jagoda85
14.03.07, 21:59
Witam wszystkich. Mieszkam w Krakowie. Na fibromialgię choruję prawdopodobnie
około 40 lat.
Historia mojej choroby zaczęła się najprawdopodobniej wieku 12-15 lat. Wtedy
ani ja ani moja mama nie zdawałyśmy sobie z tego sprawy. Mieszkałam w domu
zawilgoconym, co mogło spowodować u mnie bóle stawów i mięśni. Tak sugerował
nam lekarz i my tak też myślałyśmy. Okresowo zażywałam jakieś leki, niestety
dziś nie pamiętam jakie. Zresztą leki sprzed 40-tu kilku lat, to nie te leki,
które są dzisiaj.
Początkowo były to niewielkie bóle rwące w stawach rąk, palców nóg i barków.
Z czasem się bóle nasilały. Okresowo zażywałam różne leki. Jak zaczęłam
pracować, bóle były jeszcze do zniesienia. Czasami zażywałam Asprokol, który
zażywała moja mama. Pomagał mi, ale do czasu. Z czasem zaczęły się u mnie
problemy laryngologiczne, zapalenie krtani, tchawicy, nieustające chrypki,
kłopoty ze wzrokiem. Zaczęłam nosić okulary do dali i dostałam też okulary do
czytania. Bóle stawów i kręgosłupa nasilały się coraz bardziej. Dostałam
skierowanie do reumatologa. Po serii zdjęć Rtg stwierdzono u mnie zmiany w
stawach i kręgosłupie takie jak w RZS.
Zaczęłam korzystać z rehabilitacji, brałam zabiegi: masaże, diadynamik,
gimnastyka, jonoforeza. Nastąpiła okresowa poprawa. Niestety bóle wracały.
W 1994 roku oprócz bóli stawowych i mięśniowych zaczęłam mieć kłopoty ze
wzrokiem. Dostałam wrzodziejące zapalenie rogówki. Leczenie okulistyczne nic
nie pomagało, i wtedy okulistka zasugerowała mi reumatyzm. Brałam
równocześnie leki okulistyczne i reumatyczne i dopiero wtedy choroba zaczęła
się cofać. Oprócz tego miałam nieustające problemy laryngologiczne. I tak
sobie biegałam do lekarzy: reumatolog, laryngolog, okulista. Okresowo pomagał
mi lekarz zakładowy. Zaczęłam mieć silne bóle mięśniowe. Najpierw małego
odcinka kręgosłupa piersiowego, potem zaczęło się to „rozlewać” na całe
plecy. Dalej zaatakowało mi łokcie, stopy, stawy skokowe, kolana, biodra.
Wykrzywiło mi kręgosłup lędźwiowy. Zaczęłam jeździć na rehabilitację do
Szpitala reumatologicznego w Swoszowicach. Okresowo była poprawa. Nastąpił
drugi „rzut” rogówki, ale wiedziałam, jakie to ma podłoże i zaraz zaczęłam
brać leki. Zaczęły się problemy ze snem, popadłam w depresję, nastąpiły
kłopoty z koncentracją, pamięcią, byłam nieustająco zmęczona, niezależnie jak
długo spałam. Pojawiły się problemy z mięśniami. Jak za długo byłam w jednej
pozycji, to nie mogłam się ruszyć, chodziłam jak paralityk. Rano musiałam
wstawać trochę wcześniej, żeby rozruszać zesztywniałe stawy. Doszedł jeszcze
nowy lekarz, neurolog psychiatra. I tak sobie wędrowała od lekarza, do
lekarza. Niektórzy z nich traktowali mnie jak hipochondryka. Tak też myślała
i chyba dalej myśli wielu moich znajomych, bo wyglądam przecież kwitnąco. Po
trzecim „rzucie” rogówki moja okulistka wysłała mnie na konsultacje do
szpitala okulistycznego w Witkowicach. Pierwsze pytanie, jakie zadał mi
okulista, to czy czasem nie cierpię na bóle stawów i mięśni. Na podstawie
wywiadu ze mną i stanu moich oczu, stwierdził, że mam taką chorobę
reumatyczną jak Fibromialgia i Zespól Sjogrena i że powinnam być pod stałą
opieką okulisty, laryngologa i reumatologa. Okulistka wysłała mnie na badania
do Instytutu Immunologii na ul. Skawińską. Po przeprowadzonych tam badaniach,
wykluczono toczeń, RZS i alergię. Wyszło sporo przeciwciał. Lekarka
stwierdziła, że wprawdzie nie mam RZS, ale mam zmiany w kościach jak przy
RZS, no i te przeciwciała, wskazują, że w organizmie dzieje się coś
niedobrego, że powinnam być pod opieką reumatologa. Reumatolog na podstawie
wywiadu, badania bolesności punktów charakterystycznych przy fibromialgii i
badań z Immunologii potwierdziła Fibromialgię i Zespół Sjogrena. Ostatnio,
powtórzyłam badania na przeciwciała i niestety wynik jest o 100% wyższy niż 6
lat temu.
Doszły mi do tego drętwienie rąk i nóg, Zespól Niespokojnych Nóg, Zespól
Suchego Oka i Zespól Jelita Drażliwego, nieustające migreny.
Teraz sztywnieją mi całe partie mięśni, ból trzyma nieraz 3 miesiące, potem
jest na chwilę w miarę poprawnie, po czym atakuję inne partie mięśni. Jest to
ból piekący, rozlewający się. Czasem, bolą mnie plecy, czasem krzyże,
nadgarstki, łokcie, dłonie, kolana, biodra i tak dalej, i tak w kółko sobie
wędruje po mnie.
Leczenie mnie jest trochę trudne, ponieważ nie toleruję żadnych leków, które
zawierają diclofenac, a on jest w większości leków. Naproxen, Profenid są
nieskuteczne. Miałam kurację sterydem Metypred, pomógł mi, ale 2 miesiące po
odstawieniu, bóle wróciły. Jak mnie „nosi” to zażywam Oxazepam, a jak bardzo
boli i nie pozwala spać to zażywam Tramal.
Najskuteczniejsza jest dla mnie rehabilitacja i zabiegi typu: masaż, laser,
diadynamik, jonoforeza i komora Krio, która jest dla mnie najlepszym
zabiegiem.
Zażywam też magnez z witaminą B6 witaminę A+E.