sihaja82 Dziewczeta, jak Wam sie podoba? 13.07.07, 08:14 Znalazlam w necie, przez przypadek. I jak? strojeplazowe.pl/go/_info/?id=343 Moze byc? Dla blondyny? Odpowiedz Link
mama_marunia Re: Dziewczeta, jak Wam sie podoba? 13.07.07, 08:27 Całkiem fajny - jeśli lubisz takie kolory. Odpowiedz Link
1dycha Re: Dziewczeta, jak Wam sie podoba? 13.07.07, 09:59 ania, nie powiedziałaś mi czy jest jakaś esbecka knajpa w Kielcach a muszę coś zjeść! Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Dziewczeta, jak Wam sie podoba? 13.07.07, 10:47 Lubię piątek 13 wolne, wolne zaraz lecę na dyżur uczelniany, z całą pewnością nic się nie będzie działo, muszę nabyc jakieś kolorowe pismaki, zwane swojsko mózgotrzepami niewyspanam, ale będę dzis drzemać i wreszcie się umówiłam do fryzjera w poniedziałek, ufff. Odpowiedz Link
ania838 Re: Dziewczeta, jak Wam sie podoba? 13.07.07, 11:08 o jeju nie zauważyłam ze pytłaś A kiedy będziesz w Kielcach?? A co do knajp to ja uważam ze nie m takiej, w której byłoby tylko sb, ale w wiekszosci cos znajdziesz. Sieciowych resteuracji typu Sfinks nie musze polecac bo napewno wiesz co tam jest. Jest resteuracja Astek z pikantnym meksykńskim jedzonkiem i polecam tez włoską Paula Cara Odpowiedz Link
gaapa Piatek,13 13.07.07, 11:35 ja tam nie jestem zadowlona ze dzis piatek 13,mam dyzur,oby nic strasznego sie nie dzialo!dzis w pracy naskoczyli na mnie ze jestem na diecie,choc kompletnie nie rozumieja o co w niej chodzi!nalsuchalam sie ze zmiast myslec o piwkesznaiu rodziny,zajmuje sie jakimis dietami,a przeciez jestem taka chuda!mam wklesly brzuch i musze zrozumiec ze uda takie bede miala okraglejsze zawsze... ale nie mam sily juz na dyskusje,nie powiem im nic wiecej,zwlaszcza ze trudno zauwazayc tak naprawde kiedy jestem na sb,bo czesto jem poza tym,wlasnie ze odchudze te cholerne uda!buziaki Odpowiedz Link
ania838 Re: Piatek,13 13.07.07, 12:25 Gaapcia masz to samo w pracy co ja . Juz nawet nie mówie bo by mnie zjadły. Jem sobie serki wiejski i owocki i one wiedza ze to lubie i nie widza w tym diety czy spisku, ale jak jest impreza i nie chce ciasta, no to sie zaczyna to dla świetego spokoju jem 1 czy tez 2 kawałki. Odpowiedz Link
1dycha Re: Dziewczeta, jak Wam sie podoba? 13.07.07, 13:10 ania, w tej chwili jestem - już po serii kulinarnych porażek wcinam sałatę na Sienkiewce.. i chyba nie oprę się grzance zapraszam, jak jesteś niedaleko Odpowiedz Link
ania838 Re: Dziewczeta, jak Wam sie podoba? 13.07.07, 14:10 superrrrrrrrrrrrrrrr i jak Ci sie u nas podoba lipa troszke nie a nie zajrze bo w robocie jeszcze jestem a co robisz w Kielcach, tak z ciekawości spytam Odpowiedz Link
gaapa Re: kolejne podejście 13.07.07, 12:27 Balbina,jak dlugo bylas na 1szej fazie?kojarzy mi sie ze jakos tak przez dluzszy czas,prawda?ile schudlas na 1ce w ogole?i jak potem sie to ksztaltowalo?na kolejnych fazach? Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: kolejne podejście 13.07.07, 21:26 Gaapciu, na jedynce najdłużej byłam 3 tygodnie. Za to robiłam to dwa razy i bezgrzesznie zupełnie. Nie umiem powiedzieć ile schudłam, nie pamiętam jak sie to rozkładało czasowo. Pierwszy raz jedyną robiłam już po DC (Diecie Cambridge) a ja nie ważyłam się kiedyś regularnie i nie umiem dokladnie powiedzieć. Nie spadało mi tak szybko jak innym, ale zlatywało powoli. Mam dziś doła, okropnego cholernego doła. Wszystko przez te jabłka, brzuch mnie po nich boli moje jedzenie to dziś porażka kompletna, niby wolny dzień a zero porządnego obiadu sam nabiał, jeden wielki odtłuszczony kefir, serek figura ze słodzikiem i cynamonem, jeden wiejski chudy, ogórki, pomidory, garść orzechów i jeszcze jakieś warzywa po drodze i te nieszczęsne jabłka. Właśnie pożeram ze zgryzoty gorzką czekoladę z Lidla (o dziwo jest bdb). Nie umiem dojść ze sobą do ładu i skladu. Każdemu umiem doradzić ale sobie jakoś nie bardzo. Ubierałam się rano i zobaczyłam, że podejrzanie kości mi sterczą... wlazłam na wagę a tam kg mniej... Nie wolno mi już więcej chudnąć - wiem o tym, mam już totalnie rozchwiany cykl i przy mojej figurze zaczynam powoli wyglądać anorektycznie. A jak ostatnia idiotka ucieszyłam się dziś rano jak zobaczyłam ten kg mniej Przecież to bez sensu - wiem że wyglądam dobrze i szczuplo, sama nie znoszę wychudzonych kobiet ale cieszę się że jeszcze chudnę. Obejrzałam się dziś w lustrze i to nie wygląda dobrze, nie przy mojej figurze. Chce mi się płakać. Czuję że na następną @ znów będę czekać parę miesięcy. Przecież w moim wieku powinnam mieć już więcej oleju w głowie, a czuję że mentalnie jestem znów w tym samym miejscu co gdy miałam 16 lat. Wtedy też cieszyłam się z każdego zgubionego kilograma jak dziecko z nowej zabawki i też nie umiałam popuścić. Przesuwałam sobie granicę, jeszcze jeden kg, jeszcze dwa... Dobra od jutra powrót na drogę cnoty. Zadne tam diety, normalne zbilansowane 5 posiłków i koniec. Odpowiedz Link
eveline09 Re: kolejne podejście 13.07.07, 22:46 Jak ja chciałabym mieć takie problemy... Odpowiedz Link
nin4 Re: kolejne podejście 14.07.07, 08:56 Wierz mi eveline, nie chciałabyś. Balbinka doskonale cie rozumiem, tez miałam zaburzenia odżywiania i mimo że ten koszmar już za mną i żyję normalnie, stosuje sobie MM, czasem przychudne, czasem przytyję, to jednak, są takie dni, kiedy zaczynam myśleć tak jak wtedy. Ale od razu zapala mi sie czerwona lampka i biorę się w garść, nie jesteśmy już dziećmi, ale odpowiedzialnymi za swoje życie (w tym ciało) dorosłymi kobietami. To naprawdę pomaga!!! Tym bardziej że ja też jak czasem widzę apetycznie zaokrągloną kobiete, pewną swojej urody, to aż sie za nią oglądne To dużo przyjemniejszy widok, niż wychudzone, kościste ciała, których sporo dookoła nas. Czasem jak idę ulicą, to od razu wiem kto jest chudy bo jest, a kto choruje - wiesz co mam na myśli. No nic, głowa do góry, czasem są takie ciężkie dni, ale to minie, na pewno PS. Robię MM ale kiedyś byłam na SB i z przyzwyczajenie podczytuje to forum, bardzo lubie ten wątek, strasznie sympatyczne z was laseczki. Balbinka, jesteśmy takie podobne... tylko powiem, że też uwielbiam owsianke na śniadanie Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: kolejne podejście 14.07.07, 10:58 Nin bo tu w ogóle same sympatyczne dziewczyny na forum A wiesz że ja byłam swego czasu na MM? Po dziś mam slabość i pewne tendencje, np. do niełączenia węgli i tłuszczy ale trochę jednak restrykcyjne za bardzo to czasem bywa na MM nauczyłam się delektować czekoladą o zawartości kakao powyżej 70% (jak widać jesteśmy b. podobne ) Eveline, nie chciałabyś. Nie wiesz o czym mówisz i obyś się nigdy nie dowiedziała. Oby kwestia jedzenia i kalorii i bycia chudą za wszelką cenę nie zawładnęła Tobą, nie życzę tego najgorszemu wrogowi. Wszystko całe życie podporządkowane jedzeniu, a właściwie niejedzeniu, obsesyjne liczenie kalorii, wydzielanie jedzenia po parę gr, maniakalne ćwiczenie do tego, plus farmakologia - brałam 10 lat temu jakiś lek na bazie efedryny, który blokował ośrodek głodu w mózgu... chyba podobne do dzisiejszej Meridii. Wypadające włosy, połamane paznokcie, wystające kostki, brak miesiączki przez wiele miesięcy i koszmarna depresja leczona latami. Po co chudnać, skoro nie możesz cieszyć sie życiem, stronisz od ludzi, nie wychodzisz z domu i płaczesz całymi dniami... I ciągle widzisz siebie grubą, coraz grubszą nawet, choc wyglądasz jak szkielet. Znam to bardzo dobrze i nigdy nie pozwolę żeby to wróciło. Nie chcę już więcej chudnąć bo jestem wystarczająco szczupła, chudsza nie będę - mam szeroką miednicę i w biodrach juz więcej nie schudnę, kości nie da sie zmienić dietą. Jednocześnie mam drobne kostki i moje ręce już wyglądają na lekko wymizerowane. Dziś już dość marudzenia, na śniadanie czekoladowy koktajl białkowy, herbatka mandarynkowa, garść płatków, nieco kefiru i jedno jabłko. Co gorsza obudziłam się z koszmarnym bólem gardła i ogólną słabością - jestem chora nie mogę mówić, głowa mnie boli, mam temperaturę. Poszłam do apteki zanabyć jakieś piguły i zjadam kolejny strepsil z nadzieją ze to cholerne gardło wreszcie przejdzie - mam po prostu dość wszystkiego, ledwie trzymam sie na nogach Odpowiedz Link
mama_marunia Re: kolejne podejście 14.07.07, 11:12 Nie poddawaj się Balbina - walcz z tym...gardłem i całą resztą! I nie odchudzaj się już...proszę... Odpowiedz Link
eveline09 Re: kolejne podejście 14.07.07, 11:16 Masz rację, to co mówię jest głupie. Może mądrość przyjdzie mi z wiekiem? Mam taką nadzieję.A co do chudości to wszyscy mówią,żę wolą mnie pełniejszą. A ja swoje... Życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 14.07.07, 12:45 aniu, ja uwielbiam Kielce. Raz na jakiś czas jeżdżę tam służbowo i lubię te wycieczki - jakoś mnie te Kielce odprężają ... a zmieniło się wiele na plus - pamiętam czasy, w których były tylko dwie knajpy, w tym jedna zamknięta po strzelaninie, a teraz - ogródki, parasole - b.miło balbina, współczuję ci. co prawda nigdy nie ważyłam za mało - 62 to jest mój rekord życiowy.. ale rozumiem o tyle, że teraz będąc w okolicach 63 czuję się bardziej gruba niż np. w zeszłym roku jak ważyłam 66. nie potrafię sobie sama ocenić, czy jest ok. czy nie - mam zły humor, to czuję się gruba. mam dobry, to czuję się szczupła. jak zobaczę kg więcej na wadze, to czuję się gruba niezależnie od tego co widzę w lustrze. itp. jestem uzależniona od ważenia się (mam nawet dwie wagi) i to co mówi waga jest dla mnie 100x ważniejsze od tego co mówi lustro i inni. a kontynuując jadłospis z piątku: 13: sałata z gruszką, min. ilością gorgonzoli i orzechami; i nieszczęsna grzanka 19: puszka tuńczyka, puszka fasoli cz. (zmusiłam się, bo miałam ochotę już kompletnie grzesznie ten dzień zakończyć); łyżka majo no i potem upiłam się i zjadłam 3 kromki schulstad z majo i 150g ż. sera. Rano myślałam że się rozpłaczę, jak to zobaczyłam. moją wagę też - z powrotem 64. Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: kolejne podejście 14.07.07, 16:28 Już więcej się nie odchudzam ani nie odwęglam, ale z forum nie mam zamiaru znikać w końcu jestem trzeciofazowa więc ciągle się mieszczę w tematyce forum Własnie sobei uświadomiłam, że brakuje mi strasznie równowagi w tym chudnięciu albo nadwaga albo chudzizna straszna, ech... teraz jest normalnie i mam nadzieję, że tak zostanie, bez przechyłu w żadną stronę. Czuję się koszmarnie dziś, łeb mi pęka, mam gorączkę (niewielką, ale to i tak dla mnie wstrząs, bo zdarza mi się to strasznie rzadko), kicham, prycham, a gardło ciągle boli jak wściekłe. Nabyłam masę gadżetów w aptece, ale wredny wirus twardy jest. Mam nadzieję, że jak dziś zasnę nafaszerowana specyfikami to jutro obudzę się zdrowa Co do mojego jedzenia, to na II i III śniadanie zjadłam po jabłku i nektarynce, obiadu nie mam siły gotować, więc serek wiejski plus warzywa (duza porcja), na kolację feta z pieca (plasterki pomidora zapieczone z feta, dorzucę do tego troche cukinii i bakłażana). A ja chyba nigdy nie byłam w Kielcach! Znaczy przejeżdżałam nie raz, ale tak żeby się przejść po mieście itd. to nigdy... Odpowiedz Link
gaapa Re: kolejne podejście 14.07.07, 19:45 co do zaburzen odzywiania,to niewatpliwie latwo sie ich nabawic tymi cholernymi dietami.dlatego nie namawiam nikogo na zadne diety,poza sb,choc jak widac nawet ona moze byc niebezpieczna.choc ja z bulimii tez wychodzilam miedzy innymi dzieki tej diecie,a raczej sposobowi odzywaiania sie. ale te lata ogolnie wspominam jako najwiekszy koszmar,tez przeplataly sie z okresami anoreksji...nikimu nie zycze zeby przez to przechodzil,i coz w zasadzie z tego chudniecia,jak i tak czlowiek caly czas czuje sie gruby.ze nie wspomne o roznych objawach somatycznych... ale bylo minelo, Balbino uwazaj na siebie.poza tym to naprawde niezle nakrecilas sobie swoja przemiane materii,nie jesz tak malo,a mimo to waga leci w dol.oby nie wiecej! z kolei wlasnie nie mam pojecia czemu nie leci u ciebie Dyszko...naprawde mysle ze menu masz ok. ja dzis tak srednio,wczoraj bylo super. ale dzis za to silownia...sluchalam muzyki w czasie biegu na biezni i wcale sie nie nudzilam,dobry pomysl z tym walkmenem.trzymajcie sie Odpowiedz Link
ania838 ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 08:26 Czytam, co piszecie i normalnie jakby to było o mnie. Ja niby nie mam juz takiej obsesji jak kiedys, ale i tak uwazam, ze mam obsesje. Ciągle mysle o jedzeniu, o chudnieciu, waze sie codziennie, a czasem nawet kilka raz dziennie - to jest dopiero uzależnienie!!!!!!!!!!! Niby zmieniłam podejscie , staram sie zdrowo odżywiac, ale wkurza mnie to ze waga cały czas w miejscu , mimo takiego odzywiania i ćwiczeń. Coś robie źle ale jeszcze nie zidentyfikowałam co..... Moja mama mówi ze ja mam "anoreksje" bo non stop sie odchudzam i wiecznie jestem na diecie (a on sie tez czasem odchudza, wiec nie jest wielka przeciwniczka) Przyjaciółka natomiast, która tez sie juz nie raz odchudzała mówi ze za mało posiłków jem i nie chudne bo ciagle o tym myśle (choć jak to ona mówi nie mam wogóle juz z czego chudnąć) Qrde jak dojede do 47 kg wkoncu to juz nie bede sie odchudzac, tylko utrzymywać wage. A dzisiaj rano na wadze było 49,5 kg, czyli standart. ;/ W każdym bądź razie jak Was czytam to wiem że nie tylko ja mam taki problem. a wczorajsze menu wyglądało tak: 7 - szklanka mleka z płatkami 11 - pomidor z mozzarella 15 - 2 kromki Wasy posmarowane serekim Tosca i łyżeczką dźemu (musiałam ten dżem bo strasznie mi smakuja takie kanapeczki) 17 - 2 parówki cielęce (bez dodatków) 20 - malutkie ciastko z kremem (grzech!!!!!!!!!!!!!!!!) 24 - plaster szynki bo wróciłam do domu i burczało w brzuszku jak cholela jeny ale duzo posiłkow dzisiaj 8- 2 kromki Wasy + plaster szynki + plaster sera Hochland light + sałata + ogórek + pomidor Czy można jeśc takie kanapki w 2 fazie??? Bo cały czas mnie zastanawia połączenie tego sera z szynka........hymmmm 11 - nektarynka 14 - 2 pulpety z miesa mielonego (z wody) + 2 ogórki kiszone 17 - serek wiejski yyyyy i to chyba tyle, choć pewnie jeszcze coś zjem a to pewnie to 2-3 kostki gorzkiej czekolady A tak pisząc sobie tego posta postanowilam sie nie wazyc do nastepnej niedzieli, ehhhhh ciekawe czy sie uda Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 10:26 Ech widzę, że normalnie jakąś grupę wsparcia chyba założymy dla tych z obsesją ja osobiście widzę po sobie, że już przyznanie się do problemu bardzo pomaga, a pisanie na forum mobilizuje do wzięcia się w garść! Aniu, z nałogu ważenia można się wyrwać, ja ostatnio ważę sie b. rzadko bo za dużo nerwów mnie to kosztuje A kanapki możesz oczywiście jeść, jak Ci smakuje. Połączenie serka białego i dżemu najlepiej słodzonego fruktozą to bardzo dobra kombinacja, jedz na zdrowie (swoją drogą nienawidzę dżemu - toleruję ino na omletach biszkoptowych, taki ze mnie słodyczoholik, a dżemu nie znoszę). A ja dziś po prostu dogorywam. Czuję się tak beznadziejnie, ze jak tak dalej pójdzie będę musiała przełamać wrodzony wstręt i iść jutro do lekarza. Gardło boli jak wściekłe, łeb pęka, nos zapachany niczym kulfon, nic mi nie lepiej mimo olbrzymiej porcji aspiryny, cerrutinu, jakis coldrexów itd. Nic a nic! Przecież to czysty idiotyzm chorować w wakacje, zwłaszcza teraz, kiedy u nas w Gdańsku wreszcie słonko się pokazało. Najgorsze, że jest mi okropnie niedobrze i mdli mnie jak diabli (ciążę wykluczam - może to efekt zjedzenia na noc paru kostek gorzkiej czekolady?) i jeszcze nie jadłam śniadania bo muli mie okrutnie. Nawet żadnej owocowej herbaty nie mogę ruszyć bo mi wszystko do gardła podchodzi. Macie jakieś pomysły na coś lekkiego i zdrowego na obiadek? Mięcho odpada! Póki co rozmarażam sobie truskawki na śniadanie, zmiksuję z maślanką... Odpowiedz Link
sihaja82 Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 10:45 Balbinka, strasznie mi przykro z powodu Twojego zlego samopoczucia. Nie ma rady, jak jutro Ci nie przejdzie to marsz do lekarza! Na obiad moze jakas zupa krem? Ja powiem szczerze, ze obsesji chyba jeszcze nie mam. Waze sie raz na jakis czas, nigdy nie licze kalorii i nie waze dan. Moim 'jedynym' problemem jest, ze wydaje mi sie, ze ciagle jestem za gruba. I ciagle daze do tego, zeby wazyc te swoje 65kg mimo iz przy 67 wygladam (ponoc) szczuplo. Tylko, ze ja mam prawie 180cm wzrostu.. Jakies 3 lata temu udalo mi sie dojsc do wagi 64.5kg i to byl chyba moj rekord zyciowy, do ktorego daze... Moze sie uda.. Teraz zauwazylam, ze calkowicie zmienilam swoje nawyki zywieniowe i juz w sumie SB to dla mnie nie dieta, a sposob na zycie. Pisze moje menu wczorajsze i dzisiejsze. Sobota: - dwa bialka jaja, pol cyca (gotowany jak zawsze) pieczarki - dwa grillowane cyce - dwa duszone male filety, brokuly, szpinak - male piwko + pare kieliszkow gorzkiej zoladkowej (niestety) Dzisiaj: - koktajl + lyzka otrebow pszennych - serek wiejski z papryka i ogorkiem - filet + brokuly - koktajl Nie waze sie do srody. Milej niedzieli dziewczeta, u mnie pada Odpowiedz Link
1dycha Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 11:40 witam koleżanki, piękne słońce, a nastroje widzę ponure.. balbina - współczuję gardła. chorować latem to koszmar.. mam nadzieję że nie masz za gorąco w domu.. ania - też się ważę czasem kilka razy dziennie. ale myślę, że to bardziej objaw tego, że stoję w miejscu... sihaja - jeszcze dzisiaj nie jarałam (2,5h!), ale to chyba jeszcze nie Ten Dzień no właśnie, stoję w miejscu... waga rano 64.3. Do dupy to wszystko. wczoraj: s: kromeczka schulstad z majo, serek w. z ogórkiem i pomidorkiem 2s serek w. z j.w. o: kurczak ze szpinakiem i innym zielskiem (trochę sosu się przypałętało) k: kromeczki schulstad z majo i serem żółtym 17% (trochę za dużo), jabłoko, pół butelki białego wina. nie wiem o co chodzi. no może faktycznie sobie dogadzam. ale do cholery nawet gdyby zważyć te wszystkie moje "grzechy" to ważyłyby mniej od tego co mi znowu przybyło na wadze. niech to szlag. mam dość. poddaję się. Odpowiedz Link
sihaja82 Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 11:46 dyszka, ja teraz ide zapalic a potem zmykam na silke, wiec pisze szybko: nie waz mi sie tutaj poddawac! cholero jedna! zaraz cos wykombinujemy i waga ruszy. mi tez jest ciezko, bo stoje na tych cholernych 68.5kg. ale zaciskam zeby... przeanalizuje swoje menu dzisiaj, moze gdzies jednak robie blad.. Odpowiedz Link
sihaja82 Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 11:48 niewaz of kors, przez te diety juz mi na mozg padlo... Odpowiedz Link
mama_marunia Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 12:27 A ja po wczorajszym grzeszeniu ważę 1,5 kg więcej!!! szok, ale dziś wzorowo podietuję i jutro będzie znowu mniej... (po ostatnim grzeszeniu weekendowym było to samo, w niedziele więcej, a we wtorek już mniej - tyle, co prze grzeszeniem). Chyba wprowadzę jakiś owoc (czyli de facto zakończę jutro I fazę), bo mi strasznie brakuje czegoś słodkiego i stąd moje wcinanie ciastek zbożowych. A ja to już niestety tak mam, że jak zacznę jeść, to już jem, jem i jem..... Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 14:49 No dobra pora wziąć dupsko w troki i wziąć się do roboty na śniadanie zjadłam jogurt + kefir + truskawki, pobyczyłam się w łóżku z moją Malinią czytając świżo nabytego Houellebecq'a (hurrra! udało mi się wreszcie skompletować całość - nawiasem mówiąc to moje największe odkrycie literackie minionej dekady... bóg raczy wiedzieć kiedy coś takiego przeżywałam ostatni raz, liceum pewnie, może to był Moravia, a może Gide? Ciort wie. Malinka próbowała podgryźć mi nieco okładkę "Cząstek elementarnych" ale udaremniłam w zarodku ). Gardło boli mnie dalej, ale słabość jakby nieco odeszła, chyba udało mi się wreszcie zbić temperaturę. Powylegiwałam się w wannie, nałożyłam Beauty Flash na pysk, na resztę ciała samoopalacz, poszłam na spacer - na szczęście warzywniak otwarty 7 dni w tygodniu kupiłam świeże jabłka, zaraz robię naleśniczki. Polecam te: fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,56916410,56916410.html Robię z mniejszej ilości twarożku, oczywiście chudy piątnicy - nie mielę, rozgniatam widelcem albo chudy zmielony from Lidl, nadaje się, dodaję zamiast cukru ksylitol, czasem aromat waniliowy, ale polecam wsypać pokrojone drobno jabłuszka i cynamon - niebo w gębie! Smażę na teflonie spryskanym takim beztłuszczowym ustrojstwem. Mąka razowa pełnoziarnista/albo otręby. Gotowe można posypać pudrowym słodzikiem, albo polać zmiksowanymi truskawkami/wiśniami, albo bita śmietana light, możliwości masa. Mniam, mniam, zaraz idę robić, niech mi się tylko ten arbuz co go przed chwilą pożarłam w brzuchu uleży. Gotuję też zupę z groszku z przepisu Laurki22 (Sihaja dzięki za pomysł z tą zupą krem!). Trochę zmieniłam propoprcje, gotuję jednak na mięsku kurzym, z dużą ilością włoszczyzny i więcej groszku. Jak się ugotuje zmiksuję i dodam trochę ugotowanych różyczek brokuła, zielono totalnie ale zupa raczej na kolację będzie Czuję się dziś jak na ciężkim kacu, choć ani kropelki alko od wieków. Zastanawiam się czy to wina choróbska, czy tej czekolady pożartej na noc, a może litra coli light wypitego po miesięcznej chyba absytnencji )) Odpowiedz Link
sihaja82 Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 17:58 Balbina ten 'kac' to moze byc suma wszystkich rzech rzeczy Nie martw sie, moze do jutra przejdzie Ja dzis w ramach dbania o siebie zaserwowalam sobie zabieg na moje stopki. Tylko niestety do miski z goraca woda wpadl mi telefon komorkowy. Oczywiscie teraz nie dziala.. Staralam sie go wysuszyc suszarka do wlosow, ale nie dal sie na to nabrac. No nic, po cichu licze na to, ze do jutra mu przejdzie. Dzisiaj na silce niezly wycisk, godzinka samych aerobow, w tym 30 minut na biezni, pot sie ze mnie lal rowno, ale to uczucie po - bezcenne Milego wieczoru kochane, ja juz dzisiaj nic nie jem Jak bede glodna, to robie koktajl bialkowy. Balbinka, takie pysznosci dzisiaj robisz, az slinka cieknie. Smacznego! Odpowiedz Link
gaapa Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 18:21 piekna niedziela a ja znow w pracy i znow musze cos robic naukowo tez.ble... a dzis: S:2 kromki chleba schulstadt z serkiem philadepl light,wedlina i pomidorem,2S:corny linea O:serek wiesniacki z bulka zytnia mala i plastrami pieczonego indyka z rokpolem w srodku (ostatnio walsnie pieke piersi indycze z roznymi dodatkami,wycinam skalpelem precyzyjnie kieszonke gleboka zeby nic nie wyciekalo,pyszne z suszonymi pomidorami musze jeszzcze sprobowac ze szpinakiem lub z feta), pomidor K: corny linea,serek wiesjki,2 plastry wedliny.troszke takich wafli pikantnych,ale sa leciutkie,poza tym niedobre byly. strasznie chce mi sie nektarynek. narobilas mi smaku nalesnikami!wieki juz nie jadlam. bedzie lepiej...buziaczki dziewczynki. Odpowiedz Link
mama_marunia Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 18:23 Pracować w niedziele, toż to karygodne!!! Odpowiedz Link
1dycha Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 18:46 balbina, jesteś dla mnie wzorem - norrmalnie jak terminator! mam wreszcie @, to może coś z tej wagi mojej wreszcie spadnie. chociaż mój experience jest taki, że po @ waga spada, jak wcześniej nie rosła - a chyba urosła. a może już nie wiem sama ile ważę. anyway, będąc usprawiedliwioną małpą, trochę dzisiaj nagrzeszyłam.. s: jajecznica na szynce+schulstadki 2 wycieczka rowerowa do knajpy: małe piwo, sałatka całkiem esbecka.. grzanka z białego chleba z masłem i serem - niedobra, nie wiem po co ją pożarłam; po rowerkach - browar 3 schulstadki z białym serem i.. miodem browar i oczywiście nosi mnie za czekoladą i żółtymserem....... ech.. nie wiem czemu się czuję taką męczennicą, jak ciągle grzeszę przeczytałam książkę o diecie strefowej.. ciekawa- z mojego pkt widzenia kolejna wariacja na temat sb - mogę zreferować, chcecie?. tutaj, czy w osobnym wątku?? Odpowiedz Link
1dycha Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 18:47 ps do sihajki: proces niejarania trwał do 15:00, potem mi się znudził )) Odpowiedz Link
gaapa Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 20:23 to pisz o diecie,moze w osobnym watku? jestem zalamana.wlasnie weszlam na wage,..52kgco prawda w ubraniu,mam tez 2gi dzien@ale kurcze,zalamalam sie...nie wiem co mam zrobic,do du.. z moja dyscyplina.nie jestem konsekwentna.sama udzielam jakichs porad a grzesze na okraglo.jestem zla na siebie,poradzcie mi co mam zrobic bo juz naprawde nie wiem. za malo tez cwiczylam, w tym tygodniu tylko raz bylam na silowniswietnie,mam teraz co najmniej 3-4 kg do zrzucenia... jestem do kitu... Odpowiedz Link
1dycha Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 21:10 he he gaapa, gdzieś czytałam, że kobiety w stadzie zawsze mają @ równocześnie - przy czym pierwsza dostaje liderka, he he he :) bardzo się cieszę, że ty też masz (sorry -, bo jak znowu nie będę pamiętać kiedy mi przypada, to się po prostu ciebie zapytam )) wiesz co gaapa, u mnie to też brak konsekwencji.. chyba lepiej nagrzeszyć raz w tygodniu, a nie codziennie jakąś duperelą i też opuściłam się w ćwiczeniach - tylko 1 w tym tygodniu )) dopisuję: kolejny browar placek z białego sera i jajec z jogurtem z aspartamem i kakao i dalej mi się chce "czegoś dobrego" a nie wiem czego )) Odpowiedz Link
gaapa Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 22:17 tak,ja tez o tym czytalam,jak kobiety mieszkaja ze soba na przyklad to tez jest podobnie.tylko ze u mnie jest @wywolana lekami,mam bardzo nieregularne chyba ze biore pigulki a teraz nie biore bo bede sie starac o dzieciaczka.tzn biore takie specjalne,najpierw zeby miec @ a potem bede brac inne hormony zeby byla owulacja i takie tam.tak w ogole to jak bede w ciazy to bedzie dopiero wariacja ze przytyje...ale sie bedziecie ze mna mialy...ale kompletnie nie potrafie sobie tego wyobrazic,pewnie zareaguje jak Shrek(wlasniw czoraj ogladalam shreka 3)...Dyszka,jak juz grzeszyc to czyms smacznym.zapewniam cie ze jesli to zrobisz tak w pelni uroczyscie iu delektujac sie tym,przejdzie ci ochota na inne bzdury. kurcze,chyba potrzebuje wsparcia.sama juz nie wiem co mam jesc...mam wrazenei ze jem po prostu tez za duzo ostatnio,a tak chcialam podkrecic metabolizm...no nic,koniec biadolenia.dobranoc Odpowiedz Link
ania838 Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 23:17 No i czas na podsumowania dnia: do menu dopisuje o 19.30 - rożek i teraz browar Byłam dzisiaj na rowerkach, bo mnie chłop namówił. Jeny przez ten upał to siódme poty wylałam i na spacerku byłam co prawda tylko pół godziny między meczami ehhhhh no taki los dziewczyny sportowca (a swoją drogą siatkówke sama lubie oglądać ale na spacer mi sie dzisiaj chciało iść). Od jutra postanawiam!!!!!!!!!!!!!!: - zero alkoholu (do soboty bo ide na grilla) - i oby sie udało - zero słodyczy - tiaaaaaaaaaaa - zero wchodzenia na wagę - zero mierzenia cm..... - 100 % eSBecka II faza - 5-6 posiłków dziennie - codziennie jakiś trening, albo pilates albo rower nio i jak ja jestem ambitna - qrde trza sie w garsc wziąść bo nigdy nie zrzuce tych cholernych 3 kg!!!!!!!!!!! No Gaapcia a co to za biadolenie????????????????? Kopiuj postanowienia od Ani i od jutra ruszamy . My jak te siostry syjamskie ten sam wzrost i waga musimy sie wspierać Sihaja ...... tez mi kiedys wpadł telefon do wody tylko ze to byla woda w kiblu hihihihi. Poszłam do łazienki w pracy zrobić siusiu i telefon jak to ja mam zawsze przy dupie, czyli w tylniej kieszeni...... no i wiecie jak wygląda ceremonia siusiania zaczynam sie zginać a tu plummmmmmmm Wyciągnęłam go i leciałam z takim mokrym przez całą uczelnie . Moi koledzy z pracy jak sie dowiedzieli co sie stało to myślałam ze nogami sie nakryją hihiihihihi i rozłożyłam biedaka na czesci pierwsze. Wysechł i zaczął po tygodniu działać ale pierdzielił sie, albo głosu nie było albo mikrofon nie działał, wiec raczej nie licz na cuda No kochane tyle nas sie tu nazbierało i piszemy tyle postów, że jak mnie nie ma 4-5 godzin to nie wiem na co odpisywać Ale to miło - napisała autorka wątku No to do boju od jutra ..... Dobranoc Odpowiedz Link
sihaja82 poniedzialek 16.07.07, 07:18 Witam w jakze radosnym dniu. Ania, z telefonem ok, chyba zadzialala szubka akcja reanimacyjna pod haslem - suszenie suszarka do wlosow Uff... bo juz myslalam, ze trzeba bedzie inwestowac w nowy model. A tak swoja droga, to masz bardzo dobre postanowienia Obys dala rade! Bede trzymala kciuki! A u mnie dzisiaj: - koktajl - salatka z ryzem (wczorajsza) - serek wiejski - koktajl Ciekawa jestem jak moj organizm zareaguje po wprowadzeniu wegli. Jeszcze dzisiaj zjem ten ryz, ale jutro znowu zero carbs. Milego dzionka dziewczynki. Balbina, jak tam gardlo? Dyszka - gratuluje tej 15 Ja sie zbieram... 1 sierpien tuz tuz Odpowiedz Link
ania838 Re: poniedzialek 16.07.07, 07:29 No nie wiem czy dam rade z moimi postanowieniami ale postaram sie..... Qrde Wy tez tak macie ze jak taki upał to Wam sie jesc nie chce?? Ja najchętniej nic bym nie jadła i wtedy moze bym schudła, ale zaraz jak sobie tak pomyśle to odzywa sie mój zdrowy rozsądek i mówi zjedż choć małe porcje 5.30 - 2 kromki Wasy z wędlinką, serekim i warzywkami 9 - serek wiejski 12.30 - grejpfrut 15.30 - kromka Wasy z serkiem Tosca i dźemem (tak przed treningiem żeby mi dała energii) 18 - albo 2 parówki cielece albo mozzarella z pomidorem i chyba tyle i oby tyle o 16.30 ide na rowery - znów będą sie lały strumienie potu Odpowiedz Link
gaapa Re: poniedzialek 16.07.07, 07:37 no Ania, powiem Ci szczerze ze jak zobaczylam swoja wczorajsza wage to sie przerazilam.ale dzis juz na tej samej wadze (w pracy zreszta waze 51.mniejsza z tym... jestem calkowicie gotowa na walke.absolutnie bezgrzeszna 2.zadnych slodyczy (no z wyjatkiem corny.przestane w koncu oszukiwac sama siebie.ciagle grzesze,wczoraj chyba tylko nie..koniec tez z alkoholem absolutnie.no i treningi.ja niestety nie mam tyle czasu zeby chodzic co dzien ale 4 x w tyg pojde tym razem na pewno. ale cieplutko dzishmm od razu mam lepszy nastroj. Odpowiedz Link
misiak_maly Re: poniedzialek 16.07.07, 10:13 Witam na plaży po weekendowej nieobecności Niestety internet to ja mam w pracy i tylko w pracy... Dziś 7 dzień. Wczoraj mały kryzysik - nawet mnie nie ciągnie do słodyczy, ale nakupiłam owoców i robiłam musy mojemu maluszkowi i ślinka mi ciekła po brodzie to pooblizywałam chociaż łyżeczki, hi,hi - kończ się 1-wsza fazo bo mi się chce owoców. Chociaż chciałam na niej wytrwać 3 tyg, zobaczymy. Spędzam teraz kilka godzin w kuchni gotując 3 obiady - tragedia 33 garnki do mycia itp. Ale będę twarda... Dziś: 8,11,14 Wielka micha feta light 3 pomidory i sałata 16:30 obiadek, może jaklaś rybka Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
ania838 Re: poniedzialek 16.07.07, 12:01 buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu normalnie nie wierze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! poszłam dzisiaj zwarzyc sie na wadze elektronicznej. Jestem po sniadaniu i I sniadaniu i 3 filizankach kawy. Warzyłam sie oczywiscie w ubraniu ale i tak sie załamałam ....... 53 kg!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ja nie wiem jak to wogóle możliwe!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Fakt że @ sie zbliza ale sie załamałam.......... zwarze sie za tydzien na tej wadze i zobczymy Odpowiedz Link
1dycha Re: poniedzialek 16.07.07, 14:18 dołączam do grona "buuuuuuu", u mnie waga rano 64.4 ! I @ nie jest wytłumaczeniem, bo to oznacza, że po @ wrócę do punktu wyjścia! a dzisiaj dzień zaczął się dramatcznie - redbulem z cukrem i żółtym serem (musiałam wybiegać w pidżamie z domu. wiem, że nie widzicie związku między pidżamą a żółtym serem - ale tak sobie usprawiedliwiam....) wcinam gorzką, bo brzuch boli. buziole Odpowiedz Link
mama_marunia Re: poniedzialek 16.07.07, 14:31 No masakrycznie się wszystkie odchudzamy Odpowiedz Link
mama_marunia Re: poniedzialek 16.07.07, 12:18 Ja też przeszłam na II-kę Ś: Duży grapefruit II Ś: wiejski light +pomidor+ogórek O: pstrąg saute +leczo warzywne (cukinia, pomidor, papryka, cebula) K: wędzona makrela I niech mnie ktoś sttrzeli, jak napisze, że pożarłam dziś coś więcej Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: poniedzialek 16.07.07, 17:41 Dziewczyny! Ważyć się rano, na czczo, po wizycie w toalecie i nie przed @! I nago! I może by tak globalnie ustalić jakiś jeden dzień na ważenie? Taki forumowy prikaz. Bo widzę że tu co poniektórzy mocno się stresują! Ja przed ostatnią @ miałam 1.5 kg więcej. Nie wiedziałam że przyjdzie, zważyłam sie i załamałam, z rozpaczy zeżarłam całą paczkę wafli orzechowych. To bez sensu! Mnie telefon kiedyś podczas oberwania chmury wpadł pod autobus i skąpał się doszczętnie w kałuży nie działał jeden dzień ale wysuszyłam suszarka i ożył! Nokie są zaprawdę pancerne A ja dziś rano - owsianeczka, nieco twarogu, kefir 0% marki Piątnica. W pracy kilka jablek i 2 nektarynki (nie warto tu brać ze mnie przykładu). Obiad pochlonęłam przed chwilą, zupa krem z groszku - dziewczyny, gotujcie ją! Jest przepyszna, doprawiłam ją dziś na łagodnie, jutro zrobię na ostro bo cały gar zrobiłam i jeszcze się zostało, jest mniamuśna i strasznie sycąca. dziś dorzuciłam do niej ugotowanego brokuła, jutro wrzucę nieco fasolki szparagowej. Żeby był to w miarę pełnowartościowy posiłek, zjadłam jedna pierś kurzą na której zupa była ugotowana A ja zmykam do kuchni, czuję sie już dziś lepiej, ale normalnie w weekendy gotuję sobie coś na jakieś 3 dni ale wczoraj zdychałam, i mam zamarynowanego kurczaka i warzywa i szpinak rozmrożony, trza cos z tym zrobić albo do śmieci wyrzucić... wyrzucać żarcia nienawidzę - mieszkam sama i tak to robię nagminnie - więc idę zaraz kurę dusić, ratatouille dusić na drugiej patelni, zapiekankę ze szpinaku w piekarniku sporządzić. Przyjaciółka wpadnie to się ją nakarmi Odpowiedz Link
ania838 Re: poniedzialek 16.07.07, 18:38 Balbinko kochana weź swoim autorytetem wpłyń na mnie durną bo jak ta głupia będę sie wazyc codziennie i stresować. Dzisiaj juz nawet poszłam wagi ogladac bo stwierdziłam ze któras kłammie bo na mojej rano 49 a na tamtej 53!!!!!!!!!!!!!!!!! jedzonko tak jak napisałam ale kupiłam sobie 2 piwka na wieczór nio tak a przecież obiecałam....... Odpowiedz Link
1dycha Re: poniedzialek 16.07.07, 19:07 a ja uważam, że codzienne ważenie to jedyna słuszna metoda na utrzymanie wagi. raz w tygodniu to można jeszcze bardziej się zdołować (jak się czeka na niespodziankę, a tu antyniespodzianka Odpowiedz Link
sihaja82 Re: poniedzialek 16.07.07, 22:14 dyszka, popieram. ja tez ostatnio codziennie wskakuje. nie moge wytrzymac nawet 3 dni u mnie dzisiaj menu prawie bez zmian, obylo sie bez serka wiejskiego. troche mi sie chce jesc, ale na wieczor nie bede juz nic wciagala. sluchajcie, dzis przez 3 godziny gralam w siatke plazowa.. na plazy of kors. alez bylo bosko. dopiero co do domu wrocilam, mam piach nawet w gaciach balbinko, dzieki za ten ryz, nie wiedzialam, ze paraboliczny jest bee. juz go wiecej nie tkne... Ania, nie stresuj sie tak, zawsze sie wazy wiecej w ciagu dnia. tak jak dziewczyny napisaly, trzeba sie wazyc rano, na czczo, po toalecie. inaczej mozna naprawde wpasc w mega dola. buziaczaki i sciskam mocno. sihaja Odpowiedz Link
1dycha Re: poniedzialek 16.07.07, 22:28 a u mnie @ i dzień jokera zaczęło się tragicznie i potem było coraz gorzej.. 6: redbul (z cukrem) schulstad z majo i żółtym serem 12: (próba powrotu na prostą): pierś z indyka, surówki z bufetu 16: 3 rządki gorzkiej 19: 4 kromki schulstad z majo i pomidorem 21: maślanka z truskawkami (truskawki z puszki; płukane pod kranem, ale i tak mnie zemdliło po spożyciu) czyli słodko-tłusto przez cały dzień. i mdli mnie, ale nie mam browaru, żeby zneutralizować. chyba poprawię białym winkiem z wodą min. przejrzałam mój jadłospis z zeszłego roku. ja po prostu wtedy mniej pożerałam Odpowiedz Link
mama_marunia Wtorek 17.07.07, 06:59 Walki ciąg dalszy... Ś: Mięta, grapefruit (duży), a potem zielona II Ś: serek wiejski light, pomidor, ogórek O: cyc kurzy, sałatka z 1/4 fety light, pomidora, ogórków kiszonych i cebuli K: mintaj w oregano Co do wagi - mam zboczenie i codziennie rano się ważę.... Na 1-ce tylko 3 kg, ale jak same wiecie grzeszyło się troszku Odpowiedz Link
sihaja82 Re: Wtorek 17.07.07, 07:07 U mnie dzisiaj mega zakwasy, po tym wczorajszym graniu. Na wadze +0,5kg Nie wiem o co chodzi Niby czuje sie ociezala, ale skad to zatrzymanie wody w orgaznizmie? Ani mi sie @ nie zbliza, ani wczoraj nie zgrzeszylam... buuuu Dzisiaj: - wedlina w kurczaka (szkoda mi bylo wyrzucac) + troche salatki z serka wiejskiego, kapusty pekinskiej, papryki i ogorasa - powyzsza salatka - serek wiejski - ryba z brokulami Nie wiem czy pojde dzis na silke, przez te cholerne zakwasy. Buziolki i milego dzionka. sihaja Odpowiedz Link
misiak_maly Re: Wtorek 17.07.07, 07:53 Hej dziewczęta, zaczęły się schody - 8 dzień. Wczoraj na obiad stanęła wariacja na temat tuńczyka got. brokółów i jeszcze paru innych rzeczy i strzasznie mnie brzuch po tym bolał, niestety boli mnie też dziś i jakoś słabo się czuję. Brzuch wzdęty, nie rozumiem. Do tej pory było ok, nawet czułam się lepiej niż przed dietą. O co chodzi??? Odpowiedz Link
ania838 Re: Wtorek 17.07.07, 12:32 nie skomentuje mojego wczorajszego zachowania wieczorem......... Dzisiaj od rana mam taki podły nastój ze nawet zadzwoniłam do kierowniczki i wzięłam urlop w pracy. Przyznam szczerze w takiech formi fizycznej i psychicznej to juz dawno nie byłam nawet nie mam weny na menu: 8.30 - jogurt (niestety owocowy) + łyżka płatków sniadaniowych + mandarynka 9.30 - 2 maleńkie jabłka 13 - mozzarella + pomidor 16 - jeszcze nie wiem 19 - plaster szynki + ogórek małosolny o 20 ide na trening na rowery ...... jeny ale mam doła dzisiaj...... Odpowiedz Link
gaapa Re: Wtorek 17.07.07, 13:16 Ania,a co sie stalo?? ja od dzis sie NIE odchudzam.dzieki czemu mam nadzieje schudnenie moge,jak sie nastawie ze musze sie odchudzac to mam mnostwo zachcianek i jestem bardzo nieszczesliwa.a jak sobie mowie ze sie nie odchudzam to od razu jem tak jak trzeba,trace apetyt. goraco!!!dzis na pewno nie zjem nic na cieplono i trzeba bedzie wieczorkiem pocwiczyc...macie chec na silownie?ja nie bardzo Odpowiedz Link
ania838 Re: Wtorek 17.07.07, 13:20 dół jest spowodowany poziomem wagi, woda w organizmie, no nie wiem cos mnie dzisiaj dopadło...... jutro mi pewnie przejdzie ale dzis mi wybaczcie jak bede narzekać Odpowiedz Link
sihaja82 Re: Wtorek 17.07.07, 13:28 Ania, trzymaj sie biedaku, jestesmy z Toba. Moze to Cie pocieszy, u mnei tez dzisiaj waga w gore, wiec nie jestes sama. Mam nadzieje, ze jutro bedzie lepiej. Oby!!! Tymczasem przytulam wirtualnie! Gaapa, ja bym poszla, ale mam takie zakwasy, ze ledwo wchodze po schodach... I tak zle i tak niedobrze Odpowiedz Link
1dycha Re: Wtorek 17.07.07, 13:53 hej dziewczynki, też jestem wqrwiona. ale wiem dlaczego - upał ! nie wytrzymam tego!!! auu!!! też odwołałam spotkania, bo jestem tak zrzędząca, że, ech.. sihaja, to normalne po ćwiczeniach - masz w mięśniach wodę i cośtam jeszcze; po ćwiczeniach potrafię mieć nast. dnia +1, ale to przechodzi... Odpowiedz Link
sihaja82 Re: Wtorek 17.07.07, 14:01 dyszka, przechodzi nie przechodzi - ale jak wqrwia!!! Odpowiedz Link
gaapa Re: Wtorek 17.07.07, 15:54 ale pomysl jak wczoraj dalas czadu w siatke... w zasadzie jak jest tak goraco przemiana materii sie zwalnia,ja zawsze w upal czuje sie gruba jak swinka,cala brzekne mam wrazenie. Ania,juz myslalam ze moze z facetem sie poklocilas.nie martw sie waga czasami jest skrajnie rozna,naprawde.zwaz sie na spokojnie, rano,na czczo.a jaka masz wage w domu a jaka w pracy?ja tez w pracy na wadze lekarskiej jakos wiecej waze niz na swojej w domu.tylko ze aktualnie nie mam w domu wagi elektronicznej,musze to nadrobic. tez jestem przerazona wzrostem wagi,zwelaszcza ze jakos nie mam w sobie tej energii ktora mialam wiosna.naprawde,mam wrazenie ze wtedy wiecej jadlam i chudlam a teraz jakos sie szarpie.zazdroszcze wam ze jakos tak sie trzymacie dzielnie.ja tylko wkurzam sie na siebie i robie wielkie plany.musze sie nastawic psychicznie ze chce a nie musze chudnac.ale tez mam dola.. Odpowiedz Link
ania838 Re: Wtorek 17.07.07, 19:11 Gaapcia na szczescie z facetem jest wszystko ok, choć mało sie widujemy bo niestety trenuje do zawodów i musze sobie jakos radzic. JUż mi jest troszke lepiej. Wypiłam sobie dzisiaj figure 2 i mnie troszke przeczyściło i troszke mi juz lzej. W pracy mam wage elektroniczną a w domu taka normalną i różnica zawsze była ale nie aż taka...... No nic jutro sie zwarze rano i na czczo. dzisiaj zjadłam wkońcu na obiad 2 ziemniaczki i wypiłam butelkę kefiru (390 ml) kefiru 0,5 % tłuszczu. Zaraz ide na trening to moze mi sie troszke polepszy. Coś nas opuścił duch wiary. Jakiegoś przywódce chyba musimy mieć coby nad nami bata trzymał Odpowiedz Link
1dycha Re: Wtorek 17.07.07, 20:04 no, przydałby się ktoś, kto by nas po prostu porządnie op*** my jesteśmy po prostu dla siebie za łagodne też czuję się gruba jak beka. i też ważę więcej. ale pocieszam się, że jak byłam grubsza, to jeszcze gorzej znosiłam upały. nie dość, że mnijesze pole wyboru z ubraniami, to jeszcze jakoś te fałdki bardziej mnie grzały))) "wielorybom" to dopiero w te upały współczuję. jestem w d. z dietą i ćwiczeniami. i mam to gdzieś, nie zmuszę się, za wiele tych rzeczy do których się permannentnie zmuszam, do życia przede wszystkim dzisiaj: s: serek w. 2s 2x schulstad z majo i wędzonką i pom. o: lody cortina 2o: lody bigmilk k: tuńczyk, fasola cz., majo (fasola wypłukana pod kranem z sosu pomidorowego). i zaraz walnę dwa browary i idę spać. dobrze że mieszkam sama, bo jestem w stanie zabić. Odpowiedz Link
1dycha Re: Wtorek 17.07.07, 20:05 ps: gdzie wy dziewczyny pracujecie, że macie wagi w pracy? sklep spożywczy? skup złomu? Odpowiedz Link
sihaja82 Re: Wtorek 17.07.07, 20:41 u mnie dzis czekolada gorzka. mam dosyc wszystkiego! pewnie jutro wroce do punktu wyjscia... a teraz otwieram butelke bialego wina.. jak szalec to szalec.. Odpowiedz Link
1dycha Re: Wtorek 17.07.07, 21:02 sihaja, ja ciągle nie mogę się zdecydować - czy białe z gazowaną, czy klasyczny browar buziole, mój człowieku )) Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Wtorek 17.07.07, 21:17 Mogę się wpisać w minorowy nastrój dzisiejszego dnia który najwyraźniej udzielił się wszystkim forumowiczkom. Piekielnie mnie rozłożyło, ledwie żyję, gardło nie boli w zasadzie ale straciłam głos, nos jak baniak, zaczął mi się już suchotniczy kaszel - generalnie choruję mało, ale każde infekcje źle sie dla mnie kończą bom astmatyk o marnych płucach i wszystko konczy się zapaleniem oskrzeli a czasem nawet płuc. Nie napiszę co dziś zjadłam, bo wstyd, jestem orędowniczką jedzenia więcej na diecie a mogłabym napisać dziś jedynie czego to NIE ZJADŁAM. Dawno już mnie tak nie siekło, nie ma to jak chorować w tym 30stopniowym upale, bosko wprost. Najgorsze jest to, że wirus podły i atakuje układ pokarmowy, moja przyjaciółka zalicza rzyganko i biegunkę, mnie tylko mocno muli, ale cholernie boli mnie żołądek i na prochach czały czas. Mam nadzieję że mój silny organizm tak jak zawsze za 3 dni podniesie sie z łoża boleści i wrócę na żywych łono, na razie jestem trochę jakby w innym świecie. Buziaki dla dietujących i się tu nie załamywać! Wypić co tam jest pod ręką, spać i wstać z lepszym humorem o świcie! Swoja drogą ja to bym się co do wyboru nie wahała nie znoszę piwa Odpowiedz Link
ania838 Re: Wtorek 17.07.07, 21:54 ja już po treningu zjadłam sobie jeszcze plasterek serka Hochland lihgt. Siódme poty wylałam ale warto bo kontrolnie stanęłam na wagę (uzależnienie a zwłaszcza gdy dzieje sie coś złego, to potrafie kilka razy dziennie sie kontrolować) i 50 kg bez ubrania...... niom to moze powolutku wróce do siebie a potem zrzuce ;-/ tiaaaaaaa Dziewczyny ja nie wiem co było z tym dzisiejszym dniem było, bo wszystkie w podłych nastrojach byłyśmy a mało tego i moje koleżanki tez wkurzone chodziły. Pozostaje nam wierzyc ze jutro sie juz to nie powtórzy. Balbinko wracaj szybciutko do zdrowia i mobilizuj nas tu wszystkie bo Ty chyba jestes najmniejsza grzesznica z nas o(",)o Odpowiedz Link
mama_marunia Środa 18.07.07, 06:51 Kolejny upalny dzień. Waga spada - powolusieńku, ale spada A dziś planuję: Ś: Mięta, grapefruit, zielona herbata II Ś: serek wiejski light, pomidor, ogórek O: bitki wołowe i zielona fasolka szparagowa (dużo fasolki) K: jogurt naturalny I niech mnie coś trafi jeśli zjem coś jeszcze)) Odpowiedz Link
sihaja82 Re: Środa 18.07.07, 07:51 Boli glowa, boli Na winie wczoraj sie nie skonczylo, musialam jeszcze dopic sie browarem A dzis na wadze... 68.1kg! Lo matko! Skad, jak, gdzie? Sie pytam!!! Z tej radosci przymierzylam stare jeany i.. leza bosko! Z dalszej radosci zmierzylam sie centymetrem.. w pasie -4cm, w biodrach -2cm. Cycki bez zmian. Zdecydowanie dzisiaj w dobrym humorze jestem Moze w tym tygodniu uda sie zobaczyc upragnione 67kg... alez by bylo! W ogole nic z tego nie rozumiem, ale moze juz nie powinnam sie w to zaglebiac. Wczoraj pochlonelam czekolade gorzka, a do tego dwa jablka, wino biale i na koneic jeszcze male piwko. A waga pleciala... Zwariowac mozna. A dzisiaj planuje: - jogurt sojowy naturalny + otreby hehe, tez mi plan. nie wiem co bede dzis jadla I jest mi z tym dobrze. wieczorem sesja siatki plazowej. czy to oznacza +0.5kg do przodu jutro? he HE Mam nadzieje, ze u reszty plazowiczek tez znaczna poprawa.. wagi i nastroju! Buziole z rana! sihaja PS. Dyszka, jak widzisz ja nie mam takich dylematow w kwestii browarowo- winowej Odpowiedz Link
ania838 Re: Środa 18.07.07, 08:18 Sihaja brawo!!!!!!!!!!!!!!! tylko pozazdrościć U mnie dzisiaj nastrój tez juz znacznie lepszy Na wadze rano było 49,5 kg. Tak naprawde to dużo ale w porównaniu do prawie 52 kg wczoraj rano to rewelacja. Generalnie odnowano tendencję spadkową a dzisiejsze menu wygląda tak: 6 - płatki sniadaniowe z jogurtem naturalnym 10 - kanapka (2 kromki z chleba orkiszowego + plaster szynki + sałata + plaster sera Hochland light) 13 - jabłko 16 - moze pół makreli 19 - moze jakiś owoc albo jogurt plany jak widać bliżej niesprecyzowane pewnie jakieś zmiany nastąpią puki co życze wszystkim miłego dnia Odpowiedz Link
sihaja82 Re: Środa 18.07.07, 08:53 dziewczymy wielkie dzieki, ale nie ma sie co podniecac, pewnie jutro waga znowu z niewyjasnionych przyczyn pojdzie w gore.. ja juz doszlam do wniosku, ze im wiecej narzekam tym wiecej chudne. w wlasnie w takim klimacie trzeba pozostac. Odpowiedz Link
misiak_maly Re: Środa 18.07.07, 09:32 Witam, u mnie dziś 9 dzień. Wczoraj kryzys, na szczęście tylko samopoczucia, bo grzechów konsumpcyjnych nie było. Jadłospis wczorajszy: 8,11,14 sałatka z fety l., ogórków sztuk 2, sałaty, oliwy 16 gruuuuuby plaster domowej szyneczki + 2 plastry sera z. l. 17:30 panga z plastrem sera ż.l., a potem jeszcze kostka twarogu chudego Pozdrawiam Odpowiedz Link
misiak_maly Re: Środa 18.07.07, 09:34 Aha, jeszcze ze 2 litry zielonej i trochę mięty, woda z cytrynką. Jak na razie 3 kg mniej, huraaaaaaaaaaaaaaaaa!!! Odpowiedz Link
sihaja82 Re: Środa 18.07.07, 16:17 a wiec moje menu na dzisiaj: - jogurt rano - salatka z tunczykiem i serem kozim (coz za odmiana) - salatka wczorajsza czy przedwczorajsa z wiesniakiem - serek naturalny z kakao hm.. hmmm mmm.. cos duzo nabialu dzisiaj, ale za to zero kurzych cycow co taka cisza dziewczeta??? mam nadzieje, ze zapracowane jestescie... bynajmniej nie zajadaniem sie niedozwolonych produktow wszelaiej masci... buzka sihaja Odpowiedz Link
1dycha Re: Środa 18.07.07, 17:32 waga rano 64 - żle jadłospis też niepiękny... 5: serek w. 8: jajecznica w warsie (tłusta, buee), kromka z serem 13: jabłko 15: lody magnum 17: brzoskwinia w planach nieśmiertelny tuna wsw balbina, pisałaś coś kiedyś oczteromiesięcznej pamięci metabolicznej - możesz coś przybliżyć?? buziole kochane, Odpowiedz Link
gaapa Re: Środa 18.07.07, 18:34 hej dziewczynki,u mnie juz lepiej psychicznie,wczoraj bylam na silowni,a dzis duzo pracowalam wiec S: kurcze,nie pamietamacha,ser bialy 0% troche,kromka pieczywa pp,plaster indyka,pomidor, w pracy kilka nektraynek (mam nektarynkowa faze) O: golabek z kanjpy z kalafiorem, potem wisnia w czekoladzie i garstka mieszanki studenckiej. Dyszka,jak to mzoliwe ze nie chudniesz?jesz malo,wiekszosc produktow dozwolona,nie objadasz sie niczym zakazanym...o co tu chodzi? Sihaja gratulacje! Dyszka,rozbawila smnie starsznie z tymi wagami w pracy Odpowiedz Link
ania838 Re: Środa 18.07.07, 19:59 heja dziewczynki .... u mnie wkońcu o 15.30 było pół makreli o 16.30 jabłko (takie malutkir, nowe) 50-100 ml wódki nawet nie wiem dokladnie bo w szkalnki polewali - urodziny kapelmistrza a teraz plaster szynki i 3 kostki czekolady i wczesniej tez 3 kostki były .... ehhhhh znów za duzo tego słodkiego ;P Odpowiedz Link
1dycha Re: Środa 18.07.07, 20:09 sihaja, nie wiem o co chodzi. może mój org nie wie o tym, że ma takie zapasy? po prostu nie ujął sobie tego tłuszczu na udach w bilansie 20 lat temu i do tej pory nie zrobił remanentu? i myśli, że nie ma tłuszczu, bo go "nie widzi"? a może urodziłam się w ascendencie wagi i zła wróżka złożyła na mnie klątwę "64kilo na wieki"? a może w nocy, gdy śpię, dokarmiają mnie kosmici albo - gorzej - dozorca? a może to kara za to, że 2 lata temu nie byłam na wyborach ? ja naprawdę nie mam już siły do tej walki... dopisuję: 19:30 puszka tuńczyka, puszka fasoli, łyżka majo. ania, wiem że jestes nieszczęśliwa ze swoim 50, ale ja ci tej "5" na początku strasznie zazdroszczę.. normalnie czuję się gorszym rodzajem ludzi z kategorii 60+... ech, kończę te biadolenia, bo Agora zaraz mnie wyśle na przymusowe badania psychiatryczne Odpowiedz Link
1dycha Re: Środa 18.07.07, 21:19 gapcia, przepraszam, pomyliłam nicki - to do ciebie było. może ja zaniosę jedną z moich wag do pracy? ale wtedy to już chyba doszczętnie zwariuję.. Odpowiedz Link
raszelika Re: Środa 18.07.07, 22:08 Dyszka, no co z Tobą! ja mam 60+ i to calkiem sporo bo 66,6 i jeszcze nigdy nie schudlam na SB tyle co TY!!!! Wiwm, wiem to przez te upaly. Przy upale tluszcz sie topi...tak sobie wmawiam i choc wyborazam sobie, ze wszystkie tu piszace na forum siedza wlasnie (siedzialy sobie w szczycie upalu) w kliamtyzowanych pokoikach przestronnych biurowcow...ja blogoslawie warunki saunowe, w ktorych mam przyjemnosc pracowac od dni kilku...bo wmawiam sobie, ze wiecej spalam tak , tak, to efekt przegrzania pzepracowanego mózgu... PS. Dyszka, a fajnego masz dozorcę? Juz sie rozmazylam na temat karmicego mnie SB-eckimi smakolykami dozory...to dopiero fantazja! Dobrej nocy! 1dycha napisała: > sihaja, nie wiem o co chodzi. > > może mój org nie wie o tym, że ma takie zapasy? po prostu nie ujął sobie tego t > łuszczu na udach w > bilansie 20 lat temu i do tej pory nie zrobił remanentu? i myśli, że nie ma tłu > szczu, bo go "nie widzi"? a > może urodziłam się w ascendencie wagi i zła wróżka złożyła na mnie klątwę "64ki > lo na wieki"? a może > w nocy, gdy śpię, dokarmiają mnie kosmici albo - gorzej - dozorca? a może to ka > ra za to, że 2 lata > temu nie byłam na wyborach ? > > ja naprawdę nie mam już siły do tej walki... > > dopisuję: > 19:30 puszka tuńczyka, puszka fasoli, łyżka majo. > > ania, wiem że jestes nieszczęśliwa ze swoim 50, ale ja ci tej "5" na początku s > trasznie zazdroszczę.. > normalnie czuję się gorszym rodzajem ludzi z kategorii 60+... > > ech, kończę te biadolenia, bo Agora zaraz mnie wyśle na przymusowe badania psyc > hiatryczne > Odpowiedz Link
gaapa Re: Środa 18.07.07, 22:27 Dyszka,a do jakiej wagi dazysz w ogole? ja bym obstawiala kosmitow...czemu niby ten biedny dozorca mialby to robic? ale tak serio,to wydaje mi sie ze jesz naprawde w porzadku i bardzo bym chciala moc pisac takie menu co dziena dzis dopisuje lody algidy i serek wiejski z chlebem pp. Dyszka a moze za malo jesz?moze powinnas odstawic puszki?moze twoj organizm boi sie ograniczeia kalorii i magazynuje kazdy gram dostarczanego pozywienia... ile wazylas najmniej a ile najwiecej?sorry ze tak sie przyczepilam ale frapuje mnie to bardzo ze malo jesz i nie chudniesz.ja tez nie chudne ale nie dziwie sie ,wiem jakie bledy popelniam,po prostu wpieprzam za duzo niedozwolonych rzeczy...buziaki i slodkich snow Odpowiedz Link
1dycha Re: Środa 18.07.07, 22:56 Kochane jesteście. Moje odchudzanie ostatnio ogranicza się do patologicznej aktywności na forum Ale to lepsze to niż zajadanie smutku spowodu nie-utraty wagi. Najwięcej ważyłam 72(3). Najmniej 62(3). Najczęściej ważyłam 65-67. Przepraszam, jak uraziłam 60+. Tak bardzo jużbym chciała mieć 57... Wiesz co gapcia, ja nie jem wcale mało. Generalnie nie dopuszczam do bycia głodną... no chyba że mnie w robocie przytrzymają, to potrafię zgłodnieć. Ale chyba za często sobie dogadzam browarami. Może kawy za dużo? Schulstadki też mogą mi nie służyć. Poza tym puszki dopiero co przystawiłam w ramach PROJEKTU RYBA. Od puch jestem uzależniona. Generalnie jedzenie to dla mnie samo zło - kosztuje czas, pieniądze i jeszcze od tyję. To przynajmniej na czasie oszczędzam Jutro zdecyduję, czy pójdę do lekarza czy do Strefy 11. Buziole. Dzięki za wsparcie. Mam nadzieję, że się jutro pozbieram i nie będę już tak płakac. Odpowiedz Link
ania838 Czwartek 19.07.07, 05:29 Hello dziewczynki Napisze sobie z rańca jakie plany na dzisiaj: 5 - 2 kromki chleba orkiszowego + plaster szynki + plasterki pomidora i ogórka 9 - jogurt 12.30 - małe jabłko i mandarynka 15.30 - 2 kromki Wasy z serkiem tosca i łyżeczką dzemu niskosłodzonego 19 - 2 plasterki szynki z indyka o 17.30 ide na rowery aha wczoraj przed snem zjadłam jeszcze kawałek wiejskiej kiełbasy no nie wiem co mnie napadło...... rozumiecie to bo ja nie ;P qrde trzeba by było coś zmienic w tej diecie bo stoje w miejscu...... hymmmmm a ciekawe czy mi sie kiedys zjesc tylko to co zaplanowałam Odpowiedz Link
mama_marunia Re: Czwartek 19.07.07, 06:59 Plany mam i ja)) Ś: Mięta, grapefruit, zielona II Ś: wiejski light +pomidor+ogórek O: cyc kurzy + micha sałatki (pomidor, ogórek kiszony, papryka, cebula) K: jogurt naturalny + rzodkiewki Wczoraj zamiast jogurtu na kolacje były 3 wasy z parówką drobiową ( nie było wędliny w domu) musztarda, ogórkiem kiszonym i rzodkiewkami, a w ramach apetyty na słodkie miseczka platków Nestle Fitness Odpowiedz Link
sihaja82 Re: Czwartek 19.07.07, 07:06 Ja tez sie dopisze... - jogurt nat. sojowy 0% + otreby - salatka z tunczykiem - serek wiejski - brokuly + ryba Na wadze standardowo 69kg. Co to duzo pisac... Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Czwartek 19.07.07, 12:49 Jestem chora i to całkiem poważnie, od dość dawnego czasu - po prostu zdycham, mam już zaatakowane oskrzela i gruźliczy kaszel plus duszności - makabra. Chorowanie nigdy nie jest fajne, ale w tym diablim upale to jakis horror szoł. Czuję się okropnie z tego powodu, że strasznie koszmarnie wprost boli mnie żołądek i to jest zupełnie obce dla mnie uczucie (bo suchotniczy kaszel towarzyszy mi od maleńkości). Chyba leki mi dodatkowo podrażniły wydelikacony żołądek Boli jak diabli, prawie nic nie mogę jeść. Wczoraj poczułam się lepiej i zjadłam pół kilo świezutkich pysznych węgierek i o mało nie zeszłam Brzuch jak balon, biegunka, potworny ból żołądka - przyznam ze to dla mnie novum bo co jak co ale żołądek mój nigdy takich jaj nie robił. Od dziś jestem na diecie żołądkowej, zero surownizny - taką mam ochotę na jabłuszko! - pokarmy w postaci płynnej papki z warzywek i powinnam jeść jakis kleik. A to jest kurde nie do przejścia - nie dosć że nie znoszę to jeszcze węgle w czystej postaci, IG wariacko wysokie, przez gardło mi nie przejdzie... Juz jako dziecko nienawidziłam kaszki manny znacie jakiś przepis albo cuś kleikowatego w smacznej postaci? Ryżu z owocami też nie znoszę Do tego wyglądałam wczoraj idiotycznie chude rączki i nóżki i wielki brzuch jak balon Odpowiedz Link
ania838 Re: Czwartek 19.07.07, 13:58 ojeju Balbinko ale mi Cię strasznie szkoda. Chciałabym Ci coś poradzić ale nie wiem co ja niestety dzisiaj sobie grzesznie poczynam, tzn. oprócz tego co zaplanowałam zjadłam juz 4 wiśnie w czekoladzie i piernika qrde niech juz dostane tego okresu bo nie dosc ze waga nie spada to jeszcze ciagnie mnie do słodkiego jak cholera........... Wiecie co ostatnio u siebie zauwazyłam...... strasznie chce mi sie jesc do godziny 13. Dzisiaj np. zjadłam juz wszystko co miałam do pracy do 12. A teraz juz mi sie nie chce jeść i nawet nie wiem co zjeść na obiad, bo nie chce mi sie i tak naprawde to jem ostatnio ten obiad i cos wieczorem z czystego rozsądku. I jak odczuwam głód i ssanie dopołudnia to nie potrafie sobie z tym poradzic, tak mnie nosi ze szok. A uczucie głodu wieczorem wogóle mi nie przeskadza..... Miałyście kiedyś takie odczucia?????? A moze wiecie jak sobie z takim uczuciem poradzić??? Odpowiedz Link
mama_marunia Re: Czwartek 19.07.07, 14:13 Balbina, współczuję... A może spróbuj kisiel - ja jak jestem chora, to lubię... Ania, Ty się ciesz kobito, bo jak zjesz coś do 13, to na pewno spalisz, a gdybyś wrąbała na noc, to by Ci się odłożyło.... Odpowiedz Link
sihaja82 Re: Czwartek 19.07.07, 14:14 Balbinko, trzymaj sie i nie daj chorubsku wstretnemu Strasznie mi przykro, ze tak zle sie czujesz. Kuruj sie moja droga, mam nadzieje, ze szybko powrocisz do zdrowia. Ania, ja mam wrecz odwrotnie, wiec nie wiem co Ci poradzic. Rano moge nic nie jesc, glod dopada mnie dopiero wieczorem. W ogole dzisiaj ledwo zyje, nie wiem czemu. Zasypiam przy biurku. Chyba z pracy pojde centralnie do wyra, bo ledwo na oczy widze. Wczoraj nie robilam nic, co mogloby przyczynic sie do mojego dzisiejszego stanu... Zieeeeew... Poza tym grzech - wypilam w pracy kakao Nie pomoglo... Odpowiedz Link
1dycha Re: Czwartek 19.07.07, 14:24 hello dziewczęta, informuję o kolejnym wzroście wagi - 64.2 rano dziś. znam już chyba przyczynę - zarzuciłam ćwiczenia fizyczne. i po co mi to było? nic przez te ćwiczenia nie schudłam, a teraz grubnę. coś czuję że zostanę zaniedługo przez was zbanowana Odpowiedz Link
1dycha Re: Czwartek 19.07.07, 14:24 balbinko, strasznie ci współczuję tego gardła... pożal się jeszcze, to może ci się zrobi lepiej )))) Odpowiedz Link
mama_marunia Re: Czwartek 19.07.07, 14:36 To może spróbuj bananów i pszennego pieczywa?)) A nuż schudniesz)) Odpowiedz Link
gaapa Re: Czwartek 19.07.07, 14:54 hej dziewuszki. ojej Balbina,wspolczuje.mam nadzieje ze bylas u lekarza.ja niestety nie pomoge ci w zaden sposob,znam sie tylko na oczach. glodowka dobrze robi na takie sprawy,tylko musisz duzo pic,najlepiej zebys dostala kroplowke z glukozy,niestety.moze sprobuj czegos naprawde lekkostrwanego,jakichs sucharow czy biszkoptow,nie mysl ile maja wegli teraz to nie jest wazne. Dyszka,sama juz nie wiem,ale kiedy zmniejszylam czestotliwosc cwiczen od razu sie zaokrgalilam..niestety,musze jednak te 3 razy w tyg pojsc na silownie czy aerobik... a dzis znow w pracy,jadlospis podobny jak wczoraj na razie... Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Czwartek 19.07.07, 21:52 Jesteeeeeeeeem! Z powrotem, wracam do żywych dziękuję wam za słowa otuchy i cenne rady! Już mi lepiej trochę, nie wiem czy to zasługa nowej diety - jadłam sporo sucharków i biszkoptów - o zgrozo, myślałam, że przez gardło nie przejdą, ale tylko z pierwszym miałam opory, potem poszło gładko bananów z diety naszego nowego forumowego eksperta jeszcze nie jadłam, ale przyznaję, że miałam szczery zamiar - rano zjem - rozgotuję w mleku i zjem na ciepło na śniadanie - tak coś mi się kołacze po łbie że banany na żołądek dobre są... Odżyłam t5rochę, właśnie niedawno zjadłam obiadokolację - ugotowana fasolka szparagowa (b. odważnie!), chciałam zjeść kurę, ale jest przyprawiona ogniście więc nic z tego, zamiast tego zjadłam serek - nabyłam wczoraj w Albercie serek śmietankowy półtłusty marki President - taki serniczkowy, mielony. Na hasło "półtłusty" włącza mi się ostrzegawcza lampka, ale twarogi niekoniecznie takie muszą być - ten presidentowy ma 95 kcl w 100g, 11 białka, 4 tłuszczu, 3 z hakiem węgli - czyli prawie tak jak pożerany przez nas ukochany wiejski Serek jest mniamuśny, leciutki, można go sobie z warzywami wymieszać, kto jada chlebek to może z chlebkiem. Ja pożeram na słodko, ze słodzikiem, cynamonem i uprażonymi płatkami migdałowymi. Niebo w gębie! Jest o wiele lepszy od mocno przeze mnie eksploatowanej Figury. Jutro idę nabyć kilka sztuk na zapas weekendowy A odżyłam może dlatego, że oddałam się dziś retail therapy, czyli bardziej swojsko zakupom. Kopnęłam się na miasto, przeceny w Nine West na wszystko, nabyłam jedną parę koturn plus okulary słoneczne, miałam ochotę na torbę jeszcze ale nie należy plastiku przegrzewać, stwierdziłam rozsądnie. Bo poza tym nabyłam też jakieś banalne tiszerty i jedną piękną lnianą spódnicę w Solarze. I parę kosmetycznych gadżetów (ale tu zupełnie bvez szaleństw, ino to co było niezbędne). I dzięki za pomysł z kisielkiem! Jutro robię od rana Chyba kupię też sobie takie kaszki owocowe dla dzieci, może to jednak lepiej niż te biszkopty i suchary... poddałam się atmosferze forum i zważyłam się, buuu cały kg więcej, no ale w sumie czy to ważne skoro człowiek bez problemu mieści się w rozmiar 36 a czasem nawet 34 (wiadomo, że niektóre marki piekielnie zaniżone). Chyba zważę się jutro na czczo, i pewnie będzie mniej... a może dopiero w weekend się zważę, co się tam będę stresować przed urlopem Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Czwartek 19.07.07, 21:56 A Dyszka, co do tej pamięci metabolicznej to nie powiem nic, bo słyszałam to z ust znajomej współdietującej, i nie znam źródła, ale jej wierzę, bo ona w temacie odchudzania jest ekspertką, sama zrzuciła baaaardzo dużo. Nic sama na ten temat nie znalazłam, ale też nie szukałam zbyt pilnie. Może w weekend się rozejrzę... Odpowiedz Link
1dycha Re: Czwartek 19.07.07, 22:24 szczerze mówiąc to dzisiaj usiłowałam sobie przypomnieć po co mi to całe odchudzanie i nie potrafiłam sobie przypomnieć. Pomału przestaje mi zależeć. Jeszcze wczoraj miałam plan wybrania się do dietetyka albo do lekarza, ale obawiam się że usłyszę to, co powiedział dzisiaj "bananowy ekspert". Morale spadło mi prawie do zera, więc jadłospis znowu niebezgrzeszny: 10: serek w. (normalny) 13: serek w. (normalny) 15: 1 cukierek i 1 piegusek (zaczynam przeginać! ale mogłam też przegiąć tortem )) 19: tuna wsw z 2 łyżeczki majo 20: brzoskwinia znowu nie było warzyw, ale puszki z fasolą się niestety skonczyły Odpowiedz Link
gaapa Re: Czwartek 19.07.07, 22:48 Dyszka,za malo jesz.naprawde.moze naprawde musisz podkrecic metabolizm?a tak na serio smakuje ci ten tunczyk w sosie wlasnym?jesz go tak wiesz,bez niczego?A moze to kwestia psychiki?moze organizm boi sie ze bedziesz go glodzic?cos sie musi odblokowac,naprawde jesz malutko.ja dzis chyba wracam do swojego "normalnego" trybu odzywiania i na szczescie trace apetyt.zawsze tak mam gdy sie nie zmuszam do niczego.smutno mi jakos strasznie,biore teraz leki hormonalne (staram sie o dzieciaczka,trzymajcie kciuki tak w ogole) i to pewnie dlatego tak mi zle. najgorsze jest to ze nie mam checi na silownie teraz zupelnie,oby mi przeszlo to szybko.. Balbinka dobrze ze wrocilas do zdrowia Odpowiedz Link
mama_marunia Piątek 20.07.07, 06:52 Wczoraj zaszalałąm na całego... Dorzucam: 4 pojedyńcze kabanosy krótkie kilkanaście ciastek zbożowych michę popcornu i 2 kieliszki miodku No nieźle... A dziś - plany jak zwykle ambitne Ś: Grapefruit II Ś: wiejski, pomidor, ogórek O: cyc kurzy, fasolka szparagowa K: Nie wiem...może tuńczyk i papryka? A od jutra jadę na tydzień nad morze... i nie odmówię sobie tego i owego Odpowiedz Link
1dycha Re: Piątek 20.07.07, 10:04 gapcia, ja trzymam się jednej zasady - nie jem więcej niż mi się chce i wtedy jak jestem głodna, albo wiem że będę głodna.. a jak nie jestem głodna - to po co mi więcej? nie zmuszę się do jedzenia więcej niż mi się chce - to jest po prostu dla mnie psychicznie nie do przeskoczenia! i to chyba jest złe, bo jem często i mało, ale kompletnie bez głowy. kiedyś jadłam 3 posiłki dziennie i to chyba było lepsze. natomiast radość wielka o poranku - 63.4 na wadze elektro i 62 na wadze analogowej (rekord życiowy! wcoraj dopisuję: 1AM: jogurt z kakao i łyżką miodu (mózg mi siadał) + browar buziole moje kochane, bez was to bym wtrążalała już makarony i sobie całkiem odpuściła - a tak to się jako - tako z rygorem trzymam )) Odpowiedz Link
gaapa Re: Piątek 20.07.07, 12:30 no wreszcie ruszylo! super. u mnie bez bez zmian,tzn serek wiejski,tym razem nie light z buleczka zytnia,a teraz byly lody algidy.na obiad pewnie to samo co na sniadanie +jakies miesko a wieczorem jak to w piatki jakies wino.wreszcie weekend wolny!!! Odpowiedz Link
gaapa Re: Piątek 20.07.07, 12:34 tak mi sie przypomnialo,ze mam taka kolezanke,juz starsza nawet,ale wazy jakies 45 kg przy wzroscie 160 cm.dba o figure ale bez przesady,troche cwiczy i je tylko kiedy jest glodna,jesli juz je cos zakaznaego to delektuje sie tym.byla taka kasiazka Francuzki nie tyja,podobna filozofia...zobaczymy jak u mnie sie pouklada,na razie nie zmuszam sie ani do jedzenia ani do niejedzenia Odpowiedz Link
ania838 Re: Piątek 20.07.07, 13:53 Witam Lepiej późno niż wcale ....... U mnie dzisiaj nijako ;/ o 5 - jogurt naturalny + płatki sniadaniowe około 9 - lody (kawałek rolady taki mniej wiecej 3 cm) + pierniczek + 2 markizy - cholera u babci byłam 13.30 - mozzarella + pomidor i juz nie wiem co jeszcze bo puki co jestem najedzona Wkońcu przyszla @ i oby coś zleciało bo przeciez ostatnio to 3 kg przytyłam, choć sama nie wiem jakim cudem Dlatego też podjęłam decyzję o rygorystycznej diecie od poniedziałku, tzn. same owoce, warzywa i kafir 0 %. Wiem ze pewnie mnie nie pochwalicie ale inaczej nie zrzuce. Cholera juz mnie bierze ze nic nie spada tylko rośnie Jutro niestety grill, ale postaram sie ograniczyć tylko do kawałka jakiegoś mieska i winka. W niedziele postaram sie juz ograniczyć do warzyw. Niestety koncówka przyszłego tygodnia tez nie zapowaida sie kolorowe, bo we czwartek moje imieninki. A Ań u mnie w pracy jest 5 wiec znów grzesznie będzie. Dlatego od poniedziałku ostro sie za siebie biore. Nawet moja mamcia mi dzisiaj powiedziała ze sie zaokrągliłam a ona mi mówi rzadko takie rzeczy bo wie jak reaguje...... No nic biere sie za siebie Odpowiedz Link
sihaja82 Re: Piątek 20.07.07, 14:10 i ja sie biore za siebie. chociaz juz mi bokiem wszystko wylazi. w sensie doslownym, niestety.. dzisiaj: - jablko - salata (duuzo), pol serka wiejskiego, pieczarka, pomidor - jablko - nie wiem, mam cyca kurzego w lodowce i jogurt naturalny w planach wieczornych silownia. jutro impreza, bedzie wiec alko. ehh... zaloze sie, ze w niedziele oprocz kaca bedzie z kilogram wiecej Odpowiedz Link
raszelika Re: Piątek 20.07.07, 14:22 Dyszka gratulacje!!! 62... czyli jednak leci a na ktorej Wy tutaj jestescie fazie? bo brzoskiwina i miod, chlebek to IIga? ale pytanie od GAPY, w ktorej to fazie jada sie lody ALGIDA, czy MAGNUM, czy co to bylo????)))))i w dodatku chudnie?!? Odpowiedz Link
ania838 Re: Piątek 20.07.07, 14:29 Jeśli chodzi o te lody to chyba pytanie do mnie Wiem dobrze, że lody są be, ale ja jadam je okazjonalnie. Jeśli prześledzisz moje menu to naprawde nie jem dużo i az tak bardzo nie grzesze zeby przytyć w ciągu 2 miesiecy 3 kg!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dlatego musze sie ograniczyc na max jesli chce zrzucic choc te 3 kg które nie wiem skąd sie zjawiły Odpowiedz Link
raszelika Re: Piątek 20.07.07, 14:59 Nie, nie...to byly lody Algidy u Gapy, kolo srody, zreszta Dyszka tez ma lody w jadlospisie zreszta lody sa chyba najmniej grzeszne...jeszcze gdyby byly wodne ze slodzikiem, to juz w ogole mozna. Nie chcialam cie Aniu stresowac Twojego jadlospisu jeszcze nie czytalam, bo jadlospisy dnia czytam pod koniec dnia..tak chcialam zauwazyc, ze jakby "ktos" sie zastanawial, czemu waga nie leci... w koncu, kto ma Wam czasem dac kopa? ania838 napisała: > Jeśli chodzi o te lody to chyba pytanie do mnie > Wiem dobrze, że lody są be, ale ja jadam je okazjonalnie. Jeśli prześledzisz > moje menu to naprawde nie jem dużo i az tak bardzo nie grzesze zeby przytyć w > ciągu 2 miesiecy 3 kg!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! > Dlatego musze sie ograniczyc na max jesli chce zrzucic choc te 3 kg które nie > wiem skąd sie zjawiły Odpowiedz Link
1dycha Re: Piątek 20.07.07, 15:22 hello raszelika, to ja wcinałam lody w chwilach załamania nerwowego upałem bo w ten upał jakoś mi nic innego nie podchodzi - warzywa suche, a nabiały wydają mi się pleśniejące. ale nie rekomenduję - po prostu uczciwie się wyspowiadałam )))) i raz na jakiś czas wcinam łyżkę miodu, żeby nakarmić mój biedny mózg, który przestał produkować już jakiekolwiek myśli i żeby mój org się nie zapomniał co to jest cukier nie jest to wzorcowy jadłospis, ale trudno. ile można się katować. a teraz uwaga: pełnotłuste lody mają niższe IG od tych "light"! zresztą wczoraj zapomniałam się wyspowiadać z małego loda "nesquika". my tu wszystkie jemy lody i wolno chudniemy )))))))) takie kółko się zebrało))) Odpowiedz Link
ania838 Re: Piątek 20.07.07, 16:05 hihihihihihiihih ale się uśmiałam Raszelika udeżyłaś w stół a nożyce się odezwaly Qrde wszystkie mamy coś na sumieniu a Ty nas karć to moze nam do tych rozumów wkońcu ktoś przemowi Rzeczywiście teraz się doczytałam ze ten post był do Gaapci ale jakbym nie miala dzisiaj lodów na sumieniu to slowa bym nie powiedziała eehhhhhhh dziewczynki w piele się usmarzymy za te grzechy ;P Odpowiedz Link
1dycha Re: Piątek 20.07.07, 17:09 no, zrobił się tu klub płaczących miłośniczek lodów )) przydałoby nam się towarzystwo jakiejś neofitki )) jak sobie przejrzałam jadłospis z zeszłego roku, to mi gały wyszły - żadnego dogadzania, wyliczone orzechy itp )))) ale ja się dzisiaj ważę co godzina i mam b. dobry humor ) zaraportuję co jadłam, bo dużo tego, potem zapomnę 10: serek w. z kakao 12: brzoskwinia 14: jajecznica z 3 jajek na 2 cieeeenkich plasterkach boczku 16: 2 ogorki świeże posmarowane tuńczykiem z majo (po tych ogórkach to się dopiero zrobiłam głodna!) w lodówie pokus nie ma, więc idzie ku dobremu! gapcia, niespecjalnie lubię tego tuńczyka. ale od kiedy mieszam go z majo, to zaspokaja mi głód na mięso. ja chyba po prostu jestem tłustożerna ))) Odpowiedz Link
gaapa Re: Piątek 20.07.07, 17:48 kurcze, upal niesamowity,jesli chodzi o lody nie mam akurat wyrzutow sumienia o kazdy inny slodycz tak,no moze poza gorzka czekolada... Ania,sama juz nie wiem czy masz dobry pomysl z tak rygorystyczna dieta.ile teraz wazysz?mi naprawde idzie jakos kiepsko,nie chce narzekac w kolko,ale chyba sie musze wziac za siebie tez...tak mi sie nie chce isc na silownie Odpowiedz Link
1dycha Re: Piątek 20.07.07, 18:06 gapcia mnie też się nie chce iść na siłkę. ale już zdecydowałam że nie idę )))))) aniu, pomysł z dietą owocowo warzywną też uważam za niefortunny. może lepiej popilnuj się z lodami i zrób sobie coś na kształt PROJEKTU RYBA. u mnie projekt ryba chyba zaskoczył, może u ciebie też podziała Odpowiedz Link
ania838 Re: Piątek 20.07.07, 18:48 Waże teraz 50 rano na czczo na mojej wadze, a jak sie zwarzyłam dzisiaj u babci to było 52 oczywiście w ubraniu i juz po śniadaniu, ale odtatnio jak sie u niej wazyłam w amju to było 49, wiec skoczyła mi waga niewatpliwie. Zastanawiam sie tylko ile w tym jest wody, bo dzisiaj dostałam @. A druga sprawa to że właśnie skończyłam brać pierwsze opakowanie tabletek antykoncepcyjnych i hormony też mogą troszke buzować. Spróbuje sobie od poniedziałku kilka dni taka lekka dietke i zobaczyły jaka bedzie reakcja organizmu..... Musze troszke zrzucic bo jest mi zwyczajnie ciezko a odpuscic sobie choćby te 3 kg to niebawem moze sie z nich zrobić 10 a to bylby juz dramat. Trzeba jkuć żelazo puki gorące. Dyszka jak spadnie te 3 kg to wracam do prawidłowego sb i nawet "Projekt RYBA" wdroże. I promise o(",)o Odpowiedz Link
sihaja82 Re: Piątek 20.07.07, 18:59 kurcze, a ja wlasnie z silki wrocilam. az glupio sie przyznawac Ania, zgadzam sie z dziewczynami, ogranicz slodycze, wiecej bialka i bedzie dobrze. nie katuj sie za bardzo, bo potem mozesz sie rzucic na jedzenie i bedziesz miala odwrotny efekt. Odpowiedz Link
1dycha Re: Piątek 20.07.07, 20:21 jeszcze uzupełniam jadłospis i zaczynam grzeszyć )) 19: brzoskwinia 19:30 kurczak wędzony, ogórek świeży, pół łyżeczki majo buziole i życzę miłych imprezek. Odpowiedz Link
mama_marunia Re: Piątek 20.07.07, 20:29 i ja : zamiast tuńczyka 0.5 kg wiśni... jabłko, 4 kabanosy i duże piwo... Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Piątek 20.07.07, 20:49 Czuję się już coraz, coraz lepiej... choc zeżarłam pod wieczór 3 małe jabłuszka i nie wiem czym sie to skończy, brzuch nie zareagował histerycznie ale coś tam się buntuje... oto co dziś zjadłam: - śniadanie: zupka warzywna z przetartymi warzywkami i nieco kleiku ryżowego. - II śniadanie at work: koktajl białkowy (wcielam w życie zasadę "więcej ruchu" od nowa) i trzy sucharki. - III niewiadomoco, czyli jaki to posiłek? 2 brzoskwinie (nie mogłam si ę opanować) - na obiad czasu nie było - twarożek z warzywami i ziołami pronwasalskimi, łyknięty na szybko, w biegu. - wieczorem owe nieszczęsne jabłuszka i spora porcja leczo z piersią z kury. Jestem niesamowicie obżarta i mam nadzieję, że nie skończy się tak jak wczoraj i przedwczoraj, czyli zjedzoną paczką orzechów o północy. Brzucho mi się nieco buntuje na te jabłka jednak mimo iż dzień niby wolny, miotałam się od bladego świtu dopiero niedawno klapnęłam na tyłek, a tu jeszcze trza kuchnię po ekscesach kulinarnych odgruzować... Co do lodów - ja jem. W okresie ścisłej diety też sobie pozwalałam od czasu do czasu, właściwie była to jedyna słodycz, bo do ciemnej czekolady dopiero powoli się przekonuję. Od porcji lodów raz na jakiś czas nie tyłam, ale nie mam złudzeń, że to hamuje chudnięcie. Na podstawie moich własnych doświadczeń wiem, ze hamować chudnięcie może wszystko, albo prawie wszystko. Czyli nabiał np, a już bankowo jogurty i kefiry oraz mleko; na mnie taki wpływ mają także owoce, nawet nisko indeksowane i jedzone w rozsądnych ilościach. Hamuje połączenie węgle i tłuszcze bankowo (czyli np. orzechy...). Właściwie prościej jest powiedzieć co nie hamuje - chudy drób, ryby, warzywa o niskim indeksie, oliwa, płatki - to u mnie. Oczywiście jadłam i orzechy i owoce i masę twarogu, i waga mi spadała mimo wszystko, ale o wiele wolniej. Mam zastój nawet po banalnych omletach z dwoma łyżkami mąki pełnoziarnistej. Niestety dobrego wpływu nie ma na mnie alkohol, nawet osławione czerwone wino. Miałam kilka razy takie okresy gdzie dieta składała się głównie z warzyw, piersi z kury i ryb, z małą ilością chudego twarogu i to dawało najlepsze efekty. NIestety, nie jestem w stanie wytrzymać na czymś takim zbyt długo. Co do warzyw i małej ich obecności w diecie - ja też pracuję sporo, ostatnio bite 12 godzin. Niekoniecznie jest się skazanym na fasolkę z puszki (a, ze strączkami lepiej też nie przeginać, znaczy czerwona akurat ok, ale lepiej nie wieczorkiem ). Też nie mam czasu ani siły, o ochocie nie wspominając do mycia i siekania, ale rozwiązałam problem mrozonkami. Wrzucam o świcie do mikrofali, gotowe skrapiam oliwą i posypuję ziołami i do pudełka... wieczorem jak mam więcej czasu, duszę taką mrożeninę na patelni, szybko i bezproblemowo. Co do niechudnięcia na diecie - wszystkie grzeszymy. Jak zaczynałam to miałam żelazną wolę i nic mnie nie mogło skusić. Mój organizm, a raczej mózg jest już chyba zmęczony dietą. Ja już się niby nie odchudzam, ale nie mogę się pozbyć obsesyjnej myśli że waga mi podstępnie podskoczy np. przez te sucharki ostatnio. Jestem zmęczona psychicznie, mam dość tego pilnowania węgli, tłuszczy i białka, proporcji itd może wy też tak macie. Może trzeba odpuścić... pilnować tego co jest, a za jakiś czas powalczyć znów. Nie wiem, tak sobie spekuluję. Części z nas chudnąć jest cięzko bo mamy już okresy dietowania za sobą, i organizm nie daje za wygraną zbyt szybko. Z każdym kolejnym podejściem do diety jest trudniej. Sporo osób ma na pewno spowolniony metabolizm, niektórzy jedzą po prostu za mało i organizm przestawia się na tryb oszczędnościowy, w diecie dominują węgle (te owoce i jogurty). Im mniej do zrzucenia tym trudniej się tego pozbyć. Nie wiem jakie wyjście. Myślę że przede wszystkim trzeba by było jeść więcej żeby unormować metabolizm - to zawsze owocuje małym skokiem wagi, i cięzko jest wobec takiego czegoś pozostać obojętnym, wiem coś o tym - jeść wysokobiałkowo i obfitowarzywnie. Może brak zdrowych tłuszczy? Coś tam warunkują w organiźmie, generalnie nie schudnie się bez oliwy, avocado itd. Nie wiem, tak se gdybam, sama mam doła bo bankowo przytyłam, mam brzuch jak baniak mój organizm to już całkiem jest odwęglony i zapomniał chyba jak się węgle trawi, zjem coś i jakie sensacje czuję się grubo i paskudnie, choć z dzisiejszego menu jestem zadowolona - jedyny minus to te jabłka na wieczór. Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Piątek 20.07.07, 21:01 A moze my już nie chudniemy dziewczyny bo waga jest zupełnie w normie? Każda chce być jak najchudsza, jak to mawiał mój eks nigdy nie jest się zbyt chudym (i nie dziwi nikogo teraz, że zaliczyłam kiedyś anoreksję u boku takiego ) ale myślę że każdy organizm ma gdzieś tanm wdrukowaną swoją wagę optymalną. Do niej chudniemy i potem stop, nie chce się drgnąć mimo czasem drakońskich diet. A jeśli drgnie to oznacza to totalne wyniszczenie organizmu. Ja tak miałam w latach młodości - non stop próbowałam zejść do 48 kg. Udawało mi się masakrycznymi głodówkami i kończyło się totalnym rozchwianiem hormonalnym, obniżeniem odporności, depresją i w końcu anoreksją. Nie jest mi łatwo to pisać. Schudłam tyle, obiektywnie mam dobrą figurę, ciągle duży biust, szczupłą talię, szerokie biodra (uważam to za plus), mam dużo innych fajnych rzeczy, długą szyję, ładnie wyrzeźbione ramiona (baby w pracy zauważyły ostatnio! mała rzecz a cieszy , ładne palce i pazury po mamusi, czemu do cholery nie potrafię się cieszyć życiem? Czemu ciągle w lustrze widzę jakąś monstrualnie otyłą osobę?! O monstrualnie wielkich udach. Jak na nie patrzę, rosną mi w oczach, przysięgam. Może faktycznie powinnam odłożyć kasę na jakiś zabieg i wtedy dusza moja zazna nieco spokoju. Na razie zadręczam się coraz bardziej. Nie miałam takich dylematów jak byłam te 20 kg grubsza Chce mi się płakać dziś ((( niech ktoś przytuli albo choć da kopa dla otrzeźwienia, chlip (((( Odpowiedz Link
gaapa Re: Piątek 20.07.07, 22:30 Ooo, Balbinka,to ja cie przytulam...tez mam ten problem ze jakkolwiek nie wygladam i tak czuje sie grubo.wszystko sie rodzi w glowie,to jak sie postrzegamy.jednak jak zaczynam narzekac,staram sie przywolac w pamieci jak wygladalam 10 kg grubsza...mimo wszystko to pomaga.jestesmy juz doroslymi kobietami,zawsze myslalam ze w wieku 30 lat nie bede myslec o jakichs dietach,byc moze zmieni sie to gdy zajde w ciaze.mysle ze najwazniejsze jest akceptowanie siebie,mimo tych kompleksow i niedoskonalosci.ze juz czas najwyzszy sie zaakceptowac,z tym mialam najwiekszy problem zawsze. chcialalbym przestac w ogole myslec o jedzeniu,o tym co ma malo wegli a co nie,co ile ma kalorii.ale pewnie nigdy nie przestane. i nie wiem co mam zrobic,nie mam checi na odchudzanie,nie mam motywacji.ani checi na fitness.obym jakos dala rade Odpowiedz Link
sihaja82 Re: Piątek 21.07.07, 10:11 Balbinko i Gapciu, ja Was obie mocno przytulam. Gaapa dobrze napisalas, ze to wszystko rodzi sie w naszej glowie. Niestety. I jakkolwiek szczuple bysmy nie byly to czesto czujemy sie grube i nieatrakcyjne. Ja nawet przy 64kg, gdzie juz bylam naprawde szczupla ciagle narzekalam. Mysle, ze warto czasem pomyslec o tym, ze w zyciu licza sie tez inne rzeczy, rodzina, przyjaciele. Ze dla nich nie wazne jak wygladamy, ale jakimi jestesmy ludzmi. Warto odnalezc swoje mocne strony i na nich sie koncentrowac. Starac sie patrzec w lustro z usmiechem na twarzy i powtarzac sobie, jakie jestesmy super babeczki. Wiecej optymizmu zycze. Rowniez sobie, bo czasami zapominam o tym, ze przeciez nie to jak wygladam jest najwazniejsze. Odpowiedz Link
1dycha Re: Piątek 21.07.07, 10:33 balbina_alexandra napisała: > Co do lodów - ja jem. W okresie ścisłej diety też sobie pozwalałam od czasu do > czasu, właściwie była to jedyna słodycz, bo do ciemnej czekolady dopiero powoli > się przekonuję. Od porcji lodów raz na jakiś czas nie tyłam, ale nie mam > złudzeń, że to hamuje chudnięcie. Na podstawie moich własnych doświadczeń wiem, > ze hamować chudnięcie może wszystko, albo prawie wszystko. Czyli nabiał np, a > już bankowo jogurty i kefiry oraz mleko; na mnie taki wpływ mają także owoce, > nawet nisko indeksowane i jedzone w rozsądnych ilościach. Hamuje połączenie > węgle i tłuszcze bankowo (czyli np. orzechy...). Właściwie prościej jest > powiedzieć co nie hamuje - chudy drób, ryby, warzywa o niskim indeksie, oliwa, > płatki - to u mnie. Oczywiście jadłam i orzechy i owoce i masę twarogu, i waga > mi spadała mimo wszystko, ale o wiele wolniej. Mam zastój nawet po banalnych > omletach z dwoma łyżkami mąki pełnoziarnistej. święte słowa. po latach dietowania to już niestety ma się wyszkolone organizmy > Co do niechudnięcia na diecie - wszystkie grzeszymy. Jak zaczynałam to miałam > żelazną wolę i nic mnie nie mogło skusić. Mój organizm, a raczej mózg jest już > chyba zmęczony dietą. Ja już się niby nie odchudzam, ale nie mogę się pozbyć > obsesyjnej myśli że waga mi podstępnie podskoczy np. przez te sucharki ostatnio > . > Jestem zmęczona psychicznie, mam dość tego pilnowania węgli, tłuszczy i białka, > proporcji itd może wy też tak macie. Może trzeba odpuścić... pilnować tego c > o > jest, a za jakiś czas powalczyć znów. Nie wiem, tak sobie spekuluję. znowu święte słowa. po kilkunastu tygodniach to już ciężko trzymać reżim. zresztą tak na prawdę to czy "jesteś na diecie" czy "zdrowo się żywisz" to się mierzy częstotliwością grzeszków. w zeszłym roku grzeszyłam raz na tydzień, teraz zdarza mi się coś zakazanego codziennie. tak na prawdę nie jestem już chyba na diecie, tylko takiego mam lifestyla, dzięki któremu utrzymuję wagę ( ale nie chudnę > > Części z nas chudnąć jest cięzko bo mamy już okresy dietowania za sobą, i > organizm nie daje za wygraną zbyt szybko. Z każdym kolejnym podejściem do diety > jest trudniej. Sporo osób ma na pewno spowolniony metabolizm, niektórzy jedzą p tak, ale też nie dietowałybyśmy, gdyby wszystko było w porządku. ciekawa jestem, jak bym wyglądała, jakbym nie "spowolniła meta" dietami. pewnie ważyłabym w okolicach 80kg. też jestem psychicznie zmęczona. męczy mnie to, że w kółko o tym myślę, a nie chudnę. nia mam siły trzymać rygoru w 100%, ale trzymanie rygoru w 80% też męczy. w moim mózgu po 11 tygodniach powinnam już być -5kg, a w lustrze to samo. więc czuję się grubiej niż na początku. nie wiem czy wyraziłam się jasno. wiesz co balbina, nie chcę się wymądrzać, ale myślę że sama nie wiesz o co ci chodzi. znamy tu się wszystkie od dawna i mniej więcej potrafię powiedzieć czego która z nas chce. Wszystkie mamy jakieś określone cele - głównie mierzone w kilogramach; i różne motywacje - gapcia chce mieć wreszcie szczupłe uda, ja chcę wreszcie kupić dżinsy, ania chce pobić swój rekord. a tobie nie wiem o co chodzi. może powinnaś sobie szczerze na to pytanie odpowiedzieć? jak nie będziesz wiedziała czego chcesz, to nigdy tego nie dostaniesz. No i zawsze będziesz niezadowolona )) ja myślę że skoro swoją wagę i figurę uznajesz obiektywnie za ok., to może twoim celem powinno być doprowadzenie to tego, żebyś mogła dużo jeść bez utraty tego? ja w zeszłym roku tak robiłam - jak znudziło mi się odchudzanie (na jesieni-już nie było potrzeby - z pełną premedytacją wprowadzałam coraz większe ilości i coraz więcej węgli. podziałało, bo przez zimę nie trzymałam już rygoru, a waga dużo nie podskoczyła. co do tego co myślą nasze organizmy - mój organizm myśli, że waga 65-67 jest dla niego optymalna i robi wszystko, żeby ważyć 65-67. Jakbym mu nie przeszkadzała, to sam by sobie regulował tak, żeby do tej wagi dojść. Po okresach przytycia (egzaminy, wyjazdy itp.) - niewielkim wysiłkiem zawsze sam wracał do 67. Ze schudnięciem do 64 był już zawsze problem. A poniżej 63 już się w ogóle nie udaje. Chociaż kiedyś myślałam, że 63 to już jest optimum i myślałam że przy tej wadze będę szczupła (mam bardzo mocną budowę ciała - myślałam, że mam ciężkie kości i dużo mięśni). Teraz mam te 63 i dalej jestem gruba )) Ale ja nie uważam, żeby 63 było optimum i zamierzam mu to grzecznie przetłumaczyć i nauczyć, że lepiej mu będzie w innej wadze. Chodzi mi o to, że chcę go "wychować", a nie zakatować - a przy okazji siebie. Mój organizm myśli też, że siwe włosy są ok., ale ja wcale nie zamierzam tego akceptować ) Wszystkie mamy niesforne organizmy A co do akceptacji siebie - to sprawa dla mnie zupełnie odrębna od kg. Podjudzanie w sobie tej akceptacji - to się źle kończy. Jak widzę dziewczyny +70, które manifestują tą swoją akceptację w sukienkach i obcisłych bluzkach.. czasem jest to szczere, ale czasem widać w tym jakąś sztuczność i konflikt. Ja tak nie chcę. Chcę mieć to, co lubię - a nie polubić to co mam) teraz piękna czuję się jak oglądam swoje wynik w raporcie na koniec miesiąca. głupie, prawda? ech, coś za bardzo się rozpisałam. a miał być tylko raport z jadłospisu... więc tak: wczoraj jeszcze: białe winko, 2 rządki gorzkiej 70%, browar waga rano w niedzielę: 63.0 !!!! hurra. Ważyłam się 5 razy, żeby było to chociaż 62.9, ale się nie udało oszukać a dzisiaj: 9: wypasiona jajecznica na trochę boczku, trochę oliwy i cebulce gorzka - cd. (coś mi posmakowała ) Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Piątek 22.07.07, 10:04 "Chociaż kiedyś myślałam, że 63 to już jest optimum i myślałam że przy tej wadze będę szczupła (mam bardzo mocną budowę ciała - myślałam, że mam ciężkie kości i dużo mięśni). Teraz mam te 63 i dalej jestem gruba ))" Teraz ja nie chcę się wymądrzać, ale wydaje mi się bardzo prawdopodobne, że jak zejdziesz poniżej tych 60 to dalej będziesz uważać że jesteś gruba. Właśnie takie przesuwanie sobie granicy coraz jest niepokojące. Cięzko jest wyhamować, cięzko jest odpuścić. Ja tak właśnie mam i masz świętą rację pisząc że sama nie wiem czego chcę. Chcę być w stu procentach zadowolona z figury i chcę widzieć siebie normalną w lustrze - taką, jaką jestem naprawdę, a nie jakiegoś grubasa. Teraz realnie chcę utrzymać wagę. Nie będę się na razie odchudzać, ale panicznie boję się że kg mi wrócą. Po ostatnim wysokowęglowodanowym tygodniu mam 1.5 kg do góry, choć nie jadłam jakiś gargantuicznych ilości. Po ostatniej restrykcyjnej jedynce miałam nadzieję, że spalę resztę tłuszczu, którą mam eweidentnie - czyli np. w okolicy ud (uda to również moj kompleks). Ale one chyba nie dadzą się niczym ruszyć... no może u chirurga. Teraz chcę tylko utrzymać wagę. Nie tyć. Panikuję bo podskoczyło - mam nadzieję, że to chwilowe i że zejdzie... wczoraj jadłam już mniej węglowo i dziś mam 0,5 kg mniej, więc jakaś otucha wstępuje w moje serce. Wiem że można doprowadzić do tego żeby jeść sporo, zdrowo i nie tyć, tak wychodziłam z bardzo niskokalorycznej DC. Tylko teraz jakaś panika mnie ogarnęła, po prostu muszę wziąć się w garść i nie myśleć obsesyjnie o tym, że cokolwiek zjem, to od razu utyję... Odpowiedz Link
sihaja82 Sobota, imieniny kota 21.07.07, 10:19 Witam. Musze sie pochwalic, ze dzisiaj wstalam o 8 rano i juz zaliczylam sesje na silowni. To z tych przyjemniejszych wiadomosci. Nieprzyjemne mam dwie: waga bez zmian, a za moment lece do roboty. Nie lubie pracowac w soboty, bo jestem wtedy w biurze sama Koniec marudzenia. A dzisiaj: - koktajl + lyzka otrebow, pol serka wiejskiego - tunczyk wsw, ogorek zielony, cukinia - reszta tunczyka - ryba + brokuly Wieczorem impreza. Bedzie alko. Duzo alko. Takie zycie.. Buzka kochane! sihaja Odpowiedz Link
1dycha Re: Sobota, imieniny kota 21.07.07, 10:37 witam sihajka, no zaimponowałaś mi! jak cię to pocieszy - to ja też dzisiaj pracująco. ale pracuję w domu, a jak zwykle zaczęłam od aktywności forumowej )) cholera, już zdecydowałam że do urlopu daruję sobie chodzenie na siłkę... ale weszłaś mi na ambicję. może jednak pójdę? cholera jasna, no kolejny temat, którym będę sobie teraz zawracać głowę, zamiast zająć się czymś ważnym )) Odpowiedz Link
ania838 Re: Sobota, imieniny kota 21.07.07, 14:26 Hej dziewczynki Zanim pojade na grilla to musiałam zajrzec i cos napisać. Od rana latałam ze ścierą i nie było czasu teraz tez nie mam bo jeszcze sałatkę musze zrobić ale uzależnienie od forum jest silniejsze Dzisiaj samopoczucie znacznie lepsze mimo ze waga ta sama, ale jakos mi lzej. Dzisiaj puki co zjadłam: - 3 malutkie jabuszka (wiecie takie polskie kwaśne ) - 2 kefiry 0,5 % - mandarynka Zaraz sie zabieram za sałatkę to pewnie tam sobie cos skubne. Dzisiaj mam jakis dzień kawy, bo mi strasznie smakuje - wlaśnie 3 pije Na grilla przygotowałam sobie piersi cobym nie musiała zadnych kiełbasek, kaszanek, karczków czy co najgorsze żeberka jeść!!!! Planuje pić winko a nie browarki. I jesli trzymałabym sie planu zeby zjesc tylko piersi i popic winkiem to byłabym z siebie dumna Dyszka ja nie chce pobijac mojego rekordu wagowego bo chyba nie mam juz tyle siły i motywacji zeby zrzucic do 44 kg!!!! Tak naprawde to stresuje sie waga ale najważniejsze jesdt dla mnie zrzucic tą cholerną oponke!!!!!!!!! Z pozostałymi czesciami ciała nie jest źle. Nogi (choc osobiscie uważam ze sa normalne) podobno mam szczupłe a moja mum mówi ze suche . Najgorsze te boczki i oponka. Qrde musze sie wziażć wkoncu za brzuszki!!!!!!!!!!!!! Od poniedzialku codziennie po 100 tiaaaaaaaaaaaaa Jutro sie wyspowiadam co tam nagrzeszyłam. Wszystkim zycze udanego sobotniego wieczorku Buziaczki Ania Odpowiedz Link
gaapa Re: Sobota, imieniny kota 21.07.07, 21:38 ale Dyszka dluugiego posta napisalas,jak ja lubie czytac jak tak duzo piszecie,naprawde! dzis zaliczylam sesje na silowni rowniez.juz sie przestalam zastanawiac czy mi sie chce czy nie,po prostu pakuje torbe i ide.troche tak jak do pracyco do jadlospisu to nieciekawy byl,lepiej nie bede pisac,ale czuje sie jakos lepiej generalnie,licze ze organizm sam wroci do wagi 50 kg.teraz nie wiem ile jest,boje sie wejsc na wage. jutro jade nad jeziorko na dzien,mam nadzieje ze bede duzo plywac. buziaki dziewczynki Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 22.07.07, 10:01 widze że się rozgadalam, to na forum ucichło ) a u mnie waga rano 62.5, taddam!!! dostałam wczoraj kopniaka motywacyjnego, w postaci sesji merzenia dżinsów. wyglądam dalej koszmarnie. więc mam motyw do dalszej walki aniu, no sorry że nie doczytałam. ale wiesz o co mi chodziło. swoją drogą, to może faktycznie u ciebie to ważniejsze brzuszki i ćwiczenia.. gapcia - zazdroszczę ci że chce ci się chodzić na siłkę. jak chodziłam regularnie (przez miesiąc, to jakoś też po prostu się pakowałam i szłam. ale jak przestałam chodzić, to już nie potrafię się zmusić, żeby pójść znowu.. a ja wczoraj, b.ładnie. po przedpołudniowych grzechach (w postaci gorzkiej) pożarłam jeszcze: 16: filet z łososia z sałatą. był z sosem - trudno. a potem już nic nie jadłam tylko browary. Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: kolejne podejście 22.07.07, 10:14 Moje menu wczorajsze: - jogurt + płatki - koktajl białkowy - wypiłam pół bo czekoladowy mi cuś wczoraj nie podchodził - parę jabłuszek, trochę wiejskiego - makrela wędzona, pomidory, ogórki kiszone - makrela cd. plus znów sporo orzechów (po cholerę je jem i to na noc? przecież makrela ma sama wystarczająco dużo zdrowych tłuszczy...) Co będę jeść dziś nie wiem. Na razie wstałam i wypiłam zbożówkę, na pewno zaraz zrobię sobie koktajl truskawkowy bo truskawy już rozmrożone i nawet zmiksowane z kefirem 0%, na pewno też zrobię sobie twarożek na słodko z malinami i jagodami. Dziś słodko zaczynam dzień Co na obiad, nie wiem, mam świeżo zrobione rataouille znów, tym razem w wersji bardzo łagodnej (trzeba korzystać póki cukinie i bakłażany świeże i tanie!), ale nie wiem czy nie zrobię czegoś innego jednak, może brokuły i kalafior zapiekane z pleśniakiem... wychodzę dziś potem więc ciort wie co będzie dalej. A ja znów chora po prostu powinnam zgłosić swą kandydaturę do zdechlaka roku! Ledwie zaleczone oskrzela a tu się okazało że zatoki mam zaatakowane - jakim cudem, nie mam pojęcia. Zdychałam przez ostatnie dwa dni, ale dziś już lepiej i mam nadzieję, że ten stan się utrzyma bo jestem już zmęczona chorowaniem - ostatni raz podobny stopień cięzkości zaliczyłam ponad 2 lata temu jak miałam zapalenie płuc. Wczoraj leżakowałam cały dzień, dobrze że nabyłam duuużo czytadeł bo inaczej bym oszalała... Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: kolejne podejście 22.07.07, 10:19 A tak btw, Dycha to jakie te dżinsy chcesz nabyć, znaczy jaki fason? Ja dżinsy noszę rzadko, bo w pracy dress code, w domu mi niewygodnie, tylko na wyjścia. Nawet jak miałam 15 kg nadwagę nosilam czasem dzinsy, oczywiście jeden fason i model - kupuję od kilkunastu lat w zasadzie ciągle te same. W tzw. skinny jeans wyglądałam koszmarnie nawet będąc bardzo chudą, przy moim wzroście i budowie - pokracznie po prostu. Ale nie żałuję, bo nigdy nie lubiłam rurek Odpowiedz Link
nin4 Re: kolejne podejście 22.07.07, 11:07 Witajcie dziewczynki Tak sobie od jakiegoś czasu podczytuje waszego posta i stwierdzam ze bardzo chętnie bym sie przyłączyła do wspólnego dietkowania. Ja stosuje mieszaninę SB i MM - chyba tak jak Balbinka - i odwiecznie dążę do 52 kg. Obecnie 55 kg Myślę, że wypisywanie codziennego żarełka dobrze mi zrobi, bo czasem to zupełnie nieświadomie pożeram grzesznie i nadmiernie wszystko co sie znajdzie w zasięgu moich łakomych łapek. A tak to, będzie czarno na białym: co, kiedy, w jakich ilościach i po co. I tak wczorajszego dnia: S - płatki owsiane z jogurtem (uwielbiam, jestem wręcz uzależniona) O - cycek z cukinia, fasolką zieloną i soczewica z patelni, posypany obficie żółtym serem P - gorzka czekolada, fura orzechów (następne uzależnienie, buuu...) K - jasiek, deser z mleka, 2 cukierki ? - czekolada mleczna z orzechami (X kostek - cholera) Dziś już zaliczyłam: S - płatki A jeszcze planuję: O - gryczana z mizerią P - na pewno cos bedzie K - resztka jaśka + ..... Jakoś tak nie potrafię zjeść sobie posiłku jak człowiek i koniec kropka. Ja po prostu muszę jakieś małe co nieco do pyszczka wsadzić bo nie byłabym sobą! Jak czasem patrze na wasze jadłospisy to są takie idealne, że aż zazdrość bierze. Zwłaszcza Ani. Ania jesz jak ptaszek, aż się głodna robię jak czytam twoje żarełko, ja bym z głodu padła jak nic! Aha, na siłownię też chadzam, czasami, choć staram się zmotywować do w miarę regularnych ćwiczeń. Ale podobało mi sie stwierdzenie - do siłowni jak do pracy, nie chcę ale musze, pakuje bety i wio - też to zastosuję, może pomoże. Aha, ostatnio poszłam na spinning, i... ...wyszłam po 15 minutach. Ania, jaką ty masz niesamowitą kondychę!!! Nie jestem laikiem w sporcie i uważam że mam całkiem niezłą kondycję, ale to, co mnie tam spotkało, to po prostu piekło! Nie wierzę że można tak całą godzinę! Ale normalny aerobik jak najbardziej, smaczniutki, pod warunkiem że na niego dotrę... Balbinka, nie daj się choróbsku, organizm czasem musi chyba odpocząć i tak reaguje. Ja też tak kiedyś miałam, z jednego paskudztwa w drugie, ale wcześniej chyba ze 3 lata nie chorowałam. Teraz to bym sobie choć tak przez tydzień poleżała w domku, ale wiem, że jak się jest chorym, to nawet zwolnienie tego nie jest w stanie wynagrodzić. Więc kuruj się choraku i wracaj do życia To tyle na powitanie, właśnie zamierzam ruszyć dupsko i na jakiś spacer się udać, to taka alternatywa dla sportu, gdyż siłka u mnie dziś zamknięta. See u wieczorkiem Odpowiedz Link
ania838 Re: kolejne podejście 22.07.07, 11:26 heja melduje sie posłusznie po griilowaniu i powiem ze prawie idealnie było jupi Zjadłam tylko kilka precelków, łyzke sałaty a pierś którą sobie griilowałam całą prawie psu dałam bo tak na mnie patrzył . Wypiłam około pół butelki winka + 2 piwka A dzisiaj puki co zjadłam kanapke (niestety było tylko białe pieczywo) z szynką i warzywkami + 2 mandarynki ale co ja dzisiaj jeszcze zjem to zielonego pojecia nie mam Wczoraj oczywiscie na grillu był temat odchudzania, normalnie chyba wszystkie baby maja obsesje na tym punkcie Nin moze i duzo jadam ale głodna nie chodze a to najwazniejsze. A co do spinningu to ja to uwielbiam. Wychodze uposona, umordowana ale zadowolona . Zakwasów juz dawno nie mam wiec spokojnie moge wytrzymac ta godzinke. Owszem czasem mam kryzysy i wydaje mi sie ze niedojade do konca ale ambicja by mi na to nie pozwoliła. Bardzo czesto mam tak ze miedzy 20 a 30 minutą wydaje mi sie ze juz nie moge. I dlatego wiem ze jakbym sobie kupiła rower do domu to po 10 minutach bym schodziła jakby pokazał sie pierwszy pot a tak zasuwam godzine i nie narzekam. Siuper ze do nas dołączyłas Jeszcze dzisiaj zajrze Papapa Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 22.07.07, 11:49 nin, witamy w gronie ja sobie dzisiaj znowu odpuściłam ćwiczenia. i dobrze mi z tym. napawam się swoim 62, chociaż wymiary bez zmian (buu) balbinko, masz rację, że ta granica się będzie przesuwać. ale skąd ja mam wiedzieć, kiedy będzie ok, skoro nigdy nie ważyłam mniej? szczerze mówiąc, to chyba to odchudzanie mi tak słabo szło, bo chyba za dobrze się poczułam.. ale jak się wczoraj zobaczyłam w dżinsach, to normalnie jakbym dostała młotkiem w głowę i od razu dostałam napędu )) tzn. chyba sprzedawca dał mi młotkiem w głowie - stwierdzając, że wyglądam mam taką okrągłą pupkę i super podkreślone kobiece kształty.. no, rozumieć to można różnie - do mnie dotarło, że jestem okrąglutka -> tłuściutka -> czyli niestety daleko do "szczuplutka"... ech, chciałabym, żeby ktoś mi szczerze powiedział, czy mi leżą czy nie.. ci co sprzedają to się wszyskimi zachwycają, chłopowi i tak się podobam, a koleżanka żadna mi nie powie szczerze, bo wiecie jak jest swoją drogą to mam u góry tłuste uda i to niestety w dżinsach strasznie widać. obiecywałam sobie, że jak zejdę poniżej 63 to sobie wreszcie kupię dżinsy, ale może po prostu nigdy nie będę nadawać się do dżinsów... znowu się rozpisałam. buziole Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: kolejne podejście 22.07.07, 12:31 Nin, witaj na forum no mam w sumie ciągle pewne pozostałości MMowskie powiedz mi a ta soczewica i ser to jest połączenie oki? I też pożeram płatki na śniadanie plus jogurt/kefir! Jakie lubisz najbardziej? Ja sama mieszam wszystkie możliwe, ulubione to orkiszowe i sojowe Ciekawam ile masz wzrostu. Ostatnio niedawno niechcący udało mi się zejść do 52.5, ale po ostatnim tygodniu wysokowęglowej diety żołądkowej skok wagi, w sumie do przewidzenia... Dycha, trochę mnie otrzeźwiłaś swoim wczorajszym postem - dzięki! Koniec marudzenia i użalania się nad sobą łeb mi dziś nie pęka i świat od razu wydaje się piękniejszy (choć matka nieco straszy zatokowymi trasznymi zabiegami ). Odchudzać się nie będę, ale będę jeść zdrowo no i nieco ruchu w rozsądnej dozwolonej postaci, z siłownią nie będę się do czasu operacji wygłupiać, ale pilates i brzuszkowe jak najbardziej. Idę zaraz do mamuli - pozyczę jakąś knigę o jodze - mama moja jogę uprawiała już trzydzieści lat temu zanim jeszcze spopularyzowała ją Madonna i inne celebrities wiele razy próbowałam razem z mamą ćwiczyć ale mama po tylu latach jest piekielnie elastyczna i w życiu jej kroku nie dotrzymałam joga tylko taka prosta na zdjęciach się wydaje... A problem z dzinsami i udami to właśnie mój problem. Jestem z tych biodrzastych, no i zawsze miałam te uda b. mocne i zawsze mi się tam dzins opina. Dlatego kupuję tylko i wyłącznie bootcuty, nogawka b. lekko rozszerzona ku dołowi, najchętniej biodrówki. Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 22.07.07, 17:26 > no i zawsze miałam te uda b. mocne i zawsze mi się tam dzins opina. Dlatego > kupuję tylko i wyłącznie bootcuty, nogawka b. lekko rozszerzona ku dołowi, > najchętniej biodrówki. tia. chyba wszystkie tu jesteśmy biodrzaste co do dżinsów, to - zgodnie z nowonabytą wiedzą od ekspedientów - dla dziewczyn robione są tak, żeby właśnie się opinały na udach, bo to ich zdaniem właśnie "modeluje i nadaje kobiece kształty". jak kazałam sobie przynieść unisexy, żeby tego "modelowania" nie było, to panistwierdziła, że jestem nienormalna )))))) ech, chyba jeszcze z 5 kilo poczekam na te spodnie.. a tak już chciałam mieć.. a może kupię i będę chodzić po domu, żeby się przyzwyczaić. w końcu tyle naprawdę grubych dziewczyn chodzi w dżinach i się nie stresuje... a tymczasem wpisuję, co dzisiaj pochłonęłam, chociaż to jeszcze nie koniec wczoraj zapomniałam o łyżce masła orzechowego (w ramach projektu dostarczania zdrowego tłuszczu dzisiaj: 9: dwie nektarynki 11: miseczka pasty z makreli i serka w., cienka kromeczka pp. 13: nektarynka 15: kurczak faszerowany szpinakiem(kurczak polany sosikiem - trudno), sałata, piwo (darmowe, trzeba było wypić 16: kawałek arbuza 17: kromeczka pp z masłem orzechowym i kakao (b.dobre!) i ciągle chce mi się "czegoś dobrego" ale nie wiem czego. Odpowiedz Link
nin4 Re: kolejne podejście 22.07.07, 18:06 Uff... wróciłam ze spacerku, który niestety w połowie odbył sie w autobusie, ale zawsze to trochę się poruszałam. Na dodatek wyżłopałam grande capuccino, z ogromną pianą, od którego jestem po prostu uzależniona (złe połączenie, ale traktuje je jak deser No cóż, dżinsy, hmm... mój odwieczny problem, gdyż moje udziska są nieproporcjonalnie wielkie w porównaniu z talią. W związku z tym zawsze mam problem z zakupem jakichkolwiek spodni a co dopiero dzinsów! Kiedyś, przez przypadek odkryłam że jedynym rozwiązaniem dla mnie są biodrówki, one zawsze mają dość szerokie uda a talia zawsze jakoś się dopasuje. Wiesz dyszka, nie słyszałąm nigdy i unisexach, następnych razem zażądam ich po prostu w sklepie bo przecież nie może być tak że głupich spodni nie moge sobie kupić!!! Co to za pomysł - opięte na udach?!?!? W moim przypadku, takie "modelowanie" jest wręcz nie wskazane Balbinka, pożeram tylko i wyłącznie płatki owsiane - zwykłe lub górskie, nigdy of kors błyskawiczne! Jeżeli chodzi o łączenie strączków to można i z węglami i z tłuszczami, choć to drugie ponoć trochę mniej wskazane, aczkolwiek połączenie fasolki zielonej z cycem kurzym jest jak najbardziej OK Wzrostu nie mam dużo - jakies 165 cm, ale mam grubaśne kości i przy 55 nie wyglądam zbyt "wiotko" hi, hi... Co prawda kiedyś ważyłam prawie 70 kg, ale to był najgorszy okres mojego życia i mam nadzieję że nigdy już nie wróci - pewnie dlatego też jestem skazana na wieczne dietkowanie A we wspólnym gronie raźniej Odpowiedz Link
raszelika Re: kolejne podejście 22.07.07, 20:30 Dyszka, bardzo sie ciesze, ze masz motywacje do walki znow ja tez bardzo chcialabym dzinsy...ale na razie to jeszcze moze poczekac, chcialabym spodnie jakiewkolwiek, wq ktorych nie czulabym sie gruboDDD Ja ostatnio sobie pofolgowalam, bo choc jedzenie bylo zdrowe to glownie w knajpach i grillowany losos ociekal tluszczem i byly sosy rozne, wiec nie wiem czy to takie stricte SB=eckie wszystko...ale na razie bardzo nie grzesze. Zaprogramowalam sie na diete i tego sie trzymam...wiem, ze jak raz zaczne sobie folgowac tj. kostka gorzkiej...to drugiego dnia skoncze tabliczke sama nie wiedzac kiedy...wiec na razie nawet sie nie rozpieszczam i po porstu nie kupuje, zeby nie kusilo... Dzis pierwszy dzien, kiedy chodizlo cos za mna i kupilam paczke pistacji...ale wole nie miec orzeszkow pod reka...za latwo wchodzą i rzeczywiscie pusto sie na forum zrobilo...cicho, glucho...nie burczy w brzuchu, nawet Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 22.07.07, 21:38 > i rzeczywiscie pusto sie na forum zrobilo...cicho, glucho...nie burczy w > brzuchu, nawet chy chy, to ci się udało ) dokładnie -wszystkie plażowiczki wcinają, ze mną na czele )) jednak niedziela jest nie do przewalczenia ) więc dopisuję: puszka groszku z majo przemieszanym z jogurtem pół kromki pp z oliwą i czosnkiem (mniam!) browary - jak co niedziela i zaraz zjem kabanosa!! a w kwestii dżinsów już odkryłam jedyną słuszną prawdę, ale to jutro zabiore głos, bo lecę po tego kabanosa )))) Odpowiedz Link
gaapa Re: kolejne podejście 22.07.07, 21:40 hej.ciekawy temat dzinsy ja zawsze mialam wielkiego stresa jak kupowalam dzinsy,zawsze ale to zawsze mialam wrazenie ze wygladam grubo,choc tak naprawde pewnie przesadzalam.ale i tak twierdze,ze to sztuka dobrze wygladac w dzinsach,choc lubie je i nosze czesto.jednak przekonalam sie ze najlepiej wygladam w biodrowkach,chociaz mam problem,bo na biodrach czesto mi odstaja,ale od czego sa paski?no i te cholerne gacie,ktore jakos trudno mi dobrac do tego rodzaju spodni... co do jadlospisu to byl ok,glownie serki wiejskie w kombinacjach z mieskiem pieczonym,ale tez sporo orzeszkow ziemnych...jutro ma urodziny kolezanki,penwie zjem kawalek ciasta,no i w tygodniu jeszcze kolezanka koniecznie chce nam postawic pizze...ale jakos sredni mam apetyt,licze ze mi sie to unormuje wszystko.poza tym mam zamiar odpokutowac w te dni kiedy mam dyzury (az dwa w tym tygodniu. co do jablek pieczonych w innym watku to tez uwielbiam.pozywtywne jest to,ze nie rozpychaja zoladka,tak jak czynia to surowe jablka.kiedys jadlam doslownie srednio z kilogram dziennie,zawsze wlaczalo mi sie ssanie po nich,ale ja i tak twierdziam uparcie,ze nie boje sie jesc tylko jablek i jogurtow light..nic dziwnego ze chodzilam zawsze glodna i po takich glodowkach wszystko wracalo z nawiazka! buziaki! Odpowiedz Link
ania838 Re: kolejne podejście 23.07.07, 06:40 no i tragicznie sie to wczoraj skończyło.... Przez cały dzien mało zjadłam a wieczorem 4 browary (jeny ja nie wiem jak ja tyle w siebie wlałam) i o 22 przegryzłam sałatką Od dzisiaj definitywny koniec z alkoholem bo ostatnio tak sobie fajnie jem a jak tylko cos wypije to masakra. A druga sprawa to ze nie mam umiatu w piciu.... Jedyna pocieszajaca rzecz z wczorajszego wieczoru to to ze zainteresowanie płci meskiej moja osobą było dość duże.......hymmmmm chyba nie wyglądam tak źle jak mi sie wydaje a narazie wypiłam kefir i w planach w pracy też kefir i 2 jabłka a popołudniu jeszcze nie wiem co...... jakies warzywka moze...... Miłego dnia Odpowiedz Link
sihaja82 poniedzialek 23.07.07, 07:29 uff... i ja tez jestem, przetrwalam jakos weekend, oczywscie z grzechami... nawet nie bede sie przyznawala ile browarow poszlo wczoraj i w sobote... Czuje sie fatalnie, spalam jakies 4h. Jestem opuchniteta maxymalnie W kwestii dzinow, ja mam jakies 2 pary w ktorych chodze od czasu do czasu. Obie zakupione sto lat temu. Nie lubie lazic po sklepach za jeansami, bo zawsze sie wkurzam, ze we wszystkich wygladam koszmarnie. Wylewajaca sie oponka i takie tam. Masakra. Laze wiec w starych.. Co do silowni, to ja mam tak samo, po prostu o tym nie mysle jak ide. Pakuje torbe i ide. Jak juz jestem to troche pocwicze, powkurzam sie przy okazji, ze musze sie tak katowac.. poslucham muzyki i wychodze. Przy czym jak juz opuszczam budynek to humor juz mam swietny Kurcze, zasypiam znowu. Musze sie chyba opic dzisiaj woda, zeby wyplukac wszystkie weekendowe toksyny ze swojego watlego juz organizmu. A co do zarcia: - cukinia, papryka, serek pomidorowy (wersja light), ogorek zielony, awokado (takie kanapki na cukinii sobie zrobilam) - salatka z wiesniakiem Potem niestety nie wiem, ide z kolezanka na kolacje. Pewnie jakas salatka, albo zupa? Ryba? Nie mam pojecia... W srode moj ostatni dzien w robocie, a potem bede away do wtorku! Juppie, juz sie nie moge doczekac Buzka i milego! sihaja Odpowiedz Link
sihaja82 Re: poniedzialek 23.07.07, 07:30 PS. Witam Cie nin4 Milo, ze kolejna osoba do nas dolacza Odpowiedz Link
nin4 Re: poniedzialek 23.07.07, 08:25 Bleee.... nienawidzę weekendów... ja po prostu nie wiem jak to sie dzieje, alejak mam trochę więcej niezorganizowanego czasu to mi się taki zasysacz włącza, że wszystko co sie nadaje to mój wróg! Paskudna, żyrna niedziela... Jasik na kolacje to był dopiero początek mojej klęski, dodatkowo pochłonęłam 2 garści orzechów (no 100 gr było jak nic!) i to jeszcze smażonych, buu... potem pół makrelki (wmawiając sobie że rybie tłuszcze to zdrowe tłuszcze choćby nie wiem jak tłuste były - marne argumenty chyba) a potem pół mlecznej z orzeszkami,. Tak bezczelnie leżała i mrugała na mnie (a było już dobrze po 22, więc murowane że teraz mruga z mojej oponki, całkiem pokaźnej dzisiejszego ranka Ale co tam! Nowy dzień, nowe szanse Dziś śmigam na aerobik w celach spalania i biorę sobie do serca rady raszeliki. Koniec z grzechami!!! Jak raz sobie pozwalam, to potem już leci, więc ani pół kostki tej gorzkie, którą mam w szufladzie w pracy, ani grama zakazanych paskudztw!!! No cóz myśle, że te dzinsy to jakaś zmora dietujacych, bo ja tez odkąd pamietam odchudzałam sie zeby w koncu kupić upragnione gatki. I zawsze sie frustrowalam w przymierzalniach - numeracja naprawde zalezy od tego gdzie je kupujesz Ale można by tak sobie jakas datę na zakup galotków wyznaczyć. No nie wiem np. październik, konkretny dzień, kiedy wszystkie idziemy kupic sobie ukochane jeany, w sklepie okazuje sie ze potrzebujemy rozmiar (lub dwa) mniejsze, bo od dzisiaj w ogóle nie grzeszymy, latamy na siłkę i trzymamy wzorową dietke... Fajne co? Tak trochę z rodzaju science-fiction )) A dziś planuję: S - płatki z jogurtem O - co tam będzie w pracy, ale pewnie mięcho z zielenina K - no idea GRZECHY - brak!!! pa i see u wieczorkiem ;D Odpowiedz Link
1dycha Re: poniedzialek 23.07.07, 09:23 witam przodowniczki walki! jak miło, że nie tylko ja spędziłam niedzielę browarowo-jedząco)) tzn. marne pocieszenie, ale widzę że nie jestem jedyna. w kwesti dżinów odkrycie: każdy w dżinach wygląda grubo. tzn. w dżinach wyglądam grubiej niż bez dżinów, ale mniej grubo niż grubsza osoba w dżinach. po prostu osoby w dżinach to inna kategoria osób i na ich tle trzeba się porównywać. a najbardziej pocieszył mnie serwis "www.zafu.com", który pomaga dobrać dżinsy. polecam na poprawę humoru. już opanowałam amerykańską numerację i specyficzne vocabulary (typu "schaby", "bryczesy" itp.), to mogę ew. wspomóc. chodzi o to, że wszystkie modelki prezentujące te dżiny wydawały mi się grube - czyli to nie jest to że ze mną jest coś nie tak, tylko po prostu tak jest))) ale się zamotałam. chyba kupię te spodnie)) dobra, biorę się do roboty, która do mnie już nie "mruga" jak ta twoja czekolada, nin4 ))) Odpowiedz Link
tripcafe Re: poniedzialek 23.07.07, 11:04 o ja cie krece, ilescie postow naprodukowaly! ja zem w 3miescie i okolicach byla ponad tydzen, zapomnialam sie pozegnac. mimo plywania, lazenia itd przytylam (pewnie wina pizzy i piwka). ale bylo fajosko, pogoda rozna ale nigdy zla, akurat sie pod wszystkie plany podpasowala, wiec jak poplynalam np do jastarni na plaze, to caly dzien slonce. i wreszcie udalo mi se przestac przejmowac, ze jestem grubym pontonem i normalnie czyli w kostiumie, a nie w łachch jak rok temu, przebywalam na plazy i kapalam sie w morzu( w sumie to glownie sie kaplam, bo jak wejde do wody, to wyjsc nie moge). wieczorkiem na dziale jade z zamiarem codziennego lazena na kort, biegania hehe ( byle by tylko nie padalo) i jedzenia z glowa, bo moja waga mnie przeraza. rok temu jak pod koniec lipca zaczelam sie odchudzac, to poszlo mi swietnie, wiec licze na to, ze teraz bedzie podobnie buziaki i bry wszystkim nowym Odpowiedz Link
raszelika Re: poniedzialek 23.07.07, 14:18 chyba sie do Was przeniosę na stale czy jest tu ktos, kto ciągnie jedynke? Ja zaczęłam dzis 2 tydzien na jedynce... serkiem wiejskim z kakao i czarną kawą... a waga pokazala -1,5 za tydzien plazowania, jak zejdzie jesze -1,5 w drugim tygodniu to chyba bedzie dobrze, bo nie gloduje, jem smacznie. Podziwiam Was, ze ciwczycie...ja tylko palce na klawiaturze...w dodatku zalatwilam sobie kciuka wiec i tu sie oszczedzam ide doprowadzic moje mieszkanie do jakiegos normalnego stanu po tygodniu balaganienia wszem i wobec Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: poniedzialek 23.07.07, 15:38 Chorrrroba napisałam długaśny post i niechcący skasowałam, wrrrr! Cóż, powiem że ja wczoraj jadłam same owoce, jogurt, kefir i twaróg, warzyw trochę też, na wieczór orzeszki w czekoladzie i kilka kruchych ciastek... menu tak tragiczne że nie ma sensu wklejać, bez sensu. Też pracuję do środy/czwartku, potem wybywam, ale będę w sieci więc będę zaglądać Odpowiedz Link
ania838 Re: poniedzialek 23.07.07, 19:43 No i całkiem niezły dzień dzisiaj miałam. 6 - kefir 9 - malutkie jabłuszko 10 - kefir 12 - jabłuszko 15.30 kefir 18.30 - talerz leczo aaaaaaaaaa zapomniałabym o wafelku, taki niewielki bez czekolady. Qrde zawsze na kacu chce mi sie cos słodkiego. Jedyne co mi dzisiaj nie wyszło to to, że nie poszłam na Pilates. Uciełam sobie drzemke po pracy i obudziłam sie 20 minut przed zajeciami i nie miałam powera. Taka troszke jeszcze zakrecona jestem po wczorajszym. Od jutra biore sie ostro za siebie. Ide jutro na rowery Odpowiedz Link
dominika87_87 ;( 23.07.07, 19:56 czesć dziewczyny, potrzebuje szczerej porady. bardzo prosze o jakis sprawdzony sposob na szybkie schudniecie . bardzo podoba mi sie pewien pan chcialabym zrobic na nim "jakies" wrazenie. bede widziala sie z nim za niecale 2 tyg czyli gdzies za 12 dni. wiem ze to niektorym z was moze wydawac sie glupiutkie ale mi naprawde na nim zalezy. poza tym ostatnio mialam duuzo stresow przez co przytylo mi sie, gdyz dla mnie lekarstwem na stres bylo jedzenie. przytylam i wiem ze wygladam strasznie, przygnebia mnie ta mysl (bo to juz chyba jakas obsesja) zreszta duzo osob mi to powiedzialo. jest mi bardzo przykro. chce pokazac sie moim znajomym z jak najlepszej strony, chce czuc sie piekna i doceniana. ale na dzien dzisiejszy to naprawde niemozliwe. czuje swoj ciezar. prosze o jakis sposob, jakas skuteczna diete i zwykle wsparcie, mam slaba wiare w siebie. dziekuje... Odpowiedz Link
nin4 Bu... 23.07.07, 20:29 Moj dzien calkiem, calkiem, ale nie mówię hop, bo wieczory są dla mnie najtragiczniejsze - mnogość machających zewsząd łapek jest po prostu zabójcza dla mojej figury. Of kors ze sportu nici, moja silna wola w tej dziedzinie poszla sie chyba paść na dalekie pastwisko, bo mniej więcej od tygodnia obiecanki cacanki a tylek rośnie. Nastrój mam też lekko podły - może to przez zbliżający sie @... o ile w ogóle się zbliży, bo odkąd odstawiłam anty, to nic tylko latam po lekarzach, żeby go w końcu odzyskać. I jeszcze ta pogoda cholerna! Nic to, wpadnę później, bo na razie to zabijam wszelkie odruchy optymizmu a forum nie po to jest! Odpowiedz Link
gaapa Re: Bu... 23.07.07, 21:45 hm,juz 400 nam stuknelo!szok... ja dzis w miare,na urodzinach kolezanki (juz 31sze a to moja rowiesnica,jaka ja juz stara jestem!)zjadlam kawalek ciasta,jakos ostatnio (na szczescie!) nie mam krecka na punkcie jedzenia,dziwne,to pewnie te hormony. niestety tydzien nie zapowiada sie cwiczebnie,ale mam zamiar nadrabiac dieta.w ogole strasznie bym chciala nie musiec cwiczyc i chudnac,kurcze a moze jednak gdybym sie zaparla udaloby mi sie tak naprawde spalic ten cholerny tluszcz na udach?chetnie tez wyszczuplilabym lydki Nin,ja tez tak mam ze im wiecej czasu tym wiekszy apetyt.w pracy moge nic nie jesc z braku czasu ale w domu zawsze znajde czas jutro ide podciac wlosy troche,ciekawa jestem jakie macie fryzurki.Dyszka,a wiesz ze ty mi sie kiedys snilas?nie mam pojecia jak wygladasz ale wiem ze tak sie zdziwialm co ty robisz w moim snie!serio Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Bu... 23.07.07, 22:34 Jestem w transie porządkowania i prania bo tak jak Sihaja wybywam wakacyjnie już w czwartek! A że do czwartku mam jeszcze co nieco pracy i różne towarzyskie obowiązki to i zabrałam się za sprzątanie Widzę że niektórym nastrój się obniżył, ja dziś tryskam radością, czyżby to reisefieber i w sobotę najnowszego Harry Pottera na drogę nabyłam, hamuję się siłą by nie czytać teraz bo co ja w drodze robić będę? Co do ćwiczeń to ja mam falami. generalnie jestem leń i mi się nie chce. Ale jak wpadnę w nawyk to staje się to autentyczną przyjemnością! Zwłaszcza że zawsze widzę efekty, pamietam jak kiedyś wiele lat temu przełamałam się i zapisałam na silownię po raz pierwszy... jejku jakmusiałam się zmuszać na początku - wywaliłam sporo kasy bo klub drogi był i nie chciałam tej kasy wywalać w bloto... a potem stałam się maniaczką fitnessu od czasu wypadku jestem niestety po częsci inwalidką i wiele rzeczy mi odpada, ale zawsze można choć trochę w domu poćwiczyć, wystarczą hantelki, skakanka itd. To nawyk tak jak mycie zębów. Mnie udało się znów pokonać lenia i przełamać i staram się ćwiczyć codziennie, choć trochę. Postanowiłam jak Gaapcia kiedyś, że nie dietuję i moje menu dziś piękne rano płatki, kefir 0%, połowa klinka piątnicy 0% w pracy koktajl białkowy czekoladowy (coś mi nie podchodzi, waniliowy i truskawkowy smaczniejszy) potem dwa plastry arbuza, sporo ugotowanego brokuła i kalafiora maleńki batonik proteinowy - najmniejszy z możliwy, byłam długo w pracy i musiałam coś przegryźć w domu znów ratatouille - pyyyyyszne + pierś kurzęca i standardowo ze 3 litry wody (klima w robocie znów wariuje, więc piję tym więcej). Gaapciu, co Ty o tym wieku pleciesz jam jest rocznik późniejsza, w tym roku okrągło trzydziestkowa i jestem piękna i młoda nieopalanie się za młodu i unikanie słońca przez całe życie daje niezłe efekty - czasem patrzę na b. młodziutkie dziewczyny, miłośniczki słońca i solarium i aż smutno, zmarszczki, przebarwienia... A co do fryzurek to przeca by gdzieś te fotki wrzucić, moje już się pałętały po sieci tu i ówdzie ja od pewnego czasu noszę się na krótko, a od niedawna mam kolor zaiste ognisty taka jadowita marchewka. Szaleję, bo i tak niebawem zetnę się na króciusieńko, więc co mi tam. Z natury jestem taki ciemny blond ze złotorudym odcieniem, ale najlepiej czuję się w ciemniejszych włosach, takim jasnym brązie. Też jestem ciekawa jak wyglądacie nic nie stoi na przeszkodzie by się fotami kiedyś wymienić, mogę dla was nawet zrobić se zdjecie w dzinsach Nin, mamy sporo wspólnego, ja mam 164 wzrostu. Ale ja jestem drobnej kości i wyglądam naprawdę mizernie przy wadze w okolicy 50-52. Nie wiem ile teraz ważę, konsekwetnie unikam wagi, pewnie jakieś 53 (strzelam). Nie zadręczaj się przed @, każda ma wtedy syndrom wyżerania niestety. Ja zeszłam z pigułek po 8 albo 9 latach z wielką niechęcią i obawą (miałam swego czasy okropnie bolesne @) i oczekiwałam znów cykli po 60+ dni, bóli, omdleń, wymiotów i tym podobnych atrakcji, oraz skoku wagi i zepsucia cery! Nic z tych rzeczy mi się nie przytrafiło - 74 kg zywej wagi przed odchudzaniem to na własne życzenie, cera bdb, cykle 30 dniowe, bezbolesne! Byłam wzniebowzięta, aż do momentu gdy zaczelam się odchudzać, wtedy moje hormony oszalały. I po dziś dzień nie jest normalnie. Cykl 2 miesięczny, potem 4 miesiące przerwy z małym plamieniem w środku... M.in. z tego powodu nie chcę już chudnąć, bo na każdy kg mniej mój organizm jakoś mocno histerycznie reaguje. Odpowiedz Link
1dycha Re: Bu... 23.07.07, 22:46 o witam blbinko, nie zauważyłam twojego posta. ja kiedyś też maniakalnie uprawiałam sport. ale jakoś mi przeszło i nie mogę "zaskoczyć". muszę się zmuszać Odpowiedz Link
1dycha Re: Bu... 23.07.07, 22:41 > jutro ide podciac wlosy troche,ciekawa jestem jakie macie fryzurki.Dyszka,a > wiesz ze ty mi sie kiedys snilas?nie mam pojecia jak wygladasz ale wiem ze tak > sie zdziwialm co ty robisz w moim snie!serio no nie wiem co powiedzieć) ale bardzo mi miło! możemy pobawić się w zgadywanki jak kto wygląda )) ja zgaduję, że gapciu jesteś brunetką z niezbyt długimi włosami - tzn. raczej krótkimi. tak sobie ciebie wyobrażam, ale jeszcze mi się nie śniłaś ) nin, ja ci powiem gdzie ci się silna wola podziała - zaplątała się do mojej kuchni - bo zupełnie bezproblemowo i bezplanowo poszłam dzisiaj na siłkę. jestem w szoku, bo "dałam sobie wolne" do urlopu. a ja dzisiaj: 9: nektarynka 11: 2 kromki pp, posmarowane fetą, z makrelą 18:30: mała puszka szpinaku podgrzana z łyżką fety (połowę zrobiłam z tuna, ale niedobre..) 20:30: sushi (ale same tylko rybki!) a potem była siłka Tak się nakręciłam po tej siłce, że teraz piję browar, bo nie zasnę. Po ćwiczeniach ważyłam 64.6,, buee. Trzymajcie za mnie kciuki, żebym się nie poplakała rano jak stanę jutro na wadze, bo czuję że może być źle... Odpowiedz Link
balbina_alexandra Ale jaja! 23.07.07, 23:00 A mnie to Gaapcia się zawsze wydawała taką delikatną subtelną blondynką! W chłodnym typie! regularne rysy twarzy, porcelanowa cera i niebieskie oczy Obstawiam półdługie blond. Platynowy blond! Dyszko, Ty mi się widzisz jako dość krótkowłosa brunetka taki typ południowy, z ciemną karnacją. Włosy nie dłuże niż do ramion )) Odpowiedz Link
1dycha Re: Ale jaja! 23.07.07, 23:26 nie mogę! znowu wlazłam na forum blondynką zdecydowanie jest ania (nie za jasną, proste włosy, do ramion. sihajka też brunetka. a raszelika nie wiem. chyba musi mieć dużo kolorów. a do dominiki.. - dobrze trafiłaś. lepiej posłuchać trzydziestek niż rówieśniczek ))) a balbina ma 100% racji - ja też się czuję najbardziej atrakcyjna jak mi się zawodowo powodzi - mimo worów pod oczami. i to widać i czuć. Odpowiedz Link
balbina_alexandra Do Dominiki 23.07.07, 22:54 Dominika ile masz lat? W Twoim głosie brzmi pewna nutka desperacji, dobrze mi znana z autopsji, charakterystyczna dla b. młodych dziewczyn... Nie ma czegoś takiego jak "sprawdzony sposób na szybkie schudnięcie". Nie da się schudnąć szybko i trwale. Jak chcesz schudnąć trwale, nie da się szybko. Jak chcesz szybko to możesz sobie zrobić dwutygodniową głodówkę i potem nadrobisz wszystko z nawiązką. Oto smutna prawda, jako osoba która odchudza się permanentnie od 15 lat ręczę za to własną głową (zafarbowaną w kolorze ognistej marchewki). Odchudzanie zaczyna się w głowie. Jeśli chcesz się poczuć piękna i doceniana to musisz najpierw zmienić swój sposób myślenia. Po jak schudniesz może sie okazać że wcale się nie czujesz ani piękna ni doceniana... mozesz czuć się jeszcze gorzej niz przed dietą. Nie chcę się rozpisywać i chlapać banałami, bo na pewno jest coś w Twoim życiu co jest fajne, na pewno coś z urody - ja zawsze miałam piękne dłonie i paznokcie , poza tym pewnie jestem najlepsza w czymś tam i w tym osiągasz sukcesy... Nie możesz się skupiać na wadze. Musisz skupić na tym co w Tobie fajne, na tym w czym jesteś najlepsza. Ja mam cholernie słabą wolę, a udało mi się trwale schudnąć 20 kg ale ani przez chwilę nie uważałam się za potwora - wprost przeciwnie, mimo nadwagi wyglądałam dobrze i proporcjonalnie i nie narzekałam na brak zainteresowania ze strony płci przeciwnej. Ale jestem świadoma swojej wartości (zaraz mnie tu zbanują za te banały i okrągłe zdanka!). Jestem pracoholikiem i udało mi się bardzo dużo w życiu osiągnąć zawodowo. Naukowo i finansowo. Jestem po prostu najlepsza w tym co robię Musisz zmienić swój sposób myślenia. Będzie Ci łatwiej, naprawdę. Wsparcie dostaniesz na forum, kopa jak będzie trzeba również A co do diety. Jestem fanką SB. Ile masz wzrostu i z jakiej wagi startujesz? Na 1 fazie SB można sporo zrzucić. Ale nie wolno się głodzić, trzeba jeść pięć posiłków i stosować się do zasad. A po 2 tygodniach 1 fazy stopniowo przejść na 2, i powoli włączać węgle. Waga będzie spadać dalej, czasem wolniej, czasem szybciej. SB to bardzo fajna i przyjemna dieta i odchudza trwale, bo wyrabia pewne dobre nawyki żywieniowe. Zakładam, że wiesz na czym polega SB skoro weszłaś tu na forum. Jesli nie, to poczytaj co nieco o samej diecie a jak nie będziesz czegoś pewna, pytaj. Odpowiedz Link
nin4 Re: Do Dominiki 24.07.07, 06:51 joł ale jesteśmy podobne do siebie! W sensie sportowym na pewno, bo ja jak zalapie bakcyla, to śmigam z hantelkami aż miło a aerobik to jak deser po prostu. No cóż, na razie czekam na bakcyla, który się plącze bezczelnie po kuchni dyszki, miotłą go stamtąd! Wczoraj dzionek nawet miło sie zakończył - furą marchewek - a to dlatego że moja koleżanka z pracy, która od jakiegoś miesiąca jest na MM, kolejny raz poinformowala wszystkich że znowu zapina sie o jedna dziurke mniej. O rany, jaka motywacja mnie wzięła i polazlam zakupic furę marchewy i jak królik cały wieczór, zamiast ukochanych orzeszków Widze ze jesteśmy wszystkie w podobnym wieku, mi w czerwcu stuknęło 28, ale wcale nie czuje sie staro, wręcz przeciwnie, nadal uważam że za dużo we mnie dziecka i nie zawsze wychodzi mi to na dobre. Ja jestem ciemną blondynką i mam kręcone kudełki, of kors rozjaśniam je w lecie, bo mysi kolor tylko w zimie toleruję. Ja zawsze wyobrażałam sobie Balbinkę jako wiotką szatynkę o prostych długich włosach, Gapcie jako figlarną brunetkę a Dyszkę jako wysoką (zdaje sie że masz ponad 170 wzrostu) blondynkę. O Ani wiedziałam ze jest blondynką, bo kiedyś pisałą w pośćie. Bardzo fajny pomysł z tymi zdjątkami, a tak w ogole to skąd jesteście? Ja z Krakowa. A oto żarełko na dziś: S - płatki nieśmiertelne z chudum jogurtem O - pewnie jakies mięso z warzywami P - jabłko, no i jeszcze ta gorzka w szufladzie sie nie skonczyla... K - jeszcze nie wiem, makaron z tunczykiem i sosem pomidorowym, albo jakies warzywa z patelni z jajcem Grzechy - nieplanowane!!! Miłego dzionka życzę Odpowiedz Link
ania838 Re: Do Dominiki 24.07.07, 07:38 Witam dziewczynki. Strasznie dzisiaj mam pozytywne nastawienie do siebie, życia, dietki, ehhh no nie wiem skąd ten optymizm 6 - jajecznica z 2 jajek i cebulki na oleju + ogórek małosolny 7 - 2 cukierki Elf - fuck kupowałam dla moich chłopców z pracy i po drodze sobie podjadłam 10 - kefir 13 - 2-3 małe jabłuszka (zależy od uczucia głodu) 15.30 - leczo 19 - nie wiem co, ale coś by wypadało o 17.30 ide na rowerki. Powiem Wam, że i ja sie uzależniłam od sportu, a te rowery to poprostu strasznie mnie wciągnęły. A jeszcze rok temu na siłe mnie przyjaciółka ciągnęła przez miesiąc. Teraz gdybym miała wiecej pieniążków to codziennie bym nieraz latała , choć w sumie i tak chodze na spinning 2-3 razy w tygodniu i na pilates 2-3 razy. Ciało nabrało jędrności, troszke boczki i brzuszek spadł, choć idealnie nie jest A co do wyglądu to balbinka prawie trafiała ze jestem blondynką (ale nie naturalną) tyle ze z długimi włosami. Ja robiłam juz wymianę zdjęc z Gaapą, Sihają i Tripcafe i ciesze sie bardzo bo dzięki temu jak czytam ich posty, czy też jak sama do nich piszę to nie są już dla mnie takie anonimowe A ja jestem z Kielc Miłego dnia Bużka Odpowiedz Link
ania838 Re: Do Dominiki 24.07.07, 07:43 upsssss to Dyszka pisała, że jestem blondi o(",)o A ja sobie Dyszkę wyobrażam jako szatynkę z długimi włoskami Balbinka - juz wiemy jak wygląda, ale myślałam ze jest szatynką Nin - hymmmmmm może jest blondynką Aha zrezygnowałam jesdnak z diety kefir + warzywa i owoce. Mam nadzieje ze na dobre mi to wyjdzie. Dzisiaj rano tak i sie jajecznicy chciało, że stwierdziłam ze nie będę sie katować, czyli powrót do II Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Do Dominiki 24.07.07, 07:51 Aniu, to taki bardzo jasny szatyn/ciemny blond z wiekiem włosy mi jakoś zjaśniały, ciort wie czemu. Idealnie oszacowałam wagę dziś o świcie 53.0 znaczy enough is enough. Jam jest rodowita gdańszczanka z krwi i kości, z dziada pradziada, a do Kraka właśnie jadę na mały holiday Zjadłam płatki i twarożek niesmiertelny na śniadanie i spadam @ work. Buźka! Odpowiedz Link
sihaja82 Re: Do Dominiki 24.07.07, 08:16 Witam To kiedy robimy wymiane zdjec? Tak jak Ania pisala, my juz sie jakis czas temu wymienialysmy Takze nie jestesmy juz takie anonimowe. Ja oporow nie mam, kto chce niech da znac, to sie dowie, jak wyglada sihaja )) Balbinka, zaskoczylas mnie z tymi marchewkowymi wlosami. Zupelnie inaczej sobie Ciebie wyobrazalam Wczoraj nie bylam na silowni, bo jeszcze dogorywalam po weekendowym upojeniu alkoholowym, ale dzisiaj sie chetnie wybiore. Harry Potter u mnei tez nabyty, dokladnie w sobote dorwalam go w swoje lapska i czytam o ile czas pozwala. Zapowiada sie ciekawie, ale o szczegolach cicho sza U mnie dzisiaj: - jogurt z platkami (tak reklamowany i slusznie) - salatka - jogurt naturalny (kubek) - ryba z brokulami Wieczorem spotkanie na miescie. A jutro ostatni dzien w pracy! Hurra!! ) Buzka i milego dzionka! sihaja Odpowiedz Link
misiak_maly Pytanko... 24.07.07, 11:28 Cześć dziewczyny, małe pytanko: czy na II fazie też można jeść do syta makaroniki razowe i razowe pieczywko, czy to już ograniczać? Jak często można nowe produkty? pozdrawiam i dzięki za odpowiedź Odpowiedz Link
raszelika Re: kolejne podejście 24.07.07, 13:11 Uwielbiam czytac to forum... kiedys, chyba w watku o chudnacych palcach, dowiedzialam sie jakie i gdzie macie tatuaze i kolczyki Juz sobie zakodowalam, ze jak spotkam kobiete ze smoczyca na brzuchu to bedzie to balbina teraz w dodatku kolejna podpowiedz - z wlosami w kolorze marchewki W sumie to ja sobie Was az tak dokladnie nie wizualizowalam...ale forum wplywa na moje zycie Ile razy "zlopie piwsko" przypominam sobie Dyszkę i watek o piciu piwa jak dama wtedy automatycznie zakladam noge na noge U mnie waga jeszcze spadla. Dzis 65.6, choc wczoraj wieczorem zjadlam jeszcze jogurt i serek wiejski z kakao...bo przeszlam obojetnie obok czekolady lindta 85% kakao, wiec musiaalm to sobie jakos zrekompenmsowac , a poza tym strasznie slabo sie czulam, wiec postanoilam cos zjesc...wyspalam sie 9 h...bo po raz pierwszy od lat chyba zachcialo mi sie spac o 23 i nie musialam nic robic...ale mimo takiego dlugiego snu czuje sie slabo, normalnie mam jakies zawroty glowy i uczucie jakby mi ktos w glowe walnął... zjadlam sowite sniadanie, wypilam kawe...mam tyle roznych rzeczy w planach a ruszam sie jak mucha w smole i doslownie brak energii i zycia do wszystkiego...myslicie ze to BRAK WEGLI???? normalnie stan pasujacy na lekka deprechę, ale nawet nie ma podloza do tego... no chba ze ten stan dusznosci wszechobecny... PS. i rzeczywiscie mam duzo kolorow na glowie, jesli brac pod uwage, ze czasem dzialam jak "przyslowiowa blondynka" nie obrazajac blondynek...zreszta, jak twierdzi moj znajomy "przyslowiowa blondynka" to natura a nie kolor wlosow...oczywiscie dla zasady polemizuje RASZELIKA Odpowiedz Link
gaapa Re: kolejne podejście 24.07.07, 16:13 rozbawilam sie zgadywankami co do wygladu kazdej z nas.to i moje typy: balbinka drobna,a co do wlosow to nawet sie nie zdziwilam jak przeczytalam post o kolczykach i tatuazachi mysle ze jestes zawsze dobrze umalowana.dyszka szatynka,dluzsze wlosy,czesto spiete, nin4 blondynka krucha.wiem juz jak wyglada Ania i Shihaja z czego sie bardzo ciesze.. dieta u mnie ok,nadal mam straszna chec na dietowanie,jakos po prostu nie mysle o jedzeniu i intuicyjnie wybieram tylko to co sbckieniestety,dzis ide do kolezanki i bedziemy jesc pizze martwie sie ta pizza juz od wczoraj,ale postaram sie zjesc nieduzo,zawsze przeciez juz moglam byc na obiedzie u ciocito moja wymowka kiedys byla,w domu mowilam ze jadlam obiad na miesci ez kolezankami,a kolezankom ze w domu albo u cioci ja to w ogole ostatnio mam ochote tylko ladnie wygladac,upiekszac sie i w ogole.ale mam tak w okresie owulacyjnym,teraz wiem wszystko dokladnie,mam monitorowany cykl,wiecie,staram sie o dzieciaczka... co do wieku to tez zupelmnie nie czuje sie stara,mam wrazenie ze zatrzymalam sie w wieku 20 paru lat.wszyscy mi zawsze mowia ze wygladam mlodo,pocieszam sie ze moze tak juz zostanietak naprawde to jestem strasznie dziecinna... tez jestem za wymiana fotek,jak najbardziej. zazdroszcze wam urlopu,ja na razie postanowilam dzielnie pracowac. Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 24.07.07, 18:11 chyba możemy pogratulować sobie intuicji wszystkie dobrze trafiłyście co do moich włosów - a najcelniej gapcia, faktcznie ze mnie szatynko- blondynka, włosy prawie zawsze spięte. nie wiem gapciu jak na to wpadłaś ) ja niestety się dzisiaj przegłodziłam - 8 godzin nie miałam czasu na nic, ale pomału zjadam małe kęski, żeby się nie rzucić najedzenie po powrocie a rano, niestety, 63.9. buu. nin, prorokuję że dzisiaj pobiegniesz na siłkę, mnie się nie chce )) Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 24.07.07, 18:17 zapomniałam dodać. reprezentuję miasto Warszawa, ale to już kiedyś mówiłam Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: kolejne podejście 24.07.07, 18:47 Chorroba nie mam fotki z aktualnym kolorem - w ogóle nie wiem czy mam coś aktualnego choć cosik powinno się znaleźć, poszukam i mogę wysłać apdejt - właśnie zrobiłam przegląd dysku. Coś jest i nie lada gratka, fotka w dzinsach z majowego Kraka i Wieliczki! M. robił fotki więc jak zawsze uchwycił najbardziej debilny moment dodam jeszcze że jestem piekielnie niefotogeniczna i nie jest to z mojej strony kokieteria mam jeszcze czerwcowe fotki z Sopotu, kolory różniste i fryzury takowoż aktualne mogę wysłać w weekend jak do chłopa dotrę i fotki mi zrobi jakieś - nie mam swojego cyfraka bo sister wzięła. A co marchewki i tatuażu jak kto przyuważy śmiało niech podchodzi i cześć mówi nie jest to łatwe, bo tatuaż na ogół ukryty, nie lubię się obnażać. A nuż się kiedyś na ulicy rozpoznamy... jak wieki temu byłam moderatorką na pewnym bardzo popularnym portalu babskim to własnie dzięki fotce tam rozpoznała mnie kiedyś na ulicy inna foremka, z którą się mocno zaprzyjaźniłyśmy (w ogóle z tamtego okresu mam ze 3 naprawdę bliskie dziewczyny... to były czasy). Mam reisefieber, pakuję się juz bo jutro nie będę mieć czasu moje jedzenie dziś takie sobie, rano płatki+kefir+jogurt. W pracy bylam króciutko, na drogę wzięłam kefir (dla odmiany 1.5% bo tylko taki był w zgrabnej buteleczce a nie kuble). W domu po powrocie na szybko miks maślanka (odtłuszczona)+zmiksowane lekko zmrożone truskawki i wiśnie. Mniam mniam obiadu nie było bo umówiona byłam. Kurę z warzywami właśnie planowałam zjeść, ale niestety reszta maślanki mrugała do mnie zachęcająco z lodówki więc właśnie sączę drugie pół litra owego miksu. Wieczorową porą zjem jeszcze tę kurę+warzywa. Za dużo tego nabiału, w dodatku niskobialkowego, ale co robić skoro takie pyszne! Idę się pakować dalej zajrzę wieczorem! Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: kolejne podejście 24.07.07, 18:52 A z tym makijażem to strzał w dziesiatkę... jestem beauty junkie. Uzależniona od kolorówki, mazideł i perfum. Mam tego na kopy, ilekroć dopada mnie dół finansowy myślę z rozpaczą ile kasy utopiłam... Makijaż mam zawsze w pracy. Nie mam go zawszebo jak idę do przydrożnego sklepu czy śmieci wyrzucić to bez tapety Ale poza tym, to zawsze i wszędzie. Lubie, po prostu lubię. Odpowiedz Link
nin4 Re: kolejne podejście 24.07.07, 19:59 ło matko, ale postów produkcja! Ale ja też, ostatnio zauważyłam że kiedyś jak dopadalam neta, to pierwsze co to poczte sprawdzała, a teraz hop na forum i nawet newsow nie czytam żadnych. Raszelika, ja tez uwielbiam to forum U mnie dzis dzionek calkiem milutko sobie płynie, dietka jak malowane, odwiedzilam z rana siłownie a potem bylam na aerobiku z hantlami. Totez czuje sie spełniona i wniebowzięta (mam nadzieje ze na dlugo to uczucie wystarczy) Grzeszków NA RAZIE nie odnotowałam! Bardzo fajowy pomysł z tymi zdymadełkami. Balbinka, ślij kobieto cały album, chętnie zobaczę te wytatuowana marchewę. O pozostałe zdjatka tez ładnie proszę a i sama postaram sie coś tam wynaleźć z wakacyjnych zapasów. Balbinka, a czym ty sie zajmujesz w życiu zawodowym. jak czytałam twoją odpowiedz do Dominiki, to sobie pomyślałam, że szkoda że ja na kogoś takiego nie trafiłąm w jej wieku. Strasznie mi sie to podobało i nie ukrywam wzbudziło wielkie zainteresowanie. A wy dziewczynki, co porabiacie poza nieustanna produkcja postów na niejakim forum Ja z wykształcenia jestem filologiem, ale nie pracuje w zawodzie. Obecnie siedzę w HR-ach i nawet sobie to chwale, choć czasem tęskno mi bardzo do mojego hiszpańskiego i wszystkiego co z nim związane. Gaapcia, zazdroszcze pizzy. Też sie boje jej jeść, bo uwielbiam pizze w każdej postaci. Dlatego zawsze chodze do pizzeri tylko z moim mężem, który ma za zadanie wsunąć swoją pizze i mojej połowę. Wtedy oboje jesteśmy zadowoleni - ja bo zjadłąm tylko "kawałek" pizzy a on bo jest pizzożercą i jedna mu nie wystarcza. To dobry patent! Często go zabieram na takie grzeszki kulinarne Odpowiedz Link
ania838 Re: kolejne podejście 24.07.07, 22:05 U mnie tez dzisiaj było w miarę poprawnie opróczy tych cukierków. Jabłek nie zjadłam w pracy bo sie kefirem zapchałam, w domku na obiad leczo, o 17.30 spinning, potem kromka Wasy z serkiem Tosca, 2-godzinny spacer i 2 plasteki wedlinki beauty Ja z wykształcenia jestem ekonomistą a pracuje w administracji na uczelni, czyli jak wbije d... rano w fotel to siedze do 15, wiec trzeba sie pilnować Nin, Dyszka, Balbina i Raszelika przeslijcie mi swoje zdjęcie na adres aniak53@op.pl Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 24.07.07, 23:28 witam szanowne Panie. będąc lekko wstawioną, nie wdaję się w bardziej intelektualne dyskusje. ale obowiązkowo melduję, co jadłam: 7: 2 x pp z makrelą, 1pp z masłem (ciut!) orzech. z plastrem arbuza (wynalazek - bdb) 16: serek w. 17: mirabelka 18:mirabelka 19:30: sałata z parmezanem i niewiadomym sosem; 7 pistacji. browar. browar. browar. hmm... trochę bez sensu ten jadłospis. Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: kolejne podejście 25.07.07, 08:36 Dzięki dyszka, że napisałaś mi , na którym wątku siedzicie.... Przedstawię się innym. SB znam od ponad dwóch lat. Największy sukces to 8 kg w bliżej nieokreślony czas ) Oczywiście z małymi grzeszkami. Nie jestem filigranowa, bo romiar 40, czasem 42 bo cycki duże D. Ale lubię siebie i SB bo zawsze pozwala mi szybko zrzucić zbędne kilogramy. Jakoś zauważyłam, że zimą mi łatwiej, bo nie ma tych wszystkich owoców sezonowych i przesiadywania na starym mieście Wczorja bez grzechu, może plaster bakłażana zapiekany z plastrem sera o północy jest błędem ale wróciłam ze spotkania babskiego na starówce no i jakoś tak wyszło Dziś mam: - śniadanie - kawa z mlekiem - a potem przez cały dzień w pracy będę podjadać grilowane warzywa z oliwą z oliwek - co po pracy nie wiem Najgorsze jest to, że ja uwielbiam gotować, oglądac programy kulinarne, czytać przepisy, uwielbiam włoską kuchnię co się wiąże z pizzą i pastą....dlatego czasem mi ciężko.... Pozdrawiam. Acha i nie dodałam że jestem uzależniona od słodyczy, plus czasem podejżewam u mnie zalążki bulimi, bo zajadam stresy i nudę..... Odpowiedz Link
sihaja82 Re: kolejne podejście 25.07.07, 08:47 Dyszka, ja dzis umieram Wczoraj poszlo wino zamiast kolacji... Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 25.07.07, 09:19 hello miłe panie, zwłaszcza sihaja - łączę się w bólu - po wczorajszych browarach ledwo chodzę. ale jestem zadowolona że nic nie zjadłam. ale waga rano 62.9 (a na analogowej nawet 61!) hurra, hurra, wyglądam b. fajnie, nawet szkoda mi było się ubierać, co chwila się oglądam w lustrze, jest naprawdę fajnie. tzn. jest jeszcze trochę do zrobienia, ale to wszystko zaczyna być naprawdę realne. no i pierwszy raz w życiu zobaczyłam coś na kształt wcięcia w talii, ktorej jeszcze nigdy nie miałam! trochę dziwnie się czuję, bo zaczynam wyglądać jak kobieta, chi chi chi ) wiecie co, ja nie bardzo mam zdjęcia w kompie, żeby wam powysyłać. no i mam trochę oporow. ale bardzo bym się chciała z wami spotkać na żywca i na Żywca Odpowiedz Link
sihaja82 Re: kolejne podejście 25.07.07, 09:31 Dyszka, ja tez nic nie wciagnelam juz wczoraj, ale jak pije to nie jem. Bardzo bardzo dobrze Gratuluje sukcesow wagowych, zwlaszcza wciecia w talii. Jakby co, to ja jestem chetna na spotkanie, moze byc i na zywca i na lecha (tez reprezentuje stolice, ale to juz chyba wiecie) Moje menu na dzisiaj: - serek wiejski - salatka - warzywa z kasza gryczana (mam ochote, juz daaawno nie jadlam gryczanej, a z warzywami bedzie git) Co do wieczoru, to nie mam pojecia, ale pewnie po tej kaszy juz nic nie wciagne. Poza dietowaniem i tworzeniem postow na forum zajmuje sie finansami, a dokladniej jestem project mananger w jednej z najwiekszych firm przewoznikowych na swiecie, takiej co ma czerwone logo na zoltym tle Ale cicho sza, ja nic nie mowilam. Co do wysztalcenia to bede sie niedlugo bronila, specjalizacja marketing strategiczny. Strasznie mi sie nie chce, buuuuu... Melduje rowniez o zmianie koloru wlosow, z blond na sloneczny braz buziaki kochane plazowiczki! sihaja Odpowiedz Link
ania838 Re: kolejne podejście 25.07.07, 10:01 Dyszka gratuluje ;* buźka za wytrwałość u mnie tez zaobserwowałam tendencje spadkową dzisiaj: 5.30 - szklanka mleka z płatkami 7.30 - cukierek Elf - cholera!!!!!!!!!!!!!! chyba nigdy nie przestaną mnie kusić słodycze 9 - małe jabłuszko 10 - małe jabłuszko 12 - serek wiejski (musze leciec do sklepu bo zapomniałam zabrać z lodówki - do diaska 15 - obaiad ale nie wiem co wpisze wieczorem 19 - cos chyba zaczne menu wpisywać wieczorkiem bo cos ostatnio nie moge zaplanować co bede jesc Ja też jestem chętna na wszelkiego rodzaju żywce Powiem Wam, ze normalnie postanowiłam nie pic i mam jakies obrzydzenie do alko i obyjak najdłuzej taki stan sie utrzymał, bo ja niestety pochłaniam wszystko co mi w łapki wpadnie jak wypije Jutro bedzie zagrozenie nr 1 bo wychodze wieczorkiem do knajpy i w piątek zresztą też. No ale moze mi sie uda. Qrde ewidentnie za dużo mam znajomych i ciagle gdzies latam, ehhhhh no ale cóż chyba troszke fajna jestem hihihihihihi żart Odpowiedz Link
nin4 Re: kolejne podejście 25.07.07, 10:08 Hej witam, postanowilam sie zbuntowac i skrobnac posta z pracy. Na codzien raczej tego nie robie i w ogole niewiele siedze w robocie na necie. Ponoc monitoruja, ale pewnie to plotka, bo jeszcze nigdy nie slyszalam zeby kogos sie czepiali... Sihajka, ta firma, w ktorej pracujesz, obsluguje tez moja firme, ktora tez jest najwiekszym, ale producentem petow, az wstyd sie przyznac.... Ale ja nie kopce, wiec pracuje mi sie bardzo dobrze O rany Dyszka, strasznie ci gratuluje sukcesow wagowych i nie ukrywam ze szczerze zazdroszcze! Sama pamietam, jak przezywalam kiedys podobne spadki wagi, kiedy zaczynalam wygladac jak czlowiek i coraz bardziej mnie to motywowalo. Swoja droga jakie to dziwne, jak kiedys wazylam ok 70 kg, to marzylam zeby schudnac do 63 kg – to byl moj ideal wagowy, przez jakis czas nieosiagalny. Teraz jak waze 55 a wiem ze moglabym 52 (wymarzona waga), bo juz kiedys to osiagnelam, to sie zastanawiam jak moglam kiedys bys takim wielorybem i marzyc o 63 kg. To niesamowite, ale postrzeganie wlasnej sylwetki jest cholernie subiektywne i zaloze sie ze jakbym schudla do 50 kg a po jakims czasie przytyla do 52 to bym sie czula jak rasowa slonica i spaslak w jednym. No nic, Balbinka ma racje, wszystko w naszych glowach i tylko trzeba sobie odpowiednie podejscie wypracowac Ale gdybym tak schudla do 52 kg, to bym sie nie obrazila of kors ;P Rano dzis bylam na stretchingu a na zarelko planuje: S – platki z jogurtem, chudym of kors O – losos z warzywami P – jablko, moze troche gorzkiej K – makaron z tunczykiem, bo mi z wczoraj zostalo Pa, pa i do zobaczonka wieczorem. PS. O zdjcia ladnie prosze!!! PS. Kolezanka miala fajne biodrowki dzinsowe, oho, juz czuje jak mi sie zaczyna chciec nowych dzinsow... Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: kolejne podejście 25.07.07, 10:13 Cześć i czołem. Jakieś fotki przed chwilą pozmniejszałam i powysyłałam, żadne aktualne muszę sie zabrać za robotę co nieco, więc spadam z sieci, póki co sączę śniadanie - duży kefir 0% ze zmiksowanymi truskawkami i wiśniami to już nałóg. Wczoraj wieczorem zjadlam masę kalafiorka i pierś + warzywa. Co będę jeść dziś sama nie wiem, dziś troche pracuję w domu więc na drugie śniadanie na bank twarożek z malinami i jagodami. Dziś na słodko! Też jestem filologiem, angielskim. To co tak naprawdę zawsze chciałam robić to pracować naukowo i owszem, jestem nauczycielem akademickim, ale mój własny dorobek wygląda przerażająco mizernie moi rówieśnicy już dawno zrobili doktoraty a ja ciągle w polu... no ale to temat na inny wieczór. U mnie jest tak, że szybko się usamodzielniłam, jestem tłumaczką i dyrektorem metodycznym w wielkiej szkole językowej i pracuję b. dużo, bo to koty, mieszkanie, kredyty (wszystko kosztem pracy naukowej która jest non-existent, bo i tak juz sypiam 4-5 godzin na dobę). Na szczęscie lubię swoją pracę i ludzi z którymi pracuję więc nie jest źle ))) Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: kolejne podejście 25.07.07, 10:18 Fotki poleciały do Dyszki, Sihaji, Nin, Ani i Gaapci - ktorą niniejszym przepraszam, bo zapomniałam o niej ale już się zrehalibilitowałam. Do wszystkich n a @ gazetowy, do Ani na ten podany w wątku no i do roboty juuuuż! Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 25.07.07, 10:27 hello ponownie, wygląda na to, że będziemy miały sporo do obgadania )) aniu, balbinko - nie bywacie przejazdem w Wawie? ja to mam opory przed gadaniem osobie tu na forum - bo to Agora, a Agora to agenci służb itp. Mam manię na tym punkcie dlatego zresztą pierwsza skojarzyłam SB ze Służbą Bezpieczeństwa ))) to jest takie śmieszne, bo moja waga, wymiary i jadłospis są publicznie dostępne każdemu, a mój własny narzeczony dowiedział się ile ważę po... PIĘCIU LATACH (jak już ważyłam ok. najpilniej strzeżona tajemnica związku była prosta do znalezienia w internecie )))) moja mama do tej pory nie wie ile ważę ))))) nikt nie wie! Odpowiedz Link
ania838 Re: kolejne podejście 25.07.07, 11:03 Oj ja bardzo żadko bywam w Warszawie, ale Ty za to często w Kielcach ;P. Jak będziesz nastepnym razem to porostu daj wczesniej znać i skoczymy na jakiegoś Żywca Byłam sie zwarzyć na tej nieszczesnej wadze elektronicznej, która w tamtym tygodniu pokazała 53,3!!!!!!!!!!!!!! A dzisiaj w dzinsach (wtedy miałam lzejsze spodnie bo z materiału) po 2 sniadaniach 52 kg!!!!!!!!!! Jupi Odpowiedz Link
sihaja82 Re: kolejne podejście 25.07.07, 11:20 Ania, gratuluje spadku! Ja wlasnie zjadlam pieguska czekoladowego ( buuu. Balbina, dzieki za fotki! Wow, zupelnie inaczej sobie Ciebie wyobrazalam, hihi W zamian poslalam swoje updejtowane fotosy. Ani i Balbinie na priva, dyszce, gapci i nin na gazetowego! Kolezanki moje drogie, pamietajcie, ze dzis ostatni moj dzien przed wakacjami, odezwe sie dopiero jak wroce, najpewniej we wtorek. Trzymajcie kciuki, bo w sobote zaliczam wesele w Szczecinie, moze byc ostro. (nie swoje, hehe) buzka sihaja Odpowiedz Link
ania838 Re: kolejne podejście 25.07.07, 11:23 jeny ja też Balbinko inaczej sobie Ciebie wyobrażałam o(",)o Moje fotki wyślę po pracy, bo tu nie mam z czego wybrać Sihaja tylko sie trzymaj i nie przyjadaj i nie przepijaj i tańcz kochana ile się da Odpowiedz Link
sihaja82 Re: kolejne podejście 25.07.07, 11:33 Ania, ostatnio na weselu trzymalam sie dzielnie, wszystko co mi pod nos podtykanlo pozeral moj facet Teraz tez damy rade Az wstyd sie przyznac, ale nawet tortu weselnego nie tknelam )) Za to alko sie lalo strumieniami! Czekam na nowe fotosy! Koniecznie wyslij po pracy Odpowiedz Link
gaapa Re: kolejne podejście 25.07.07, 15:02 hej dziewczynkiale duzo napisalyscie! ale macie ciekawe profesje!Balbinko,moja najlepsza przyjaciolka jest po filologii angielskiej tylko po warszawskim uniwerku,mam wiec sentyment do filologow ang ja z kolei zagladam ludziom w oczy.robie specjalizacje z okulistyki,jestem po doktoracie (ale wierzcie mi,ze zrobienie doktoratu na medycynie jest naprawde latwe) no i zostal mi ponad rok do konca specjalizacji,ktora konczy sie cholernie trudnym egzaminem.szkole sie w szpitalu wojewodzkim,w ktorym na oddziale chorob oczu nie ma internetu (zgroza!)a dyzuruje w innym,dziecieceym gdzie jest dostep do wszelkich przydatnych urzadzen wlasnie stad do was pisze.tak w ogole jak macie jakies pytania o oczy to chetnie udziele wam roznych porado ile oczywiscie bede umiala. Dyszka,gratuluje efektow,mowilam ze musi cos ruszyc!najwazniejsze jednak to przetrzymac, przeczekac ten moment kiedy waga staje... ja dzis na razie w miare, zjadlam moze niepotrzebnie kilka nektarynek.ale za to wczoraj tylko 2 male kawalki pizzy. ale sie rozpilyscie! Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: kolejne podejście 25.07.07, 15:19 Wiem, że jestem nowa na tym wątku, ale też się przedstawię. Jestem specjalistką ds. marketingu, ale to od roku. Skończyłam politologię na UAM w Pniu, ale mieszkam we Wrocławiu też od roku. Pracę mam miłą i bez stresu w bardzo fajnej firmie, która jest koncernem światowym, ale Polski oddział wprowadził miłą, rodzinną atmosferę. Dziś się trzymam. 2 x kawa, herbata puer, warzywa grilowane Odpowiedz Link
gaapa Re: kolejne podejście 25.07.07, 15:27 dzieki za fotki!!!Shihaja ja cie nie poznalam na tych fotkach nowych Balbinko,a ten portal to nie byl przypadkiem wizaz?swego czasu czytalam ten portal ale sie nie udzielalam.tak mi sie skojarzylo jak kiedys napisalas o smokuze moze jestes smoczyca nie mam w pracy zadnych swoich zdjec ale jutro po pracy wysle wam ostatnie zdjatka,a co wiecej maz mi pstryknie specjalne super aktualne fotki. Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 25.07.07, 15:58 dzięki dziewczyny za foty, zrewanżowałam się ) ależ ty masz sihaja oczy, no po prostu zakochać się gdzie ty balbina jesteś biodrzasta??? ja to dopiero jestem przy tobie biodrzasta aniu - masz superanckie kształty. dżenifer lopez to przy tobie wyglądałaby jak reklamówka michellina )) raszelika, kolej na ciebie ! a ja dzisiaj cały dzień w euforii - myślę że to trochę kwestia kaca. ale mam ochotę rozebrać się w biurze do naga i wszystkim pokazać jak fajnie wyglądam) jestem dzisiaj tak z siebie zadowolona - co prawda dalej jestem okrąglutka, ale przynajmniej jakoś tłuszczyk mi się zaczął ładniej układać )) Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 25.07.07, 15:58 a, no i jestem straszcie ciekawa gapci i zawszedoprzodu (ja cię doskonale pamiętam z zeszłego roku Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 25.07.07, 16:00 nin, a ty? o rrany, ależ jestem rozkojarzona.. back to work. Odpowiedz Link
ania838 Re: kolejne podejście 25.07.07, 16:19 no nieźle mnie Dyszka podsumowałaś nie wiem czy mam być zadowolona z moich lopezowych kształtów czy nie ale tak sobie dzisiaj pooglądałam te Wasze zdjęcia i co jedna to ładniejsza i zgrabniejsza co Wy tu kochane robicie, pytam?! A swoją drogą to jakaś elita nam sie tu zebrał. No no no nawet lekarz sie napatoczył ehhhh ale miło tak na Was popatrzeć, bo dzięki temu wiem że na diecie mogą być osoby podobne do mnie, bo ja co rusz dostaje baty, bo według wszystkich nie mam sie z czego odchudzać. A my i tak wiem swoje no dobra a teraz menu raz jeszcze (eeeee do diaska bede pisac wieczorami bo ciagle coś zmieniam) 5.30 - szklanka mleka z płatkami 9 - jabłko 10 - jabłko 12- serek wiejski 15.30 - kulka mozzarelli z pomidorem 19 - kromka Wasy z serkiem tartare i łyżeczką dżemu dla osłody załączniki: 3 Elfy mysle ze nic juz nie ulegnie zmianie Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 25.07.07, 16:42 tak to już jest.. moje WSZYSTKIE koleżanki "po fachu" się odchudzają, żeby dobrze leżały garsonki.. aniu, mnie chodziło o to, że masz fantastyczne proporcje - tj. ja to przypominam geometrycznie przypominam walec a metaforycznie "nosiciela telewizorów", a ty wyglądasz jak dziewczyna ))))) Odpowiedz Link
gaapa Re: kolejne podejście 25.07.07, 17:02 wlasnie tez sie zastanawialam co wy tu robicie na tym forum... naprawde sbeczki to laseczkiserio,nie dosc, ze szczuple to jeszcze naprawde atrakcyjne. Dyszka,umre jak nie zobacze zdjatek twoich!Nin, tez musze cie zobaczyc!naprawde sie zrewanzuje,choc nie ukrywam ze sie czuje jak brzydkie kaczatko przy was. u mnie dzis jakos glodno i zimno...wlasnie zjadlam bardzo twarde jablko,hm,to chyba tez nie byl dobry pomysl... ale juz coraz wiecej o sobie wiemyale i tak najfajniej byloby sie spotkac.. Dyszka,ale na serio twoj facet nie wiedzial tak dlugo ile wazysz? kurcze,niesamowita jestes. jak w ogole wasi faceci reaguja na diety?sa juz przyzywczajeni jak moj?czy w ogole z nimi nie rozmawiacie na ten temat?czy moze wlasnie gotujecie razem sbckie potrawy? Odpowiedz Link
ania838 Re: kolejne podejście 25.07.07, 17:12 mój facet uważa że mniej jeść niż ja to już nie można . On trenuje, więc jego dieta też w tłuszcze nie obfituje za to je ogromne ilości węglowodanów. Zawsze się z niego śmieję że on to je makaron z rosołem bo on te kluseczki tak tylko wzilża rosołem a makaron aż z talerza sie wywala . Na szczęscie nie zmusza mnie do jedzenia, ale kiedyś mi dociąl ze nawet na pozadny obiad czy kolacje mnie nie mozna zabrać . Jak jemy pizze to ja kawałek a on 7 . Troszeczke mnie czasem stresuje z moją oponką bo mówi ze powinnam brzuszki zaczac robić, no i zaczełam. Kilka razy mi powiedzial ze nie powinnam ani tyć ani chudnąć ze jest w sam raz, tylko ten brzuszek . Stwierdził też ze mam ewidentnie tendencję do tycia, bo jakby ktoś inny jadł tyle co ja i tyle ćwiczył co ja to w mgnieniu oka by zrzucil. No cóz ale niestety mój organizm jest inny..... Generalnie nie wtrąca sie w to co jem i nie wie że jestem na diecie sb i że pisze codziennie na takim fajowym forum i o Was też nie wie ;P ło ile tajemnic mam przed nim Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 25.07.07, 17:59 gapcia, skoro mój facet szacował mnie na 7kg mniej, to go nie wyprowadzałam z błędu )) ja mam to szczęście, że tych moich kilo to tak bardzo po mnie nie widać.. mój też uważa, że jestem w sam raz, ale nie przeszkadza mu to w komentowaniu mojego brzuszka i też wyznaje wiarę w magiczną moc ćwiczeń.. a esbeckie jedzenie bardzo lubi. już się nauczył i sam kupuje ok jedzenie - z tą różnicą że w knajpach je normalnie. zresztą nie była to u niego duża rewolucja, bo wcześniej też zdrowo się żywił. gapciu, co ty taka skromnisia Odpowiedz Link
raszelika Re: kolejne podejście 25.07.07, 19:23 Ale tu dzis aktywnosc... jak wczoraj mialam luz to byla cisza w ogole, to czuje sie pominieta, bo zadnych fotek na gazetowego nie dostalam a juz takowe byly slane, przeslane, rozeslane no nic to...bede musiala jakichs swoich tez poszukac...jak dostane cos, to odesle swoje Przyznam się, ze choc jestem podobno fotogeniczna cierpie na obiektywo- fobie...obecnie na dysku tylko plik pt. nie robic zdjec gdzie sa wszelkie mozliwe ujecia, kiedy zaslonilam sie reka, ksiazką, gazeta, albo wlosami to moja najczestsza pozaZatem rozsylanie zdjec troszke mnie stresujeto jak wystawic sie na strzal obiektywu w kwestii profesji:tez jestem filologiem (tudzież filolożką dla zwolenniczek feminizacji języka) też tłumaczką, do czerwca takze lektorką i tez pisze never- ending doctorat ktorego wlasciwie nie piszę...wiec niedlugo przestane byc wieczną doktorantką a czy cos napisze...cholera wie! moj jadlospis dzis koszmarny: zjadlam przed chwila lody, na ktore nie mialam ochoty...ale chyba sie tymi zdjeciami zestrsowalam no i waga podskoczyla rano o 400 gram!!! A propos okulisty...Gapciu spadlas mi z nieba Bylam dzis rano u okulistki, ktora przepisala mi krople do oczu, bo pieką i lekkie zapalenie jakies...ale nazwa kropel to szyfr jakis...w 5 aptekach nikt tego nie odczytal...musze jutro dzwonic jeszcze raz do lekarki...Kupilam zatem visine...zeby cos ulzylo oczom, ale moze to przaereklamowany specyfik???Masz cos lepszego na zmeczone oczeta? to troszke od kontaktow... Odpowiedz Link
raszelika Re: kolejne podejście 25.07.07, 19:26 a propos reagowania facetow na diete: moj facet jst przeszczsliwy bo jak jestem na SB to jem w miare regularnie i to go cieszy...bo w kwestii innych diet, czy jem czy nie jem efekt taki sam...on poza tym jest za cwiczeniami...za ktorymi ja nie jestem ale odkad powiedzialam, ze bede ciwczyc, jak bedzie cwiczyc ze mną to sie przestal czepiac, bo tez nie zawsze mu sie chce Odpowiedz Link
gaapa Re: kolejne podejście 25.07.07, 19:38 Raszelika,co do visine to mam sceptyczne podejscie-wysuszaja powierzchnie oka.nie polecam ich,natomiast polecam sztuczne lzy,jest mnostwo preparatow bez konserwantow i ktore mozna stosowac na soczewki, Tears Naturale II, GenTeal,Aquify (to takie specjalne na soczewki), Biolan,Hylo- Comod i inne rozniste.sa tez niezle Systane ale ich na soczewki to nie polecalabym.bo zgaduje ze pewnie z tym sa twoje dolegliwosci zwiazane..co do tego leku to nie wiem co ci przepisala,zupelnie nic nie mozesz rozczytac?moze Tobradex albo Oftaquix, Indocollyre?to z tych trudniejszych nazw. co do facetow,moj maz ma juz dosc mojego gadania o dietach,nazywa mnie chudym kurczakiem (zupelnie bez sensu!) i strasznie sie denerwuje jak nie jem obiadu.i smieje sie ze jem tyle serkow wiejskichale przynajmniej pilnuje zebym nie jadla za duzo slodyczy. Odpowiedz Link
ania838 Re: kolejne podejście 25.07.07, 19:48 oooooooo mnie sie jeszcze przypomniało, ze mój facet wszystkim na grillach mówi że ja tylko cycki z miesa jadam a koledzy w pracy pytaja czy oprócz serków wiejskich jeszcze coś jadam hiihi Odpowiedz Link
raszelika Re: kolejne podejście 25.07.07, 19:54 Gaapciu, jak to nie jesz obiadu?Jesz, tylko SB-ecki Dzieki wielkie za konsultacje Postaram sie sporadycznie te visine do jutra uzywac, skoro juz kupilam... a to co na recepcie wyglada na jakies Diefobion (tak to czytano w 5 aptekach, w kotrych nic w indeksie nie wyskaiwalo, a w 6tej sie poddalam) ale nie zdziwie sie jak to nawet nie bedzie na D...lekarka sadzi takie kulfony, ze jak popatrzylam na adres to U A i W maja te same ksztaly Gdyby ktos mial odczytac moj adres z recpety, nigdy nie trafilabym do domu Jak jutro rozszyfruje to kuriozum to dam znac co to moglo byc a propos zdjec - sa za duze...moze ktoras poratuje mnie instrukcją "jak zmniejszyc zdjecia"? To pewnie banalnie proste, ale szewc bez butow chodzi...a moj szewc na wszystko odpowiada nie wiem, a teraz w ddoatku nie ma go pod reką... czasem cos mi wytlumaczy, ale w sytuacji gdy dostane spazmow i powiem, ze umre jak mi zaraz tego czy tamtego nie pokaze Poniewaz nie rozsylam zdjec, nigdy mi to jeszcze nie bylo potrzebne... spazmy dzis nie pomogą, bo faceta w domu nie ma Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 25.07.07, 20:58 raszelika, podejrzewałam cię o tłumactwo. po lifestylu - czyli po zarwanych nockach - cię poznałam ))) gapciu, raszeliko, zaraz wam wyślę się na gazetowe - licząc oczywiście na rewanż. a przystępując do tego co naprawdę ważne, spowiadam się z tego co jadłam po wczorajszym przegłodzeniu nosiło mnie za jedzeniem, ale szczęśliwie udało się opanować ) 9: ćwiartka arbuza 12: pucha fasoli czerw, pół puchy tuny, trochę fety, łyżeczka majo 14: jabłko 15: jabłko 16: serek w. 19: micha marchewki z jabłkami i coś chyba jeszcze zjem, ale w lodówce same dobre rzeczy, więc tragedii na pewno nie będzie euforia już mi przeszła, bo na wieczór 63.9, więc rano poniżej 63 raczej nie będzie naprawdę nie mogę się doczekać jak się z wami poznam, Odpowiedz Link
raszelika Re: kolejne podejście 25.07.07, 21:03 Dyszko, walsnie wam wyslalam fotki z interii i powiadomienie z gazetowego dajcie znac, bo zmniejszyl mi fotki znajomy godzine mnie te operacje kosztowaly i jeszcze nie wiem czy doszly 1dycha napisała: > raszelika, podejrzewałam cię o tłumactwo. po lifestylu - czyli po zarwanych noc > kach - cię > poznałam ))) gapciu, raszeliko, zaraz wam wyślę się na gazetowe - licząc oczy > wiście na rewanż. > > a przystępując do tego co naprawdę ważne, spowiadam się z tego co jadłam po w > czorajszym > przegłodzeniu nosiło mnie za jedzeniem, ale szczęśliwie udało się opanować ) > > 9: ćwiartka arbuza > 12: pucha fasoli czerw, pół puchy tuny, trochę fety, łyżeczka majo > 14: jabłko > 15: jabłko > 16: serek w. > 19: micha marchewki z jabłkami > i coś chyba jeszcze zjem, ale w lodówce same dobre rzeczy, więc tragedii na pew > no nie będzie > > euforia już mi przeszła, bo na wieczór 63.9, więc rano poniżej 63 raczej nie bę > dzie > > naprawdę nie mogę się doczekać jak się z wami poznam, Odpowiedz Link
gaapa Re: kolejne podejście 25.07.07, 21:23 pewnie chodzi o Difadol. to taki lek przeciwzapalny, polfy bodajze.ja tam zawsze ladnie pisze recepty,to niegrzeczne,musialas sie ciagac po aptekach.powinnas opieprzyc te lekarke.serio. kurcze,ja wam dopiero jutro wysle zdjatka,mam nadzieje ze sie nie pogniewacie.smiesznie by bylo,swoich wam nie wysle a wasze wykorzystam do niecnych celow i znikne z forum na zawsze!oczywiscie zartuje. ale tlumaczek ci u nas dostatekja juz od 6 nic nie jem i jakos sie glodna robie...dobrze ze nie mam wielkiego wyboru juz do podjadania,jakies jablko moze znajde. Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: kolejne podejście 25.07.07, 22:04 Raszelika jaki filolog? Tyż ang? No Dyszka z tymi Twoimi fotkami to normalnie przegięcie Ale po kolei! Bywam w Wawie, nawet często bo tam się mieści moje central office. Ale mój ostatni pobyt to było lotnisko, z lotniska do hotelu, z hotelu na lotnisko nawet na złote tarasy nie bylo ani grama czasu buu Tak, to ja jestem Smoczycą która kiedyś pisywała na wizażu. Wszędzie w sieci jestem jako Balbinka albo Smoczyca. Na wizazu już od dawna nie pisuję ale te tony recenzji gdzieś tam się pałętają... No fotki obaczyłam, te co nie posłały to niech się nie ociągają Powiem szczerze, że tu same szczuplaki, nie ma się tu z czego odchudzać normalnie! Można by spotkanie zorganizować kiedyś forumowe w jakim miłym miejscu. Np. w Gdańsku ja mam wielkie mieszkanie, mieszkam sama, mogę się zobowiązać do przygotowania esbeckich smakołyków (a jak chcę to umiem b.dobrze gotować ) Co do dnia dzisiejszego. Rano leniwie, ale potem znów wariacko. - kefir 0% (400g) zmiksowany z truskawkami i wiśniami, mniam mniam - 0,5 kg węgierek (żołądek się nieco buntował, ale obyło się bez większych sensacji) - porcja półtłustego serka homo zmieszanego z jednym małym jogurtem bez cukru i olbrzymią ilością malin i jagód - wyszła wielka micha, mniam, mniam - potem w pracy mała masakra... jutro wyjeżdżam, nie będzie mnie 10 dni więc dzis robię wszystko na zapas. Miałam czas żeby bardzo późnym popołudniem przegryźć batonika proteinowego (kokosowy dziś, mniam mniam) - porządna obiadokolacja - solidna porcja piersi kurzej uduszonej w pomidorach z ziołami i porcyjka warzyw do tego - coć jeszcze mi się chciało schrupać, więc pożarłam kilka maleńkich korniszonów. No pękam właśnie - to była solidna porcja... Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: kolejne podejście 25.07.07, 22:17 Co do chłopa i diety. Mam nietypową sytuację bo jesteśmy oddzielnie, M. dostał pracę w Krakowie (proszę nie pytać o związki na odległość... rozstaliśmy się nawet na pewien czas, generalnie horror szoł...). Więc tak naprawdę on nie do końca wie jak ja dietuję. Generalnie jest ostatnio trochę przerażony, uważa że już starczy i mam skończyć z tym odchudzaniem. Zawsze uważał że wyglądam super nawet jak miałam 15kg nadwagi (po prawdzie powiem, że nie wyglądałam aż tak tragicznie jak można by się spodziewać - ładnie się rozkładało, szkoda że nie mam fotek z tego okresu). Jest chyba ze mnie dumny. Jesli jesteśmy razem to ja gotuję i gotuję of course esbecko, ale M. chętnie zjada. Z natury jest on idealnym typem na SB, choć diet jak każdy facet nienawidzi - prawie wcale nie je ziemniaków ani chleba, ryż i makaron rzadko, za to lubi mięsko czy jajecznicę, uwielbia ryby. Jak jesteśmy razem, gotuję zawsze kurę i ryby na milion sposobów, z furą warzyw, oboje jesteśmy szczęśliwi, M. - bo obiad pyszny, ja - bo obiad esbecki. Moje schudniecie go trochę zdopingowało, sam zrzucił parę kg - wystarczyło że colę organiczył. Niestety oboje jestesmy coloholikami. Z tym że tylko ja pijam light. Ni eumiem zrezygnować z tego ścierwa, trudno Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu kolejne podejście 25.07.07, 22:24 Hmmm skoro wy wszystkie takie ładne jesteście, to ja nie wiem, czy będę jakieś fotki przesyłać Skoro ja mam 171 i rozmiar 40/42 Ja dziś cały dzień warzywa - tylko nie wiem, czy jedno kinder Bueno też można uznać za warzywko? Ale tak poza tym, to się trzymam, burczy mi w brzuchu i wietrzy niestety Moja koleżanka ostatnio nie ma apetytu, schudła, zakochana - aż jej zazdroszczę, tak ładnie ostatnio wyglądała Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: kolejne podejście 25.07.07, 22:25 Ja też chcę Wasze zdjęcia! To może wtedy się odważe i moje prześlę Odpowiedz Link
gaapa Re: kolejne podejście 25.07.07, 22:49 Raszelika,dzieki za zdjatka,kurcze,jaka jestes sympatyczna i urocza na tych zdjeciach.usmiech od ucha do uchaDyszka a od ciebie nici od Nin puste przyszlo,bez zalacznika. Balbinka,a dlugo juz tak jestescie jak mozna wiedziec?u mnie zwiazek na odleglosc skonczyl sie w 3 miesiace po jego wyjezdzie na drugi koniec polski,a bylismy wczesniej dlugo,oczywiscie mial byc slub i w ogole na cale zycie...pewnie bym z nim nigdy sie nie rozstala gdyby nie jego praca w innym miescie i teraz bylabym nieszczesliwa, sfrustrowana zona(poza tym mial nadopiekuncza mamusie i przeokropne nazwisko .a tak w 3 tygodnie od rozstania i czarnej rozpaczy poznalam mego obecnego meza i jestem z nim bardzo szczesliwa...no i tesciowa jest bardzo dalekosorry ze tak wypytuje o te sprawy,to taka juz moja babska natura...jestem romantyczka troche i uwelbiam sluchac roznych ciekawych historii zyciowych) Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 25.07.07, 23:33 gapciu, ja ci wysłałam, tylko mejl mi wrócił. zawsze_do_przodu, tobie też wysłałam. czym ty się w ogóle stresujesz? rozmiarem? jak cię to pocieszy, to ja bluzki i żakiety też mam 40, czasem nawet 42 - i NIGDY to się nie zmieni, bo po prostu mam takie bary. A w spodnie czasem się już mieszczę 38, czasem 36. Ale też nosiłam 40 i to ciasną. poza tym po pysku na pewno ci rozmiaru nie widać)) w międzyczasie zjadłam kawałek makreli. jeny, ale jestem zaaferowana tym całym procesem wysyłania zdjęć. może jeszcze jutro jakieś znajdę i powysyłam. Odpowiedz Link
raszelika Re: kolejne podejście 26.07.07, 15:02 balbina_alexandra napisała: > Raszelika jaki filolog? Tyż ang? Balbinko, nie, nie jestem filologiem angielskim, ale mam do takowych wielki szacunek Mój język jest dosc egzotyczny, wiec wolalalbym tego nie podawac na forum - nie zebym miala przed Wami cos do ukryciaWiecie juz co jem...mowilam Wam tez ze mam cellulit??? ale swiadomosc, ze to forum podczytuja takze inni co nie udzielaja sie tutaj jakos mnie przed takimi jawnym deklaracjami stopuje Mam wrazenie, ze wtedy dla osob "po fachu" bede bardzo czytelna i rozpoznawalna a na haslo wywolawcze:jezyk... beda wyskakiwac moje kulinarne grzechy posty pasujace do maniaczki diet, obsesyjnie wskakujacej na wage > > > Odpowiedz Link
raszelika kolejne podejście 26.07.07, 15:04 balbina_alexandra napisała: Raszelika jaki filolog? Tyż ang? Balbinko, nie, nie jestem filologiem angielskim, ale mam do takowych wielki szacunek Mój język jest dosc egzotyczny, wiec wolalalbym tego nie podawac na forum - nie zebym miala przed Wami cos do ukryciaWiecie juz co jem...mowilam Wam tez ze mam cellulit??? ale swiadomosc, ze to forum podczytuja takze inni co nie udzielaja sie tutaj jakos mnie przed takimi jawnym deklaracjami stopuje Mam wrazenie, ze wtedy dla osob "po fachu" bede bardzo czytelna i rozpoznawalna a na haslo wywolawcze:jezyk... beda wyskakiwac moje kulinarne grzechy posty pasujace do maniaczki diet, obsesyjnie wskakujacej na wage > > > Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 26.07.07, 15:29 zawsze_do_przodu - wysłałam ci jeszcze raz porządniejszą fotę. wsunęłam drugą porcję sałatki z arbuza i jestem głodna. Mam wrażenie, że to że się jakoś szczuło czuję to tylko pozór - bo jestem głodna. ech.. na wadze 63.2, jakby to było chociaż 62.3.. już taki mi się znudziło ważyć 63.. Odpowiedz Link
raszelika Re: kolejne podejście 26.07.07, 15:43 Chcialam się z Tobą Gaapciu podzielic nazwa tego specyfiku, ktorym to mam oczy zakraplac, ale cala sprawa z okulistką jest dosc frustrujaca! Nie chodzi raczej o Difadol (sugerowano mi to w jednej z aptek) bo to mają byc jakies tajemnicze krple do oczu do stosowania 3 razy dziennie. Po wyjsciu od okulisty odwiedzilam 5 aptek,w kazdej wprowadzajac w konsternacje magistra farmacji...w 6tej poddalam się i zadzownilam do przychodni, by dowiedziec, sie, ze Pani doktor juz wyszla, ze nikt mi nie moze pomoc i ze mam dzwonic dzis po 15...wlasnie odbylam rozmowe z recepcją i okazuje sie, ze dzis PAni doktor nie bylo i nie ma, ze wczoraj ktos sie pomylil, bo owszem Pani doktor jest jest po 15 lae dopiero jutro i znow nikt mi nie moze pomoc. Przychodnia prywatna, wizyty platne a ja od 2 dni nie moge zaaplikowac sobie leku, ktory mial mi pomoc i ulzyc...bo Pani doktor jest nieuchwytna, a oni nie moga tego zweryfikowac...Moze nie chodzi o superpilna sprawe, ale mimo wszystko - jest to frustrujace i kuriozalneze nijak nie mozna tego sprawdzic ja juz tam dzwonie dla zasady, z cieakwosci co to za lek...bo Pani doktor sprawila na nmnie wrazenie troche niezorientowanej... badanie zgola rutynowe...Pani mowila do mnie wciaz o plusach, podczas gdy mam minusy - takie drobne przejezyczenie wiec moze i leki jej sie pomylily chcialabym koniecznie sprawdzic czy taki lek w ogole istnieje i czy ta Pani wie, co tutaj napisala bo tak kurcze chyba nie powinno byc! Odpowiedz Link
ania838 eSBecka Fabryka Postów 26.07.07, 07:31 Nie normalnie jesteście niesamowite na 2 godzinki Was zostawić a tyle postów nawrzucacie, że potem jak sie czyta to nie wiadomo na co odpisać Podsumowując wczorajszy burzliwy dzień...... Wszystkie jesteśmy super laseczki eSBeczki!!!!!!!!!!!!!!!!! Wydaje mi się że ta dieta jest poprostu dla nas racjonalna, bo utrzymujemy wagę a jak chcemy tak naprawde zrzucić to my już tam znamy swoje sposoby ;P I nie chcąc popełniać błędów młodości (bo z tego co się zorientowałam wszystkie jesteśmy po przejściach) poprostu zdrowo i chudo się odżywiamy... Menu nawet dzisiaj nie wpisuje bo cos mi sie zdaje ze dnia dzisiejszego troszke pogrzesze Póki co zjadłam bułe z ziarnem, warzywkami, wędlinką i serkiem, a do pracy zabrałam 2 jabłka, ale na tym sie nie skonczy napewno Miłego dnia Ania Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: eSBecka Fabryka Postów 26.07.07, 08:43 Witam Wszystkie SBeczki! Dziś 4 dzień mojej pierwszej fazy (kolejny raz). Nie ważę się w ogóle, jestem przed okresem, więc sobie to podaruje, może za jakieś 2 tyg... Wczoraj mój organizm po warzywnym dniu się buntował, jelita jednak tego chyba do końca nie lubią Dziś w pracy kefir ogórkowy i trochę sałatki plus kilka rzodkiewek Nie mam pomysłu na obiad. Boję się jeść tyle jajek co ostatnio, bo mi skoczył cholesterol i to niestety ten zły Nie mam żadnych zdjęć na których się nie szczerzę do aparatu, a widzę, że Dyszka przysłała takie tajemnicze. Mam moje ostatnie jak leże jak wieloryb na plaży.... Odpowiedz Link
1dycha Re: eSBecka Fabryka Postów 26.07.07, 09:00 witam o poranku. aniu, balbino, gapciu, sihaja - wysłałam jeszcze jedno, na którym lepiej mnie widać )) zawsze_do_przodu, tobie też chcę wysłać, tylko wyściub nosa zza tego swojego nicka ) co do związków na odległość - ja sobie baardzo chwalę, też mam chłopa z doskoku, chocia zaniedługo to się zmieni. rano dokonałam pomiarów i obmiarów - niestety nie jestem zszokowana postępami. 63.2kg, za to bf 24.0%, udka, bioderko, pas bez zmian, za to w pseudotalii może 2cm. ale i tak jestem zadowolona. buziole Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: eSBecka Fabryka Postów 26.07.07, 09:16 widać )) zawsze_do_przodu, tobie też chcę wysłać, tylko wyściub nosa zza tego > swojego nicka ) Jejku co mam zrobić? Nie rozumiem, pewnie dieta mi komórki szare a nie tłuszczowe spala.... Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: eSBecka Fabryka Postów 26.07.07, 09:19 A tak w ogóle, jak sobie czytałam ten wątek, bo jestem na nim od kilku dni, to wiedzę, że macie słabość do piwka, mnie jakoś w ogóle nie kusi. Ja jestem winna, ale jak jestem na diecie to mnie nawet do alko nie ciągnie, choć nie powiem, miło sobie tak siąść przy winku i fajeczce (czasem palę, zazwyczaj na babskich pogaduchach przy winku)..... Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: eSBecka Fabryka Postów 26.07.07, 10:21 A jana wylocie, siedzę właśnie przed kompem słucham najnowszego Ch. Cornella - już nie mogę sie doczekać koncertu!!! - i jem sniadanko grzecznie zapijając truskawkową herbatką. Moje śniadanie jest piekne modelowe i idealnie zbilansowane - szczypiorek, rzodkiewka, ogórek, twarożek wieśniacki light wymieszany z resztą serka figura i kilka plasterków avocado (zdrowe tłuszcze), plus przyprawy piękne danie szkoda że wczoraj w nocy nie było tak pięknie, poszłam spać makabrycznie późno (nic takiego nie robiłam, ot komputerek, książeczka, wannna...) i zgłodniawszy nocą wchłonęłam słonecznik, orzechy włoskie i serek pleśniowy czosnkowy makabrycznie tłusty ale za to jaki pyszny . Powiem szczerze że odkryłam jakiś czas temu na sobie że tłuste zjedzone na noc nie tuczy, znaczy hamuje chudnięcie jak kto się redukuje, za to waga nie skacze. W przeciwieństwie do jakiś ciastek, bułek czy makaronów a nawet zwykłych owocow... Do pociągu zabieram drugi serek light, dwa jabłucha, kefir zerowy i standardowo jakieś batony proteinowe do zobaczyska! Odpowiedz Link
1dycha Re: eSBecka Fabryka Postów 26.07.07, 11:15 startuję w konkurskie na piękne śniadanie! zaczęłam od: 8: reszty marchewki z jabłkiem 11: właśnie pochłonęłam michę arbuza z ogórkiem, odrobiną fety - i (dla bilansu) mały kawałek makreli. przydałoby się jakieś zdrowe ziarno, ale nie mam pomysłu. zawsze_do_przodu, chodziło mi o to, żebyś też mi swoją fotę przesłała. też mam opór przed pokazywaniem pyska, ale jakoś się przełamałam buziole! Odpowiedz Link
ania838 Re: kolejne podejście 26.07.07, 12:49 no i tak jak sie spodziewałam troszke grzesznie w pracy a to za sprawą "aniowych imienin". Jest nas aż 5 na uczelni i tak latam od jednej do drugiej i zjadłam już 2 kawałki ciasta, troszke sałatki (makaron, pomidory, ogórki i nie pamietam co jeszcze) i 2 kieliszki wódeczki. I oby na tym sie skonczyło bo planuje isc na rowery dzisiaj i na drugą "aniową" imprezką Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: kolejne podejście 26.07.07, 14:23 Jestem głodna!!!! Dziś nic nie zrobiłam w pracy, tylko gadam z kumpelami i siedzę w necie! Jest gorąco i na niczym nie potrafię się skupić! Wypiłam dziśkefir, niestety przy zakupie nie zauważyłam i miał 5 g węgli a się mówi że na jedynce to do 4 g węgli na 100 gram produktu, no nie zauważyłam i sałatkę ale dosłownie małą miseczkę..... Ale właśnie wlewam drugą kawę już dziś. Pozdrawiam Dyszka doszło zdjęcię? Bo moja skrzynka jakoś szalała. Ja od Ciebie dostałam jedno. Odpowiedz Link
gaapa Re: kolejne podejście 26.07.07, 14:45 Ania, wszystkiego najlepszego z okazji imienin!!! hej.Dyszka, no w koncu cie zobaczylam!wiesz co,tak pomyslalam ze bardzo przypomniasz bachlede- curus,wiesz te aktorke. ja dzis S:2 kromki pieczywa pp,posmarowane tartearem z wedlina,w pracy 3 nektarynki,O: bulka zytnia z leczo sbckim, corny linea.mam chec na cos slodkiego,do wyboru lody algidy kawowe,corny linea i mieszanka studencka albo hawajska.co sadzicie?nie moge sie zdecydowac czym zgrzeszyc... Odpowiedz Link
raszelika Re: kolejne podejście 26.07.07, 15:54 Gaapciu, wyslalam Ci "okulistyczne wynurzenia" ale jakos te posty wylądowały nad "Fabryka SB-eckich postów" Aniu, jak to dobrze, ze wspomnialas o imieninch..oczywiscie pamietam date, ale jakos nie dotarlo do mnie ze to juz dzis! A mam kilka Anien w okolicy do obcalowania Tobie tez wszystkiego naj-imieninowego! I dziewczyny, czekam na fotki bo swoje wam wyslalam a jakos czuje sie pominieta...chyba ze ten gazetwoy mail tak jakos slabo dziala! Odpowiedz Link
ania838 Re: kolejne podejście 26.07.07, 16:33 Dzięki dziewczynki za zyczonka Ja też sie dzisiaj obcałowałam, że ho ho. Jakie to szczescie miec tylu kolegów w pracy przynajmniej raz w roku człowiek pożadnie sie wycałuje hihihihi A wrazając do mojego menu to dorzucam serek wiejski o 15. Zaraz ide na rowerki, później pewnie cos przekasze coby nie isc głodnym na piwko, bo znacie moja słabość Qrde kupiłam sobie ostatnio takie fajowe spodnie, że co do mnie ktoś zobaczy to mówią, że schudłam W sumie nie wiem o co kaman ale miło. Fakt waga troszkę spadła, ale tylko ciut czego oprócz mnie nie jest w stanie nikt zauważyć. Więc albo to efekt tych spodni, albo imieniny, albo sie podlizuja hihihi. Raszelika, zdjęcia już wysłałam. Czy ktoś jeszcze nie widział Ani o(",)o ??? Jeśli tak to mi napiszcie bo ja sie już pogubiłam komu wysyłalam a komu nie. Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 26.07.07, 17:14 czemu nie opieprzyłyście mnie za tego arbuza? a ja się dziwię że chce mi się spać i głodna, jak IG 72. fuck, stara a głupia ) ale dobrze że dowiedziałam się po, bo mi smakowało Odpowiedz Link
gaapa Re: kolejne podejście 26.07.07, 18:42 a wlasnie dzis wpadla mi w rece ksiazka agatsona,przejrzalam ja nawet,dawno nie czytalam jej.a propos arbuza wlasnie sie zdziwilam bo musze cie zmartwic dyszko,ma 103 IG.chyba jednak trzeba poprzestac na owocach jagodowych i wisniach lub jablkach. ja dzis dalam czadu,zjadlam i troche lodow i mieszanki hawajskiej (ostatni raz,ble ile cukru) i jeszcze 2 buleczki zytnie.nie wiem co mnie naszlo. Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: kolejne podejście 26.07.07, 20:03 Niestety zjadłam dziś pół kilo owoców: borówki amerykańskei i truskawki...ale pycha była. Poza tym: - kefir - trochę sałatki - i te owoce - omlet z pieczarkami, cebulką, szyneczką, pomidorami suszonymi i serkiem żółtym - dosłownie jak pizza To na tyle Acha - a Bu 4 oszeszki w czekoladzie Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: kolejne podejście 26.07.07, 20:26 Dyszka widać, że jesteś bardzo pozytywną osobą. Ja skończę w październiku 27 lat A bu ,a Ty? Pozdrawiam wszystkie inne dziewczyny. Odpowiedz Link
1dycha Re: kolejne podejście 26.07.07, 20:32 zawsze do przodu, my tu (prawie) wszystkie w okolicach 30 - a ja punkt 30. wściekła jestem na tego dzisiejszego arbuza, mam wrażenie, że dzień przez niego stracony. ale z drugiej strony - to niesamowite, jak czułam, że coś z tym iG arbuzowym nie tak )) podsumowując dzisiaj: s: kawałki marchewki 11: arbuz z ogórkami i ciut fety, kawałek makreli 14 arbuz z ogórkami i ciut fety 18: 2 ogórki świeże z pastą z makreli i serka w. (mniam! to będzie hit tego lata!) 2 łyżki masła orzechowego i jadę wypić browar. Odpowiedz Link
ania838 Re: kolejne podejście 26.07.07, 23:05 no i wróciłam z aniowej imprezki oto bilans: + kawałek pizzy + kawałek tortu + 2 browary = porażka dobrze, że Anny jest tylko raz w roku od jutra biore sie do roboty Odpowiedz Link
1dycha piątek,tygodnia koniec i początek 27.07.07, 09:14 dzień dobry wszystkim śpiochom! ja już jestem po porannych obmiarach i bardzo zadowolona z siebie melduję, że PROJEKT RYBA w zestawieniu z browarem przynosi nad wyraz dobre efekty - na wadze 62.9 i 23.9% bf! to chyba przez ten sport raz w tygodniu takie niesomiwte dekagramowe efekty )))) jestem bardzo z siebie zadowolona, mam nadzieję, że przez weekend wszystkiego nie popsuję. pozdrawiam cieplutko. Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: piątek,tygodnia koniec i początek 27.07.07, 14:05 Ja dziś kawa z mlekiem, 4 plastry bakłażana z serkiem żółtym i ziołami, no i niestety 5 herbatników Bebe..... Ale będzie ok i tak po tygodniu czuję się lepiej, bardziej płaski brzuch. Za chwilę okres więc muszę się nastawić że będę opuchnięta... Odpowiedz Link
gaapa Re: piątek,tygodnia koniec i początek 27.07.07, 14:22 jak tam dostalyscie moje zdjecia?ja dzis juz mam zamiar sie trzymac,wczoraj przesadzilam z orzeszkami,lodami i mieszanka hawajska.a dzis S: pol serka wiesjkiego nie light 2 plastry schabu corny linea O:serek wiesjki lihgt z bylka zytnia, nektraynka 6 kostek gorzkiej czekolady. kurcze,mam w ogole jakis niesamowity apetyt,chce mi sie weglowodoanow,zla jestem na siebie,nie wiem skad sie to wzielo tak nagle... Dyszka,gratuluje spadku! Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: piątek,tygodnia koniec i początek 27.07.07, 15:48 Ja się dziś trzymam, tzn ciągle ten bakłażan i ciasteczka bebe.... Ale powiem Wam że super się czuję taka - lekka, nieprzejedzona, dziś mija 5 dzień 1 fazy, a że z grzechami - no cóż, nikt nie jest idealny. Ale zawsze jest to malutki grzeszek grzeszulek..... Pozdrawiam. Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: piątek,tygodnia koniec i początek 27.07.07, 15:49 Chcę zobaczyć 6 na wadze, bo niestety jak schudłam ostatnio to do 70 kg....a mam 171 cm wzroctu. Ale ja jestem tym typem kobiety że jużprzy 66 kg czułam się super..... Odpowiedz Link
1dycha Re: piątek,tygodnia koniec i początek 27.07.07, 16:16 gapciu, zdjęcia do mnie nie dotarły zawsze_do_przodu - czy można cię jakoś zdrabniać? Np, Zawszciu, albo ZetDePciu? Nie chciałabym cię urazić, a linka masz straaasznie długiego ) Musimy być podobnie zbudowane; ja też przy 66 wyglądam ok., chociaż.. nie aż tak ok., jak teraz a tak dla jasności - spadek, który tak świętuję to spadek około PÓŁ KILO; od 7 maja schudłam całe 3.5kg. No, ale to i tak prawie rekord życiowy, więc jest co świętować Odpowiedz Link
ania838 Re: piątek,tygodnia koniec i początek 27.07.07, 16:38 zbieram sie od rana zeby coś napisać ale jakoś sie zebrać bo miałam wolne menu: 9.30 - bułka z ziarnem i wszystkim co możliwe , czyli warzywka, wedlinka, serek 13.30-14 - jeżyny (jeny jak zobaczyłam je jak Pan pod sklepem sprzedawał to musiałam kupić). Chyba zjadłam troszke za dużo bo prawie 0,5 l. 15- serek wiejski i narazie tyle Idę teraz na Pilates. I jak wróce to jeszcze cos małego przekasze bo znów dzisiaj ide sie spotkac ze znajomymi, wiec pewnie piwko bedzie. Troszke mi dzisiaj ciezko za sprawa wczorajszego grzesznego dnia, ale juz wróciłam na dobrą drogę. Strasznie sie w tym tygodniu opuściłam z cwiczeniami, byłam tylko raz na rowerach i dzisiaj ten pilates. Musze w takim razie jutro sie wybrac na rowery i w nastepnym tygodniu nadgonić Zajrze jeszcze wieczorkiem Buziaczki Odpowiedz Link
1dycha sobotaa 28.07.07, 09:51 witam Panie, jaka tu cisza zapanowała! wygląda na to,że co poniektóre wystraszyły się mojej twarzy, che che che ) ja melduję się karnie do raportu i zdaję co jadłam w piątek: s: serek w. 2s: jabłko o: sałata z łososiem i winegretem (w knajpie; mało tego) k: sałata z łososiem i winegretem (w innej knajpie, też się nie najadłam) pół butelki białego wina przed snem: łyżka masła orzechowego ja w ogóle zapomniałam napisać, że w zeszłą sobotę kupiłam masło orzechowe i w ramach programu dostarczania zdrowych tłuszczy dodaję sobie po łyżce do posiłków z węglami (żeby obniżyć IG). Nie chce mi się tego wpisywać - zaraportuję, jak się masło skończy ))) waga rano: 63.0. Do urlopu mniej już chyba nie będzie (( a potem tylko "z dołku". chodzi mi o przeciwieństwo "z górki". buziole Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: sobotaa 28.07.07, 12:57 Co do skrócenia mojego niku to nie wiem, może do przodu? Tak jakoś głupio długiego nicka wybrałam.... Ja niestety wczoraj w jedzeniu - ok, warzywa - ale w piciu - nie alkohol tylko kawa mrożona wprawdzie bez lodów i bitej ale na pewno było w niej trochę cukru, a była pyszna....i duuużżżaaa. Dziś omlet i a bu bułka.... Mimo, że przed okresem to czuję sie ok.... Ciekawa jestem jaka waga będzie za tydzień, ale muszę uważać z tymi grzeszkami. Nastał weekend! Fajowo! Wczoraj bardzo dużo spacerowałam, więc może tą kawę mrożoną spaliłam..... Odpowiedz Link
ania838 Re: sobotaa 28.07.07, 15:19 hej U mnie wczoraj 3 browary + kilka paluszków + 2 plastry wedliny o 1 w nocy = kiepsko!!!!! Troszke mi dzisiaj ciężko. A dzisiaj: 9 - 2 kromki Wasy + wędlina + plaster sera Hochland light + warzywka 11 - banan (o 11.30 byłam na spinniegu - qrde ale miałam power, pomimo efektów wczorajszego upojenia) 13.30 - około szklanka porzeczek czerwonych (tak na oko, bo z mich jadłam) teraz sobie pije lampke czerwonego winka aha 3 cukierki czekoladowe z wódka zjadłam w tak zwanym miedzy czasie 16 - kromka Wasy z serkiem piatnica i plasterkami pomidorka hymmmmm i dalej juz nie wiem co Musze sie od jutra poprawic bo znów sobie troszke odpuściłam Zaraz zmykam sobie troszke potrąbić na weselu a potam ide mecz z facetem oglądać, to moze być ze mną różnie, ale postaram sie trzymac Miłego popołudnia i wieczorku Buziaczki Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: sobotaa 28.07.07, 18:56 Dodu.....dobre!~!!! Ja dziś grzeszę oj grzeszę...omlet ale do tego bułka...pyszna była ....z pestkami dyni i słonecznikiem....no i potem 2 kulki lodów, teraz redsik....a potem robię pyszną pastę....z sosem ze świeżych pomidorów, brokułów i szparagów (zamroziłam sobie trochę w sezonie)....to wszystko w lekkim beszamelu.....mniammmm ale obiecuję, małą porcję zjem. Jutro post! Pozdrawiam. Odpowiedz Link
1dycha Re: sobotaa 28.07.07, 19:06 a ja melduję, co dzisiaj pochłonęłam, bo ilość gigantyczna i chaotyczna: s: pasta z serka w. i tuny kromeczka schulstad z masłem o. o: ZIEMNIAKI Z KEFIREM (to nie był mój pomysł((, trochę ogórków kromeczka schulstad z pastą z tuny oprócz tego raz na jakiś czas łyżeczka pasty, albo masła o. jeszcze coś zjem, ale nie wiem co. idę na piwo. buziole mydears Odpowiedz Link
1dycha Re: sobotaa 28.07.07, 19:06 zapomniałam o miniplackach z marchewki i białego sera z aspartamem; pycha! Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu niedziela 29.07.07, 15:03 Niestety: - kawałek (chudej jeżeli to możliwe) karkówki - kawa mrożona mielona z czekoladą - 2 nektarynki - makaron z wczoraj - już dziś nic nie jem... Odpowiedz Link
ania838 Re: niedziela 29.07.07, 18:21 uuuuuuuuu uuuuuuuuuuuuuu uuuuuuuuuuuuuuuuuu A gdzie się wszystkie podziały????? Pewnie grzeszycie!!!! U mnie weekend w miare poprawnie, choć jakoś mi troszke ciezko. Dzisiejsze menu: 10 - 3 kromki Wasy posmarowane serkiem piatnica + plasterki pomidora 13 - porzeczki (tak na "oko" to około szklanki) 15 - 2 łyżeczki masła orzechowego (Dyszka ale mi smaka narobiłaś ze sobie tez kupiłam - mniam) 15.30 - warzywa na patelnie i tak sie najadłam ze nic mi sie juz nie chce..... hymmmm a chyba powinnam Odpowiedz Link
1dycha Re: niedziela 29.07.07, 20:26 oj, aniu jak się taką ilością najadasz, to znaczy że już naprawdę się wyrobiłaś )) mnie to dopiero po dzisiejszym wstyd - cały dzień jedzony, z wszystkimi rzeczami, których postanowiłam nie jeść, ech: wczoraj jeszcze: 2 ogórki z pastą rybną dzisiaj: s: 2 jajka namiękko, kromeczka schulstad z masłem o., ogórki 12: miska marchewki, łyżka fety 16: 4 kromeczki schulstad z żółtym serem 20%, majo i pomidorem (dużó) 19: kromeczki z fetą żółtą 20: kremeczka z fetą żółtą oprócz tego zbyt często paluch lądował w słoiku z masłem o. ech, od jutra poprawa.. Odpowiedz Link
gaapa Re: niedziela 29.07.07, 21:39 hej kolezanki.jednyna pozytywna strona weekendu bylo to,ze bylam na dzialce nad jziorem,plywalam i chodzilam na spacery. niestety dieta pozostawiala duzo do zyczenia,glownie jesli chodzi o alkohol...byl i browar i wino.ale przeczytalam nowego shape'a i postanowilam od jutra dostosowac sie do rad odnosnie zwiekszenia metabolizmu.chce schudnac przed urlopem ktory to zaczyna sie 13.08.to juz tak niedlugo,nie moge sie doczekac.mam nadzieje ze bedziecie mnie mobilizowac,bo prawde mowiac ja sama trace motywacje.buziaki Odpowiedz Link
nin4 Re: niedziela 29.07.07, 21:39 uff... jestem, w końcu. Wyobraźcie sobie że padł mi internet, tzn miałam jakieś problemy z serwerem przez 3 dni i myślałam że wykituję po prostu. To się nazywa uzależnienie!!! A myślałam że tylko dietowanie tak mnie pochłonęło Ogólnie weekend maksymalnie beznadziejny, w sensie dietkowym, of kors! Zarówno wczoraj jak i dzisiaj miałam napady orzechowe, w zatrważających ilościach, poza tym mieszałam węgle z tłuszczami jak opętana. Jestem pewna że kilo więcej jak nic! Dobrze że wagi nie mam, bo bym musiala gorzkiej na pocieszanie sobie zapodać. Ale jutro z rana wybieram sie na siłownie i tak dokonam pomiarów i dam znać wieczorkiem Jak czytam wasze jadłospisy to idealne wręcz mi sie wydają! Hej, a macie jakieś uzależnienia, bez których nie jesteście w satnie nawet dnia przetrwać? Ja mam, gumy do żucia, jak ich nie mam pod ręką, to pożeram wszytstko inne. Próbowałam sobie odwyk zrobić i sie źle skończyło +kg Dobrze że ten weekend sie już kończy - w tygodniu lepiej sie trzymam... Odpowiedz Link
1dycha Re: niedziela 29.07.07, 21:46 o, widzę że nie ja jedna w łykend sobie poluzowałam.. nin - też tak mam, że jak jestem z dala od netu, to aż mi dziwnie. gapciu - kup sobie jeszcze jedno bikini - albo chociaż pooglądaj, to pomaga też jestem po lekturze Shape, ale jakoś nic dla siebie tam nie znalazłam (jak co miesiąc). Ja to chyba kupuję tę gazetę tylko po to żeby pooglądać sobie obrazki i się w ten sposób motywowoać loguję się ponownie, bo zapomniałam wylistować dwóch batonów corny linea. właśnie się obudziłam z popołudniowej drzemki, która niekontrolowanie zajęła mi 4 godziny - i nie wiem co ze sobą zrobić.. spać mi się nie chce, robić też mi się nie chce.. chyba będę się smędzić po domu jak zombie - a to źle wróży dietce Odpowiedz Link
nin4 Re: niedziela 30.07.07, 06:40 Co prawda nie czytałam Shapa, ale słowa "od poniedziałku" mają na mnie zbawienny, motywacyjny wpływ Więc póki co jestem juz na nogach i wybieram się na siłownie (najbardziej chyba żeby się zważyć, bo boje się że mogłam przekroczyć magiczne 55 co zdecydowanie oddala mnie od upragnionych 52) Dlaczego najtrudniej zrzucić ostatnie kiloski, no dlaczego Gdzieś tam wyczytałam, że jakaś lasencja, ważąca 51 kg przy 165cm przeszła na Montignaca i przytyła 2 kg - to by potwierdzało, że po osiągnięciu wagi idealnej dla organizmu (przynajmniej w jego mniemaniu) nie ma szans na dalsze spadki I możemy sobie dietować do upadłego a i tak jak przez chwile odpuścimy, to wszystko wraca do stanu "idealnego". Mimo to, do boju!!! Plany na dziś: S - standard (płatki z jogo) O - mięcho z zieleniną, albo cottage z zieleniną P - coś na pewno K - soczewica z czymś tam Czy myślicie że jak nie mam serka wieśniaka chudego, to lepiej odpuścić czy szamać sobie z warzywami taki 4-5%??? I czy na śniadanie powinnam dodatkowo jakis owoc albo warzywo? Chyba za mało warzyw zjadam... Odpowiedz Link
ania838 od kiedy poprawa?? - odp. od poniedziałku o(",)o 30.07.07, 07:34 No widze, że wszystkie nagrzeszyły w weekend . No kto wymyślił te weekendy???? Te imprezki!!!!!!!!!!!!!Te grille!!!!!!!!!!!!!!! A takie jestesmy porzadne w tygodniu a jak weekend nadejdzie to hulaj dusza Ja do grzeszków niedzielnych dorzucam piwko - kolega mnie wieczorem wyciagnął. Nin zgodze sie z Tobą ze najgorsze sa te ostatnie kilogramy a jak sobie człowiek tylko odpuści to moment waga skacze do góry... U mnie dzisiaj 49 kg (czt,50-51 - bo moja waga chyba tyle zaniża, ale wazne ze zawsze na tej samej sie waze) rano na czczo!!!!!!!!! jupi!!!!!!!!czyli malutki spadek w dół Kolega z którym wczoraj sie spotkałam powiedział mi ze strasznie schudłam i boczków juz nie mam (maniak boczków a menu na dzisiaj 6 - 3 kromki Wasy (1 z serkiem piatnica + 2 plastry pomidora, 2 - z wedlinka i warzywkami) 7.30 - czekoladka z advokatem - fuck, tylko weszłam do pracy a juz za czekoladke chwyciłam 10 - serek wiejski 13 - jabłko 16 - obiad, ale jeszcze nie wiem co -moze jakas piers gotowana bo dawno nie jadłam 19.30 - 2 łyzeczki masła orzechowego Na 18 ide na pilates i wogóle to postanowiłam sobie zrobic taki trenningowy tydzień, tzn. od poniedziałku do soboty na przemian raz pilates, raz rowerki No to tyle na razie do boju, do boju..... Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu ostateczne podsumowanie weekendu 30.07.07, 08:46 Tragedia - jeżeli chodzi o weekend. Tzn znając mnie mogło być gorzej! Tradycyjnie rzuciłam się na tofifi i toblerone białe - mniam. Oglądałam program o dietach....no i niestety mówili, że jak człowiek sobie tak odmawia jakieś gruby produktów - to potem kiedyś się napcha na całego i ja tak mam. Ale pozostaję przy SB,bo uważam, że dobre jest to unikanie węgli, ale potem jak schudne do 66, chciałabym umieć jeść wtedy kiedy jestem głodna, nie narzerać się...... Dziś w pracy będzie następująco: - mały jogurt naturalny - potem sok pomidorowy - od 13 będę popijać kolejny jogurt - plus oczywiście kawa - jak dobrze, że lubię gorzką.... Będzie dobrze, muszę w to wierzyć!!!! Pozdrawiam. Odpowiedz Link
1dycha Re: od kiedy poprawa?? - odp. od poniedziałku o(" 30.07.07, 09:44 witam po łykendzie (chociaż ja to i przez łykend dyżurowałam tydzień rozpoczęłam od ataku złości i rozpaczy - waga znowu 64. Skutecznie mi ten widok odebrał ochotę na śniadanie, w ogóle ochotę na cokolwiek. w tych okolicznościach nie czuję się upoważniona do udzielania komukolwiek rad i porad, po sama jak widać coś robię ciągle źle. ale nin, może rozważysz zmianę śniadanka? jogurty są pyszne ale nie są optymalne.. no i nie piszesz jakie płatki wcinasz. może zamiast tego jajeczka albo wieśniak? albo owsianka? niestety z "ostatnimi kiloskami" tak już jest, że spadają powoli, albo wcale... tylko czemu u mnie tych "ostatnich" jest aż SZEŚĆ? cholera, przecież mój cel nie jest jakiś abstrakcyjny... ech, jeszcze pięć dni walki, potem urlop, a potem z powrotem walka z tym co przybędzie na urlopie.. i tak już chyba będzie do końca życia Odpowiedz Link
tripcafe Re: od kiedy poprawa?? - odp. od poniedziałku o(" 30.07.07, 13:03 Ozesz baby, tydzien nieobecnosci i nie daje rady wasz przeczytac! probowalam, zaczelam, widze sie sie fotami wymieniacie i ja tez Was chce zobaczyc Swoje nowe tez mogie podrzucic, a co mi tam. Wracam na diete i forum bo koniec na razie z wyjazdami. Trza sie zebrac i w koncu prace mgr napisac. I schudnac przy okazji z 15 kg. Nie wiem co dzis zjem, poki co pol puszki tunczyka, 3 ogory malosolne z almette ogorkowym, 2 jajka z majo i resztka arbuzika. Buzka Odpowiedz Link
gaapa Re: od kiedy poprawa?? - odp. od poniedziałku o(" 30.07.07, 13:40 no to od poniedzialku...a ja wlasnie stosujac sie do rad shape'a w weekend poplasalam w wodzie w jeziorze (niby uprawialam wodny aerobik ale tak serio to sprobowalam pobiegac w wodziekurcze,meczace jest to musze przyznac.poza tym poszlam na spacer ala nordic walking,z kijkami znalezionymi w lesiemusze poczytavc cos na ten temat,moze warto sobie kupic takie kijki? ja dzisS:serek wiesjki,kormka chleba ciemnego(niestety nie pp),wedlina,kawalek pomidora.w pracy corny linea= 2 kostki mlecznej czekolady.O:serek wiejski +2 kromi chleba +wedlina.nektarynka malutka.nie mam dzis czasu niestety nic przyzradzic,ide do drugiej pracy,a potem do fryzjera.mam nadzieje ze dzis serki wiesniackie bede konsumowac. a co do bikini to nawet to juz na mnie nie dziala...mam ochote na buleczki drozdzowe,czekolade,ciastka,zgroza po prostu... Odpowiedz Link
raszelika Re: od kiedy poprawa?? - odp. od poniedziałku o(" 30.07.07, 13:49 Dyszka, trzymaj sie i nie przejmuj 64...u mie wczoraj pokazalo iecozrem 67,00 a dzis rano znow 65,5, czyli po 2 tygodniach -2, mimo, ze najadlam sie lodow za wszystkie czasy... to moze chwilowe wachania, stiwerdzam, ze lepiej sie tka codziennie nie wazyc, albo zachowac dystans do wagi a jak pomiary? ja wlasnie odgrzebalam metr, ale jeszcze sie nie mierzylam.... Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: od kiedy poprawa?? - odp. od poniedziałku o(" 30.07.07, 14:30 A jakie wy pieczywo jecie? Bo przecież na jedynce nie można???? Już szczerze mówiąc nie wiem co jeść, ciągle to samo mam wrażenie....może dziś zrobię zupę brokułową....z rokpolem..... Odpowiedz Link
ania838 Re: od kiedy poprawa?? - odp. od poniedziałku o(" 30.07.07, 19:48 eeeeeee do du..!!! Nie będę rano wpisywać jadłospisu bo i tak ciagle jem co innego niz zaplanowałam. Dzisiejszy jadłospis po modyfikacji: 6 - 3 kromki Wasy (1 z serkiem piatnica i pomidorem, 2 - z wedlinka i warzywkami) 9.30 - serek wiejski (no właśnie jak to jest z takim normalnym wiejskim, bo ja ostatnio jadam taki bo nie moge znaleźć w pobliskich sklepach Piatnicy 3 %) 11.30 - sałatka warzywna + 3 kieliszki wódki (nieźle sie poniedziałek zaczął) - koleżanka przyniosła na imieniny - składniki:kapusta pekińska, papryka, groszek, kukurydza, fasolka i zupka chińska!! 16.30 - nektarynka + jabłko 17 - 3 łyżeczki masła orzechowego - ło ale mnie wciągnęło 19.30 - wafel ryżowy z seriem feticos i pomidorkiem załączniki: 5 czekoladek jeny dzisiaj to przesadziłam ale mnie jakiś głód dorwał Dobrze ze sie zebrałam chodziaz na Pilates zebrałam, ale nie chciało mi sie jak cholera. Tripcafe!!!!!!!!!!! Gdzieś Ty sie podziewała??? Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: od kiedy poprawa?? - odp. od poniedziałku o(" 30.07.07, 20:24 - jeden mały jogurt nat - 1 mały sok pomidorowy - 6 pierogów ze szpinakiem i ricottą - 1 bułka z szynką i serem - pół princessy - jogobella light z jeżynami świerzymi - 1 nektarynka aaaaaaaaaaaaaaaaa Odpowiedz Link
gaapa Re: od kiedy poprawa?? - odp. od poniedziałku o(" 30.07.07, 20:48 ja sie zalamuje...mam chec tylko jesc i jesc...a teraz pije Leszka.kurcze,moze od 01.08 sie zmobilizuje?mam wrazenie ze wciaz jem to samo,musze to absolutnie zmienic,koniec z kanapkami i serkami wiejskimi na obiad. najgorsze ze po prostu chyba moja psychika chce jescwalcze ze soba.ale chce do urlopu (to juz 13.08!) podietowac zeby potem sie nie denerwowac ze przytylam... wykupilam karnet na silownie na 3 miesiace.i co?i w zeszlym tygodniu bylam raz...porazka.i co bedzie? Odpowiedz Link
1dycha Re: od kiedy poprawa?? - odp. od poniedziałku o(" 30.07.07, 20:51 Dodu, może ty sobie postanów, że jutro zjesz "dużo pysznych esbeckich rzeczy"? bo widzę, że postanawiasz zjeść mało, a potem jesz co popadnie, bo jesteś głodna (ja też tak mam gapciu, mnie zawsze w shapie powalają na kolana jadłospisy.. jakbym tyle wcinała to już dawno byłabym 10kg cięższa, che che a ja dzisiaj mało wzorcowo: s: 2 kromki schulstad z feta 0% 12: dwie nektarynki 16: sałata z kurczakiem i owocami (trochę majo tam było) 20: czerwona fasola, tuna, łyżka majo, 2kanapki scjulstad z serem 17%, kawałek pomidora, garść orzechów. obawiam się, że na tym nie koniec, bo przede mną nocka (( buuu Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: od kiedy poprawa?? - odp. od poniedziałku o(" 30.07.07, 20:57 Wiem Dyszka. Ja jem z nudów, ze zmęczenia....itp. Wracam z pracy i jestem głodna.....no to zjem coś.....jak nie jestem na diecie to jest tragedia!!! Naprawdę! Jestem totalnym leniem śmierdzącym. Odpowiedz Link
tripcafe Re: od kiedy poprawa?? - odp. od poniedziałku o(" 30.07.07, 22:03 Ania-> bylam najpierw 9 dni w Trojmiescie moim ukochanym a potem jeszcze u mnie na dzialce, nad Bugiem, jakies 50 km od Wawy musze sie przyznac- zjadlam troche lodow waniliowych ale w porownaniu do ostatnich szalenstw to nic! Odpowiedz Link
1dycha Re: od kiedy poprawa?? - odp. od poniedziałku o(" 30.07.07, 22:14 Dodu, to zjedz coś przed wyjściem z pracy, żebyś nie wracała tak totalnie wyposzczona. Garść orzechów popita wodą nieźle robi. Ale może to być też jabłko albo pomidor. Na wszystko jest metoda, nawet na głoda. Odpowiedz Link
nin4 Re: od kiedy poprawa?? - odp. od poniedziałku o(" 31.07.07, 08:16 ło rany, ale ze mnie lenistwo wielkie... wstałam dzis o 6 z zamiarem udania sie na step i juz byłam gotowa i nagle tak wielka niechęć mnie wzięła, że zostałam w domu No po prostu porażka! Ale wiem też z własnego doświadczenia, że jak nie mam ochoty, to często bywa tak, że nawet jak już sie zmuszę i dotrę na sport, to i tak robię wszystko na odwal się i jeszcze bardziej się z tego powodu frustruję. Ale, wiem że dziś jeszcze jest Body Pump czyli wspólne wyciskanie ciężarków, które bardzo lubię i na pewno w czasie lanczyku się wybiorę Poza tym, nie wiem czy to tylko moja przypadłość, ale zauważyłam ostatnio, że mimo iż latam na siłownie i aerobik, to raczej nie chudnę. Wydaje mi sie że odżywiam się tak samo, więc choć ciut ciut powinnam zauważyć tendencji spadkowych. I ja nie mowie wcale o wadze, bo wiem ze mięśnie ważą itp, ale o wymiarach, spodnie jakie były, takie były, buuu..... Dużo bardziej chudłam nie ćwicząc a jedząc trochę uważniej. I czasem to mnie nachodzą wątpliwości czy w ogóle warto się tak męczyć... Kiedyś gdzieś wyczytałam, że nieważne ile by się ćwiczyło, jak się człowiek odpowiednio nie odżywia to i tak nie będzie chudł! Ze ćwiczenia fizyczne to zaledwie ułamek w walce o zgrabną sylwetkę. I niestety im dłużej ćwiczę tym bardziej potwierdza mi się ta teoria Wiadomo, że sport podnosi apetyt a w moim przypadku to go zatrważająco podnosi, a ja jeszcze sobie bardzo mądrze tłumaczę "skoro ćwiczyłam, to moge sobie pożreć te dodatkowe ........... (tu wstawić: orzeszki, czekoladkę, batonik zbożowy, czekoladkę, czekoladkę...) I koło się zamyka. Och, ale ponarzekałam... od razu mi lepiej Nic to, menu na dziś: S - płatki (owsiane! żadnych innych sie nie tykam)z jogurtem O - cottage z zieleniną albo rybka z zieleniną P - jabłko (mam jeszcze gorzką w szufladzie) K - myślałam nad rybką z orzechami (moja obsesja) Balbinka, a jaką ty tą owsiankę rano wsuwasz i w jakich ilościach, bo mi wychodzi ok 80 gramów. A tak w ogóle miłego dzionka dziewczynki Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: od kiedy poprawa?? - odp. od poniedziałku o(" 31.07.07, 08:44 Ja wstaję tak, że myję się, maluję, ubieram i do pracy. W pracy jem - to co sobie przyniosę. Np dziś 2 małe jogurty.Potem umówiłam się z kumpelą w mieście, więc wrzucę jakąś sałatkę Postaram się jak mogę być dobrą sbeczką.... Muszę coś zminić w moim stylu życia. Nie chce mi się chodzić na siłownie, chodziłam w czerwcu, a teraz nie wykupiłam karnetu. Plecy mnie bolą coraz bardziej i naprawdę muszę coś zmienić. Nie chcę tu narzekać. Dlatego mam nadzieję, że mi się uda. Teraz zapisuję się z kolezanką na bicze wodne - 10 razy 180 pln i będę chodzić na masaż całego ciała. To jest plan na dwa miesiące.Za 5 tygodni jadę na targi i z doświadczenia wiem, że te wszystkie kolacje itp...musze zamawiac sałatki!!!!!! Odpowiedz Link
balbina_alexandra Rączki całuję i do nózek padam pięknym paniom! 31.07.07, 12:03 Witajcie siostry w niedoli! Melduję się wakacyjnie darujcie literowki bo klawiatura której aktualnie używm podowuje u mnie mega wkurw grrrrrrr... no ale nic to, nic to. Co tam u was my dearest? Nie ukrywam, ze się obijam. nie robie nic nie licząć spacerów i zakupów od czasu do czasu dieta poszła u mnie na zieloną łączkę, z pewnością kg do przodu będzie, ale co tam będę się martwić później, póki co wchodzę swobodnie w 36 rozmiar więc się nie stresuję (nabyło się to i owo, to i się przymierzało). Moje menu beznadziejne, choć od wczoraj staram się jeść nnieco lepiej. Menu składa się z serka wiejskiego, twarogu, serka homo, chudego kefiru i owocow wszelkiej maści (dziś już zeżarłam dwa śniadania - serek homo z jeżynami, a przed chwilą jogurt z jagodami). Wiem wiem ze to czysta fruktoza, cukry, owoce ograniczamy i jemy tylko do 15 ale nie mogę się opanować! Te jabluszka swieze, jagódki, maliny, brzoskwinie... póki jest sezon, trza korzystać. Trudno będę się odchudzać jak wrócę, czyli za tydzień. W moim menu codziennie jeszcze jedna duza porcja lodów, czasem nawet dwie (ale bez grzesznych dodatków typu bita śmietana). W weekend doszły przepyszne kruche babeczki z nadzieniem (M. sobie kupil, to jego wina! przeciez nie bede patrzec jak on je...). Co tu kryć, obżeram się jak małe prosie... Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Rączki całuję i do nózek padam pięknym paniom 31.07.07, 12:08 Widzę że wszystkie wpadłyśmy w pewien dietowy marazm, ech...odpuścilam sobie chwilowo, myślę że może dzięki temu wrócę na drogę cnoty za jakis czas? Co do reszty - fotki moge podesłać ino jak wrocę bo tu ze sobą nie mam za bardzo (choć chyba M. ma tu gdzieś moje czerwcowe foty... gotta ask). Nin, nie mam malej wagi kuchennej (jeszcze!) i nie wiem ile tych platków daję.Kupuje rozne, wrzucam do wielkiego pudła i najczęsciej biorę cztery łychy - w sumie płaskie raczej. Ale ja do tego dorzucam niecfo chudego twarozku wiec razem z kefirem robi mi sie wielka micha. Odpowiedz Link
tripcafe Re: Rączki całuję i do nózek padam pięknym paniom 31.07.07, 17:13 Bry kobitki Mam 8 czekolad (znaczy juz 7 i 2/3) Ktora chce? Oslabiona bylam po odpompowaniu z moich zyl 450ml krwi ( a ile sie na to naczekalam! 3 godziny, tyyyle ludu przyszlo) wiec sie posilic musialam, same rozumiecie, prawda? Tylko po co kupilam jeszcze te cukierasy marcepanowe, malagi, tiki taki i kasztanki( w sumie 200g)? Oł łel, cala ja. Usypiam Buzka Odpowiedz Link
gaapa Re: Rączki całuję i do nózek padam pięknym paniom 31.07.07, 18:43 nie bede pisac znow jadlospisu,znow by;l bez sensu. Nin, mysle ze jesli chce sie schudnac to cwiczenia+dieta=bilans ujemny.nie ma bata ,jakby sie cwiczylo duzo aerobow np biegalo,ale tak naprawde solidnie,nawet jedzac tak jak my jemy na pewno by sie schudlo.poza tym wzrost masy miesniowej powoduje ze spala sie wiecej kalorii.poza tym modeluje sie cialo,jest jedrniejsze,no i ten cellulit jednak bez cwiczen ani rusz sie nie zmniejsza,przynajmniej z moich obserwacji.ale tak gadam,sama przestalam ostatnio cwiczyc. na szczescie juz jutro zaczyna sie nowy miesiac!nie ma juz tlumaczenia zadnego.koniec z lakomstwem.pomozecie? Odpowiedz Link
tripcafe Re: Rączki całuję i do nózek padam pięknym paniom 31.07.07, 18:53 taak, od jutra musi nam isc lepiej Odpowiedz Link
ania838 Re: Rączki całuję i do nózek padam pięknym paniom 31.07.07, 19:36 Witam dziewczynki Pisze teraz dopiero ponieważ rano jest bez sensu wpisywać bo i tak ciagle cos zmieniam: 6 - szklanka mleka z płatkami 10.30 - jogurt z musli 15.30 - kulka mozzarelli z pomidorkiem 19 - 2 łyżeczki masła orzechowego a teraz piwko i mam jeszcze jedno i tez je wypiję załącznki: 2 kawałki czekolady + 2 cukierki czekoladowe - jeny nie da sie bez tych załączników, widocznie mój organizm potrzebuje bo niczego nie słodze i na max ograniczam cukier. Niedawno wróciłam z rowerków, ale kipesko mi sie jechało bo nastrój podły, stąd tez te piwka. Gaapa (bo Ciebie tak to interesowało) - koniec love story Zerwaliśmy wczoraj. Wczoraj byłam wkurzona, rano sie smiałam z tego, a tereaz mam doła - siedze, pisze i rycze...... Niby byłam przygotowana bo psuło sie od jakiegoś czasu ale sama swiadomosc bycia samej mnie troszke zdołowałam. Wszyscy chodza dzisiaj i mówią mi na około "nie był Ciebie wart", "gówniarz - faceta Ci trzeba" i w sumie wcale nie było mi tak z nim dobrze, ale teraz jakos tak smutno. Właśnie kolega z pracy (który mi sie podoba) chciał mnie gdzies porwac, ale nie mam nastroju, bede siedziec i ryczec, bo jak jechałam na rowerach to juz mnie brało. Jutro mi przejdzie to sie na jutro umówiłam. Qrde kolegów mam tyle że hoho, przelotnych związków jeszcze wiecej a faceta na stałe nie moge mieć. No nie wychodzi mi i tyle. Moja przyjaciółka powiedziała mi dzisiaj: "a co Ty sie Misia przejmujesz, Ty masz takie powodzenie ze siadziesz na piwie i juz Cie podrywaja" - w sumie i racja ale dzisiaj mam mega doła ehhhhh no to wylałam smutki. ale co dzisiaj pocieszyło waga 49 kg, wyciagnełam spodnie z II liceum i zmiesciałam sie (a rok temu był dramat). Dziewczyny w pracy jak mnie zobaczyły to powiedziały: "nie chodź już na te rowery bo znikniesz niedługo" . Chyba rzeczywiscie jakis efekt jest choc waga w miejscu . No to biere sie za siebie bo trzeba na podbó uderzyć druta pokarze (tzn. aparat) + dołeczki = wszyscy moi.....tiaaaaaaaaaaa Qrde jak przyjaciółki juz dla mnie jesteście Odpowiedz Link
nin4 Re: Rączki całuję i do nózek padam pięknym paniom 31.07.07, 20:54 oh, Anula, strasznie mi przykro Wiesz, ja myślę, że wszystkie uczestniczyłyśmy w twoim związku, bo zaczął się tu na forum. Ciężko pocieszyć w takiej chwili, ale może koleżanki mają rację? Może to właśnie ten kolega z pracy jest ci przeznaczony, kto wie... A wiesz, ja zawsze żałowałam, że się za młodu nie wyszalałam porządnie i nie miałam facetów na pęczki, właśnie takich wręcz przelotnych! Nio, nio, łepek do góry i już nie płakać, widocznie tak miało być i już! Odpowiedz Link
1dycha Re: Rączki całuję i do nózek padam pięknym paniom 31.07.07, 21:20 Aniu, no mogę stwierdzić czy chłop był cię wart, bo go nigdy nie obejrzałam. ale wartość dodana w postaci szerszego wyboru.. hm... można pozazdrościć ) twoje zdrówko - też mam dzisiaj nastrój piwkowy. to przy okazji i twoje zdrówko wypiję)) a moja dieta dzisiaj w gruzach. do lunchu wszystko się trzymało, ale po lunchu.. hmm... seria kanapek z masłem orzechowym i miodem to chyba nie jest to co esbeczki lubią najbardziej Odpowiedz Link
gaapa Re: Rączki całuję i do nózek padam pięknym paniom 31.07.07, 20:58 ooo...widocznie to nie bylo to.choc zawsze jakis tam zal jest,zwlaszcza ze pamieta sie dobre rzeczy glownie. w kazdym razie na figure rozstania dzialaja super.przynajmniej zawsze tak bylo u mnie...to taki pozytywny aspekt.poza tym zawsze tak jest ze jak cos sie konczy to po to, zeby moglo sie zaczac cos nowego ale jestes super dziewczyna i nie masz co sie martwic,na pewno ta druga polowa na ciebie czeka. u mnie beznadziejnie Odpowiedz Link
gaapa 01.08 01.08.07, 07:28 no i juz sierpien...wracam juz na wlasciwa dorge.wlasnie zjadlam jogurt naturalny bez cukru,niestety pusta lodowka...jeszcze tylko 3 dni i weekend!!!caly wolny weekend.kiedy idziecie na urlop? Nin jeszcze tak dodam,ze jak duzo cwicze to tez mam wiekszy apetyt,tak naprawde diete jest duzo lawiej trzymac nie cwiczac Ania jak nastroj/ ja juz postanowilam skonczyc z biadoleniem Odpowiedz Link
ania838 SIERPIEŃ 01.08.07, 08:26 Gaapcia, nastrój troszkę podły, nadal mi smutno , ale musze sobie jakos poradzić. Oczy mnie dzisiaj szczypią jak cholera, pogodnego wyrazu twarzy tez raczej nie mam, no cóż tak to juz bywa z rozstaniami. Niestety jestem uczuciowa i potem chodze, mysle, wspomniam, mimo ze oboje tego chcielismy. Dzisiaj sie chyba wieczorem wyrwe gdzie to moze wyluzuje..... Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: SIERPIEŃ 01.08.07, 08:57 Ania, będzie dobrze. Ja dwa lata temu rozstałam się po 5 latach związku - a następnego dnia miałam rozmowę kwalifikacyjną! Jasny cień do oczu, gadana - i praca była! Teraz już długo jestem z nowym facetem ,ale faza singla nie przeszkadzała mi - szalałam na imprezach, wyjazdach weekendowych. Trzymam kciuki, żebyś też pozytywnie myślała i znalazła fajnego mężczyznę!!!! A co do jadłospisów - wczoraj dwa małe jogurty (naturalny i owocowy light jogobelli - ma mało węgli), sałatka i kawa mrożona.... Położyłam się głodna spać i było miło, no i spacerowałam dużo Pozdrawiam Odpowiedz Link
1dycha Re: SIERPIEŃ 01.08.07, 09:58 witam. a ja jestem sfrustrowana na maxa. waga znowu pokazaa 64 - czyli wróciłam do pkt wyjścia sprzed 2 miesięcy. przez dwa miesiące nie udało się NIC. marzenie, źeby dobrze wyglądać na plaży poszło się kochać i już się nie zrealizuje. oczywiście po powrocie z wakacji będę uruchamiać najpierw projekt likwidacji skutków wakacji, a potem przygotowań do sylwestra (które chyba rozpocznę we wrześniu, może do grudnia uda się schudnąć chociaż kilo) ale szczerze mówiąc to naprawdę mam dość, chce mi się rzygać na myśl o tuńczyku, o ogórkach i w ogóle o jedzeniu. wiem, źe to śmieszne i że ludzie mają większe problemy, ale jak przystało na poważną trzydziestolatkę, popłakałam się jak zobaczyłam dzisiejszy wynik. bueee...(((( Odpowiedz Link
nin4 Re: SIERPIEŃ 01.08.07, 11:01 Dyszka, ja doskonale cie rozumiem!!! Mam dosc dietowania, najgorsze ze ja juz nie potrafie inaczej jesc niz zgodnie z dieta, tzn. grzesz i czasem nawet na maxa, ale chodzi o to ze jak patrze na kolezanki nieodchudzajace sie to mnie zazdrosc sciska patrzac jak... malo one jedza!!! Naprawde!!! Duzo mniej ode mnie, ale za to normalnie, w sensie jedza troche zupy, pare ziemniaczkow i mięska, no i jakis deser. A ja fura, po prostu fura jarzyn, czasem porownuje nasze talerze i czuje sie jak maksymalny obzartuch. I efekt jest taki, że one spokojnie najedza sie na pare godzin a ja mimo iz rozepcham zoladek swoim zielskiem to 2 godziny pozniej zaczyna mnie glodek brac i cos za mna zaczyna chodzic, a to jabluszko, a to kawalek gorzkiej a w domu powtorka z rozgrywki Tez mam dosc tunczyka, płatków, ciągle tych samych smakow!!! Bardzo chcialabym zjesc pierogi, pizze czy furę spagetti z serem! Bez kombinowania jak obniżyć IG, bez wyrzutów, ze znowu grzesze, w ogole bez myslenia ze to co jem jest zakazane!!! Mam maksymalny kryzys dietowy, waga beznadziejna - 56 kg, depresja galopująca... Gapcia masz racje z tymi ćwiczeniami, w 100%! Jak zaczęłam ćwiczyć do dużo wiecej robiłam aerobow, w sensie bieżnia, orbitek itp. Potem lekko sie rozleniwiłam i chodziłam tylko na aerobik na wspolne wyciskanie ciezarkow, czasem na stretching. I jak na początku ciałko ładnie sie wysmukliło, mimo zwiększonego apetytu, tak potem, jak zarzuciłam aeroby, znowu wymiary lekko poszly do gory. I nie wiedziałam co jest, co sie dzieje ale twoj post mi to uświadomił. Wniosek - wracam do aerobow, bo inaczej nie ma efektów spadkowych. Ja bardzo cenie jędrniejsze ciałko, mniejszy cellulit ale jako spaczona dietowo nadal najważniejszy jest dla mnie spadek wagi a konkretnie spalenie tłuszczu i juz!!! Wiecie, ja cały czas podświadomie boję sie ograniczyć żarełko, bo wiem że na dłuższą metę, nie będzie to dla mnie korzystne. Schudnę, ale nie da się po prostu dietować do końca życia i ja sie boje ze w pewnym momencie zacznę coraz tyć i wpadnę w depreche!! A tak, jak sobie pozwalam na grzechy, to jakos sie jeszcze trzymam w ryzach. Uświadomiłam sobie to wczoraj, jedząc następną garść orzechów i zastanawiając się dlaczego ja to jem. I takie myśli przyszły mi do głowy. Ufff, ciężkie jest życie SB-czek i MM-ek Ponarzekałam, ponarzekałam a teraz do boju! Nowy miesiac, czyste konto! Byle do przodu Odpowiedz Link
ania838 Re: SIERPIEŃ 01.08.07, 11:50 Ja niestety mam dokładnie takie same objawy jak Wy jeżeli chodzi o diete, jedzenie itd. I dlatego dzisiaj dałam sie namówić na pierwszą w tym roku jagodzianke. Średnio mi smakowała ale to moze jeszcze smak goryczy po rozstaniu w buzi........ Jeszcze dzisiaj sobie ponarzekam a od jutra biere sie w garsc pod kazdym względem. Menu: 5.30 - 3 kromki pieczywa chrupkiego posmarowane serkiem Feticos + pomidorek 9 - banan 11.30 - wspomniana jagodzianka 14 - jogurt naturalny 0% + łyżka musli i narazie tyle zaplanowałam Odpowiedz Link
1dycha Re: SIERPIEŃ 01.08.07, 13:13 ja już się pozbierałam.. częściowo.. ale nie ukrywam, że straciłam dużo radości ze zbliżającego się urlopu. chyba romantycznych kolacji w knajpkach nie będzie... zamiast tego papryka i pomidory w hotelu) tylko nie wiem jak mój narzeczony na to - może zacząć mieć mnie dość Odpowiedz Link
sihaja82 Re: SIERPIEŃ 01.08.07, 15:02 witam i ja po krotkiej przerwie. nagrzeszylam strasznie, ale od dzisiaj wracam juz na wlasciwa sciezke. Aniu, strasznie mi przykro z powodu rozstania, mam nadzieje, ze niedlugo poczujesz sie lepiej. Sciskam mocno! W sumie u mnie dzisiaj tez kiepsko z samopoczuciem. Juz raz sie poplakalam, jakos nie potrafie znalezc miejsca dla siebie ostatnio.. nie bede przynudzac na forum, dosc ze juz w domu katuje swoimi humorami.. Dzisiaj u mnie: - kefir - salatka z tunczykiem - serek wiejski, 3 ogorki malosolne, lyk kefiru 0%, wasa z wedlina - leczo z cycem i koniec ide sobie dzisiaj poplywac na basenie to moze humor mi sie poprawi, w co watpie. buzka sihaja Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: SIERPIEŃ 01.08.07, 15:44 Odnosząć się tylko do zmęczenia dietą...ja też już czasem tak mam że jak widze pomidory ogórki to bleeee Mam ochotę na pyszny chlebek pełnoziarnisty (żeby nie był barwiony słodem i karmelem) z twarożkiem.... Na ryż z curry i rybką..... Przecież to nie są niezdrowe rzeczy.... Tak też ja myśląc o ciąży pod koniec przyszłego roku, muszę coś z tym zrobić!!!! Żeby nie mieć niedoborów..... Jak tu robić żeby nie zajadac różnych uczuć i umieć sobie odmawiać!!!!! Odpowiedz Link
1dycha Re: SIERPIEŃ 01.08.07, 17:32 o, sihaja, jak miło że wróciłaś! (a dzisiaj 1 sierpnia.., jeśli wiesz o czym ja mówię )) wiesz, Dodu, ja to nawet nie jestem zmęczona dietą, tylko brakiem efektów. czuję się gruba i obleśna. tak nie powinno być po 3 miesiącach pilnowania się. mam wrażenie, że to skutek nieudanego eksperymentu z ćwiczeniami. ale może coś robię źle. a może ze mną jest coś nie tak. nie wiem. w sumie nie obchodzi mnie dlaczego tak jest, zła jestem, że tak jest. jedyny plus jest taki, że z tej frustracji zupełnie odechciało mi się jeść. chyba kupię sobie jakieś suplementy. sorry dziewczyny, ale nie mam komu ponarzekać. chłopowi ponarzekać nie mogę, bo jeszcze się zorietntuje, że jest mnie za dużo. Odpowiedz Link
ania838 Re: SIERPIEŃ 01.08.07, 19:41 uuuuuuuuuuuuuuu uuuuuuuuuu uuuuuuuuuuuuuuu ale nas na narzekanie wzięło. Mnie chyba troszke przeszło. Przyszłam z pracy i o 15 położyłam sie spać. Przebudziłam sie o 16 wstałam zjadłam bułke ciemna z jakas pieczenią (qrde niedosć ze tłusta to jeszcze zakazana) i warzywami i połozyłam sie znowu i dopiero sie obudziłam. Ładnie nie!!! Mama przyszła z pracy a ja w szoku o której godzinie ;P A z tymi efektami to u mnie niby jakos waga spadła i wymiary troszke sie zmniejszyły ale stanęło w pewnym momenicie w miejscu i ani drgnie w dół, conajwyzej w góre jak sobie odpuszcze. Ale tak sie ju przyzwyczaiłam do tej diety ze chyba juz inaczej nie potrafie. Chodza za mna nalesniki, kopytka, placki wegierskie, spagetti, ziemniaki czy chocby ta dzisiejsza bułka z jagodami i postanowiłam ze raz na jakis czas sie skusze, bo to byłoby juz nienormalne do konca zycia nalesniczka nie zjesc. Odpowiedz Link
gaapa Re: SIERPIEŃ 01.08.07, 19:42 hej dziewczynki.Ania,mdzielna jestes.ja po rozstaniu zawsze wpadlalam w depresje twierdzac ze bede juz zawsze sama i nikt mnie nie pokocha i takie tam.najwazniejsze to wierzyc w siebie.a potem i tak wszystko jakos sie dobrze uklada.ja tam wierze w teorie polowek Nin,bardzo dobrze cie rozumiem.gdy sie zmuszam do diety zawsze mam powrot do jakiejs takiej fazy obzarstwa,ale wiesz,z czym to jest u mnie zwiazane.i tez tak mam ze jak jem niby 'normalnie" to malo i w ogole.ale teraz juz tak staram sie kontrolowac tzn nie jem np samych warzyw czy cos,pozwalam sobie na pieczywo pp,czy jakjes owoce.choc wciaz mam taka obsesje ze musze sie odchudzac,tak naprawde bardzo i zawsze jest to od jutra... mowie sobie:wiec dzis jeszcze sobie pozwole na to i na tamto i wciaz sie przesuwa ten dzien kiedy zaczne "wielkie odchudzanie".jedynym sposobem jest sluchanie swego orgaznizmu i pozwalanie sobie na rozne jakies grzeszki. juz dzis u mnie troche lepiej.zaraz ide na silownie,choc szykuje sie juz cale popoludnie..i nie moge sie zebrac.. S:jogurt bez cukru nat w pracy goracy kubek knora, O:kromka pieczywa+serek wiesjki, K:serek wiesjki,pomidora kawalek troche wedliny,pestki slonecznikowe nieluskane,chyba ze 3 brzoskiwnie w ciagu dnia.kupilam soczewice dzis,mam zamiar jakos urozmaicic moj jadlospis.a i kilka pierogow leniwych od meza z talerza beznadzieja Odpowiedz Link
sihaja82 Re: SIERPIEŃ 01.08.07, 20:14 kurde, ja wlasenie wcinam wloskie orzechy, trudno, lepsze to niz czekolada... dyszka, ja dzisiaj caly dzien 'bez', dasz wiare? nawet tak strasznie mi sie nie chce, tylko mam schize, ze zaraz przytyje eh, dziewczyny, moze jutro bedzie lepiej? Gapcia, Twoj jadlospis nie byl najgorszy, a jak mialas ochote na te pierogi, to czemu nie? przeciez nie jesz tak codziennie! buzka Odpowiedz Link
ania838 Re: SIERPIEŃ 01.08.07, 21:16 Gaapcia powiem Ci ze od wczoraj miałam depresje ale juz mi przechodzi. Juz siedze na czacie i podrywam Wszyscy znajomi chodza i mnie pocieszaja i widze teraz ilu mam znajomych to miłe. Jeden kolega z pracy od rana mi truje zebym pojechała z nim na wakacje. Ostatnia wersja to majorka . Niemożliwy jest!!!!!!!!!! W sobote ide na grilla do kolegi. Jakoś to bedzie.Ale nienawidze byc sama w swiecie par i tez mi sie teraz wydaje ze jestem beznadziejna i nikomu sie nie podobam. Ja dzisiaj popusciłam na max ale od jutra wracam na dobra droge. Najgorsze w tym wszystkim jest to ze mój były prowadzi te rowerki a z nich nie zrezygnuje, a byłoby mi łatwiej na poczatku jakbym go poprostu nie widziała. Wczoraj go nie było ale jutro juz bedzie i bedziemy zmuszeni przez godzine poprostu na siebie patrzeć. Jeszcze jak na złość on jedzie przodem do nas..... Ehhh no co mnie nie zabije to mnie wzmocji. Odpowiedz Link
1dycha Re: SIERPIEŃ 01.08.07, 22:12 aniu, no jesteś dla mnie bohaterką - myślę że to on pierwszy zrezygnuje ze spinningu )) czekam na relację z jutrzejszych rowerków a ja wpisuję, co dzisiaj jadłam - jadłospis nacechowany olewczością, bo wiary we mnie już niewiele..: s: dwie kromeczki schulstad, duża łyżka masła orzechowego i trochę miodu; 2s: puszka fasoli na ciepło 17: sałata z kurczakiem i owocami (łyżeczka sosu) 20: dwie kromeczki schulstad z masłem o., dwie odtłuszczane parówki niech to masło o. już się skończy, pewnie jest przyczyną wszystkich moich nieszczęść. Ale jak można przytyć 1 kg zjadając 100g masła o.? w moim małym rozumku mi się to nie mieści... z drugiej strony to chyba po prostu muszę porzucić utopijną myśl, że da się schudnąć nie chodząc głodnym.. w sumie ten mój jadłospis nie jest idealny - tu kabanos, tam trochę masła o., ech.. Odpowiedz Link
raszelika Re: SIERPIEŃ 02.08.07, 01:00 u mnie tez nie najlpeiej od poniedzialku...juz nawet nie wpisuje co jadlam, bo nie mam nad tym kontroli...to efekt "tych dni" tak sobie to tlumacze, albo po prostu nie potrafie byc w drugiej fazie...juz zyje wyjazdem, na ktorym pewnie nie bedzie sb-ecko... strasznie duzo tych postow, ledwo nadrobilam lekture Aniu, jestes dzielna...w ogole wszystkie Anki to takie mocne baby, ze nic ich nie zniszczy Znam kilka takich Anien - niby niepozorne kobietki a prawdziwe zelazne damy jakos tak tu malkontentnie sie zrobilo...zadnej dieta nie wychodzi od poniedzialku.Moze cos w tym jest? Moze to jakas faza ksiezyca albo kto z kim przestaje... tez sie czuje grubo, choc dzis kupilam spodnie - o numer mniejsze...ale i tak wydaje mi sie ze grubo w nich wygladam jednak potrzebuje jakies...odwlekam wyjscie na wielkie zakupy, kiedy bede odkrywac w co to ja sie nie mieszcze a tak w ogole chcialam zauwazyc, ze naogladalam sie waszych zdjec i co jedna to szczuplejsza i ladniejsza...a jakby nas ktos z boku poczytal, to po prostu "same wieloryby klepią w te klawiaturki" ! Do milego i mam nadzieje, ze jutro bedzie lepiejwszystkim tego zycze Buziaki! Odpowiedz Link
nin4 Re: SIERPIEŃ 02.08.07, 06:43 Wiesz raszelika, masz rację, to musi być księżyc, że tak wszystkie świrujemy Ale, ale, noski do góry - nowy dzień, czyste konto! Chyba wchodzimy w nową fazę, bo u mnie humor zdecydowanie lepszy, motywacja urosła w siłe i zaraz wybieram sie na siłownie coby ją wypróbować, a co! Plany żarełkowe na dziś: S - płatki owsiane z jogo O - cottage z warzywami (uwielbiam ostatnio, ale to pewnie przez to że jakieś 2 miesiące nie jadłam wieśniaka) P - jabłko lub orzeszki K - myślę nad soczewicą, ale nie mam pojęcia co do niej Nio to miłego dzionka i see u wieczorkiem Odpowiedz Link
zawsze_do_przodu Re: SIERPIEŃ 02.08.07, 08:48 Ja wczoraj kupiłam chleb razowy i sobie zjadłam! A potem już nic więcej po pracy, poszłam spać głodna. Dziś mam w pracy 2 naturalne małe jogurty i trochę musli do dosypania i dwie nektarynki, tak żeby co 2 h coś wrzucić na ruszt....Waże się po okresie Odpowiedz Link
sihaja82 Re: SIERPIEŃ 02.08.07, 12:49 witam, wczoraj porazka na calej linii niestety, a juz tak ladnie mi szlo no nic, widze, ze nie tylko ja mam problem z pozadnym dietowaniem, co wcale mnie nie pociesza... buuu (( Dziewczyny, musimy jakos wziac sie w garsc, koniecznie! Ja dzis od rana zdycham, nosze na 3 pietro pudla z roznymi rzeczami od rana i sie niezle napracowalam. dobrze, ze wczesniej zjadlam duzo fasoli, hehe, to mam sile wielkiego chlopa moje menu: - zsiadle mleko, kawalek twarogu chudego, dwie lyzki platkow owsianych - fasola czerwona, tunczyk, ogorek malosolny - reszta fasoli - serek wiejski z 'czyms' - pewnie z pomidorami i to wsio. ciekawe czy wytrzymam do wieczora. koniecznie musze isc na silke.. ale tak sie zbieram i zbieram i jakos nie moge (( kto da kopa??? Odpowiedz Link
ania838 Re: SIERPIEŃ 02.08.07, 13:23 Haj U mnie też kiepsko ;/. Juz zjadłam 2 wisnie w czekoladzie, 2 wafelki familijne, kilka paluszków. A oprócz tego: 6 - szklanka mleka z płatkami 9 - jabłko 12 - mozzarella + pomidor i nie wiem co jeszcze zjem bo ide do kolezanki popołudniu i zapraszała mnie na ciacho Miałam isc na 17 na rowerki ale chyba nie pójde bo niedosc ze jestem zaproszona (choc to ewentualnie mogłabym na jutro przełozyć)to strasznie mnie kaszel meczy i jak znów taka mokra wyjde z rowerów to nigdy sie nie wykuruje, choc z drugiej strony strasznie mi szkoda opuscic choc jedne zajecia bo chodzze teraz tylko 2 razy w tygodniu na rower i 2 razy na pilates.... ale chyba zdrowie wazniejsze Odpowiedz Link
ania838 Re: SIERPIEŃ 02.08.07, 13:29 no nie napisałam posta i nie wiem gdzie on jest u mnie z dieta tez fatalnie....... juz dzisiaj zjadłam 2 wisnie w czekoladzie, 2 wafelki familijne i kilka paluszków, a poza tym: 6 - szklanka mleka z musli 9 - jabłko 12 - mozzarella z pomidorem i juz nie wiem co bo ide popołudniu do kolezanki do nowego mieszkania i ma byc jakies ciacho , no nic moze sie jakos powstrzymam..... Na rowery niestety dzisiaj chyba nie pójde, bo mnie strasznie kaszel meczy i znów wyjde upocona i nigdy sie nie wylecze. A chciałabym isc, zeby zrzucic i zeby mój były nie pomyslał ze go unikam, ale zdrowie chyba wazniejsze. Odpowiedz Link
gaapa Re: SIERPIEŃ 02.08.07, 14:10 no ania,raczej nie sadze zeby to on zrezygnowal z rowerkow,w koncu to jego praca.a moze wrocicie do siebie?ale dzielna jestes faktycznie. ja dzis mialam okropny dzien w pracy,stresujacy.jest mi strasznie smutno i najcehetniej bym sie rozplakala,ale jestem w pracy na dyzurze i jak ja bede wygladac?makijaz mi sie rozplynie. dzis S: kromka pieczywa zytniego,serek wiejski,2 plastry wedliny, pol pomidora, O: w pracy w barze,surowka z marchewki i klopsik jakis duszony czy cos.ale sosu nie zjadlam choc pewnie mi sie oblepil tym sosem brzoskiwnia.mam jeszcze razowca,serek wiesjki i pomidory,niestety w dyzurce leza czekoladki bylam wczoraj na tej silowni bylo duzo ludzi co jakos mnie zmotywowalo zeby chodzic.skoro inni moga ja tez dam rade.nawet mi sie zachcialo cwiczyc. nie wiem jak juz doczekam urlopu...mam dosc wszystkiego.szkoda ze nie mozemy razem wypic kawey.chyba ze wirtualnie,ja wlasnie sobie ide zrobic Odpowiedz Link
1dycha pa pa! 02.08.07, 22:13 dziewczynki, jadę na wakacje. rano znowu ważyłam jeszcze więcej ale mam to gdzieś, będę się bawić dobrze. trzymajcie kciuki, żebym nie wyglądała jak Michellin jak wrócę! jutro jeszcze zajrzę, jak zdążę w bieganinie przed Odpowiedz Link
gaapa Re: pa pa! 03.08.07, 07:35 szkoda ze juz jedzieszdobrej zabawy zycze,zobaczysz ze pewnie schudniesz,zawsze tak jest.na opak ja dzis waze 51 nawet nie cale,w ubraniu na wadze szpitalnej.mam nadzieje ze do urlopu moze chociaz z 1-1,5spadnie,mam zamiar inrensywnie cwiczyc dzis,a w weekend jezdzic sporo rowerem.kto wie,moze jakims cudem sie uda. wczoraj bylo poprawnie,choc objetosciowo dzuo,no i w sumie jakies 4 kromki chleba pp zjadlam w ciagu calego dnia jak tam Ania sie czujesz?jak super ze swieci slonko!buziaki Odpowiedz Link
ania838 Re: pa pa! 03.08.07, 08:09 juz jest wszystko ok dzieki za troske ;* Wczoraj juz było w porzadku. Ale najlepsi sa moi znajomi i przyjeciele juz mnie swatają hihihihihihi. No nie dadze człowiekowi od chłopów odpocząć ;P a swoja droga to juz sie na weekend umówiłam z kolega Jest OK Odpowiedz Link
ania838 03 sierpnia 03.08.07, 07:32 nie no do du.. z taka dietka Wczoraj do 12 zjadłam to co napisałam a później kilka cukierków u koleżanki która robiła mi paznokcie. Potem pojechałam do tych znajomych i tam jeszcze zjadłam 2 kawałki ciaste, nadziewaną papryczke (no to akurat sbeckie było) i piłam drinki sprite z wódka.... no coments A dzisiaj jak zwykle wstałam rano i sie zastanawiałam - jesc czy nie jesc - naszczescie zdrowy rozsadek do mnie przemówił..... 6 - szklanka mleka z płatkami 10 - 2 kromki chlebka zytniego z serkiem piatnica i pomidorkiem (poleciałam dzisiaj rano po ten chlebek, bo jest pyszny i czysto zytni - niestety nie zawsze chce mi sie po niego isc) 13 - serek wiejski 15.30 - cos 19 - cos na 17 ide na pilates i to narazie tyle co zaplanowałam Miłego dnia Odpowiedz Link
nin4 Re: 03 sierpnia 03.08.07, 08:16 No widze, że nie tylko moja dieta poszła się paść, hen daleko i jakoś nie może z powrotem trafić. POOOOOORAŻKA na całej linii ten wczorajszy dzień. Of kors zaczłęo się całkiem niewinnie: płatki z jogo cottage z warzywami (ogromna ilość) orzechy (ogromna ilość - po raz pierwszy wzięlam do pracy, ot tak żeby głodną nie chodzić, aha, porcja była zdecydowanie na dwa dni) lody (to po przyjsciu do domu, nie byłam głodna po tym orzechowym obzarstwie i postanowilam, że skoro tak, to ja już nic do końca dnia nie jem i w ten sposób zamienie grzeszek na bardzo wczesną kolację, ale strasznie mi sie cos chciało, no wiec małego lodzika) i pooooooszło... (po 20-stej) cukierki x2 cola light 3 marchewki 2 garści orzechów (aaaaaaaa!!!!) 2 cukierki 1/2 czekolady (czy ktoś mnie może zabić????) I ledwo się od kuchni odkleiłam, bo cały czas za mną coś chodziło! Więc jak wam źle, to poczytajcie mój wczorajszy jadłospis - niektórym (znaczy mi) może być gorzej... E tam... niby nowy dzień, ale zazwyczaj piątki są u mnie żyrne, z radości że to już weekend, popuszczają mi wszelkie hamulce. Juz nawet nie pisze menu bo i tak wiem, że do wieczora będzie OK, a potem poleci na łeb, na szyję... Mam mega doła, buuu... Odpowiedz Link
nin4 Re: 03 sierpnia 03.08.07, 08:19 Co robicie wieczorami, żeby nie grzeszyć? Macie jakieś sposoby, żeby cały dzień nie poszedł na marne? Heeeeelp!!! Odpowiedz Link
ania838 Re: 03 sierpnia 03.08.07, 10:20 Ja juz kiedys pisałam ze nie mam napasci głodu wieczorami, no chyba ze po alkoholu . A nawet jak jestem głodna to umiem z tym głodem walczyc. Moge zjesc ostatni posiłek o 16 i mi wystarcza . Teraz juz dostałam tyle razy ochrzan, ze staram sie jakis plasterek jesc wieczorkiem. Moją zmorą są natomiast poranki i wczesne popołudnie. Jak tylko oko otworze to biegne do kuchni robic sobie sniadanko i potem w pracy około 9 juz jestem głodna i tak mnie nosi do 13 a potem juz mi przechodzi. Odpowiedz Link
sihaja82 Re: 03 sierpnia 03.08.07, 10:49 nin4, ja staram sie jesc wiecej bialka w ciagu dnia. kiedys moja zmora byly napady glod wieczorem, teraz juz mi calkiem przeszlo postaraj sie jest wiecej chudego micha, ryb itp.. wiesz o co chodzi. u mnie wczoraj bezgrzesznie. yuppie! w ogole mam duzo pozytywnej energii wiec jest ok. lece zaraz na basen Dawno juz nie bylam a dzisiaj jestem juz po kefirku z platkami i serem bialym. potem planuje warzywa z patelni, a potem to jeszcze nie wiem. weekend dziewczyny sie zbliza! jakie macie plany? Odpowiedz Link
tripcafe Re: 03 sierpnia 03.08.07, 11:11 czekoladowe bry! po co mi dali tych 8 czekolad? niby oddalam tacie, ale cigle mu podkradam weekend? wycieczka do Brwinowa chyba pozdr Odpowiedz Link
ania838 Re: 03 sierpnia 03.08.07, 19:59 halo jest tu ktos!!!!????????????? Ja rozumiem ze wszystkie popuściłyśmy, no ale zeby nawet nie zagladac??!!!!!!!!!!!!!!!!!!! No chyba musze Wam reprymendy udzielić !!!!!!!! a u mnie dzisiaj tak se 6 - płatki z mlekiem 10.30 - 3 kromki zytniego chlebka z pomidorkiem i serkiem (qrde o jedna za duzo ale pyszny był) w miedzy czasie 2 wafelki familijne i kilka paluszków 15.30 - filet z mintaja z zestawem surówek (mialysmy z kolezankami isc na pizze ale one wkoncu wymysliły placki wegierskie, a ja sobie rybke kupiłam i dumna jestem 19.30 - 1 sliwka i piwko a mam jeszcze jedno i pewnie przegryze koreczkiem sledziowym O 17 byłam na pilatesie. Musze sie troszke oczyscic bo jakos mi tak ciezko na żołądku. Moze jutro same kefirki z owockami....... zobaczymy Odpowiedz Link
tripcafe Re: 03 sierpnia 03.08.07, 22:03 ja cicho siedze bo nie mam sie czym chwalic. dzien zaczelam czekolada o dziwo nie cala tabliczka, potem byl makaron z sosem tunczykowym, potem srednia porcja lodow ( lodziania malinowa na warszawskim mokotowie, gorraco polecam lody cookies, boskie sa ) i zimna kawa z mlekiem i cukrem. a teraz wrocilam i jestm trochu glodna a jutro znow lipa bo pewnie troche hehe popije buzka Odpowiedz Link
gaapa Re: 03 sierpnia 03.08.07, 22:23 hej dziewczynki.u mnie dzis S: serek wiesjki niestety nie lihgt, potem wielkie jalkbko,O: chili con carne z bul;ka zytnia,w zasadzie z 1,5 ale bylam strasznie glodna,a chili bylo dosc sbeckie,sama robilampotem kiklka chipsow i troszke krakersikow no i pestki nieluskane.a teraz popijam winko.za to bylam dzis na silowni,.dalam z siebie duzo. nin,moze powinnas wieczorem sie czyms zajac tak zeby cie to pochlonelo bardzo?mysle tez ze moze jesz za malo w ciagu dnia po prostuy.ja zauwazylam ze jak bardzo mocno sie pilnuje w ciagu dnia to mam tez chec wieczorem jesc,natomiast jak nie chodze glodna w ciagu dnia to mam tak jak Ania. m,oim problemem sa przegryzki.wieczorem raczej nie jadam kolacji jako takich,tylko podjadam wciaz cos...bez sensu... pozdrawiam Odpowiedz Link
nin4 Re: 03 sierpnia 04.08.07, 09:39 tak, tak gapcia, mnie tez rozwalają właśnie wieczorne przegryzki. W ciągu dnia raczej jem OK, w sensie najadam sie (może nie tym na co mam w danej chwili ochote - ziemniory, naleśniczek, makaronik z tłustym serowym sosem) ale zawsze do syta. Zazwyczaj robie sie glodna ok 17, ale o 18 wychodze z pracy i chwile pozniej juz jem kolacje w domku. I tu byc moze jest problem - staram sie zeby kolacja byla nie za duza, no i moze przez to jest za mala i potem dojadam? Innym problemem jest to ze na razie (do pazdziernika) jestem na obczyznie, w domu zawsze miałam sie czym zająć, tutaj jak nie wyjde na spacer, to chodze z kata w kat i podjadam, ech, totalna beznadzieja... No ale nie mozna tak pesymistycznie z samego rana Nowy dzien - czyste konto! Choc juz płatki z jogo pozarłam, wiec nie takie czyste. Mam ogromna nadzieje ze tym razem sie uda (jak codzien, hi, hi). See u wieczorkiem, pa! Odpowiedz Link
raszelika Re: 03 sierpnia 04.08.07, 13:07 Dziewczęta, Tak jak Dyszka...zmykam na urlop u mnie jest mniej centymetrow, czuje po ciuchach, na wadze - 1,5 pd poczatku diety czyli po 3 tyg, ale tez mam okres, wiec moze nie powinnam sie wazyc tak nalogowo ta 3 faza troszke mi nie wychodzi, ale jem nadal w miare zdrowo, tylko mniej zorganizowanie i jakos nie wprowadzam przemyslanie tych wegli...mam nadzieje na poprawe do przeczytania za kilka dni. Trzymajcie sie dzielnie. Gaapa zapmonialam podac nazwe tego tajemniczego leku - Diclobion...i nigdzie go nie ma Odpowiedz Link
gaapa Re: 03 sierpnia 05.08.07, 14:35 dziewczyny,wszystkie juz na urlopach?mam nadzieje ze nie!ja dopiero za tydzien dzis S:zapiekanka ze szpinaku (wg Balbiny)calkiem fajna niestety z pieczywem jadlam, potem troche sliwek i poskubalam ciasto drozdzowe z owocami ktore wczoraj upieklam, O: golabek,troche pure,dalej nie wiem.pewnie pestki i reszta zapiekanki.dzis tez silownia,usilowallam dac z siebie wszystkoprzez ten tydzien mam zamiar wyprobowac troche przepisow sbeckich i pochodzic wiecej na silownie,co najmniej 4 razy. a jak u was? Odpowiedz Link
ania838 Re: 03 sierpnia 05.08.07, 15:41 Haj Ja jestem i tak sobie zaglądam na forum, nikt nie pisał to ja z próżności tez nic nie pisalam U mnie wczoraj było do wieczora bardzo dobrze az nie wypiłam 3 piwek, które przegryzłam 2 kiełbaskami parówkowymi...... porażka a dzisiaj: 7.30 - 3 kromki Wasy posmarowane serkiem + polędwica sopocka + warzywka 10.30 - garstka borówek amerykańskich 12 - serek wiejski 15.30 - warzywa na patelnie w miedzy czasie 3 kostki czekolady i koreczek sledziowy i z jedzenia chyba tyle, choc moze jeszcze cokolwiek przegryzę O 19 umówiłam sie na randezvous, ale mam nadzieje ze nie wyciagnie mnie gdzies na jedzenie Ja się też troszke ostatnio opuścilam z cwiczeniami. W ubiegłym tygodniu byłam raz na rowerach i 2 razy na pilatesie, a to głównie za sprawą kaszlu i duszności. W tym tygodniu planuje to nadrobić. Juz jutro chyba pójde na rower zamiast pilatesu, bo sie juz za nimi steskniłam Odpowiedz Link
ania838 Poniedziałek 06.08.07, 07:37 Witam w ten piękny, słoneczny poniedziałek o(",)o U mnie dzisiaj od rana nadwyraz pogodne podejscie do życia, pracy, dietki. Nie wiem jak to sie dzieje ale w poniedziałek tak mimochodem człowiek czuje mega moblizację Jadłospisu narazie nie piszę bo oprócz tego co zjadłam na sniadanko to nic nie zaplanowałam . Zamelduje wieczorkiem Wczoraj wieczorkiem zjadłam przepyszne lody z automatu. Takie wyrabiane starą recepturą, mniam. Wygrałam rok temu zakład i odebrałam wczoraj nagrode. Gaapcia, juz sie pozbierałam ;P. Ja jestem Lewek (czyt. kotek) i zawsze na 4 lapki spadam. Chyba wczoraj zaczęłam kolejny związek . No nic na to nie poradze ze nie znosze byc sama. A z tym chłopakiem juz sie kiedys spotykałam i jakos tak ciagnie nas nadal do siebie........ Buziaczki Odpowiedz Link
gaapa Re: Poniedziałek 06.08.07, 13:10 wow,ale jestes szybkano i super,nie bedziesz miala czasu na zamartwianie sie. u mnie dzis juz jakos duzo.S:serek wiejski,2 plastry wedliny,pomidor,troche chleba.w pracy 2 male nektarynki,2 wisnie w czekoladzie, obiad:kanapka z bulki zytniej, wedlina i serek tartare,pomidor.kiepska ta dieta,obiecallam sobie gotowac ale znow kanpakiale zaraz ide do drugiej pracy potem moze jakas saltke chociaz zrobie.napisze wieczorem.za 4 dni na urlop!!! Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Poniedziałek 06.08.07, 14:32 Wracam pourlopowo. Mam totalnie zepsuty humor, nawet nie zła, po prostu jakoś tak globalnie zdołowana... to chyba zbliżająca się @ tak mnie nastraja, mam ochotę siąść i płakać, a buuu... Czuję się grubo i beznadziejnie. Wróciłam wczoraj b. późno i zamiast rzucić się spać zeżarłam kulkę mozarelli i orzechów trochę W sobotę zeżarłam M. pół pudełka śmietankowego ptasiego mleczka... a wieczorem drugie pół, tym razem klasycznego ((( jestem do niczego, po prostu do niczego. Muszę chyba dziś przespać ten dzień, może jutro obudzę się w lepszym humorze? Staram się jeść dziś porządnie, owsianka, potem węgierki, teraz pozdrawiam was znad michy wiejskiego z warzywkami. Co z tego, skoro czuję że wieczorem znów włączy mi się jakiś dyżurny wyżeracz... przestałam już kupować orzeszki i gorzką czekoladę bo pochłaniam w całości Odpowiedz Link
sihaja82 Re: Poniedziałek 06.08.07, 15:08 witam drogie kolezanki. Balbina, dobrze, ze juz jestes. Kurde, co sie dzieje, u mnie tez humor straszny i ciagle tylko bym chodzila i cos pozerala. na silownie mi sie nie chce zapisac i tak w kolko humor do bani. dopiero poniedzialek, niezly zatem mamy start u mnie dzisiaj: - ciasto ze sliwkami (mama robila), kawa - 6 wegierek, serek wiejski, pomidor - piers kurczaka, pomidor - dwa cukierki raczki wieczorem pewnie bede gloda, wiec jakis jogutr pochlone. albo odzywke bialkowa. kurcze, musze sie wziac w garsc, a nie mam za grosz motywacji Odpowiedz Link
gaapa Re: Poniedziałek 06.08.07, 19:11 super ze wrocilyscie!szkoda tylko ze takie macie humory...ale mi tez jest smutno,tez jestem przed @.chyba ze sie okaze ze jestem w ciazy... ostatnio jakos mi przeszlo z tym ciaglym zarciem ale calkiem niedawno mialam faze na pozeranie wszystkiego.i w zaden sposob nie umialam tego zwlaczyc,po prostu musialam jesc i tyle.ale chyba sie jakos wtedy nasycilam i mi przeszlo. dzis niestety troche sporo owocow mi wyszlo,jakies sliwki i nektarynki.mam wyrzuty sumienia co do sliwek,czuje sie po nich taka strasznie pelna. postanowilam za to troche wiecej gotowac oczywiscie zdrowe potrawy,dzis zrobilam jeszcze pyszna salatke,z mnostwem warzyw,sosem winegret i do tego grillowana (a w zasadzie przysmazona bez tluszczu) piers kurczaka.szkoda ze z bulka zytnia zakupilam tez szpinak,Balbinko,nastroilas mnie szpinakowoco jeszcze lubisz ze szpinaku? najgorsze jest to ze pewnie na urlopie bede sobie folgowac,jak podczas calych wakacji tak naprawde zreszta.... Odpowiedz Link
ania838 Re: Poniedziałek 06.08.07, 19:14 No i troszke dzisiaj tak nijak z tym jedzeniem: 6 - 3 kromki Wasy posmarowane serkiem tartare + polędwica sopocka + warzywka 10.30 - 2 kromki chlebka słonecznikowego posmarowane serkiem + plasterki pomidorka 14.30 - 2 piwka (tak szłam sobie z pracy i mega ssanie mi sie włączyłao, bo gorąco) 16.30 - mozzarella z pomidorem (kupiłam z jakiejs nowej firmy i ochydna była, ble, ble, ble) 19 - 2 koreczki śledziowe, plaster sera brie aaaa i w pracy kilka paluszków eeeeeeeeeeeeeeeeeeee do dupy z takim jedzeniem!!!!!!!!!! Przeciez nigdy nie schudne. No ok stabilizacja wagi, czyli w moim przypadku pomiedzy 48-50 jest ok ale chciałam jednak zrzucic tak do 47, na stałe A po tych piwka jak poszłam w kime to wstałam tylko na mozzarelle i do tej pory, czyli do 19 spałam ;p No jakos tak mam ze szybko sie zbieram po rozstaniach. Zawsze 1-2 dni porycze a potem nabieram siły i sobie myślę "...no nie żeym ja przez byle chłopa łzy wylewała i z podkrążonymi oczami chodziła!!!!!!!!! O nie ja mu jeszcze pokaże!!!!!!!!!" - ni i efekt jest taki ze zawsze załuja.... ech no nie skromnie to zabrzmiało ale tak jest Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Poniedziałek 06.08.07, 22:52 Rany boskie, co się dzieje z forum?! Widzę zmiany i zachwycona nie jestem póki co... logowało mnie całe wieki, ale najgorsze jest to że nie widzę żadnych ze swoich ulubionych for zero, po prostu zero for! Nasze znalazłam przez wyszukiwarkę, kazałam poszukać moje posty i wypluło mi forum... mam nadzieję, że to chwilowe niedoróbki i wsio wróci do normy jeszcze... Nic tam, nevermind. Tyż się cieszę żem z powrotem humor mi już wrócił, doszłam do wniosku, że to nagromadzenie nerwów, zawsze jak nie ma mnie w pracy przez jakiś czas to potem mam syndrom pierwszoklasisty pierwszego września plus fakt, że wyczyściłam konto do imentu, nie zostało nic, po raz pierwszy w życiu mam też do końca wykorzystany limit na kredytowej... no i jak się dziś zalogowałam, zobaczyłam te debety, kredyty to się podłamałam... taaaa... po angielsku zwą to retail therapy, czyli swojsko zakupoholizm na swoje usprawiedliwienie dodam że nie wszystko poszło na szmatki i knajpy, rezerwowałam różne rzeczy w związku z naszymi wrześniowymi miniwakacjami. Nic to, nic to, pensja moja wpłynie jutro i przynajmniej zapłacę kredytówkę oraz rachunki i zacznę się radośnie zadłużać na nowo czy mówiłam już że mam na oku kolejne buty? Jesienna kolekcja w Nine West, czekam żeby tylko jakiś cash wpłynął i lecę po te rozkoszne trzewiczki na szpilce! Swoją drogą jak to jest, że wszystko w domu kończy się w tym samym czasie? Np. gadżety typu płyny, proszki do prania. Wydałam dziś ostatnią stówę na jedzenie dla mnie - wcale nie kupiłam dużo. Dwie siatki warzyw i owoców z targu, serki wiejskie, odtłuszczone jogurty i kefiry, twaróg i kurze piersi oraz ksylitol. Nawiasem mowiąc dziewczęta, polecam ten wysoce naturalny słodzik, a dziś po raz pierwszy kupiłam w lokalnej Bomi - myślę że to b. dobry news dlatego śmielam się informować - do tej pory użerałam się z zamawianiem ksylitolu przez net, bo jakoś sklepy ze zdrową żywnością nie zawsze posiadają... a tu proszę, przydomowe bomi i jest! To słodzik do używania we wszystkich temperaturach, naturalny i co najważniejsze, jego IG=8. Szukać i kupować, warto! Skontastowałam dziś również z przykrością, że kończy mi się kocie żarcie - mokre dokupuję na bieżąco bo moje francuskie pieskokotki mają wybredne podniebienie i mało co jedzą, ale kończy mi się powoli suche, co jest przykrą wiadomością. Bo mój Reksio jest alergikiem i małym zdechlaczkiem i oboje z Malinką są na karmach weterynaryjnych, hypoalergicznych - drogich zbójecko, no ale prędzej sama na głodówkę przejdę niż na futrzakach zaoszczędzę :0 moje koty zawsze mają to co najlepsze, bestyjki koffane Poszłam do pracy i się trochę rozkręciłam nie mam zbyt dużo pracy w tym tyg. bo w piątek znów wybywam na parę dni, więc mówiąc szczerze, taki lajcik... postanowiłam się nie mazać tylko wziąć w garść i koniec! Zdrowe zbilansowane posiłki, bez podżerania i już menu dziś przepiękne, do wspomnianych już wcześniej płatków, węgierek i wiejskiego z warzywami doszło: - w pracy - dwa maleńkie jabłuszka - tak małe że liczy się jak jedno średnie - i średni batonik proteinowy. - obiadokolacja w domu - wielka micha świeżych warzyw uduszonych z pomidorkami i pierś z kury upieczona w folii bez tłuszczu. Pierś ową upiekłam dawno temu - piekę takie rzeczy weekendowo, z reguły w hurtowych ilościach, w tygodniu nie ma czasu na takie zabawy z piekarnikiem piekę i mrożę juz upieczone, potem do mikrofali i bach, obiad szybciutko gotowy... czuję się niczym rasowa Hausfrau Bez żadnego żalu zjadłam garść słonecznika i orzechów po tym obiadku - bez tłuszczu było, a jakoś tak po beztłuszczowych daniach mam ochotę wyżerać. Gapciu, szpinak kochaaaam pod każdą postacią pierogi ze szpinakiem i fetą np. bossskie - domowo można zrobić nalesniki (pierogów nie lepię z zasady), lasagne szpinakową, makarony ze szpinakiem i plesniakiem, ryby zapiekane ze szpinakiem, od tego roku zaczęłam zjadać szpinak na surowo w sałatkach. Tylko zupy szpinakowej jeszcze nie gotowałam najlepszy jednak jest świeży szpinak, uduszony na oliwie z czosnkiem... niebo w gębie! Gapciu a dokąd jedziesz na wakacje? No i gdzie te Twoje obiecane fotki? Nic nie przysłałaś Aniu a jaką mozarelkę lubisz i kupujesz? Ja nie jestem aż takim fanem mozarelli - tę co wczoraj zeżarłam kupiłam ostatnio kompulsywnie w markecie własnie pod Twoim wpływem ja jestem fanką serów pleśniowych i te mam wszystkie obcykane, choć to niestety grzech śmiertelny, wszystkie makabrycznie tluste. A odtłuszczone np. Camemberty nie są smaczne jakaś odtłuszczona mozarella u nas jest? Przy okazji Aniu podziwiam szybkość działania, ja mam zawsze dokładnie odwrotną reakcję - po rozstaniu nie mam ochoty na jakiekolwiek związki, i to na ogół przez dłuższy czas Jakoś humor mi się poprawił siedzę sobie z maseczką błotną na paszczy właśnie i słucham najnowszej płyty Bad Religion (bossssska) i serce się we mnie raduje na myśl o tegorocznej Metalmanii - wprawdzie to nie Bad Religion zagra ale i tak nie mogę się doczekać... Odpowiedz Link
ania838 Re: kolejne podejście 07.08.07, 07:34 a do du.. najadłam sie wczoraj wieczorem jeżyn, śliwek i jeszcze popołudniu 2 piwa wypiłam buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu czuje sie dzisiaj jak słoń. Boże no czy ja nigdy nie zmądrzeje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Potem wstaje rano, mega dół i juz kombinuje zeby sniadanka nie zjeść!!!!!!!!!!!!!! Wariatka jestem!!!!!!!!!!!!!! Dobrze ze jednak cos zjadłam....... 6 - bułka z ziarnem, posmarowana tartarem, plaster szynki, pomidorek, ogóreczek 9 - kefir 0,5 % 12 - nektarynka 15 - kefir 17 - banan (przed treningiem) 19 - chyba coś, ale jesli nie bede głodna to nie bede juz jadła Ide dzisiaj wkoncu na rowery, bo juz jak słon sie czuje, bo od poprzedniego wtorku nie byłam Ale mam dzisiaj depreche z rana Balbinka Ty jestes mistrzynią w długości postow!!!!!!!!!!!!!!! jak coś napiszesz to niemal jak rozdział książki Odpowiedz Link
balbina_alexandra Wtorek 07.08.07, 16:34 Halo halo gdzie wszystkie dzielne plażowiczki? Meldować się do raportu Oto co dziś zjadłam - rano tradycyjnie platki, kefir, nieco twarozku potem spotkanie z dziewczynami, po raz pierwszy nie miałam jakieś wściekłej ochoty na słodkie, ale tradycji musi stać się zadość, a my zawsze lądujemy u Grycana puchar jogurtowy raz! (wcześniej przegryzłam dwa mikroskopijne jabłuszka) bardzo dziwny obiad - micha ulubionego półtłustego serka homo zmiksowanego z jogurtem i ksylitolem, z jagodami i malinami, mniam mniam. Żeby było do tego jakis warzyw, przegryzłam brokułem i czymś co nabyłam dziś skuszona przez panią ze straganu gdzie kupuję warzywka: nazywa sie toto kalafior królewski. Wygląda jak skrzyżowanie brokuła ze smokiem małe zielone i kolczaste szkoda że cyfrak ciągle u sister, bo bym normalnie fotkę cyknęła wygląda bombowo! Normalnie postawić na stole i podziwiać w smaku pyszne, polecam kalafioro- i brokułożercom. Pękam w szwach. Pyszne było wszystko a już malinom i jagodom się nie oprę. Nie wiem co zjem na kolację, myślę że jakieś mięso by wypadało zeżreć, ale kto wie. Mam jakieś piersi z kury chyba curry będzie... Choć zainspirowana pytaniem nowej forumowiczki wczoraj zapragnęłam sobie fritattę zrobić stąd ten brokułowo-smoczy zakup )) Póki co zmykam do mamusi, buziaki Odpowiedz Link
ania838 Re: Wtorek 07.08.07, 19:08 eeeeeeeeee i znów do du..!!!!! odnowa jadłospis: 6 - bułka posmarowana tartarem + szynka + warzywka 9.30 - kefir 12 - nektarynka w pracy w miedzy czasie kilkanaście talarków (takie z lajkonika - paluszkowate ) i 4 cukierki mleczne 14 - połowa opakowania serka białego z rzodkiewką - jakis taki wynalazek kupiłam, ale niedobry jak pieron potem 4 śliwki 16,30 - banan o 17.30 bylam na rowerach i teraz przyszłam i pije lampke martini. Wlaśnie dzisiaj oficjalnie wiadomo że bede miała bratanka i to za jego zdróweczko. Nie chciałam przed treningiem to teraz musialam Jeny ja nie wiem taki do du.... ten jadłospis ze porażka. Bratowa mnie dzisiaj załamała, bo była u gina i ją warzył, a on sie wczoraj u mnie warzyła i wyszło na to, ze moja waga 4 kg zaniża. MASAKRA!!!!!!!!!!! Jeśli to prawda to warze 54 kg a nie 50 kg Odpowiedz Link
gaapa Re: Wtorek 07.08.07, 20:14 hej dziewczynki.Aniu,raczje to malo prawdopodobne zeby az tyle waga zawyzala!nie sadze zebys wazyla 54 kg. Balbinko,wyslalam Ci zdjecia,mam nadzieje ze tym razem dotra. u mnie dzis: serek wiejski,kromka chleba litewskiego,pomidor.O: 2 kromki chleba litewskiego+serek twarogowy+tunczyk w sosie wl+pomidor,troche bialego twarogu.potem bylam na silowni cwiczylam mocno i niestety wrocilam glodna jak wilk.zzjadlam troche arbuza,serek wiesjki z pomidorem i wedlina i kromka chleba litewskiego i teraz podjadam krakersy takie malutkie.nie wiem co we mnie wstapilo ale bylam po prostu strasznie glodna. kurcze,musze wczesniej przygotowywac cos do jedzonka bo pootem na szybko zeby zaspokoic glod jem przewaznie serki wiejskie lub owoce... wczoraj strasznie mi smakowala ta salata z warzywami i piersia kurczaka.mniam.. pojutrze mam urodziny meza,nba pewno beda slodkosci,moze jutro zrobie sobie dzien pokutny na to konto? na urlop jade chyba w koncu na Litwe,Lotwe i do tallina,chce zobaczyc Helsinki.tak wcxzoraj wpadlam na ten pomysl,choc miala byc Slowacja. zobaczymy co z tego wyjdzie.niepokoi mnie jedynie kuchnia litewskabardzo odbiegajaca od srodziemnomorkisej,choc niewatpliwie ma rozne smakowite rzeczy...np bliny ze smietana... Odpowiedz Link
ania838 Środa 08.08.07, 07:36 Wczorajszy wieczór = PORAŻKA Wypiłam 2 piwa i przegryzlam 2 parówkami Ja nie wiem taki mam ostatnio apetyt ze masakra, a jeszcze jak dołoze do tego alkohol to nie potrafie sie w zaden sposób opamietać ; ( I znów wstałam z wyrzutami sumienia i znów sobie myślałam ze nie bede jesc sniadania, ale chyba nie potrafie bez sniadanka z domu wyjsc. Dzisiaj sobie zaplanuje i jak sie nie bede trzymac to chyba jakas kare wymysle, albo nie wiem co 6 - 2 kromki Wasy posmarowane serkiem + plaster szynki + malutki pomidorek 10 - 2 kromki chlebka zytniego posmarowane tartarem + plasterki pomidora 13 - brzoskwinia 16 - serek wiejski i oby tylko tyle Ide dzisiaj na 17.30 na pilates i chyba zostane odrazu na rowery, wiec wróce około 20 to juz raczej nic nie zjem, no moze jakas sliweczke lub dwie, albo ogórka - zobacze. A co do tej wagi to jestem w stanie uwierzyc ze zaniza 2 kg ale nie 4!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Poza tym na wadze w pracy warze tyle samo co w domu, wiec chyba u tego lekarza ta waga przegina. Gaapcia Ty tam wiesz najlepiej czy takie wagi lekarskie dodaja czy nie Trzymajcie kciuki za moje opamietanie Odpowiedz Link
ania838 Re: Środa 08.08.07, 07:44 aaaaaaaaa zapomniałam sie pochwalić jaka jestem dzielna Poszłam wczoraj na rowerki i miałam pierwsze spotkanie z moim byłym . Wczesniej w szatni rozmawiałam z moja kolezanka z pracy, która nie wiedziała ze juz nie jestesmy razem i jak weszłysmy na sale to chciałam zajac jakies miejsce z boczku a ona mi nie dała, a ja sie w sumie tez nie sprzeciwiałam . Dodam ze zawsze na srodku jeździłam wiec siadajac z boku byłaby to ewidentna ucieczka. Jadac na srodku jade dokładnie naprzeciwko trenera co oznacza ze cała godzine jestesmy skazani na siebie patrzeć. Ja sobie radziłam ale jemu ewidentnie bło głupio. Chyba myslał, ze wogóle zrezygnuje z rowerów . Ehhhhh ale sie silna poczułam ;P Gaapcia Ty widze masz ten sam problem z Litwą co ja z Ukrainą. Juz jak sobie pomysle to tyje. Generalnie maja tam niedobre jedzenie i w ubiegłym roku jadłam mało, bo mi nie smakowało a w ciagu 8 dni przytyłam 3 kg!!!!!!!!!!! Ja nie wiem jak sie to stało....hym a moze wiem duuuzzzioooo alkoholu wypiłam, jak to na wakacjach i do tego na Ukrainie, gdzie klimat sprzyja. Mam nadzieje ze w tym roku sie opamietam Odpowiedz Link
nin4 Re: Środa 08.08.07, 20:02 Ech, wszystko nie tak... Dieta w powijakach, nastrój głęboko w tyle i ogólnie deszczowo... Na dodatek jutro dzień ważenia. W związku z tym, że przez chwile mieszkam poza krajem rodzimym, to nie mam własnej wagi, więc waże sie na siłowni i tak sobie ustaliłam że będę to robić w czwartek. Ale im bliżej czwartku tym mniej mi sie ten pomysł podoba. No tak, zdecydowanie mi się nie podoba. Już nawet swojego żarełka nie wypisuje bo szkoda gadac. Ale wam zazdroszcze urlopów! Ja w tym roku nigdzie się raczej nie wybieram, totalna kicha. Padne na pysk w tej robocie, buu... Znikąd ratunku, znikąd pocieszenia. Aha, zważę się, pod warunkiem że dotrę w końcu na tą siłownię, bo jak się nietrudno domyślić jestem tam rzadkim gościem ostatnio, ech... Nic to, kończę, bo nastrój mam grobowy i łatwo zarażam. Pa dziewczynki. Odpowiedz Link
gaapa Re: Środa 08.08.07, 23:14 hej kolezanki. u mnie dzis jakos ciezko.S: kromka pieczywa z jajkiem na twardo i troche mojonezu.O:szpinak z serkiem wiejskim,ciabatta mala.potem strasznie duzo pestek lupanych caly wieczor,salatka grecka z paluchem z ziarnami malym, gdzies tam kilka nektraynek i 4 krowki( bez komentarza.nie wiem dziewczyny co mam zmienic,sadze ze jeszcze wiele naywkow zywieniowyh powinnam zmienic. Balbinko,zazdroszcze ci ze umiesz jakos tak z glowa komponowac te posilki,mi sie po prostu nie chce,czesto ide po najmniejszej linii oporu,poza tym trez jestem wybredna,nie bardzo mi wchodzi piers kurczaka gotowana... nie idzie mi ostatnio cos,mimo ze cwicze na tej silowni,jakos sie staram,a czuje sie zdecydowanie ciezej niz wczesniej,kiedy az tak sie nie przejmowalam. poradzcie co mam zrobic?albo opieprzcie mnie porzadnie. poza tym nie jestem w ciazy(jak sie okazalo,czekam wiec na @.co troche usprawiedliwia moj podly nastroj.poza tym jutro urodziny mego meza,robie lazanie,choc co prawda w zepterze miesko to wiadomo,nie moge jej bardziej zsbeczyc.no i jakies ciasto bedzie na pewno,przyjda znajomi... Nin,moze staraj sie jakos w weekendy wypoczywac na maksa? kurcze,moje cialo stalo sie jedrniejsze dzieki silowni ale mam wrazenei ze jednak aerobik jakos bardziej wysmukla,moze wiecej jest rozciagania?cwiczac sama w zasadzie nie rozciagam sie. za malo tez pewnie robie aerobow. Aniu,mi sie wydaje ze jesz naprawde za malo.wiem ze ci sie nie chce ale lepiej jest na sile wymyslec jakis ciekawy posilek,ktory zaspokoi nie tylko glod.wiesz,nasycisz sie smakiem,zapachem,nie bedziesz moze miala checi na jakies pierdolki.zreszta,kto to mowi?mi samej z braku czasu nie chce sie szykowac jakichs smakolykow.chcialalbym zrobic babeczki szpinakowe albo upiec chleb,tylko kiedy? a moze dac sobie spokoj?przestac sie przejmowac tym wszystkim... pomocy! trzymajcie sie dziewczynki,Nin,marsz na silownie.nie mysl o tym ile schudniesz tylko skupiaj sie na konkretnych cwiczeniach,na powtorzeniach,na prawidłowym wykonaniu itd...ja ostatnio wymyslam przerozne rzeczy,zeby tylko nie umrzec z nudow na silce...a ia tak czuje sie jak sloniatko Odpowiedz Link
ania838 CZWARTEK 09.08 09.08.07, 07:45 Hej dziewczynki Nie pytajcie o samopoczucie, bo jestem zła, wnerwiona, wkurzona na siebie i czuje sie jak słoń Ja nie wiem jak mój organizm to robi, ale znów przytyłam i wskazówka na mojej wadze pokazała dzisiaj 51 kg!!!!!!!!!!!!!! Nie ważne czy zaniza czy nie ale ewidentnie przytyłam, bo widze po spodniach, brzuchu, czuje sie ociezała, codziennie popołudniami śpie, cos jest nie tak!!!! @ dopiero za tydzień, wiec to chyba raczej nie woda w organizmie!!!!!!!!!! Wczoraj w pracy rozmawiałam z Panią prawnik i opowiedziała mi ze co jakis czas stosuje oczyszczanie, bo nie dosc ze oczyszcza sie jelito grube, to samopoczucie lepsze i waga tez troszke w dół (oczywiscie to zasługa spadku wody a nie tłuszczu). Ta babeczka ma ponad 50 lat a figurka taka ze tylko pozazdroscic. I dlatego tez doszlam do wniosku ze i mój organizm potrzebuje takiego oczyszczania. Trwa ono 3 dni. - 1 dzień: 5-6 kefirów + do każdej butelki po 2 sucharki lub pieczywo Wasa (nie wiem czy wypije az 5) - 2 dzień: 5-6 razy po 2 kromki Wasy + sok jabłkowy kiedy tylko głód doskwiera(ona mówi ze wypija około 1,5-2 l) - 3 dzień: 5-6 razy gotowane warzywa + po 2 kromki Wasy Nio i skusiłam sie i wystartowałam . Jeden kefirek juz za mną. Wypiłam kawke z mlekiem rano, bo nie potrafiłam sie oprzec, ale postaram sie juz dzisiaj wiecej kaw nie pic Mam nadzieje ze mi sie uda Wczoraj na Pilatesie tak dostalam w du.. ze usnęłam jak zabita a dzisiaj ide na rowerki Miłego dnia Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: CZWARTEK 09.08 09.08.07, 11:24 Melduję się dziś dopiero, bo wczoraj miałam dzień szału, czyli pracoholizmu totalnego. Biała niewolnica w polskim wydaniu, że tak powiem. Na szczęście dzis już lajcik Wczoraj zważyłam się i załamałam się totalnie. Mam 1.8 kg więcej. Po prostu nie mogę uwierzyć, fakt, nie ważyłam się na czczo ale po prostu jestem w szoku... chciało mi się płakać cały dzień może to przed @? Wcale nie czuję że przytylam, obcisłe ciuchy leżą b. dobrze. Ale dół dół dół... Za to od wczoraj lepiej. Śniadanie płatki, kefir 0%, chudy twaróg. W pracy dwa mini jabłuszka, potem sałatka domowego chowu - fasola szparagowa, pomidor, chuda feta, zioła. W pracy byłam do nocy więc jeszcze łyknełam odżywkę białkową. W domu curry kurczakowo-warzywne. Dziś tylko płatki, jogurt 1%, trochę twarożku. Teraz siedzę w robocie, popijam colę light Aniu, nie wiem co chcesz oczyścić, jedząć wasę... toż to same konswerwanty. W ogóle jestem przeciwniczką takich głupich głodówek, pisałam o tym nie raz. Ty jesz o wiele za mało cały czas, w dodatku ćwiczysz, makabrycznie zwolniłaś sobie metabolizm. Przecież na tej mikroskopijnej ilości jedzenia każdy by schudł od razu. Będzie tylko gorzej jak nie zacznisz jeść normalnie! Bedziesz tyć od listeczka sałaty... musisz się przemóc i jeść więcej, więcej warzyw, białka i zdrowego tłuszczu. Podejrzewam że przy Twojej diecie masz już spore niedobory różnych mikroelementów, niektóre składniki są do schudnięcia niezbędne... Robisz sobie krzywdę Napiszę więcej po południu, muszę się zabrać za coś konstruktywnego. Odpowiedz Link
gaapa Re: CZWARTEK 09.08 09.08.07, 16:07 Aniu,daruj sobie to oczyszczanie,naprawde i tak jesz bardzo malutko...mysle ze korzytsniej byloby pojsc na jakas saune albo masaz albo drenaz. dziewczyny,nie wiem juz co mam jesc ani jak ani ile...mam cholerny problem z przegryzkami,ogolnie nie jem duzo ale czesto...ciagle cos podjadam.ale jednak mam w sobie taki podswiadomy lek przed jedzeniem duzych porcji,nawet jesli mialyby to byc same warzywa prosze was o surowe opinie,co mam zmienic zeby wszystko trzymalo sie kupy jakos i mialo sens ja dzis mam impreze mala,urodziny mego meza,pewnie zjem kawalek ciasta (karpatka,robie swietna),lazanie.no i alkohol Balbina,napisz jak Ty tak dlugofalowo potrafisz trzymac rezim,jakos nie kojarze u ciebie napadow wilczego apetytu.moze naprawde powinnam jesc wiecej i bardziej urozmaicone rzeczy? Odpowiedz Link
gaapa Re: CZWARTEK 09.08 09.08.07, 23:30 melduje sie wieczorowa pora.duzo dzis bylo zlych rzeczy a do tego mi smutno jak cholera... ale za to jutro ostatni dzien do pracy i ..urlopnadrobie zaleglosci w spaniu i czytaniu.gdziekolwiek bede Aniu,a na ktorej wadze wazysz 51?ja juz nie wiem jak to jest z tymi wagami...czasem mi sie wydaje ze te elktroniczne jakby troszke mniej pokazuja.lekarskie trudno powiedziec,zawsze sie w nich waze w ubraniu,fartuchu i nie na czczo.ale przewaznie nie jestem zadowolona z tego co pokazuje sie na tej wadze. dziewczynki,obiecuje ze juz bede sie pilnowac z jedzeniem.licze na wasza pomoc w tej kwestii.najgorsze jest to,ze jedzenie sluzy mi czasem do rozladowania emocji... no nic,mam nadzieje ze bedzie dobrze Odpowiedz Link
ania838 Re: kolejne podejście 10.08.07, 07:34 hymmmmmm i co Wam tu napisać....... w sumie wiedziałam, ze mnie nie poprzecie, ale ja jak sie na cos upre to czasem nie ma przeproś Wczoraj przez cały dzień wypiłam 5 kefirów + 6 kromki Wasy + 2 wafle ryżowe. Wypiłam tez 2 słabiutkie kawki. W sumie wszystko było ok, nie byłam głodna tylko ciezko mi sie na rowerach jechało brakowało jednak energii. Na nastepny rower ide w poniedziałek a wtedy juz wróce na sb. Dzisiaj sok jabłkowy, krążki zbozowe i wafle ryzowe. Gaapcia 51 kg na mojej wadze w domu waze (zwykła) na której standardowo warze 48-50 kg, a ponad 50 to jest juz alarm. Znam swój organizm i wiem ze odrazu musze zwalczyc taki kg. Balbinko, masz racje ze mój metabolizm jest dramatyczny . Mój były mówił mi nie raz: "jakby ktoś jadł tyle co Ty, tak chudo i tak mało a do tego tyle cwiczył co Ty to w mgnieniu oka by schudł, a Ty rzeczywiscie nie mozesz". Sama juz nie wiem jak mam rozkrecic metabolizm. Dla mnie sukcesem jest juz to ze jadam w miare o regularnych porach i 5-6 posiłków, a kiedys potrafiłam zjadac tylko 2-3. Owszem ciagle czyms grzesze, bo prawie codziennie mi jakas czekoladka czy cukierek wpadnie w rece, ale tak sobie mysle ze skoro niczego nie słodze, to taka jedna czekoladka jest mi nawet potrzebna zeby cukier uzupełnić. Ehhhh no juz sama nie wiem co mam ze soba zrobic aaaaaaaaaaaaaaa przypomniało mi sie o(",)o hihihihihi Siła mi sie dzisiaj Sihaja ze spotkałyśmy sie u mnie na klatce . No ładnie juz jestem od Was uzalezniona ;p Odpowiedz Link
nin4 Re: kolejne podejście 10.08.07, 08:07 Cześć kochaniutkie! Depresja wagowo-dietowa powoli mija, ale ostatnio (dzis rano) ogarnął mnie straszny smutek, taki tęsknotno-przygnębiający. Do domu wracam dopiero za dwa miesiące i już strasznie tęsknie za moim mężem i sunią, no i za Polską i Krakowem też bardzo! Zawsze mi się wydawało że nasz kraj na głowie stoi i wyjazd za granicę byłby całkiem niezłym pomysłem, a jak już tu jestem to dociera do mnie głęboka prawda powiedzenia "wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej". No i tak chciałam wam się wyżalić... Najchętniej to bym wlazla z powrotem do łóżka, pochlipała sobie i spała cały tydzień. Nawet brak sukcesu w dietce mi zobojetniał... Oj Gapcia, jak widzisz nie jesteś osamotniona w smutkach. To pewnie minie, bo tak jest zawsze, ale mimo to z dwojga zlego, to chyba lepiej się wkurzać i złościć, że dieta nie wychodzi, niż smucić, co? Dobrze że już dziś piątek, bo weekend zawsze na mnie pozytywnie wpływa Uszka do góry i byle do popołudnia! Odpowiedz Link
nin4 Re: kolejne podejście 10.08.07, 08:11 Aha Ania, jedynym sposobem na podkrecenie przemiany jest zwiększenie ilości jedzenia. Oczywiście musiałabyś to zrobić bardzo stopniowo i przygotowac sie ze trochę możesz przytyć. Ale pomyśl sobie, że warto teraz się pomęczyć a potem mieć spokój. Przecież nie zawsze będziesz mogła tyle ćwiczyć co teraz - mam na myśli np ciążę czy jak już będziesz mamą - i wtedy zaczniesz tyć w zastraszającym tempie. Musisz koniecznie wyregulować swoją przemianę i zacząć jeśc więcej!!! Odpowiedz Link
gaapa Re: kolejne podejście 10.08.07, 21:47 hej dziewczyny,gdzie jestescie?zostalam to chyba sama dzis. Ania,jak tam kefirowe oczyszczanie? tak jeszcze pomyslalam wiecie o czym?o diecie kopenhaskiej.ze niby ona podkreca przemiane materii.generalnie jestem przeciwniczka takich restrykcyjnych diet,ale kilka moich kolezanek faktycznie ladnie schudlo i jakos tam trzyma sie.chociaz mysle ze efekt po 1 fazie sb jest podobny.a jakosc diety nieporownywalna. Balbinko,ja nie wiem jak ty dalas rade na cambridge... Aniu a jak tam nowa znajomosc? ja dzis zaczelam urlop!!! wlasnie pije winko z tej okazji,nie chce mi sie [isac jadlospisu,bylo tak srednio,za to bylam na silowni,nawet jakos mam chec na cwiczenia.piszcie!!! Odpowiedz Link
ania838 Sobota 11.08.07, 07:53 Hej dziewczynki. Nie dałam rady . Kurcze taka słaba byłam wczoraj że szok. We czwatek na rowerach wogóle siły nie miałam krecic i momentami bałam sie ze spadne, ale generalnie pijąc te kefiry byłam nasycona. No ale wczorajszty szien to porazka . Od 6-14 zjadłam 2 krżki zbożowe i 5 wafli ryżowych i wypiłam ponad litr soku jabłkowego. Ale nic w pracy nie zrobiłam bo nie mogłam sie skoncentrować, chodziłam głodna, ręce mi sie trzesły, tragedia. Przyszłam do domku i pomyślałam "no bez przesady ale az taka gruba nie jestem ,zebym sie tak katowała". No i odpuściła, tzn. o 14 zjadłam brzoskwinie, o 16 - serek wiejscki light, 18- serek wiejski light + malutkie jabłuszko, 20 - 2 ogórki małosolne Dzisiaj stanęłam na wagę i poniżej 50 kg, wiec efekt osiągnięty. Planuje dzisiaj też tak jeszcze delikatnie sobie jesc warzywka. Wiecie co ja to jednak durna jeste - taka stara a taka głupia. Jeszcze ten 1 dzien na kefirach i 3 na warzywach, no ale wczorajszy na samym soku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! EEEEEE co ja będę kombinowac, jak sie człowiek na sb pilnuje to tez schudnie, dostarczamy sobie wszystkich składników, głodne nie chodzimy, jemy smacznie - no życ nie umierać A tak szczerze mówiąc to dla mnie jedyną oczyszczajaca dietą jest kauściana. Ona jest o tyle super, ze oprócz tego ze kapuste jesz tyle ile chcesz to jeszcze mozesz w zależności od dnia jesc owoce, warzywa, miesko. I na niej zawsze w 2 tygodnie chudłam 3 kg i rzeczywiscie czułam sie lekko, zdrowo i czysto Kiedyś przez rok sie na tej dietce odchudzłam, jak juz zapewne wiecie. Robilam sobie 2 tygodnie kapustke, 1-2 tygodnie przerwy (w których tez sie pilnowałam) i przez rok zrzuciłam ponad 20 kg. Za jakis czas zrobie sobie takie 2 tygodnie na kapustce, ale narazie zostaje wierną eSBeczka AAAAAAAA Gaapcia - próbowałam juz kiedyś kopenhaskiej. PORAŻKA. Wytrzymałam chyba 5 dni, ale chodziłam spiąca, osłabiona, zmęczona, rece mi sie trzesły. Dla mnie to jedna z gorszych diet. Ja akurat mam problem z metabolizmem i nie wiem jak go podkrecic, ale wydaj mi sie ze jedzac 2 posiłki dziennie (bo tak jest na kopenhaskiej) raczej sie tego zrobic nie da Nio to chyba tyle Buziaczki Odpowiedz Link
balbina_alexandra Re: Sobota 11.08.07, 11:33 Ja jestem Gapciu (btw, gdzie te fotki obiecane? Zaczynam miec juz podejrzenia ze nie chcewsz nam wyslac, zdaje sie ze nie ja jedna nie dostala, Dyszka tez cos pisala...). Ale jestem znow wyjechana, na drugim koncu Polski - cieszylam sie jk glupia na Metal Hammer Festival a wczoraj Chris Cornell odwolal wystep, ma problemy z glosem Jestem zalamana, zycie stracilo sens, wlasciwie tylko dla niego jechalam, chce mi sie plakac odezwe sie pewnie po weekendzie Odpowiedz Link
ania838 NIEDZIELNY PORANEK 12.08.07, 07:30 Chciałabym sie pochwaliś wczorajszym dniem.....tiaaaa 8.30 - jajecznica z 2 jajek, cebuli, pomidorka i ziól 11.30 - nektarynka + kilka winogron 14 - warzywa na patelnie w miedzy czasie 2 kostki gorzkiej czekolady i 2 cukierki czekoladowe No ale w sumie było pieknie do tego momentu.....Popołudniu pojechałam na granie i jak to u nas zwykle bywa, była wodeczka, wiec troszke wypiłam i wracajac do domu wpadłam na genijalny pomysł zeby sobie kupic 2 piwka do domu, bo sama byłam, tiaaaaaaaaaa niezła wymówka. Ale to jeszcze nie najgorsze!!!!!!!!!!!! Około 21 pierwszej ten mój durny łeb przypomniał sobie ze w zamrazalniku chyba sa pierogi no i zezarłam 5 pierogów. Drugiego piwa wypiłam tylko troszke bo juz nie mogłam. Ale jestem idiotka!!!!!!!!!!!!! NIe normalnie musze przestac wogóle pic bo tak naprawde wtedy grzesze, bo nie moge sie powstrzymac od jedzenia i najgorsze ze jem co popadnie Wage na szczescie nie skoczyła do góry Dzisiaj plany równie ambitne jak wczoraj, tylko bez zakonczenia: 7 - płatki zbozowe z mlekiem 11 - nektarynka 14 - panga + sałatka z kiszonej kapusty z jabłkiem, marchewka i cebulka 18 - serek wiejski i oby tyle Dziewczynki, wiem ze durne to bedzie pytanie, ale mnie nurtuje a nie chce mi sie grzebac w necie. Rybke mozna jesc panierowana? Kurde nie lubie gotowanej i dzis nawet jesli nie mozna to zjem panierowaną. Gaapcia, pytałaś jak tam nowa miłość..... to taka stara odnowiona znajomość. Znamy sie już 1,5 roku tyle ze do tej pory jak sie spotykalismy to bylismy kumple a ostatnio cos zaiskrzylo i nawet wyjasnilismy sobie kilka spraw. Nagle sie okazało ze i jego do mnie ciagnie i mnie do niego. Tylko jest jeden mankament..... duzo pracuje i nie widzielismy sie od poprzedniej niedzieli. Napisalimy tylko 2 smski i koniec. Moze dzisiaj sie spotkamy. Przyznam szczerze ze musze jakies waruni postawic bo nie lubie takich zwiazków a poza tym jak mnie chłop zaniedbuje to zaraz mam kogos innego na oku . Najgorsze ze moich 2 byłych jak sie dowiedzialo ze znów jestem sama to chca sie ze mna spotkac w nastepnym tygodniu . Serial brazylijski sie szykuje o(",)o a najlepsze w tym wszystkim jest to ze obaj mi powtarzaja ze jestem dla nich idealna kandydatka na zone i dopiero jak mnie stracili to sobie to uswiadomili hihiihhiih No cóż moze z któregos cos bedzie Miłej niedzieli Buźka Odpowiedz Link
gaapa Re: NIEDZIELNY PORANEK 12.08.07, 12:38 hej dziewczynki.pisze juz do was z dzialki nad jeziorem,pogoda jest ladna,wypoczywam sobie leniwie... Balbinko,wyslalam ci zdjatka,moze tez tak jak Dyszka myslalas ze to spam i wyrzucilas.koncowka gorny.be sprawdz prosze.bynajmniej nie mam zamiaru sie przed wami ukrywac! a tak w ogole to dzis jest moja pierwsza rocznica slubusmiesznie Aniu,podziwiam cie ze tak dajesz rade wytrztmywac o kefirach i chlebku zytnim.ja niestety nie potrafie jesc monotematycznie.choc na pewno glodowka raz na jakis czas nikomu nie zaszkodzi,wrecz przeciwnie. to pisz jak tam twoje znajomosci!robi sie interesujaco dziewczyny,kiedy powracacie z urlopow?normalnie mi was brakuje!!! Aniu,co do ryby w panierce to w jajku i w mace razowej sugerowalalbym zrobic,a nie klasycznie w bulce tartej. Odpowiedz Link
ania838 Re: NIEDZIELNY PORANEK 12.08.07, 12:59 ło matko ale ze mnie kuchareczka hihihihii strasznie byłam juz głodna i przed chwilka zrobiłam ta rybke. Przeraziłam sie bo nie wiedziałam ze ze mną jest az tak źle . cała panierka zleciała mi z ryby i przykleiła sie do patelni . Rybka była smaczna tylko musiałam ja najpierw z tłuszczu odsączyc do mojego menu juz dorzucał 2 ogórki małosolne, 2 łyzeczki masła orzechowego,2 plasterki szynki z indyka. Jen ale głodna dzisiaj chodze. Mam nadzieje ze tą rybka juz sie zasyciłam chociaz do 17 Jeny ja to chyba umiem tylko zrobic sobie warzywka na patelnie i ugotowac pier . Na urlopie biore sie za siebie tzn. za moje gotowanie, bo jaka ze mnie żona będzie ;p Gaapcia pozdrowionka, wypoczywaj sobie. U mnie właśnie burza z piorunami przeszła Odpowiedz Link
tripcafe Re: NIEDZIELNY PORANEK 12.08.07, 18:59 bry a u mnie leje i grzmi i jestem zla strasznie bo w mojej miescinie Wolominie wystepuje dzis sama Doda Smroda a ja bardzo jestem ciakwaw jej wokalu na zywca i chcialam sie przejsc ale w taki deszcz leciec na drugi koniec miasta? I ze zlosci zaraz cos zjem,to u mnie norma pozdrowy ps. mi tez zawsze paniera do patelni przywiera i jem gola rybke, plywajaca tylko w pokaznej ilosci soku z cytryny cholera, anka, narobilas mi ochoty na rybke gaapa, milego urlopowania Odpowiedz Link
nin4 Re: NIEDZIELNY PORANEK 13.08.07, 11:04 W piatek padl mi komputer a dokladniej rzecz biorac dysk, czyli w sumie padlo wszystko. Niestety do naprawy pojdzie dopiero w przyszlym tygodniu, wiec raczej bede rzadko sie pojawiac na forum (w pracy monitoruja). U mnie standardowo – do dupy z dieta. Jeszcze jak w sobote w miare sobie ladnie jadlam i nawet silownie odwiedzialam, tak w niedziele porazka na calego!!! Czy wyobrazacie sobie isc spac z brzuchem tak pelnym ze az bolal z przejedzenia? Nie? Otoz jestem tego najlepszym przykladem. Obzarlam sie jak totalna swinia, co gorsza jakos nie moglam przestac, mimo ze wiedzialam ze potem bede cierpiec. Na dodatek zakonczylam fura orzechow i czekolada. Ja po prostu nie rozumiem fenomenu weekendow! Zawsze zawalam caly tydzien w miare udanego dietowania, zawsze!!! A poza domem w szczegolnosci – to sie chyba nazywa zajadanie tesknoty Menu na dzis: S – platki z jogo O – cottage z warzywami P – jablka K – jajecznica z warzywami i serem zoltym Na szczescie gorzka w szufladzie juz sie skonczyla, natomiast o mlecznej z orzechami w domu nie chce nawet wspominac... Miejmy nadzieje ze dzis bede silniejsza od niej. A co tam u was slychac dziewczynki? Odpowiedz Link
gaapa Re: NIEDZIELNY PORANEK 13.08.07, 16:20 hej Nin,jak Ci sie pracuje?wiesz,ze wszystko rodzi sie w glowie,to zajadanie problemow,dobrze Cie rozumiem.jakos ostatnio nie mam juz na to checi,pewnie dlatego ze jestem wyluzowana,na urlopie,na lonie przyrody kiedys bylam gruba tylko pewnie przez to odchudzanie sie "od jutra".od jutra no to dzis jeszcze sie najem...i tak tylam i tylam.a potem kiedy zaczelam jesc "normalnie",tzn wtedy gdy jestem glodna i jakos wszystko sie wyprostowalo.teraz jestem glownie glodna raczej w ciagu dnia,wieczorem raczej nie. co dzien etraz pije piwo niestety,choc postanowilam sie pilnowac na urlopie jak tylko sie da. trzymaj sie Nin,mam nadzieje ze nie bedziesz miala zbyt wielu powodow do jedzenia czekolady...ja staram sie przede wszystkim usilnie zaakceptowac swoje cialo.moze kiedys sie uda? Odpowiedz Link
ania838 Poniedziałek 13.08.07, 18:37 Haj o(",)o Dzisiaj postanowiłam zastosować nową praktykę, tzn. wpisać jadłospis wieczorem, bo i tak zawsze coś zmieniam a tak dzisiaj miałam moblizacje, zeby wpisać jak najmniej . Popatrzcie co pochłonęłam dzisiaj.... 6 - twarożek (15 dag sera białego chudego + odrobina mleka + odrobina cukru cynamonowego - musiałam troszke osłodzic i nadac smaku) 9.30 - jabłko 12 - serek wiejski light (ale miałam ubaw w sobote jak go kupowałam hiihihiih. Ostatnio nigdzie nie mogłam go dostać, ani w Tesco ani w realu anie w osiedlowych sklepach. Aż tu nagle w sobotę patrze w lodówke a tu są no to pakuje 10 szt. pani która koło mnie stała patrzyła jak na wariatke ze ja z takim zaangazowaniem je wkładałam. Pani kasjerka tez conajmnie dziwinie na mnie patrzyła cała zawartosc zakupów to 10 serków wiejskich 13.30 - brzoskwinia 14.30 - malenki trujkacik serka plesniowego fit 15.40 - banan 18 - 3 plasterki szynki z indyka + ogóras małosolny a teraz sobie winko wytrawne popijam I ogólnie byłoby nieźle, ale kupowałam rano dla moich chłopców w pracy cukierki czekoladowe Elf i kokosowe. Oczywiscie w autobusie musiałam 1 spróbować czy dobre ; ( i tak do 14 jak byłam w pracy zjadłam w sumie 5 buuuuuuuuuuuuuuuu. Jeny jak sobie poradzic z czekoladkami, no kurde ciastek, wafli, ciast, chipsów sobie odmówie a czekolady i czekoladek nie umiem o 16.30 byłam na rowerkach ale miałam powera dzisiaj. Ostatnio nie chciałam sie najadac przed rowerami a byłam delikatnie głodna i bałam sie ze nie bede miała siły i przypomniałam sobie jak mój były brał na treningi banany i na zawodach na Ironmenie tez im dawali na całej trasie banany.... I stwierdziałam ze zeby sie nie najadac to moze i ja tak spróbuje około 30-60 minut przed treningiem zjesc banana. Nie wiem czy to działa na podśwaidomość czy rzeczywiscie dodaje energii bo 2 razy zjadłam banana i rzeczywiscie miałam takiego powera ze hej. Ostatnio jak byłam na tych kefirach i wypiłam godzine przed treningiem banana to myslałam ze spadne z roweru bo mi słabo było. Ide jutro na rowery to znów sobie bananka wsune i bede obserwować co sie bedzie ze mna działo Odpowiedz Link
ania838 Re: Poniedziałek 13.08.07, 18:42 Cytuje sama siebie: > 14.30 - malenki trujkacik serka plesniowego fit Ostatnio jak byłam na tych kefirach i wypiłam > godzine przed treningiem banana to myslałam ze spadne z roweru bo mi Sorki dziewczynki za byki ale juz kiedys mowiłam ze jak pisze to sie nawet nie zastanawiam a potem czytam jak juz wysle i patrze jaka ze mnie wyuczona pani mgr Odpowiedz Link