W wątku o otyłości wspomniałam, ze są tematy niby normalnie nagłaśniane w przestrzeni publicznej, ale tak na co dzień stanowiące tabu.
Wg moich obserwacji do takowych tematów należą też sprawy związane z chorobami psychicznymi. Teraz mam okazję przekonywać się o tym osobiście, choć pośrednio na szczęście, ale chcę pomóc osobie mającej tego rodzaju problem i nie wiem jak.
Poza tym, że chciałabym pogadac o tym , jak reaguje otoczenie, nie ukrywam, że wdzięczna będę za rady, jak pomóc - bo mnie już brakuje pomysłów.

Moze ktoś miał okazję widzieć, jak taką sytuację rozwiązano w praktyce i podpowie?
A sytuacja wygląda tak: kobieta, wdowa, ma dwoje dorosłych dzieci - syna i córkę. Syn - starszy od dawna już jest na swoim, córka 4 lata temu skończyła studia, podjęła pracę. W jakiś rok później spotkał ją spory zawód miłosny - rozstali się z narzeczonym 3 tygodnie przed ślubem. Dlaczego tak się stało - matka dziewczyny nie wie. W każdym razie dziewczyna, która z narzeczonym mieszkała wspólnie w wynajmowanym mieszkaniu wróciła do matki. O tym dlaczego doszło do rozstania i w takim momencie mówić z nią nie chciała. Poniekąd, jak mówi jej mama zawsze była osobą skrytą. Ale jak relacjonuje matka nad podziw spokojnie odnosiła się do zaistniałej sytuacji - zero histerii, jakichś płaczów, no owszem bywał smutnawa, ale kategorycznie odmawiała rozmowy na temat rozstania z narzeczonym. Poza tym normalnie pracowała, podjęła też dalsza naukę.
Jakieś 1,5 roku temu matka zauważyła u dziewczyny dziwne zachowanie. Zaczęła się izolować od ludzi. Nigdy nie była osobą szczególnie towarzyską, ale miała niewielkie stałe grono znajomych. We wspomnianym okresie przestała wykazywać chęć do spotykania się z nim, ale nie jakoś tam gwałtownie, ze z kimś się skonfliktowała itp. ot tak po prostu. Nadal jednak normalnie pracowała. matkę zaczęły niepokoić jej opowieści z miejsca pracy. Twierdziła najpierw, ze szef czyni jej awanse. Nie jest to sytuacja komfortowa- wiadomo- ale też nie jakaś bardzo nadzwyczajna - w sensie, no zdarza się. Jednak kolejne elementy tej historii już naprawdę zakrawały na SF. Wspomniany szef miał ją śledzić, założyć jej podsłuch w telefonie, monitorować to co robi w Internecie i zaangażować w to mnóstwo ludzi. Teoretycznie - możliwe, w praktyce - klasyczne objawy psychozy z urojeniami. Matka starała się ją uspokajać, logicznie tłumaczyć bezsens, w końcu poradziła zmianę pracy. I dziewczyna pracę zmieniła - przez kilka tygodni temat ustał. Ale potem znów się pojawił - tym razem w inwigilację dziewczyny miały być zaangazowane w zasadzie wszelkie osoby z otoczenia - listonosze, sąsiedzi, sprzątaczka sprzątająca klatkę schodowa, sprzedawcy w sklepie. Gdy matka jej tłumaczyła, ze to niemożliwe - zaczęła reagować histerią, albo agresją słowną.
Taki stan trwa do dziś - tyle, ze dziewczyna porzuciła pracę. Tak po prostu, przestałą pracować. Tak przynajmniej twierdzi, bo matka nie widziała wypowiedzenia. Całymi dniami siedzi w domu, z nikim się nie spotyka, ale też nie robi nic nadzwyczajnego - oglada TV, czyta książki (od kompa 3ma się z dala - bo ma głebokie przekonanie, ze ją tam sledza).
Matka oczywiscie usiłowała namówić ją na wizytę u lekarza, różnymi sposobami - prośbą, groźbą. Odmawia rzecz jasna, twierdzi, ze matka chce z niej zrobić wariatkę by pozbyć się jej z mieszkania, bo ma młodego kochanka (nieprawda). Nierzadko mówi też, ze matka nie jest jej matką, że podmieniono ją w szpitalu po porodzie, ze jest dzieckiem cudzoziemców itp.
Kobieta długo nie mówiła NIKOMU o tym problemie, bo jak przyznał - wstydziła się. W końcu powiedziała synowi (mieszka dość daleko od matki i siostry, kontakty są dobre, ale z racji odległości osobiste nie za częste). Ten był mocno zdziwiony, bo gdy rozmawiał z siostrą zapewniała go ze u niej wszystko w porządku, wręcz świetnie - tyle, ze rozmawiał przez telefon, a przy takich rozmowach dziewczyna zawsze i każdemu mówi, ze u niej świetnie - bo sądzi, ze jej telefon jest na podsłuchu. Gdy brat z rodziną przyjechał dziewczyna zachowywała się pozornie normalnie -zero opowieści o śledzeniu itp. Owszem, przyznała, ze aktualnie nie pracuje, bo zrezygnowała z pracy, by móc wziąć udział w wieloetapowym procesie rekrutacji do innej. Jakiej nie powie - tajemnica. Brat oczywiście uznał to za dziwne, do tego wprost powiedział, że fajnie, ale matki nie stać na utrzymywanie jej do czasu otrzymania ewentualnego tej nowej pracy. Wzruszyła ramionami. Mama dziewczyy usiłowała porozmawiać o swoim problemie z dalszą rodziną - swoją mamą i bratem. Ale oni oboje twierdza, że przecież nic sie nie dzieje - dziewczyna nie włóczy się, nie pije nie urządza awantur. A ze nie pracuje teraz, no to znajdzie sobie jakąś pracę - przy babci i wuju dziewczyna nie opowiada tych rzeczy o śledzeniach, mafiach itd. Ponieważ matka i brat nie wierzyli matce dziewczyny ona nagrała tej jej opowieści - wysłuchali, stwierdzili, ze no dziwne, ale może naczytała się za dużo książek (rzeczywiście bardzo wiele czyta) albo naogladała filmów sensacyjnych i tyle. Nie ma co - tu cytat - robić z niej chorej psychiczne, bo - nigdy w tej rodzinie chorób psychicznych nie było. I to byłby dopiero wstyd!
Z dawnymi przyjaciółmi dziewczyny matka kontaktu nie ma i w zasadzie na niczyją pomoc nie moze w tej sytuacji liczyć. Bliscy wstydzą się ewentualnego niediagnozowania panny jako chorej psychicznie, dalsi - uwazają, ze problem jest błahy, bo wszak wielu młodych ludzi szuka pracy pozostając czasowo na utrzymaniu rodziców. Lekarz psychiatra u którego była matka sama - rozłożyl ręce - no wiele wskazuje na chorobę, ale tak z wysłuchania on nie zdiagnozuje, musi z pacjentką pomówić. Sama na pewno nie przyjdzie doń, on mógłby iść na wizytę domową, ale panna panicznie boi się obcych ludzi już w tej chwiili. Sytuacja zdaje się być patowa
Nie ejstem psychiatrą i nie mam zamiaru diagnozowac dziewczyny (nie znam jej poniekąd), ale ze jakieś tam niestety osobiste doświadczenie z chorym w domu mam to wiem, ze coś jest na rzeczy, a najgorsze co mozna robić, to udawać ze nic sie nie dzieje i ukrywac przed otoczeniem problem. A otoczenie - nawet gdy się przed nim nie ukrywa nie chce o nim słyszeć

Bo wstyd, bo u nas w rodzinie, bo ....
Nie mam już pomysłu

i moze ktoś z Was ma jakiś, ale ogólnie w sensie reakcji otoczenia i dobrych obyczajów - spotkaliście sie z tym kiedyś tak naocznie?