aaggaa99
09.10.14, 09:01
Witam. Temat przewijał się tu na pewno nie raz, ale postanowiłam napisać. Po krotce opiszę jak wygląda moja sytuacja.
Za mąż wyszłam w wieku 18 pat. Bardzo szybko, za szybko. Powodem była ciąża. Układało nam się dość dobrze. Gdy córka dorastala zaczęły się kłótnie odnośnie wychowania. Potem doszły inne sprzeczki. Móż nie próbował wychować córki, a raczej wytresować. W weekendy pił i zdarzały się awantury, ale nie było przemocy fizycznej. Bardziej liczyli się koledzy. Nie chce go demonizować, gdyż było mnóstwo cudownych chwil. Wspólne wakacje, wyjazdy, mile wieczory, wspólne wyjścia do znajomych. Cały czas jednak miałam era zejść, że są w nim dwie osoby. Kochana go mimo wszystko, ale też czasem się go bałam. Córka też. Po kolejnej kłótni powiedziałam wreszcie "dość". Powiedziałam, że takiego go nie kocham. Najpierw był obrażony, ale potem przestraszony. Cieszyłam się, że wyjeżdża na szkolenie na pół roku. Będziemy miały spokój. Nikt nas nie będzie krzywdzil. Przez ten czas móż bardzo się starał choć było to na odległość. Przyjeżdżał na weekendy jednak we mnie coś pękło. Chciałam żeby i on cierpiał. Sex z nim nie sprawiał mi przyjemności i to od dawna. To trwało pół roku. Coraz rzadziej przyjeżdżał. W końcu powiedział mi, że jest ktoś kto go kocha i jeśli ja go nie chce to pójdzie do niej. Tak się stało, choć powiedziałam mu, ze nadal go kocham i moglibyśmy to naprawić, bo widzę jak bardzo się zmienił. Spotykał się z nią, a ja cierpiałam. Poznałam kogoś, kto i we mnie się zakochał i to szalenie. To bardzo dobry i troskliwy człowiek, ale nie umiem go pokochać. Spotykamy się gdy tylko przyjeżdża do Polski. Mój mąż ponoć nadal mnie kocha i prosi, abyśmy byli razem. Nie zostawił tamtej kobiety. Jak go zechce to wróci jak nie to będzie z tamtą. Czy to nie okrutne? Niby tak bardzo mnie kocha, a tamtej nie. Jest z nią bo nie umie być sam. Wczoraj miałam słaby dzień i pomyślałam, że chce żeby wrócił. Zrobił by to w pięć minut. Nie chce krzywdzić mojego "przyjaciela", który jest cudowny i pozwoliłam mu, aby mnie kochał. Nie wiem też czy byłabym w stanie zapomnieć o tamtej kobiecie. Czy zaufałabym mężowi. Miesiąc temu wysłałam pozew o rozwód. Jestem zagubiona i załamana. Nie radzę sobie ze sobą.