witam Was serdecznie,od dłuższego czasu poczytuje forum,ale dzisiaj
postanowiłam napisać coś od siebie.Dajecie sobie nawzajem mnóstwo
wartośiowych porad i pomysłów ze sposobami na oszczędzanie....wiele
z nich wprowadziłam w życie i chciałam jednocześnie za to
podziękować Wam wszystkim.
Moja sytuacja nie jest za kolorowa,mąż nie zarabia zbyt dobrze
(2000netto) ja dorabiam (ok.500 zł-w zależności ile czasu poświęcę
na pracę) mamy 2 małych dzieci(1,5 i 3,5 latka).Mieszkamy
sami,rodzina nam nie pomaga bo sami nie mają z czego.Zapędziliśmy
się przy budowie domku(malutki 50m2)

w niezłe długi ,ale dom mamy
na ukończeniu(chodzi mi o wykończenie wewnątrz).Wiem,że niektórzy
złapią się za głowę i mnie wyśmieją co to za dom jak taki mały,ale
mieliśmy 2 możliwości,albo będziemy mieszkać na blokach na 2
pokojach kupionych za kredyt albo sami coś postawimy(działkę już
mieliśmy).Te 50m2 nam całkowicie starcza,mamy 2 pokoje ,kuchnię
łazienkę i spory ogródek.Miesięczne opłaty za dom są malutkie,ale
kredyty nas pożerają...łacznie wynoszą mc ok.1700 zł + karty
kredytowe.
Radzimy sobie,gdyż mąż też czasem dorabia (800 zł) no i jak jest
faktycznie ciężki miesiąc to pracuję więcej.
Myślałam już że aby wyjść z tego to weźmiemy kolejny kredyt tym
razem konsolidacyjny,na długi czas i z małą rata.Jednak po
przemyśleniu tego zdecydowałam inaczej.
Korzystając z możliwości jakie daje nam UE zamierzam ubiegać się o
dotację na działalność gospodarczą,pomyślałam o czymś malutkim-mały
sklepik z pieczywem,ciastami drobnym nabiałem.Co myślicie o moim
pomyśle?czy taki sklepik ma szansę na przetrwanie?
W ogóle to założyłam sobie taki mały plan wyjścia z długów do 4 lat
(wtedy kończą mi się kredyty),obiecaliśmy sobie,że nie będziemy już
brać więcej kredytów,a pieniądze odkładać na oszczędnościowe konto i
w jakiś sposób inwestować.W sumie to nie napisałam nic
ciekawego ,ale chciałam poprostu się z Wami podzielić moją sytuacją.
Może rozwiniemy jakiś temat dotyczący dotacji z uni,sposoby na
założenie własnych firm...itd.
Ja sama kombinowałam niedawno co by tu wymyśleć żeby móc na czymś
zarobić i doszłam do tego,że ciągle mam problemy ze znalezieniem
jakiś drobnych rzeczy w moim domu,klucze,okulary,pilot do tv
możnaby wyprodukować taki gadżet,który pozwoliłby nam na szybkie
odnalezienie przedmiotu.Byłoby to w formie nadajnika i odpowiednich
naklejek ,które miałaby w sobie dźwiękowy sygnalizator.Niestety
dowiedziałam się później,że jakaś firma w stanach właśnie coś
takiego wyprodukowała i sprzedaje za cenę 570 zł. Trochę mnie to
załamało ,ale pomyślałam,że w polsce możnaby coś takiego
wyprodukować ,ale w niższej cenie,bez zbędnych bajerów.Ale to takie
tam już gdybanie.
Kochani jak macie jakieś pomysły na realne wyjście z doła
finansowego ,a nie tylko oszczędzanie podzielcie się tym tutaj.
Pozdrawiam serdecznie!!Klaudia