zone11
12.01.07, 14:11
moja 5 letnai córka dostała siliceę 30CH, która prawdopodobnie wyprowadziła
ją na prostą (wcześniej stan wyglądał na astmatyczny i taka była diagnoza
lekarza "niechomeopaty" Zalecenie: cała góra leków także sterydów
wziewneych).
Silicee dąłam na własną rękę po wcześniejszych doświadczeniach z homeopatią -
ten lek dobrała jej homeopatka i wtedy był trafiony w 100%. Pech chciał, że
pojechałam do innej homeopatki, która miała chyba inną metodyke leczenia.
Potwierdziła, że dobrze że dałam dziecku sieliceę i kazała dac 2 dawkę bez
względu czy będzie z nią dobrze, czy źle... powiedziała, że mała musi
się "oczyścić" po lekach, które brała przez pół roku.
Zgodnie z zaleceniem po 2 tyg. od porzedniej, dałam jej 2 siliceę (stan
zdrowia był w tym momencie bez zarzutu). Po tygodniu córce zaczeły pojawiac
się dziwne ropne powiększające sie rany i zamiast znikac i goic sie zaczęły
pijawiac sie w nowych miejscach. PO tygodniu poszłam do normalego lekarza,
który zdiagnozowała LISZAJEC i powiedział, że za długo czekałam (przepisał
maść z antybiotykiem i Bactrim, rany powoli sie goją).
Wydaj mi sie, ze ta druga dawka miała na to wpływ i ewidentnie obnizyła jej
odporność.
Czy moje podejrzenia są waszym zdaniem słuszne?