hayden29
13.06.07, 16:30
oto ja:
- unikam kłótni jak ognia, boję się jakiejkolwiek konfrontacji (w domu
słyszało się często od ojca: "bez dyskusji"..), nie wyrażam swojego zdania,
jeśli wiem, że jest ono sprzeczne ze zdaniem mojej partnerki,
- mam tendencję do usprawiedliwiania nieodpowiedniego zachowania bliskich mi
osób (szczególnie jej),
- absolutna uległość wobec najbliższej mi osoby,
- mam problem z dotrzymywaniem obietnic (nienawidzę tego w sobie) - często
nawet nie czytam książek do końca (albo np. 3 jednocześnie),
- moje uczucia i potrzeby są na ostatnim miejscu, najważniejsze są potrzeby
moich bliskich a nawet obcych ludzi,
- paskudnie znoszę krytykę i mam głupią potrzebę bycia lubianą i podziwianą,
(oceniam ją jako głupią bo wiem, że to niemożliwe),
- przeraża mnie fakt, iż mogę zostać sama, odrzucona (choć tak naprawdę moje
dotychczasowe związki (3) były zakończone przeze mnie),
- wiele rzeczy wzbudza we mnie lęk, niepewność,
- wyrażam tylko pozytywne uczucia (czyli mówię np.: "kocham Cię" ale nigdy
"jest mi przykro z Twojego powodu" albo "nie podoba mi się to czy tamto"),
- asertywność zerowa,
- uszczęśliwianie wszystkich dookoła..
itd..
pewnie jeszcze troche tego by się znalazło..
jestem aktualnie w związku (od 3 lat); czuję, że od pewnego czasu powyższe
cechy wpływają na ten związek destruktywnie, boje się co będzie, bardzo mi
zależy na osobie, z którą jestem.. na pewnym etapie w naszej relacji pojawiło
się widmo jej końca (inna osoba - nie dotyczy mnie), od tego czasu - choć niby
wszystko się jakoś ułożyło - stałam się niesamowicie zazdrosna i zaborcza z
chęcią ciągłego kontrolowania.. nie znosze tego w sobie..
sama nie wiem co robić.. nie wiem, czy powinnam skorzystać z pomocy, terapii,
czegokolwiek.. bardzo kocham osobę, z którą jestem.. boje się jednocześnie, że
ją stracę..
o DDA słyszałam kiedyś ale ja jakoś w ogóle nie interesowałam się tym tematem,
mój ojciec (niepijący 17 lat) starał się nie raz namówić mnie na takie terapie
dla rodzin osób uzależnionych ale ja ABSOLUTNIE nie chcialam tego.. wstyd,
żal, złość na niego, wiara w to, że to jego problem a nie mój, ja nie piję,
więc nie muszę chodzić na jakieś durne spotkania..
teraz nie wiem co o tym myśleć.. może ja jednak tego potrzebuję..
płakać mi się chcę..
dziękuję..