Kira-Kira

14.08.06, 22:58
Przechodzę fascynację literaturą japońską ;) i chciałabym coś córce w
podobnym "duchu" podrzucić ,ta książeczka :
www.merlin.com.pl/frontend/towar/469949
to nowośc ,ale gdyby ktoś ją akurat juz przeczytał ,to bardzo proszę o
opinię :)
Beata
    • i2h2 Re: Kira-Kira 05.09.06, 08:58
      Doskonała książka, która przybliża nieco "myślenie wschodnich kultur" (choć
      rzecz dzieje się w Stanach), a poza tym IMO nareszcie coś bez patosu i ckliwych
      ozdobników opisujące chorobę i śmierć dziecka. Do tego klimaty Południa Ameryki
      lat pięćdziesiątych... Miałam o niej akurat napisać ;-)
      Pozdrawiam
      • verdana Ja odradzam 06.09.06, 18:00
        Przejrzałam w księgarni bardzo starannie i dziecku nie dam za nic.
        Nie dam, ponieważ nie znam przyszłosci. W książce dziewczyna choruje na dosyć
        niestety częstego chłoniaka, ktory nieźle sie tak naprawde leczy. Co dla mnie
        nie do przyjecia, to fakt, że rodzice tłumaczą mlodszej córce, że siostra
        wyzdroweje. A siostra umiera.
        Absolutnie nie życze sobie, aby dziecko czytalo książkę, z ktorej dowiaduje
        sie, a/ ze stosunkowo czesta choroba prowadzi do śmierci, b/ i co zasadnicze-
        że zapewnienia rodziców o powrocie do zdrowia mogą być mylne lub kłamliwe. To
        może zaowocować tragedią. Jestem też przeciwna stereotypowi rak=śmierć. To
        obecnie choroba stosunkowo czesto uleczalna, i nie należy nastawiać dziecka, że
        rak oznacza wyrok. Ono samo może zachorować, może zachorować ktoś z rodziny i
        wtedy będzie przekonane, że mimo zapewnienia rodziców o dobrych rokowaniach i
        tak umrze.
        Gdyby w ksiązce rodzice powiedzieli córce, że jej siostra jest poważnie chora i
        moze umrzeć - zastanowiłabym się. gdyby zmarła na niesprecyzowany nowotwór -
        też bym sie zastanowiła. W tym stanie rzeczy - to ksiązka niewątpliwie bardzo
        dobra i wg. mnie - niewatpliwie potencjalnie szkodliwa.
        • i2h2 Re: Ja odradzam 20.09.06, 09:03
          verdana napisała:
          > Przejrzałam w księgarni bardzo starannie i dziecku nie dam za nic.
          > Nie dam, ponieważ nie znam przyszłosci. W książce dziewczyna choruje na dosyć
          > niestety częstego chłoniaka, ktory nieźle sie tak naprawde leczy. Co dla mnie
          > nie do przyjecia, to fakt, że rodzice tłumaczą mlodszej córce, że siostra
          > wyzdroweje. A siostra umiera.
          Ale tam jest bardzo dokładnie określony czas, w jakim się to dzieje - przełom
          lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych! To jest książka dla dzieci co najmniej
          dziesięcioletnich, a uważam, że takiemu dziecku bez trudu wyjaśnisz, że choroby
          nieuleczalne wtedy dziś są już niegroźne.
          Książka opisuje to wszystko w bardzo bolesny sposób, ale uważam, że większość
          dziesięciolatków jest już na tyle dojrzała, że może się z takim obrazem świata
          (swiata, który przeminął) zmierzyć - z chorobą, śmiercią, rasizmem itp.
          • verdana Re: Ja odradzam 20.09.06, 13:55
            Dla wyjasnienia - nie mam nic przeciw książkom o śmierci i nie to jest
            przyczyną, że bym odradzała. Książka, w ktorej umiera ktoś z rodziny jak
            najbardziej powinna się znaleźć w bibliotece dziecka, aby nie sądziło, ze jest
            (czy będzie) jedynym człowiekiem , którego to spotkało.
            Chodzi mi o inną kwestię - o podważanie wiarygodności zapewnień rodziców, że
            się wyzdrowieje, lub ze ktoś wyzdrowieje. Rodzice, którzy mówią "nie przejmuj
            sie, twojej siostrze nic nie będzie" powinni w umysle dziecka być 100%
            wiarygodni. Nie mowiac już o sytuacji, gdy chore jest samo dziecko - nie chodzi
            mi tu nawet o oklamywanie chorego dziecka, ale o to, by wiedziało, ze rodzicom
            w takich sytuacjach można wierzyć bez namysłu. To dla mnie bardzo drażliwa
            kwestia. Może spowodować, ze dziecko w najbardziej dramatycznym momencie swego
            życia nie uwierzy zapewnieniom rodziców - bo wie, że można je okłamać.
            No, ale może mam obsesje na punkcie własnej wiarygodnosci.
            I tylko o to mi chodzi.
            • pszczolamaja Nadal się z Tobą nie zgadzam, Verdano, a nawet... 20.09.06, 23:19
              nie zgadzam się jeszcze bardziej. Jestem po lekturze, i wątpliwości co do
              Twoich poglądów mi się mnożą. Po pierwsze za nic nie rozumiem, jaki jest
              związek między wiarygodnością Twoją, a rodziców z powieści. Po drugie na
              poziomie własnego, emocjonalnego odbioru książki - nie miałam poczucia, że
              rodzice perfidnie łżą, a młodsza siostra im bezgranicznie wierzy. Dla mnie
              główny akcent w tej książce położony był na inne zagadnienia i taki
              przeanalitycznione podejście zabija to, co wg mnie jest w niej wybitne. Np.
              sposób reagowania na ciężką chorobę najbliższej osoby, ta ambiwalencja uczuć u
              zdrowej siotry - jakie to pole do rozmowy o tym, że tak właśnie może być.
              Piękny przekaz o tym, że żałoba ma swój czas, że zmarły z nami pozostaje.
              Wreszcie sama postawa rodziców dla mnie jest możliwością otwarcia z dzieckiem
              tego tematu - jak się zachowywali, co mówili, dlaczego...Przy okazji - nie
              widzę zjawiska dezaktualizacji książki. Niewolnicza praca za grosze jest
              udziałem wielu Polaków dzisiaj. Rodziny przeżywające dezintegrację w obliczu
              kryzysu - były, są i będą. Rasizm jako relikt przeszłości? Daj Boże. Wg
              mnie "Kira-kira" to jak narazie jedna z nielicznych nowości na rynku
              wydawniczym, które ja bym...wpisała w kanon lektur dla 5 klasy :-) Jakem
              Pszczola.
              • verdana Re: Nadal się z Tobą nie zgadzam, Verdano, a nawe 20.09.06, 23:22
                Jak mowilam - ja nie czytałam książki.
                Ale przekazanie mojemu dziiecku, ze w obliczu śmierci mogę go okłamać - jest
                dla mnie do tego stopnia nie do przyjęcia, ze tej książki mu nie polecę. Z reki
                mu nie wyrwę - ale na pewno nie kupię.
                Jest dużo innych wartosciowych książek.
                • pszczolamaja Re: Nadal się z Tobą nie zgadzam, Verdano, a nawe 20.09.06, 23:32
                  A może nie okłamać, tylko powiedzieć to, w co się samemu wierzy? Skoro nie
                  czytałaś książki, może jednak coś ważnego Ci umknęło?
                  Na temat śmierci - z perspektywy dziecka - nie znam tak wielkiej ilości
                  wartościowych książek. Prosiłam Cię o uzupełnienie moich braków w
                  erudycji. "Bracia Lwie Serce" - ok, zgadzam się. Coś jeszcze???
                  Cenię Twoją zasadniczość, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że na coś istotnego
                  możesz się w ten sposób niechcący zamknąć.
                  A dlaczego nie bierzesz pod uwagę opcji DAĆ DZIECKU I POROZMAWIAĆ???? Wyjaśnić
                  mu swoje wątpliwości? Powiedzieć, że Ty uważasz, ze warto inaczej, bo to i
                  tamto?
                  Nie wierzę, że Twoje dziecko czyta wyłącznie książki, w których bohaterowie
                  postępują "po Twojej myśli".
                  • verdana Re: Nadal się z Tobą nie zgadzam, Verdano, a nawe 21.09.06, 08:29
                    Nie, moje dziecko czyta co chce.
                    Ale nie kupuję mu książek, których wolałabym, aby nie czytał.
                    • pszczolamaja Re: Nadal się z Tobą nie zgadzam, Verdano, a nawe 21.09.06, 22:19
                      Masz ciekawy sposób dyskutowania, chyba go przeanalizuję, żeby móc Cię
                      zaskoczyć ;-) Narazie zrobiłaś unik ;-))) Jedno nas łączy - walka z książkami,
                      których nie znamy zbyt dokładnie. Ja tak mam z Harrym Potterem, i też nie zejdę
                      z barykady ;-))
                      • i2h2 Re: Nadal się z Tobą nie zgadzam, Verdano, a nawe 21.09.06, 23:27
                        pszczolamaja napisała:

                        >Jedno nas łączy - walka z książkami,
                        > których nie znamy zbyt dokładnie. Ja tak mam z Harrym Potterem, i też nie
                        >zejdę z barykady ;-))
                        To może mały rozejm i przeczytajcie sporne pozycje od deski do deski ;-))
                        • pszczolamaja Re: Nadal się z Tobą nie zgadzam, Verdano, a nawe 21.09.06, 23:38
                          Iwona, to niesprawiedliwe, a wręcz okrutne!!! Verdana ma jakieś 7 razy mniej do
                          przeczytania, gdyby brać pod uwagę Twoje negocjacje pokojowe ;-)))) A zresztą,
                          istnieje niebezpieczeństwo, że jak byśmy wiedziały, o czym rozmawiamy, dopiero
                          byśmy się pokłóciły ;-))))
                          • i2h2 Re: Nadal się z Tobą nie zgadzam, Verdano, a nawe 21.09.06, 23:42
                            pszczolamaja napisała:

                            >A zresztą,
                            > istnieje niebezpieczeństwo, że jak byśmy wiedziały, o czym rozmawiamy,
                            >dopiero byśmy się pokłóciły ;-))))

                            I na to właśnie liczę !!! Wyobrażam sobie jeszcze te rzesze chcące przyłączyć
                            się do kłótni i nadrabiające lekturę ;-)))
                      • verdana Re: Nadal się z Tobą nie zgadzam, Verdano, a nawe 22.09.06, 13:53
                        Chyba nie kupię... Nawet jak mi sie spodoba, to dla mnie sporo za wcześnie na
                        to, by dziecko zastanawialo się, czy nie zostanie oklamane w sprawch
                        najbardziej istotnych. Nawet - w co wierzę - jeśli reszta książki jest
                        absolutnie rewelacyjna.
                        • pszczolamaja Re: Nadal się z Tobą nie zgadzam, Verdano, a nawe 22.09.06, 20:15
                          Widzisz, Iwono, ja już prawie zasiadałam nad H.Potterem, ale Verdana nie
                          podniosła rękawicy ;-) Wracam więc do moich "220 linii"...
    • pszczolamaja Re: Kira-Kira 06.09.06, 21:27
      Verdano, a czy nie ma takiej opcji, jak wytłumaczenie dziecku tych wątków, co
      do których masz wątpliwości?
      Z tematu na temat coraz bardziej mam wrażenie, że starasz się za wszelką cenę
      uporządkować rzeczywistość, która chyba nie do końca podlega takim wysiłkom.
      Czy możemy oczekiwać, że wszystkie książki potwierdzą naszą, jedynie słuszną
      wizję świata? Czy wartość czytania nie polega też na konfrontowaniu z innymi
      wizjami, światami? Dopuszczasz to tylko w wersji fantasy? A co z inną
      wrażliwością, innymi poglądami? Czy książka wartosciowa to taka, która
      realizuje założenia podręczników psychologii?
      Kupiłam właśnie tę książkę i zamierzam zasiąść do lektury. Na pewno posłuży jej
      ta kontrowersyjność.
      • verdana Re: Kira-Kira 07.09.06, 10:09
        To nie jest książka kontrowersyjna. Nie chodzi o wizje świata, tylko o wpajanie
        dziecku watpliwosci, co do możliwości wyleczenia z ciężkiej choroby. I
        wytłumaczenie w tym wypadku dziecku nic nie da. Co mogę powiedzieć "Nigdy nie
        można wierzyć tym, ktorzy mówią że wyzdrowiejesz z ciężkiej choroby", czy
        przeciwnie "Ja nigdy ci nie skłamię w sprawie stanu zdrowia Twojego i Twoich
        bliskich?". Nie, zdecydowanie nie będę polecała ksiązki, która moze przyczynic
        się do tego, ze dziecko w dramatycznej sytuacji będzie nieufne wobec mnie. Nie
        wtrwalabym mu jej z rąk, gdyby pozyczył w bibliotece, ale polecać - nie polecę.
        Nie jest przypadkiem, ze onkologowie maja podobne stanowisko wobec książek i
        artykułów prasowych, w których na początku ktoś odkrywa u siebie objawy raka, a
        pod koniec rodzina placze nad trumną. Powoduje to fatalne nastawienie wśród
        osób, ktore zachoruja, zbyt późne rozpoczęcie leczenia, niewiarę w jego
        skuteczność i zapewnienia lekarzy- co utrudnia wyleczenie. Nie mam zamiaru
        świadomie przekazywac dziecku takiego nastawienia.
        • pszczolamaja Re: Kira-Kira 07.09.06, 12:15
          Rozumiem wątpliwości onkologów, ale faktem jest, że wykrycie objawów raka
          nierzadko kończy się płaczem rodziny nad trumną. Czy przemilczanie tego faktu
          coś zmienia??? Wg mnie przeciwieństwem zdania "nigdy nie wierz tym, którzy
          mówią, że wyzdrowiejesz", nie jest bynajmniej to podane przez Ciebie,
          ale "zawsze wierz tym. itd.". A chyba można to jakoś wyśrodkować? "Wszyscy
          chcielibyśmy wyzdrowienia i wierzymy, że jest możliwe". Jakiś przykład ksiażki
          uczciwie, Twoim zdaniem, mówiącej dzieciom o b. ciężkiej chorobie? Chętnie
          sięgnę.
          • verdana Re: Kira-Kira 07.09.06, 15:27
            Astrid Lingren - Bracia Lwie Serce - na przykład. I o chorobie i o umieraniu.
Pełna wersja