kociak40
12.11.07, 21:39
W innym poscie trwała "szalona" dyskusja między grgkh i sunday.
Dyskusja jak zwykle, o 100% dowodzie na nieistnienie Boga, autorstwa
grgkh. Dziwne, że jeszcze nowi uczestnicy tego forum się na to łapią.
Zbyszek użył zwrotu -
"Co za bzdura. To przyjmij, ze pod szafką żyją krasnoludki, a
kosmiczna przestrzeń jest wypełniona eterem. W końcu i krasnale, i
eter są niesprzeczne."
Nie jestem pewien, czy wie o co chodzi z tym
eterem, przynajmnij tego nie wyjaśnił. Na zadane mu kiedyś pytanie
przeze mnie - "jak energia jest przekazywana na odległość?", nie
odpowiedział. Z tym eterem jest ciekawa sprawa. Wielki uczony
Maxwell pierwszy nazwał magnetyczne linie sił - polem magnetycznym,
a elektryczne linie sił - polem elektrycznym. Przedstawił równania
pokazujące, że pola te są ze sobą związane. Korzyść z takiego
zobrazowania polegała na tym (jak wynikało z równan), że w pewnych
warunkach pola (lub linie sił, to wszystko jedno) powinny
przemieszczać się w przestrzeni jak fale, z prędkoscią światła. Od
tej pory nauka o świetle stała się częścią nauki o
eletromagnetyźmie, czyli mowiąc prościej, światło jest zjawiskiem
elektromagnetycznym, formą siły elektrycznej. Od tego momentu,
mechanizm rozchodzenia się sił elektrycznych i magnetycznych stał
się głównym problemem dla naukowców. Był to słynny eter
światłonośny, którym fizycy zajmowali się przez 40 lat. Uważano, że
musi istnieć jakiś ośrodek pełniący rolę nośnika dla tych pól i, że
wypełnia całą przestrzeń. Musiałby mieć cechy sprzeczne ze sobą:
absolutnie przenikliwy dla materii i nieskończenie sztywny, by dać
światłu oparcie. Sam Einstein też się tym zajmował, eksperymentował
aby wykryć ten eter. W końcu XIX w. dwaj Amerykanie (jeden to
Michelson) przeprowadzili słynne doświadczenie aby wykryś ruch Ziemi
względem eteru, używając bardzo czułej aparatury (olbrzymi blok
kamienny pływał w rtęci i miał ~ 10 metrowy interferometr). Nie
zarejestrowano żadnego efektu. Ruch Ziemi względem eteru był
niewykrywalny. Jako pierwszy, Einstein wypracował odmienne podejście
do problemu eteru. Zaczął się zastanawiać, czy w ogóle eter jest
potrzebny i co stałoby się ze światłem gdyby poruszał się wraz z nim
z prędkością światła (słynny problem z odbiciem w lusterku, nad
którym myslał ponad 10 lat). Planck, twórca teorii kwantowej, i
Albert oraz paru innych, równie sławnych, wypracowali teorię
przekazywania energii na odległość (chodzi o kosmos i próznię).
Energia może być przekazywana jako fala elektromagnetyczna (teoria
falowa) i jako "porcjowana" (przekazywana nie w sposób ciągły tylko
określonymi porcjami, w sposób nieciągły. Porcja wypromieniowywanej
energii zwana obecnie kwantem lub fotonem)- teorią kwantową.
Światło ma jakby "dwie natury", tz. dualizm światła. Przyjęcie jako
fala elektromagnetyczna, wyjaśnia takie zjawiska jak: polaryzacja,
interferencja, dyfrakcja (natura falowa) ale nie może wyjaśnić
innych. Trzeba dla ich wyjaśnienia przyjmować naturę kwantową -
przekazywanie energii ze Słońca na Ziemię, zjawisko fotoelektryczne.
Jedna natura przeczy drugiej, ale nie mamy lepszego wytłumaczenia
dotychczas. Być może całkowite wyeliminowanie "eteru" nie było
najlepsze. Sam Einstein sądził, że połączenie w jedno teorii
elektryczności i grawitacji, usunie tą niespójność igłowił się nad
tym do końca swego życia. Wciąż można to zrobić. nagroda Nobla czeka.
Krasnale i eter, to trochę inna sprawa.