Dodaj do ulubionych

wynurzenia

12.05.16, 01:29
Hej spać nie mogę to czytam. I nie do końa się zgadzam. Z jednej strony każdy woła jak to nauczyciel powinien się cenić a z drugiej, żeby jednak to cenienie nie trącało bezczelem, jak to trzeba multimedialnie, digitalnie i indywidualnie, broń panie boże nie z podręcznika bo przecież wiadomo, że podręczniki stworzyli debile, żeby zanudzić ucznia i uniemożliwić naukę a lekcja oparta na podręczniku to już szczyt bezczelności żeby tak się mało wysilić a brać kasę. Wiadomo, że każda sroczka swój ogonek chwali, ale dlaczego w tym zawodzie jest takie zero solidarności i tak niska w gruncie rzeczy ocena zawodu, że dzielicie sami lektorów na tych chujowych co im 30 zet wystarczy bo korzystają z murphiego oraz tych lepszych digitalnych i multimedialnych? Wydaje mi się, że dobre nauczanie polega na dopasowaniu się do oczekiwań ucznia i takim wykorzystaniu wszelkich dostępnych materiałów, żeby nauczyć go tego co potrzebuje wiedzieć, żeby lepiej się dogadać albo wypaść inteligentniej. Doskonale umiem sobie wyobrazić nauczyciela, który napracuje się digitalnie i multimedialnie po czym uczeń wyjdzie skołowany bez żadnego nauczonego konkretu. Umiem sobie też wyobrazić nauczyciela tłukącego murphiego tak skutecznie, że człowiekwi porządkuje się w głowie. Umiem też sobie wyobrazić lekcję bez żadnego druczku ani ekraniku opartą wyłącznie na gadaniu a dającą efekty. Uważam, że za porządnie zrobioną lekcję angażującą ucznia oraz dającą mu coś "na wynos" nauczycielowi należy się jak psu buda porządna kasa i taka lekcja może spokojnie być oparta na f2f, murphym, czy nef., tak samo jak na TED i artykułach z Guardiana. Bo to, jak nauczyciel uczy i na ile skutecznie to robi, nie zależy od tego czy użyje kserówki czy błyśnie "fleszem". Każdy na wejściu powinien się cenić a rynek sam go zweryfiukuje, naprawdę nie ma potrzeby dowartościowywania się "jaki ja to ja jestem zajebisty bo nie dotykam murphiego tylko lecę tedem".
Obserwuj wątek
    • anglofil Re: wynurzenia 12.05.16, 01:39
      Ja mam bardzo różne lekcje, niektóre oparte na artykułach z guardiana albo economista alb przerobionych przeze mnia bóg wie skąd i tedach, inne na nef pre-intermediate a jeszcze inne na tłumaczeniu z uczniem umowy, albo lekcje czysto gadane bazujące na jakiejś stukturze którą trzeba wyćwiczyć. Niestety, a może stety stawka za każdą z nich ta sama. Czasami jestem w ogóle nieprzygotowana ( przy 30 g w tyg, zupełnie sobie nie wyobrażam jak można być mega indywidualnie przygotowanym do każdej lekcji, bez podręcznika, przy 50-60 g w tyg.) ale tak kieruję tematem, żeby uczeń nauczył się przynajmniej jakiejś struktury gramatycznej. IK uważam, że należy mi się dobra kasa. Ament.
      • midds Re: wynurzenia 12.05.16, 09:21
        Ja również mam różnorodne zajęcia, korzystam z podręczników i nie wstydzę się przyznać do tego ;)
        Aczkolwiek nie z jednego, mam kilka i z każdego wybieram to co uznam za najistotniejsze w danym dziale, do tego kseruję artykuły z gazet anglojęzycznych, wyszukuję w sieci filmiki i opracowuję do nich pytania, sama tworzę autorskie prezentacje i ćwiczenia. Wychodzi z tego różnorodny miks, który jednak dobrze się sprawdza i ćwiczy rozmaite umiejętności.
    • kociamama80 Re: wynurzenia 12.05.16, 06:21
      Hejka :)
      Biorę 40 za 60 min i uczę między innnymi z Murphego oraz innych podręczników. Czy jestem do dupy lektorem? chyba nie, bo mam grafik zapchany do granic możliwości bo... po prostu wiem, jak zrobić fajną lekcję nawet z podręcznikiem :) I bynajmniej nie wygląda to tak, że tłuczeniu zadanie po zadaniu:)))) A oprócz kompa nie mam żadnych multimediów bo nie mam takiej potrzeby a moi kursanci mają to gdzieś. Oni chcą mówić a ja po prostu wiem jak ich zachęcić, zmotywować i po prostu zmontować fajną lekcję :) Jedyne co muszę, to podnieść stawkę :)
      • baba67 Re: wynurzenia 12.05.16, 07:21
        Serce rośnie-myślałam że ja jakaś dziwna jestem z tymi listeningami i filmikami z YT a tu proszę jak miło...
        • engteacherka Re: wynurzenia 12.05.16, 22:41
          Ja pracuję podobnie, jak przedmówczynie, czasami coś z podręcznika, czasami z yt, mam też oprogramowania do tablic interaktywnych, które wyświetlam na kompie, żeby trochę urozmaicić. Dobry nauczyciel z byle obrazka wyczaruje fajną lekcję. ja mam podręczników najróżniejszych od groma i niektóre mają naprawdę ciekawe rozwiązania. Nigdy nie byłabym na tyle pyszna, żeby sądzić, że prześcignę taką Evans i sama napiszę/stworzę podręcznik lepszy niż jej. Choć moje pomysły też mi się podobają. Myślę, że uczę porządnie. Chętnych nie brakuje. Podwyższę stawki dorosłym w przyszłym roku, jeśli w ogóle jakichś przyjmę, bo zależy mi bardziej na dzieciakach.
          • pinezka.777 Re: wynurzenia 12.05.16, 22:46
            engteacherka napisała:

            > Nigdy nie byłabym na tyle pyszna, żeby sądzić, że prześcignę taką
            > Evans i sama napiszę/stworzę podręcznik lepszy niż jej.

            Swiat się dzieli na takich, co chcą i robią i an takich, co nie robią i solą w ich oku są ci, co robią. Dlaczego chęć stworzenia czegoś lepszego, nawet jeżeli wyjdzie z tego wielka kupa, ma być pychą od razu? Gdybyśmy wszyscy tak my slelil, to świat stałby w miejscu! Bo kto to widział być mądrzejszym od Edisona, Tesli? No, błagam. Ja osobiscie kocham Lise Bostrup, kobiete od genialnych rozwiązań...podręcznikowych! (ale nei angielski). I chętnie stworzę coś w ten deseń swojego niebawem. I nie czuję się pyszna. Smutne takie ocenianie ludzi, małostkowe mocno.
    • baba67 Re: wynurzenia 12.05.16, 07:34
      Co do cenienia się-no pewnie że nie można mieć stawki pani sprzatającej, i nalezy wkalkulowywać czas dojazdów, niemniej ograniczenia wynikające z miejsca zamieszkania istnieja niezaprzeczalnie. Nie narzekam bożbroń niemniej w pełni zdaję sobie sprawę że gdybym mieszkała przy metrze nie opłacałabym każdego podniesienia stawki o 5 zl tapnięciem. Pewnie że mozna zaklinać rzeczywistośc i w Wysokim Mazowieckim(miłym skądinąd) proponować megawypas za 70 -w końcu kto bogatemu zabroni ;-)? rzecz w tym żeby robic co sie lubi solidnie i mieć zadowolonych klientów a nie prowadzic krucjaty pt Coach bierze 200 dlaczego nie my?
    • pinezka.777 Re: wynurzenia 12.05.16, 09:27
      anglofil: a kto Ci broni uczyć tak, jak uwazasz za słuszne? Czy ktoś narzuca Ci, jak masz praocwac z Twoimi uczniami? Gestapo jakies? ;) A moze probujesz zmusić innych do myslenia takimi samymi schematami, bo nie wiem, co innego ma ten wątek na celu.

      Niech każdy pracuje, jak uważa za skuteczne. Niech sobie ludzie robią TEDy, setki kserówek, filmy, podręcznik, ba, masaż tajski anwet, jesli uznają, że to działa! To nie powinno boleć skutecznego lektora, co o takich metodach myśli inny lektor. Liczy się, co myśli kursant.

      A jak już wywowałas temat niesolidarności, to ja polecam rozmowę nt. szara strefa vs. płacący uczcicwie swoje zobowiązania lektor z działanością. Osobiście tutaj upatruję nieuczciwej konkurencji, niesolidarności, zanizanie cen.
      Miłego dnia;)
    • englove Re: wynurzenia 12.05.16, 15:39
      Poczułam się wywołana do tablicy swoją uwagą o tłuczeniu podręczników, więc sie wypowiem. Nie rozumiem, czemu pewne osoby poczuły się zbulwersowane. Czyżby uderz w stół?
      Wydaje mi się, że w swojej zaciekłości nie odróżniacie tłuczenia podręczników od korzystania z podręcznika na zajęciach. Podam przykład tłuczenia, który jednocześnie dowiedzie, że wbrew powszechnie panującej tu opinii w Warszawie można wziąć więcej niż 50 zł za godzinę GE z licealistą (dużo więcej dla ścisłości). Uczę od 8 lat pewnego licealistę. Kiedy poszedł do liceum zapytał się czy chcę uczyć jego nową koleżankę z klasy, ponieważ nie jest ona zadowolona ze swojego nauczyciela. Jako że w ramach solidarności zawodowej nie narzekam do uczniów na innych nauczycieli i nie komentuję ich metod (zwłaszcza z młodzieżą) zapytałam się co się koleżance konkretnie nie podoba. Otóż ten pan przerabia z nią podręcznik kartka po kartce, ale tylko gramatykę, słówka i czytanie. Nie daje nic od siebie, jak wyjaśnił uczeń. Z jakiś niewiadomych przyczyn pomijał listeningi i speakingi. Dla mnie to tłuczenie. I bierze za to 80 zł/h. Można?
      2. Czy napisałam gdzieś personalnie że jakikolwiek użytkownik tego forum tłucze podręcznik? Ską więc tak żywa reakcja?
      3. Przykład pana, który bierze 80 zł/h i ma chętnych dowodzi tego, że można. A gdyby nauczyciele byli bardziej solidarni i nie dumpingowali cen to miał by pewnie jeszcze więcej. Bo solidarność to jest przede wszystkim nie psucie rynku, jak napisała pinezka.
      4. Dlaczego osoby, które płacą 80 zł/h to snoby? Skąd ta pogarda dla ucznia? A może to osby, które cenią jakość i wiedzą, że ona kosztuje. Osoby, które nie chcą mieć przemęczonego i sfrustrowanego nauczyciela.
      5. Zgadzam się, nieciekawie się tu robi. Od kilku lat się w kółko żalicie, że rynek jest zepsuty (ciekawe przez kogo) i że się nie da. A jedyna osoba, która konstruktywnie szuka rozwiązań jak tą sytuację zmienić jest krytykowana. Żalcie się dalej, miło was będzie niekiedy poczytać.
      6. Termin lekcja multimedialna też został rozdmuchany. Mids określiła swoje lekcje jako multimedialne, a potem to już popłynęło kto ile multimediów stosuje albo nie. A tańczcie nawet i akompaniujcie na gitarze jeśli uczeń sobie tak życzy i mu pomaga, ale nie psujcie rynku.
      7. Ktoś tu przywołał przykład pani sprzątającej. Do mojej znajomej przychodzi pani zza wschodniej granicy co tydzień posprzątać dom. Zajmuje jej to 5h, za co dostaje 200 zł. Jakie wnioski?
      8. Pytałam dzisiaj ucznia, który pochodzi z miasta ok. 40 tys z mocno upadłym przemysłem o cenę korepetycji. Uczeń wie, bo jego młodsza siostra wciąż tam mieszka i uczy się w liceum i ma zajęcia. Standardowa cena tam to 50 zł/h
      8. jak ktoś napisał: rzecz w tym żeby robic co sie lubi solidnie i mieć zadowolonych klientów. Nie: rzecz w tym aby rzecz w tym żeby robic co sie lubi solidnie i mieć zadowolonych klientów oraz zarobić przyzwoicie.
      9. Resztę weryfikuje rynek, i być może to jest przyczyna że niektórzy nie mogą wyciągnąć więcej niż 50zł/h
      • mewa-01 Re: wynurzenia 14.05.16, 14:42
        Zgadzam się jak najbardziej.

        A propos psucia rynku, to już kiedyś pisałam, że jeśli jest się dobrym to trzeba się cenić. Ja biorę 70zł / 60 min za zwykłe zajęcia z GE. Nie uczę poniżej tej kwoty! A gdy ktoś próbuje ze mną negocjować tą cenę, to odsyłam do tańszych lektorów. Bo to jest tak, że kursant szuka sobie jak najlepszego lektora, czyli takiego z wyższym wykształceniem filologicznym, po długim pobycie w anglosaskim kraju, ale chce zapłacić niemal jak studentowi. To tak jakby dzwonili do Billa Gates'a by im komputer naprawił .... Przypominam sobie jedną młodą kobietę, która chciała zajęcia ok. 20:00 i chciała za nie zapłacić 45zł ..... i mieć możliwość odwołania czasem, bo ma małe dziecko. Szczera była, ale odmówiłam. W tym czasie wolę wyciskać poty na siłowni.

        Moje ceny są negocjowalne, ale w ramach pewnych granic! Ja z góry mówię jakie są zasady współpracy .... i teraz daję papier do podpisania. Jak ktoś się nie zgadza, to przecież nie zmuszam do lekcji ze mną

        Moja stawka wzrasta gdy jest to przygotowanie do matury i egzaminów. Tak samo wzrasta w przypadku języka biznesowego i specjalistycznego. Osoby dorosłe wymagają większej wiedzy, np. ekonomicznej, politycznej, etc. I za to są gotowi zapłacić spore pieniądze. Obecnie dwie panie dyrektor z Orange płacą mi 120zł za 90 minutowe spotkanie, a mają spotkania nawet 3 razy w tygodniu. Inna pani z własnym biurem księgowym ma 4-5h ze mną w tygodniu i też jej faktury są wysokie. Powiem tak: im wyżej się cenisz, tym bardziej Ciebie szanują.

        Co do materiałów, to zależy od poziomu kursanta. Jeśli ktoś jest na poziomie A2/B1 to podstawą jest książka i multimedia. Czasem uproszczone lektury (audio też). Gdy mam do czynienia z kimś na B2 i wyżej - to głównie konwersacje, artykuły z DM, Guardian, Telegraph - od plotek do poważniejszych tematów. Z jednym prawnikiem gadam non-stop o polityce i ekonomii ... i o kryzysie imigracyjnym w Europie Zachodniej. Z innymi o ploteczkach z DM, Sun i Daily Express. Sama czytam od prawa do lewa, choć bardziej mi po drodze z prawicą .... :) Do tego dochodzą filmiki z YT, czy TED'a.

        Co do gadżetów, to je mam. Mam iPhone'a, iMac'a, etc. Nie wiem, czy to robi wrażenie na moich kursantach - w sumie nie obchodzi mnie to, ale mam ten sprzęt, bo tak jak moi kursanci mam swoje kaprysy, które lubię zaspokajać. Zresztą sprzęt wrzucam w koszty i płacę dzięki temu niższe podatki. A koszty są uzasadnione i legalne. Od pewnej pani dyrektor z Orange dostałam nawet dodatkowe gadżety do moich wszelakich sprzętów.

        Wygląd to wizytówka lektora. Rzadko noszę dżinsy, a jeśli już, to z elegancką górą. Nigdy nie zrozumiem innych native'ów dlaczego są tacy niechlujni...

        Odnośnie kursantów, to większość jest zadowolona. Niektórych uczę po 5-6 lat :) Zresztą u mnie to jest tak, że albo uczę kogoś bardzo krótko, albo bardzo długo. Nigdy natomiast nie zrozumiem ludzi, którzy chcą się uczyć prywatnie raz w tygodniu po 60 minut - szczerze mówię im, że to bez sensu podając argumenty. Ale szanuję ich, bo widocznie na częstsze spotkania ich nie stać, albo nie mają czasu. Generalnie wszystkich swoich kursantów szanuję, a jeśli ktoś jest nie fair, to prostu szukam kogoś na ich miejsce i mówię, że musimy zmienić godzinę lub dzień z jakiegoś powodu .... wtedy sami rezygnuję. Jakoś nie potrafię powiedzieć im wprost, że współpraca nie wychodzi.
        • kociamama80 Re: wynurzenia 14.05.16, 15:01
          Nieźle. Nikt by mi nie dał 70 / 60 min.
          Zastanawiam się nad 50 / 60 min a i tu mam lekkie obawy czy się zgodzą.
          Zresztą... i tak chcę odejść od zajęć 1:1.
          • mewa-01 Re: wynurzenia 14.05.16, 15:14
            Ja mam też zasadę, że obecnym klientom nie podwyższam, a wszyscy nowi płacą już wyższą stawkę. Klienci rotują, więc z czasem będziesz miała nowych z wyższą stawką.

            Uwierz mi, ale dla ludzi w korpo na wysokich stanowiskach 70zł / 60min to nie jest dużo pieniędzy. Bez mrugnięcia okiem zapłacą. Oczywiście znajdziesz skąpych, ale non-stop się ogłaszaj.
            • kociamama80 Re: wynurzenia 14.05.16, 15:26
              Ja wiem, ale nie mogę jednych kasować mniej a drugich więcej tylko dlatego że pracują w korpo :)
              Dawno już stałym kursantom nie podwyższałam i chyba od września będę musiała to zrobić tylko zastanawiam się, czy podwyżka 10 zł może ich zniechęcić. Mimo to zaryzykuję, ale mam nadzieję na zajęcia grupowe. Już zaczynam o tym myśleć i zaczynam się ogłaszać.
              Również uczę BE i bardzo lubię te zajęcia bo nie są tak nudne jak GE. Tyle tylko, że słabo za nie kasuję... kurczę, to też muszę zmienić...
              • mewa-01 Re: wynurzenia 14.05.16, 15:36
                "ale nie mogę jednych kasować mniej a drugich więcej tylko dlatego że pracują w korpo"

                A dlaczego? :) przecież stawki to rzecz umowna. Ale za BE bierz 20zł więcej .... please!
                • kociamama80 Re: wynurzenia 14.05.16, 15:52
                  Za BE będę brać więcej... tylko ciekawe co zrobię jak mi podziękują za dalszą współpracę...
                  Oby nie było tak:
                  ja: muszę podnieść stawkę na 50 zł.
                  kursant: sorry, to za dużo. Muszę zakończyć współpracę .
                  ja: yyyy, ok, to zostaje po staremu.
                  :D
                  • mewa-01 Re: wynurzenia 14.05.16, 15:57
                    Może tak być - faktycznie, ale nowym kursantom możesz podać wyższą stawkę.
                    • kociamama80 Re: wynurzenia 14.05.16, 16:00
                      Tak zrobię. Mam dość pracy 7-21 :(
                    • kociamama80 Re: wynurzenia 14.05.16, 16:11
                      Tak zrobię. Mam dość pracy 7-21...
                      • pinezka.777 Re: wynurzenia 14.05.16, 16:43
                        ?.One of the happiest days of anyone?s life

                        Pełny czego? Full of happiness
                        A mug is full of coffee. Kubek jest pełen kawy.
                        A mug is full of water Kubek jest pełen wody.
                        I?m full of doubts. Jestem pełna wątpliwości.
                        I?m full doubts. Jestem pełne wątpliwości.
                        A mug is full water. Kubek jest pełną wodą.
                        I live in Poland.

                        My car is full of petrol/gas.
                        My heart is full of love.
                        My room is full of people.
                        My office is full of watches.

                        Book
                        Soon
                        Noon


                        kociamama80, mewa - 01:
                        moje stawki to 60, 70 i 80 zł za indywidualne. Niestety, osobiście uważam, ze jest pewien pułap. Nie zarobimy więcje, niż tyle, ile zrealizujemy zajęć. Jest jakas górna granica.

                        100 zł za lekcje to chyba zapąłci mi tylko ktoś, kto potrzebuje mnei do trudnej, jendorazowej roboty.

                        Dlatego, majać na względzie rozwój firmy, warto sie zastanowic nad innymi rozwiazanimi, takimi wlasnie jak grupy. Tam tez osiagniemy pewne maksimum, ktore przeskoczyc bedzie mozna dopiero zatrudniajac lektorow. Zatrudnic lektora, dac mu lokal i brac 50 zł od kursanta zwyczajnie się nie opłąca. Stawka musi byc automatycznie wyzsza. Stad szkoly jezykowe maja 75 zł/45 min. I są tam jacyś chętni. Natomiast to cena dla ":upartych", bo szkole opłacają sie tylko zajecia grupowe.

                        Może taki hint dla kociamama80: zanim mialam platforme, wszystkie materialy , nawet te wydrukwoane, rozdawalam kursantom na specjalnie wykonanych, zabawnych pendrivach. Dzisiaj uzywam tych pendrivów jako nagrody w grywalizacji lub gdy chce wyróżnić kogoś za zaangażowanie w zajęcia. Jest to dobry motyw do promocji:) Moje długopisy i pendrivy, z logiem szkoły, krąża po ?świecie?. Ostatnio znalazlam swój długopis....u mojego lekarza, w gabinecie! na biurku! ;) aż mnie korciło spytac, skad go ma, ale narazie opdusciłam; nich się witki wiją same. Jestem tak specyficzną osobą, że lepiej mnei poznać na gruncie zawodowym u mnei w biurze, bo w jakiejkolwiek innej sytuacji wyglądam....na bardzo wesołą, "zbyt młdoą" i szalenie niepoważną postać. Dlatego nei afiszuję się tam, gdzie nei szukam klienta. "Zwabiam" go do siebie z dystansu, poprzez moich klientów aktualnych i byłych. Jestem w stałym kontakcie ze wszystkimi.
                        Nie nosze garsonek. Gorzej-moj ubiór mocno odstaje od standardów elegancji. O wlosach nei wspomnę.I w ogole nei czuje sie zle, gdy odwiedzają mnie dorosli, "powazni" ludzie:) Kiedy do mnei trafiają z poelcenia, wiem, że to nie ma znaczenia, jak wyglądam-przychodzą, bo wiedzą do kogo i po co. POzwalam sobie na luz, w końcu to jedna z dobrych stron bycia samozatrudnionym ;) Stawiam nacisk na jakość i zaangażowanie w przygowywanie tych lekcji i to ma mnie reklamować.
                        Kociamamo80, nei bój się podnieśc ceny-spróbuj an małej próbce i zobacz, jakei będa rekację. Ja w ten sposób wprowadzę no make up policy-zobacze, co na to powie pierwszych 5 osób i zobaczę, co dalej.
                        • pinezka.777 Re: wynurzenia 14.05.16, 16:44
                          przepraszam najomcniej, nei można tutaj edytować posta, a wkleiłam jakiś szajs na samym początku! :( przepraszam.
                          • midds Re: wynurzenia 14.05.16, 16:53
                            Czemu szajs? A heart full of love - jakież to przyjemne ;)
                            • pinezka.777 Re: wynurzenia 14.05.16, 17:01
                              midds: tego miało w poscie nie byc;) oraz-są tam błędy;) radosna twórczość dzieciakó. Dzisiaj mnei zniszczyły - role play odnosnie wymajmowania mieszkania (wlasnie sie przeprowadzaja do wielkeigo domu, wiec chcialy pogadac i poogladac fotki fdomow i meiszkan w naszej okolicy):

                              On (14 lat): I don't liek nasty girls like you.
                              Ona (12 lat): What are you? A faggot?

                              Oficjalnie-po dzisiejszym dniu kocham je bardziej niż ich rodozna matka!!! :)
                        • kociamama80 Re: wynurzenia 14.05.16, 17:15
                          Dzięki za podpowiedz :)
                          Zrobię jak mówisz.
                          • kociamama80 Re: wynurzenia 14.05.16, 17:17
                            Moi kursanci naprawdę osiągają fajne postępy więc dlaczego nie zarabiać w końcu na tym przyzwoitej kasy...
                            • midds Re: wynurzenia 14.05.16, 17:38
                              A u mnie różnie z postępami. Ci zaangażowani mają jak najbardziej, ale z tymi co przychodzą tylko by posiedzieć jak na tureckim kazaniu to różnie bywa ;)
                      • midds Re: wynurzenia 14.05.16, 16:51
                        Tego właśnie się boję, że przy prowadzeniu firmy i podwyższonym ZUSie też będę musiała tak harować, a to mija się dla mnie z celem. Chociaż teoretycznie przy stawce 40 zł wystarczyłoby mi 5 lekcji dziennie. Pytaniem jest, ile z tych 5 zajęć odpadnie z powodu odwołań...
                        • anglofil Re: wynurzenia 14.05.16, 18:46
                          A gdzie wy bierzecie te 60, 70 zet, w Warszawie czy też poza ? Ja też mogę obrabiać klasę biznesową z pk. widzenia wiedzy własnej, ale w ogóole się nie ogłaszam i biorę 40, 45 i 50, od firm 70 i 80. Porażka. Inna sprawa, że jak ktoś zobaczy moją norę to chyba nie da 70?
                          • mewa-01 Re: wynurzenia 15.05.16, 10:44
                            Ja mam średnio 5-6 lekcji dziennie, z tym że nie są to lekcje godzinne, czyli np. jutro w poniedziałek mam 5 lekcji, ale tylko 1 lekcja trwa 60min. Kolejne 4 lekcje po 90min, a ostatnia 120min. Ceny oczywiście zróżnicowane, tylko jedna lekcja za 70zł. Mieszkam w Warszawie i wszystkie lekcje są z osobami dorosłymi pracującymi w korpo, kancelariach prawnych, bankach. ostatnia jest w domu prywatnym, ale dziewczyna jest prawnikiem w bogatej firmie paliwowej.

                            Tak więc, nie bać się i jeśli macie stosowną wiedzę z zakresu języka biznesowego, to brać więcej.

                            @midds -
                            Jeśli masz lekcje w mieszkaniu, to sobie je powoli wyremontuj, przemaluj, coś poprzestawiaj, wymień. Poproś znajomego z artystycznym zacięciem, to Ci pomoże.
                            To tylko taka moja rada.
                            • kociamama80 Re: wynurzenia 15.05.16, 11:03
                              Ok, ale jak idę do fryzjera, to on nie kasuje mnie więcej, bo wie że więcej zarabiam. Stawki ma takie same dla wszystkich.
                              Nie umiem brać od kogoś więcej tylko dlatego że więcej zarabia...
                              I chyba jest to trochę nie fair.
                              • mewa-01 Re: wynurzenia 15.05.16, 11:36
                                Nie bardzo rozumiem dlaczego uważasz, że jest to nie fair :)
                                język biznesowy, medyczny, czy prawniczy - brać więcej za 60min niż za język ogólny. A poza tym jedno spotkanie trwa 1h, a inne 90min, czy 120min. Jestem na działalności gospodarczej, nie działam nielegalnie, też płacę rachunki. To normalne, że ceny są zróżnicowane. A co do fryzjera, to się nie zgodzę. Jeden przychodzi na uczesanie, drugi na strzyżenie, a jeszcze inny na farbowanie, czy trwałą .... Ceny też są tutaj różne.
                                • kociamama80 Re: wynurzenia 15.05.16, 12:32
                                  OK:)
                                  Może nieprecyzyjnie się wyraziłam, nie mówiąc, że mam zwykle 60 min i może moim błędem jest wrzucenie do jednego wora GE i BE :)
                                  Do przemyślenia :)
                                  • mewa-01 Re: wynurzenia 15.05.16, 12:53
                                    Aaa OK. Pomyślałam, że moje ceny są nie fair. Ale przemyśl to, bo wiedza specjalistyczna jest ceniona wyżej i to w każdej branży :)
                                    Powodzenia! :)
                                    • kociamama80 Re: wynurzenia 15.05.16, 13:05
                                      "Pomyślałam, że moje ceny są nie fair".
                                      Nie pomyślałam tak :)
                                      Tobie również życzę ruchu w interesie :P
                                  • engteacherka Re: wynurzenia 15.05.16, 12:57
                                    No jasne, że specjalistyczny musi być droższy. Ja też mam zróżnicowane ceny, ale nie inne dla bogatych, inne dla biednych (bo jak miałabym to ocenić po jednym telefonie). Mam ceny zależne od poziomu i celu. Najtaniej wzięłabym za typowe korki, przez które rozumiem tylko pomoc w zrozumieniu materiału i pomoc przy pracy domowej. Ja takich lekcji nie udzielam, nie przyjmuję tylko na korki i nie odrabiam z dzieciakami prac domowych ze szkoły (tłumaczę, jak zrobic jak jest potrzeba). Uczę kompleksowo.
                                    • kociamama80 Re: wynurzenia 15.05.16, 13:07
                                      Rzecz w tym, że zapotrzebowanie na takie typowe korki jest tak samo duże, jak na zwykły kurs dla dorosłych czy tam BE. Może wrzucę ich do jednej grupy bo tak się akurat składa że 4 dzieciaków jest z tej samej klasy :D
                                      W ogóle to 1/3 moich kursantów chce BE.
                                      • engteacherka Re: wynurzenia 15.05.16, 13:21
                                        Można zrobić jedną grupę z dzieciaków z tej samej klasy, bo jak trzeba powtórzyć coś do testu czy diagnozy, to z wszystkimi robisz ten sam materiał. Z doświadczenia tylko ci powiem, że problem stanowi różny poziom dzieciaków nawet z tej samej klasy. To potem wychodzi w pracy. Ja nieraz musiałam rozdzielać grupy, bo ktoś na tym tracił. Ale może u cb nie bedzie to konieczne, czego ci życzę :)
                                    • mewa-01 Re: wynurzenia 15.05.16, 13:23
                                      Ale ja nie mam innych cen dla biedniejszych i innych dla bogatych :) Nigdzie tak nie napisałam. Mam stawkę początkową za lekcję godzinową i jest ona określona w moich ogłoszeniach i na stronie internetowej. Z czasem nowi kursanci uczą się wg wyższej stawki, bo zarządziłam podwyżkę. Starsi kursanci pozostają często na niższych stawkach, albo mają podnoszone je stopniowo. A język specjalistyczny cenię wyżej .... i kropka! Nie ma w moich zasadach nic nielegalnego, czy nieetycznego. Wszystko też zależy od częstotliwości zajęć i pory dnia. Raz na jakiś czas mam kursanta, który rżnie głupa, bo twierdzi, że zna zasady, a jak rozmawiamy od odwoływaniu zajęć, to okazuje się, że "tego" akurat nie doczytał. Ale teraz każdy dostaje papier do podpisania i nie ma takich żałosnych dyskusji. OK, bywają tacy, co chorują na "ptasie", czy inne "świńskie" grypy i (podobno) lądują w szpitalu na dwa tygodnie, ale ja w te choroby nie wierzę, szczególnie gdy się powtarzają. Wtedy szukam cichcem nowego ucznia i "rezygnuję" ze współpracy z tym poprzednim, mówiąc, że musimy zmienić dzień, czy godzinę, bo mam jakieś tam swoje powody, np. zdrowotne .... i może mnie nie być dłuższy czas. Sami wtedy rezygnują. A ja i tak mam już nowego ucznia. Dla mnie to biznes i nie rozczulam się zbyt długo. Potrafię już odróżnić osobę, która chce się uczyć, od osoby, które nie wie po co się uczy. Oczywiście robię pewne odstępstwa od zasad. Uczę np. jednego sportowca, który często wyjeżdża na obozy treningowe, np. przed zawodami. Czasami mamy zajęcia 2x w miesiącu z tego powodu, ale mamy je o godz. 14:00 więc dla mnie nie robi mi to większej różnicy, tym bardziej że płaci za to więcej niż tradycyjny kursant - zresztą sam zaproponował wyższą stawkę :) Jak widać, jestem człowiekiem, a nie robotem. Ale mam też własne rachunki do płacenia i nie biorę kasy od rodziców, nawet w wakacje.
                                      • kociamama80 Re: wynurzenia 15.05.16, 13:46
                                        Stawka początkowa to jest dobry patent. :)
                                        Również jak i Ty, mam umowę i dzięki temu odrabianie bez szemrania.
                        • engteacherka Re: wynurzenia 14.05.16, 19:07
                          U mnie, na 50 lekcji tygodniowo, wypada około 5, ale w tym tyg wypadło 8 przez wycieczki szkolne, 4 będą odrobione na pewno, reszta - nie wiem, czy uda się znaleźć czas
                          • engteacherka Re: wynurzenia 14.05.16, 19:12
                            Ale przy 5 godzinach dziennie, to jest kiedy odrabiać. Ja czasami nie odrabiam własnie dlatego, że nie mam kiedy
    • kocica27 Re: wynurzenia 12.05.16, 15:41
      Prawdopodobnie wszyscy jesteśmy równie dobrymi nauczycielami, choć metody mamy różne. A jeśli chodzi o metody, bajery i kankana w trakcie lekcji, to raczej jest to wymóg klienta, a nie nasze widzimisię ? po co sobie życie celowo komplikować? Ja wolę rozwiązania proste, bronię się przed bajerami, ale dobrze wiedzieć, co robią inni, bo być może niedługo będzie to jedyna słuszna droga i nie chciałabym zostać w tyle.
      Zauważyłam, że klienci bardzo zwracają uwagę na markę gadżetów ? trzeba mieć telefon, tablet i komputer Apple ? jak masz Apple to automatycznie (zdaniem klienta) twoja wiedza jest większa i jesteś lepszym lektorem, jesteś człowiekiem sukcesu. A niewygodne to cholerstwo, że hej. Ja wszystko robię w Office, a potem transferuje do applowego systemu żeby było pod publiczkę na lekcji? Drukarkę marki Samsung ukrywam za biurkiem, żeby nie zauważyli, bo co by sobie wtedy o mnie pomyśleli? Takie jest rozumowanie wielu klientów i trzeba się do tego dostosować. Według mnie te multimedia i brand awareness wychodzą od klienta, klient niekoniecznie rozumie, co jest dla niego dobre, co spowoduje, że się nauczy. On chce show.
      To tak, jak w biurze na prezentacji ? co nie dopowiesz, to dowyglądasz. Wszyscy znamy te sztuczki.
      ?Opakowanie? kursu jest ważne. Tak samo, jak chemia między lektorem a uczniem, musimy się polubić, inaczej zawsze będzie drętwo. Jest też kwestia naszej wygody i zdrowia psychicznego. Ktoś się czuje dobrze ?tłukąc podręczniki?, a ktoś szuka ciągłych wyzwań, inaczej wszystko go nudzi.
      Cena to kwestia raczej marketingowa. Zwykła lekcja na średnim poziomie nie jest chyba warta 100-200 zeta, choćby prowadził ją Einstein. Każdy chciałby sensownie zarabiać, mieć pełny grafik, stabilną pracę, zero problemów itd. Jak mamy wysokie ceny, to pewnie nie ma pełnego grafiku, jak ostro podchodzimy do odwołań + formalizacja współpracy, to odstraszamy część potencjalnych klientów itd. Być może są tu takie osoby, co biorą 100zł za godzinę, mają 8h dziennie od pon do pt, zero wieczorów, praca 9-17, nikt im nie odwołuje itd., ale ciężko mi w to uwierzyć. Uważam, że wszystkie powyższe są możliwe, ale nie jednocześnie ? zawsze coś kosztem czegoś. Dla większości z nas to biznes, własna DG, czyli powinniśmy skalkulować, jaka konfiguracja przyniesie największe korzyści.
      Ja nie zazdroszczę ludziom, którzy pracują po 30zł za godzinę. Ja im współczuję. Oni muszą zrobić 10 lekcji, żeby mieć raptem 300zł. Wolę mieć 5 lekcji za 60zł każda. A jeszcze lepiej grupowe za 120zł. Z tym, że ja akurat średnio lubię grupy i mam wrażenie, że moi klienci mają pewne snobistyczne zapędy i chcą mieć wyłączność, lekcję indywidualną.
      Baba wspominała o lokalizacji ? to też jest szalenie ważne. Nie wszędzie da się wyciągnąć cenę wyższą niż średnia, można to nadrobić dojazdami ? u mnie to akurat odpada. Czyli cały czas coś za coś.
      Uważam, że trzeba cisnąć to, w czym jesteśmy najlepsi i w czym możemy konkurować. Obstawiamy konkretny segment rynku. I nie ma tu jedynej słusznej strategii. Too many shades of grey?
      • englove Re: wynurzenia 12.05.16, 15:56

        > Zauważyłam, że klienci bardzo zwracają uwagę na markę gadżetów ? trzeba mieć t
        > elefon, tablet i komputer Apple ? jak masz Apple to automatycznie (zdaniem klie
        > nta) twoja wiedza jest większa i jesteś lepszym lektorem, jesteś człowiekiem su
        > kcesu. A niewygodne to cholerstwo, że hej. Ja wszystko robię w Office, a potem
        > transferuje do applowego systemu żeby było pod publiczkę na lekcji? Drukarkę ma
        > rki Samsung ukrywam za biurkiem, żeby nie zauważyli, bo co by sobie wtedy o mni
        > e pomyśleli? Takie jest rozumowanie wielu klientów i trzeba się do tego dostoso
        > wać.

        Szczerze to nie zauważyłam, moi uczniowie mają iphony, maki (czy jakoś tak), zegarki za 20 tys. a ja do nie dawna miałam 9 letni telefon marki NOKIA (którą wymieniłam tylko dlatego że upuściłam ją na kamienną podłogę i popękała cała obudowa) i nikt nie dawał mi odczuć że jestem gorsza. Nie popadajmy w obłęd
        • kocica27 Re: wynurzenia 12.05.16, 16:31
          No, ale Ty zauważyłaś, co oni mają, to oni pewnie też zauważyli, co Ty masz.
          Żeby nie było, że ja oceniam wartość człowieka po markach itd., po prostu wiem, że inni to robią i nie chciałabym być sklasyfikowana jako gorszy sort z powodu głupiego telefonu. Przyznaję się bez bicia, że kupuję niektóre rzeczy tylko i wyłącznie do pracy - nie tylko chodzi o elektronikę, ale ubrania, czy np. manicure hybrydowy. Wszyscy mają, to uważam, że nie wypada mi nie mieć.
          • englove Re: wynurzenia 12.05.16, 19:26
            Pewnie że zauważają, a jak to oceniają to jest mi bardzo wszystko jedno. Nie oceniam wartości ludzi po gadżetach, nie mam różnych cenników w zależności od zamożności klienta, a jeśli ktoś mnie traktuje mniej poważnie bo nie mam ifona 6 to jego problem.
          • goldf-ish Re: wynurzenia 17.05.16, 17:39
            Ty chyba żartujesz z tą powyższą wypowiedzią...
            Boisz się być sklasyfikowana jako 'gorszy sort' z powodu głupiego telefonu???
        • anglofil Re: wynurzenia 13.05.16, 00:09
          Ja zapraszam na lekcje do swojej maleńkiej wynajmowanej nory zapchanej książkami i kupą śmieci bo minimalizm w przedmiotach do mnie nie przemawia, a brak przestrzeni nie ogranicza skłonnści do zbieractwa i nie zauważyłam żebym była jakoś z tego powodu mniej szanowana, osoby, które przyszły raz albo kilka i koniec mogę na przestrzeni tych 8 lat policzyć na palcach jednej ręki, generalnie 2 lata współpracy to minium. Wnoszę z tego, że nie zniechęca to uczniów i nikt nie rozumuje na zasadzie " kiepska chata, kiepski lektor".
          Często jednak mi głupio, no ale też nie przychodzi do mnie klasa bogata, do nich chodzę do firmy. W sumie gdzieś w głębi duszy wychodzę z założenia, że skoro uprawiam tak zwany wolny zawód to mogę być sobą tzn. nie muszę szpanować za wszelką cenę i dorównywać jak w korpo. I tak nie dorównam kolesiowi z ciepłą posadką i drugim progiem podatkowym. Widzę jak dla niektórych na maksa liczy się to jak ich widzą inni, mam ucznia z pewnej dzielnicy powszechnie uznanej za gorszą, który wybił się finansowo i kiedyś zapytałam, czy w niej bywa i czy jada tam w pewnej knajpie. Gorąco zaprzeczył, że skąd. Jak się rozwinęłam nad jej cudownością old skoolową, okazało się, że on tam bywa jednak i też ma do niej słabość. I nie wiem czy tak zauważają, jeden z moich uczniów zauważył byczą (choć mega starą) plazmę u mnie na chacie po roku chodzenia.... "o jej ty masz telewizor". uhahaha. Bardziej zauważają typ człowieka, stosunek do rzeczywistości, wydaje mi się, że każdego można szybko ulokować na skali zarobkowej i po to, żeby kogoś zmylić trzeba by było ściemniać cały czas że się inaczej spędza wakacje, jada, etc.
          • baba67 Re: wynurzenia 13.05.16, 12:42
            Ja mam dużo ksiązek we wszystkich pokojach, poza tym jest zwyczajnie i prosi sie o malowanie. komórke mam hipsterska tj bez aparatu model z 2007. nie mam laptopa tylko duzy notebook i zwykly PC. Wychodze z zalożenia że nie chce uczyć ludzi którzy mnie oceniaja po tym co mam , nie dogadam się z nimi , to nie jest typ czlowieka ktorego chce spotkac gdziekolwiek a cóż dopiero z nim pracować. Nie mylic z ludzmi zamoznymi bo tacy sa bywaja naprawde w porządku a uczyłam dwóch zamoznych panów córke jednego z nich ucze do dziś (to jedna z moich ulubionych uczennic).Prędzej bym ukryła to na co mnie stać niz udawala że stac mnie na więcej bo mam takie podejście do życia.
      • englove Re: wynurzenia 12.05.16, 16:06
        Jak masz 100 zł/h to nie musisz pracować 8 godzin dziennie. Nawet się to nie opłaca. Szybko wpadniesz w drugi próg podatkowy;)
        • kocica27 Re: wynurzenia 12.05.16, 16:24
          I tak, i nie. Wiadomo, że pracę trzeba szanować. Jak jest więcej, trzeba brać, bo potem może nie być. Drugiego progu się nie boję. Nie raz płaciłam. Nie z lektorowania wprawdzie, ale płaciłam. Dobrze mieć takie zmartwienie, że płacić wysokie podatki i ogólnie mieć wysokie dochody niż mieć dziurę w budżecie i zastanawiać się, skąd wziąć na ZUS.
          A z tą kasą i innymi czynnikami to był tylko taki przykład. Można podstawić dowolną kwotę, do jakiej dążymy.
          • englove Re: wynurzenia 12.05.16, 16:27
            Racja, tylko przy drugim progu podatkowym to stawka 100 zł/h jest mizerna. Chodzi aby zachować właściwy umiar, i w rozdmuchaniu stawki i w jej zaniżaniu.
          • mewa-01 Re: wynurzenia 14.05.16, 14:48
            można wtedy przejść na podatek liniowy i nie martwić się o drugi próg.
      • pinezka.777 Re: wynurzenia 12.05.16, 16:26
        kocica 27: mam poczucie, ze lekko spłyciłaś temat znów:). Ze multimedia i show, ze pajacowanie, że jak sie nie umie inaczej, to trzeba nadrabiac mutlimediami. Olaboga. O tempora, o mroes! ;)


        Cena nei zawsze jest wynikiem marketingu. Sa ortopedzi za 90 zł, a są za 180 zł. Sero, nei różnia się żadnym marketingiem, tylko umiejętnością operowania i diagnozowania.

        W zwykłych korepetycjach może i nie da się zarobić więcej niż 30 zł. To jak ktoś chce więcej zarabiać, to niech nei robi zwykłych korkow.

        A resztę powiedziałam w innym wątkach. Oraz, moge jedynie zacytować englove.

        • kocica27 Re: wynurzenia 12.05.16, 16:55
          pinezka: nie, to zupełnie nie tak. Może ja jakaś niekomunikatywna jestem jak piszę, ale chodziło mi o to tylko i wyłącznie jako dodatek do dobrych lekcji. Bo zakładam, że wszyscy tu mają dobre lekcje, a niektórzy jeszcze cisną i chcą być lepsi i atrakcyjniejsi, i wyróżniać się bardziej, bo takie są wymagania rynku. To taki ukłon w stronę klienta i dodatkowy punkt.
      • pinezka.777 Re: wynurzenia 12.05.16, 22:27
        kocica27 napisała:
        A jeśli chodzi o metody, bajery i kankana w trakcie lekcji, to raczej j
        > est to wymóg klienta, a nie nasze widzimisię ? po co sobie życie celowo komplik
        > ować? Ja wolę rozwiązania proste,

        widze tutaj pewien brak logiki. Myslę, że wynika on wyłącznie z braku wyobraźni, jak działa ten nafaszerowany pomiot szatana zwany multui-srulti :)

        kocico27, co jest bardziej skomplikowane?
        1. wydrukować grę -planszówkę, upewnić się, że masz papier, znaleźć kostkę do gry, pionki, tusz mieć w drukarce; odszuakc grę w bałaganie czy
        2. kliknąc jeden link do tej samej gry, gdzie dodatkowym atutem jest audio, bo np. pionki gadają po ang? PIerwsze zjamuje mi min 10 min, drugie-poniżej 1 min.

        Co jest bardziej skomplikowane - dyktowanie zdań, czy szybkie zapisanie ich w wordzie, ktory wyswietloyn jest na wielkim ekranie tak, aby wszyscy widzieli? A może mozolnie pisanie po tablicy? Zeby nei było, mam rownie dużą tablicę białą, korzystam,a le tylko do rysowania koncepcji lub zabaw. Pisanie robię w wordzie.

        Czy to jest głupi wymysł ucznia, że jak siedzi w kolejce do lekarza i się nudzi, to chcialby się pouczyc? Moze pobawic sie aplikacją duo-lingo, może odpalic ten film, który jest jego homeworkiem na youtubie, do którego trzeba zrozbić quiz na comprehension. Ilu uczniow, gdy czeka w kolejce do lekarza ma AKURAT pod ręką teczkę z kserówkami z angola? No, niewielu raczej.

        Co jest skomplikowane bardziej-szperać, gdzie się wcisnęło esej kursanta (I hate it...), czy odplaic platformę, wejść w jego last lesson i przeczytać, co napisał, tam poprawić i z czapy? Moim zdaniem, ale to może tylko moje zdanie, łątwiej jest opdpalić kompa i wiedzieć, ze WSZYSTKIE prace danej osobie są w jednym miejscu. I że on ich nigdy nei zgubi. A kartkę prawdopodobnie tak, prwedzej czy pozniej.

        Podaję te przykłądy po to, aby lepiej nakreśli, co rozumiem przez multimedia. Wydaje mi sie, że jak ktoś z nich na codzień nie korzysta, to od razu deonizuje, jakby to nie wiem co szajs i puste opakowanie miało być. To jest n-a-r-zę-d-z-i-e.

        Jesli ktoś oburza się o określenie "trzepac podręczniki", to niech potem sam nie pisze o przerostach formy nad treścią, show runningu czy innych. A jeśli pisze, to błagam-bez hipokryzji.

        No i stawki. Fajnie, jakby w danym regionie lektorzy nie zaniżali cen po to, aby nałapac klientów. Skoro to robią, tzn że wiedzą, że niczym innym nie potrafią zainteresowac potencjalnego kursanta. To mówi samo za siebie. Jesli w jednym mieście obok siebie żyje lektor z 30 zł/h i elktor z 80 zł/h, to zanim się obrazi jego klientów, ze sa snobami, czy nie lepiej sobie zadać pytanie, co NIE TAK robi ten lektor za 30 zł, że zarabia tak mało, skoro w tym samym mieście da się więcej?
        • kocica27 Re: wynurzenia 12.05.16, 22:46
          pinezka - to jest nieporozumienie. Ja korzystam z rozwiązań multimedialnych, ja nie wiem, skąd wzięłaś, że tego nie robię i że wyłącznie trzepię podręczniki (za 30zł hehehe - no nie mogłam się powstrzymać).
          Moje podejście do multimediów jest takie, że to tylko jedno z wielu narzędzi i można zrobić lekcję bez tego. Nie demonizuję, ale też nie uważam, że lekcja bez gry czy filmu to lekcja stracona. Uważam, że tyle metod, ilu nauczycieli.
          Jeśli chodzi o moje lekcje, to jest bardzo różnie. Mój post nie miał na celu wywołanie wojny, a pogodzenie kilku podejść. Tym bardziej nie chciałam nikogo urazić, bo jeszcze raz podkreślę, że wszystkich, którzy tu piszą uważam za dobrych lub bardzo dobrych nauczycieli, którzy chcą być jeszcze lepsi, którym zależy i szukają nowych rozwiązań. Może zrobiłam to nieudolnie. Trudno...
          Nigdy nie pisałam o przeroście formy nad treścią. I nigdy nie pisałam, że tylko i wyłącznie zły produkt ma ładne opakowanie. Raczej twierdziłam, że świetny produkt w brzydkim opakowaniu może odstraszać i szkoda takiego produktu. Dlatego opakowanie jest bardzo ważne.
          • pinezka.777 Re: wynurzenia 12.05.16, 22:47
            kocica27 napisała:

            > pinezka - to jest nieporozumienie. Ja korzystam z rozwiązań multimedialnych, ja
            > nie wiem, skąd wzięłaś, że tego nie robię i że wyłącznie trzepię podręczniki (
            > za 30zł hehehe - no nie mogłam się powstrzymać).
            >

            moja wina-pierwszy cytat dotycyzł Twojej wypowiedzi, a reszta tekstu już innych wpisów;) wybacz, tutaj cięzko cytować między wątkami;)
            • pinezka.777 Re: wynurzenia 13.05.16, 10:15
              pinezka.777 napisał(a):

              > kocica27 napisała:
              >
              > > pinezka - to jest nieporozumienie. Ja korzystam z rozwiązań multimedialny
              > ch, ja
              > > nie wiem, skąd wzięłaś, że tego nie robię i że wyłącznie trzepię podręcz
              > niki (
              > > za 30zł hehehe - no nie mogłam się powstrzymać).
              > >
              >
              > moja wina-pierwszy cytat dotycyzł Twojej wypowiedzi, a reszta tekstu już innych
              > wpisów;) wybacz, tutaj cięzko cytować między wątkami;)
        • baba67 Re: wynurzenia 12.05.16, 22:56
          Załozywszy że lektor za 80 zl zyje z tego a nie ma wygodny etacik z zaplaconymi świadczeniami a ilu mu sie klientow zgłosi to zglosi -6 tez dobrze. Bo o takiej sytuacji tu była mowa. Gdyby pan za 80 mial z uczenia życ o miec dzialanośc toby mial i inne ceny-akurat w opisanym miejscu oczywiście.
          Inna rzecza jest specyfika korkow-nikt za nie 80 nie zapłaci bo nie sa tego warte.Typowe korki. Lubie korki szczególnie z dyslektykami-to jest zmudna praca ale jestem widac masochistka .
          • engteacherka Re: wynurzenia 12.05.16, 23:30
            No dokładnie, babo. On jest dobrym nauczycielem, ale nie robi też nic niezwykłego, czego by inni nie robili. Niektórzy do niego chodzą tylko dlatego, że jest drogi. I tym osobom też chyba nie zależy na progresie, bo pan dużo i często odwołuje i jakoś specjalnie o swoich uczniów nie dba.

            Ja nie narzekam na kasę, więc nie zazdroszczę mu tej stawki w ogóle. Bo on nie ma z niej żadnych profitów - zaledwie garstkę uczniów. Pracuję bardzo dużo bardziej dlatego, że nie umiem odmawiać. Bo lekcje w niedziele nie są mi w ogóle do szczęścia potrzebne, ale je mam. Bo klient przychodzi z pieniędzmi i prosi, a ja mam nie przyjąc? No nie umiem.
          • anglofil Re: wynurzenia 13.05.16, 00:18
            Powiedzcie co to są typowe korki bo ja nie kumam. Czy typowe korki to zakres materiału, sposób przeprowadzenia lekcji, czy co?
            • kociamama80 Re: wynurzenia 13.05.16, 10:15
              Typowe korki to przerobienie tego samego materiału co w szkole, a którego dziecko nie kuma :)
        • engteacherka Re: wynurzenia 12.05.16, 23:14
          << Jesli w jednym mieście obok siebie żyje lektor z 30 zł/h i elktor z 80 zł/h...>>
          pinezko, uczepiłaś się, ten nauczyciel ma bardzo mało chętnych, około 6 osób w porywach, uczenie traktuje hobbystycznie, bo ma etat. Gdyby go nie miał, nie utrzymałby się nawet biorąc te 80zł. A jak odejdzie od niego najbardziej popularna partia w mieście, to pociągnie za sobą innych, którzy chodzą bo ona chodzi. Czy to nie jest snobizm?
          Moja stawka nie jest 30 zł, nie chciałoby mi się tak narabiać za tę sumę. Czasami sytuacja wymaga, że rezygnuję z przygotowanej lekcji i robię zwykłe korki i nie biorę za nie mniej, bo to zwykłe korki. Uczę porządnie i mogłabym w większym mieście więcej wyciągnąć. Ale jak podniosę, to zostanę z garstką uczniów. Ale może nie, bo przecież jest 500+ :)
          • midds Re: wynurzenia 13.05.16, 09:08
            No właśnie, 500+, może to teraz właśnie jest najlepszy moment by podnieść stawki? :>
        • kociamama80 Re: wynurzenia 13.05.16, 11:36
          Pinezka,
          Podpowiesz, w jakim przedziale cenowym szukać dobrej platformy?
          • pinezka.777 Re: wynurzenia 13.05.16, 12:03
            nie pdopowiem, ponieważ testowałam chocby langlion za poand 200 zł miesiecznie i to był bezsens. Ciągle mieli wpadki, typu w pizdu poelciały moej zajecia z calego tygodnia.....i pretensje klientów do mnei! Wiekszosc platform jest stworzona do zarządzania filarmai szkoł w POlsce, aja szukalam edukacyjnej, tzn skrojonej na moje potrzeby platformy, czyli minimum o finansach, maximum miejsca na lekcje. Lekcje miały wyglądć tak, jak ja chce, a nei tka, jak się da. Więc znalazlam programistę, z ktorym współpracuję i robię na miarę wszelkei funckjonalności. W ramach moich mozliwosci budzetowych, bo z tym roznie bywa. Natomiast platforma ajest taka, jak ja chce w 100 %. Hosting wykupiłam w USA.
            Naprawde nic Ci nie polecę.
            • kociamama80 Re: wynurzenia 13.05.16, 12:41
              Zawsze to cenna informacja :)
              Dziękuję :)
    • engteacherka Re: wynurzenia 12.05.16, 22:31
      Bardzo, ale to bardzo się zgadzam, anglofil
    • claratrueba nieco inne spojrzenie 13.05.16, 07:51
      1. czy multimedialnie i bajerancko może podbić stawkę?
      Nie, choć może przynieść więcej chętnych- za tę samą lub zbliżoną.
      Dlaczego? Dlatego, że klient, KTÓREGO STAĆ na lekcje za 4 dychy lub mniej nie zapłaci więcej- bo nie ma, albo nie ma w planach zapłacić więcej, bo jego dochody na to nie pozwalają.
      Dokładnie tak samo dołożenie kolejnego bajeru w samochodzie średniej nie spowoduje, że kupi go ten, kogo stać na klasę niższą.Choć pewnie wybierając w tej klasie cenowej wybierze "zbajerzony".
      2. Stawka wyższa możliwa jest do uzyskania TYLKO od takich klientów, dla których 40 czy 100 nie robi różnicy. Czyli ludzi zamożnych. Którzy do tego "myślą jak zamożni" czyli "kupuję to co CHCĘ" a nie "czy to tyle warte", "czy warto zapłacić więcej skoro można mniej". Czasem jest to snobizm- "chcę żeby mojego Jasia uczył ten sam, który uczy dzieci prezesa", czasem jest to zupełnie racjonalne wybieranie nauczyciela, któremu za godzinę GE zapłaci się równowartość jednego steka w knajpie ale potem to może będzie Legal a może IELTS i po co szukać nowego jak się ma kasę na wygodę "nieszukania".
      3. klient najczęściej nie ocenia "dobry"- "niedobry" nauczyciel po metodach a po skutkach. Bo on nie płaci za spędzanie czasu z lektorem w jakiś sposób a za EFEKT DLA SIEBIE. Efekt w post. procentów na egzaminach, efekt w post.wykorzystania umiejętności nabytych na lekcji w pracy. Dokładnie tak samo jak fryzjerki nie oceniamy po tym czy ma bajeranckie nożyczki, czy fajnie się z nią gadało a TYLKO po tym czy wyglądamy jak czarodziejka czy jak czarownica.
      Czyli jak to określił ojciec jednego z moich uczniów- "wydałem kupę pieniędzy na to by mój syn miał 97% procent z rozszerzenia". Nie na "fajne lekcje", nie na "dobrego lektora" a na WYNIK.
      Normalne i racjonalne.
      Reasumując "biedne stawki" wynikają z biedy klientów. Niekonieczne z niskich dochodów a z "myślenia biedaka"- "zapłacę mniej bo nie warto więcej". To jest myślenie "biedronkowe"- tam jest taniej nieważne, że wybór słaby.
      Myślenie "bogatego" jest inne- "tam nie ma wszystkiego, co bym chciał, tam jest za dużo szajsu w ogóle tam nie wchodzę" Bo zaoszczędzenie 5czy 15 zeta nie ma znaczenia.
      Dokładnie tak samo taki klient nie wejdzie na żadne ogłoszenia, w żadnym wypadku na darmowe jak nie wchodzi na giełdę używanych samochodów albo bazar. O ile w ogóle wie, gdzie są.
      Dlaczego tak mało lektorów uczy bogatych za wysokie stawki? Bo ich nie zna, bo to "inny świat", z którym rzadko albo wcale ma okazję się zetknąć.
      • engteacherka Re: nieco inne spojrzenie 13.05.16, 11:52
        I jest jeszcze klasa średnia - moja klientela, bo w moim mieście naprawdę bogatych ludzi jest zaledwie garstka. Tutaj myślenie jest takie: wydam nawet 10zł więcej, bo ten nauczyciel jesy dobry - to znaczy dzieciaki, które uczy robią widoczne postępy (w małym mieście to widać) i dzieci lubią do niego chodzić, jest sumienny i nie odwołuje. Jego metody mnie nie interesują, chcę dobrze wydać pieniądze, których nie mam za dużo.
        • engteacherka Re: nieco inne spojrzenie 13.05.16, 20:26
          W ten sam sposób wybierałam nauczyciela dla mojego syna - bardzo dobra opinia, wymagający, ale sympatyczny tak, że chodzenie do niego nie jest męką dla ucznia, umie zmotywować, krąży o nim opinia, że jest dobry, uczniowie dobrze zdają, cokolwiek chcą zdać, robią znaczne postępy, lekcje są wyważone i trenowane są wszystkie sprawności językowe, trzeba u niego mieć prace domowe (zwykle wypowiedzi, wypracowania), nie waha się wyrzucić, jak ktoś olewa i uczniowie się tego boją
          • kociamama80 Re: nieco inne spojrzenie 13.05.16, 22:29
            Dokładnie takie opinie pojawiają się na mojej stronie :)
            A mój tegoroczny maturzysta, niezbyt ogarnięty :) zdał ustną na 100 %.
            Da się? Da :)
            • pinezka.777 Re: nieco inne spojrzenie 13.05.16, 22:32
              kociamama80: dawaj linka! :)
              • kociamama80 Re: nieco inne spojrzenie 13.05.16, 23:32
                daj jakiegoś maila to Ci podam :)
                • pinezka.777 Re: nieco inne spojrzenie 13.05.16, 23:45
                  ok:) to może ten: pinezka777@op.pl
                  • kociamama80 Re: nieco inne spojrzenie 14.05.16, 07:22
                    poszło :)
            • engteacherka Re: nieco inne spojrzenie 13.05.16, 22:56
              Jasne, że się da; mój gimnazjalista z orzeczeniem będzie miał 4 na koniec gimnazjum i egzamin też nieźle napisany, oprócz wypowiedzi pisemnej, bo pewnych ograniczeń się nie pozbędzie,a rodzice nie pochwalili się w szkole orzeczeniem, więc jest traktowany na równi ze wszystkimi. Ten chłopak tak niesamowicie chciał pokazać kolegom, że nie jest głupkiem, że mu się udało. Dumna jestem z niego, nie było łatwo, bo przyszedł kilka lat temu z ogromnymi zaległościami. Lubię trudnych uczniów.
      • mewa-01 Re: nieco inne spojrzenie 14.05.16, 14:53
        Zgadzam się w 100 procentach :)
      • goldf-ish Re: nieco inne spojrzenie 17.05.16, 17:44
        Nie zgadzam się z tym, że stawkę wyższą można wyegzekwować tylko od 'bogatszych'
        Często im ktoś ma więcej pieniędzy tym bardziej jest skąpy. Ja na takich trafiałam, o czym zresztą tu pisałam. Wiadomo, zależy na jaki przypadek się trafi. Są i tacy i tacy
        Z własnego doświadczenia uważam jednak, że wyższą stawkę można wyegzekwować przede wszystkim od tych co naprawdę chcą się uczyć i zależy im na jakości. Tacy rzadko kiedy odwołują, są sumienniejsi i przede wszystkim im się chce.
        • goldf-ish Re: nieco inne spojrzenie 17.05.16, 18:35
          Pytanie z innej beczki - kiedy przygotowujecie swoje zajecia???
          Wieczorami, w wolnej chwili, robicie plany na zaś(planujecie na przykład na 3 miesiące do przodu), korzystacie ze swoich starszych, sprawdzonych, autorskich materiałów? Jak to u Was wygląda?
          • sunnysmile Re: nieco inne spojrzenie 18.05.16, 20:25
            Z racji tego, że w większości mam typowe korki a nie kursy zdarza mi się czasem nie przygotowywać lekcji. W tym roku miałam uczniów, którzy oprócz podręczników mieli też ćwiczenia (z których np nie korzystali albo mieli masę zadań), że chcieli uczyć się dokładnie tego co w szkole by być dobrze przygotowanym na lekcje. Ambitniejszych, uczących się wiecej to tylko 3 maturzystów było. Właściwie wszystkie rzeczy dla uczniów przygotowywałam tego samego dnia rano, po odwiezieniu swoich dzieci do szkoły. Często zdarzało się tak, że uczniowie pisali mi maila, że proszą o ćwiczenia na daną strukturę czy czas bo będą mieli kartkówkę na kolejnej lekcji. Czasem korzystałam ze swoich sprawdzonych kserówek, czasem przynosiłam książki obcojęzyczne, płyty dvd, filmy video. Czasem to jest improwizorka, bo w życiu wypadną różne sytuacje i nie da się być przygotowanym, wtedy to jest praca na lekcji z książką/ćwiczeniami lub po prostu buszujemy w necie i robimy gramatykę / słuchamy piosenek / oglądamy filmy na yt i rozmawiamy o nich.

            A swoją drogą, wiecie, że czytając Wasze wypowiedzi to czasem się czuję jak królik szarak? Taka prosta, starodawna nauczycielka, co to mało nowoczesna jest i stare metody ma?

            Być może mój przykład nie jest zbyt ciekawy, bo nie mam 30-50h tygodniowo ale no chciałam się wypowiedzieć :)
            • engteacherka Re: nieco inne spojrzenie 19.05.16, 08:21
              Sunnysmile, ja się wychowałam w rodzinie nauczycielskiej i zapewniam xię, że w dawnej szkole lekcje były o wiele bardziej urozmaicone niż teraz to się dzieje. Moja mama chodziła do szkoły obwieszona środkami dydaktycznymi. Lekcje były hospitowane niezapowiedzianie przez jakichś tam inspektorów, którzy mieli hopla na punkcie wykorzystywania plansz, obrazków, materiałów dodatkowych na lekcjach. W obecnej szkole najpopularniejsza jest forma wykładu, nawet na lekcjach w podstawówce. Więc nie wyrzycaj sobie starych metod, bo one nie były złe. Terazzmieniło się jedynie to, że srodki dydaktyczne mogą też być multimedialne. Przy czym porównuję to ze szkołą sprzed 30 lat. Nauczyciele byli kiedyś uczeni pracy praktycznej na lekcji (były szkoły ćwiczeń). SN-y przygotowywały lepiej niż obecne studia.

              Ja też nie przygotowuję się do każdej lekcji. Ja po prostu znam wiele podręczników na pamięć. Wiem, gdzie znajdę interesujący mnie materiał, bo lekcje są często nieprzewidywalne. Nagle okazuję sie, że trzeba coś przerobić. Dużo materiałów przygotowuję w wakacje, wiedząc jaki jest program szkolny i czego będę potrzebowała. Mam kolekcję kart i obrazków do rozmówek, filmików też. Przy tylu uczniach nie sposób przygotować każdą lekcję od deski do deski. Powiem ci jeszcze, że ja czasami w niedzielę przygotowuję jakiś zestaw ,,rozmówkowo-obrazkowy'', który potem wykorzystuję na wielu poziomach zaawansowania w ciągu tygodbia. Bardzo to ułatwia sprawę, a wszyscy są zadowoleni, że mieli ćwiczenia konwersacyjne. 3/4 ludzi w oparciu o ten sam obrazek (tylko inaczej poprowadzona rozmowa) :) really :)

              Ja też zaliczam siebie do nauczycoelek ,,ze starej szkoły''
              • engteacherka Re: nieco inne spojrzenie 19.05.16, 08:35
                Popatrz sobie na angielski w klasach 1-3. Jest uczony fatalnie. Od końca. Od pierwszej klasy uczy się pisania, co oczywiście zaburza wymowę, ale nikogo to nie obchodzi. Nauczyciele angielskiego nie mają często pojęcia o pracy z dzieckiem wczesnoszkolnym. Odeszło się zupełnie od zasad psychologii rozwojowej,która mówi, że najpierw osłuchanie, potem mówienie, potem mówienie z elementami czytania (oswojenie z wyrazami, całościowe czytanie wyrazów), kiedy czytanie wychodzi jako tako, zaczyna się wprowadzać pisanie. Kto dzisiaj tak uczy? Wszytstko naraz, groch z kapustą i chaos. Dzieciaki sobie nie radzą. No, ale dzięki temu mamy pracę :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka