Dyskutanci

12.11.07, 21:39
W innym poscie trwała "szalona" dyskusja między grgkh i sunday.
Dyskusja jak zwykle, o 100% dowodzie na nieistnienie Boga, autorstwa
grgkh. Dziwne, że jeszcze nowi uczestnicy tego forum się na to łapią.
Zbyszek użył zwrotu -
"Co za bzdura. To przyjmij, ze pod szafką żyją krasnoludki, a
kosmiczna przestrzeń jest wypełniona eterem. W końcu i krasnale, i
eter są niesprzeczne."
Nie jestem pewien, czy wie o co chodzi z tym
eterem, przynajmnij tego nie wyjaśnił. Na zadane mu kiedyś pytanie
przeze mnie - "jak energia jest przekazywana na odległość?", nie
odpowiedział. Z tym eterem jest ciekawa sprawa. Wielki uczony
Maxwell pierwszy nazwał magnetyczne linie sił - polem magnetycznym,
a elektryczne linie sił - polem elektrycznym. Przedstawił równania
pokazujące, że pola te są ze sobą związane. Korzyść z takiego
zobrazowania polegała na tym (jak wynikało z równan), że w pewnych
warunkach pola (lub linie sił, to wszystko jedno) powinny
przemieszczać się w przestrzeni jak fale, z prędkoscią światła. Od
tej pory nauka o świetle stała się częścią nauki o
eletromagnetyźmie, czyli mowiąc prościej, światło jest zjawiskiem
elektromagnetycznym, formą siły elektrycznej. Od tego momentu,
mechanizm rozchodzenia się sił elektrycznych i magnetycznych stał
się głównym problemem dla naukowców. Był to słynny eter
światłonośny, którym fizycy zajmowali się przez 40 lat. Uważano, że
musi istnieć jakiś ośrodek pełniący rolę nośnika dla tych pól i, że
wypełnia całą przestrzeń. Musiałby mieć cechy sprzeczne ze sobą:
absolutnie przenikliwy dla materii i nieskończenie sztywny, by dać
światłu oparcie. Sam Einstein też się tym zajmował, eksperymentował
aby wykryć ten eter. W końcu XIX w. dwaj Amerykanie (jeden to
Michelson) przeprowadzili słynne doświadczenie aby wykryś ruch Ziemi
względem eteru, używając bardzo czułej aparatury (olbrzymi blok
kamienny pływał w rtęci i miał ~ 10 metrowy interferometr). Nie
zarejestrowano żadnego efektu. Ruch Ziemi względem eteru był
niewykrywalny. Jako pierwszy, Einstein wypracował odmienne podejście
do problemu eteru. Zaczął się zastanawiać, czy w ogóle eter jest
potrzebny i co stałoby się ze światłem gdyby poruszał się wraz z nim
z prędkością światła (słynny problem z odbiciem w lusterku, nad
którym myslał ponad 10 lat). Planck, twórca teorii kwantowej, i
Albert oraz paru innych, równie sławnych, wypracowali teorię
przekazywania energii na odległość (chodzi o kosmos i próznię).
Energia może być przekazywana jako fala elektromagnetyczna (teoria
falowa) i jako "porcjowana" (przekazywana nie w sposób ciągły tylko
określonymi porcjami, w sposób nieciągły. Porcja wypromieniowywanej
energii zwana obecnie kwantem lub fotonem)- teorią kwantową.
Światło ma jakby "dwie natury", tz. dualizm światła. Przyjęcie jako
fala elektromagnetyczna, wyjaśnia takie zjawiska jak: polaryzacja,
interferencja, dyfrakcja (natura falowa) ale nie może wyjaśnić
innych. Trzeba dla ich wyjaśnienia przyjmować naturę kwantową -
przekazywanie energii ze Słońca na Ziemię, zjawisko fotoelektryczne.
Jedna natura przeczy drugiej, ale nie mamy lepszego wytłumaczenia
dotychczas. Być może całkowite wyeliminowanie "eteru" nie było
najlepsze. Sam Einstein sądził, że połączenie w jedno teorii
elektryczności i grawitacji, usunie tą niespójność igłowił się nad
tym do końca swego życia. Wciąż można to zrobić. nagroda Nobla czeka.

Krasnale i eter, to trochę inna sprawa.
    • sunday Re: Dyskutanci 15.11.07, 14:41
      > Krasnale i eter, to trochę inna sprawa.

      Ano właśnie. Więc chyba jeszcze raz zajrzę pod szafę smile
      • grgkh Re: Dyskutanci 15.11.07, 16:11
        sunday napisał:

        > > Krasnale i eter, to trochę inna sprawa.
        >
        > Ano właśnie. Więc chyba jeszcze raz zajrzę pod szafę smile

        O, widzisz... wink chcesz zajrzeć. Chcesz sprawdzić. Szukasz dowodu, bo nie chcesz wątpić czyli nie być pewnym. To i bogom dowodu nie odmawiaj. A wtedy hipoteza boga ląduje jako nie_wiadomo_czy_prawdziwa w "poczekalni". Przestaje być obowiązującym dogmatem, bo wątpimy, bo nie wiemy. A na pewno nie wolno by nam było mówić, że bóg istnieje.

        Nie wiadomo jakie cechy ma bóg. Jego nieistnienie należy więc rozpatrywać jako niemożliwość posiadania każdej z przypisywanych mu cech. Ja pokazuję, że nie może być kreatorem wszystkiego ponieważ uzasadnienie jakoby nim miał być jest fałszywe.

        Kociak40 i Ty nie rozumiecie tego, a może Wasze umysły bronią się przed przyjęciem treści tego rozumowania, gdyż zakłóciłoby to podstawę Waszego światopoglądu. Nie chcę weń ingerować. Róbta co chceta. Myślta jak umieta. Ja tylko proszę, jeśli potraficie posługiwać się logiką, o potwierdzenie, że ten tok rozumowania jest z logiką zgodny. Z taką normalną, dwuwartościową, a nie jakąś chińszczyzną, której poza tym nie stosujecie na co dzień w waszym życiu.

        Nie. Wy jesteści PEWNI. Zadufanie i arogancja. Wydziwiacie. Cofacie się krok do tyłu lub dwa w bok (kadryl? zorba?). I o mnie wypisujecie jakieś bzdury. Spoko. Mnie to nie rusza. Chodzi o wasze uniki.

        Słuchjcie, chłopy... Kto ucieka, ten tchórz. Dobrze mówię? Kto nie odpowiada, a udaje, że to robi, ten się nie zna na temacie i ośmiesza. I to też prawda. A więc w szaleńczej obronie swojej godności nie róbcie uników i powiedzcie, co naprawdę wynika z tego dowodu?

        smile))

        Z niego wynika, że Bóg (żaden tego typu bóg)... NIE ISTNIEJE, a Wszechświat "powstał" sam. Samodzielnie. ("powstał" jest w cudzysłowie, bo wiele jest różnego rodzaju powstawań i nie są one sobie równe)

        No nie... Wiem... Wam to "przez gardło nie przejdzie".

        smile))

        Andrzejku i Sunday... I co Wy na to?
        • sunday Re: Dyskutanci 15.11.07, 16:32
          > O, widzisz... wink chcesz zajrzeć. Chcesz sprawdzić. Szukasz dowodu

          Zajrzałem. Nie ma, zdążyły uciec.
          A Ty, czy zajrzałeś już pod swoją szafę?
          • kociak40 Re: Dyskutanci 15.11.07, 22:04
            Panie sunday

            Grgkh proponuje Panu szukać krasnoludków, a sam wierzy w "stoliczku
            nakryj się". Przyjmuje, że ma "informacje" jak stoliczek ma byc
            nakryty i stoliczek nakrywa się, bez energii, bez sił, ot tak sobie,
            po prostu.
          • grgkh Re: Dyskutanci 15.11.07, 23:51
            > A Ty, czy zajrzałeś już pod swoją szafę?

            Pod moją nie da się zajrzeć, bo ona nie ma własnej podłogi i jest zabudowana. wink

            A reszta? Olewasz to, tak po prostu? To typowa ucieczka od tematu, kolego. Ale to typowe dla tzw. "wierzących" czyli wiedzących na pewno.

            pzdr wink
            • sunday Re: Dyskutanci 16.11.07, 09:19
              > Pod moją nie da się zajrzeć, bo ona nie ma własnej
              > podłogi i jest zabudowana. wink

              A to się zadekowały, spryciule!
              • grgkh Re: Dyskutanci 16.11.07, 11:31
                Ja mam prosty system selekcji. Nie istnieje to - a więc nie muszę
                tego szukać - co jest zbędne. I dlatego nawet gdybym miał inne szafy
                i szafki, to nie traciłbym czasu na zajęcia godne przedszolaków.
        • kociak40 Re: Dyskutanci 15.11.07, 21:29


          "Kociak40 i Ty nie rozumiecie tego, a może Wasze umysły bronią się
          przed przyjęciem treści tego rozumowania, gdyż zakłóciłoby to
          podstawę Waszego światopoglądu.
          ...a Wszechświat po wstał sam. Samodzielnie." - grgkh

          Zbyszku, róznica jaka jest między nami w dyskusji w tym temacie,
          polega na tym, że Ty swoje niczym nie udokumentowane wywody nazywasz
          logicznymi, czyli prawdłowymi i zapewnia Ci to samo słowo - "logika".
          Dla mnie logika dopiero jest prawidłowa jeśli podparta jest
          rzeczywistą wiedzą. Dawałem Ci przykłady, nawet chyba ich nie
          czytałeś. Przez tysiąclecia logicznym się wydawał fakt, że ciała o
          większym ciężarze spadają szybciej. Było to tak oczywiste na
          rozumowanie ludzi, na ich logikę, że nikt tego nie sprawdzał.
          Galileusz chcąc sciślej określic związek ciężaru z prędkością
          spadania i wykonując praktyczne doświadczenie, ze zdumieniem odkrył,
          że tak nie jest. Nie umiał tego wytłumaczyć nawet logicznie poza
          stwierdzeniem faktu, Newton jeszcze się nie urodził. Dopiero
          logika, "uzbrojona" w wiedzę poznawczą i podaną przez Newtona, mogła
          być logiką prawdziwą. Zrób sam "doświadczenie", zapytaj się kogo
          chcesz, nawet osiedlowych hydraulików, gdzie jest wyższe cisnienie w
          rurkach kalowyferowych lub wodociągowych, gdy jest róznica średnicy
          rur? Wszyscy odpowiedzą Ci, że w węższej. Dlaczego? logika wskazuje,
          że przy mniejszych średnicach jest większy opór przepływu i musi być
          wykonana większa praca techniczna, czyli większe ciśnienie. Być może
          Ty też tak odpowiesz, a przynajmniej większość uczestników tego
          forum, którzy nie znają równania Bernoulliego. Dopiero "logika"
          uzbrojona w wiedzę, da odpowiedz poprawną, czyli prawidłową.
          Ciśnienie jest większe przy stałym przepływie w większej średnicy
          rury, a w mniejszej jest większa szybkość przepływu (wywołana
          spadkiem ciśnienia). Abyśmy mogli prowadzić dyskusje z sobą w sposób
          konstruktywny, czyli na spokojnie, trzeba ustalić co Ty rozumiesz, a
          co ja, pod słowem - "logika".
          Ja nie wdaję się w rozważania filozoficzne, dla mnie nic nie może
          samo powstać z niczego. Nawet zakładając Twój wywód o wirtualności,
          o isnieniu tego co nas otacza w doskonałym obrazie wyobrażenia (nie
          potrzeba tu ogromnych energii, mas itd.) to samo działanie naszego
          mózgu, też wymaga energii. Aby powstał wirtualny obraz na monitorze
          komputera, przepływ prądu nawet znikomego, nadanie prędkości nawet
          jednemu elektronowi, też wymaga energii, ktora wykona pracę, czyli
          zamieni się na siłę dziłającą. Energia jest skalarem ale jest
          wielkością rzeczywistą, ktorą mozna sterować. Coś tak ogólnie
          określonego przez Ciebie jak "informacja" nie może stworzyć energii
          z niczego i zmienić ją na wykonaną pracę. Twoja odpowiedz może być
          tylko jedna - energia była zawsze, a to sprawia, że można załozyć to
          do innych określeń - Bóg, Siła Sprawcza, Inteligencja sprawcza itd.
          • grgkh Ale wpadka :))) 15.11.07, 23:42
            Naprawdę nie chce mi się czytać Twoich wywodów, ale w oczy samo mi się, przypadkiem i gdzieś ze środka, rzuciło to:

            kociak40 napisał:

            > dla mnie nic nie może samo powstać z niczego.

            Jak to nie może? Przecież Twój Kreator powstał sam z niczego. No widzisz? Jedno proste zdanie i wielkie myśli pomieszanie.

            Ot i stałeś się niewiarygodny. smile))))))) Ani logiki, ani pamięci, ani sensu.
            • kociak40 Re: Ale wpadka :))) 16.11.07, 00:03
              grgkh napisał:

              > Naprawdę nie chce mi się czytać Twoich wywodów, ale w oczy samo mi
              się, przypad
              > kiem i gdzieś ze środka, rzuciło to:
              >
              > kociak40 napisał:
              >
              > > dla mnie nic nie może samo powstać z niczego.
              >
              > Jak to nie może? Przecież Twój Kreator powstał sam z niczego. No
              widzisz? Jedno
              > proste zdanie i wielkie myśli pomieszanie.
              >
              > Ot i stałeś się niewiarygodny. smile))))))) Ani logiki, ani pamięci,
              ani sensu.

              Wiem, że nie chce ci się czytać moich wywodów, zwłaszcza jak dotyczą
              wiedzy rzeczywistej, nie lubisz jej i słusznie, to trzeba trochę
              rozumieć.

              Piszesz z triumfem, że mój Kreator powstał z niczego, tak jak Twoja
              wiara w "stoliczku nakryj się". Co Ty chcesz żebym Ci udowadniał?
              Udowadniał to, czego nie można udowodnić? Ja mogę udowodnić, że
              wiedzy nie posiadasz, że piszesz długie wywody o wszystkim i niczym,
              że nie ma to żadnej wartości.
              • grgkh Odpowiedz na pytanie, które Ci zadałem. 16.11.07, 06:35
                Jak to możliwe, że nic nie może powstać samo, a kreator z niczego
                powstał?

                Luki w logice, luki w myśleniu i arogancja sięgająca zenitu.
                Nędza. smile)) To jest ponad Twoje możliwości pojęcia. I ciągle to
                samo, Andrzejku, a wszystko w stylu blebleble.
                • grgkh Czekam nadal na Twoją odpowiedź - zaniemówiłeś? 17.11.07, 23:00
                  I z przyjemnością stwierdzam, że wraz z Twoim kolesiem volteirem rozmawiacie wyłącznie z najlepszym towarzystwem na jakie Was stać, to znaczy... sami ze sobą. Tak trzymajcie. wink))

                  Andrzejku, rusz się do tej odpowiedzi. To jedno, króciuteńkie pytanko. Rozumie je nawet przedszkolak. A Ty?... smile
              • grgkh Ale wpadka z tą logiką :))) 24.11.07, 01:34
                Nie umiesz myśleć logicznie.

                Gdyby było tak jak usiłujesz zasugerować, że w przypadku sofizmatów,
                mielibyśmy prawo zakładać, ze TEGO NIE DA SIĘ DOWIEŚĆ, to
                doprowadzilibysmy do całkowitego chaosu w nauce. Każdy cwaniak,
                wtedy gdy byłoby mu to wygodne, mówiłby: tego nie da się dowieść,
                ale to jest prawda. Wyobraź sobie, jak wyglądałaby wtedy matematyka,
                fizyka i pozostałe nauki? Pełne twierdzeń fałszywych, niezgodnych z
                logiką, według której dowodzimy ich prawdziwości.

                Tiaaaa.... odstępstwa od logiki. Ty to masz. A gdzie jeszcze u
                Ciebie występują odstępstwa od logiki? Czego jeszcze nie umiesz, nie
                potrafisz rozpoznać jako fałsz bądź prawdę? Sam juz tego nie wiesz.

                Groch z kapustą w głowie. Biedaku... wink
            • sunday JEST 16.11.07, 09:21
              > Przecież Twój Kreator powstał sam z niczego.

              Nie, On nigdy nie "powstał". On JEST.
              • grgkh NIE MA :) 16.11.07, 11:27
                sunday napisał:

                > > Przecież Twój Kreator powstał sam z niczego.
                >
                > Nie, On nigdy nie "powstał". On JEST.

                Gdyby tak było, to upływ czasu dla Kreatora - czy to zewnętrzny, czy
                wewnętrzny - nie istniałby. Czas jest mierzony (identyfikowany)
                zmiennością. Tak więc "wszystko_z_czym_Kreator_miałby_do_czynienia"
                i "on_sam" nie mogłyby się w ogóle zmieniać. Nie mógłby więc
                stwarzać świata, ponieważ wyszedłby poza brak czasu. Istniejąc w
                czasie, uczestnicząc w zmienności, musiałby mieć jakiś początek. Nie
                mógłby BYĆ.

                Może tego nie zauważyłeś, ale tak czy siak tkwisz w sprzeczności.
                Posługujesz się terminami, których nie definiujesz precyzyjnie lub
                Ci się nie chce zastanowić co znaczą lub nie rozumiesz.


                Kolego, nadal miotasz się w para-teologicznej erystyce.

                Bóg nie istnieje. I to ja mam rację, a nie Ty. wink

                W końcu ktoś musi tę rację mieć, a dlaczego uważasz, że Tobie się
                ona należy? Czy dlatego, że Twój bożek jest z Twojego, wyssanego z
                palca założenia potężniejszy ode mnie? Okazuje się, że jego potęga
                jest iluzoryczna, bo jest zbudowana na fałszu. Potęgą jest ludzki
                umysł posługujący się logiką i według jednych oraz jednolitych zasad
                opisujący cały świat.
                • mikka8 Re: NIE MA :) 16.11.07, 12:38
                  Jesli istnieje Bog nieskonczenie dobry(?),to dlaczego na tym swiecie jest tyle zla ?
                  Co by bylo gdyby kociak40 urodzil sie np.w Idiach? Jakiego Boga by wielbil?O
                  istnieniu jakiego Boga by przekonywal niedowiarkow?
                  Na pewno nie do tego,co na forumGW reklamuje.

                  Wiadomo , niedowiarkow to juz tylko pieklo czeka,ale co bedzie wedlug katolikow
                  z innowiercami? Oni tez beda towarzyszyc ateistom w smolnej kapieli? Przeciez
                  lamia ktores tam przykazanie(abys nie mial bogow cudzych przed mna).Wiec odchlan
                  piekielna jak nic...zgroza big_grin

                  pozdr.
                • sunday Re: NIE MA :) 16.11.07, 13:01
                  > I to ja mam rację, a nie Ty. wink

                  Wygląda na to, że to jest właśnie Twój główny argument...
                  • grgkh BOGA NIE MA :) 16.11.07, 13:49
                    sunday napisał:

                    > > I to ja mam rację, a nie Ty. wink
                    >
                    > Wygląda na to, że to jest właśnie Twój główny argument...

                    Mój główny argument, to jednozdaniowy dowód logiczny na to, ze
                    istnienie boga juest niemozliwe, a którego Ty nie mogłeś podważyć.

                    Poza tym nie wyrywaj zdań z kontekstu, bo dopuszczasz się
                    manipulacji. Moje zdanie miało ciąg dalszy. Wynika z niego, że jeśli
                    ja nie mam racji, to masz ją Ty. Ale o tej racji decyduje dowód, bo
                    ktoś z nas musi czegoś dowieść. Ty nie masz ŻADNEGO dowodu, na NIC.
                    Puste słowa i fałsze będące jedyną treścią teologii. O, i to jest
                    podstawa do mojego... zadowolenia. smile))
        • trapista_maszynista Re: Dyskutanci 15.11.07, 22:52
          Popraw mnie prosze jesli sie myle.Nie podales zadnego dowodu na nieistnienie
          Boga.Napisales po prostu{Swoimi slowami},ze skoro Bog nie poddaje sie naszym
          warunkom laboratoryjnym,to znaczy ze Go nie ma.Bog musi sie poddac
          eksperymentowi,musi poddac sie warunkom,ktore uwazamy za konieczne dla uzyskania
          pewnosci.Takie podejscie z gory zaklada nasza negacje Boga jako Boga,poniewaz
          czynimy Go przedmiotem i nad Nim stawiamy siebie samych.Twoje klamstwo polega na
          tym,ze oznajmiasz jakobys dysponowal "dowodem" na Jego nieistnienie.Sa dwie
          mozliwosci 1 Wynika to z niewiedzy 2 Rozmyslnie wprowadzasz ludzi w blad,piszac
          rozwlekle wywody,a w gruncie rzeczy nie dysponujesz na potwierdzenie tej tezy
          żadnym argumentem.

          • kociak40 Re: Dyskutanci 15.11.07, 23:14

            trapista_maszynista napisał:

            ".......Twoje klamstwo polega na tym,ze oznajmiasz jakobys
            dysponowal "dowodem" na Jego nieistnienie.Sa dwie mozliwosci 1
            Wynika to z niewiedzy 2 Rozmyslnie wprowadzasz ludzi w blad,piszac
            rozwlekle wywody,a w gruncie rzeczy nie dysponujesz na potwierdzenie
            tej tezy żadnym argumentem." - to pisane do grgkh.

            Żadnych naukowych dowodów na istnienie lub nieistnienie Boga nie
            było, nie ma i nie będzie, bo to jest niemożliwe.
            Jeśli ktoś twierdzi, tak jak grgkh, że taki dowód ma i to 100%, to
            trzeba baczną uwagę zwrócić na stan psychiczny tego człowieka, bo z
            czasem będzie z nim gorzej. Chyba, że tak jak Pan pisze, wynika to z
            niewiedzy, chociaż jedno nie wyklucza drugiego.
            Takie kategoryczne stwierdzenia o takim dowodzie, mogą być tylko
            tematem żartów.
            • grgkh Re: Dyskutanci 15.11.07, 23:47
              Kociaczku, Bóg nie istnieje. Jeśli uważasz, że jest inaczej, to udowodnij to. wink Nie potrafisz? O, szkoda... wink
              • kociak40 Re: Dyskutanci 16.11.07, 00:09

                Posuwasz się do niskiego już poziomu, tłumaczę Twojej "łepetynie" i
                to od dłuższego czasu, że nie można udowodnić naukowo istnienia lub
                nieistnienia, że to niemozliwe. Masz w Gdańsku przecież instytuty
                naukowe, radziłem Ci (mnie nie wierzysz) abyś z tym dowodem swoim
                tam się udał, tam są ludzie o dużej wiedzy, o dużym autorytecie
                naukowym, powiedzą Ci to samo co ja, chyba, że wcześniej
                zadzwonią "gdzie trzeba", że taki znowu się tu pojawił.
                • grgkh Udowodnij, że nie można udowodnić :))) 16.11.07, 06:56
                  kociak40 napisał:

                  > tłumaczę Twojej "łepetynie" i to od dłuższego czasu, że
                  > nie można udowodnić naukowo istnienia lub nieistnienia

                  Owszem, można udowodnić (a poza tym nie ma dowodu nienaukowo lecz
                  np "po domowemu" przeprowadzonego). To tylko Twoja "inteligencja"
                  jest tak mierna, że nie może tego pojąć, a Ty w swojej arogancji i
                  megalomanii nie jesteś w stanie przyznać się do oczywistego
                  błędu. wink

                  A jeśli twierdzisz, że jest inaczej, to "udowodnij, DLACZEGO nie
                  można udowodnić". smile))

                  Wobraź sobie Andrzejku naukę, która co raz to twierdzi, że tego NIE
                  DA SIĘ UDOWODNIĆ ALE TO TRZEBA PRZYJĄĆ JAKO PRAWDĘ, BO TO JEST NIĄ
                  NA PEWNO.

                  Twoje myślenie składa się z warstwy normalnej oraz... nienormalnej
                  czyli urojonej. Coś Ci się pomieszało i te dwie strefy, bez dowodu i
                  logicznego uzasadnienia, połączyłeś. I tak Pan Bozia, taki wymyślony
                  Wielki Krasnolud, Dziadek s Siwą Brodą zasiadł na urojonym w Twojej
                  głowie Tronie Wszechmyślenia i Wszechrzeczy. I tak dalej blebleble,
                  ale wszystko w tym smym stylu.
                  • kociak40 Re: Udowodnij, że nie można udowodnić :))) 17.11.07, 01:10

                    "Owszem, można udowodnić" - grgkh

                    Chodzi o to, że ma 100% dowód naukowy na nieistnienie Boga i tak w
                    kółko to gada. Zbywszku, z tym Twoim dowodem to nie na to forum, tu
                    nie ma takich, którzy by go docenili własciwie i zrozumieli. Nagroda
                    Nobla czeka. Ja uważam, takie jest moje zdanie, że z tego "dowodu"
                    musisz się już leczyć.
          • grgkh Re: Dyskutanci 15.11.07, 23:45
            trapista_maszynista napisał:

            > Popraw mnie prosze jesli sie myle.

            Szanuję mój czas i Ty szanuj go jak swój. Mylisz się. Odsyłam Cię do lektury wątku "Dlaczego". Powodzenia w jego wertowaniu. Nie jest to wcale trudne jeśli poszukasz w tekstach konkretnych słów.
            • kociak40 Re: Dyskutanci 16.11.07, 00:13

              "Szanuję mój czas i Ty szanuj go jak swój" - grgkh

              Sądząc po Twoich ogromnie długich tekstach, które trudno jest nawet
              przeczytać, bo nic nie wnoszą, mozna sądzić, że czasu swego nie
              szanujesz, masz go widać w nadmiarze.
Pełna wersja