Dodaj do ulubionych

"expelliarmus"- jak działa??

30.07.07, 16:05
dlaczego jak malfoy rzucil na dumbledora zaklecie rozbrajajace to dyrektor nie
mogl po prostu uzyc zaklecia accio zeby rozdzke przywolac?? czy to dziala tak
ze nawet jak jestes najwiekszym czarodziejem to bez rozdzki nie masz zadnych
mozliwoscie poslugiwania sie czarami?? dziwne :/
Obserwuj wątek
    • niedo-wiarek Re: "expelliarmus"- jak działa?? 30.07.07, 16:25
      Na tak zadane pytanie nie da się kompleksowo odpowiedzieć bez spoilerowania ;)
    • jean.grey1 SPOILER: 03.08.07, 09:02
      Po przeczytaniu 7 części dowiadujemy się, że jeżeli ktoś pokona jakiegoś
      czarodzieja, wtedy staje się prawowitym właścicielem rózdżki pokonanego
      (mówiąc "pokonany" mam na myśli, że dotyczy to też rozbrojenia).
      W tym wypadku kiedy Malfoy pokonał/rozbroił Dumbledora stał się właścicielem
      jego rożdżki (która okazała się tak na marginesie Elder Wand:)
      Jednak rzeczywiście nie wyjaśnia to czy czarodzieje mogą czy nie mogą
      przywoływać przedmiotów bez użycia różdżki? Chyba jednak nie mogą ;)
      • meduza7 Re: SPOILER: 03.08.07, 11:30
        POnieważ nie pamiętam, czy to gdzieś czytalam, czy sama sobie wymyśliłam,
        możecie potraktować to co piszę zupełnie niezobowiązująco. Otóż moim zdaniem
        czarodzieje są w stanie czarować bez użycia różdżki - a raczej może byliby,
        gdyby to trenowali. Tymczasem rożdżka wzmacnia i ukierunkowuje ich moce,
        czarowanie z nią jest o wiele łatwiejsze, więc przyzwyczaili się do niej tak, że
        nie wyobrażają sobie już czarów bez jej użycia. To coś takiego jak wschodznie
        sztuki walki: dzięki odpowiedniemu treningowi czlowiek jest w stanie tak
        wzmocnić swoje cialo, że gołą dłonią rozwala betonowe bloki. Myślę, że
        czarodziej pozbawiony różdżki i zmuszony do uczenia się czarów bez niej, byłby w
        stanie tego dokonać, gdyby pozbył się ograniczeń tkwiących w jego umyśle, czyli
        przekonania, że bez różdżki ani rusz. I wtedy dopiero byłby groźny! Podobnie
        rzecz się ma z zaklęciami niewerbalnymi: uczniowie na początku też nie mogli
        sobie wyobrazić, że można rzucić zaklęcie nie wypowiadając jego formuły, a potem
        się nauczyli.
        Zresztą mam wrażenie, że pewne zaklęcia obywają się bez różdżek, np.
        teleportacja. Ale nie mam pewności.
        Aha, a poza tym dzieci czarodziejów też są w stanie dokonać pewnych rzeczy samą
        siłą swej woli, mimo, że do końca nie zdają sobie z tego sprawy i nie kontrolują
        tego. Wokół Harry'ego w pierwszym tomie dzieją się "dziwne rzeczy", pamiętacie?
        • pavvka Re: SPOILER: 03.08.07, 11:40
          meduza7 napisała:

          > Aha, a poza tym dzieci czarodziejów też są w stanie dokonać pewnych rzeczy
          samą
          > siłą swej woli, mimo, że do końca nie zdają sobie z tego sprawy i nie
          kontroluj
          > ą
          > tego. Wokół Harry'ego w pierwszym tomie dzieją się "dziwne rzeczy",
          pamiętacie?

          W ostatnim tomie też jest trochę na ten temat. Ale dla mnie to nie bardzo
          trzyma się kupy - z jednej strony żeby porządnie czarować trzeba wielu lat
          studiów, uczenia zaklęć, superwypasionych różdżek itp. (pamiętacie jak w
          pierwszych tomach bohaterom nic nie wychodziło?), a z drugiej małe dzieciaki
          bez nauki, bez różdżek i nawet bez zaklęć czarują samą siłą woli. Jak to
          możliwe, że małe dzieci to potrafią, a Dumbledore i Voldemort nie?
          • meduza7 Re: SPOILER: 03.08.07, 13:00
            Ponieważ małe dzieci nie wiedzą, że nie można.
            Tu kłania się historyjka o uczniu jubilera, który bez wahania przeciął cenny
            diament, ponieważ jeszcze nie znał jego wartości i ręka mu nie zadrżała.
            Małe dzieci czarują w sposob naturalny, a potem idą do szkoły i uczą się używać
            w tym celu różdżek - wzmacniaczy. I nikomu nie przychodzi do głowy, że można
            inaczej. Zresztą dzieci też przecież nie robią nic skomplikowanego, prawda?
            Głownie jest to używanie siły woli do poruszania przedmiotów. Potem nie wracają
            już do tego, bo dostały do ręki silniejsze narzędzia, a przy okazji skutecznie
            oduczono je używania jedynie własnej, naturalnej mocy.
            W SF też często powraca motyw dziecka, które dzięki świeżemu, elastycznemu,
            nieskażonemu jeszcze umysłowi jest w stanie dokonać tego, czego nie potrafią już
            dorośli. Jest takie opowiadanie Kuttnera, w ktorym dwoje dzieci dzięki
            specjalnym zabawkom uczy się postrzegać świat w zupełnie innych kategoriach,
            inaczej odbierając czasi przestrzeń i dzięki temu dokonują przeskoku do innego
            wszechświata. Dorośli tego nie potrafią, ponieważ ich umysły "zastygły", zostały
            ukształtowane i pewne rzeczy są dla nich niemożliwe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka