Wróciłam. Jeszcze nie przejrzałam forum, ale zrobię to, bo muszę oderwać
myśli. Przepraszam, że zakładam taki prywatny wątek, ale zależy mi, żeby
pewna sprawa nie umknęła Waszej uwadze.
Trzy tygodnie miałam możliwość podziwiać piękno naszego sinego morza. Kocham
je całym sercem. Wiatr z kroplami jego słonej wody wypełnił moją duszę w
najdalszych jej zakamarkach. Dwa tygodnie jak w niebie.
Trzeci tydzień był trudny z wielu powodów. Między innymi choroby

Starszy
Syn, ja, Mąż. Przywieźliśmy do domu nasze troski, na razie jestem nimi
przygnieciona. Ale nie o tym chcę pisać... Proszę Was o modlitwę za mojego
Starszego Synka. O dobrą diagnozę. Dziś ruszyliśmy do lekarzy, ale nie jest
nam łatwo działać, bo niektórzy na urlopach, niektórzy strajkują. Przyjął go
lekarz kardiolog, tylko to była w stanie przychodnia dla nas zrobić. Ma
jakieś hipotezy, ale nie jest pewien niczego. Martwię się bardzo, bardzo,
bardzo. Dlatego proszę o westchnienie do Boga w tej sprawie. W tej
najważniejszej teraz dla mnie. I dziękuję.
I jeszcze mniej smutno: czy ktoś z Was ma może i mógłby mi pożyczyć "Moje
drzewko pomarańczowe"? Kupić się nie da (księgarze załamują ręce, ostatnie
wydanie podobno w 1976 roku), na allegro mnie przebili i więcej dać nie mogę,
w bibliotece Mickiewicz, Słowacki i harlekiny. Oddam w stanie niezmienionym,
przeczytam szybko.