map4
13.02.07, 11:21
Po wylądowaniu i wyhamowaniu na pasie startowym samolot zjechał z niego i
dotoczył się do terminala boczną uliczką. Nareszcie. Wcześniej samoloty
zawracały i kołowały po pasie startowym, co blokowało pas na dodatkowe
dwie-trzy minuty, ograniczając przepustowość lotniska.
Walizkę dostałem całą przemoczoną, bo platforma na wózku bagażowym była mokra.
Pech ? Może. Jak dla mnie polska dokładność raczej. Wózki są zamykane
plandekami, dla ochrony przed deszczem. Plandek tych trzeba jeszcze tylko
zacząć używać.
Pracownicy naziemni otoczyli samolot przy kręcących się jeszcze śmigłach. Nie
twierdzę, że ja się na wszystkim znam, ja jedynie nie podszedłbym do kręcącego
się śmigła od przodu za wszystkie pieniądze tego świata.
Wózków bagażowych przy taśmie nie ma nadal. No bo i po co ? Jeśli na całym
świecie jest inaczej, to znaczy, że na całym świecie się nie znają.
Dojazd do Leśnicy ze Strachowic nie jest możliwy, bo droga została podmyta.
Rozumiem, że biednego miasta nie stać na zabezpieczenie przeciwpowodziowe dróg
i od czasu do czasu je podmywa, nie rozumiem jednak, dlaczego na miejscu tej
awarii nic się nie działo. Żadnej ekipy, żadnego sprzętu - drogę zagrodzono
znakami i już. Nie zamierzają jej naprawiać, czekają, aż następna powódź ją do
końca zniszczy, czy jak ?
W sobotę było piwo. Dużo piwa. Sztuk6Mistrz udawał się co i rusz do kibla, nie
zawsze sam, zawsze wracając natomiast w coraz lepszym humorze. Pociągi stukały
nam nad głową zgodnie z obietnicą, barmanka jak i knajpa były całkowicie w
porządku, brakowało mi jedynie wyciągu działającego na dym z papierosów.
W niedzielę bolała głowa. Standard po bardzo udanej sobocie, więc się nie
skarżę. Warto było.
W poniedziałek, 12.02. z Zakrzowa (wylot na Warszawę) na Leśnicę (wylot na
Zieloną Górę) jechałem 2 godziny 15 minut. Od 14:45 do 17:00.
PONAD DWIE KURWA GODZINY ! Od glinianek do przejazdu kolejowego na Leśnicy ani
razu nie włączyłem innego niż pierwszy i drugi biegu.
Dwa razy na dwóch różnych stacjach Orlenu próbowałem sprawdzić ciśnienie
powietrza w oponach. Na Grabiszyńskiej dziura w przewodzie ciśnieniowym
została zaklejona zwykłą taśmą klejącą. Manometr przed podpięciem wskazywał
już 0.5 bara, po podpięciu zaś, im dłużej koło pompowałem, tym mniej miałem w
nim powietrza. Na Leśnicy w Orlenie na stanowisku do pompowania opon wisiał
sobie przewód do opon wraz z karteczką "Pistolet do pompowania opon ma
sprzedawca w kasie. Po użyciu prosimy o jego zwrot". Po tych dwóch przygodach
z "Orlenem", Polskim Koncernem Naftowym, liderem rynku i Orłem ciągle
pilnującym jakości (plakaty są odpowiednio wyeksponowane) ostatecznie uznałem,
że jestem w ukrytej kamerze, tylko nikt nie chce mi tego powiedzieć.
Kilka razy jechałem sobie przez miasto w jedną i drugą stronę, zbierając
spostrzeżenia natury ogólnej. Na Karmelkowej o 16 łatali dziury, powodując
niemożebne korki. Wylewać asfalt o 22 widocznie we Wrocławiu nie wolno.
Nowy ul ze sklepami na Grunwaldzkim ze szklaną fasadą a'la kolektor elektrowni
słonecznej nijak nie pasuje mi estetycznie do starych uli mieszkaniowych.
Bunkry te należy natychmiast wyburzyć, bo końcowy efekt swą dysharmonią
podnosi posiłki w kierunku gardła.
"Grunwaldzki Center" - straszy z jebitnego, na przynajmniej dwa piętra plakatu
reklama budowy firmy Skanska. Że co ???????????
Po jakiemu to jest ?!?!?!!??
Plac Grunwaldzki stracił powód dla bycia nadal nazywanym placem. Całe wolne
miejsce Magistrat w swej mądrości pchnął do żyda, redukując w swej funkcji
plac do skrzyżowania. Z jednej strony budują kolektor słoneczny a z drugiej
plac manewrowy dla autobusów miejskich zastępują kolejnymi kamienicami.
A gdzie przestrzeń do przewietrzania chociażby tych kłębów na Grunwaldzkim
wytwarzanych spalin ? Nic to - grunt, że budżet błyszczy.
Termos stoi nadal. Solpol również. W rynku nie byłem, bo rynkiem zawładnęli
podobno pijani anglicy oraz pijani skośnoocy.
Po moim ostatnim sprawozdaniu z jazdy tramwajem na Leśnicę MPK najwyraźniej
zmniejszyło prędkość tramwajów na tym odcinku, bo nie zarobiłem ani jednego
nowego siniaka. Papa wita podróżnych na pętli tak jak wcześniej, ponieważ
jednak nie ma już za co dziękować, to i nie dziwne, że drugi pomnik będzie
gdzie indziej budowany. Ciekawa taktyka: problem komunikacyjny -> papapomnik
-> ograniczenie prędkości przed świętością -> likwidacja problemu.
Zamiast budować autostrady wystarczy zatem w każdym czarnym punkcie postawić
pomnik papieża i ograniczenie do 40 km/h. To jest nowum godne nagrody Nobla.
A jakie tanie !
W niedzielę na kacu pojechałem na dworzec PKP szukać wrażeń.
Znalazłem czterdziestoletni na oko kibel (Kolejar: jego nazwa potoczna uroczo
oddaje stan techniczny tego typu EZT), który stację docelową na czole dumnie
wyświetlał za pomocą elektronicznie sterowanego wyświetlacza. Wow. Postęp.
Wielki świat. W środku ostatnie czyszczenie skład ten przeszedł na oko gdzieś
za wczesnego Gierka. Drzwi się nie domknęły, ale to i dobrze - gdyby kibel był
szczelny, to bym się był ugotował.
Po przygodzie z PKP pełny czarnych przeczuć udałem się na lotnisko.
Standardowo już - na wykrywaczu metalu dzwoniły mi zarówno buty, jak i szelki
czy zegarek. Tyle, że na monachijskiej wsi po zmacaniu mnie ręcznym
wykrywaczem metalu przeszedłem przez kontrolę bez dalszych problemów, a we
Wrocławiu przez bramkę przechodziłem na bosaka i ze spadającymi spodniami w
dłoni. A jakby mi nie daj Boże te nieszczęsne spodnie spadły, to ubierając się
wypiąłbym się kalesonami na Władzę i zaraz by mnie za obrazę moralności
publicznej zwinęli ...
Krzesełka w hali odlotów jak były niewygodne, tak są nadal.
0,5 litra Coli w hali odlotów kosztuje 6 zł. Przez przejście graniczne bowiem
swoich napojów przenosić nie wolno. Niech żyje wolna konkurencja.
Miałem również okazję dłużej porozmawiać sobie z ustatkowanym znajomym: własna
firma, nowy dom, udana rodzina, dwójka wspaniałych dzieciaków, dwa urlopy
rocznie plus wypady "Na Kubicę" do Monzy w zeszłym roku i planowany do
Vancouver w nadchodzącym sezonie ... "naprawdę nie można narzekać" jak mi
powiedział.
A jednak: ... "jeszcze dwa lata temu nie sądziłem, że tu się tak popieprzy,
nie uważałem tego za możliwe". Już się zwija. Likwiduje interesy, będzie
zwiewał. Nie umie się jeszcze tylko zdecydować, czy chce wyjechać do Kanady
czy do USA. W tym sezonie będzie kibicował Kubicy albo w Vancouver albo w
Indianapolis, w ramach przedemigracyjnego zwiadu.
Nie mogę się wypowiadać za Wrocławian, ale jeśli bogaci ludzie, przedsiębiorcy
z sukcesami zwijają się z Wrocławia (jego określenia dotyczące polskiej
rzeczywistości nie nadają się do zacytowania) to co mają powiedzieć zwykli
szarzy ludzie, zapełniający samoloty Centralwingsa odlatujące
na wyspy ?