25.03.06, 21:38
      Dziękuję Wam za ten wątek.
    • a_weasley Re: Postawa w czasie modlitwy 21.03.07, 16:39
      esi1 napisała:

      > Z jednej strony chciałabym aby nauczył się, że postawą ciała można
      > wyrażać szacunek, uwielbienie..., ale też nie będę zmuszać niespełna 4 latka
      > do trwania w modlitwie w jednej pozycji np. klęczącej.

      Ja chyba nie rozumiem tej dzisiejszej młodzieży. Dziecko nie wytrzyma klęcząc,
      dziecko nie usiedzi w kościele, dziecko dostanie nerwicy jak mu się pokaże
      Ukrzyżowanego...
      Byłem dzieckiem bardzo żywym, nadpobudliwym wręcz. Ale problemu z postawą przy
      modlitwie nie pamiętam. Najpierw się klękało i żegnało. Tylko. Potem doszło
      Ojcze Nasz. Klęcząc, oczywiście, a jak inaczej? "Kto się modli na leżąco, tego
      Pan Bóg słucha śpiąco".
      Co nie znaczy, że później nie zdarzało mi się modlić w różnych pozycjach i
      miejscach, choćby w pośpiechu gdzieś na szkolnym korytarzu przed klasówką. Było
      już i tak, że cały dzień odmawiałem półgłosem koronkę do Miłosierdzia Bożego,
      używając klawiszy komórki jak różańca. W kościele, w na ulicy, w tramwaju.
      Miałem powody...
      To tak jak z pisaniem. Z wiekiem człowiekowi się wyrabia swój charakter pisma -
      postronnemu często przypomina porwany wykres ekg. Ale w szkole najpierw uczy się
      dzieci rysować literki tak, jak one powinny wyglądać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka