Dodaj do ulubionych

Melonowska

22.03.17, 08:41
A co myślicie o ostatnich wypowiedziach katolickiej intelektualistki młodego pokolenia, Justyny Melonowskiej?

Co za odjechana kobieta!

Tutaj mówi jak feministka:
www.tygodnikpowszechny.pl/teologia-narzuconej-kobiecosci-147140
"Czy robi pani tak, bo jest wolna, rozumna i decyduje o tym w imię swojej relacji z Bogiem, czy tak decydują pani determinanty biologiczne? Tu nie chodzi o to, co się robi, ale z jakiego powodu. Zresztą myśli się często o macierzyństwie w podobny sposób. Jakby wszystko działo się automatycznie, a natura instruowała, jak być matką. Tym sposobem macierzyństwo nie jest zasługą."

Tylko że na początku wywiadu rytualnie odcina się od feminizmu i "dżenderyzmu". Jak sowieccy uczeni we wstępach do swoich prac umieszczali zaklęcia o wielkim uczonym Stalinem. Ale potem wszystko, co mówi, jest feministyczne.

Zabawne, że dały się na to nabrać (?) ważne postaci polskiego feminizmu: W jednym miejscu na fb była dyskusja m.in. Kazimiery Szczuki i Agnieszki Graff. Ponieważ bezpłatna zajawka artykułu w Tygodniku Powszechnym obejmowała tylko te rytualne zaklęcia, to myślały, że reszta artykułu wychwala podejście JPII do kobiet. Podczas gdy ona właśnie to podejście krytykuje. :)

No ale zaraz pojawił się drugi artykuł:

laboratorium.wiez.pl/2017/03/21/sztuka-sprzeciwu/

I tu już nie ma rytualnym zaklęć, tylko zupełnie serio postulat budowania "nowego średniowiecza". Bujanie w obłokach. Autorka myśli, że ludzie staną się z powrotem wierzący od noszenia medalików? A może zależy jej tylko na kulturowej religijności, czyli wystarczy jej, żeby te wszystkie medaliki, kapliczki, zakaz bluźnierstwa, funkcjonowały jako taka cepelia?

Więc co to za postać ta Melonowska? :D
Obserwuj wątek
    • sebalda Re: Melonowska 23.03.17, 16:00
      Większość moich opinii przekazał bardzo jasno i sensownie komentujący pod artykułem Laboratorium niejaki Krystian K. Dla mnie tezy tej pani stanowią jeden wielki misz-masz. Ja też nie do końca rozumiem tok myślenia autorki. Kuriozalny postulat naprawy świata dzięki wieszaniu medalików i stawianiu kapliczek pozostawię bez komentarza.
      Śmieszy mnie też podniosły ton, wielkie oburzenie i odwoływanie się do prawa rzymskiego w kwestii obrażania uczuć religijnych w sztuce. Takie nieprzestrzeganie prawa martwi panią Melonowską najwyraźniej znacznie bardziej niż nieprzestrzegania prawa w kwestii braku karania lub zacierania zbrodni pedofilii w Kościele. Jaka to jest ranga szkodliwości??? Najśmieszniejsze jest to, że Klątwa, o której zapewne myśli Melonowska, powstała jako sprzeciw wobec tego właśnie bezprawia. Mocny, dosadny, obrazoburczy, ale czy ta sprawa nie wymaga prawdziwie silnej, wręcz wstrząsającej posadami reakcji? To nie jest wyraz nienawiści do katolików, to wyraz niezgody i może nawet nienawiści do zbrodniarzy w sutannach, tych, którzy gwałcili dzieci, i tych, którzy to tuszowali. Ja tę niezgodę i gniew rozumiem, przedstawienia nie widziałam, więc nie wiem, co bym czuła, ale nie oburza mnie nienawiść do tego zjawiska w KK.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Melonowska 24.03.17, 10:40
        Mnie się najbardziej spodobał komentarz internautki pod tym artykułem, gdzie spytała, jak pani Melonowska zamierza połączyć konserwatyzm i zlikwidowanie patriarchalizmu. Widać, że trafiła w czuły punkt, bo Melonowska odpowiada w komentarzu, że faktycznie nie wie, czy to da się zrobić. :)

        Ktoś na fb skomentował, że dr Melonowska to taka postać chętnie prowokująca wszystkich po obu stronach barykady. W komentarzu pod artykułem w Laboratorium Więzi Melonowska to właściwie potwierdza, że napisała tekst dla prowokacji. Taki mały Korwin?

        Ja odniosłam wrażenie, że Melonoska żyje w świecie fantazji. Zbudowała sobie wyidealizowany model świata i teraz głosi, jak ma być. Nie zwracając uwagi, że świat tak nie działa. To też jest w gruncie rzeczy podobne do Korwina.
        • sebalda Re: Melonowska 24.03.17, 11:27
          Nie wiem, czy to prowokacja. Mam wrażenie, że autorka sama nie wie, czego chce, bo to, że się gubi w swoich opiniach i postulatach widać jak na dłoni. Może chce rozwiązań kompromisowych, ale takie kompromisy z natury rzeczy są zgniłe i niczego dobrego nie wnoszą.
          Nie lubię takiej postawy: rozumiem, ale... Tak jak ze stosunkiem do homoseksualistów: nich sobie żyją, szanuję ich jako ludzi, ale nie zgadzam się, żeby mieli takie same prawa jak reszta, są w mniejszości, ich skłonności są nienaturalne (nieuporządkowane - jak ja lubię ten eufemizm), więc niech niczego nie chcą, niech się nie wychylają i siedzą sobie w tych szafach. Wrrr....
          Mam problem z takim osobami jak Melonowska. Bo z jednej strony idą do przodu, wnoszą jakiś powiew świeżości w podejściu do trudnych spraw, niby działają na rzecz równości, ale tak naprawdę są konserwatywne, narzekają na feminizm i liberalizm, więc właściwie co? Chcą mieć ciastko i zjeść ciastko? A przecież wiadomo, że tak się nie da. Mój problem z takimi osobami polega na tym, że nie wiem, czy wnoszą trochę dobrego do sprawy, czy wręcz przeciwnie. Stawiam jednak na to drugie.
          Mam w pracy taką osobę. Wierząca, praktykująca, przeciwniczka dobrej zmiany, przeciwniczka zaostrzenia ustawy aborcyjnej, oburzona na obecne poczynania hierarchii KK, niby oświecona, ale.... Feministki to zło, Szczuka to oszalała baba itp. Czyli co? Idę trochę do przodu, byle nie za daleko? Umiarkowany katolicyzm? Umiarkowany liberalizm społeczny?
          No cóż, sama nie jestem lepsza, a właściwie jestem niby dużo gorsza: lewicująca, liberalna feministka katoliczka. Ki czort? :P
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Melonowska 25.03.17, 10:21
            E tam, mnie też nie zachwycają seniorki polskiego feminizmu. :)
      • mary_ann Re: Melonowska 14.04.17, 13:04
        Dokładnie tak, Sebaldo😀

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka