anglofil
12.05.16, 01:29
Hej spać nie mogę to czytam. I nie do końa się zgadzam. Z jednej strony każdy woła jak to nauczyciel powinien się cenić a z drugiej, żeby jednak to cenienie nie trącało bezczelem, jak to trzeba multimedialnie, digitalnie i indywidualnie, broń panie boże nie z podręcznika bo przecież wiadomo, że podręczniki stworzyli debile, żeby zanudzić ucznia i uniemożliwić naukę a lekcja oparta na podręczniku to już szczyt bezczelności żeby tak się mało wysilić a brać kasę. Wiadomo, że każda sroczka swój ogonek chwali, ale dlaczego w tym zawodzie jest takie zero solidarności i tak niska w gruncie rzeczy ocena zawodu, że dzielicie sami lektorów na tych chujowych co im 30 zet wystarczy bo korzystają z murphiego oraz tych lepszych digitalnych i multimedialnych? Wydaje mi się, że dobre nauczanie polega na dopasowaniu się do oczekiwań ucznia i takim wykorzystaniu wszelkich dostępnych materiałów, żeby nauczyć go tego co potrzebuje wiedzieć, żeby lepiej się dogadać albo wypaść inteligentniej. Doskonale umiem sobie wyobrazić nauczyciela, który napracuje się digitalnie i multimedialnie po czym uczeń wyjdzie skołowany bez żadnego nauczonego konkretu. Umiem sobie też wyobrazić nauczyciela tłukącego murphiego tak skutecznie, że człowiekwi porządkuje się w głowie. Umiem też sobie wyobrazić lekcję bez żadnego druczku ani ekraniku opartą wyłącznie na gadaniu a dającą efekty. Uważam, że za porządnie zrobioną lekcję angażującą ucznia oraz dającą mu coś "na wynos" nauczycielowi należy się jak psu buda porządna kasa i taka lekcja może spokojnie być oparta na f2f, murphym, czy nef., tak samo jak na TED i artykułach z Guardiana. Bo to, jak nauczyciel uczy i na ile skutecznie to robi, nie zależy od tego czy użyje kserówki czy błyśnie "fleszem". Każdy na wejściu powinien się cenić a rynek sam go zweryfiukuje, naprawdę nie ma potrzeby dowartościowywania się "jaki ja to ja jestem zajebisty bo nie dotykam murphiego tylko lecę tedem".