funkenschlag
29.10.09, 15:57
Przypomniałem sobie, że z monetą 20zł a potem 2zł (chyba jaka dewaluacja była) chodziłem "na drugą stronę ulicy" po chleb. Piekarnia sprzedawała w sklepie chleb i bułki, tylko. W każdym razie pamiętam, że zawsze prosiłem o "dobrze wypieczony" i zanim doszedłem do domu, to obgryzałem chleb z gorącej jeszcze skórki. Po przybyciu do domu był rytuał odkrajania kromki (poznańskiej, czy tam "piętki" po ichnemu). Jedna dla mnie, druga dla siostry, potem zasady się zmieniły i musiałem się dzielić z siostrą, bo jedna kromka była dla taty. :) Jeszcze 3 lata temu piekarnia piekła chleb na starych zasadach - bez polepszaczy itp. Rok temu byłem odwiedzic i zbankrutowali. :,(