Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    problem z matką

    21.05.11, 21:47
    Cześć,
    jestem DDA, mam za sobą terapię. Od pewnego czasu żyję na własny rachunek, terapeuci przekonywali mnie, że warto się usamodzielnić i odejść z toksycznego domu. To się sprawdziło, jednak problemy domowe wciąż się za mną ciągną, a zwłaszcza jeden - relacja z matką.
    Nie mam już siły żyć w takim stanie wojny z nią, to dla mnie zbyt duże obciążenie psychiczne.
    Przez lata byłyśmy niby razem naprzeciwko ojca, alkoholika. Od pewnego czasu mój ojciec już nie pije, a ja drę z nią koty. Zawsze słyszałam wyzwiska na swój temat, zawsze porównywała mnie do ojca, ucieleśnienia zła, teraz, mimo że jestem już dorosła, nie zmieniła repertuaru i nadal mnie obraża, jest agresywna, wiecznie znerwicowana i nieuznająca sprzeciwu, własnego zdania, na neutralne pytania czy zagajenia reaguje tak, jakby się ją atakowało. A ja po tylu latach życia w stresie potrzebuję minimum szacunku, spokoju, muszę jakoś funkcjonować wśród ludzi, pracować, nie mogę już pozwalać tak się traktować. Teraz jednak, gdy zaczęłam zdobywać się na niezależność, ucinać kontakt, gdy zaczynają się wyzwiska, pojawiła się nowa ocena mojego zachowania: pastwię się nad nią, mszczę i kieruję się nienawiścią. Jak zrobi coś źle i wyjątkowo przyzna, że powinna przeprosić, przeprasza w stylu: "jeśli uważasz, że powinnam cię przeprosić, to przepraszam, ale przecież gdybyś nie była taka...", "tak, zachowałam się może tak i tak, ale ja miałam ciężkie życie, szkoda, że nie umiesz tego zrozumieć". A ja ją usprawiedliwiałam i rozumiałam milion razy, nie zajmując się sobą, swoimi potrzebami.
    Nie mam rodzeństwa, nie mam własnej rodziny, więc rada, jaka często się pojawia w takich wypadkach, tj. zerwij kontakt, przeraża mnie. Miałam już takie próby i nie czułam się z tym dobrze, taka sama na świecie. Jaki jest sposób na rozwiązanie tego konfliktu? Będę wdzięczna za mądrą radę od kogoś, kto przechodził przez coś podobnego.
    Pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • tommy-79 Re: problem z matką 15.06.11, 00:35
        witaj. Ja mam podobny problem, tylko że z innej strony. Moja matka po tym jak zostawił ją mój ojciec zrobiła ze mnie swego powiernika. I pewnie było by OK i dalej tkwił z tym chorym układzie, ale znalazłem sobie dziewczynę, z którą zamierzam się ożenić i która uświadomiła mi mój problem. A mój problem polega na tym, że nie mogę się od mamy uwolnić.
        To, że teraz nie jestem na każde jej zawołanie traktuje jako porzucenie, zdradę ( takich słów używa), a ja po prostu staram się ułożyć sobie życie, w wieku 32 lat!!!!. Dużym szokiem dla mnie było to, że narzeczona akceptuje mnie takiego jakim jestem, bez narzekania. Ostatnim czasem mama wpadła na pomysł, żeby kupić mieszkanie w tym samym bloku co ja, w innym mieście. Tego już nie wytrzymałem i powiedziałem, że NIE. To moje jedyne życie i chcę je przeżyć po swojemu, a ona niszczy nie tylko mnie, ale i mój związek, bo łapię się na tym, że nie mówię narzeczonej prawdy i coś kombinuję na boku. A to tworzy kolejny chory układ. Przeszedłem terapię grupową i myślę o indywidualnej, bo co prawda mniej więcej wiem jak to działa, ale jak nie masz wsparcia osób trzecich, to się łatwo pogubisz. Przez pewien czas byłem zły na nią, ale teraz to mi jej jest trochę żal. Mama nie chce iść do psychologa, porozmawiać z kimś. Ale to jej decyzja i jej problem. Najbardziej mi żal mojego młodszego brata, który dalej w tym tkwi, a teraz nawet bardziej, bo skora ja jestem taki niewdzięczny..., to na nim skupia się jej zaborcza miłość. Chcę o tym z nim porozmawiać, ale wiem, że będzie ciężko. On nie ma takiego wsparcia jak ja i chyba jeszcze do pewnych decyzji nie dojrzał.
        Moja rada: porozmawiał z psychologiem, znajdź prawdziwego przyjaciela, który wysłucha Cię bez potępienia, krytykowania, po prostu wysłucha. Odpowiedź sobie na pytanie: kim jestem i czego chcę tu i teraz, nie za rok, dwa, pięć, bo za ten czas poczujesz, że czas Ci przepłynął między pacami, a ty jesteś tam gdzie jesteś.
        PS. Lubisz święta bożego narodzenia, sylwestra? Pewien czas podsumowania minionego roku?
        Bo ja już tak i tego Ci życzę.
        • quipr-oquo Re: problem z matką 27.06.11, 00:58
          Dzięki bardzo, czuję się pokrzepiona.
          Jak przeczytałam ten swój post, zdziwiłam się, jaki miałam właściwie problem, bo pisałam go po sporej kłótni z matką, a potem wszystko potoczyło się jak zawsze w moim domu: po wielkich emocjach niby-spokój, znów jakiś tam kontakt itd. Do tej nie dociera, o co ja mam pretensje, dalej stosuje na mnie te same chwyty, a ja już nie mam siły próbować się dogadywać, wiem, że to jak grochem o ścianę.
          Też byłam stawiana w podobnej roli. Zaprowadź do lekarza, pomóż w tym i w tamtym, a że bałam się życia i wyzwań, jaki mnie czekały, to na to szłam i zawalałam swoje sprawy. A jak teraz wpadnę do domu raz na jakiś czas, nawet mnie nie zapyta, co słychać, tylko zaczyna litanię, jak to jest jej źle, a potem, co mam dla niej zrobić, skoro przyszłam (i tak za późno, bo nie od razu na wezwanie). Też bywa mi żal zarówno jej, jak i mojego ojca, no ale ten żal okazał się jednak dla mnie zgubny...
          Tak, trafiłeś w sedno, boję się podsumowań, najbardziej akurat urodzin.
          Trochę, troszeczkę, mam rzeczy, za które mogę się pochwalić, ale ogólnie sporo jest do nadrabiania i ta świadomość dołuje.
          Myślę o wybraniu się na mityng, mam jakąś koleżankę jedną czy drugą, która, powiedzmy, jest dobrym człowiekiem i nie wykpi, powie coś, co może mi być pomocne, ale mam potrzebę znalezienia się wśród osób, które zrozumieją, co przeżywam.
          Powodzenia w budowaniu związku w takim razie.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka