scand
09.03.07, 09:31
Film (a właściwie przedstawienie teatralne) Dogville
(Dogville to amerykanska miejscowośc na końcu świata)
-------------------en.wikipedia.org/wiki/Dogville-------------
jest jak dla mnie moralitetem o tym jak dobro może sie przeistoczyć w zło
(dialektycznie).
Grace (Nicole Kidman - której wspaniałej grze dorównują w tym przedstwieniu
inni aktorzy) jest tu jakby uosobieniem dobra i pragnie zadowolić wszystkich.
Początkowo czyni to ludzi lepszymi, ale z chwilą kiedy zauważają że mają nad
nią władzę zaczynają z tego "korzystać". Coraz natrętniej, coraz
bezwzględniej - zwykli ludzie którym dano niespodziewaną władzę. Dobro Grace
nie tylko już nie czyni ich lepszymi ale wręcz ich degraduje moralnie.
Ona staje się ostatecznie niewolnicą a oni oprawcami. Z tej sytuacji
wyzwala ją na końcu jej bezwględny ojciec - gangster przed którym uciekła do
Dogviile. W jego pojawieniu się pomagają sami prześladowcy nieświadomi
znaczenia swoich czynów. Grace zostaje uwolniona przez ojca i po rozmowie z
nim zmienia nastawienie - rozkazuje gangsterom pozabijać mieszkańców !
Absolutne Dobro staje się w finale absolutnym Złem.
**
Zarysowany tu główny problem brzmi :
Kiedy dobro może przeistoczyć się w zło ?
Co o tym sądzicie ?