Dodaj do ulubionych

Nowa moda? Doktoranci

09.05.13, 07:34
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,12976289,Nowa_moda__Doktoranci_masowo_oblegaja_uczelnie.html#TRrelSST

Niedawno pewien młody czlowiek, absolwent chyba socjologii powiedział mi, że 1/3 jego roku (rok-około 200 0sób) podjęła studia doktoranckie.

Lawirowanie wczasach kryzysu? Ucieczka do przodu od masowego magistra?

Obserwuj wątek
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Nowa moda? Doktoranci 09.05.13, 08:23
      To nie takie nowe... Już parę lat, tylko media dopiero teraz zauważyły...
      pfg.blox.pl/2010/05/Po-co-doktorat.html
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Nowa moda? Doktoranci 09.05.13, 08:26
      A, i jeszcze odpowiedź na pytanie dlaczego - od strony uczelni:
      Uczelnie szukają darmowej siły roboczej do prowadzenia zajęć.
      • iwoniaw Re: Nowa moda? Doktoranci 09.05.13, 08:47
        Dokładnie tak - uczelnie szukają darmowych robotników, ludzie, którzy skończyli magisterskie czują, że znaleźli się w większym tłumie magistrów niż 20 lat temu liczyło grono z maturą na więcej niż 3, więc próbują się jakoś wyróżnić.
        • ginny22 Re: Nowa moda? Doktoranci 09.05.13, 09:40
          Na moim wydziale dzienne studia magisterskie kończyło 80 osób. Na doktoranckie przyjmowano 20. Stypendium miało siedmioro. Splot różnych czynników: ucieczka do przodu, przeczekanie, ze strony uczelni - potrzeba darmowej siły roboczej...
          Zresztą bycie doktorantem dzisiaj jest dość dziwacznym stanem - nie jesteś studentem, ale jednak jesteś. Pracownikiem niby jesteś, ale nie dostajesz za to pieniędzy. Musisz chodzić na zajęcia, prowadzić zajęcia (jeśli masz szczęście), zarabiać gdzieś na życie i pisać pracę. Jak to ujął jeden profesor: To zabawa dla dzieci z bogatych domów i dziewczyn z bogatym mężem. Nie jest to do końca prawda, ale mnie właśnie studia doktoranckie wybiły z głowy plany zostania na uczelni.
    • pfg Re: Nowa moda? Doktoranci 09.05.13, 10:41
      joa66 napisała:

      > Lawirowanie wczasach kryzysu?

      Jak najbardziej. Zjawisko nie jest nowe, jak to wskazała anuszka, natomiast "lawirowanie w czasach kryzysu" widać nawet na twardych danych opartych o raporty GUS: Linka. W skrócie: Liczba doktorantów rosła w latach '90, ustabilizowała się na początku lat '2000, w 2007 osiągnęła nawet lokalne minimum, po czym znowu zaczęła rosnąć. Interpretuję to tak: gdy był szybki rozwój gospodarczy, łatwiej było znaleźć pracę. Gdy zaczął się kryzys i o pracę stało się trudniej, ludzie zaczęli uciekać na doktoraty.

      Widać zresztą, że tylko niewielka część doktorantów zostaje w końcu doktorami.

      Nie mam wątpliwości, że jeżeli ktoś może zająć się normalną pracą, powinien to zrobić. Doktorat, poza szczególnymi przypadkami, nie poprawia pozycji zawodowej na pozaakademickim rynku pracy.

      Ale ponieważ z pracą jest krucho, ludzie uciekają "na doktoraty". Można się zapytać jaki jest sens bycia doktorantem, skoro większość z nich nie dostaje stypendium, a perspektywy zatrudnienia na uczelni bądź w instytutach naukowych są bardzo wątpliwe. Otóż sens jest trojaki.

      Po pierwsze, będąc doktorantem, zachowuje się uprawnienia studenckie: Prawo do zniżek, prawo do pomocy materialnej i *przede wszystkim* ubezpieczenie zdrowotne. To jest bardzo cennne dobro, na ogół w dyskusjach niedoceniane. Gdy ktoś ma ubezpiecznie zdrowotne z racji bycia studentem (doktorantem), może sobie pozwolić na pracę na śmieciówce (albo na czarno), nie ryzykując, że choroba lub wypadek będą oznaczać finansową katastrofę.

      Po drugie, zyskuje się dość cenny status społeczny. Przyjemniej jest powiedzieć "robię doktorat z komunikacji społecznej" niż "pracuję jako recepcjonistka na umowę-zlecenie", nawet jeśli oba te zdania są jednoczesnie prawdziwe. Patrz wyżej.

      Po trzecie, dla tych nielicznych, którzy naprawdę interesują się nauką, studia doktoranckie stanowią okazję do zajęcia się nauką smile
    • triss_merigold6 Re: Nowa moda? Doktoranci 09.05.13, 11:07
      Taka próba przeczekania kryzysu na rynku pracy? Podejmowanie studiów doktoranckich bez stypendium uważam za jedną z najbardziej absurdalnych rzeczy na świecie, wtedy to czysta strata czasu. No chyba, że ktoś normalnie pracuje i doktorat tworzy tak sobie, dla funu.
      • verdana Re: Nowa moda? Doktoranci 09.05.13, 16:38
        Nie uwzględniacie jeszcze jednego elementu.
        Aby zostać profesorem, trzeba miec wypromowanych doktorów. Kiedyś jednego, teraz trzech. Jesli uczelnie zamkną studia doktoranckie, albo nawet ograniczą przyjęcia, profesorów nie będzie. Po prostu.
        Podejmowanie studiów doktoranckich bez stypendium jest nadal opłacalne - daje ubezpieczenie ludziom pracującym na umowy-zlecenie i zniżki na komunikację.
        • pfg Re: Nowa moda? Doktoranci 09.05.13, 18:16
          verdana napisała:

          > Podejmowanie studiów doktoranckich bez stypendium jest nadal opłacalne - daje
          > ubezpieczenie ludziom pracującym na umowy-zlecenie

          Okazuje się, że nie. Sam tak do dzisiejszego przedpołudnia myślałem, ale akurat pod względem ubezpieczeniowym doktoranci traktowani są inaczej, niż studenci. Owszem, doktoranci *mają* ubezpieczenie zdrowotne, ale - inaczej, niż studenci - jeżeli podejmują pracę na umowę-zlecenie, od umów tych trzeba opłacać ZUS (także ubezpieczenie społeczne), są więc mniej atrakcyjni dla pracodawców.

          Być może pracodawcy o tym nie wiedzą, ale, teoretycznie, w wypadku kontroli trzeba będzie płacić zaległe składki wraz z odsetkami.
          • iwoniaw Re: Nowa moda? Doktoranci 09.05.13, 22:21
            I to raczej od dawna tak jest, już z dekadę temu książeczka ubezpieczenia doktoranta była normalną książeczką pracownika uczelni, nieważne czy dostawał jakiekolwiek pieniądze, choćby w formie stypendium.
            Co do konieczności wypromowania doktoratów, by uzyskać profesurę - no trzech to sobie dr hab. znajdzie i bez boomu, nawet na niszowym kierunku, więc to raczej nie z tej strony presja.
            • pfg Re: Nowa moda? Doktoranci 09.05.13, 22:41
              iwoniaw napisała:

              > Co do konieczności wypromowania doktoratów, by uzyskać profesurę - no trzech to
              > sobie dr hab. znajdzie i bez boomu, nawet na niszowym kierunku

              Oj, bywa ciężko.

              Problemem *będzie* (bo na razie wszystkie postępowania profesorskie idą w starym trybie) raczej to, że będzie się przedstawiać byle jakie prace żeby tych trzech uskładać.
              • verdana Re: Nowa moda? Doktoranci 11.05.13, 23:26
                Jest bardzo cięzko. Moja znajoma, specjalistka od historii Bałkanów, nie była w stanie przez wiele lat wypromować nawet jednego. Trzeba pamietać, ze na czterech zaczynających kończy jeden - a wiec na niszowym kierunku trzech graniczy z cudem.
                I oczywiśscie, ze to obniży poziom prac. Odsyłałam doktorantowi rozdziały do poprawy, teraz cała pracę do skrócenia o połowę - gdyby od tego zależała moja profesura, to albo puściłabym, jak jest, albo uzalezniała własny awans od tempa poprawiania pracy przez doktoranta. Absurd.
                • joa66 Re: Nowa moda? Doktoranci 12.05.13, 09:17
                  W sumie to tłumaczy setki, tysiące nikomu niepotrzebnych (poza 2 osobami zainteresowanymi) prac doktorskich. Smutne.
        • zla.m Re: Nowa moda? Doktoranci 12.05.13, 08:26
          verdana napisała:

          > Aby zostać profesorem, trzeba miec wypromowanych doktorów. Kiedyś jednego, tera
          > z trzech.

          A jakie jest tego uzasadnienie? Profesor musi być jednocześnie dydaktykiem i to udowodnić motywując odpowiednio doktorantów do roboty? Musi pokazać, że umie współpracować? Ale przecież wtedy można wprowadzić wymóg co najmniej 3 prac w "koprodukcji"... Nie bardzo rozumiem, jak ilość doktorantów przekłada się na profesorkość - wiedza to jedno, talent dydaktyczny drugie. Profesor MUSI mieć oba? Odrzucamy niekomunikatywnych geniuszy?
          • verdana Re: Nowa moda? Doktoranci 12.05.13, 10:27
            Tak, profesor musi mieć "uczniów". Znam już dramatyczne przypadki odstepowania przez profesorów droktorom hab. własnych doktorantów, którzy ukończyli pracę i będą sie bronić - i nie jestem w stanie się oburzać.
            Odrzucamy niekomunikatywnych geniuszy, wąskich specjalistów, wymagajacych promotorów.
      • sanciasancia Re: Nowa moda? Doktoranci 09.05.13, 17:47
        Dlaczego?
        Masz ubezpieczenie zdrowotne, zniżkę na komunikację i możesz jeszcze w CV napisać, że w ciekawym projekcie bierzesz udział. I zbierasz doświadczenie dydaktyczne.
        Nie wiem, jak w humanistyce, ale w naukach ścisłych promotorzy się ucywilizowali i nawet zaczynają dbać o znalezienie jakiegoś dofinansowania dla swoich doktorantów. I zawsze można się było starać o jakiś grant. Wbrew pozorom doktoranci je dostawali.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Nowa moda? Doktoranci 09.05.13, 19:59
          Obecnie w naukach ścisłych i przyrodniczych jedyny sensowny wybór to iść robić doktorat tam, gdzie oferują za to godziwe wynagrodzenie. Trzeba szukać grup badawczych mających granty. I najlepiej takich, gdzie panuje atmosfera zachęcająca młodego człowieka do zdobywania dodatkowo własnych grantów. U mnie tak jest.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Nowa moda? Doktoranci 09.05.13, 20:03
            BTW. częstokroć są to instytuty badawcze, a nie uczelnie. Granty to malutka pozycja w budżecie uczelni, więc nie zawsze na uczelniach jest atmosfera i kultura organizacyjna stymulująca do walki o granty. W instytutach badawczych nieraz większość budżetu to wpływy z grantów, więc mają one interes, żeby zachęcać ludzi do zdobywania. Inaczej by zbankrutowały. Mówię wciąż o naukach ścisłych i przyrodniczych.
          • sanciasancia Re: Nowa moda? Doktoranci 11.05.13, 23:12
            Teraz to są zupełnie inne czasy niż te, w których ja zaczynałam doktorat.
            Zresztą gdybym miała po raz drugi podejmować tę decyzję, wyjechałabym od razu po magisterce do najlepszego zagranicznego instytutu, który by mnie chciał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka