Dodaj do ulubionych

Studenci wtedy i dzis

09.05.06, 19:05
Z perspektywy czasu, miejsca i punktu widzenia kilka uwag:

WTEDY:
Profesor wchodzil na sale wykladowa - CISZA.
OBECNIE:
Sala na luzie, nieraz trzeba kilku minut aby do studentow (ludzi skad inad
DOROSLYCH) dotarlo, ze profesor nie tylko jest, ale i zaczal wyklad.

WTEDY:
Egzamin - garniturek, pod krawatem (ech, te upaly w sesji letniej) i te nerwy
przed maglowaniem, najczesciej ustnym.
OBECNIE:
Na luzie, testy do wypelniania koleczek (moze bardziej obiektywne, wstrzymam
sie od glosu).

WTEDY:
Autentyczny ped do nauki, zabijanie sie o slabej jakosci (technicznej!!!!)
skrypty.
OBECNIE:
Podejscie - "a tu mi wisi".

WTEDY:
Rozmowa z profesorem traktowana jako wyroznienie.
OBECNIE:
Przerywanie profesorowi wykladu trywialnymi pytaniami, np. "Kiedy bedzie
nastepny egzamin".

WTEDY:
Wyklad to byl wyklad a nie czas na rozwiazywanie krzyzowek (no, uderzmy sie w
piersi - bywalo).
OBECNIE:
Spoznianie sie i jawne ZARCIE na wykladzie, nawet w pierwszym rzedzie.

To kilka luznych mysli.
A jak Wy sie na to zapatrujecie?

PS. Jestem przedstawicielem nauk scislych w USA. Studia w PRL - UAM.
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: Studenci wtedy i dzis 09.05.06, 20:10
      moge szczerze powiedziec, ze wolalabym OBECNIE a nie WTEDY, no oprocz
      podejscia "a to mi wisi" - jezeli sam placi, to nie powinien miec takiego
      podejscia. troche mi tutaj logiki brakuje. Spoznianie tez mi nie pasuje, jawne
      zarcie nawet w pierwszej lawce, no chyba ze z odlosami mlaskania, moze akurat
      nikomu nie szkodzic, a student pewnie lepiej wiedze wchlania :-)
      • imagiro Re: Studenci wtedy i dzis 19.05.06, 23:03
        a ja wolalem wtedy ...
    • luccio1 Re: Studenci wtedy i dzis 20.05.06, 21:55
      Byłem studentem WTEDY - od r. 1973 aż do 1983, pełne 10 lat, dwa kierunki jeden
      po drugim, ciągnione w systemie: powtarzanie roku na jednym - awansowanie roku
      na drugim (coś jak gdyby nosić dwie ciężkie walizki po kawałku, wracając się to
      po jedną, to po drugą). Plusem było to, że było się w wąskim, wyselekcjonowanym
      gronie - selekcji dokonywał naprzód egzamin wstępny, potem obie sesje na I
      roku. Po zaliczeniu I roku wylatywało się praktycznie "na własne życzenie"
      (m.in. za antyreżymową działalność polityczną, w której nie uczestniczyłem).
      Było nas mało, a stąd wynikało, że sekretariat był dostępny praktycznie o
      każdej porze, wykładowcy także... (Kiedy byłem niedawno w moim dawnym
      instytucie, poczułem się zupełnie zagubiony i nieswojo w tłumie przewalającym
      się po korytarzach). Można się było czuć "elitą". Zresztą, to było w tamtych
      czasach już wcześniej: dziś sobie uświadamiam, że z mojej klasy z podstawówki
      zaledwie 1/4 poszła do liceum, całe pozostałe 3/4 wypełniło technika,
      zawodówki, albo w ogóle poszło "w świat", żegnając się ze szkołą już na tym
      etapie.
      Co do samych studiów, trudno cokolwiek porównywać z dzisiejszymi: studiowałem
      mało że w epoce przedkomputerowej, ale nawet w "przedkserowej" - zatem notatki
      z książek i tekstów źródłowych (rękopisów archiwalnych i bibliotecznych)
      własnoręcznie na fiszkach różnych rozmiarów, pooznaczanych według wiadomego mi
      klucza i porozmieszczanych w dokładnie opisanych kopertach i teczkach - potem,
      mając fiszki porozkładane na wszystkich stołach, krzesłach, i na tapczanie,
      komponowanie tekstu rękopiśmiennego, potem przepisywanie go na maszynie
      (mechanicznej - na szczęście była w domu) i jeszcze wtedy wnoszenie poprawek
      redzkcyjnych...
      • des4 Re: Studenci wtedy i dzis 06.06.06, 11:44
        Wolę TERAZ. Teraz ludzie studiują bo wiedzą, że dzięki swojemu wykształceniu
        mają szanse na coś lepszego niż po skońcczonej zawodówce. Wtedy skończone
        studia nie dawały żadnej przyszłosci. Bojak przyszłośc czekała absolwentów
        (poza nielicznymi wyjątkami i "ustawionymi") w peerelu? Studiowało się bardziej
        dla pokazania i w ramach pewnego stylu życia. Pamietacie "wiecznych studentów"?
        Bylejakość i nagminne ściąganie też było wynalazkiem socrealu. Do dzisiaj z tym
        się spotykamy....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka