Zauważyłem,że mój Forrest jest nieco zagubiony swoim
popędem,kopuluje ze swoim legowiskiem,ostatnio je porwał,widzę,że go
nosi i jest mi zwyczajnie go szkoda.Żadne wystawy ani inne mnie nie
interesują-niech pies żyje sobie dla siebie nie dla mnie,jak idę na
spacer to wracam cały brudny i mokry

ale za to on jest wybiegany na
maksa nad rzeką.Ok nie przedłużając.Myślę o kastracji-wydaje mi się
to lepszym rozwiązaniem niz zabranianie mu popędu.
Trwa to 15 min?Czy potem psa trzeba zanieść do domu czy też od razu
chodzi?Ile trwa rekonwalescencja(forrest jedzie nad morze za 2 tyg).
No i proszę o szczere opinie.
Z góry dziękuję