lettina
23.09.09, 20:41
Witam!
Mam stwierdzone hashi od kwietnia tego roku. Nie będę opisywać jak
było wcześniej, bez leków… Szczęście, że tarczyca wyszła, chociaż
zupełnie przypadkiem – bo pojechałam na usg brzucha, a wróciłam z
autoimmunologicznym przewlekłym zapaleniem tarczycy (polecam
prywatne usg w Iławie i pana doktora). Pisać o doświadczeniach z
lekarzami można wiele, bo zaliczyłam i kardiologa i psychiatrę i
neurologa, ale poemat by wyszedł…
W każdym razie:
Anty TG 89,7 (<115)
Anty TPO 342 (<34)
TSH 2,23 (0,27-4,2) max było 3,19
FT3 5,23 (2,8-7,1)
FT4 15,97 (12-22)
Powyższe wskazania są aktualne na sierpień przy eutyroxie w układzie
50/50/25/50/25/50/25. I nie czepiałabym się, gdyby nie ów zdechły
królik… tak się czuję. Więc z lektury forum – powędrowałam zrobić we
wrześniu:
Ferrytyna 6,57 (13-150)
Wit. B12 479,7 (157-1059)
Leukocyty 5,0 (3,8-10)
Erytrocyty 3,75 (3,7-5,1)
Hemoglobina 11,7 (12-16)
Hematokryt 35,6 (37-47)
Ciśnienie 88/60
Grzecznie poszłam do rodzinnej, bo niby to lekarz w końcu… sobie
posłuchałam, że po co jakąś ferrytynę robiłam, że moja nie jest taka
zła, że niedokrwistość całkiem niewielka i w granicach błędu… że JAK
JUŻ TAK BARDZO CHCĘ, to mogę brać po 1 tabletce żelaza, może kwas
foliowy i vit. B6 (po co jeśli uważa, że wyniki są ok…?).
Mam w domu ferrum lek do żucia. Mam też sorbifer. Askofer i hemofer
też mam. Spory zapas po babci, która umarła mi dopiero co na raka…
Pytanie – czy 1 tabletka wystarczy? Jak długo łykać to żelazo? Kiedy
zrobić wyniki i jakie – znowu ferrytynę? I czy jest szansa, że
zdechły królik sobie odkica ode mnie? Kogo polecacie z
endokrynologów w Olsztynie, bo doczytać nie potrafię...? Bo zaczynam
tracić nadzieję na normalność – a zima idzie…