Kurde, czasu nie mialam, zrobilam sobie w domu odpoczynek od kompa, bo w pracy zapierdol po powrocie mialam. Ale juz wychodze na prosta. Wakacje mialam zajebiste, nie wrocilam do rezimu na 100% po powrocie, bo w ciagu 2 tygodni 3 imprezy sie nastreczyly, alkoholu i zarcia morze. Efekt to plus 2.6kg (przez caly sierpien), wiec od dzis powoli walcze z nimi, zrobie sobie mieszana II z I, bo jakos na owoce nie mam cisnienia. W ostatni weekend wrzesnia szykuje sie kolejna impreza, bedzie ostro, bo to trzydziestka bardzo imprezowej dziewczyny.

Dobrze byloby ten balast wakacyjny zrzucic do tego czasu. Na wakacjach czulam sie bardzo dobrze w wadze z konca lipca. Dzis podjade na silownie, bo sa jakies nowe zajecia fitness, to moze mi sie uda wbic. No i ostatnio w ogole troche mi sie poprzestawialo, bo zasmakowala mi kawa, zaczelam wiec kupowac i pic codziennie. Moze organizm sie domagal? Jakos na wysokich obrotach ostatnio bylam w pracy... Niestety wpadlam tez w ciag alkoholowy - lampeczka wina codziennie, do obiadu, ale zawsze. No, trzebaby nad tym popracowac.
Buzka!