Dodaj do ulubionych

"Farbowanie" włosów ;)

15.02.13, 22:15
rysikiem wydłubanym z ołówka kopiowego i rozpuszczonym w wodzie. Płukało się tym cudem włosy po myciu, a one nabierały pożądanego, lekko fioletowego koloru :).
Kto się tak bawił dla urody?
Obserwuj wątek
    • matylda1001 Re: "Farbowanie" włosów ;) 16.02.13, 01:13
      Kopiowym ołówkiem nie, ale kilka razy farbowałam włosy za pomocą Pigmentum Castellani. Jest to lek stosowany w dermatologii. Leczy sie nim różne grzybice, liszaje, trądziki i temu podobne przypadłości. Jak się miało te 16 - 18 lat, to jakoś tak niezręcznie było o to prosić w aptece :) Na włosach wychodził piękny, kasztanowy odcień.
      • horpyna4 Re: "Farbowanie" włosów ;) 16.02.13, 10:23
        Pigmentum castellani zawiera fuksynę, ona jest właśnie barwnikiem. Ale najczęściej chyba stosowana była płukanka z gencjany, zwłaszcza przez panie o siwych włosach. Likwidowała ona żółtawy odcień, występujący czasem przy siwiźnie i włosy stawały się srebrzyste z delikatną nutką fioletu.
        • aga-kosa Re: "Farbowanie" włosów ;) 16.02.13, 12:17
          Na początku lat siedemdziesiątych był szampon barwiący w szklanych buteleczkach.
          Mieliśmy polecieć na Krym z wycieczką i tak byłam zajęta pakowaniem, że włosy niczym pszenica na głowie miałam. Na lotnisku w W-wie kupiłam czarny.
          Po przylocie do Moskwy poszłam do łazienki , nałożyłam szampon na włosy, potem zmyłam i do łóżka. Następnego dnia na śniadaniu WSZYSCY się na mnie gapili. Moje włosy w dziennym świetle były szmaragdowe.
          Wszyscy poszli w kolejką do Lenina a ja miałam wymówkę, że nikt na towarzysza patrzył nie będzie tylko na mnie.
          Kraski radzieckiej kupić nie miałam gdzie i jeszcze raz tym samym szamponem. Tym razem byłam czarnowłosa. Myślę, że ten szmaragd na mojej głowie musiał mieć coś wspólnego ze składem wody. aga
          • horpyna4 Re: "Farbowanie" włosów ;) 16.02.13, 15:05
            Chyba nawet pod koniec lat sześćdziesiątych, szampon Celia koloryzujący. Pamietam, że jedna moja koleżanka ze studiów z maniackim uporem robiła się nim na mahoń.
            • ewa9717 Re: "Farbowanie" włosów ;) 16.02.13, 17:39
              Mnie natura na szczęscie koloru na łbie nie poskapiła i do całkiem niedawna nie musiałabym nic majstrować, a i teraz szamponetka raz na swięty czas daje radę ;)
              A ten fiolet to chyba tylko mocno starszawe panie sobie na siwiźnie dawały? Jakoś tak niekoniecznie fajnie, według mnie wuglada(ło).
              • salsadura Re: "Farbowanie" włosów ;) 16.02.13, 18:50
                Ewa, jak byłam wtedy mysią blondynką i kolor mi dobrze robił. Nie był to fiolet fioletowy ;), coś wpadającego w szarość z lekką fioletową aurą :D.

                Swoją drogą pomysłowość ludzka i desperacja (młodość?) nie znały granic..Teraz pewnie bałabym się takim wynalazkiem włosy traktować :).
                • salsadura Re: "Farbowanie" włosów ;) 16.02.13, 18:52
                  * ja byłam, miało być
                  • iryska2604 Re: "Farbowanie" włosów ;) 17.02.13, 17:31
                    Ja włosy traktowałam"Londą" a najpierw o ile mnie pamięć nie myli byl jakiś "Igotin" - czy podobnie.I nie ze względu na siwiznę, bo czlek był młody - ale sama nie wiem czemu tak zmieniałam kolor włosów.Kiedys mi wyszła marchewka.
                    • momas Re: "Farbowanie" włosów ;) 18.02.13, 11:58
                      u mnie taki efekt dala farba (raz, razjedyny w zyciu dalam sobie ufarbowac wlosy!!!) pt tycjanowski blond. Wyszła wsciekla marchewa. Natychmiast ostrzyglam sie na zapałkę. Z długiego warkocza....
                      • fettinia Re: "Farbowanie" włosów ;) 19.02.13, 15:05
                        Momas jakos cie nie widze jako blondynki:D
                        a co do pytania to i owszem-tez olowkiem albo jakimis tabletkami-cos do odkazania chyba? na wlosach ciemnych dawalo to faktycznie taka swietlista poswiate:)a i kiedys po niefortunnym farbowaniu na blond zlagodzilo marchewkowe efekty:)
                        • momas Re: "Farbowanie" włosów ;) 20.02.13, 09:53
                          hehe, jestem ciemną blondynką... :) w lecie mocno jaśnieję.
                          Jako dziecko mialam nawet pszeniczno-złoty blond na glowie...

                          jednak tycjanowski blond - nie dla mnie...
    • beata_ Re: "Farbowanie" włosów ;) 17.02.13, 20:41
      Zawsze miałam włosy marne, więc nie robiłam przy nich żadnych sztuk stricte chemicznych. Gdzieś tak około osiemnastki, a może nawet później zaczęłam używać chny - takiej najprawdziwszej, bo to nie tylko nie niszczyło włosów, ale też miało wzmacniać. Nie wiem na ile to prawda, bo wzmocnienia szczególnego nie zauważyłam, ale zawszeć to naturalne ziółka były. Stosowałam dłużej niż przepis na opakowaniu nakazywał i miałam piękny, bardzo ciemny kasztan. Stosowanie według przepisu groziło uzyskaniem koloru miedzi z odcieniem marchewki, mimo że szatynką jestem z natury.
      Dostępna też była basma - niby bardzo ciemna, ale na mnie kompletnie nie działała.

      Natomiast fiolecik zarezerwowany był w moich czasach wyłącznie dla starszych pań - moja babcia też to sobie robiła, ale wszystko zależało do wyczucia fryzjerki. Panie mocno fioletowe wyglądały bardzo smiesznie, natomiast te potraktowane jak trzeba - bardzo elegancko. Rzeczywiście włosy miały srebrno-białe z bardzo leciutkim poblaskiem owego fioletu :-)
      Moja babcia miała i tak to szczęście, że siwiała od głębokiej czerni - siwizna ma wtedy zupełnie inny odcień niż u szatynek i blondynek...
      • salsadura Re: "Farbowanie" włosów ;) 17.02.13, 21:52
        Chna też była, ale to już było poważne, dorosłe farbowanie, bo szary fiolecik utrzymywał się tylko do kolejnego mycia włosów ;).
        Chny zaczęłam używać na studiach, kiedy wreszcie odważyłam się zostać rudzielcem. Na moje włosy działała wspaniale i używałam jej parę lat.
        • beata_ Re: "Farbowanie" włosów ;) 17.02.13, 22:28
          Eeee tam - dorosłe! :-) W moim przypadku jedyne, jakie moja mama była uprzejma zaakceptować, bo to przecież ziółka były, a nie jakieś nie_wiadomo_co :-D

          Na moje włosy działała koloryzująco - to pewne! Wzmocnić chyba nie wzmocniła, ale nie niszczyła i to było najważniejsze. Teraz nawet żałuję, że od niej odeszłam... była jednak zbyt absorbująca, jak na moje potrzeby. Trzymałam toto całą noc, owinięte folią i ręcznikeim plus jeszcze czapka wełniana/włóczkowa na wierzch :-))) No i oczywiście różne tam ręczniki jednorazowe i bandaże elastyczne, żeby nic nie wyciekło spod folii przez tyle czasu - po prostu gehenna! :-))) Ale warto było! Teraz po prostu nie mam czasu na takie zabawy (o warunkach nie wspomnę, bo to chyba przejściowe) i łatwiej mi się "pomalować" farbą możliwie najmniej zjadliwą :-) Nie ukrywam jednak, że chętnie bym wróciła do tego procederu - kolor był fantastyczny i wcale nie taki rudy! :)

          ps
          czapkę, poplamiony chną ręcznik i kawałki bandaża elastycznego mam do tej pory... kto wie, może się jeszcze tak pobawię? :-)
          • voxave Re: "Farbowanie" włosów ;) 18.02.13, 06:57
            Przeszłam w życiu wszelkie malowania w tym szmaragdowy.
            Ja szatynka o brudno rudym odcieniu---paskudny kolor starego szczura.
            Od kilkudziesięciu lat maluje na blond, najlepiej taki spokojny jasny, koniakowy i w tym sie czuje dobrze.Włosy mam grube i niczym nie udało sie ich zniszczyć.
            Teoretycznie nie powinnam już mieć ani jednego włosa na głowie.
            • izabella1991 Re: "Farbowanie" włosów ;) 19.02.13, 15:12
              Ja nie farbowalam wlosow bardzo dlugo,ale pamietam panie nauczycielki z fioletowo-rozowymi wlosami.Zwalo sie to-to piochtanina ( albo cosik w tym fasonie)...Dawalo to mniej albo bardziej intensywny odcien fioletu.
              Dla tym zamozniejszych byly jeszcze farby z ,,Pewexu" w zabojczej wowczas cenie ok. 5-6 $.
              • aga-kosa Re: "Farbowanie" włosów ;) 19.02.13, 17:52
                W mojej szkole nie do pomyślenia było przyjść w makijażu i ufarbowanych włosach.
                Teraz sobie myślę, że przy obowiązkowym mundurku i berecie na głowie byłoby to tragiczne.
                Wykorzystywałyśmy rumianek do stopniowego i dyskretnego rozjaśniania włosów. Na początku lat sześćdziesiątych było to takie "dwa w jednym" i rozjaśnienie i korzystny wpływ na skórę głowy.
                Teraz muszę stale malować. Już kilka razy przymierzałam się do naturalnej siwizny a tu co i rusz wypada impreza. Jasne odrosty z daleka wyglądają jak łysina na czubku głowy.
                Nawet postu się nie da wykorzystać do tego celu bo dzisiejszy post to nie to co dawniej bywało. Dzień teściowej, dzień kobiet, dzień mężczyzn, urodziny wnuka, zięcia i męża i jak się stać stateczną siwą panią? No jak? aga
              • asdaa Re: "Farbowanie" włosów ;) 19.02.13, 21:35
                izabella1991 napisała:

                > Ja nie farbowalam wlosow bardzo dlugo,ale pamietam panie nauczycielki z fiolet
                > owo-rozowymi wlosami.Zwalo sie to-to piochtanina
                • voxave Re: "Farbowanie" włosów ;) 20.02.13, 01:55
                  Niewielu kobietom ładnie jest w siwych włosach.
                  Ja osobiście nie znoszę u siebie tego stanu i zawsze maluje włosy.
                  Przy siwych wpadam w depresję:)
                  • matylda1001 Re: "Farbowanie" włosów ;) 20.02.13, 10:22
                    Siwe włosy urody raczej nie dodają. Wyjątkiem jest moja teściowa :) Bardzo wcześnie zaczęła siwieć, ja poznałam ją już farbowaną a do pięćdziesiątki jej wtedy sporo brakowało. Potem sobie to farbowanie odpuściła, z korzyścią dla urody bo jej siwizna ma piękny, platynowy odcień.
                    • aqua48 Re: "Farbowanie" włosów ;) 20.02.13, 21:14
                      Widziałam w życiu parę kobiet z siwymi (śnieżna biel), długimi włosami, które były gęste, lśniące i dodawały im urody, choć przyznam, że to po prostu były piękne kobiety...
                      Moja siwizna jest niestety mysio szara, więc..jej nie ma. Czekam na taką biel jak po Arielu.
                      A z lat licealnych pamiętam jak kiedyś koleżanka namówiła mnie żeby mój ojciec, który co jakiś czas wyjeżdżał z pracy na kilkudniowe wyjazdy zagraniczne kupił mi tam bardzo modny u nas czarny szampon. Miałyśmy obie sobie zmienić kolor włosów. I zdumienie taty po powrocie, że przecież ten szampon o który pytał w sklepie miał mi włosy ufarbować na czarno.. Oczywiście go nie kupił nastolatce..Bez łez się nie obyło.
                      • mamanr1 Re: "Farbowanie" włosów ;) 21.02.13, 15:03
                        "My" to jeszcze mamy dobrze, bo możemy tą siwiznę ukryć. A facet, choć teoretycznie może to praktycznie to się nie zdarza. Mi tam siwizna u mężczyzn nie przeszkadza, ale mam kolegę w pracy, który przeżywa bardzo pojawienie się każdego nowego siwego włosa a jak mu proponuje, że mu zafarbuje albo pójdę do fryzjerki i potrzymam go za rączkę podczas farbowania to się oburza ;PP
                        • horpyna4 Re: "Farbowanie" włosów ;) 21.02.13, 22:11
                          Zdarza się, zdarza... i zwykle wygląda to dość żałośnie. Większość facetów chcących ukryć siwiznę farbuje włosy na beznadziejnie jednolity kolo
                          • horpyna4 Re: "Farbowanie" włosów ;) 21.02.13, 22:15
                            Coś mi nawaliło, więc kończę:

                            ...kolorek, ciemny z domieszką kasztana. Niezbyt młoda skóra twarzy przez kontrast z czymś takim wygląda jeszcze starzej. A jeżeli w dodatku włoski są przerzedzone, to widok jest beznadziejny.
                            • beata_ Re: "Farbowanie" włosów ;) 22.02.13, 01:58
                              A jeśli do tego hodują zarost, który pozostaje przeważnie w kolorze naturalnym, to efekt jest jeszcze bardziej żałosny...
                              • aga-kosa Re: "Farbowanie" włosów ;) 22.02.13, 09:02
                                Pierwsze siwe włosy mężowi pojawiały się około czterdziestki. Zaproponowałam córce - ulubienica tatusia - żeby mu siwe usunęła. Dziewczę wyrwało mu kilka włosów i pyta przytomnie: - mamusia woli tatusia siwego czy łysego. Przystałam na siwiznę. Ma piękne siwe włosy jak królik "baran francuski". ;) aga
                                • ewa9717 Re: "Farbowanie" włosów ;) 22.02.13, 09:39
                                  Nigdy nie mogłam pojąć facetów robiących sobie zaczes znad jednego ucha na drugą stronę czaszki. Gdy powiał wiatr, wyglądali jak niedoskalpowani.
                                  A przecież łysina może być seksi, szczególnie łysina blond ;) Taki pan Marek Przybylik czy Andrzej Sikorowski, ach...
                                  • balamuk Re: "Farbowanie" włosów ;) 22.02.13, 14:46
                                    Yul Brynner!!!
                            • mamanr1 Re: "Farbowanie" włosów ;) 22.02.13, 17:22
                              horpyna4 napisała:

                              > Coś mi nawaliło, więc kończę:
                              >
                              > ...kolorek, ciemny z domieszką kasztana. Niezbyt młoda skóra twarzy przez kontr
                              > ast z czymś takim wygląda jeszcze starzej. A jeżeli w dodatku włoski są przerze
                              > dzone, to widok jest beznadziejny.

                              W większości przypadków tak się dzieje jak mówisz, ale to przez to, że faceci wstydzą się tego, chcą "na szybko" ufarbować, nie idą do fryzjera, tylko biorą pierwszą z brzegu farbę i rachu ciachu i po strachu. ;) A są na naszym rynku produkty dla mężczyzn, które odsiwiają siwe włosy i podobno są b. dobre, tylko, że mało który facet wie, bo im się nie chce szukać i dopytywać, bo się wstydzą! Głupota ;d Może uogólniam, ale często tak bywa.
                              • balamuk Re: "Farbowanie" włosów ;) 22.02.13, 18:23
                                Co to znaczy "odsiwiają"?
                                • horpyna4 Re: "Farbowanie" włosów ;) 22.02.13, 20:05
                                  Odsiwianie włosów, to odbudowywanie naturalnego pigmentu. Nie wiem, na jakiej zasadzie to działa, ale odsiwiacze istniały za głębokiego peerelu i dobrze się miały. Kupowało się w drogeriach; na pudełku był wizerunek kobiecej głowy o włosach z jednej strony siwych, a z drugiej ciemnych.
                                  • asdaa Re: "Farbowanie" włosów ;) 22.02.13, 20:25
                                    z podziałem na: do włosów jasnych i ciemnych. te do jasnych dawały (przywracały?) brzydki zółty kolor.
                                  • mamanr1 Re: "Farbowanie" włosów ;) 25.02.13, 14:09
                                    horpyna4 napisała:

                                    > Odsiwianie włosów, to odbudowywanie naturalnego pigmentu. Nie wiem, na jakiej z
                                    > asadzie to działa, ale odsiwiacze istniały za głębokiego peerelu i dobrze się m
                                    > iały. Kupowało się w drogeriach; na pudełku był wizerunek kobiecej głowy o włos
                                    > ach z jednej strony siwych, a z drugiej ciemnych.

                                    Teraz kobiety a'la Cruella De Mon na opakowaniach nie widziałam, szczególnie na opakowaniach mających trafić do mężczyzn. Za to uśmiecha się przystojny pan z lśniącymi włosami. :D Odsiwiacze (tutaj można szerzej przeczytać o co chodzi : aspen.net.pl/JUSTFORMENSZMPONKOLORYZUJACY) w skrócie jak koleżanka wyżej napisała mają przywrócić naturalny kolor włosów. Nie są tak intensywne jak farby. Ale nie są też super popularne, dlatego mężczyźni zamiast się dowiadywać, biorą farby zwykłe i wyglądają przez to...dziwnie. :D
    • blackauri Re: "Farbowanie" włosów ;) 09.06.13, 09:40
      A farbował ktoś włosy kolorową bibułą? Co prawda nietrwałe, bo do pierwszego mycia, ale jakie kolory wychodziły:)
      • izabella1991 Re: "Farbowanie" włosów ;) 10.06.13, 15:21
        Nie ,tym to nie,ale w latach 80-tych żonie kuzyna rozjaśniałam włosy-wodą utlenioną -miała po niej fajne złoto-blond włosy.Wiem,że nie powinno się rozjaśniać włosów tą wodą-ale sama chciała to i miała.
        Z kolei moja babcia miała jakąś PRL-owską farbę mającą dać jej piękny,kasztanowy kolor i ...nie wiem,jak to zrobiła,ale włosy wyszły jej...zielone.Soczyście,trawiasto jak majowa łąka!
        Potem mama już jej czymś innym przefarbowała i ...babci odechciało się farbowania do końca życia.Była już siwa,siwiuteńka do śmierci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka