anuszka_ha3.agh.edu.pl
27.03.13, 16:45
A co sądzicie o tym gazetowym festiwalu artykułów o pani Terlikowskiej?
Poglądy jej i męża są jak dla mnie bezsensowne.
Ale gdy widzę, jak ajfonowa lewica pochyla się z troską nad panią Terlikowską i diagnozuje ją, jak bardzo jest nieszczęśliwa - to mnie diabli biorą.
Jej wybór, jej sprawa - można komentować, a nawet obśmiewać jej osobiste poglądy. Ale robienie diagnoz - "ach, jaka ta pani jest nieszczęśliwa i uprzedmiotowiona, tylko sama o tym nie wie, wszystko przez jej złego, złego męża" - to jest właśnie odbieranie jej podmiotowości.
Jest jeszcze jedna bardzo szkodliwa rzecz, którą te artykuły robią: Malują obrazek, gdzie (niechciane) uziemienie żony w domu przy dzieciach jest kwestią li i jedynie religii.
A to ogromny błąd, którego, jak mi się zdaje, nasza internetowa lewica w ogóle nie dostrzega. Uziemienie żon przy dzieciach, trudności w pogodzeniu pracy zawodowej z wychowaniem dzieci - to jest problem systemowy. I dotyczy ogromnego procenta polskich rodzin, wcale niekoniecznie religijnych. Tymczasem tutaj wychodzi na to, że wszystkiemu winna jest religia. Nie trzeba zmieniać systemu gospodarczego w państwie, polityki rodzinnej - wystarczy oduczyć ludzi religijności, a problem się rozwiąże. Bardzo niebezpieczne myślenie.
Również tam, gdzie problem dotyczy mentalności i wychowania mężczyzn - na oko nie widzę korelacji z religijnością. (Chyba że ktoś z was zna jakieś badania świadczące o czymś przeciwnym?) Tak na oko, to w niereligijnych rodzinach mężczyźni równie często nie umieją zająć się domem i dziećmi. Zwalanie winy na religię to zaciemnianie problemu.