majagor
24.07.10, 13:21
Witam,
piszę chyba z bezsilności, z braku sił, z wypalenia...
Mam pytanie do osób, które opiekują się chorymi podobnie jak ja.
Opiekuję się mamą 24 na dobę. Zrezygnowałam z pracy. Jestem wciąż z nią w domu. Już rok trwa ta sytuacja.
Zaczyna doprowadzać mnie to do szału. Wariuję od tego. Nie mam już sił, nie mam cierpliwości dla niej.
A ona jak to chora - bywa marudna, bywa upierdliwa itd.
Największym problemem jest to, iż nie chce zostać z kimś innym. Tylko ze mną. Nie wchodzi w rachubę żadna opiekunka [próbowaliśmy już tego, bardzo źle się skończyło]. Każde moje wyjście/wyjazd z domu dla niej wielki problem. Nie chce zostawać ze swoim mężem, nie chce zostawać ze swoją drugą córką - choć oni dobrze się nią także opiekują. Chce tylko i wyłącznie mnie. Tylko ze mną rozmawia, tylko ja mogę ją myć, tylko ja mogę pomagać jej w codziennych czynnościach.
Czy ktoś ma podobnie? Jak sobie z tym radzić? Skąd brać siły, energię na to? Jak przekonać mamę, że czasami mogłaby zostać pod opieką innych osób, bliskich jej osób?
Do mamy przychodzi pielęgniarka z hospicjum, lekarz oraz psycholog. Ale niekoniecznie chce z nimi rozmawiać. Przy tych wizytach muszę być obecna ja - bo gdy mnie nie ma, mama nawet nie zwraca na nich uwagi.
Jestem dość młodą osobą. Chciałabym mieć w tym wszystkim także troszkę "swojego życia". Chciałabym choć troszkę żyć normalnie, tak jak moi rówieśnicy. Boję się, że z czasem rozpadnę się sama. Że pewnego dnia ja po prostu nie będę już miała sił i cierpliwości dla niej.
Jak pogodzić swoje życie z mamy chorobą? Może ktoś ma podobnie i umiałby dać mi kilka porad/wskazówek?
Oczywiście nie wchodzi w rachubę zostawienie jej. Nie wchodzi w rachubę także oddanie jej do stacjonarnego hospicjum. Chcę aby umarła w swoim domu, w otoczeniu najbliższych. To jest dla nas bardzo ważne.
Z góry dziękuję za odzew!