Dodaj do ulubionych

Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową rasę?

08.02.10, 13:15
Rasę kulturową rzecz jasna. Bo tak zastanawiam się... Feministka w zasadzie
jest osobnikiem płci kobiecej, która próbuje żyć w męskim stylu. Adaptuje
tylko pewne zachowania i ewentualnei nieznacznie naprowadza na swoją naturę.

Ale kobieta próbująca żyć w męskim stylu zawsze bedzie parę kroków do tyłu.
Oczywiście zdarzyć sie mogą jednostki wybitne i kobieta znacznie moze
przewyższać przeciętnego męzyzne w czyms, ale zawsze znajdzie sie lepszy.

Czy to nei jest tak że po prostu feministki z jakiś względów nie chcą życ z
męzcyzną tworząc z nim jakiejś formy symbiozy, więc w jakims stopniu
odrzucając to muszą same wypelnić wszystkie braki rekompensując tym brak męzczyny.

Oczywiscie jest to wykonalne i nawet nei jest az tak trudne. I tak było czesto
w historii np w czasie wojen gdzie wiekrzosc męzczyn po prostu gineła. Ale
nikt nei ubierał tego w ideologię któa niejako miala by utrzymac jakis STYL
KULTUROWY.

Bo ja kto poukłądać sobei w głowie? Bede zyc na styl męski ale zawsze nei beda
tak meska jak mezcyzna bo chce byc tylko męską kobietą.
To tak jak biały chciał by nasladować czarny hip-hop, zawsze wyjdzie przy tym
jak dureń.
To jak by wziasc plemie eskimosów i przeniesc do afrykańskiej dzungli... i
uczyć ich zycia w takich warunkach... neigdy nei poradza sobie tak dorbze jak
rdzenni mieszkańcy.
Ale mogą zaczac np manipulwoać przy prawie: Eskimosom nalerzą sie rewiry
polowań, prawo do przejmwaonai zwierzyny inncyh plemion nieeskimoskich, itp
itd (troche antropologii)
Czyli robiawszsystko aby eskimosi w afryce nei wymarli smięrcia naturalną
poniewaz są słabiej przystosowani do takcih warunków.

To nei jest tak ze eskimos powinien wrócić w zimne rejony a nie prawem
naruszac naturalną równowagę istniejącąw przyrodzie?

Mi nie przeszkadzaja eskimosi Afryce - nei chial bym byc zle zrozumiany.
Ale dlaczego by wspierać eskimosów prawem? ejsl itam chca byc niech prubują
ale jesli przegrywają to neich umierają drogą selekcji naturalnej.
dlatego pomsyły typu: kobieta srednio powinan zarabic 50% tego co mezczyna
mimo ze jest mneij efektywna, np/ w zarzadzaniu i np w kreatywnym mysleniu
(przecietnie) czy w pracach fizycznych.
Wracajac do mojej analogii to ejst tak jak by ktos kazał eskimosowam dawac
tyle samo upolowanej zwierzyny mimo ze oni nie są w stanie tyle upolowac ile
rdzenni buszmeni.
JEsli jakis eskimos jest super łowcąto czemu nie miał by wyprzec rdzennych
plemion zastąpic je; prawo natury. Rdzenni mieszkancy afrykanskich dzungli
wyparci znajada lepsze dal siebei meijsce.

Czy eskimosi nasladują murzynó czy tworza nową rasę eskimoskich afrykanskich
msyliwych?
Chyba i to i to.
Ale po co to wszystko, eni lepiej niech eskimosi wrucątam gdzie ich meijsce? A
jesli chcą być tam gdzie chcą być (ich wola) gdzie indziej to neich grają
uczciwie wg reguła nie naprostowuja swoje nieprzystosowanie i natrulane
niepredyspozycje prawem?
Obserwuj wątek
    • sroka75 Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 16:16
      >Feministka w zasadzie
      > jest osobnikiem płci kobiecej, która próbuje żyć w męskim stylu.
      aaa!...Litości!...dalej już nie czytałam..;)
      • six_a Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 21:57
        no prosz, wymiękłam ze śmiechu w tym samym miejscu:)
    • figgin1 Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 16:40
      Krystepanie, chcesz być odkrywczy? Wynajdź wehikuł czasu i cofnij się do czasów,
      kiedy te wszystkie bzdury wymyślono po raz pierwszy. Ja osobiście na własne uszy
      byłam tym raczona jakieś 20 lat temu na religii, kiedy to jeszcze nie wiedziałam
      czym sa te tajemnicze feministki.
      • s.p.7 Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 16:56
        No ja tez nie wiem a próbuje zrozumieć o co w tym chodzi w ogole.

        Jak wyglada wenętrzna motyawcja feministki do bycia feministką.

        NIE spotkałem jeszcze zadnej feministki w wieku 16-22 lata
        Jedna rodzącą sie w wieku 23 lat
        ( o dziwo keidy poznała mnie to jej sie feminizm zazcał odwidywać)
        • figgin1 Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 17:05
          Ja jestem feministką odkąd byłam na tyle duża, by mieć poglądy. Przedział 16-22
          lata sie w tym zawierał. Czemu nie spotykałeś feministek trudno mi powiedzieć,
          moze spotykałeś, ale nie chciało im się dyskutować z idiotą? A tak w ogóle z
          ciekawości, co to są te tajemnicze męskie role?
          • kontodopisanianaforum Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 17:18
            > A tak w ogóle z ciekawości, co to są te tajemnicze męskie role?

            Chyba trole :]
            • s.p.7 Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 17:29
              męska rola?

              moze to w filmie jakimś
    • sabinac-0 Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 18:00
      Czy mozesz wytlumaczyc, co wedlug ciebie znaczy "zycie w meskim stylu"?
      • bene_gesserit Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 18:08
        Nie musi, przeciez to widac na pierwszy rzut oka z tego bezladnego
        belkotu: to jest na przyklad miec szewskie poniedzialki w
        poniedzialek. Z klinem.
        • s.p.7 bene_gesserit 08.02.10, 18:24

          > Nie musi, przeciez to widac na pierwszy rzut oka z tego bezladnego
          > belkotu: to jest na przyklad miec szewskie poniedzialki w
          > poniedzialek. Z klinem.


          Jesli mogę się wrącic, wybacz.
          Raczej inspiracja do poznania tego co niezrozumiałe :)
          Miałem dobry dzień, dzieki.
        • kontodopisanianaforum Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 18:40
          Czekam tylko na konkluzję "feministka to kobieta, która nie poznała
          odpowiedniego faceta". Przebłysk takowej już był.
          • bene_gesserit Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 19:01
            A ja czekam na nazwanie rzeczy po imieniu - ze jestesmy
            niedoru...e babochlopy :)
            • s.p.7 Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 19:10
              > A ja czekam na nazwanie rzeczy po imieniu - ze jestesmy
              > niedoru...e babochlopy :)

              oj do takich swierdzen raczej mi daleko, wydaje mie sie ze feministki to czesc
              bardzo duzego grona ludzi na świecie któa nie była dostatecznie kochana przez
              męzczyne jakiegos co w polączeniu z jakimis dziwnymi schematami i wzorcami
              zachowan ktorych doswiadczyly np w domu rodzinnym sprawia ze nie wierza w jakies
              relacje oparte na "symbioznie" a bardizej buduja taki rodzaj niezaleznosci, jak
              by wykluczaly mozliwosc pelniej wspolpracy
              • bene_gesserit Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 19:27
                Moj pierwszy i ostatni post do ciebie na tym forum:
                jest wg ciebie to:
                wydaje mie sie ze feministki to czesc
                > bardzo duzego grona ludzi na świecie któa nie była dostatecznie
                kochana przez
                > męzczyne jakiegos co w polączeniu z jakimis dziwnymi schematami i
                wzorcami
                > zachowan ktorych doswiadczyly np w domu rodzinnym sprawia ze nie
                wierza w jakie
                > s
                > relacje oparte na "symbioznie" a bardizej buduja taki rodzaj
                niezaleznosci, jak
                > by wykluczaly mozliwosc pelniej wspolpracy


                konstytuuje feministke, to swiadczy to jedynie o tobie, nie o
                feminizmie. I ewentualnie o twoim intelekcie, oczytaniu, obyciu,
                woli poznania i jego jakości. Bez obrazy.

                Polecam lektury z feminoteka.pl, na początek 'Małą książkę o
                feminizmie', a potem hulaj dusza:
                tinyurl.com/yhdtzqy
                tinyurl.com/ylgrtay
                tinyurl.com/yzuckvp
                itd itd
                • s.p.7 bene_gesserit 08.02.10, 21:31
                  >
                  > konstytuuje feministke, to swiadczy to jedynie o tobie, nie o
                  > feminizmie. I ewentualnie o twoim intelekcie, oczytaniu, obyciu,
                  > woli poznania i jego jakości. Bez obrazy.

                  nei wiem czy to cała wypowiedz wyglada jak by pozcatek "zjadło"

                  co do ksiązek, to teorie mniej wiecej znam, bardziej interesuje mnie rrealne
                  oblicze i realne emocje czy mozliwosc bezposredniej weryfikacji teoriii czyli
                  dialog.
                  jesli nei masz na to ochoty oczywiscie uczanuje Twoja decyzje
              • kontodopisanianaforum Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 19:59
                Tak, tak
                nie
                otrzymały miłości w rodzinie
            • easz Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 19:35
              bene_gesserit napisała:

              > A ja czekam na nazwanie rzeczy po imieniu - ze jestesmy
              > niedoru...e babochlopy :)

              A ja czekam na kolejnych kilka 'wybacz' i będę w domu:)
              I na koniec ferii. Wolałam kiedy miały tylko dwa tygodnie.
          • s.p.7 kontodopisanianaforum 08.02.10, 19:01
            kontodopisanianaforum napisała:

            > Czekam tylko na konkluzję "feministka to kobieta, która nie poznała
            > odpowiedniego faceta". Przebłysk takowej już był.

            Mzoe to przypadek ale ja widziałem w ej "rodzącej sie feministce" duzo srachu,
            braku zaufania, i niewiary w pewne idee.
            W momencie kiedy ona zobaczyła i pcozułą ze wedy keidy jes ze mna ma wszystko to
            co ja mam, oraz ze wyznaaje pwene warosci, i moj sens zycia oscyluje wokol niej,
            to jakby nie czula ze musi byc juz feministką, po prosu jak by en strach przed
            byciem w samotnosci minął, nei czula jzu porzeby budowania niezaleznosci sama
            tylko wiedzial ze mzoe go budowac w oparciu o osobę dla której cos znaczy
            • sabinac-0 Re: kontodopisanianaforum 08.02.10, 19:53
              s.p.7 napisał:

              > Mzoe to przypadek ale ja widziałem w ej "rodzącej sie feministce" duzo srachu,
              > braku zaufania, i niewiary w pewne idee.
              > W momencie kiedy ona zobaczyła i pcozułą ze wedy keidy jes ze mna ma wszystko t
              > o
              > co ja mam, oraz ze wyznaaje pwene warosci, i moj sens zycia oscyluje wokol niej
              > ,
              > to jakby nie czula ze musi byc juz feministką, po prosu jak by en strach przed
              > byciem w samotnosci minął, nei czula jzu porzeby budowania niezaleznosci sama
              > tylko wiedzial ze mzoe go budowac w oparciu o osobę dla której cos znaczy

              Jesli, jak twierdzisz, tak wspaniale udalo ci sie odwiesc wybranke od,
              powodujacych wapory i bol slicznej glowki, niecnych mysli o niezaleznosci, co
              robisz tutaj?

              • s.p.7 Re: kontodopisanianaforum 08.02.10, 21:28
                > Jesli, jak twierdzisz, tak wspaniale udalo ci sie odwiesc wybranke od,
                > powodujacych wapory i bol slicznej glowki, niecnych mysli o niezaleznosci, co
                > robisz tutaj?
                >


                NO wlasnie od neiczego eni chiałem jej odwlekać, cos na poczatku znajmości o tym
                kilak razy wspominała a potem juz ani razu nawet nie usłyszałem nic wokół tego.
                Jak by całkowicie femiznizm w zachowaniu, ideologii znikł, a miałem wrazenie ze
                takze był lekko zwiazany z jej "byłym".

                hehe, ja nie chialem jej niezaleznosci odbierać, wg mnie prawdziwa wolnosc i
                niezaleznosc daje tylko SIŁA, rozuwmiana szeroko, takze przez mądrosc, emcoje.
                Drogądo siły jest SOLIDARNOSC czyli siła w wielu.
                Samemu niewiele mozna razem znacznie wiecej, nei ma niezależności bez wolnosci. :)

                A co tu robie? wlasnie próbuje zrozumieć femiznizm poprzez zrozumeinie feministek.

                • sabinac-0 Re: kontodopisanianaforum 08.02.10, 21:32
                  Jak sie objawial ten "feminizm w zachowaniu"?
                  • kontodopisanianaforum Re: chwila szukania i wiadomo 08.02.10, 21:47
                    Cytat z autora wątku:

                    kobieta ktora zajezdza feminizmem jest taka... odpychajaca
                    • s.p.7 Re: chwila szukania i wiadomo 08.02.10, 21:58

                      > Cytat z autora wątku:
                      >
                      > kobieta ktora zajezdza feminizmem jest taka... odpychajaca

                      Prosze nei rozumiec mnie zle.
                      Nie kobeita jest odpyachajaca czy sam femzinim ale takie maiłem ogolne wrazenie
                      w kontekscie szukania kobiecosci w kobiecie a nie na zasadzie stosunku
                      emcojonalnego do człowieka.

                      Wiec to kobiecosc w feministe jest w moim powierzownym odczuciu tak jakas...
                      malo kobieca, a jesi neijest kobieca to jaka jest? męska? nie jestem gejem. A
                      relacje homoseksualne mnie ODPYCHAJĄ - więc to abrzdiej na takiej zasadzie.

                      nie mmam nic do femiznistek czy do kobiet w ogole to chodziło razej o
                      POSZUKIWANE CECHY w relacjach partnerskich.
                      • sabinac-0 Re: chwila szukania i wiadomo 08.02.10, 22:10
                        s.p.7 napisał:

                        > Nie kobeita jest odpyachajaca czy sam femzinim ale takie maiłem ogolne wrazenie
                        > w kontekscie szukania kobiecosci w kobiecie a nie na zasadzie stosunku
                        > emcojonalnego do człowieka.
                        >
                        Co w feminizmie widzisz odpychajacego?

                        > Wiec to kobiecosc w feministe jest w moim powierzownym odczuciu tak jakas...
                        > malo kobieca

                        "Kobiecosc" definiujesz jako "cos niezrozumialego dla ciebie" - czy zatem
                        kobieta, ktora jestes w stanie zrozumiec, jest "malo kobieca" i przez to
                        "odpychajaca"?

                        , a jesi neijest kobieca to jaka jest? męska? nie jestem gejem. A
                        > relacje homoseksualne mnie ODPYCHAJĄ - więc to abrzdiej na takiej zasadzie.

                        Chyba nieco przekombinowales.
                        >
                        > nie mmam nic do femiznistek czy do kobiet w ogole to chodziło razej o
                        > POSZUKIWANE CECHY w relacjach partnerskich.

                        Jakich cech TY poszukujesz w relacjach partnerskich?
                        • s.p.7 Re: chwila szukania i wiadomo 08.02.10, 22:21
                          > Co w feminizmie widzisz odpychajacego?

                          w feminizmie nic, przeciez próbuje go zrozumiec :) nei mozna nei lubeic tego
                          czego sie nei zna

                          > "Kobiecosc" definiujesz jako "cos niezrozumialego dla ciebie" - czy zatem
                          > kobieta, ktora jestes w stanie zrozumiec, jest "malo kobieca" i przez to
                          > "odpychajaca"?
                          >

                          w jakims poscie dalej troche bardziej to sprecyzowałem - kobiecosc u mnei
                          widnieje bardziej jako słabo werbalziwoane odczucie.
                          ejsli mowilibysmy o tym barzdiej konkretnei to msuielibysmy sie posunac do opisu
                          jakis cech bardziej zwiazancyh z fizjolagia itp.

                          Kobieta nei jest odpychajaca tylk odaltego ze ejst feministką, bardziej maialem
                          na mysli to ze pewne ogolne cechy kobiecosci któe kojarze/ kojarzyłem z
                          feminizmem nie byly w az tak bardzo atrakcyjne dla mnie jak np inne formy
                          kultury kobiecej, ktore barzdiej orientowaly sie na stosunki symbiotyczne.

                          > Jakich cech TY poszukujesz w relacjach partnerskich?
                          to dobre pytanie hehe
                          choc jest to dosc szerokie pojecie, głownie opieram sie na charakterze, ale
                          jakos słabo wyobrazam sobie bycie z kobietą z grubym głosem, męskim stylem
                          bycia, idziałania, któe traktuje mnie mało po partnersku a barziej jako cos co
                          jest dodatkeim do czegos tam. Choc to mzoe sa falszywe wyobrazenia, nei mwoe ze
                          taka jest prawda. nigdy tez nie bylo takiej sytuacji ze byle mzel trakwowany itp.
                          w relacjach partnerskich wazne sa cechy ktore te ralacje partnerskei w ogole
                          umozliwaiaja a ponieaz zalerzy mi na kontaktach wysokiej jakosci wiec dobrze by
                          bylo aby te wysokiej jakosci relacje emcojonalno-symbiotyczne w ogole maily
                          szanse sie pojawic :)
                          • sabinac-0 Re: chwila szukania i wiadomo 08.02.10, 22:38
                            Wracamy do pierwszego pytania - co uwazasz za "meski styl bycia i dzialania".

                            Co do grubego glosu - do bycia w twoich oczach "kobieca kobieta" niezbedny jest
                            sopranik?

                            Jesli mowa o relacjach partnerskich, to kloca sie one z tak gloryfikowana przez
                            ciebie "symbioza". "Symbioza" wskazuje raczej na uzaleznienie, uzaleznienie zas
                            wyklucza milosc i partnerstwo.
                            • s.p.7 Re: chwila szukania i wiadomo 08.02.10, 22:54
                              > Wracamy do pierwszego pytania - co uwazasz za "meski styl bycia i dzialania".

                              Meski - przypisany naturze męskiej i zwiazany z ogolnie subiektywnei przezemnie
                              odbieranymi elementami kultury typowo męskiej.
                              Chociaz sa to ogolniki.
                              Zawsze znajdzie sie jakas kobieta bardziej "męska" od męskiego męczyny znawet

                              BArdziej mowilibysmy tutaj o jakis ogolnych tendencjach.

                              Nei chail bym np piac ze cechą natury męskeij są nap duze miesnie, bo kobieta
                              na sterydach bedie miala miesnie wiekrze niz nei jeden na wet dobrze umiesniony
                              męczyna.
                              Chial bym uniknac takiej sytuacji ze wymieniam jaies cechy kttore ogolnie uwazam
                              za meskie a potem okazuje sie ze one w cale meskie nie musza byc i kobieta tez
                              moe je prezentowac w pelni lub nawet lepiej.
                              Wiec chodzi tu bardziej o ogolniki, dotyczace tendencji cech prezentowancyh
                              przez meczyn i kobiety.

                              Meczyni zazwyzcaj nei maluja sobie paznokci nie plotkują ale dlaczego nie mial
                              by sie gdzies znalesc taki facecik?
                              No mzoe byc, i kobieta meska i meczyna kobiecy.
                              Co sie w tym zawiera?

                              Meskosc to bardziej: konkretnosc, dzialanie, szacunek, głebokie rozumienie,
                              zdecydowanie, dzialanie w oparciu o sile, cechy madrosci, + efekty cdzialania
                              hromonow takich jak testosteron to jzu bardziej fizologiczne ale przechodza w
                              charakter. Dzialaeni otwarte, zorientowane na glebokie cele.
                              Zajecia meskie: oparte o mechanikę, kreatywnosc, msylenei abstrakcyjne.

                              Kobiecosc:
                              mila sympatyzcna, krejzolka, zabawna, spontaniczna, przyjacielska, wesola,
                              emcojonalna, atrakcyjna, subtelna, wyrafinowana, ciepla, troskliwa, wiecej
                              dzialan w oparciu o emcoje, jesli poajwai sie agresja to glonie za pomocą
                              manipulacji na emcojach, barzdiej dbajaca o aparycje i wyglad, spontaniczna


                              > Jesli mowa o relacjach partnerskich, to kloca sie one z tak gloryfikowana przez
                              > ciebie "symbioza". "Symbioza" wskazuje raczej na uzaleznienie, uzaleznienie zas
                              > wyklucza milosc i partnerstwo.


                              Pod pojeciem symbiozy mialem wlasnie na mysli cos w rodzaju głebokich relacji
                              symbiotycznych.
                              Zawiera i zawierac sie w nich muci wolnosc ale ta wolnosc uzyskwiana jest
                              wspolnie - tzn tacy lduzei tworza jeden podmiot.
                              Uzupelniaja sie nawzajem, motywuja i wspierają, ich silne cechy słuza drugiej
                              osobie itp. Na zasadzie jesli mzczyna ma wiecej sily to zajmnei sie czynnosciami
                              wymagajacymi wiecej sily poniewaz bezdie to efektywniejsze na tym polegala by
                              symbiotycznosc w najprostrzym przykladzie.
                              • sabinac-0 Re: chwila szukania i wiadomo 08.02.10, 23:08
                                Koncert stereotypow.
                                Mezczyzna jest madry a kobieta zabawna.
                                Mezczyzna ma sile a kobieta emocje.
                                Mezczyzni sa zorientowani na glebokie cele a kobiety dbaja o aparycje.
                                Olo ma rower a Ala bawi lale.
                                "Tata rzucil "Exppres", mama prasowanie".

                                Tu szacunek, tu krejzolka.
                                • s.p.7 Re: chwila szukania i wiadomo 08.02.10, 23:28
                                  sabinac-0 napisała:

                                  > Koncert stereotypow.
                                  > Mezczyzna jest madry a kobieta zabawna.
                                  > Mezczyzna ma sile a kobieta emocje.
                                  > Mezczyzni sa zorientowani na glebokie cele a kobiety dbaja o aparycje.
                                  > Olo ma rower a Ala bawi lale.
                                  > "Tata rzucil "Exppres", mama prasowanie".
                                  >
                                  > Tu szacunek, tu krejzolka


                                  nie absolutnie tak nie jest, mowimy tutaj o jakis ogolnikach.

                                  Poznajc nowego człowieka nigdy nei zakładam ze jest głupiutki itp.
                                  Zawsze mam pelen SZACUNEK a on zakłąda posiadanie najlepszego zdania o ddanym
                                  czlowieku.

                                  Pzoanlem w zycou sporo ludzi, zawsze starałem sie byc w ocenie wenetrznej
                                  najbardziej obiektywny.

                                  To co tam wypisalem to tylko subiektywne odczucia, poniewaz pewne zachania sa
                                  barzdiej prezenowane przez kobiety inen przez mezczyn, ale co do relancy
                                  hsytuacji - wszystk oejst mozlwie.

                                  Gdybym posługiwał sie w zyciu takimi steoretypami byl bym co najmniej bardzo
                                  nieprofesjonalny.

                                  meczyna nei jest madry anie nie jest w zaden sposob madrzejszy od kobiety
                                  poniewaz to bardziej cecha indywidualna a nei przypisana do plci

                                  znam mase bardzo madrych kobiet które sa znacznie madrzejsze od wiekrzosci
                                  meczyn ktore mialem okazje spotkac


                                  meczyni sa tez aabwani a kobiety malo zabawne

                                  sa emcojoanlni meczyni i kobiety majace 'sile"

                                  sa kobiety realzujace glebokie cele i meczyni dbajacy o aparycje bardziej nie z
                                  nie jedna kobieta.


                                  to sa stereotypy ale TY POPROSIŁAŚ MNIE O PODANIE STEREOTYPOWEGO PUNKTU WIDZENIA
                                  OPARTEGO O OGÓLNIKOWE WRAŻENIA I STATYSTYCZNE różnice

                                  w nroamlnym podejciu jakiego zawsze uzywam kazdego człwoieka traktuje bardzo
                                  indywidualnie i dopiero wtedy kiedy go podam,
                                  a jesli pytasz mnei o ogolnikowe steoretywpe roznice to tak wlasnie one
                                  wygladaja co eni znaczy ze poslugujęsie nimiw swoim sposobie msylenai czy
                                  dzialania w jakimkowliek sposob.

                                  MOgla bys mnie wyppytac o cechy rasy białej i czarnej i na koncu zkwitowac ze
                                  jestem rasistą, poniewaz to wszytko stereotypy.
                                  nei jestem rasitą a kazdego czlwoieak traktuje indywidualnie i zaszacunkiem,
                                  wyrabiajac sobie opinie dpiero wtedy kiedy go poznam


                • kontodopisanianaforum Re: kontodopisanianaforum 08.02.10, 21:43
                  > Jak by całkowicie femiznizm w zachowaniu, ideologii znikł, a miałem wrazenie
                  ze takze był lekko zwiazany z jej "byłym".

                  To ona nie dość że miała zachowanie, to jeszcze ideologię. Ciekawe.
                  Chyba ci się mylą słowa lub/i kryjące się za nimi pojęcia.
                  • s.p.7 Re: kontodopisanianaforum 08.02.10, 21:55
                    > To ona nie dość że miała zachowanie, to jeszcze ideologię. Ciekawe.
                    > Chyba ci się mylą słowa lub/i kryjące się za nimi pojęcia.


                    Piszę o tym dlatego ze mowiła o tym dosc otwarcie. ANwzywał rzeczy po imieniu i
                    nie miała zadnych tajemnic. Znałem sporo jej mysli i emocji, które wyrazała.

                    JAk to sie przejawiało?
                    tzn jej "feministyczne ja" uznawało ze nei am szans zeby męczyna jakikolwiek z
                    niąbył i był w stanie ją kocvhać i niegdy jej nie opuscic, nie zdradzić itp.
                    Było mało emocjonalne, zimne, konkretne, sztywne.

                    Chiał bym tu rzecz jasna oddzielić femiznim od pewnego rodzaju i stylu zachowan
                    które z feminizmem nic wspolnego miec nie muszą.

                    Ale wiele spotkałrem mało kobiecych kobiet. Zazwyczaj maja krótkei włosy i
                    rozmwiaa sie z nimi jak z facetami, konkretnie do rzeczy, o problemach o tym o
                    siamtym.

                    kobieca kobieta rozmwaia inaczej, jest bardzo miła, sympatyczna, ciepła, nie
                    rozmwia nakierowując się na cel, tylko bardziej... na lduzi, i ich emcoje,
                    sytacje i zdarzenia. Lubi sie przytulac itp.

                    takei mam wrazenia i doswiadczenia.

                    Brak ufnosci, bedzie rodziłstrach, strach bezdie rodził pewnądrogę zywiową...
                    zorientowana na inne wartosci i marzenia.

                    ejsli emzcyzna jest dodatkei mdo zycia kobiety zachowuej sie ona inaczej niz
                    wtedy keidy jest on jej głwonym motywem i ostoją bezpieczenstwa i neizaleznosci.

                    W takim wypadku niezaleznosc i wolnosc plynie od symbiozy z mezczyną a nie
                    jest uzyskiwanie przez oderwanie sie od niego.

                    • kontodopisanianaforum Re: kontodopisanianaforum 08.02.10, 22:07
                      s.p.7 napisał:
                      > Chiał bym tu rzecz jasna oddzielić femiznim od pewnego rodzaju i stylu
                      zachowan które z feminizmem nic wspolnego miec nie muszą.

                      To najpierw przemyśl sobie dobrze różne sprawy, oddziel, a potem zakładaj wątki
                      na forum. Nie od rzeczy będzie też włączenie w przeglądarce opcji sprawdzania
                      pisowni. Żegnam.
                      • s.p.7 Re: kontodopisanianaforum 08.02.10, 22:23
                        > To najpierw przemyśl sobie dobrze różne sprawy, oddziel, a potem zakładaj wątki
                        > na forum. Nie od rzeczy będzie też włączenie w przeglądarce opcji sprawdzania
                        > pisowni. Żegnam.


                        Nei przyszedłem tu z zalozeniami i tezami ktore chaiłem udowadniac i forsować
                        tylko raczej by zrozumeic i siebie naprowadzic na prawdę i realny obraz mimo ze
                        moglo to wygladac ianczej.
                        dobranoc :)
                    • sabinac-0 Re: kontodopisanianaforum 08.02.10, 22:31
                      s.p.7 napisał:

                      > tzn jej "feministyczne ja" uznawało ze nei am szans zeby męczyna jakikolwiek z
                      > niąbył i był w stanie ją kocvhać i niegdy jej nie opuscic, nie zdradzić itp.
                      > Było mało emocjonalne, zimne, konkretne, sztywne.

                      No dobrze, ale co ma piernik do wiatraka tzn co mial brak wiary w meska wiernosc
                      z feminizmem?
                      >
                      > Chiał bym tu rzecz jasna oddzielić femiznim od pewnego rodzaju i stylu zachowan
                      > które z feminizmem nic wspolnego miec nie muszą.

                      Dobrze by bylo.
                      >
                      > Ale wiele spotkałrem mało kobiecych kobiet. Zazwyczaj maja krótkei włosy i
                      > rozmwiaa sie z nimi jak z facetami, konkretnie do rzeczy, o problemach o tym o
                      > siamtym.
                      >
                      > kobieca kobieta rozmwaia inaczej, jest bardzo miła, sympatyczna, ciepła, nie
                      > rozmwia nakierowując się na cel, tylko bardziej... na lduzi, i ich emcoje,
                      > sytacje i zdarzenia. Lubi sie przytulac itp.
                      >
                      > takei mam wrazenia i doswiadczenia.

                      No, wreszcie.

                      Twoim zdaniem, "kobieca kobieta" musi byc mila, slodka, ufna, dlugowlosa, ma
                      tulic sie, sluchac, podziwiac, o nic nie pytac i czytac nastroje i pragnienia z
                      oczu.

                      Jesli nie spelnia tych warunkow tzn. pyta, wymaga i wypowiada swoje zdanie -
                      staje sie "niekobieca" i "odpychajaca". Jesli jeszcze do tego ma krotkie wlosy,
                      to juz jest najgorszy gatunek, czyli "feministka".
                      Tak to widzisz. Zadna niespodzianka.

                      > Brak ufnosci, bedzie rodziłstrach, strach bezdie rodził pewnądrogę zywiową...
                      > zorientowana na inne wartosci i marzenia.

                      Gdy sie komus ufa, ani wyraziste opinie, ani roznice zdan nie sa odpychajace.
                      >
                      > ejsli emzcyzna jest dodatkei mdo zycia kobiety zachowuej sie ona inaczej niz
                      > wtedy keidy jest on jej głwonym motywem i ostoją bezpieczenstwa i neizaleznosci
                      > .
                      Wielka to pokusa - uzaleznic druga osobe od siebie i stac sie jej jedyna ostoja
                      i motywem.

                      • s.p.7 Re: kontodopisanianaforum 08.02.10, 23:11
                        > No dobrze, ale co ma piernik do wiatraka tzn co mial brak wiary w meska wiernos
                        > c
                        > z feminizmem?

                        Byc moze nic
                        ja tu nei staram sie forsowac jakis tez tylk ozrozumeic ten femiznim i
                        prezentuje byc mozejakies ogolne tezy ktore są falszywe daltego chial bym je
                        naprowadzac

                        Ogolnie wydawało mi sie ze zcesc postaw femiznitycznych wynikac by mogła np z
                        braku wiary własnie w wiernosc... co musialo by oznaczac np bycie opuszczoną
                        przez męzzcynę
                        a to z kolelji do nieciekawej sytuacji opuszczenia i i pozostawienia na "lodzie"
                        wiec kobieta jzu od podstaw zakladajac taka teze dba na pierwszy miejscu o
                        neizalerznosc w takim stopniu aby w zasadzie bylo bez roznicy czy ejst z
                        mezczyna czy nie jest.



                        > No, wreszcie.
                        >
                        > Twoim zdaniem, "kobieca kobieta" musi byc mila, slodka, ufna, dlugowlosa, ma
                        > tulic sie, sluchac, podziwiac, o nic nie pytac i czytac nastroje i pragnienia z
                        > oczu.
                        >
                        > Jesli nie spelnia tych warunkow tzn. pyta, wymaga i wypowiada swoje zdanie -
                        > staje sie "niekobieca" i "odpychajaca". Jesli jeszcze do tego ma krotkie wlosy,
                        > to juz jest najgorszy gatunek, czyli "feministka".
                        > Tak to widzisz. Zadna niespodzianka.


                        heh czulem ze chesz to odemnie w jaksi sposob wyciagnac, ale to nie ma znaczenia,
                        "kobieca kobieta" musi byc
                        to enie jest tak ze "musi", w moich relacjach nikt nic nie musi, jak juz to moze
                        jakis byc.
                        heh nei msui meic długich włosów ale łysa jakos mi tez nie pasuje.
                        ale to barzdiej osobiste preferencje

                        podziwiac,
                        nie potrzebuje byc 'podziwianym" to puste potrzeby chorego ego, i nie mam takich
                        potrzeb by byc "pdoziwianym" :)

                        o nic nie pytac
                        o nic nie pytac? wow, a jak bez dialogu, psozanowania wzajemych emcoji,
                        rozumienia sie nawzajem, mozna by budowac relacje w pelni symbiotyczne i
                        partnerskie?
                        Nie mam jakis oporow przeciwko byciu pytanym :) hehe tym bardziej nei mam
                        problemwo z odpowiadaniem

                        > Jesli nie spelnia tych warunkow tzn. pyta, wymaga i wypowiada swoje zdanie -
                        > staje sie "niekobieca" i "odpychajaca".


                        hehe, rozbawilo mnie to troszkę, kazda relacja w której ktos nei pytam nie ma
                        odwagi byc asertywnym, wyrazac swoich emcoji, swojego zdania jest niepelna i chora.
                        Nawet w relacjach zalerznosci w pracy keidy mam nad kims wladzę nigdy tak nei
                        postępuje bo staram sie utrzymywac relacje partnerskie w pelni. NIe potrzebuej
                        niewolnikow i uwarzam ze niewolnictwo to jzu dawno sie skonczylo.

                        :)lubie jak pyta bo wiecej sie o mnie dowie
                        lubie jak wymaga bo bede mogl wiecej od siebie dac
                        lubie jak wypowiada swoej zdanie poniewaz lubie je poznawac

                        nie uznaje za feministke osobę ktra to robi tym barzdiej nei odrzucam jej z tego
                        pwoodu bo dla mnie to bardzo naturalne i tak buduje sie relacje partnerskie, dla
                        mnei to ejst dosc oczywiste,

                        Wielka to pokusa - uzaleznic druga osobe od siebie i stac sie jej jedyna ostoja
                        > i motywem.

                        wielka pokusa dla ludzi którzy maja zapędy dominowania, zniewalania
                        jakos jestem ich pozbawiony.

                        co to za relacje by byly? jakos malo ludzkie wg mnie.


                        • sabinac-0 Re: kontodopisanianaforum 08.02.10, 23:21
                          s.p.7 napisał:


                          > Byc moze nic

                          cieplo, cieplo...

                          > ja tu nei staram sie forsowac jakis tez tylk ozrozumeic ten femiznim i

                          >
                          Tyle juz na innych forach nabazgrales o feminizmie ze trudno uwierzyc w twa
                          zadze poznawcza.

                          Nie rozumiesz feminizmu ale juz o nim pisales i to dosc radykalnie.


                          > heh czulem ze chesz to odemnie w jaksi sposob wyciagnac, ale to nie ma znaczeni
                          > a,

                          Intuicja cie nie zawodzi :)
            • kontodopisanianaforum Re: kontodopisanianaforum 08.02.10, 20:14
              Jkaby śpisał nromalnei to lpiej by sieczy to ta ło.

      • s.p.7 sabinac-0 08.02.10, 18:23
        sabinac-0 napisała:

        Czy mozesz wytlumaczyc, co wedlug ciebie znaczy "zycie w meskim stylu"?


        Raczej jest o próba zrozumienai feminizmu od "srodka". Oczywiscie to powinno być
        pyanie: np Czy feminiski zyjąw męskim sylu oraz jak o sięobjawia poniewaz tak to
        mniej wiecej wygląda z punktu widzenia nie-feminiski.

        Ponieważwiem ze mogęsięmylićprubóję to zrozumieć i wyeliminowac jakis fałsz z
        mojego rozeznania ktróy być mzoe gdzies sie zaplaam pod postacią jakiegos
        zgubnego sereotypu.


        A wiec wyglada o jak by kobieta adaptowała i powielała część męskie zachowania
        tzn charakerysycznych dla tej płci.
        A które być zmoe pochodzą od adapacji do zycia bez SYMBIOZY z MĘZCZYZNĄ. Tzn
        jakby, kobieta chiala sie odnalesc w roli troche sprzeczne z jej narurą, tak jak
        by chiała sie urodzić męzczyną a nei kobietą. Czy tez kulture kobiecą
        ucielesniając z czyms co jes eni dal niej powielając wzory zachowań męskich.
        No ale jak pisałem moze o jest "kobiecyzm" w wydaniu "bez męzczyny" co w sumie
        wygladało by chyba bardzo podobnie.

        Akuyalnie poruszam sie w jakis domysłach,
        no ale moze ktos by mi wytłumaczył dlaczego feministka saje sie feministka z
        punktu widzenia feministki i o co w tym tak naprawde chodzi.
        • sabinac-0 Re: sabinac-0 08.02.10, 18:37
          Widze, ze twoje pojecie o feminizmie nie wychodzi poza stereotyp
          "nienawidzaca-mezczyzn-stara-panna-w-krawacie-i-z-owlosionymi-nogami".
          To akurat czeste u neofitow/ek.

          Co rozumiesz przez "symbioza z mezczyzna"?
          1- obcowanie z mezczyzna,
          2- przyjazn z mezczyzna,
          3- seks z mezczyzna,
          4- milosc do mezczyzny,
          5- zwiazek z mezczyzna,
          6- zalozenie rodziny z mezczyzna,
          7- poddanie sie woli mezczyzny,
          8- poswiecanie sie dla mezczyzny,
          9- rezygnacje z siebie na rzecz mezczyzny?

          Co rozumiesz przez "kobiecosc" i "kulture kobieca"?

          No i nadal nie uzyskalam odpowiedzi na pytanie, czym jest, wedlug ciebie, "zycie
          w meskim stylu.
          • s.p.7 Re: sabinac-0 08.02.10, 18:57
            Symbioza z męzcyzną.

            UWazam ze mozna wyróznic 2 podstawowe typy takiej symbiozy:
            1- relacje dowolne z męzcyzną
            2- relacje typowo męsko-damksię

            1) to raczej sytuacyjne, ak jak przyjazń, czy praca męzcyzna. Kazdy człwoiek ma
            swoją specyfikę i jak kazdy człowiek tak kobiea jak i męzczyna, ludzie tworzą
            relacje które mozliwoająim wzajemną współpracę, symbiozę.
            UWazam ze głebokie relacje opare na jednosci i altruzimie mogą być tworzone
            wszędzie i tam gdzie się pojawiają tworzą wysoką jakosc orgaznizacji oparąprzede
            wszystkim na wysokim poziomei emcojonalnym.
            KAzdy ejs inny wiec lduzie mogąna wzajem obdarowywac sie czyms co jest w nich
            wyjątkowe.

            Jesli z jakiś powodo nie jest to mozliwe lub ktos tego eni chce to tworzone s
            jakies modele oparte o egozim i prawo siły, oraz prawo korzysci/sra, gdzie
            podstawową jednostką jest jednostka a nei zbiorowy twór.

            2)
            relacje męsko damskie.

            u symbioza jest dosc szczegolna.
            Co przez nia rozumiem? Rozumiem bardzo szerokie relacje dązace do jakosci.
            Opierać sie powinny na pozyywnych emcojach akich jak radość, miłosc. Tworzone sa
            na bazie budowania zaufania, JEDNOSCI, szacunku, troski, ciepła.
            acy ldzuie realizacje rozumieją głwoeni przez tworzenie szczescia drugiej osoby,
            obdarowywujac sie czyms wzajenie.
            W sprawie funkcjonowania kazdydaje o co ma w sobei najlepsze, w en sposob cechy
            kazdej osoby w akim zwiazku są najlepiej wykorzystane dla wspolnego dobra.
            Lduzie czująsie w akich zwiazkach szzesliwi, spelnieni, ufaja i wiedza ze kazde
            poswiecenie dla kogos to dobro dane niemu kóre zawsze zaprocentuje. Nei ma
            strachu obaw, jest przyjene uczucie, zaufanie i radosc z bycia razem.
            KAzdy daje to co mzoe dac jednoczesnie nikt od nikogo nieczego eni oczekuje.

            Tak mniej wiecej rozumeim symbotyzcne relacje między kobietą a męzczynąw
            zwiazkach heteroseksualnych.


            "kultura kobieca" - nei chial bym tworzyc nowej definicji tego zlwoa.
            Napisze po prosu co mialen na mysli.
            A mialem na mysli kulture kobiety realziwaona w zwiazku symbiotycznym z
            męzczyną. Polega to mneij wiecej na byciu w pelni sobąweg własnych porzeb,
            natury i intuicji. Czyli hcarakterysyczna dla penego rodzaju relacji dla kobiet.

            Kovbiecosc rozumiem jako cos co jes charakterystyczne płci pęiknej a co zwiazane
            jes głownie z jej naturą, słabiej kulturąchoc to drugie akze sie przebija ale
            moze sie zmienaic ak jak kultura sie zmienia.

            Zycie w meskim - tak samo nie chce tworzyc definicji tego zwrotu bo nei o to mi
            chodzio, chualem wyrazic pewna mysl, zawierało sie w niej to ze kobieta w wielu
            zakresach przejmuje kulturę zachowania męzczyny będąc kobietą chociaz nie
            bezposrednio, i nie jest to czyms w rodzaju nasladownicwa jak mi sie zdaje a...
            przenoszeniem pewnych sechamatów zachowań,

            • sabinac-0 Re: sabinac-0 08.02.10, 19:22
              Bardzo ladnie piszesz o uczuciach i wieziach miedzyludzkich ale nie widze w tym
              nic z czym feminizm bylby sprzeczny.

              Przeciwnie - uwazam, ze tylko niezalezna i swiadoma swojej wartosci kobieta jest
              w stanie w takie relacje wejsc.
              Ktos zalezny od partnera bedzie stwarzal pozory uczucia by zyskac jego aprobate
              i srodki, ale zawsze bedzie myslal o wlasnych korzysciach, np. utrzymaniu czy
              pozycji spolecznej.
              Tylko rownorzedna i w pelni niezalezna osoba moze zaoferowac prawdziwa,
              altruistyczna milosc.

              Twoja wizja kobiecosci jest bardzo niekonkretna - ma "byc w pelni soba" (co to
              oznacza?), ma miec "cos charakterystycznego dla plci pieknej" (co?) i oczywiscie
              gdzies tam sie placza "natura" i "intuicja", dla dopelnienia stereotypu chyba.

              Co do "meskich zachowan" i "meskiej kultury" - nadal brak sprecyzowania
              • s.p.7 Re: sabinac-0 08.02.10, 21:38
                Dziękuje ale to ejst moej zwyzcajowe rozumienie relacji



                > Przeciwnie - uwazam, ze tylko niezalezna i swiadoma swojej wartosci kobieta jes
                > t
                > w stanie w takie relacje wejsc.


                Msle ze w takie relacje wejsc sie nie da, je trzeba tworzyć obustronnie.

                > Tylko rownorzedna i w pelni niezalezna osoba moze zaoferowac prawdziwa,
                > altruistyczna milosc.


                w jakim sensie równorzędna? i niezależna?

                >
                > Twoja wizja kobiecosci jest bardzo niekonkretna - ma "byc w pelni soba" (co to
                > oznacza?), ma miec "cos charakterystycznego dla plci pieknej" (co?) i oczywisci
                > e
                > gdzies tam sie placza "natura" i "intuicja", dla dopelnienia stereotypu chyba.


                jesli bym mowił co kobiecos ma oznaczac oznaczało by ze niejako bym wytyczał
                czym kbiecosc jest.
                Jak moge to robic skoro jestem męzcyzną?
                Tą kobiecosć niejako kazda kobieta ma sw sobie i odnosze sie włanie bardziej do
                takiego pierotnego pozcucia kobiecego. Bo to co kobiete od mezczyny rózni to na
                pierwszym palnei są te bilogiczne pierwociny mające mniejszy lub wiekrzy wplyw
                na wiele spraw, poniej dochozi kultura ktora jest tez istotna jak natura.
                Co sie kryje pod moim rozumieniem kobiecosci? Trudno tu cos konkretnego
                powiedziec, bo rzeczywistosc i moje wyobrazenie to mogąbyc 2 rózne sprawy.
                Raczej uciekam od stereotyw.

                > Co do "meskich zachowan" i "meskiej kultury" - nadal brak sprecyzowania
                Tudno tutaj mowic co dokładnie kryej sie za meskimi woracami mozna raczej mowic
                o jakis archetypach, kulturwych wzorcach które i tak zmienaija sie w róznych
                kulturach spolecznosciach, wzorcach i indywidualnie.
                Bardziej mialem tu na msyli takie ogolne subiektywne oceny tego co uwazam za
                zachowanie bardziej męskie bardziej oparte na wyczuiu i obserwacji.
                Wiec nei wiem czy mialo by to dla Ciebie jakąs wartosc :)
                • sabinac-0 Re: sabinac-0 08.02.10, 21:54
                  s.p.7 napisał:

                  >
                  > Msle ze w takie relacje wejsc sie nie da, je trzeba tworzyć obustronnie.
                  > [i]
                  Jak zwal, tak zwal, sens chyba zrozumiales.

                  > w jakim sensie równorzędna? i niezależna?

                  Taka, ktora ma wlasna przeszlosc, wlasnych przyjaciol, wlasne ambicje, wlasne
                  plany, wlasne sukcesy i wlasne dochody, wiec jesli laczy sie z drugim
                  czlowiekiem, robi to z milosci a nie z desperacji.


                  Wywod o "kobiecosci" i "meskosci" trudno mi zinterpretowac. Kobiecosc
                  definiujesz jako "cos, co sie uwaza za kobiece ale nie rozumiesz co, bo nie
                  jestes kobieta", zas meskosc jako "to, co ktos moze uznac za meskie".
                  Chcialabym dowiedziec sie w miare konkretnie, co TY uwazasz za "meskie" a co za
                  "kobiece".
                  • s.p.7 Re: sabinac-0 08.02.10, 22:11
                    > Jak zwal, tak zwal, sens chyba zrozumiales.

                    rzeczywiscie moze to szczegoły, ale zwruciłem uwage bo wydało mi sie to dosc istotne

                    > Taka, ktora ma wlasna przeszlosc, wlasnych przyjaciol, wlasne ambicje, wlasne
                    > plany, wlasne sukcesy i wlasne dochody, wiec jesli laczy sie z drugim
                    > czlowiekiem, robi to z milosci a nie z desperacji.


                    Tak, jesli ktos łączy sie z drugim czlowiekem dla pieniedzy, ze strachu, itp to
                    zawsze wygłąda to tak jak by jego motywacja była "nieczysta". czoywiscie jest
                    bardzo wiele zwiazków czy nawet małzenst będacych dla siebei z rónych powodow,
                    od interesów, poprzez aspekty ekonomiczne, czy egoistyczne któregos z partnerów.
                    Zawsze cos bezdie z tym eni tak bo spoiwo wydaje sie dosc kruche ale to wciaz
                    wybory tych ludzi.

                    Do tego co napisałas dodam ze w momencie zagłebiania sie w zwiazek tworzenia
                    stabilnej relacji tworzy sie wlasnie ta symbioza o której mowiłem
                    I dochodza do tego wspolna przesżłosc, wspolna przyszłsoc, wspołni znajomi,
                    wspolne ambicje, wspolne plany, wspolne dochody,
                    Co do tych dochodów... To niby prawo zapenia jakies tam alimenty itp, ale wg
                    mnei jesli meczyna zarabia grubą kasę a kobieta nie to powinan być z jego strony
                    zabezpieczona finasowo, zazwyaj dostaje prezenty drogie w czasie relacji, ale
                    wiadomo ze to eni jest to samo. Bo teoretycznie w takim ukladzie to mezcyzna
                    jest barzdiej samodzielny a kobieta bardziej zalerzna...
                    ale nigdy nei powinno byc to nawet w najmniejszym stopniu przedmiotem sporow czy
                    szantazy ze stony osoby ktora np zarabia wiecej - w takim momencie wg mnei to sa
                    dobre argumenty do zakocznenia związku, bo wiadomo ze kasa powinan byc wspolna
                    nawet ejsli jedna osoba nia zarzadza


                    > Wywod o "kobiecosci" i "meskosci" trudno mi zinterpretowac. Kobiecosc
                    > definiujesz jako "cos, co sie uwaza za kobiece ale nie rozumiesz co, bo nie
                    > jestes kobieta", zas meskosc jako "to, co ktos moze uznac za meskie".
                    > Chcialabym dowiedziec sie w miare konkretnie, co TY uwazasz za "meskie" a co za
                    > "kobiece".

                    hehe, naprawde troche mi trudno bo co najwyrzej mozna tu mowic o ogólnikach
                    Trzbea by wyróznic nature i kulture oraz zcalic to w zakresie całego globu oraz
                    w zakresie historii.

                    Co dla mnei ejst męskie? Cwiczenia na siłowni, bójki, sposob bycia, zarzadznie,
                    emcoje - meskie emcoje wyrazaj sie inaczej, maja inna amplitude z reguły, sposob
                    dzialania, bardziej konkretnosc, ambicje, sport, rywalziacja

                    z kobiecoscia barzdiej kojarzy mi sie:
                    cieplo, bcyie miłym, walory emcojonalne, słodkosc, atrakcyjnosc, spojrzenie,
                    sposob rozumiwania, chodzenia, bycia, zachowania, gesty,

                    trudno to nawet zwerbalziwoac ale tak pobierznie to odbieram
                    • sabinac-0 Re: sabinac-0 08.02.10, 22:41
                      Dlaczego "zarzadzanie" okreslasz jako "meskie"?
                      Dlaczego "bycie milym" okreslasz jako "kobiece"?

                      Dlaczego wedlug ciebie mezczyzna musi byc gburem a kobieta tylko sluzyc?
                      • kontodopisanianaforum Re: przecież on chyba nie rozumie, co piszesz... 08.02.10, 22:46
                        Sabino, ty mu zapodajesz:

                        > Co uwazasz za naturalne u kobiety? A u mezczyzny?
                        > Przypominam, ze nie rozmawiamy o anatomii ani fizjologii.


                        A on ci na to:
                        jesli mowimy o tym co naturalne to było by to zwiazane tylk oz tym co niesie
                        natura a wiec o fizologi, cechach fizycznych czy psychiczno-emocjonalnych
                        zwiazanych z cehcami pierwotnymi natury.


                        Wiem, że chcesz mieć kontakt z językiem polskim, ale czy na pewno z takim? :/
                        • sabinac-0 Re: przecież on chyba nie rozumie, co piszesz... 08.02.10, 23:11
                          Zgadzam sie, ze ta konwersacja troche przypomina slynne "baba o szydle, dziad o
                          mydle".

                          • bene_gesserit Re: przecież on chyba nie rozumie, co piszesz... 08.02.10, 23:19
                            Kochana, wystarczylo popatrzec na tytul (czy feministki tworza
                            nową rasę
                            ), zeby pojąc, ze nic tu po nas raczej, ze, ekhem,
                            jest juz odrobinę jakby za pozno.
                            • sabinac-0 Re: przecież on chyba nie rozumie, co piszesz... 08.02.10, 23:22
                              Jeszcze troszke go podraznie i ide spac ;/
                              • s.p.7 Re: przecież on chyba nie rozumie, co piszesz... 08.02.10, 23:36
                                sabinac-0 napisała:

                                > Jeszcze troszke go podraznie i ide spac ;/

                                mnie to sie tam podoba hehe

                      • s.p.7 Re: sabinac-0 08.02.10, 23:18
                        sabinac-0 napisała:

                        > Dlaczego "zarzadzanie" okreslasz jako "meskie"?
                        > Dlaczego "bycie milym" okreslasz jako "kobiece"?
                        >
                        > Dlaczego wedlug ciebie mezczyzna musi byc gburem a kobieta tylko sluzyc?


                        zarzadznie? to tylko moje ttakei luzne skojarzenia.
                        Zarzadanie w senie kierowanie, rozumienie calosci jak np w firmie. Dorbze
                        zarzadzanie kojarzy mi sie z meczyną.

                        Kobieta np lepiej potrafi zarzadac zasobami ludzkimi i budowac dobrą atmosferę w
                        pracy.


                        dlaczego bysie miłym okreslam jako kobiece? hehe nie wiem takie mam
                        doswiadzcenia jakos kobiety sa wobec mnei mile zazwyczaj. no tak jakos jest,
                        mzoe to subiektywne zdanie.

                        > Dlaczego wedlug ciebie mezczyzna musi byc gburem a kobieta tylko sluzyc?

                        co? hehe, to chyba nie moje mysli.
                        meczyna nie musi byc gburem a kobieta nie musi słuzyc.
                        W ogole co to słuzenie jest? Ja nie tworze relacji opartyn na zasadzie
                        pan-sługa. przynajmniej teraz jakos trudno mi je sobie wyobrazic chyba ze
                        mowilibysmy o jakis ekstremalnyh sytuacjach zwiazanych np z wojną ale ja nei
                        widze narazie takiego zagrozenia a na peano nie w kobietach

                        • sabinac-0 Re: sabinac-0 08.02.10, 23:27
                          Najpierw sie o czyms radykalnie wypowiadasz, a potem robisz oczka spaniela, ze
                          tego nie rozumiesz i nie znasz, ale bys chcial poznac.

                          Najpierw wypowiadasz opinie, a potem robisz czmycha, ze nie wiesz o czym pisales
                          a tak wogole to samo ci sie napisalo.

                          Dobra, robi sie pozno, karaluchy do poduchy.
                          • s.p.7 Re: sabinac-0 08.02.10, 23:38
                            sabinac-0 napisała:

                            > Najpierw sie o czyms radykalnie wypowiadasz, a potem robisz oczka spaniela, ze
                            > tego nie rozumiesz i nie znasz, ale bys chcial poznac.
                            >
                            > Najpierw wypowiadasz opinie, a potem robisz czmycha, ze nie wiesz o czym pisale
                            > s
                            > a tak wogole to samo ci sie napisalo.
                            >
                            > Dobra, robi sie pozno, karaluchy do poduchy.


                            rzeczywiscie moze za ostro to wyszlo bo chialem jakiejs malej konforntacji na
                            rozruszanie zeby jakies emocje wywołac i lepiej naprawodzic swoje poglady

                            dobranoc ;)
        • figgin1 Re: sabinac-0 08.02.10, 18:44
          s.p.7 napisał:

          > A wiec wyglada o jak by kobieta adaptowała i powielała część męskie zachowania
          > tzn charakerysycznych dla tej płci.

          Ale tak po ludzku, jakie zachowania?

          > A które być zmoe pochodzą od adapacji do zycia bez SYMBIOZY z MĘZCZYZNĄ.

          Oczywiście, że bez symbiozy. Poza naprawdę ekstremalnymi przypadkami ludzie nie
          żyją w symbiozie ze sobą.

          Tzn
          > jakby, kobieta chiala sie odnalesc w roli troche sprzeczne z jej narurą

          Co to ta tajemnicza natura kobiety, wyjawisz tą tajemnicę?

          Jeśli chodzi o resztę twoje wypowiedzi, to odniosę się jak napiszesz to jakoś po
          ludzku. Mętny, bełkotliwy tekst jest sam w sobie trudny do rozszyfrowania, nawet
          bez literówek.
          • s.p.7 figgin1 08.02.10, 19:07
            > Ale tak po ludzku, jakie zachowania?

            No woanie cos mi tu nei pasuje, bardziej jednak niz powielanie meskich zachowań
            wychodzi na to ze po prostu zachowuja sie tak jak by miały i musiały zachowac
            pełnąniezalerznosc od mezczyn we wszyskich zakresach lub raktują ich
            przedmiotowo jako cos co zaspokaja ich porzeby
            ( z grubsza)

            > Oczywiście, że bez symbiozy. Poza naprawdę ekstremalnymi przypadkami ludzie nie
            > żyją w symbiozie ze sobą.

            to jest raczej specyfika doswiadczen.
            Generalnei obecne spoleczenswa nasawione na konsupmpcjonizm, hedoznim, sa bardzo
            egoistyczne, utworzeni zwiazkó czy ym bardziej grup ludzi o charakterze
            symbiotycznym sa dosc rudne ale zdarzają się całkiem czeso.


            > Co to ta tajemnicza natura kobiety, wyjawisz tą tajemnicę?

            Mysel ze to eni tajemnica tylko natura kobiety kóa jest mniej wiecej
            przynajmniej intuicyjnie poznana jaj mniemam.


            Mętny, bełkotliwy tekst jest sam w sobie trudny do rozszyfrowania, nawe
            > t
            > bez literówek.


            moze dlatego ze ja staram sie cos zrozumiec a nie cos udowadniac
            wiec bardziej pytam niz stwierdzam
            • sabinac-0 Re: figgin1 08.02.10, 19:47
              s.p.7 napisał:

              >
              > No woanie cos mi tu nei pasuje, bardziej jednak niz powielanie meskich zachowań
              > wychodzi na to ze po prostu zachowuja sie tak jak by miały i musiały zachowac
              > pełnąniezalerznosc od mezczyn we wszyskich zakresach lub raktują ich
              > przedmiotowo jako cos co zaspokaja ich porzeby
              > ( z grubsza)
              >
              Komu to zarzucasz?
              Przedmiotowe traktowanie najlepiej widac w powiesciach Jane Austin. Wsrod
              niewinnych spojrzen i slodkich westchnien XIX-wieczne panienki rozwazaly
              transakcje, ktora miala zapewnic im seks, majatek i pozycje.
              Jakos ta obyczajowosc nie budzi oburzenia panow - antyfeministow.
              Moze dlatego, ze wtedy wystarczylo byc facetem i miec jakis majatek, by zdobyc
              pozycje zonatego i ojca rodziny?
              Mam wrazemnie, ze wiekszosc panow idealizujacych jakas nieokreslona, tajemnicza
              "kobiecosc" i biadolacych nad konsumpcjonizmem (modne slowo) i egoizmem naszych
              czasow, po prostu boi sie odrzucenia przez kobiete nie zmuszona do zwiazku przez
              zycie i obyczaje.

              > Mysel ze to eni tajemnica tylko natura kobiety kóa jest mniej wiecej
              > przynajmniej intuicyjnie poznana jaj mniemam.
              >
              Moglbys troche jasniej?
              • s.p.7 Re: figgin1 08.02.10, 21:44
                > Komu to zarzucasz?
                > Przedmiotowe traktowanie najlepiej widac w powiesciach Jane Austin. Wsrod
                > niewinnych spojrzen i slodkich westchnien XIX-wieczne panienki rozwazaly
                > transakcje, ktora miala zapewnic im seks, majatek i pozycje.
                > Jakos ta obyczajowosc nie budzi oburzenia panow - antyfeministow.
                > Moze dlatego, ze wtedy wystarczylo byc facetem i miec jakis majatek, by zdobyc
                > pozycje zonatego i ojca rodziny?
                > Mam wrazemnie, ze wiekszosc panow idealizujacych jakas nieokreslona, tajemnicza
                > "kobiecosc" i biadolacych nad konsumpcjonizmem (modne slowo) i egoizmem naszych
                > czasow, po prostu boi sie odrzucenia przez kobiete nie zmuszona do zwiazku prze
                > z
                > zycie i obyczaje.


                NIe chiał bym by brzmiało to jak jakiśzarzut, ja bardzo szanuje feministki i
                ogolnie ludzi, aby w pelni je docenic chial bym je tylko bardziej zrozumieć.
                moze zle ten wątek zacząłem bo w zasadzie moje stwierdzenia to moje domysły i
                punkty widzenia, lepiej nalezało by je wszystkie pozamieniac na pytania.
                Traktownie przedmiotowe to nie zarzut wg mnie kazdy egoista lub kazda osoba
                wykluczająca ideę solidarnosci jako takiej prawdopodobnie bedzie sie skłaniała
                do patrzenia na innych ludzi ze swojego pryzmatu, nei jako cel sam w sobie a
                raczje jako srodek do nich, to raczje obserwacje ogolne a feminizm sie tylko w
                moich wyobrazeniach o nim w niego wpisuje


                Moglbys troche jasniej?

                Postaram się - w moich oczach cos takiego jak róznice miedzy kobietą a męzcyzna
                w naturze wydaja sie oczywiste ponieawz natura jest niezmienialna tak łatwo.

                • kontodopisanianaforum Re: 08.02.10, 21:55
                  s.p.7 napisał:
                  > ja bardzo szanuje feministki i ogolnie ludzi, aby w pelni je docenic chial
                  bym je tylko bardziej zrozumieć.

                  Ładnie to tak kłamać?
                  • s.p.7 Re: 08.02.10, 22:24
                    > Ładnie to tak kłamać?

                    o jej a skąd Twoje podejrzenie o kłamstwa?

                • sabinac-0 Re: figgin1 08.02.10, 22:04
                  s.p.7 napisał:

                  > NIe chiał bym by brzmiało to jak jakiśzarzut, ja bardzo szanuje feministki i
                  > ogolnie ludzi, aby w pelni je docenic chial bym je tylko bardziej zrozumieć.

                  Mam wrazenie, ze juz dawno masz wyrobione zdanie na podstawie stereotypow i
                  wchodzisz tu by szukac potwierdzenia tegoz.


                  > Traktownie przedmiotowe to nie zarzut wg mnie kazdy egoista lub kazda osoba
                  > wykluczająca ideę solidarnosci

                  To zdanie bardziej nadaje sie na forum "Spoleczenstwo".
                  Nie widze zwiazku egoizmu i "wykluczania idei solidarnosci" z feminizmem.

                  > feminizm sie tylko w
                  > moich wyobrazeniach o nim w niego wpisuje

                  W wyobrazeniach kogokolwiek mozna wpisac w cokolwiek. Taka juz natura wyobrazen,
                  ze sa nieograniczone.

                  > w moich oczach cos takiego jak róznice miedzy kobietą a męzcyzna
                  > w naturze wydaja sie oczywiste ponieawz natura jest niezmienialna > tak łatwo.
                  >
                  Co uwazasz za naturalne u kobiety? A u mezczyzny?
                  Przypominam, ze nie rozmawiamy o anatomii ani fizjologii.
                  • s.p.7 Re: figgin1 08.02.10, 22:32
                    > Mam wrazenie, ze juz dawno masz wyrobione zdanie na podstawie stereotypow i
                    > wchodzisz tu by szukac potwierdzenia tegoz.


                    Nei to jest tak, ze oczywiscie jakies zdanie miałem wyrobione ale bardzo
                    pobiezne wiec bralem je bardziej jako taki ogolnik myslowy, bardziej na zasadzie
                    obserwacji.
                    Chialem zrozumeic to głebiej, nie zalkaładam z zadnym stopniu ze moeje jakies
                    tam powierzchowne wyobrazenia o femiznimie mogły by uchodzic dla mnie za cos w
                    rodaju prawdy ostatecznej
                    Przyszedłem tu wlasnie zeby ja naprowadzic i psolucha zdania samych femiznitek o
                    tym, zrozumeic je, poczuc moze nawet troche hehe


                    > To zdanie bardziej nadaje sie na forum "Spoleczenstwo".
                    > Nie widze zwiazku egoizmu i "wykluczania idei solidarnosci" z feminizmem.


                    Jak zatem idea solidarnsoci ma sie do femiznimu w relacjach spolecznyc hczy w
                    relacjach partnerskich?

                    > W wyobrazeniach kogokolwiek mozna wpisac w cokolwiek.
                    tak ,dlatego próbuje te wyobrażenia korelować z rzeczywistością


                    > Co uwazasz za naturalne u kobiety? A u mezczyzny?
                    > Przypominam, ze nie rozmawiamy o anatomii ani fizjologii.

                    jesli mowimy o tym co naturalne to było by to zwiazane tylk oz tym co niesie
                    natura a wiec o fizologi, cechach fizycznych czy psychiczno-emocjonalnych
                    zwiazanych z cehcami pierwotnymi natury.

                    Np męzcyzna nei ma okresu napiecia przedmiesiaczkowego itp, a wiadomo ze hormony
                    wplywaja na emocoje itd

                    • sabinac-0 Re: figgin1 08.02.10, 22:57
                      s.p.7 napisał:

                      > Nei to jest tak, ze oczywiscie jakies zdanie miałem wyrobione ale bardzo
                      > pobiezne wiec bralem je bardziej jako taki ogolnik myslowy, bardziej na zasadzi
                      > e
                      > obserwacji.

                      To, co zacytowala Konto to tez "taki ogolnik myslowy na zasadzie obserwacji"?

                      > Przyszedłem tu wlasnie zeby ja naprowadzic i psolucha zdania samych femiznitek
                      > o
                      > tym, zrozumeic je, poczuc moze nawet troche hehe

                      Co chcesz zrozumiec?
                      >
                      >

                      > Jak zatem idea solidarnsoci ma sie do femiznimu w relacjach spolecznyc hczy w
                      > relacjach partnerskich?
                      >
                      Nijak.

                      W relacjach miedzyludzkich jest tak - albo z kims chcesz byc, albo go
                      potrzebujesz. W pierwszym przypadku jestes solidarny, w drugim - albo sie
                      lasisz, albo manipulujesz.

                      > Np męzcyzna nei ma okresu napiecia przedmiesiaczkowego itp, a wiadomo ze hormon
                      > y
                      > wplywaja na emocoje itd


                      Wiadomo, ze impotencja i przedwczesny wytrysk tez wplywaja na emocje. I co z tego?
                      >
            • figgin1 Re: figgin1 08.02.10, 20:33
              Dalej nie wiadomo ani co to są męskie zachowania ani kobieca natura. Nawet jeśli
              autor to wyjaśnił, to ja nie rozszyfruję. Jeszcze raz proszę, bez bełkotu, a
              przynajmniej bez literówek.
        • berta-live Re: sabinac-0 08.02.10, 18:49
          Feminizm to nie synonim transseksualizmu, jeżeli o to Ci chodzi.
    • kontodopisanianaforum Re: i jeszcze kilka cytacików 08.02.10, 21:54
      Feministką staje się zazwyczaj wtedy keidy taka kobiecina dostrzega ze zaczyna dochodzic do 30ki i oprucz tego ze dała sie kilka razy wybzykać (to upewnilo ja w tym ze jest atrakcyjna) nic nie zyskuje u płci odmiennej bo płec zła nie potrafi jej docenic.
      To z mezcyznami ejst cos nie tak skoro nie potrafi sie z nimi porozumieć.
      Ona chce rządzić. Zaczyan obracac sie w meskim swiecie i che byc tak jak oni konkuruje z nimi, scina włosy. wuaza ze tak jak meczyna zalicza kobiety tak ona zalicza facetów... hehe
      Wiec reasumujac: jak dla mnie kobieta z wybujałym ego ma najwiekrze szanse na stanie się feministką.

      niegolona feministka to prawie jak drugi mąż :)


      Więcej mi się już nie chce wklejać.
      Po co przywlekasz się tu, sugerując "chęć zrozumienia", skoro masz już wyrobioną jednoznacznie negatywną opinię?
      • bene_gesserit Re: i jeszcze kilka cytacików 08.02.10, 22:46
        Ojoj, zapewne ta pani, ktora na jego widok nawrocila sie na
        kobiecosc
        z feminizmu jednak go rzucila :((
    • six_a Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 21:56
      >Feministka w zasadzie jest osobnikiem płci kobiecej,
      która próbuje żyć w męskim stylu.

      udowodnij tezę a lub tezę be, to może przeczytam, co dalej było.
      • bene_gesserit Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 22:47
        Nie przeczytasz, bo jeszcze nie wytrzezwial.
        Belkot nie tylko merytoryczny, ale i stylistyczny.
    • paulinka.czarnooka Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 23:06
      Witam serdecznie

      Czytam te posty i zastanawiam się o co autorowi chodzi. Ciekawi
      mnie, dlaczego wychodzi z założenia, że celem feministek jest tylko
      i wyłącznie ślepe naśladownictwo.
      Osobiście feministką nie jestem, jednak z wieloma ich postulatami
      się zgadzam; nazywam to `posiadaniem zadatków`.
      Bycie feministką to przede wszystkim ukazanie kobiety jako
      równoprawnego obywatela, pracownika itp.... Równość znaczy tyle co =
      a nie ukazanie nizszości płci męskiej.
      Chcąc nie chcąc, oprócz nurtu feministycznego mamy inny, swieższy i
      nie wiem czy nie bardziej interesujący mający za zadanie ukazać
      zniewieszczenie mężczyzn (nie wiem czy autor jest na bieżąco).
      Czy my, kobiety, zadajemy sobie pytanie czy zniewieszczenie płci
      brzydkiej jest wynikiem zmian kulturowych? czy może męskim fochem
      (he, he)? a może to jakiś hołd w stronę gejów?
      Jesteście jacy jesteście....na dzień dzisiejszy jak ciepłe kluski,
      więc myślenie zostawcie nam, kobietom.
      A tak na mnarginesie... czy zasady ortografii są naprawdę aż tak
      trudne do opanowania??
      • s.p.7 Re: Feministki naśladują męzcyzn czy tworzą nową 08.02.10, 23:35
        > Czytam te posty i zastanawiam się o co autorowi chodzi. Ciekawi
        > mnie, dlaczego wychodzi z założenia, że celem feministek jest tylko
        > i wyłącznie ślepe naśladownictwo.

        witam

        no wlasnie autorowi o to nei chodzi, autor bardziej stara sie zrozumeic i podaje
        lzune powierzchowne spostrzezenia i schematy myslowe
        Zaczyam wszystko głebiej rozumiec i to nie jest zadne ślepe naśladownictwo

        > Bycie feministką to przede wszystkim ukazanie kobiety jako
        > równoprawnego obywatela, pracownika

        o kurcze to chyba tez jestem feministką :)

        Równość znaczy tyle co =
        > a nie ukazanie nizszości płci męskiej.

        niższosc/ w jakim sensie kobieta mogla by byc w czymkolwiek "niższa'?

        > Czy my, kobiety, zadajemy sobie pytanie czy zniewieszczenie płci
        > brzydkiej jest wynikiem zmian kulturowych?

        płec zła, rzeczywiscie się zniewieszcza ale mi to tam odpowiada bo nie mam
        silnej konkurencji ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka