Dodaj do ulubionych

smutna prawda

20.11.13, 20:27
lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,14985309,Byly_wykladowca_KUL___Niektorzy_studenci_nie_powinni.html#sondaz
To co pan pisze jest tajemnicą poliszynela, ale wytyczne ministerstwa że kurs akademicki ma być taki, żeby najsłabszy student go zaliczył przeraża. Znam przypadek licencjata który poproszony o wyciągnięcie średniej z 3 swoich ocen (3, 4 i 5) nie był w stanie tego zrobić. Naprawdę. Znam przypadek studentki pedagogiki na międzywydziałowych studiach na ChAT proszona o podanie 3 przykładów migracji opisanych w Starym Testamencie powiedziała "wyjście chrześcijan pod wodzą Jezusa z Egiptu". Znam profesora filozofii, dusza-człowiek, święty bez mała który wyrzucił z egzaminu studentkę, która poproszona o wskazanie jednego starożytnego filozofa po długim namyśle powiedziała "Pan Tarei".
I zastanawiam się czy jest jakaś szansa, niewielka możliwość uniknięcia powszechnego skretynienia i zdebilowacenia naszego społeczeństwa?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: smutna prawda 20.11.13, 20:48
      Rzeczywiście, takie wytyczne są. Tyle, ze kadra te wytyczne zdecydowanie ignoruje. W tym roku dotarły kolejne - w ramach dobrych praktyk trzeba składać sprawozdania z procentowym rozkładem ocen. Dobre oceny są wyznacznikiem dobrej pracy, złe - złej - wiec trzeba sie tłumaczyć, dlaczego się postawiło tyle dwój. Ale jak napisałam, zę postawiłam 26% ocen niedostatecznych w imię podwyższenia poziomu studiów - to mi nikt złego słowa nie powiedział.
      Zgadzam sie po części z tą wypowiedzią, ale po części - bo ona odzwierciedla upadek KUL-u (rzecz dawno znana) i sytuację na niektórych uczelniach, ale nie na wszystkich.
      Na pewno problemem sa zbyt duże grupy, niemożność otwarcia seminarium dla paru osób, ale czy brak filologów klasycznych?
      A anegdotki o durnych studentach są odkąd istnieją uczelnie, więc to akurat żaden dowód.
      • maadzik3 Re: smutna prawda 20.11.13, 21:17
        No te historie znam z pierwszej ręki, ale durni studenci zdarzali się zawsze, natomiast wiedząc że wytyczne są (pewnie) ignorowane przez dużo kadry (pośrednio jakiś tam kontakt mam z wykładowcami akademickimi) to przeraża mnie sam pomysł że organ państwowy teoretycznie patronujący szkolnictwu, oficjalnie głosi że ulać nikogo nie można. Zbieram szczękę, bo reszta nie jest nowością (w tym kłopoty KUL) ale jednak pewne rzeczy są zaskakujące, bynajmniej nie przyjemnie sad
        • verdana Re: smutna prawda 20.11.13, 22:39
          A, tak, wobec tego mnóstwo osób dziś się upiło z radości. Zobaczymy, czy następna p. minister będzie kontynuować, czy może jednak będzie nieco rozsądniejsza.
    • mary_ann Re: smutna prawda 20.11.13, 23:09
      Ja się z profesorem niestety zgadzam, tj. jego obserwacje pokrywają się z moimi. A pracuję nie na małej uczelni, tylko na UW.
      Oczywiście jasne, że w różnych jednostkach jest różnie. Ramy Kwalifikacji są durne (i wręcz w perspektywie zbrodnicze), ale nie wykluczam, że gdzieniegdzie mądre kierownictwo jest w stanie do pewnego momentu i w pewnej skali ich zastosowanie jakoś buforować.

      U nas nacisk na przepuszczanie każdego studenta jest bardzo silny i rosnący. Oblanie staje się praktycznie niemożliwe (w ostateczności dyrekcja zaliczy osobiście, i to nie żart). W wolnym czasie dla chętnych mogę temat rozwinąć, ilustrując przykładami, teraz niestety nie mam czasu.

      Sytuacja jest szczególnie drastyczna na studiach zaocznych. Na studiach dziennych przypadki skrajne zdarzają się, ale rzadko. Ciągle jest dużo studentów bardzo dobrych i zmotywowanych, którzy nawet jeśli przyszli z brakami (głównie wynikającymi z takiego a nie innego systemu nauczania na niższych szczeblach edukacji) są chętni i robią postępy. Pracuje się z nimi z prawdziwą przyjemnością. Są jednak jednostki, a na studiach zaocznych jest ich sporo, o których można śmiało powiedzieć to, co napisał profesor - że nie powinny ukończyć gimnazjum (kiedyś - szkoły podstawowej). Nie chodzi tylko o wiedzę, chodzi o ogólny profil poznawczy. I te jednostki z powodzeniem uzyskują dyplom wyższej uczelni. Najlepszej lub jednej z najlepszych w kraju.

      A temat podnoszony był już dawno, tu wpis sprzed chyba roku:
      tadeuszbartos.natemat.pl/22023,oglupianie-narodu-przestepcy-z-ministerstwa-edukacji-i-ministerstwa-szkolnictwa-wyzszego
      • ding_yun Re: smutna prawda 20.11.13, 23:25
        A czy taka sytuacja ma również miejsce na kierunkach ścisłych? Bo z tego co wiem to wylecieć z powodu braku zaliczeń z Informatyki na UW nie jest wcale tak trudno - a przynajmniej nie było jeszcze 5 lat temu.
        • paszczakowna1 Re: smutna prawda 21.11.13, 09:31
          To zależy od kierunku i od nastawienia władz dziekańskich. Informatyka UW w studentach może przebierać, więc pewnie kryteria mają ostrzejsze. U nas (też UW, też ścisły) definitywnie pozbyć się studenta jest b. trudno, o ile jest wystarczająco uparty (przypadki beznadziejne bez niemal żadnych zaliczeń zawsze mogą pójść na urlop zdrowotny i kto im co zrobi). Tym niemniej, nacisku na zaliczanie nie ma. Ci najsłabsi zajmują nieproporcjonalnie dużo czasu i energii w porównaniu do możliwego pożytku z nich, więc nikt za uszy nie ciągnie. (Aczkolwiek, jak napisałam, przepisy są skonstruowane tak, że dobrze orientujący się w nim student jest nie do ruszenia - co najwyżej trzeci rok będzie zaliczał ten sam przedmiot.)
    • anndelumester Re: smutna prawda 20.11.13, 23:51
      > I zastanawiam się czy jest jakaś szansa, niewielka możliwość uniknięcia powszec
      > hnego skretynienia i zdebilowacenia naszego społeczeństwa?
      Nie ma takiej szansy.
      Takie sytuacje były już 10 lat temu jak miałam wątpliwą przyjemność pracować na UJ - więc niby nie trzeci sort uczelni. Prace mastermindów z czwartego roku mam do dziś - urokliwie przerażające - ci ludzie mieli już wtedy licencjaty (no ktoś im je klepnął) a teraz pewnie część z nich nawet uczy w szkołach uncertain
      Zalecenia były takie, ze trzymać mimo wszystko - każdy student na wagę złota bo płaciła kierunek niszowy i nieprzyszłościowy.
      To co znajomi i dobrzy przyjaciele opowiadają, zwłaszcza opowieści z kierunków tak zwanych humanistycznych tegoż UJ stawiają włosy na głowie. Koleżanka dostała prikaz przepchnięcia orłów z tematu literatura (na jakimś kulturoznastwie) - okazało się, ze można rok chodzić na takie zajęcia i być oburzonym na samym końcu, ze wykładowca domaga się czytania w języku obcym owej literatury, eseju w języku obcym i takich tam na egzaminie.
      Akademia Smorgońska a nie uniwerek.
    • kai_30 Re: smutna prawda 23.11.13, 10:09
      Ja z kolei uczę w malutkiej państwowej szkole wyższej, zawodówce zresztą wink i cóż - orły do nas raczej nie trafiają. Zdarzają się wyjątki, ale to są naprawdę pojedyncze jednostki i szybko ulegają degradacji. Ale nie ma co się dziwić poziomowi, jeżeli w zasadach rekrutacji stoi jak byk, że to kandydat na studenta podaje przedmiot maturalny, który ma zostać wzięty pod uwagę w rekrutacji. Kandydat na filologię obcą może w ogóle nie mieć matury z języka, na który się wybiera. Komunikat jest prosty - jeśli masz maturę, jakąkolwiek, jakkolwiek zdaną, to się do nas dostaniesz, i jeśli będziesz w miarę przyzwoicie chodził na zajęcia, to nie wylecisz.

      Jako-taki poziom jest trzymany wyłącznie na kierunkach związanych z medycyną (pielęgniarstwo np.) - tam rzeczywiście cisną, anatomię mało kto zalicza w pierwszym terminie. No ale wyznacza się termin drugi, a potem jeszcze dodatkowy, a jak trzeba, to się jeszcze dopyta, ewentualnie zawsze można dokonać wpisu warunkowego i jeszcze raz podchodzić do zaliczenia. Z każdej oceny niedostatecznej trzeba się tłumaczyć, czasem pisemnie (rzecz jasna nie studenci muszą się tłumaczyć, tylko wykładowcy). W związku z tym bezpieczniej jest zrezygnować z zaliczeń ustnych, lepiej mieć wszystko na piśmie, testy jak najbardziej obiektywne, odpowiedź poprawna - punkt, niepoprawna - brak punktu, żeby nie było pola do wymuszonego naciągania ocen. A studenci o oceny też się potrafią wykłócać - coś jak ten gość, co był oburzony po obronie pracy, że mu komisja śmiała pytania zadawać (czy to też nie był KUL przypadkiem?).

      Na lektoratach z kolei cisnę mniej niż mojego syna cisną w trzeciej klasie gimnazjum, a poziom jest porównywalny. I wieczne pretensje, czemu aż tyle procent trzeba mieć na zaliczeniu, bo przecież na maturze wystarczy 30, aaaa!

      Poza tym nie zdziwi mnie już nic, odkąd zobaczyłam rozdział pracy licencjackiej napisanej przez studenta filologii angielskiej ewidentnie przy pomocy Google Translate.
    • pierwszalitera Re: smutna prawda 23.11.13, 13:39
      maadzik3 napisała:

      > I zastanawiam się czy jest jakaś szansa, niewielka możliwość uniknięcia powszec
      > hnego skretynienia i zdebilowacenia naszego społeczeństwa?

      Nie uważam, że podane tu przykłady są dowodem na skretynienie i zdebilowacenie społeczeństwa. Wiedza jest ciągle tam, gdzie była kiedyś, u małej części społeczeństwa. Wykształcone mają być bowiem elity, a elity to nie całe społeczeństwo. Jeżeli jednak w źle zrozumianej ideii edukacji unieważnia się niższe progi wykształcenia (wystarczające zresztą do funkcjonowania w wielu zawodach) i zmusza wszystkich do zdobycia statusu absolwenta szkoły wyższej, tytułu zarezerwowanego kiedyś dla nielicznych, to wychodzą takie kwiatki. To przerost ambicji systemu jest winny, a nie ludzka niedoskonałość. Człowiek inteligentny powinien wiedzieć, że naturę opisuje się zwykle rozkładem Gaussa i pewnych różnic nie zlikwidujesz rozdając wszystkim dyplomy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka