gosia_hh
12.12.07, 16:10
a wiec tak wczoraj tj. 11 grudnia o 20.37 urodzilam kochana
wyczekiwana coreczke nazywa sie Paulien warzyla 3800 i 54 cm
porod mialam ciezki:
tak skrotowo w poniedzialek rano wylecial mi troszke czop sluzowy a
o 23 wieczorem zaczely sie skurcze porzadne byly niezbyt regularne
spanie nie wchodzilo w gre bardzo bolalo, tak przez cala noc okolo 8
rano byly co 3 minuty ,polozna przyszla i mialam 4 cm rozwarcia po
zbadaniu mnie wydalam z calosci czop i dostalam porzadnych skurczy,
o 13 caly czas 4 cm wiec bez jakiegos postepu ale ja juz zwijalam
sie z bolu po calej nocce chodzenia na czworaka i gryzenia scian.o
15 mialam zaledwie 5 cm nawet jak mi przebila pecherz z wodami wiec
nici z mojego wymarzonego porodu domowego ,polozna podjela decyzje
jedziemy do szpitala o 16 tam bylismy podlaczyli mnie dopochwowo do
monitora aby kontrolowac mala,potem dostalam kroplowe przeciw bolowi
al skurcze i tak mnie bolaly ale znieczulenie powodowalo ze mialam
glupiego jasia jakbym pijana byla o 18 dostalam kroplowke na
przyspieszenie akcji po rozwarcie bylo na 8cm , dopiero o 20 mialam
10 cm i moglam przec ale to latwe nie bylo,boze parcie sprawialo mi
wiecej bolu niz te skurcze , nie moglam skupic sie na tym
wrzeszczalam na niemeza co bede mowic mialam dosyc 22 godziny od
tego wdychania i wydechania ale oplacilo sie.