pasikonik33
05.09.06, 16:47
Nowotwory to bardzo trudny temat, bo często związany jest z bólem, łzami,
odejściem bliskiej osoby. Nie zapominajmy jednak, że Nowotwór to nie wyrok i
to nie tylko ból!!! Byłam świadkiem odejścia ukochanej osoby,a 2 lata temu
przeszłam sama, to co wcześniej widziałam, ale w każdej chwili, nawet tej
nastraszniejszej, myślałam pozytywnie. Radość jaka przychodzi, gdy wygrywasz z
chorbą, choćby małymi kroczkami, jest nie do opisania. Dlatego zerkając na te
wszystkie wypowiedzi związane z rakiem, chciałabym tylko dodać od siebie, że
potrzeba nam w sercach więcej optymizmu, większej siły i wiary w wyzdrowienie
swoje, kogoś bliskiego. Na warsztatach metody Simontona zadają pytanie: Co
zawdzięczasz chorobie? I mówię wam szczerze, nie jest to idiotyczne pytanie.
Jeśli ktoś ma ochotę podzielić się optymistyczną wiadomością, zapraszam. NIech
nie tylko smutek opanowuje to forum! Ja WYZDROWIAŁAM(a rokowania były
beznadziejne) :)))))))))))) i jestem żywym dowodem na to,że ty możesz też!!!!