Dodaj do ulubionych

dzieciory-potwory:)

16.05.04, 10:17
mysle,ze mozemy sie przeniesc z tematem dzieci do osobnego watku.
Przyklad Kati utwiedza mnie w przekonaniu,ze nie warto czekac na dziecko zbyt
dlugo. Ja mam teraz 30-tke i naprawde zaluje,ze nie zdecydowalam sie 5 lat
temu, kiedy konczylam studia, mialam lightowa prace, a z moim owczesnym
narzeczonympewnie bylibysmy do dzis.
Teraz miotam sie psychcznie miedzy tykajacym zegarem biologicznym i warunkami
zewnetrznymi-wiem,ze ewentualna ciaze okupie duzo wiekszym stresem niz
kiedys, ale za pare lat wcale nie musi byc lepiej.
W zasadzie glowne problemy to moja praca- zeby jej nie stracic musialabym
wrocic po maciezynskim,a co zrobic z 3 miesiecznym dzieckiem, jesli pracuje
sie i po 10-12 godzin, chodzi na sluzbowe imprezy ( z koniecznosci) czesto
wyjezdza na dzien lub kilka? Moi rodzice pracuja, drudza sa na emeryturze,ale
mieszkaja godzine drogi od Kraka,a my nawet nie mamy samochodu. Druga sprawa
mieszkanie- mieszkamy na 25 metrach, 2 osoby, ktore w zasadzie maja biura
wlasne w domu i dzwonia stukaja po nocach w klawiature,a pokoj jeden.
Uff wyzalilam wam sie bo znajomi dzieci juz maja i uwazaja ze wszystkos ie da
przeskoczyc ( pewnie maja racje) a facet jest luzak, tylko ja sie przejmuje.
Obserwuj wątek
    • soffica Re: dzieciory-potwory:) 16.05.04, 19:52
      No to teraz ja :). Po pierwsze też załujemy, że nie pomyśleliśmy o tym na
      studiach lub zaraz po (jesteśmy razem prawie 10 lat;)). Dziecko byłoby
      odchowane i chodziło do szkoły albo przedszkola.
      Mieszkanie - mieszkamy z teściami w ich dużym domu, mamy pięterko dwa pokoje i
      łazienkę, niestety teściowie są czynni zawodowo i pewnie jeszcze będą przez
      dobrych kilka lat, są jeszcze w miarę młodzi (teściowa urodziła Marcina mojego
      męża jak miała 20 lat i była na studiach). Moi rodzice mieszkają 100 km od
      Wrocławia, mama wybiera się na emeryturę i chętnie by pomogła, cóż, odległość
      to wyklucza. Nie wyobrażam sobie oddania dziecka do żłobka w wieku 3 miesięcy
      (nawiasem mówiąc jakie są Wasze opinie na ten temat?)
      Praca - nie mam pracy i też pluję sobie w brodę, że nie pomyślałam o tym jak
      pracowałam na umowę na czas nieokreślony, szefów miałam fajnych i pewnie nie
      byłoby źle, cóż firma upadła i jestem na lodzie :(. A wtedy się martwiłam, że
      mam pracę i nie mogę szefów tak zostawić... Więc teraz rozważamy, czy mam brać
      byle co, byleby było, a po macierzyńskim się martwić (miejsca by pewnie już nie
      było), czy jakoś inaczej to rozwiązać. Ale z tym byle czym nawet jest ciężko :(
      Strach-czy wszystko będzie w porządku, czy na pewno żyłam tak, żeby zapewnić
      zdrowie mojemu dziecku w łonie. Spędza mi to sen z powiek. Strach też przed
      tym, czy to będzie tak "hop-siup" czy potrwa dłużej, a może będą jakieś
      problemy z poczęciem...
      Bardzo bym chciała i nawet zaopatrzyłam się w niezbędną literaturę :), śni mi
      się ciąża po nocach i bardzo się już nakręciłam. A jednak...ciągle mam tyle
      obaw. Najbardziej martwię się o pracę. Zawsze to coś tam Ci przysługuje, no i
      ubezpieczenie i zawsze jakieś pieniądze na koncie. Przydadzą się na pewno jak
      rodzinka się powiększy.
      • anula36 Re: dzieciory-potwory:) 16.05.04, 20:23
        Wychodzi na to,ze :
        1. w pracy nie mozna zrobic dziecka, bo zwolnia
        2. bez pracy nie mozna zrobic dziecka, bo sa braki w kasie i ubezpieczeniu
        Moze zalozyly klub matek na emeryturze:)

        Mysle,ze gdybym nie zlapala tej pracy i zostala bezrobotna, zdecydowalbym sie
        na dziecko. Ale tylko mysle. Problem z moja praca polega na tym,z jest bardzo
        intensywna, czasem po 12-14 godzin, czeste podroze, wyjazdy w teren, ciezkie
        paczki tez musze nosic czasem.
        Troche sie boje ( choc ma umowe na czas niokreslony) ze jak sie przyznam przed
        3 miesiacem, to beda sie probowali mnie pozbyc. z drugiej strony te godziny w
        pociagach,paczki itp. Tym bardziej,ze np moja mama bardzo zle sie czula na
        poczatku ciazy, dopiero potem tak zaspeedowala, ze mnie urodzila w pracy:)
        Na razie mysle raczej o slubie,jak troche shudne to wpadne do Wrocka
        przymierzyc Twoja suknie;)
        • soffica Re: dzieciory-potwory:) 16.05.04, 20:32
          Też tak sobie czasem myślę, że póki nie mam pracy to może... ale wiek już chyba
          nie ten, potem będę bezrobotną z długą przerwą i małym dzieckiem :(. Moja
          siostra mówi, że jak była w ciąży to tylko to było ważne i odmawiała w pracy
          wykonywania wielu czynności, zostawania po godzinach, jeżdżenia w delegacje czy
          poza miejsce zamieszkania - wtedy się myśli tylko o dziecku, cóż po
          macierzyńskim nie wróciła do pracy i siedziała w domu z małym aż poszedł do
          przedszkola (2,5 roku), potem otworzyła własną kwiaciarnię. Interes nie idzie
          super, ale na zakupy codzinnie starcza, opłaci sobie ZUS. Wolałabym jednak
          przez te 9 miesięcy mieć tą pracę no i macierzyński, a potem bym zdecydowała.
          Wiem jedno, może zabrzmi to okropnie i może właśnie przez takie cieżarne
          pracodawcy tak się wkurzają, ale na pewno przed trzecim miesiącem nie
          przyznałabym się, że jestem w ciąży, no chyba że byłoby widać ( z moją posturą
          można to zwalić na dodatkowe kilogramy).
          Wiem na pewno, że nie boję się takiej rzeczy jak późniejsze problemy z wagą
          • anula36 Re: dzieciory-potwory:) 16.05.04, 21:44
            JA tez sie nei przyznam. Moze faktycznie powinnam sei zdecydowac szybko, bo
            przynajmniej bede miec jaks ochrone. Ale jeszcze nei w tym miesiacu:)
            • smok-kati Re: dzieciory-potwory:) 16.05.04, 23:05
              Matko nawet nie wiem na co najpierw odpowiadać:)) Ale wam się wątków nalęgło w waszych głowach.

              Anula:))
              Prawdą jest że z wiekiem jest trudniej pod jednym względem tylko ciężej wstawać w nocy i nie spać przez jakiś czas, ale to po krótkim czasie się stabilizuje. Ale faktem jest że jest się pewniejszym decyzji i dojrzalszym do rodzicielstwa. A praca dziś jest jutro jej nie ma z różnych powodów, tak naprawdę to chyba same oszukujemy siebie przed podjęciem tych decyzji, że to czy tamto jest ważne bez tego nie da się żyć, a zegar tyka, aż któregoś dnia będzie tak piękny dom, wspaniała praca, super mąż tylko brakuje czegość bardzo cennego : uśmiechu na malutkiej buzi, słowa mama wypowiadanego słodkimi usteczkami. Jak już masz dzieci to na głowie staniesz by były szczęśliwe, a że czasem są gorsze dni to cóż. A poza tym czy ta wyczerpująca praca jest warta poświęconej przez ciebie energii i zdrowia, pomyśl że żaden szef później za ciebie nie urodzi dziecka ani też nie odda swojego by cię uszczęśliwić :)) A jeżeli lubisz swoją pracę i nie będziesz mogła być z dzieckiem w domu po macierzyńskim (na pierwsze dziecko w tej chwili to 4 m-ce) bo będziesz zmuszona wrócić do pracy to żłobek nie jest taką najgorszą instytucją, gorsze są niedouczone studentki i opiekunki do dzieci, którym się wydaje że znają się na tym co robią. :))

              Soffica:))
              Nie masz pracy to na co czekasz, ubezpieczenie zdrowotne obejmuje ciężarne z urzędu poza tym dzieci i ciężarne podlegają specjalnemu traktowaniu jeśli chodzi o zakres opieki medycznej :)) A czas ciąży i macierzyństwa możesz poświęcić na zmianę zawodu czy dokształcanie języków obcych lub co tam jeszcze wymyślisz (to nawet dziecko posmakuje tej wiedzy). Ja bym tam nie czekała, jeśli nadal masz lęk jeśli chodzi o ubezpieczenie to zawsze mąż może ubezpieczyć cię w swoim zakładzie pracy. A po odchowaniu dziecka jesteś lepszym narybkiem do pracy bo pracodawcę mija okres potencjalnego długiego zwolnienia w trakcie ciąży :))

              Dziewczyny myślcie o tym szybko bo kiedy już podejmiecie tą decyzję to nie oznacza, że zaraz siup i zostaniecie mamami, tak to już jest że te co chcą to nie mogą a te co nie chcą to mają :)) Mój kuzyn czekał 5 lat (dwa poronienia w tym czasie) teraz mają córeczkę i zaraz planują kolejne by nie stracić szansy :))
              Jeśli chodzi o ochronę ciężarnej to jesteście (o ile dobrze pamiętam) pod ochroną przed zwolnieniem od momentu przedłożenia pisemnego zaświadczenia o fakcie zaistnienia ciąży, termin trzech miesięcy prawdopodobnie dotyczy wydłużenia umowy na czas określony do terminu porodu. Już nie pamiętam bo przestałam się zajmować prawem pracy.
              Dziewczyny nie ma co się bać trzeba zabierać się za spełnianie własnych marzeń, bo one są najważniejsze, reszta ważnych spraw może poczekać, a gdy będzie źle zawsze przyjdą w końcu te lepsze czasy.
              Nie powiem że to łatwizna i sama przyjemność. Ale powiem jedno
              mama wypowiedziane przez Twoje dziecko, uśmiech na buźce, przekręcone nowe słowo, śmieszna minka, czy totalne przytulenie cieplutkiego ciałka wynagrodzi wszystkie bóle zmęczenie i poświęcenie. Warto dla tych kilku chwil stracić wiele bo zyskujesz jeszcze więcej.
              Czasami gdy mam już dość marudzących dziewczynek, przypominam sobie te słodkie chwile, lub patrzę jak rosną na moich oczach i znów nabieram sił by stawić czoła macierzyństwu.
              A gdy urodzicie pierwsze dziecko, gdy położą Wam je na piersi zapomnicie o bólu, poczujecie największą radość jaką można sobie wyobrazić i pierwszą noc będziecie podziwiać każdą część ciałka nowo narodzonego dziecka, dziwiąc się jak ono tam w środku sobie żyło :)) Te cudowne chwile ciąży : pierwsze kopniaki czkawka, macierzyństwa pierwszy uśmiech, pierwsze słowo, pierwszy krok to na to czekamy całe życie i nikt nam tego nie ma prawa odebrać nawet z przyczyn ekonomicznych.
              Ja obie ciąże spędziłam na zwolnieniu, pierwszą nie wiedzieliśmy czy utrzymam strach do czwartego miesiąca potem było łatwiej, a drugą mogłam stracić przez głupiego kierownika bo zależało mi na pracy i nie wzięłam na początku zwolnienia (później lekarz mnie ochrzanił). Ale spędzając ten czas w domu szykowałam sobie ubranka, łóżeczka, wszystko pomalutku to piękne okresy mojego życia. Pomimo niektórych dolegliwości :))
              A jeśli chodzi o figurę, lekarze zalecają schudnięcie przed ciążą bo potem się nabiera sporo kg-ów ale ja schudłam przy Natalii 10 kg i przybrałam potem 11 kg, a przy Agacie schudłam 7,5 kg a przytyłam 10 kg :)) To był jedyny czas kiedy schudłam :)) Powodzenia dziewczyny i się nie bójcie, jedyna ważna rzecz w tym wszystkim jeszcze to żeby partner też tego chciał, a potem koniecznie zaciągnijcie go na porodówkę niech doceni to co dla niego robicie :))
              Kasia
              • anula36 Re: dzieciory-potwory:) 17.05.04, 00:23
                No wlasnie,u mnie to partner chce, a ja tak naprawde chyba srednio.Dlatego tak
                sie miotam. Mam tez leki dot. tego jaka bede matka, moi rodzice byli i sa
                strasznie sztywni, zimni, nasze obecne kontakty sa poprawne, ale rowneiz bez
                wiekszych uczuc.Nie che byc taka, ale czasem sie lapie,ze nei potrafie inaczej.
                Powiem szczerze-jesli sie zdecyduje to glownie dla partnera wlasnie, mam zamiar
                wiekszosc obowiazkow zwalic na tatusia, ze wstawaniem wlacznie. On pracuje na
                uczelni i ma luzacki, nienormowany czas pracy, bedzie z dzieckiem odsypial po
                obiedzie:)Pracy nie lubie,wiec ewentualny maciezynski przyjme jako wybawienie
                od meki.
                Ogolnie poradze sobie:) Najtrudniej podjac decyzje:)
                • smok-kati Re: dzieciory-potwory:) 17.05.04, 09:27
                  Anula sztywności i zimna jako matki się nie bój, ja też w domu nie miałam czułości, mój tato przytulił mnie po raz pierwszy (to co ja pamiętam) jako dorosłą kobietę, dziecko wyzwala samo uczucia ciepła i miłości, a rzecz w cale nie polega na tym by cały czas dziecko tulić i w kółko szeptać tylko kocham cię. Dasz radę :)) Przez 9-m-cy oswajasz się z tym małym człowieczkiem :)) Już wtedy możesz ćwiczyć swoje podejście do niego i skoro tak boisz się swojego ewentualnego chłodu, to podczas ciąży możesz uczyć się ciepła, delikatności i czułości dla tej amłej stoty, poza tym matkami uczymy się być przez całe swoje życie :))
                  Kasia
                  • anula36 Re: dzieciory-potwory:) 17.05.04, 13:53
                    dzieki Kati, wszystkim co piszesz bardzo mnie podnioslac na duchu.
                    Mysle ze i tak dam sobie jeszcze czas do konca roku, bo w teym okresie mnostwo
                    rzeczy sie unormuje. A mianowicie:
                    1. mam zamar wyjsc za maz
                    2.zmienic mieszkanie na wieksze
                    3.moja mama najprawdopodobniej bedzie od nowego roku na wczesniejszej
                    emeryturze-zawsze cos pomoze ( mieszka blisko)
                    4.ojciec najprawdoopdobniej przejdzie na pomostowke i tez pomoze:)
                    5.siostra faceta wyprowadzis ei do wlasnego domu wiec moze kupimy jakies autko
                    i przeniesiemy sei tam?? W domu z tesciami to nie to samo co w m3.
                    6.odloze troche kasy,przebadam sie i znajde dobrego lekarza prowadzacego
                    • smok-kati Re: dzieciory-potwory:) 17.05.04, 14:20
                      rzeczywiście to wszystko o czym piszesz znacznie ci ułatwi przygotowanie się do macierzyństwa a później już opiekę nad dzieckiem, a to że jesteś zdecydowana to już widać po tym jak do tego podchodzisz, życzę ci powodzenia oby ci się wszystko udało tak jak sobie tego życzysz i planujesz :))
    • soffica Re: dzieciory-potwory:) 17.05.04, 19:59
      Kasiu, wzruszyłaś mnie :) coś ostatnio miękka galaretka ze mnie :(.
      Ja to muszę się pochwalić, że mam pewne doświadczenie, po przez pierwszy rok
      życia mojego siostrzeńca, mieszkałam razem z siostrą i szwagrem. Często spałam
      w pokoju z małym i wstawałam do niego w nocy (jak siostra ze szwagrem chcieli
      popracować nad drugim potomkiem na przykład hihi ;)), a nawet przełamałam się
      ze zmianami pieluszek z kupą :). Fajnie było, chociaż jak czasami zostawałam z
      nim przez cały dzień była to prawdziwa lekcja cierpliwości. Ale to, że byłam na
      codzień sprawiło, że mały jest ze mną bardzo związany, fajne to.
      • smok-kati Re: dzieciory-potwory:) 18.05.04, 22:31
        tak najcudowniejsze jest jak widzisz miłość i przywiązanie dziecka, wtedy te złe chwile uciekają w niepamięć, a jego uśmiech czy całus lub przytulenie jest największym skarbem tego świata.
        Kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka