mbele
05.08.06, 13:21
Jak PiS zdobywa prezydenta Katowic
Przemysław Jedlecki, Katowice 05-08-2006, ostatnia aktualizacja 04-08-2006
20:12
Albo startujesz pod szyldem PiS, albo zapomnij o wsparciu rządu dla Katowic -
tak śląski PiS namawia bezpartyjnego faworyta w wyborach prezydenta Katowic
Piotr Uszok rządzi miastem już drugą kadencję. Do tej pory wygrywał wybory na
prezydenta Katowic jako kandydat bezpartyjny, cztery lata temu już w
pierwszej turze. Nie dał wtedy szans nawet Andrzejowi Sośnierzowi, bardzo
popularnemu politykowi w mieście, który niegdyś był w PO, a dziś jest
kandydatem PiS na prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia.
Również w tegorocznych wyborach Uszok jest wyborczym pewniakiem - mieszkańcy
cenią go, ma opinię dobrego gospodarza. Za jego kadencji zbudowano w
Katowicach nowe drogi, remontowana jest kanalizacja, odnawia się zabytkowe
kamienice w śródmieściu.
Od kilku miesięcy Platforma i PiS namawiają Uszoka, by startował pod ich
szyldem. Nic dziwnego, partia, której udałoby się go namówić na start w jej
barwach, mogłaby się potem chwalić, że zdobyła władzę w stolicy Górnego
Śląska.
Uszok się jednak opiera, chce walczyć o wyborców tylko pod własnym nazwiskiem.
PiS nie daje za wygraną. Jego działacze mówią, że zrobią wszystko, by
przekonać Uszoka do startu w barwach ich partii. Jeśli się nie zgodzi,
przygotowali mocny argument. - Inwestycje w mieście zależą od rządu - mówi w
rozmowie z "Gazetą" jeden z lokalnych polityków PiS. A Piotr Pietrasz,
rzecznik śląskiego PiS, nie pozostawia wątpliwości: - Rozumiem, że prezydent
Uszok ceni sobie swoją bezpartyjność, ale powinien wziąć pod uwagę argument o
inwestycjach.
Katowice potrzebują kolejnych inwestycji. Ma tu powstać Międzynarodowe
Centrum Kongresowe, trzeba przebudować zaniedbany i brudny dworzec kolejowy,
na dokończenie czeka trasa szybkiego ruchu prowadząca przez miasta
aglomeracji śląskiej. Nie da się tego zrobić bez pomocy z budżetu państwa.
Informacje o tym, że PiS chce szantażować Uszoka pieniędzmi na inwestycje,
dotarły już do katowickiego magistratu. - Oglądamy telewizję i zdajemy sobie
sprawę, że PiS chce zdominować samorządy. Jesteśmy przekonani, że prezydent
sobie z tym poradzi - komentują anonimowo w rozmowie z "Gazetą" katowiccy
urzędnicy.
Piotr Uszok nigdy nie należał do żadnej partii. O swoich poglądach mówi: -
Prawicowe. Wiadomo jednak, że wiele pomysłów Prawa i Sprawiedliwości, w tym
ostatnie dotyczące zmiany samorządowej ordynacji wyborczej, bardzo mu się nie
podobają. Zresztą niedawno samorządowcy z Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu,
której współprzewodniczącym jest właśnie Uszok, ostro skrytykowali PiS-owski
projekt zmiany tej ordynacji (chodzi o możliwość tzw. blokowania list). - To
jaskrawy przykład koniunkturalnego działania wynikającego z aktualnej oceny
preferencji wyborczych partii politycznych - stwierdzili samorządowcy.
Uszok zapowiedzi szantażowania go przez PiS komentuje krótko: - Kluczowe
inwestycje dla stolicy regionu nie powinny być przedmiotem targów
politycznych. Powinny zależeć jedynie od rzetelnych i merytorycznych
argumentów.
Śląski senator Kazimierz Kutz: - To zwykły polityczny szantaż. Rzeczywiście
Uszok jest jedynym wiarygodnym kandydatem na prezydenta. Stroni od partii i
powinien się tego trzymać. Im bardziej będzie niezależny, tym więcej osób
będzie go popierać i więcej dobrego będzie mógł zrobić dla Katowic.
Zachowanie działaczy PiS wcale mnie nie dziwi. Oni uważają, że państwo jest
ich własnością i chcą upartyjnić również samorządy. One jednak powinny być
własnością obywateli, a nie partii.