Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    co zrobić..

    13.06.07, 16:30
    oto ja:
    - unikam kłótni jak ognia, boję się jakiejkolwiek konfrontacji (w domu
    słyszało się często od ojca: "bez dyskusji"..), nie wyrażam swojego zdania,
    jeśli wiem, że jest ono sprzeczne ze zdaniem mojej partnerki,
    - mam tendencję do usprawiedliwiania nieodpowiedniego zachowania bliskich mi
    osób (szczególnie jej),
    - absolutna uległość wobec najbliższej mi osoby,
    - mam problem z dotrzymywaniem obietnic (nienawidzę tego w sobie) - często
    nawet nie czytam książek do końca (albo np. 3 jednocześnie),
    - moje uczucia i potrzeby są na ostatnim miejscu, najważniejsze są potrzeby
    moich bliskich a nawet obcych ludzi,
    - paskudnie znoszę krytykę i mam głupią potrzebę bycia lubianą i podziwianą,
    (oceniam ją jako głupią bo wiem, że to niemożliwe),
    - przeraża mnie fakt, iż mogę zostać sama, odrzucona (choć tak naprawdę moje
    dotychczasowe związki (3) były zakończone przeze mnie),
    - wiele rzeczy wzbudza we mnie lęk, niepewność,
    - wyrażam tylko pozytywne uczucia (czyli mówię np.: "kocham Cię" ale nigdy
    "jest mi przykro z Twojego powodu" albo "nie podoba mi się to czy tamto"),
    - asertywność zerowa,
    - uszczęśliwianie wszystkich dookoła..
    itd..
    pewnie jeszcze troche tego by się znalazło..
    jestem aktualnie w związku (od 3 lat); czuję, że od pewnego czasu powyższe
    cechy wpływają na ten związek destruktywnie, boje się co będzie, bardzo mi
    zależy na osobie, z którą jestem.. na pewnym etapie w naszej relacji pojawiło
    się widmo jej końca (inna osoba - nie dotyczy mnie), od tego czasu - choć niby
    wszystko się jakoś ułożyło - stałam się niesamowicie zazdrosna i zaborcza z
    chęcią ciągłego kontrolowania.. nie znosze tego w sobie..
    sama nie wiem co robić.. nie wiem, czy powinnam skorzystać z pomocy, terapii,
    czegokolwiek.. bardzo kocham osobę, z którą jestem.. boje się jednocześnie, że
    ją stracę..
    o DDA słyszałam kiedyś ale ja jakoś w ogóle nie interesowałam się tym tematem,
    mój ojciec (niepijący 17 lat) starał się nie raz namówić mnie na takie terapie
    dla rodzin osób uzależnionych ale ja ABSOLUTNIE nie chcialam tego.. wstyd,
    żal, złość na niego, wiara w to, że to jego problem a nie mój, ja nie piję,
    więc nie muszę chodzić na jakieś durne spotkania..
    teraz nie wiem co o tym myśleć.. może ja jednak tego potrzebuję..
    płakać mi się chcę..
    dziękuję..
    Obserwuj wątek
      • whydopeopleswear Re: co zrobić.. 13.06.07, 17:36
        nie jesteś sama, ja dziś płaczę już pół dnia między innymi dlatego, że trafiłam
        na to forum i w każdej przeczytanej wypowiedzi odnaduje odzwierciedlenie moich
        problemow. wiem, co znaczy strach przed utratą ukochanej osoby, rozumiem walkę
        o akceptację wszystkich wokol, bolesne przezywanie kazdej, najmniejszej nawet
        krytyki. moglabym tak wymieniac w nieskonczonosc. dotychczas wydawało mi sie,
        że swiat juz po prostu taki jest i ja jestem taka- zagmatwana, depresyjna, nie
        do zmiany. przeciez jestem swiadoma tego, gdzie lezy problem, wiec skoro
        jeszcze sobie z nim nie poradzilam, to tak widocznie musi byc. terapia,
        otworzenie sie przed obcymi osobami- nigdy w zyciu! jednak posty ludzi, ktorzy
        uczeszczaja na terapie DDA daja nadzieje. wiec pytam, czemu nie sprobowac?
        mysle, ze to nie zaszkodzi, moze za to pomoc. czy nie czujesz solidarnosci z
        wypowiadajacymi sie na tym forum? mysle, ze na spotkaniach DDA czekaja na nas
        tylko zyczliwi ludzie, starajacy sie pokonac podobne przeszkody do naszych.
        zaczynam dostrzegac, ze to moze jedyna nadzieja na uzdrowienie relacji z moja
        partnerka. jedyna szansa, by wyzbyc sie tych destrukcyjnych zachowan,
        niszczacych mnie i nasz zwiazek ,by poczuc sie choc raz szczesliwa. sporobuj...
        • hayden29 Re: co zrobić.. 13.06.07, 18:11
          może i tak.. moze warto sprobowac.. ale wiesz.. przeczytalam cos tutaj, co mnie
          lekko - moze nie przerazilo - ale zaniepokoilo.. mianowicie to, ze rozpadaja sie
          zwiazki (po terapiach albo w trakcie), w ktorych trwaly DDA.. i tak sie
          zastanawiam, czy jesli zdecyduje sie na to, to czy mi to tez nie grozi.. bo byc
          moze nie dostrzegam teraz czegos, a potem cos sie zmieni, cos zauwaze, cos do
          mnie dotrze, moze ja sie zmienie..
          wlasciwie to mnie to jednak przeraza..
          a moze to jest tylko strach przed jakakolwiek zmianą..

          dziękuję Ci..


          • whydopeopleswear Re: co zrobić.. 13.06.07, 18:30
            tak, również dotknęła mnie ta informacja, jednak nie wierzę, aby terapia mogła
            mieć tak negatywny wpływ. jeśli ludzie się rozstają podczas lub po jej
            zakończeniu, to prawdopodbnie dlatego, że zaczynają dostrzegać toksyczność
            związku w którym tkwią, nikt jednak nie podejmuje takich decyzji nieświadomie,
            robią to ci, którzy są na to gotowi i chcą zmienić swoje życie, by było lepsze.
            mnie charakteryzuje na przykład to, że niesamowicie uzależniam się od drugiej
            połowy, jestem gotowa zrobić bardzo wiele, by osoba którą kocham, mnie nie
            opuściła. ale to jest chore podejście i bardzo chciałabym się tego właśnie
            wyzbyć, to nie musi jednak oznaczać rozstania, a raczej uzdrowienie relacji.
            • lucyna50 Re: co zrobić.. 13.06.07, 21:26
              - analogia: "ptaszki w klatce" - jeżeli z niej wyjdziemy i nauczymy się latać,
              bedziemy mogli zobaczyć co jest poza klatką i sami podjąć decyzję co jest dla
              nas najlepsze. -

              polecam wątki:
              - chcę powiedzieć, że się udaje - 18.10.2006
              - zebrałam się na odwagę poszlam i... - 9.11.2006
              - trudna terapia - 22.11.2006
              - kim ja jestem??? Pomocy Boxing cat - 29.11.2006
              - witam byłam kiedyś DDA - 4.01.2007
              - czy dam radę - 23.01.2007
              - czy muszę iść na terapię - 31.01.2007
              - zaczynam terapię czego mogę sie spodziewać -8.03.2007

              Co do związków to często zdarza się, że dobieramy partnerów poprzez pryzmat
              syndromów DDA. W trakcie "zdrowienia", możemy zobaczyć, że coś nas "uwiera".
              Pytanie: co z tym zechcemy zrobić. Zawsze jest kilka wyjść. Dobrze byłoby mieć
              wsparcie w swoim partnerze. Bo dla niego to też będą zmiany. Bywa tak, że to co
              Was uwiera, jemu sie podoba.

              • hayden29 Re: co zrobić.. 13.06.07, 22:01
                ptaszek w klatce.. czyli ja w sobie czy ja w tym związku.. bardzo chce by to
                było to pierwsze.. muszę sobie to wszystko jeszcze przemyśleć, ale wiem, że
                jeśli nic nie zrobię - prędzej czy później rozpadnie się to co mam..
                na dzień dzisiejszy jestem podbudowana tym, że jesteście.. tutaj.. tacy jak ja..
                albo może podobni - nie chcę nikomu ubliżać ;)
                pozdrawiam serdecznie..
                i dziękuję bardzo za Wasze słowa..
                • lucyna50 Re: co zrobić.. 13.06.07, 22:55
                  Klatka to syndromy DDA, (to, co w sobie rozpoznajesz), ptaszek to DDA (to Ty).
                  Jeżeli uwolnimy się od syndromów (moim zdaniem tylko terapia) wylecimy z klatki
                  i będziemy wolni. Jeżeli nie podejmiemy terapii pozostaniemy w klatce (w
                  niewoli) z tym wszystkim o czym mówicie we wcześniejszych wypowiedziach.
                  Ja jestem rok po terapii (grupowej), która trwała prawie 2 lata. Mogę
                  powiedzieć, że jestem wolna. Ale praca nad sobą ciągle trwa, chociaż coraz
                  mniej rzeczy mnie uwiera.
                  • melba_piszczykowa Re: co zrobić.. 14.06.07, 15:17
                    dziewczyny, wasze obawy sa naturalne, tez takie mialam :)
                    w koncu terapia to powazna rzeczy, wyzwanie, praca nad soba.

                    to nie jest tak ze wszystkie zwiazki sie rozpadaja. ja jestem przykladem w
                    zupelnie inna strone ;)
                    poznalam cudownego faceta i stwierdzilam ze wlasnie dla niego pojde na terapie,
                    bo nie chce zeby ten nowy zwiazek wygladal tak jak poprzednie, ktore to zawsze
                    ja konczylam. to bylo typowe myslenie DDA zeby zrobic cos dla kogos a nie dla
                    siebie :) ale zaowocowalo tym, ze poszlam do poradni.

                    w przyszlym miesiacu mamy pierwsza rocznice. mieszkamy razem. jest tak... tak,
                    jak mi jeszcze nie bylo w zadnym zwiazku! cudownie! mimo ze mam rozne spadki
                    nastrojow, mysli i leki o ktorych mu mowie, mnostwo obaw i wiele zachowan
                    ktorych on nie rozumie... to... powolutku ucze sie jak funkcjonowac w
                    prawdziwie partnerskim zwiazku. nie ukrywam, ze jestem szczesliwa. po raz
                    pierwszy od wielu, wielu lat... tak naprawde szczesliwa.
                    i to sie w przedziwny sposob przenosi na pozostale aspekty mojego zycia :)

                    ja nie mowie ze terapia jest dla mnie latwa. ale widze efekty :)

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka