lipniak
26.07.07, 02:15
Moja modlitwa zostala wysluchana i blogoslawione niech bedzie imie Panskie.
Mialem problem z wybuchami gniewu szefa. Przedostatnim razem poskarzylem sie
na to do jego przelozonego. Dzisiaj natomiast po brzydkim starciu prosilem
szefa natychmiast o telefon, i powiedzialem, ze chce zadzwonic do jego
przelozonego wyjasnic sprawy. Nie dal mi tego telefonu, a po jakiejs pol
godzinie przeprosil mnie skruszony jak nigdy nikt w zyciu mnie nie
przeprosil, w dodatku przy wszystkich. Kurcze, facet mnie zawstydzil, bo sam
nie zdobylbym sie na taki gest. W dodatku kiedy mnie przepraszal, naprawde
caly zal i zlosc zaczely znikac, az w koncu przepadly jak kamien w wode.
Czulem, ze robi to od serca. Reszta dnia wygladala cudownie.
Przyszla mi do glowy refleksja: kiedy modlimy sie do Najwyzszego, on ma moc
nad wszystkim i wszystkimi. Nadchodzi kolejne niepowodzenie i znow dobrze
jest isc z modlitwa, przywolujac ten ostatni raz. Odpowiedz jest tylko
kwestia czasu
* * * * * * *
Dorzucicie sie ze swoimi?