Dodaj do ulubionych

sposoby na wyjście z finansowego dołu

11.12.09, 13:36
witam Was serdecznie,od dłuższego czasu poczytuje forum,ale dzisiaj
postanowiłam napisać coś od siebie.Dajecie sobie nawzajem mnóstwo
wartośiowych porad i pomysłów ze sposobami na oszczędzanie....wiele
z nich wprowadziłam w życie i chciałam jednocześnie za to
podziękować Wam wszystkim.
Moja sytuacja nie jest za kolorowa,mąż nie zarabia zbyt dobrze
(2000netto) ja dorabiam (ok.500 zł-w zależności ile czasu poświęcę
na pracę) mamy 2 małych dzieci(1,5 i 3,5 latka).Mieszkamy
sami,rodzina nam nie pomaga bo sami nie mają z czego.Zapędziliśmy
się przy budowie domku(malutki 50m2)smile w niezłe długi ,ale dom mamy
na ukończeniu(chodzi mi o wykończenie wewnątrz).Wiem,że niektórzy
złapią się za głowę i mnie wyśmieją co to za dom jak taki mały,ale
mieliśmy 2 możliwości,albo będziemy mieszkać na blokach na 2
pokojach kupionych za kredyt albo sami coś postawimy(działkę już
mieliśmy).Te 50m2 nam całkowicie starcza,mamy 2 pokoje ,kuchnię
łazienkę i spory ogródek.Miesięczne opłaty za dom są malutkie,ale
kredyty nas pożerają...łacznie wynoszą mc ok.1700 zł + karty
kredytowe.
Radzimy sobie,gdyż mąż też czasem dorabia (800 zł) no i jak jest
faktycznie ciężki miesiąc to pracuję więcej.
Myślałam już że aby wyjść z tego to weźmiemy kolejny kredyt tym
razem konsolidacyjny,na długi czas i z małą rata.Jednak po
przemyśleniu tego zdecydowałam inaczej.
Korzystając z możliwości jakie daje nam UE zamierzam ubiegać się o
dotację na działalność gospodarczą,pomyślałam o czymś malutkim-mały
sklepik z pieczywem,ciastami drobnym nabiałem.Co myślicie o moim
pomyśle?czy taki sklepik ma szansę na przetrwanie?smile
W ogóle to założyłam sobie taki mały plan wyjścia z długów do 4 lat
(wtedy kończą mi się kredyty),obiecaliśmy sobie,że nie będziemy już
brać więcej kredytów,a pieniądze odkładać na oszczędnościowe konto i
w jakiś sposób inwestować.W sumie to nie napisałam nic
ciekawego ,ale chciałam poprostu się z Wami podzielić moją sytuacją.
Może rozwiniemy jakiś temat dotyczący dotacji z uni,sposoby na
założenie własnych firm...itd.
Ja sama kombinowałam niedawno co by tu wymyśleć żeby móc na czymś
zarobić i doszłam do tego,że ciągle mam problemy ze znalezieniem
jakiś drobnych rzeczy w moim domu,klucze,okulary,pilot do tvsmile
możnaby wyprodukować taki gadżet,który pozwoliłby nam na szybkie
odnalezienie przedmiotu.Byłoby to w formie nadajnika i odpowiednich
naklejek ,które miałaby w sobie dźwiękowy sygnalizator.Niestety
dowiedziałam się później,że jakaś firma w stanach właśnie coś
takiego wyprodukowała i sprzedaje za cenę 570 zł. Trochę mnie to
załamało ,ale pomyślałam,że w polsce możnaby coś takiego
wyprodukować ,ale w niższej cenie,bez zbędnych bajerów.Ale to takie
tam już gdybanie.
Kochani jak macie jakieś pomysły na realne wyjście z doła
finansowego ,a nie tylko oszczędzanie podzielcie się tym tutaj.
Pozdrawiam serdecznie!!Klaudia
Obserwuj wątek
    • nvv Re: sposoby na wyjście z finansowego dołu 11.12.09, 14:37
      Ja się nie śmieje z domu 50m2, wręcz przeciwnie. Śmieszny wydaje mi się pęd
      wielu Polaków do zbyt wielkich domów (względem swoich potrzeb i możliwości
      finansowych), których wybudowanie i utrzymanie jest drogie. Ten trend się jednak
      teraz odwraca.

      Firmę założyć łatwo, zarabiać na niej trudniej (koszty stałe, typu ZUS, są duże,
      choć dla nowych firm przez pierwsze dwa lata ZUS jest niski, o ile nic się nie
      zmieniło).

      W Urzędach Pracy były kiedys programy, które dawały (bezzwrotnie) na start kwotę
      rzędu ok. 10-15 tyś. PLN do przeznaczenia na rozkręcenie działalności
      • klaudia_1980 Re: sposoby na wyjście z finansowego dołu 11.12.09, 15:02
        w domu już mieszkamy.Za naszą kawalerkę (sprzedaliśmy ją za 40 tys.)
        wybudowaliśmy stan surowy zamknięty+formalności.Na początku
        mieszkaliśmy całą rodzinką na 1 pokojusmile paliliśmy piecykiem,było
        ciężko bo warunki były okropne,dzieci małe.Ale co nas nie zabije to
        nas wzmocnismile teraz mamy już dobrze,wykańczamy wszystko sami tzn.ja
        i mąż.smileSama gładź kładłam na płyty GK (łączenia) ,sufit z mężem
        sami robiliśmy,do dziś wspominam jak mnie później głowa bolała od
        podtrzymywania tych płyt haha,ale daliśmy radęsmile Czekamy z mężem na
        lepsze czasy,żeby trochę zarobki podnieśli itd,wierzę,że dzieci będą
        już żyły w lepszym świeciesmileCo do sklepiku to powiem,że mieszkam w
        mieście pow.150000 mieszkańców,mam już na oku miejsce obok głównej
        drogi dojazdowej do miasta,ale ciągle się waham bo w promieniu 1 km
        2 sklepy spożywcze,ja jednak chciałabym bardziej nastawić się na
        pieczywo i ciasta.Myślałam też,żeby dodatkowo dać możliwość
        zamawiania śniadań(chleb,bułki,kołaczyki,nabiał,ciasto)do domu.Jest
        wiele ludzi,którym rano nie chce się wstawać rano i ubierać ,aby iść
        kupić produkty na śniadanie.
        • joko5 Re: sposoby na wyjście z finansowego dołu 11.12.09, 15:28
          Macie w sumie 2500zł dochodu z czego kredyt to 1700zł. Zostaje Wam 800zł na
          życie na wszystko. Jestem pełna podziwu. Musisz być niesamowicie gospodarna.
          • klaudia_1980 Re: sposoby na wyjście z finansowego dołu 11.12.09, 16:38
            niestety nie jestem zbyt gospodarna,poprostu więcej pracuję jak
            widzę ,że mi brakuje .Zbyt dużo wydaję pieniędzy na bzdury,za dużo
            przejadamy...od jakiegoś czasu zapisuję wydatki i sobie to wreszcie
            uświadomiłam.Zabójcze dla nas są "minimalne" opłaty za karty
            kredytowe,zbyt często kupujemy córce zabawki.Zamierzam wraz z nowymi
            postanowieniami noworocznymi wprowadzić parę zmian,aby żyło się
            trochę lepiej.
            • anula36 Re: sposoby na wyjście z finansowego dołu 11.12.09, 17:51
              1.ale jakie bzdury np?
              2. a ile przejadacie srednio miesiecznie?
              3.jesli "zabojcze" sa minimalne stawki za karty - moze jednak kredyt konsolidacyjny, karty splacic i nie korzystac - ew zostawic sobie jedna z malym limitem,lub rozwazyc mniej oprocentowany kredyt w koncie zamiast tych kart.
              4. Ja bym tam corce zabawek nie zalowala - dziecinstwo ma sie jedno - ale moze te ktore dostanie od rodziny na rozne okazje "w kupie" podzielic, schowac i wreczac po 1 szt co jakis czas?
              • naturella Re: sposoby na wyjście z finansowego dołu 11.12.09, 18:08
                Słuchaj, ale przy kredycie hipotecznym rata 1700 zł jest przy kwocie
                350-400 tys. Tyle macie kredytu? Bo dziwnie duża ta Wasza rata,
                skoro stan surowy za 40 tys. postawiliście. Chyba, że to różne, małe
                kredyty, wtedy jednak trzeba by kredyt konsolidacyjny i na
                maksymalną ilość lat, żeby miesięczna rata była mniejsza. Jak
                będziecie mieli finansowo lepiej, wtedy spłacicie wyższe kwoty.

                Z kupowania bez okazji zabawek dzieciom już wyrosłam. To kompletnie
                bez sensu, dziecko przestaje szanować to, co ma, nie cieszy się tak
                z prezentu, skoro nawet nie musi na niego czekać. Staje się to
                normą. Poza tym dom jest zawalony tonami zabawek.
    • yoko0202 moje zdanie 11.12.09, 18:19
      gratuluję domku, sama bym chciała taki mieć, kawałek własnej trawki, poranną
      kawę na świeżym powietrzusmile

      ja bym jednak zdecydowanie zaczęła od skonsolidowania kredytu + karty kredytowej.
      skoro macie na własność działkę i dom [nawet w stanie surowym] - możecie
      przecież ubiegać się o pożyczkę hipoteczną! kilkadziesiąt tysięcy rozłożone np.
      na 15 lat - to oznacza o wiele mniejsze raty niż w tej chwili [podejrzewam, że
      mniej niż połowa], poza tym mniejsze oprocentowanie itp. Naprawdę poważnie się
      nad tym zastanów.

      nie zaryzykowałabym działalności bez posiadania własnego kapitału +
      zabezpieczenia - przecież od samego początku musisz płacić ZUS, czynsz za lokal,
      prąd, woda itp. - a nigdy w sumie nie wiadomo, czy biznes od razu wypali. Z
      doświadczenia - wypadałoby mieć odłożoną sumę o równowartości co najmniej
      3-miesięcznych wszystkich takich opłat stałych

      dotacje nie są przyznawane automatycznie, nie jest w sumie tak łatwo je dostać,
      trzeba spełnić szereg warunków, przygotować profesjonalny biznes plan, z tych
      pieniędzy trzeba się potem rozliczyć (np. nie można wydać na zatowarowanie
      sklepu więcej niż bodajże 30% dotacji)

      wydaje mi się, że na malutkim sklepiku z pieczywem czy nabiałem to raczej nie
      zarobisz, ja bym bynajmniej osobiście nie zaryzykowała, mam uraz do handlu
      detalicznego w ogóle - ogromnie ciężka praca, właściwie non-stop - jedna osoba
      nie da rady, a prawdziwe pieniądze są dopiero tam, gdzie koncesja na piwo smile

      a może lepiej iść w usługi? tu nie potrzeba zbyt dużo kapitału.
      pomyśl, co umiesz i lubisz robić smile a może masz np. artystyczną duszę - na
      początek własnej roboty biżuteria czy drobne gadżety sprzedawane początkowo np.
      na allegro?
      • klaudia_1980 Re: moje zdanie 11.12.09, 19:37
        a więc odpisuję.
        1.Bzdury to niepotrzebne pierdoły typu:gazeta,drobnostki w postaci
        jakiś słodyczy,ogólnie tych rzeczy,których nie mam wypisanych na
        liście zakupów.A to mąż kupi jakieś piwo,napój
        energetyzujący,dziecko jupika,ja coś z kosmetyku i dochodzi tym
        samym do rachunku spora sumka.
        2.Na jedzenie wydajemy średnio 150 zł na zakupach(jak jedziemy do
        reala )w aldiku zazwyczaj mniej .Starcza to na ok. 5 dni
        3.Nie mamy kredytu na budowę domu,zaczęliśmy od kwoty 10000 ,później
        dobieraliśmy.Pluję sobie w mordę za to!! parę mc temu wzięliśmy
        30000 żeby częśc starych pospłacać i dołożyć na wykończenie domku.W
        sumie mamy treraz raty: 900zł+605zł+130 zł,
        dochodzi III filar-120 zł
        ntv-65zł
        telefony ja mam w play płacę abonament 45zł+45 zł za internet
        mąż -55 zł orange
        woda-30 zł
        prad-100 zł mc
        śmieci-teraz 40 zł bo co 2 tyg.
        szmbo-2x w roku
        Teraz doszedł jeszcze węgiel bo kupujemy na bieżąco w workach-25 kg
        starcza na 3 dni cena 18zł.
        Karty kredytowe 3 sztuki,każda limit 3000 zł.Opłata minimalna co
        miesiąc ok.140 zł,ale zawyczaj zawsze coś z tego wybiorę i tak kręci
        się koło.
        1 spłaciliśmy niedawno
        Czasem się dziwię jak dajemy sobie radę smile
        Pracuję odkąd mały skonczył 8 mc,nie zatrudniam niani bo mogę sama
        sobie wybierać godz.pracy ,a wybieram wtedy kiedy mąż jest w
        domu.Pracuję jako kierowca-rozwożę jedzenie i na tym można całkiem
        nieźle zarobić.Stawka godzinowa mała ale dochodzą napiwki.Są mc
        kiedy pracuję ok.160 godz. to wychodzę na czysto i 1000 zł.Mąż też
        dorabia więc jakoś się kręci.
        Nie chcę się pakować w ten konsolidacyjny bo wiem,że w 2014 będę
        wolna od tych kredytów(stopniowo rok po roku kończą się terminy
        spłaty)Dopóki nie mam komornika na głowie to będę się powstrzymywać.
        Domek mamy praktycznie skończony,do zrobienia pozostała mi łazienka
        i pokój dzieci.Oraz drobnostki na zewnątrz...typu podjazd,brama nowa.
        Między czasie kupiliśmy autko rocznik 94 ale zadbane i ładne-
        rodzinne za niedużą kwotę,mamy jeszcze 2-co ja nim w pracy jeździłam
        (teraz mam służbowe) ale go sprzedajemy więc będzie dodatkowa
        kasa ,zamierzam spłacić jakąś kartę z niej.
        Co do własnego biznesiku to nie bardzo się widzę w usługach,nic
        ręcznie to ja zrobić nie potrafięsmile
        Pomyślałam raz o jakiejś agencji dla opiekunek dla dzieci i osób
        starszych ,ale nie bardzo wiem jak to wygląda w praktyce.
        Co jakiś czas sprzedaję coś na allegro.
        A co do zabawek to już powoli się z tego leczę,moja mała chorowała
        na barbi z pieskami,męczyła nas miesiąc,mąż poostanowił jej zrobić
        prezent i kupił.Wydał 80 zł ,a córa bawiła się tym tylko 1 dzień.Za
        każdym razem jak teraz coś chce to przypominam sobie o tej Barbi.Na
        mikołaja dostała książkę i jest zachwyconasmile
        W ogóle zauważyłam,że najgorzej jak wszyscy jedziemy na zakupy,wtedy
        zawsze więcej wydajemy.W ogóle mój małżonek troche dziwny bo
        uwielbia zakupy smile teraz staram się sama je robić,wtedy kupuję w 90%
        to co na liście.
        Tak sobie myślę,że podejmowaliśmy ciągle głupie decyzje,wszystko
        chcieliśmy mieć na już....i z taką łatwością braliśmy kredyty.A
        wystarczyło trochę ochłonąć,poczekać...powoli wszystko zrobić.Kiedyś
        rodzice 20 lat mieli te same meble,a nie narzekali.Teraz każdy chce
        nową komórkę,tv ,auto..wszystko na już i 80 %^ społeczeństwa żyje na
        kredyt.Na dzień dzisiejszy czuję się jak niewolnica...całego
        stystemu,który sobie sama wybrałam.Mąż i ja musimy być ulegli do
        pracodawców bo mamy na szyjach pętle w postaci kredytów...ta
        myśl ,że za 5 lat mogę stać się wolna sprawia,że muszę jakoś sobie
        teraz radzić.
        • zonaniezona1 Re: moje zdanie 11.12.09, 20:06
          Jestem pełna podziwu dla Twojej zaradności . Taki domek dla Was to
          naprawdę duża rzecz...Podziwiam podejście do życia i wolę walki... A
          co do lalki Barbie. Moja bratanica z zachwytem bawiła się ( i
          trzymała co najmniej przez rok ) zwierzaczki, ktre z nią wyciełam z
          jakiejś reklamy z newsweeka smile))...Dzieci nie muszą mie wszystkiego
          o czym marzą, ale czasem warto spełnic ich fantazje, choby po to ,
          żeby się przekonac , że bez lalki Barbie też będzie dziecko
          szczęśliwe...smile
          • only_marcopol Re: moje zdanie 12.12.09, 20:40
            Klaudia znam ten ból też zawsze wszystko musiałam mieć już i teraz - na raty
            zwykle - i widzę ze wiele się zmieniło - ostatnio była u nas Pani "od drzwi"
            mimo iż od dawna nosimy się z zamiarem wymiany postanowiliśmy zaczekać bo mam
            juz dwie raty a nie chce wszystkiego wydawać na raty spłacę jedno wezmę następne
            - kupuję na raty bo część kaski wole odkładać. Taki system się u nas sprawdza smile
            dzięki forum

            • muminkowa Re: moje zdanie 12.12.09, 21:24
              hmm a moze podjęłabyś się opieki nad jakimś dzieckiem? Skoro i tak
              jesteś w domu ze swoimi dziećmi... zawsze parę groszy by wpadło smile
        • stef63 Re: moje zdanie 12.12.09, 21:43
          Jeżeli dacie radę to nie bierz kredytu konsolidacyjnego.
          Taki kredyt w ostatecznym rozrachunku wychodzi znacznie drożej.
          • klaudia_1980 Re: moje zdanie 13.12.09, 22:29
            muminkowo ja mam pracę. Chciałam się z Wami podzielić moim pomysłem.
            Pomyślałam trochę nad działalnością i postanowiłam otworzyć agencje
            do opiekunek dla dzieci i osób starszych wraz z usługami
            pielęgniarki w domu pacjenta,w planach także klub malucha o ile uda
            mi się uzyskać taką dotację.Jestem osobą niedosłyszącą ,ale nie mam
            orzeczenia bo się o niego nie starałam jednak teraz dowiedziałam
            się,że można uzyskać na łatwiejszych warunkach pieniądze na
            działalność dla osob z orzeczeniem.Mam niedosłuch po 50 % na tony
            wysokie,w codziennym życiu jakoś mi to nie przeszkadza,ale są chwile
            kiedy jest to dosyć wkurzające.Zawodu wyuczonego-sprzedawca
            wykonywać nie mogę bo nie dosłyszę ludzi jak ktoś mówi trochę
            niewyraźnie.
            Taka dotacja wynosi 15-krotność przeciętnego wynagrodzenia,moja
            kuzynka ma wykształcenie pedagogiczne więc to już jakiś plus.
            Chciałabym aby w mojej agencji kandydatki na nianie były szkolone z
            zakresu udzielania 1-rwszej pomocy i przechodziły badania
            psychologiczne.Konkurencji w moim mieście nie ma.A miasto duże,będę
            Was informować o moich poczynianiach i 3-majcie za mnie kciuki
            proszęsmilepozdrawiam serdecznie!
    • krzysztofsf Re: sposoby na wyjście z finansowego dołu 13.12.09, 22:52
      Taki gadget, reagujacy na gwizd - odpowiadal "swiergotem" z breloczka, widzialem
      juz na poczatku lat 90-ych. Fakt, ze nie w sklepie, a u wspolpracownicy, ktora
      co jakis czas poszukiwala swoich kluczy. skads z "zachodu" przywlokla toto.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka