Dodaj do ulubionych

proszę o radę

08.02.08, 20:31
WITAJCIE.Nawet nie wiem do kogo tu pisać bo jestem tu pierwszy
raz .Mam problem z moim bratem,ktory ma 33 lata i od 18 roku życia
pije .Brat jest żonaty ma 2 dzieci.Nigdy nie był z nią szczęsliwy i
tak pił,,,coraz więcej i więcej ,pracowal ,zarabial i pił a
ostatnimi czasy (od 2 lat ) statystycznie co 3 miesiące zmienia
prace a ostatnio juz po miesiącu wylatuje z roboty-(kierowca
samochodu cięzarowego o ironio losu).teraz własnie wyleciał z pracy
i domu.żona go po 12 latach wyrzucila.niestety miała racja ,za te
wszystkie pomysły .teraz odwalił numer ,bo sprzedal samochod na
ktory wzial kredyt i nie splaca .nie dal sobie pomoc nigdy
twierdzac ,ze to ja jestem durna i mam się sama leczyć a jego żona
razem ze mną .boję się ,że go wsadza do więzienia za ten czyn .dodam
jeszcze ,ze pieniedzy nie ma bo inni kompani od kieliszka mu
ukradli.kredytu musi spłacić prawie 30 tyś a auto sprzedał za 5 tyś
na części.bank mu nie podaruje .szkoda mi tych dzieci i jego żony a
zarazem martwie sie o brata bo rodziców juz nie mamy i tylko mam
brata (mam też swoją rodzinę)Bardzo chciałabym aby wzieli go
przymusowo na leczenie ale on nie chce,on chce sie zapić na śmierć -
to jego słowa.czy mozna mu jakoś pomóc?Przepraszam za te chaotyczne
pisanie ale dzis dowiedzialam się o tej sprzedazy auto i mnie
zamurowało .
Obserwuj wątek
    • 1962wolf Re: proszę o radę 08.02.08, 20:50
      widziz Mila.to nie jest istotne , co my o tym sądzimy
      .
      istaotne jest tylko , jak Wam się z tym zyje.
      idżcie do najbliższej 'PORADNI LECZENIA UZALEZNIEŃ"
      tam dostaniecuie wszystkie "WIARYGODNE.odpowiedzi
      My tutaj jesteśmy od ględzenia .........................ale
      każdy już sobie , jakos tam poradsził.
      powodzenia i wiele wytrwałościu
      darek
    • pinderklak Re: proszę o radę 08.02.08, 21:25
      Daj spokój bratu.Nikt mu nie pomoże jak on nie będzie chciał sobie pomóc.Zajmij się sobą.No i w miarę możliwości dziećmi brata.One nie są winne a najbardziej ucierpią.Pozdrawiam.
    • aati Re: proszę o radę 08.02.08, 22:29
      mila03 napisała:
      >sprzedal samochod na ktory wzial kredyt i nie splaca

      >pieniedzy nie ma bo inni kompani od kieliszka mu ukradli.kredytu
      musi spłacić prawie 30 tyś a auto sprzedał za 5 tyś a części

      -Krotko mowiac "sprzedal" nie swoja wlasnosc,
      opendzlowal autko jak zlodziej,nie bylo przeciez jeszcze jego
      wlasnoscia,tylko banku kredytowego.Za brak auta plus forsy i
      niewywiazania sie z Kredytu bedzie mial sprawe karna.

      -Kupic/Sprzedac samochod bez dokumentow auta(ktore sa w banku)
      i "Umowy Kupna/Sprzedarzy"(na ktorej musi widniec podpis
      sprzedajacego braciszka) jest niezgodny z prawem i transakcja jest
      do cofniecia.

      -"Sprzedarz" auta i kradziez forsy powinien brat zglosic na
      policji,tzn. zlozyc sam na siebie skarge,oraz zaznaczyc,ze caly czas
      dzialal pod wplywem srodkow odurzajacych,zawsze to cos...
      Radze isc po porade do adwokata!Czas biegnie!
      Bank i Sad nie beda sie patyczkowac,zajma kazda wlasnosc i pod
      mlotek!
      • aati Re: proszę o radę 08.02.08, 22:37
        Taki numer,sprzedaz autka wartego 30 patoli za piatke,graniczy z
        totalnym furiactwem,chyba ze brat "kozaczyna" i cos kreci.

        Moze braciszek wymyslil sobie ta historyjke...
        • mila03 Re: proszę o radę 09.02.08, 10:17
          niestety brat nie kreci ,auto poszlo na części na ukraine i juz go w
          polsce nie ma ,(to było 4 dni temu)A z tym jego leczeniem to nie
          wiem ,on twierdzi ,ze to ja jestem chora psychicznie i mam sie
          leczyć.Ajego stan jest powazny -jak nie wypije to cały sie
          telepie,on jest dosc czesto w ciagu alkoholowym,teraz niestety
          tez .spi na jakiejs melinie .żona jego nie chce juz go widziec w
          domu,ma wszystkiego dośc.bo te powroty do domu ,obiecanki to sa
          statystycznie co 3 miesiace.czasami mysle ,ze trzeba go zostawić
          niech robi co chce jak mu takie zycie odpowiada ,jego wogole nie
          interesuja dzieci ,nic....zadnego poczucia obowiazków....tylko
          koledzy od kieliszka....ja szczerze mowiąc z jednej strony
          chciałabym ,zeby go wsadzili do wiezienia bo pewnie przejdzie tam
          odwyk i bedzie mial czas nad zastanowieniem sie nad sensem życia,co
          zamierza itp.ale ta druga strona tego faktu to to ,ze bedzie karany
          i papiery będą jakie będą.szkoda mi jego ,ale swoja drogą życie mi
          zatruł szkoda mi jego rodziny tych dzieci(9 i 6 lat )dzieci nie chcą
          go w domu.to jest szok jakie piekło wszystkim zafundowal .ta jego
          żona dlugo była cierpliwa,ona dopiero teraz zlozyła wniosek o
          alimenty,bo nie maja juz za co żyć,same długi,spłata za niego tego
          samochodu przekracza ich mozliwości finansowe(jej)A ja nie mam
          zamiaru tego za niego płacić .w poniedzialk pojde do terapii
          uzależnień i spytam sie czy mogą go wziąc siłą na leczenie,choć
          szczerze mówiąć wątpię ,bo kiedy pytałam i mówili że musiałby być
          ubezwłasnowolniony.sama nie wiem co jest dla niego dobre .dziękuje
          za wysłuchanie mych zwierzeń
          • aaugustw Re: proszę o radę 09.02.08, 11:46
            mila03 napisała:
            > niestety brat nie kreci ,auto poszlo na części na ukraine i juz go
            w polsce nie ma ,(to było 4 dni temu)A z tym jego leczeniem to nie
            > wiem ,on twierdzi ,ze to ja jestem chora psychicznie i mam sie
            > leczyć.Ajego stan jest powazny -jak nie wypije to cały sie
            > telepie,on jest dosc czesto w ciagu alkoholowym,teraz niestety
            > tez .spi na jakiejs melinie .żona jego nie chce juz go widziec w
            > domu,ma wszystkiego dośc.bo te powroty do domu ,obiecanki to sa
            > statystycznie co 3 miesiace.czasami mysle ,ze trzeba go zostawić
            > niech robi co chce jak mu takie zycie odpowiada ,jego wogole nie
            > interesuja dzieci ,nic....zadnego poczucia obowiazków....tylko
            > koledzy od kieliszka....ja szczerze mowiąc z jednej strony
            > chciałabym ,zeby go wsadzili do wiezienia bo pewnie przejdzie tam
            > odwyk i bedzie mial czas nad zastanowieniem sie nad sensem
            życia,co zamierza itp.ale ta druga strona tego faktu to to ,ze
            bedzie karany i papiery będą jakie będą.szkoda mi jego ,ale swoja
            drogą życie mi zatruł szkoda mi jego rodziny tych dzieci(9 i 6 lat )
            dzieci nie chcą go w domu.to jest szok jakie piekło wszystkim
            zafundowal .ta jego żona dlugo była cierpliwa,ona dopiero teraz
            zlozyła wniosek o alimenty,bo nie maja juz za co żyć,same
            długi,spłata za niego tego samochodu przekracza ich mozliwości
            finansowe(jej)A ja nie mam zamiaru tego za niego płacić .w
            poniedzialk pojde do terapii uzależnień i spytam sie czy mogą go
            wziąc siłą na leczenie,choć szczerze mówiąć wątpię ,bo kiedy pytałam
            i mówili że musiałby być ubezwłasnowolniony.sama nie wiem co jest
            dla niego dobre .dziękuje za wysłuchanie mych zwierzeń
            ________________________________________________________________.
            Nie wiem jakie sa teraz przepisy w Polsce, w takich sprawach...!?
            Nie musze chyba jednak mowic, ze Twoj brat jest ciezko chory
            psychicznie (duchowo). Z tego co opisujesz, on absolutnie nie
            kieruje juz swoim zyciem, ale sam nie chce pojsc sie leczyc... -
            Jezeli chcesz mu pomoc, powinnas doprowadzic do ubezwlasnowolnienia
            brata... (zglosic np. na policje to o czym pisal juz aata. Kazde
            przewinienie musi byc ukarane...!). Moze w ten sposob uratujesz mu
            jeszcze zycie, choc stracisz (przynajmniej na razie) jego uczucia do
            Ciebie...!
            A...
          • hepik1 Re: proszę o radę 09.02.08, 11:58
            Z porad praktycznych ,najprościej zgłosić się do Gminnej Komisji Rozwiązywania
            Problemów Alkoholowych ,tam pokierują dalej i pomogą w przeprowadzeniu
            skierowania delikwenta na przymusowe leczenie.
            To podstawa i nie ma sobie ,na razie,zajmować głowy niuansami i problemami z
            egzekucją takiego wyroku.
            Jednocześnie podjąć działania ustanowienia rozdzielności majątkowej:
            www.bankier.pl/wiadomosc/Jak-ustanowic-rozdzielnosc-majatkowa-miedzy-malzonkami-1349986.html
            bo na takim etapie alkoholizmu długi do spłacenia przez małżonkę moga rosnąć w
            zastraszającym tempie.
            • hepik1 Re: proszę o radę 09.02.08, 12:20
              jeszcze ...w ubezwłasnowolnienie nie ma sensu się pchać ,bo to droga daleka i
              podejrzewam ,że dla 30 letniego alkoholika mało skuteczna.
              Taki wątek polecam ,pod nieobecnośc Gochy
              www.forum.akcjasos.pl/viewtopic.php?t=8483
              • mila03 Re: proszę o radę 09.02.08, 12:43
                mój brat zawsze pracował ,mial swoja firme transportowa ,zamienił
                potem na mniejszy transport i caly czas pracował jeżdząc samochodem
                ciężarowym,i niestety pił i wylatywał z roboty i za 4 dni mial
                nastepna .teraz zrobilo się gorzej bo już prawie nie trzeźwieje ,ta
                potrzeba picia jest silniejsza od niego .on zawsze bardzo dobrze
                zarabial...a teraz mieszka od paru dni u jakiegoś pijaczka na
                melinie i urzedują w parku.Czasem sie zastanawiam skąd u niego taki
                pociąg do alkoholu .moj tato czasem wypil ,mama prawie wcale ja tez
                okazjonalnie wypije a on....za nas wszystkich....można
                powiedzieć ,że przepil swoje firmy,swoja rodzinę,siostre.Liczę na
                to ,ze jak siegnie dna ...to sie zdecyduje na leczenie...ale on tyle
                razy byl na dnie i nic....to chyba dla niego nie bylo za
                głęboko....dla mnie to jest szok co robi mój brat ,czasem nawet
                wstyd przed ludźmi,dobrze ,ze mieszka o 40 km ode mnie,szkoda mi
                tylko dziecibo bratowa to taka troche niezaradna kobieta
                życiowo ,dobrze ,ze mieszka z rodzicami bo te dzieci to chyba
                zabraliby im do domu dziecka.ja juz jej wczesniej mowilam o tym ,ze
                jego trzeba poslac na leczenie ale póki przynosil jej spora kase
                bylo ok.,przymykala oko na to a teraz gdy to stadium choroby
                alkoholowej jest już zaawansowane to płacze.och takie to życie...
                • daleh Re: proszę o radę 09.02.08, 13:00
                  mila...
                  Z Twoich slow wynika,ze on swoje dno to pewnie juz przeoczyl i pije teraz
                  kasacyjnie.Co znaczy,ze jest na tym etapie,gdzie wydaje mu sie,
                  ze teraz jest w tym miejscu o ktorym przez cale zycie marzyl.Nie znaczy to
                  wcale,ze nic nie moze sie zmienic.Problem w tym,ze to on sam musi
                  dojsc do przekonania,ze to droga donkad i musi cos z tym zrobic.
                  Ty i wszyscy ktorym jeszcze na nim zalezy, mozecie zrobic tylko jedno,a
                  mianowicie,ze w takim stanie jak jest na zadna pomoc nie moze liczyc.A
                  udzielicie mu pomocy jesli zdecyduje sie na leczenie.Jesli to zrozumie,to wtedy
                  zalezy tylko od niego jaki kierunek obierze.
                  Na to niestety wplywu nie ma nikt...

                  • mila03 Re: proszę o radę 09.02.08, 13:38
                    daleh..
                    masz pewnie racje,ale tak strasznie sie żyje kiedy ktoś bliski takie
                    coś robi.wydaje mi sie ,ze jemu na życiu nie zależy ,powiedzial
                    bratowej ,ze mieszka tam i tam ,.bo jak sie zapije ,zeby wiedziala
                    gdzie go szukać (ciała)Zresztą powiedzial jej ,ze chyba najlepiej
                    będzie jak sie zapije na śmierć.Juz chyba nie mysli racjonalniE.Mój
                    warunek pomocy dla niego -to tylko odwyk i nie będe z nim rozmawiać
                    ani sluchac tych alkoholowych wynurzeń...on juz mial proby odwyku -
                    mial wszywke i bral jakieś tabletki ,zeby nie pić .wszywka była
                    jakaś dziwna bo pil z nia i nic mu nie było .tylko miał za pierwszym
                    razem biegunke .moze lekarz zrobil mu przysługe i zaszył witaminy
                    jakieś bo sie pytał czy bedzie terapia a brat odp.ze nie ,ze sam da
                    sobie radę .wytrzymał 4 dni.on chyba kocha te klimaty ,życie na
                    melinie ,urzedowanie w parkach bo statystycznie co pól roku
                    ulegał ,,zaginięciu,, na tydzień a potem wracał skruszony na łono
                    rodziny i tak popijał w domu ,do nastepnej akcji ale to wszystko
                    było zawsze w pracy ,,,,porzucał samochody ,ładunek ,czasem coś
                    odsprzedal i tak potem rzadził aż właściciel firmy robil
                    poszukiwania auta .taki kozak z niego .dna on miał już parę razy ale
                    widocznie to nie było dla niego dno tylko dla nas albo jak piszesz -
                    on je przeoczył ....
                    • aaugustw Re: proszę o radę 09.02.08, 13:51
                      mila03 napisała:
                      > ... strasznie sie żyje kiedy ktoś bliski takie
                      > coś robi.wydaje mi sie ,ze jemu na życiu nie zależy ,powiedzial
                      > bratowej ,ze mieszka tam i tam ,.bo jak sie zapije ,zeby wiedziala
                      > gdzie go szukać (ciała)
                      ____________________________________________________.
                      To kawal drania musi z niego byc, jak takimi chwytami
                      nieporadna kobitke probuje zlamac...!
                      A...
                    • daleh Re: proszę o radę 09.02.08, 13:59
                      mila...
                      masz pewnie racje,ale tak strasznie sie żyje kiedy ktoś bliski takie
                      coś robi.wydaje mi sie ,ze jemu na życiu nie zależy ,powiedzial
                      bratowej ,ze mieszka tam i tam ,.bo jak sie zapije ,zeby wiedziala
                      gdzie go szukać (ciała)Zresztą powiedzial jej ,ze chyba najlepiej
                      będzie jak sie zapije na śmierć
                      ---------------------------
                      Przezylem podobne historie i bylem na tym etapie kiedy wiedzialem co sie ze mna
                      dzieje,ale nie robilem nic aby to zmienic.Ktos moze pomyslec,ze skoro tez tak
                      mialem to znam sposob jak z tego wyjsc...
                      Nic bardziej mylnego...Ten pierwszy krok jakim jest decyzja o niepiciu kazdy
                      musi zrobic sam.Sadze ze tego przeskoczyc sie nie da.
                      Zaraz po tym terapia i mitingi czemu musi towarzyszyc wiara,ze to krok niezbedny
                      zrobiony we wlasciwym kierunku...
                    • kajda28 Re: proszę o radę 09.02.08, 23:09
                      mila ja ci powiem tylko tyle żebyś robiła wszystko co możesz aby go wyciągnąć, z
                      tego co wyczytałam to wszystko robisz. I tyle, nic więcej nie można zrobić.
                      Trzeba sobie wbić do głowy że to jego życie i nie jesteś w stanie żyć za niego,
                      ani wytrzeźwieć. Trudne, wiem. Ja się z tym pogodziłam chociaż dalej mam
                      nadzieję że moje dzieci będą miały jeszcze ojca... a czy on będzie chciał być
                      trzeźwy- to już tylko od niego zależy.
                      • hepik1 Re: proszę o radę 10.02.08, 07:58
                        kajda28 napisała:
                        >z
                        tego co wyczytałam to wszystko robisz.

                        Niby gdzie to wyczytałaś?
                        Jakieś nadprzyrodzone zdolności?
                        Na razie to jakieś zawoalowane pretensje do bratowej i użalanie.
                        • kajda28 Re: proszę o radę 10.02.08, 11:56
                          Ok, przyznaje się , jak mam za dużo tekstu przed sobą czytam wyrywkami. A więc
                          wg. mnie wszystko to:
                          Podanie go do komisji ds problemów alkoholowych, skierowanie na leczenie
                          przymusowe, udzielanie pomocy tylko gdy będzie trzeźwy, i nie dotyczy to okresu
                          między piciem, tylko po terapii odwykowej i kiedy ją będzie kontynuował
                          ambulatoryjnie. Samemu udania się do poradni dla osób współuzależnionych- bo
                          patrzenie jak bliska osoba sie zapija jest czymś strasznym i nie zrozumiałym.
                          Można spróbować z bez uwłasnowolnieniem- sama tego nie próbowałam bo mam się kim
                          opiekować i nie podejmę się odpowiedzialności za osobę dorosłą.
                          Dać mu samodzielnie odpowiadać za swoje błędy.
                          I być świadomym że nie każdemu się udaje wytrzeźwieć.
                          • aaugustw Re: proszę o radę 10.02.08, 12:13
                            kajda28 napisała:
                            > Ok, przyznaje się , jak mam za dużo tekstu przed sobą czytam
                            wyrywkami. A więc wg. mnie wszystko to: Podanie go do...........
                            __________________________________________________________.
                            Kajda28 teraz dopiero pokazalas te swoja suuuper strone...! ;-))
                            A...
                            • kajda28 Re: proszę o radę 10.02.08, 16:25
                              aj tam super stronę:). Po prostu nie lubię czytać z ekranu monitora. Wiem że to
                              nie ładnie z mojej strony: nie czytać do końca i odpowiadać, ale chciałam
                              dziewczynę pocieszyć, poza tym przekonałam się że aby pomóc alkoholikowi to
                              najpierw trzeba aby on sam chciał przestać- i nie tylko mówił o tym. A trzeba
                              zrobić wszystko co można aby móc spokojnie spać jak się chłop zapije. A żeby
                              pomóc alkoholikowi trzeba się udać do specjalistów i pytać, rozmawiać. Bo to co
                              nam sie wydaje że jest pomocą nie zawsze nią jest.
                              • aaugustw Re: proszę o radę 10.02.08, 17:11
                                kajda28 napisała:
                                > ... A żeby pomóc alkoholikowi trzeba się udać do specjalistów i
                                pytać, rozmawiać. Bo to co nam sie wydaje że jest pomocą nie zawsze
                                nią jest.
                                ______________________________________________________.
                                No wlasnie, Kajda i znowu masz racje...!
                                Dlatego i ja wiem ze swojego doswiadczenia jak wazne sa
                                spotkania (w takich przypadkach) z tymi "najwiekszymi
                                specjalistami", a mam tu na mysli osoby wspoluzaleznione,
                                ktore spotykaja sie na tzw. Mityngach Al-Anon...
                                Ale komu chce sie tam pojsc...!? - Przewazajaca wiekszosc
                                woli postekac aby zagluszyc wlasne sumienie, ze chce niby
                                pomoc, ale w rzeczywistosci, w realu - NIC nie robi...!
                                A...
                                • aaugustw * uzupelnienie...! 10.02.08, 18:08
                                  aaugustw napisał:
                                  > ... z tymi "najwiekszymi specjalistami", a mam tu na mysli osoby
                                  wspoluzaleznione, ktore spotykaja sie na tzw. Mityngach Al-Anon...
                                  ______________________________________________________.
                                  W tym pospiechu zapomnialem dopisac: ze sa tam osoby,
                                  ktore daly sobie z tym problemem juz rade i chetnie sie
                                  one ze swoimi doswiadczeniami z innymi, (tymi jeszcze
                                  zagubionymi, podziela...!
                                  A...
                        • mila03 Re: proszę o radę 10.02.08, 15:21
                          hepik 1-to nie jest tak,e ja mam jakieś pretensje do bratowej,ja mam
                          dla niej naprawde wielki podziw,że tak dlugo znosiła jego
                          pijaństwo.ja nie mialabym w sobie tyle sily i cierpliwości,ja już 10
                          lat temu wzięłabym z takim facetem jak mój brat rozwód,nawet po to
                          by chronić dzieci .ja juz pare lat temu rozmawialam z bratowa o jego
                          leczeniu ale ona nie chciala o tym slyszeć ,,bo kto będzie zarabial
                          pieniądze ,za co będą żyć,,ja jej mówilam ,ze bedzie jeszcze
                          gorzej ,ze on musi sie leczyć ,dalam mu pieniądze na wszywke .chcial
                          odejśc od żony i rozpocząć nowe życie ,pożyczyłam mu kase na
                          start ,załatwiłam prace w delegacji (on tak chciał)-moim zdaniem
                          pomogłam mu a on.....po 3 dniach wrocil do żony,pijany ,a przede mna
                          grał ,ze on jest na tym wyjeździe,uznalam ok .wiesz najlepiej co
                          chcesz od życia.on nie chce żebym mu prawila moraly bo jemu to
                          odpowiada i powiedzial mi że mam sie od jego życia odp.... bo on sie
                          w moje nie miesza ,,,ja się przed nikim nie usprawiedliwiam i nie
                          chce by luzie sie użalali, bo im o tym nie mówie ,nie ma się czym
                          chwalić .Ale chce ,zeby mój brat żył normalnie bo mam go tylko
                          jednego ,nie mamy juz rodziców i chcialabym aby dał sobie
                          pomoc.Niestety on musi tego chcieć
                          latem na wakacjach była u mnie jego córka (9 lat)i mówi do
                          mnie ,,ciocia czy możesz coś tacie mojemu powiedzieć ,żeby nie
                          pił,bo on mamy nie słucha,,i co powiedzięc na taki tekst.co
                          powiedziec takiemu dziecku .
                          • aati Re: proszę o radę 10.02.08, 21:50
                            mila03 napisała:
                            > latem na wakacjach była u mnie jego córka (9 lat)i mówi do
                            > mnie ,,ciocia czy możesz coś tacie mojemu powiedzieć ,żeby nie
                            > pił,bo on mamy nie słucha,,i co powiedzięc na taki tekst.co
                            > powiedziec takiemu dziecku .


                            -nic nie mow,wez skacowanego braciszka(pod jakimkolwiek pretekstem)
                            i jego cala rodzinke i pojedz z nimi do szpitala psychiatrycznego na
                            oddzial dla alkoholikow,ponoc naoczna konfrontacja wyzwala punkt
                            zwrotny...

                            Potem postawcie ostateczny warunek i zostawcie go samego,na ulicy...
                            • mila03 Re: proszę o radę 11.02.08, 14:10
                              chcialam wam podziekowac za wasze rady ,sporo waszych rad
                              przekazalam bratowej,przeczytałam tekst o wspólnocie majatkowej,ma
                              dzis udac sie na spotkanie z radcą prawnym ,jak to będzie z tym
                              kredytem ,czytam rownież również inne listy osób,którym pomagacie,ja
                              byłam jakis czas temu w przychodni alk.i pani mi powiedziala ,że ja
                              jako siostra to niewiele mogę zdziałać ,on sam musi się zgłosić i
                              jego rodzina jako wspóluzależnieni,poradziłam jej (dowiedzialam sie
                              co i jak ,gdzie ,z kim ma rozmawieC w jej miejscowości)rozmowe z
                              kobieta psycholog ,prawnikiem jak ma postąpić żeby podać go o
                              alimenty .ja mam swoje życie ,swoje problemy i swoja pracę i nie
                              mogę jeździć z bratowa i chodzić z nia od urzędu do urzędu .ja
                              dowieduję się gdzie na jej terenie coś takiego jest i jak to trzeba
                              załawtwić .jej duzo dała ta rozmowa z panią psycholog ,pomogla jej
                              uzmysłowić sobie problemy wynikajace z życia pod jednym dachem z
                              alkoholikiem .ja jej te informacje wynajduje ,bo ona niestety jest
                              osoba niedowidząca a tym samym ma ograniczoną możliwść czytania.
                              bratowa w sobote ,przygarnela męża ze śmietnika do domu,był
                              głodny ,brudny ,nawet nie pijany bo nie miał za co pić ,wczoraj cały
                              dzień sie trząsł z braku alkoholu a dziś mial opuścić
                              mieszkanie.prosilam bratowa niech mu teraz nie popuści ,niech idzie
                              na leczenie .brat sie nie zgadza bo on twierdzi ,ze musi iść do
                              pracy ,bo boi sie więzienia za ten cholerny samochód,a bratowa
                              mówi ,ze jej to jest zupelnie obojętne co on zrobi.brat jeszcze jej
                              wpierał ,że sprzedal ten samochód przez nią .ma tupet mój
                              braciszek .miał dziś szukać pracy .on jęździ sam.ciężarowymi i tą
                              pracę ma zawsze ,
                              ja myślałam ,że może głód,który zajrzał mu w oczy to będzie to
                              przysłowiowe ,,dno,,ale nie jestem juz taka pewna .
                              Nie chciałabym abyście moich ''zwierzeń ,,traktowali jako użalanie
                              się nad ,nie wiem ,nad sobą?,albo ,że próbuje się usprawiedliwiać a
                              tak naprawde to nic nie robie.to nie jest tak ,ja dużo przeczytalam
                              o tej chorobie znam ludzi ,w tym kolega mojego brata,którzy nie pija
                              obecnie a naprawdę sięgli juz dna .mam wielki szacunek dla tego
                              kolegi ,który powiedzial wódce stop,chodzi na
                              mityngi ,spotkania,podziwiam go za ta pracę ,którą wlozył w to ,miał
                              cel w życiu i go teraz realizuje ale niestety ,,,,mój brat nie ma
                              tak silnego charakteru jak jego kolega ale może (mam taka nadzieję)
                              że i on będzie mógł kiedyś innym opowiadąc ,jak trudną przeszedł
                              drogę do trzeźwości.
                              dziękuję wszystkim ża rady ,nawet za słowa krytyki,bo nawet takie
                              słowa też są czasem pomocne ...
                              • aaugustw propozycja... 11.02.08, 16:47
                                mila03 napisała:
                                > chcialam wam podziekowac za...
                                _______________________________.
                                Mila, ja jestem alkoholikiem. Przeczytalem wlasnie Twoj list,
                                ktory wzbudzil we mnie z jednej strony wyrozumialosc, ktora
                                nikomu nic nie daje, a z drugiej strony litosc, a to jest juz
                                paskudne uczucie, jezeli okazuje sie je drugiemu... - Ono moze
                                (tego drugiego) doprowadzic do depresji, a nawet do gorszego...
                                Dlaczego pisze do Ciebie?
                                Bo widze Twoja gotowosc niesienia pomocy, ale czujesz sie
                                zagubiona w tym wszystkim... - Przy tym, Ty sama potrzebujesz
                                pomocy...!
                                Jezeli chcesz sobie ulzyc, to znaczy, jezeli chcesz pogadac
                                sobie z Al-Anonka (moja zona), o tym jak postepowac z
                                alkoholikiem i nie miec przy tym wyrzutow sumienia - napisz
                                do mnie, na moj adres mailowy;
                                awyst@t-online.de
                                i podaj swoj stacjonarny numer telefonu, (ale nie komorke).
                                Jezeli zechcesz, moja zona, porozmawiam na pewno z Toba...
                                Nas ta rozmowa nie bedzie nic kosztowala...
                                Pozdrawiam: A...
                                • daleh Re: propozycja... 11.02.08, 18:38
                                  august...
                                  Jezeli chcesz sobie ulzyc, to znaczy, jezeli chcesz pogadac
                                  sobie z Al-Anonka (moja zona), o tym jak postepowac z
                                  alkoholikiem i nie miec przy tym wyrzutow sumienia - napisz
                                  do mnie, na moj adres mailowy;
                                  awyst@t-online.de
                                  i podaj swoj stacjonarny numer telefonu, (ale nie komorke).
                                  Jezeli zechcesz, moja zona, porozmawiam na pewno z Toba...
                                  Nas ta rozmowa nie bedzie nic kosztowala...
                                  Pozdrawiam: A...
                                  ---------------------------------
                                  Co to ma byc...???
                                  • aaugustw Odp. do daleha...! 11.02.08, 19:07
                                    daleh napisał (do A...):
                                    > Co to ma byc...???
                                    _______________________.
                                    A ciebie co to obchodzi? - powinienem zapytac, gdyz ta prywatna
                                    propozycja nie byla skierowana do ciebie...! :-\
                                    Ale, ze ja juz ciebie znam i wiem, ze ty nie kumasz tak szybko,
                                    wiec odpowiem:
                                    Dalem namiary Mile na osobe, ktora moze dac jej materialy i info w
                                    jezyku polskim oraz moze jej opowiedziec o wlasnych doswiadczeniach,
                                    to znaczy moze jej opowiedziec o tym, jak sobie poradzila z takim
                                    poszczynogą, jak (np.) ty...!
                                    A... ;-))
                                    • daleh Re: Odp. do daleha...! 11.02.08, 19:24
                                      august...
                                      Dalem namiary Mile na osobe, ktora moze dac jej materialy i info w
                                      jezyku polskim oraz moze jej opowiedziec o wlasnych doswiadczeniach,
                                      to znaczy moze jej opowiedziec o tym, jak sobie poradzila z takim
                                      poszczynogą, jak (np.) ty...!
                                      -----------------------
                                      Chcesz w ten sposób sie sklonować??? Gratuluje pomysłu...genialny jest...
                                      • aaugustw Odp. do daleha i innych nie wtajemniczonych...! 11.02.08, 21:15
                                        daleh napisał (do A...):
                                        > Chcesz w ten sposób sie sklonować??? Gratuluje pomysłu...genialny
                                        jest...
                                        __________________________________________________.
                                        Dla nie wtajemniczonych (i cepow stajennych, jak daleh,
                                        ktorym wydaje sie ze cos tam niby wiedza) - wyjasniam:
                                        Tu chodzi o posrednia pomoc osobie wspoluzaleznionej
                                        od alkoholika, tzw. Al-Anonce... - Pomoc te proponuje,
                                        tzw. "aowiec", czyli alkoholik udzielajacy sie w sluzbach AA,
                                        gdyz Wspolnota AA i Wspolnota Al-Anon, ktora bazuje na duchowym
                                        Programie AA sa Wspolnotami spokrewnionymi... - One sie nigdy ze
                                        soba nie lacza, (co sugeruje nam w swym poscie cep stajenny), ale
                                        zawsze one ze soba wspolpracuja...!
                                        Kazda z tych Wspolnot ma swoja Preambule i Tradycje mowiace,
                                        m.in. o ich niezaleznosci...! - Kapito pie.. daleh,
                                        zwanym "cienkim bolkiem..." spokrewnionym z cepem stajennym...! :-((
                                        A... ;-))
                                        • daleh Re: Odp. do daleha i innych nie wtajemniczonych.. 11.02.08, 21:31
                                          aaugustw napisał:

                                          > daleh napisał (do A...):
                                          > > Chcesz w ten sposób sie sklonować??? Gratuluje pomysłu...genialny
                                          > jest...
                                          > Dla nie wtajemniczonych (i cepow stajennych, jak daleh,
                                          > ktorym wydaje sie ze cos tam niby wiedza) - wyjasniam:
                                          > Tu chodzi o posrednia pomoc osobie wspoluzaleznionej
                                          > od alkoholika, tzw. Al-Anonce... - Pomoc te proponuje,
                                          > tzw. "aowiec", czyli alkoholik udzielajacy sie w sluzbach AA,
                                          > gdyz Wspolnota AA i Wspolnota Al-Anon, ktora bazuje na duchowym
                                          > Programie AA sa Wspolnotami spokrewnionymi... - One sie nigdy ze
                                          > soba nie lacza, (co sugeruje nam w swym poscie cep stajenny), ale
                                          > zawsze one ze soba wspolpracuja...!
                                          > Kazda z tych Wspolnot ma swoja Preambule i Tradycje mowiace,
                                          > m.in. o ich niezaleznosci...! - Kapito pie.. daleh,
                                          > zwanym "cienkim bolkiem..." spokrewnionym z cepem stajennym...! :
                                          ---------------------------------
                                          To bylo takie proste...Dzieki za wyjasnienie...Czyli wspolnota AA to Ty a
                                          AA-Anon to Twoja zona...A dzwoni sie do was przez 0700.... Dzieki...
                                    • aaugustw Re: Odp. do tuka daleha... 11.02.08, 21:48
                                      To bylo takie proste...Dzieki za wyjasnienie...Czyli wspolnota AA to
                                      Ty a AA-Anon to Twoja zona...A dzwoni sie do was przez 0700....
                                      Dzieki...
                                      _______________________________.
                                      Nie, nie... daleh - Ja, to Wspolnota AA. A o Ona pelni tylko dla mnie
                                      sluzby, wiec dzieki tym Koncepcjom AA i anty-Koncepcjom, ktore Ona
                                      mi dostarcza nie dochodzi do skrzyzowania z Al-Anonem... -
                                      Po co nam wiecej takich cepow stajennych - daleh, jak ty, no nie... !
                                      Powiedz sam...! ;-))
                                      A... ;-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka