Dodaj do ulubionych

Uszczęśliwianie Terlikowskiej

27.03.13, 16:45
A co sądzicie o tym gazetowym festiwalu artykułów o pani Terlikowskiej?

Poglądy jej i męża są jak dla mnie bezsensowne.

Ale gdy widzę, jak ajfonowa lewica pochyla się z troską nad panią Terlikowską i diagnozuje ją, jak bardzo jest nieszczęśliwa - to mnie diabli biorą.

Jej wybór, jej sprawa - można komentować, a nawet obśmiewać jej osobiste poglądy. Ale robienie diagnoz - "ach, jaka ta pani jest nieszczęśliwa i uprzedmiotowiona, tylko sama o tym nie wie, wszystko przez jej złego, złego męża" - to jest właśnie odbieranie jej podmiotowości.

Jest jeszcze jedna bardzo szkodliwa rzecz, którą te artykuły robią: Malują obrazek, gdzie (niechciane) uziemienie żony w domu przy dzieciach jest kwestią li i jedynie religii.

A to ogromny błąd, którego, jak mi się zdaje, nasza internetowa lewica w ogóle nie dostrzega. Uziemienie żon przy dzieciach, trudności w pogodzeniu pracy zawodowej z wychowaniem dzieci - to jest problem systemowy. I dotyczy ogromnego procenta polskich rodzin, wcale niekoniecznie religijnych. Tymczasem tutaj wychodzi na to, że wszystkiemu winna jest religia. Nie trzeba zmieniać systemu gospodarczego w państwie, polityki rodzinnej - wystarczy oduczyć ludzi religijności, a problem się rozwiąże. Bardzo niebezpieczne myślenie.

Również tam, gdzie problem dotyczy mentalności i wychowania mężczyzn - na oko nie widzę korelacji z religijnością. (Chyba że ktoś z was zna jakieś badania świadczące o czymś przeciwnym?) Tak na oko, to w niereligijnych rodzinach mężczyźni równie często nie umieją zająć się domem i dziećmi. Zwalanie winy na religię to zaciemnianie problemu.
Obserwuj wątek
    • jottka Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 27.03.13, 17:14
      co to jest internetowa lewica?smile bo to dość mętnie wygląda jako pojęcie, nie wiem w sumie, kogo i w jak dużej liczbie diagnozujesz.

      co do reszty - wywiad z terlikowską przejrzałam, nie porwał mnie jakoś szczególnie, korelacja częstości występowania kobiety-kury domowej z gorliwością religijną statystycznie dałaby się chyba obronić, ale w kraju naszym to nie takie proste, fakt. tyle że gdy popatrzeć po portalach czy forach religijnych (na nasz użytek to głównie katolickie) model echt tradycyjny lansowany jest silnie, stąd pewnie i przekonanie o nieuchronnym związku religii z upupieniem kobiety, a to raczej rodzima wersja katolicyzmu (ludowo-patriarchalna w swej masie) widzi w zachwycie miejsce kobiety w kuchni. mówiąc w skróciesmile

      ja bym jeszcze wskazała na region kraju, gdybym miała mówić o emancypacji kobiet i mężczyzn - południe (z podkarpaciem na czele) różni się znacznie od północy, a tam (na południu znaczy) związki z religią są rzeczywiście silne, przynajmniej nominalnie.
      • pavvka Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 27.03.13, 17:26
        Ale ideologia ideologią, a w praktyce może być różnie. W polskim parlamencie np. najwyższy odsetek kobiet był zwykle w klubach partii prawicowo-katolickich. A lewica, przynajmniej ta starszego pokolenia (typu L. Miller), jest mocno seksistowska.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 27.03.13, 22:12
        jottka napisała:
        > co to jest internetowa lewica?smile

        Przykłady:

        wyborcza.pl/autorzy/1,129154,12599685,Strona_Agnieszki_Kublik,,,423059.html?bo=1
        wyborcza.pl/1,75248,13629140,Terlikowski_na_urlopie_tacierzynskim_.html
        www.facebook.com/wojciech.orlinski.5/posts/522010904502894
        natemat.pl/55539,feministka-po-wywiadzie-z-zona-terlikowskiego-moze-nikt-do-tej-pory-z-zona-taliba-nie-chcial-rozmawiac
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 27.03.13, 22:15
        > ja bym jeszcze wskazała na region kraju, gdybym miała mówić o emancypacji kobie
        > t i mężczyzn - południe (z podkarpaciem na czele) różni się znacznie od północy

        Nie żebym tutaj broniła Podkarpacia, ale czym się tak różni Podkarpacie od północy Polski pod względem emancypacji kobiet?? Bo choć pochodzę z Podkarpacia, to akurat w dziedzinie siedzenia z dziećmi w domu nie zauważyłam jakichś różnic między regionami. Ale może się mylę - są jakieś badania?
        • guineapigs Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 22:22
          Anuszka podaje Ci reke. ja jestem z Podkarpacia ze tak powiem troszke korzeniowo, ale przede wszystkim z wyboru. I widze tu jedno: jest taki typ zycia (jeden z wielu), ze kobieta CHCE byc w domu - nie marzy jej sie ani wlasna firma, ani wyksztalcenie, ani nic - ona po prostu LUBI byc Zona i Matka, lubi miec problem typu: ten lakier do paznokci czy inny, i naprawde NIEMARZY ani o karierze, ani o pracy. To nie jest kwestia religijnosci, a jakiegos wzoru kultury. A socjologia mowi, ze kazdy wzor kultury jest dobry i wrecz rasizmem jest je wartosciowac.
          Na wiekszosci Podkarpacia kobieta pojdzie do pracy tylko w jednym przypadku: gdy potrzeba wiecej forsy a maz nie ma mozliwosci zarobic wiecej. Jak pensja meza starcza - to okej, nie pracuje zawodowo, ale sprzatam, gotuje i wygladam pieknie.
          I to jest okej moim zdaniem - bo po co wmawiac kobiecie, ze jest jej gorzej, bo nie jest przedstawicieeml handlowym a tylko matka i zona? A ona wcale nie chce robic kariery jako sprzedawczyni tylko woli co innego?
          Powiem moze o sobie:pracuje od X lat, ciezko, fizycznie. mam co mam. Ale teraz juz mi blizej niz dalej i wolalabym miec meza, ktory zapracuje, a ja bede siedziec w domu, szykowac mu posilki, sprzatac a w wolnych chwilach chodzic na kursy (jezykow, komputerowe, projektowania ogrodow, malowania na jedwabiu, robienia stron www itp). Nawet moge zalozyc jakis biznesik na ktorym bede sobie zarabiala te 1000 zl na wlasne potrzeby - tak dla hobby i ze jestem niezalezna, ale nich przede wszystkim maz zarobi te 3 - 4 tys na zycie.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 22:43
            > Na wiekszosci Podkarpacia kobieta pojdzie do pracy tylko w jednym przypadku:
            > gdy potrzeba wiecej forsy a maz nie ma mozliwosci zarobic wiecej.

            A nie w większości Polski?
            • paszczakowna1 Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 29.03.13, 00:07
              > > Na wiekszosci Podkarpacia kobieta pojdzie do pracy tylko w jednym przypad
              > ku:
              > > gdy potrzeba wiecej forsy a maz nie ma mozliwosci zarobic wiecej.
              >
              > A nie w większości Polski?

              No właśnie nie wiem. Mam jednak wrażenie, że w Polsce panuje jednak tradycja niezależności majątkowej kobiet (przynajmniej w rodzinach o korzeniach chłopskich lub szlacheckich, może mniej w mieszczańskich, ale w sumie ile tych naprawdę mieszczańskich jest?). Z matki na córkę idzie przekaz "pamiętaj, musisz mieć coś swojego". W dzisiejszym świecie to nie będzie wiano, tylko raczej praca zarobkowa (albo przynajmniej jej możliwość).
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 29.03.13, 07:42
                No to odwrócę pytanie: Po czym poznajesz, że na Podkarpaciu jest pod tym względem inaczej niż w całej Polsce? Ja z rodziny i znajomych mogę znaleźć i przykłady i kontrprzykłady, tak że trudno mi formułować ostateczne wnioski.
                • paszczakowna1 Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 29.03.13, 10:06
                  > No to odwrócę pytanie: Po czym poznajesz, że na Podkarpaciu jest pod tym względ
                  > em inaczej niż w całej Polsce?

                  Ja nie poznaję. Na moje oko Podkarpacie nie różni się wiele pod tym względem od reszty Polski. To nie ja pisałam o Podkarpaciu.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Uprzedzenia do Podkarpacia 29.03.13, 09:36
                Specjalnie sprawdziłam dane, bo pojawiały się tu różne stwierdzenia na temat Podkarpacia, ale żadnych dowodów. Otóż ja teraz mam dowód, że kierują wami uprzedzenia.

                Proszę bardzo:
                Współczynnik zatrudnienia kobiet na Podkarpaciu jest wyższy niż w innych regionach kraju. To zjawisko, w zestawieniu z relatywnie wysoką stopą bezrobocia kobiet w województwie podkarpackim, świadczy o wyższej niż w innych regionach Polski chęci kobiet do podejmowania pracy płatnej, przy równoczesnym występowaniu barier w dostępie do pracy.
                Link
                To samo badanie jest dokładniej opisane tutaj: Link

                Dane GUS:
                Współczynnik aktywności zawodowej kobiet na Podkarpaciu wynosił w 2011 roku 50.1%. Podczas gdy ogółem w Polsce współczynnik aktywności zawodowej kobiet w 2011 roku wynosił 48.7%.

                No i po co powielać stereotypy? sad
                • guineapigs Re: Uprzedzenia do Podkarpacia 29.03.13, 11:38
                  To ja wspomnialam o Podkarpaciu, ale wcale nie w celu powielania stereotypow o Podkarpaciu, po prostu dlatego, ze tu mozna rzec mieszkam. Gdybym mieszkala w Lodzi, Bialymstoku czy Bydgoszczy, napisalabym o tych miastach to, co tam widzialabym.
                  Nie chcialam powiedziec, chociaz moze niechcacy tak mi wyszlo, ze podkarpackie kobiety nie chca pracowac jako ogol - napisalam o tych, co znam. Ze ida do pracy jak musza, z powodow finansowych, a tak to wolalyby nie isc. A ze pojawilo sie Podkarpacie - no bo Ty napisalas ze jestes z Podkarpacia, to sie jakos tak ucieszylam
                  Moja wypowiedz nie miala byc w zadnym wypadku synteza socjologiczna.
                  Padlo tez gdzies, ze 'kobieta siedzaca w domu' ma jakies ugruntowanie religijne, a mnie sie zdaje, ze raczej nie - po prostu jak moze sobie pozwolic, to siedzi, jak nie moze - idzie do pracy albo oczywiscie rownorzednie: idzie do pracy bo ma ambicje, bo lubi pracowac,bo jest w czyms dobra (np. swietna kobieta - lekarz czy kierowca siedzaca w domu to grzech), ale nie znaczy tez, ze siedzi w domu bo nie ma ambicji albo jest beztalenciem absolutnym czy leniem smierdzacym. To cos w rodzaju wyboru, a moze tradycji? A moze samopochwalenia sie: moj maz dobrze zarabia, wiec ja nie musze isc do pracy (ergo: jestem lepsza od tych, co pracuja, bo udalo mi sie zdobyc lepszego/bardziej operatywnego/bardziej zdolnego meza).
                  Oczywiscie znam sama moze dwa przypadki (dla kontrastu: jeden z Wawy), ze to maz nie pozwala zonie isc do pracy, bo ma ambicje sam utrzymac dom albo jest chorobliwie zazdrosny albo boi sie, ze zona bedzie zarabiac lepiej czy juz nie daj Boze odniesie sukces i zostanie np. tzw. menadzerem. Ale to chyba jednak jakis margines.
                  • dakota77 Re: Uprzedzenia do Podkarpacia 29.03.13, 11:45
                    To pokazuje, jak trzeba uwazac przelewajac na papier swoje mysli. Napisalas "Na wiekszosci Podkarpacia kobieta pojdzie do pracy tylko w jednym przypadku: gdy potrzeba wiecej forsy a maz nie ma mozliwosci zarobic wiecej. Jak pensja meza starcza - to okej, nie pracuje zawodowo, ale sprzatam, gotuje i wygladam pieknie." co moglo sugerowac, ze jest to stwierdzenie oparte na jakichs statystykach, wynikajaca z czehos diagnoza. To, ze znasz przypadki kobiet, ktore nie pracuja, to tylko dowod anegdotyczny, i lepiej byloby, gdybys to przedstawila jako znane ci przyklady z wlasnego podworka, a nie sytuacje "na wiekszosci Podkarpacia".
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Uprzedzenia do Podkarpacia 29.03.13, 12:28
                      dakota77 napisała:

                      > i lepiej byloby, gdybys to przedstawila jako znane ci przyklady z wlasnego podworka, a nie sytuacje "na wiekszosci Podkarpacia".

                      O właśnie.
                      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Uprzedzenia do Podkarpacia 29.03.13, 12:29
                        Podobną nieostrożność popełniła jottka, pisząc:

                        > ja bym jeszcze wskazała na region kraju, gdybym miała mówić o emancypacji kobiet i
                        > mężczyzn - południe (z podkarpaciem na czele) różni się znacznie od północy
                    • guineapigs Re: Uprzedzenia do Podkarpacia 29.03.13, 12:29
                      To prawda, Dakoto, moja wina. Nie przypilnowalam swego ozora (a raczej paluchow).
                      Pisanie z sensem wcale nie jest latwe. Przynajmniej nie dla kazdego. Dziekuje za zwrocenie uwagi i przepraszam.
                  • guineapigs Re: Uprzedzenia do Podkarpacia 29.03.13, 12:10
                    Jeszcze tak sobie sama odpowiem, ale oczywiscie jest to do wszystkich: a co to znaczy 'siedziec w domu', 'nie pracowac zawodowo'? Czesto jak nie w wiekszosci jest to efekt kalkulacji: jak mam zarobic 1300 zl za opiekunke, zlobek czy przedszkole zaplacic polowe tego plus koszty dojazdow plus czas - to naprawde bardziej oplaca sie czesto nie isc do pracy a zamiast kupowac dzemy robic je samemu. Przy tym odchodza koszty pralni kostiumow do pracy, koszty codziennego picowania sie (jak sie pracuje w tzw. okienku czy sekretariacie to trezba jednak codziennie wygladac a to kosztuje), koszty roznych lunchow, nie ma brania papierow do domu, zostawania po godzinach zazwyczaj za darmo itp itd.
                    Przy tym 'siedzac w domu' mozna lepiej zarzadzac energia, zakupami (nie robi sie zakupow 'po drodze' tylko tam, gdzie taniej), mozna miec wiecej czasu na hobby CO TEZ ROZWIJA (wolontariat, malowanie, dzierganie, spiew w chorze koscielnym czy w domu kultury) mozna wreszcie miec wlasny ogrodek ze zdrowymi owocami i warzywami. No i unika sie stresu zwiazanego z praca, koszmarnym szefem, zlosliwymi kolezankami itp.
                    Jesli wezmiemu pod uwage obecne wynagrodzenia, zawierane umowy i koszty zycia - naprawde dla 2000 zl na zlecenie czy dzielo nie warto czesto isc do pracy, jesli maz przyniesie tyle, ze wystarczy. Bo te 2 tys pojda w wiekszosci na tzw. koszty, ktorych i tak nie ma jak odpisac od podatku (zlobki, dojazdy, robienie zakupow nie na targu za 30 zl a w sklepie za 100 zl).
          • sebalda Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 22:43
            Jestem leniwą domatorką. Najbardziej na świecie kocham czytanie książek i oglądanie dobrych filmów, ostatnio doszły seriale, bo w tej kwestii niezwykle się poprawiło. Mieszkam pod miastem, kocham to miejsce, codziennie dojeżdżam do pracy 1,5 h w jedną stronę, autobusami. Jak bym wygrała w totka, bez chwili wahania rzuciłabym robotę. Dzieci odchowane, ale wcześniej nic nie dawało mi takiej satysfakcji jak obserwowanie, jak się rozwijają, mądrzeją, kwitną.
            Rozumiem kobiety, które wybierają taki model jak mało kto, ba, zazdroszczę im. Jest tylko jedno ale. Mąż. Znam osobiście i z wielu historii poznanych w sieci, że obecnie ten model słabo się sprawdza, bowiem mało facetów naprawdę szanuje takie kobiety, mało który nie łapie się na wdzięki młodszych, elokwentniejszych, robiących słodkie oczy koleżanek z pracy. Wtedy żona robi się nagle nudna, głupia, bez horyzontów, bez ambicji, ona go nie rozumie, ona jest nagle pasożytem i wiele podobnych. Kobieta zostaje z ręką w nocniku. Nie ma emerytury, nie ma szans na pracę, nie ma niczego. Mam wśród znajomych taką parę. On nuworysz, biżneszmen. Przeinwestował, został bez pracy, kochanka go rzuciła, teraz on siedzi w domu (zadłużonym, niesprzedawalnym), a żona, której o mało nie wyrzucił z domu, teraz zarabia na dom, dzieci i niego (jest po pięćdziesiątce) sprzątając na budowach. Na czarno, bo jakby dostawała oficjalnie, komornik by jej zabierał całą pensję. Nie ma emerytury, bo od początku siedziała z dziećmi w domu.
            Takich sytuacji jest na pęczki, kobieta powinna pracować. Ideałem jest, gdy może zostać z każdym z dzieci po 3 lata na wychowawczym (to najważniejszy czas, ja miałam jeszcze to szczęście), ale potem powinna mieć pracę. Tak uważam.
            • verdana Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 23:00
              Problem nie tylko w mężu. Problem także w tym, ze gdy dzieci podrosną, to zostaje się w pustce, bo praca w domu nie zajmuje nie tylko całego dnia, ale w przeciwieństwie do wychowywania dzieci - jest beznadziejnie ogłupiająca. Niestety, widzą trochę takich kobiet, które osaczają wtedy męża, zmywają podłogę trzy razy dziennie i czują się stare prze 50-tką.
              Model "domowa kobieta" sprawdza sie przy dzieciach, potem już raczej nie.
              • sebalda Re: Odwaga Terlikowskiej 28.03.13, 23:05
                Tyle na temat odwagi tej pani:
                wyborcza.pl/1,75248,13650305,Malgorzata_Terlikowska__Rozsadzam__Gazete__od_srodka.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk
                Jaka dumna, że sieje zamęt, rozsadza gazetę od środka??? Może o to chodziło?
              • mma_ramotswe Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 29.03.13, 10:54
                W świetle Twoich słów jeszcze bardziej absurdalna jawi się postawa wielu pracodawców, dla których ktoś 50+ nie ma żadnych szans na zatrudnienie
    • lolinka2 Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 27.03.13, 17:58
      obawiam się, że korelacja religijna jednak jest... na przykładzie własnego otoczenia. Po prostu - religia jest świetną wymówką/ uzasadnieniem dla oszołomów upajających się poczuciem władzy, w celu rozdęcia swego maleńkiego ego, a zakochana wierząca kobieta (zwłaszcza jeśli jest niepewna własnej wartości - a takie często są b. religijne) łyknie taką argumentację.
    • mary_ann Lis o wywiadziei Terlikowskich 27.03.13, 19:33
      Moim zdaniem rozsądnie:
      tomaszlis.natemat.pl/55611,www-rodzinaterlikowskich-pl
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Lis o wywiadziei Terlikowskich 27.03.13, 22:17
        Rzeczywiście, sensownie Lis napisał.
    • anndelumester Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 27.03.13, 21:10
      Bardzo ładne określenie na kawiorową- singlowską lewicę, równie oszołomską tylko w drugą stronę.
      Co do problemu systemowego zgadzam się po całości, poza tym pani Terlikowska pracuje w domu, ma nianię - taki jej wybór więc o co chodzi?
      Może warto skupić się na żłobkach, przedszkolach, pracy zdalnej i nie w pełnym wymiarze, skoro niż demograficzny tak wszystkich boli.
      • sebalda Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 10:07
        Bardzo ładnie i gorzko w sumie podsumował te wywiady Tym w najnowszej Polityce. Chciałabym mieć takie problemy, jak mają państwo Terlikowscytongue_out
        Bardzo mnie zdziwił ten wywiad w WO, bowiem jest to tuba lewacka bardzo pogardzana w środowiskach religijno-prawicowych. Tego się dowiedziałam na Www, gdy zapytałam dziewczynę, która jawiła mi się wcześniej jako bardzo rozsądna, czy czytała coś w WO. Nie czyta! Najwyraźniej to samo zuo??P
        Wywiady z Terlikowską są nie w porządku, bowiem kreślą idylliczny obrazek wielodzietnej rodziny, nie bacząc, jak w dzisiejszej Polsce jest to trudne, a czasami wręcz niemożliwe. Nasz system socjalny jest tak mocno odstający od jakichkolwiek standardów, że wielodzietność to heroizm albo coś dostępnego wyłącznie ludziom dobrze sytuowanym. Ile polskich rodzin może sobie pozwolić na to, by pracował wyłącznie mężczyzna? Jak rodzić kolejne dzieci, gdy z jednej pensji nie da się obecnie ich wyżywić? Nie jestem za tym, żeby powstrzymywać się z rodzeniem dzieci, bo nie można im zapewnić wszystkiego: markowych ciuchów, tysiąca zajęć pozalekcyjnych, wakacji w ciepłych krajach. Fajnie jak jest na to, ale jak nie ma, też można dobrze wychować dzieci (wiem coś o tym), ale niefajnie się robi, gdy brakuje na buty dla dzieci, gdy o wakacjach jakichkolwiek nie ma co marzyć, gdy dziecko nie może rozwijać swoich zdolności, bo gros zajęć jest odpłatnych. A jedna przeciętna pensja często naprawdę nie wystarcza na te rzeczy, bo rachunki trzeba zapłacić, inaczej wyłączą gaz, czynsz trzeba zapłacić, bo eksmitują itd.
        Jak państwo pomoże rodzinom wielodzietnym, jak będzie wystarczająco dużo żłobków i przedszkoli, jak kobiety będą mogły swobodnie wykonywać pracę zdalnie, jak będą normalne pieniądze na pomoc rodzinom biednym, jak mężczyźni włączą się już realnie w wychowanie dzieci, wtedy możemy propagować wielodzietność. A teraz, gdy babcia nie pomoże, bo sama musi pracować do 65 roku życia, tym bardziej jest trudno.
        • mary_ann Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 11:37
          Sebalda
          > Wywiady z Terlikowską są nie w porządku, bowiem kreślą idylliczny obrazek wielo
          > dzietnej rodziny, nie bacząc, jak w dzisiejszej Polsce jest to trudne, a czasam
          > i wręcz niemożliwe

          Może nie tyle "nie w porządku", co przedstawiają niepełny obraz - przyznam, że brakowało mi w tej rozmowie rozwinięcia tego może mało eleganckiego, ale bardzo istotnego dla sprawy wątku: pieniężnego. Czytając składałam sobie do kupy te elementy puzzli zastanawiając się, ileż to może zarabiać pan red. Terlikowski, by wyłącznie ze swoich zarobków i bez zasilenia z zewnątrz utrzymać to stadło na znośnym, nieluksusowym poziomie. Nic na to nie poradzę, ale po uwzględnieniu siedmiomiejscowego samochodu, o którym jest mowa, dochodzącej pomocy, książek pana Terlikowskiego i dizajnerskich okularków dziecismile, wychodziły mi sumy, o jakich większość Polaków może tylko pomarzyć. Warto może zatem byłoby w wywiadzie wspomnieć, że kiedy dumnie głosimy hasło "wielodzietna rodzina z niepracującą matką to nie patologia", należałoby dodać dla porządku - "pod warunkiem, że facet zarabia trzy-czterokrotną średnią krajową".

          Abstrahuję w tym momencie kompletnie od atrakcyjności przedstawionego modelu rodziny, ponieważ uważam, ze mają prawo żyć tak, jak chcą - dopóki nie robią tego na koszt innych (to bywa problematyczne) i dopóki tego modelu nie narzucają innym.

          A Terlikowska zaimponowała mi jednym - odwagą. Myślę, ze trzeba mieć charakter, żeby udzielić takiego wywiadu i wydać się na żer. A nie sprawia na mnie wrażenia masochistycznej misjonarki, która dostrzegła w tym swój udział w Krzyżu Chrystusowymsmile
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 12:39
            Hihi, przypomniało mi się takie coś. Prof. Bielik-Robson w książce-wywiadzie twierdzi (podobno zna to środowisko), że prawicowi publicyści są wbrew pozorom dość dyspozycyjni... bo mają liczne rodziny i muszą na nie zarobić.
          • sebalda Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 14:07
            > A Terlikowska zaimponowała mi jednym - odwagą. Myślę, ze trzeba mieć charakter,
            > żeby udzielić takiego wywiadu i wydać się na żer.

            Wybacz, ale kompletnie się nie zgodzę, że to był akt odwagi. Ją rozsadza duma ze swojego modelu życia, wyższości nad całą resztą motłochu. Ona wie, że będzie atakowana, ale ona już przywykła, przecież ciągle ją zaczepiają i wytykają liczbę dziecitongue_out (idę o zakład, że nie tak znowu ciągle). Im więcej będą na nią pluli, tym dzielniejsza się wyda. To misja, niczego Ci to nie przypomina?wink Męczeństwo dla sprawy, ofiarność, nadstawianie policzka. Ileż w tym heroizmu.
            To wszystko jest zapewne nieuświadomione, ona naprawdę składnie się wyraża, ale w podtekście jest i pogarda dla innych, i wysokie podniesienie głowy: teraz mnie ukamienujcie. Mało to razy miałam do czynienia z taką postawą także na forach? Katoliccy prawicowcy mają taką manię męczeńsko-masochistyczną często. W pracy są prześladowani. Nikt z nią na papierosa już nie chodzi, wszyscy się od niej odwrócili! Nietolerancja, panie! Nie przyjdzie do głowy to, że jest nachalna ze swoją propagandą, że inni nie lubią, jak się im na siłę wciska odmienne poglądy. Nie, ona cierpi za sprawę. Znam taką osobę. Beton.
    • ananke666 Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 11:02
      Pomija się jeszcze jedną rzecz: wypowiedzi wmawiające ciemiężenie i uziemianie tam, gdzie go nie ma wymierzają policzek feminizmowi, który osobiście uważam za wolność wyboru dla kobiety. Nie chce mieć dzieci, chce kariery - proszę, niech ją robi. Chce urodzić i wychować drużynę piłkarską i stać ją na to fizycznie i materialnie - niech rodzi i wychowuje. Chce mieć dzieci i jednocześnie pracować - niech ma tę możliwość. Przecież są kobiety, które po prostu dobrze się czują w roli matki i pani domu, to jest to, czego pragną. Problem jest wtedy, kiedy jest to rola narzucona, wymuszona. Problem jest wtedy, kiedy faktycznie kobieta CZUJE się uziemiona, dusi się w narzuconej roli. Kiedy ją wybiera i jest zadowolona z wyboru - wszystko jest ok - pod warunkiem, że nie uważa tej roli za jedyną słuszną, że zdaje sobie sprawę, że jej wybór jest równie dobry, jak korpotygrysicy.
      • the_dzidka Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 11:59
        Mnie w tym wywiadzie, jak i w drugiej z nią rozmowie, zaniepokoiły dwie rzeczy - że oni "są na siebie skazani, bo tak chce Bóg, nie mają więc wyjścia, więc pielęgnują związek, żeby im się dobrze żyło" - trąci mi to jakimś przerażającym fatalizmem; nie żebym sugerowała tej pani rozwieść się przy kolejnej porzuconej skarpetce, ale takie bezmyślne zdanie się na bóstwo trochę przeraża...
        A druga rzecz, to karygodne, ohydne wręcz podejście do ludzi, którzy mają w życiu inaczej - ta niania, która jest taka miła i w ogóle, ale pochodzi z rozbitej rodziny, a my się spotykamy z pełnymi rodzinami i nasze dzieci też będą tylko z takimi (to zdaje się na stronie tokfm było, taki wywiad o wywiadzie).

        Was to nie szokuje?
        • sebalda Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 13:38
          Szokuje jak jasna cholera, wrrrrr.
        • ginny22 Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 15:37
          Jakoś na początku liceum poznałam chłopaka, który mi wyznał, że jestem pierwszą osobą, która zna i której rodzice się rozwiedli. I że wcześniej myslał, że to musi być patologia i niziny społeczne. Szesnastolatek, z dużego miasta, z inteligenckiego domu.
          Ja ze swej strony dostałam wtedy zawału, że mozna myśleć jak on. Terlikowscy nie są w tym sami...
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 16:29
          the_dzidka napisała:

          > Mnie w tym wywiadzie, jak i w drugiej z nią rozmowie, zaniepokoiły dwie rzeczy
          > - że oni "są na siebie skazani, bo tak chce Bóg, nie mają więc wyjścia, więc pi
          > elęgnują związek, żeby im się dobrze żyło" - trąci mi to jakimś przerażającym f
          > atalizmem; nie żebym sugerowała tej pani rozwieść się przy kolejnej porzuconej
          > skarpetce, ale takie bezmyślne zdanie się na bóstwo trochę przeraża...
          (...)
          > Was to nie szokuje?

          No niekoniecznie. Jak ludzie wezmą razem kredyt na 30 lat, to nie są na siebie skazani?

          Ludzie tak chętnie mówią: "Ojej, jak to źle u tych Terlikowskich", a tymczasem sami mają w domu to samo. To jakaś projekcja. Na Terlikowskich łatwo projektować, bo są KATOLAMI I WSZYSTKO JASNE.
          • dakota77 Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 17:11
            Nie, nie do konca. Sa skazani na kredyt, niekoniecznie dla siebie. Mieszkanie mozna sprzedac, kupic inne, a kredyt splacic.

            Problemem Terlikowskiego jest to, ze jest talibem, nie ma problemu w samym fakcie ze jest katolikiem.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 19:10
              dakota77 napisała:

              > Nie, nie do konca. Sa skazani na kredyt, niekoniecznie dla siebie. Mieszkanie m
              > ozna sprzedac, kupic inne, a kredyt splacic.

              Jest to jednak dość utrudnione. Nie bez powodu krąży teraz taka mądrość ludowa, że wspólny kredyt najlepszym gwarantem nierozerwalności małżeństwa.

              A znów pani Terlikowska może się udać w separację, jeśli by oczywiście chciała - przepisy kościelne jak najbardziej jej na to pozwalają.
          • the_dzidka Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 21:40
            > No niekoniecznie. Jak ludzie wezmą razem kredyt na 30 lat, to nie są na siebie
            > skazani?

            Wiesz, gdybym wzięła kredyt z partnerem, to raczej nie używałabym sformułowania "skazani na siebie". Bo gdybym chciała takiego użyć, to, jakby tu rzec? nie świadczyłoby dobrze o moim stosunku do tego związku. Nie wiem, czy się jasno wyrażam...
            A poza tym jak prawi Dakota, nie, kredyt nie wiąże ludzi dożywotnio, najbliższy przykład mam w pracy, przy sąsiednim biurku smile
        • kajaanna Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 18:15
          "Kochamy naszą nianię (bo haruje jak wół, ogarniając nasz dom), ale ona przecież pochodzi z rozbitej rodziny. Nie, nie to, że się rozwiodła - ale jest dzieckiem rozwiedzionych rodziców...

          Niania, która przychodzi do naszych dzieci, pochodzi z rodziny, gdzie ojciec ją zostawił i mama sama wychowuje dzieci. Nasza niania jest wspaniała, kochana, ale chodzi o to, by córce pokazać, co jest normą. Chcemy ją uwrażliwić na to, że rodzina to jest mama i tata. Dlatego spotykamy się z rodzinami, w których są mama i tata.

          A nie bliskimi Niani, która to burzy nam jasny obraz świata.
          Swoją drogą, wypytywać opiekunkę do dzieci o stosunki rodzinne i budować na tym sieć znajomości, jest takie jakieś... małostkowe?
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 19:13
            kajaanna napisała:

            > "Kochamy naszą nianię (bo haruje jak wół, ogarniając nasz dom), ale ona przecie
            > ż pochodzi z rozbitej rodziny. Nie, nie to, że się rozwiodła - ale jest
            > dzieckiem rozwiedzionych rodziców...
            >
            > Niania, która przychodzi do naszych dzieci, pochodzi z rodziny, gdzie ojciec
            > ją zostawił i mama sama wychowuje dzieci. Nasza niania jest wspaniała, kochana
            > , ale chodzi o to, by córce pokazać, co jest normą. Chcemy ją uwrażliwić na to,
            > że rodzina to jest mama i tata. Dlatego spotykamy się z rodzinami, w których s
            > ą mama i tata.

            >
            > A nie bliskimi Niani, która to burzy nam jasny obraz świata.

            Halo, a nie jest to jednak nadinterpretacja? Nie czytałam całego wywiadu, bo jest w Piano. Ale z tego fragmentu nie wynika, żeby celowo unikali spotykania się z bliskimi niani. I tak z ręką na sercu - kto w Polsce prowadzi życie towarzyskie z bliskimi swojej opiekunki do dzieci??
            • ginny22 Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 19:31
              Nie chodzi chyba o to, by koniecznie utrzymywać kontakty z bliskimi niani, a o dobieranie sobie znajomych na podstawie tego, czy są z pełnych rodzin - co mnie, dziecko rozwiedzionych rodziców, cokolwiek obrzydza.
              • dakota77 Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 19:44
                Otoz to. jakby dzieci mialy wplyw na to, czy malzenstwo ich rodzicow przetrwa...
                • sebalda Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 20:29
                  Z tego co pamiętam, to Terlikowska dba, by dzieci nie miały kontaktów w dziećmi z rodzin niepełnych, rozwiedzionych, przez posyłanie ich do katolickiej szkoły, bo tam jednak jest specyficzne środowisko, tylko pełne rodziny.
                  Ja rozumiem, że dzieci mają jak najdłużej być odsunięte od brudu świata, nie muszą wiedzieć od małego, co to jest aborcja na przykład, ale dobieranie im towarzystwa według klucza, byle tylko nie spotkać kogoś z rozwiedzionych rodzin, jest czymś bardzo nie w porządku, bo to oznacza, że takich ludzi traktuje się jako gorszych. A ile jest rozbitych rodzin nie z powodu złej woli, ale z różnych przyczyn niezawinionych?
                  Ojciec zostawia matkę, odchodzi do innej kobiety, dziecko jest wychowywane przez tę kobietę jak najbardziej po katolicku, na dobrego, prawego człowieka, ale to go i tak dyskwalifikuje, bo jest z rozbitej rodziny? Taki przekaz dawać dzieciom? Dzielić ludzi na gorszych, bo ich rodzice z jakiegoś powodu się rozstali (często z pożytkiem dla wszystkich)???
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 20:44
                    Ja tylko mówię, że coś takiego nie wynika z fragmentu o niani.

                    Jeśli chodzi o fragment o szkole katolickiej, to inna sprawa. Tam ona rzeczywiście mówi, że posyła dzieci, żeby spotykały się z dziećmi z pełnych rodzin.

                    Powiem wam więcej: Jak to przeczytałam, to natychmiast przypomniał mi się jeden mój kolega z pracy. On mówi tak: "Posyłałem dwóch moich synów do szkół katolickich, a teraz oni są niewierzący!" Ja na to: "Tak to się kończy..." A on wtedy, uwaga: "Nie, nie, to wina tych zakonnic! One były za liberalne! Kogo one do tej szkoły przyjmowały?? Tam posyłała dzieci taka jedna, co już po jej ubraniu można było poznać, jaki jest jej zawód!!"

                    wink))
            • dakota77 Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 28.03.13, 19:32
              Ja nie bardzo wiem, czemu mieliby sie spotykac z bliskimi zatrudnionej przez nich niani. Ale zalozenie, zeby pokazywac dzieciom jedynie sluszny model rodziny, by nie wspominac, ze ludzie czasem maja skomplikowane zycie nie jest szczegolnie fajne. I to patrzenie z gory na nianie, bo ojciec opuscil jej matke, blee.
        • croyance Re: Uszczęśliwianie Terlikowskiej 31.03.13, 13:22
          Ciekawe, czy wdowcy i wdowy tez sie lapia na 'niepelne rodziny' - w koncu jednej osoby nie ma, a to nie jest przeciez wg Terlikowskiej NORMA. Moze z nimi tez sie nie spotykaja?
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Podziw? 28.03.13, 23:15
      A co myślicie o takiej rzeczy?
      Tym w Polityce obśmiał zasady, którymi kierują się Terlikowscy (laboga, zdaje mi się, że do badania spermy użyli legendarnej prezerwatywy z dziurką?)
      A potem red. Tym napisał, że... podziwia ich za konsekwencję w przestrzeganiu zasad.

      Ja nigdy nie rozumiałam takich podziwiających.
      Jeśli zasady są bez sensu, to nie mogę podziwiać za ich przestrzeganie.
      Mogę przyjąć, że dla nich mają JAKIŚ sens. Ale podziwiać nie mogę, bo byłoby to wewnętrznie sprzeczne.
      Dla tych, którzy podziwiają, choć się nie zgadzają - prawdopodobnie konsekwencja w przestrzeganiu CZEGOKOLWIEK jest wartością. Tylko wtedy potrafię zrozumieć motywację do takiego podziwu.
      Jednak dla mnie konsekwencja dla samej konsekwencji nie jest wartością.
      • paszczakowna1 Re: Podziw? 29.03.13, 00:37
        > Jednak dla mnie konsekwencja dla samej konsekwencji nie jest wartością.

        Konsekwencja nie (można konsekwentnie brnąć w głupotę, a postawa "klapki na oczach" wartościowa nie jest), ale w tym przypadku mówiłabym raczej o wytrwałości (przestrzeganie tych zasad musi być dość uciążliwe). A wytrwałości jest cnotą, chociaż typu, powiedziałabym, multiplikatywnego (podobnie jak odwaga). To znaczy, wartość jej zależy od tego, w czym mianowicie jest się wytrwałym (czy odważnym). Tym niemniej, to ciągle cnota (ciężko trenujący sportowcy budzą moje uznanie, mimo iż zasadniczo uważam wyczynowe uprawianie sportu za aktywność debilną - wyjątkiem osoby, dla których to jedyna możliwość awansu społecznego). Czy cnota godna specjalnego podziwu, to już inna rzecz.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Podziw? 29.03.13, 07:38
          OK, no więc właśnie w tym się różnimy - bo dla mnie wytrwałość sama w sobie nie jest cnotą/wartością. To musi służyć czemuś, co uważam za wartość. Inaczej nie mam powodu czuć uznania/podziwu.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Odpianowali wywiad z Terlikowską 01.04.13, 16:34
      Odpianowali wywiad z żoną Terlikowskiego, teraz można już przeczytać cały:
      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53581,13607538,Malgorzata_Terlikowska__Maz_chce__dzieci_chca__a_ja.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka