Dodaj do ulubionych

drobnokomórkowy rak płuc - jak ropoznać przerzuty

19.09.06, 11:37
Kochani, mój tata (64l) leczy się od 1,5-roku. Jest po chemii i radioterapii.
Radioterapię zakończył w marcu. Zdjęcie rtg po ostatnim leczeniu nie wykazało
nic konkretnego, jakies zwapnienia prawdopodobnie po rtg. Lekarz prowdzący
zlecił TK dopiero na wrzesień.Czekamy na wyniki. Tata cierpi na bóle przewody
pokarmowego (przełyk), lewej strony płuca (tam gdzie stwierdzono nowotór) i
bardzo często mu się odbija. Stracił apetyt. Czy te dolegliwości mogą
oznaczać przerzuty do innych organów (np. wątroby)? Jeśli wiecie coś na ten
temat to proszę napiszcie, bo lekarka taty niechętnie odpowiada na pytania i
zbywa wszystko uśmiechem.
Pozdrawiam, Katarzyna
Obserwuj wątek
    • mamamarysi Re: drobnokomórkowy rak płuc - jak ropoznać przer 19.09.06, 19:47
      Na waszym miejscu tomografię zrobiłabym prywatnie, byle szybciej. Tak dla
      świętego spokoju, tym bardziej, że tata źle się czuje , stracił apetyt itp
      pozdrawiam
      • ila222 Re: drobnokomórkowy rak płuc - jak ropoznać przer 19.09.06, 20:19
        mozna zrobic usg jamy brzusznej.
    • estelka1 Re: drobnokomórkowy rak płuc - jak ropoznać przer 19.09.06, 20:19
      Kasiu, tak jak radzi Majka niech tata jak najszybciej zrobi tomografię, albo
      choćby USG jamy brzusznej, nawet jeśli miałoby to być prywatnie. Musicie zyskać
      pewność, że nic złego się nie dzieje. A te dolegliwości,z którymi boryka się
      Twój tato, nie muszą oznaczać nic złego. Przełyk został poparzony przy
      radioterapii, żołądek też przy tym mocno ucierpiał. Moja mama też miała z tym
      problemy i chociaz miesiąc wcześniej niż Twój tata skończyła chemię i
      radioterapię, jeszcze miewa podobne dolegliwości. Lekarka, która prowadziła u
      mamy radioterapię mówiła, iż organizm po takim leczeniu potrzebuje roku, a
      nawet i więcej żeby dojść do siebie. Nie mniej mama przy jakichkolwiek
      problemach ma się kontaktować z nią, czy lekarzem prowadzącym chemię, bo ryzyko
      nawrotu "drobnokomórkowca" jest bardzo duże. A przy okazji, na problemy z
      przełykiem mama pije siemię lniane, żołądek zaś ratuje Ranigastem. Pozdrawiam
      serdecznie, Agnieszka
      • katerina05 drobnokomórkowy rak płuc - do estelka1 20.09.06, 17:11
        Agnieszko, bardzo dziękuję za odpowiedź.
        Tata zrobił TK no i wyszło to czego się obawialiśmy - przerzuty na wątrobę. Czy
        jest jeszcze nadzieja, żeby z tego wyjść? Jeszcze nie wiem co zaleci lekarz,
        ale mam nadzieję, że będą tatę leczyć dalej.
        Czy Twoja mama też ma drobnokomurkowego raka płuc?
        Pozdrawiam, Kasia
        • mamamarysi Re: drobnokomórkowy rak płuc - do estelka1 20.09.06, 20:10
          Gdzie leczy się Twój tata? i jak wyglądają te przerzuty na wątrobie - czy
          ognisk zapalnych jest mało czy nie?
          pozdrawiam
          • katerina05 Re: drobnokomórkowy rak płuc - do mamamarysi 21.09.06, 10:16
            Mój tata leczy się w Bydgoszczy. Nie wiem ile jest tych ognisk, bo nie mieszkam
            z rodzicami i nie widziałam wyników badań. U rodziców będę w sobotę więc w
            poniedziałek będę mogła Ci odpowiedzieć na pytanie. Tata był u lekarza na
            konsultacji i ustalono, że 10.10. zaczną podawać chemię. Mam nadzieję, że to na
            jakiś czas zatrzyma chorobę, bo w wyleczenie pomału przestaję wierzyć.
            Pozdrawiam,
            Kasia
          • katerina05 Re: drobnokomórkowy rak płuc - do mamamarysi 21.09.06, 14:38
            Szukając odpowiedzi na pytania związane z nowotworem płuc trafiłam na Twój
            post, z którego dowiedziałam się, że Twój tata zmarł. Bardzo mi przykro...Im
            dłużej mój tata choruje tym coraz bardziej tracę nadzieję na wyleczenie, ale
            chciałabym zrobić wszystko co się da żeby te ostatnie miesiące życia nie były
            dla niego cierpieniem. Przed chwilą dzwoniła moja mama, że tata mama wymioty -
            prawdopodonie niezwiązane z jedzeniem (woda chyba z żółcią). Czy to może mieć
            związek z przerzutem na wątrobę? Czy Twój tata brał jakieś leki na tą wątrobę
            (mojemu dokuczają ciągłe odbijania), albo stosował jakąś dietę? Onkolog w
            szpitalu zalecił chemię, więc 10.10. tata stawi się na oddział.
            Pozdrawiam,
            Kasia
        • estelka1 Re: drobnokomórkowy rak płuc - do estelka1 20.09.06, 20:55
          Kasiu, to jest bardzo trudne pytanie, czy Twój tata z tego wyjdzie. Nadzieję
          trzeba mieć, bo bez niej walka z chorobą nie ma sensu. Nie wiem, w jakiej
          kondycji jest Twój tato, ale myślę sobie, że będą go leczyć dalej. Od chemii i
          naświetlań minęło już pół roku, organizm na pewno trochę się zregenerował i
          będzie miał siłę, żeby przetrwać kolejną chemię - bo obawiam się, że bez niej
          się nie obejdzie. Dobrze byłoby porobić tacie próby wątrobowe, żeby sprawdzić
          jej wydolność, bo niestety wątroba, szpik kostny i nerki najbardziej dostają w
          kość podczas chemioterapii. Kasiu trzymam za Was kciuki, tak bym chciała, żeby
          się udało Twojemu tacie. Pytałaś o moją mamę - ona też ma drobnokomórkowego
          raka płuc. W tej chwili jest dobrze. Wizyty kontrolne ma wyznaczone na
          grudzień. Niedawno mama (niespełna miesiąc temu) była na przyśpieszonej
          kontroli, bo bardzo bolała ją głowa. TK nic złego nie wykazała. Wyniki krwi,
          może nie są idealne, ale systematycznie, choć po trochu się poprawiają. Nie
          mniej cały czas drżę, żeby nie było nawrotu, albo przerzutów. Pozdrawiam
          serdecznie, Agnieszka
          • katerina05 Re: drobnokomórkowy rak płuc - do estelka1 21.09.06, 10:11
            Agnieszko,
            jestem w otyle trudnej sytuacji, że nie mieszkam z rodzicami tylko w innym
            mieście. Jesteśmy w stałym kontrakcie telefonicznym i co 3 tygodnie jeżdżę do
            rodziców. Wczoraj tata mi powiedział, że lekarz podjął decyzję o chemii. Zaczną
            10 października - mam nadzieję, że to nie jest zapóźno. Chciałabym Cię zapytać
            czy Twoja mama stosuje jakąś dietę? Wydaje mi się, że przy chorej wątrobie tata
            nie powinien jeść wszystkiego. Tata pije siemie i dostaje jakieś leki na
            żołądek ale przyznam szczerze, że niewiele to pomaga na te dolegliowści
            popromienne. Teraz lekarz mu przepisał Tramal. Powiem mamie o tych próbach
            wątrobowych, bo rzeczywiście warto je zrobić. Agnieszko, napisz mi proszę kiedy
            zdiagnozowano Twoją mamę i jakiej wielkości były te zmiany na płucach. U mojego
            taty rozpoznano nowotwór w maju 2005 ok. 2x3 cm. Chemię podali mu znacznie
            później bo przymierzali się do operacji (3 razy ją przekładali z różnych
            przyczyn). Bardzo dziękuję Ci za słowa pocieszenia,
            pozdrawiam, Kasia
            • estelka1 Re: drobnokomórkowy rak płuc - do estelka1 21.09.06, 14:58
              Kasiu, u mojej mamy wykryto raka pod koniec lipca ubiegłego roku. Trafiła do
              szpitala z powodu dolegliwości sercowych i przy okazji rutynowego
              prześwietlenia płuc wyszło, że coś jest nie tak. Po 6 dniach, jak podleczyli
              serce, wyszła do domu, a tydzień później musiała stawić się w Szczecinie w
              szpitalu "płucnym". Przyszła do szpitala w czwartek, a w poniedziałek miała już
              diagnozę i od razu dostała chemię. Nikt nie rozważał operacji, bo przy
              drobnokomórkowym raku płuc z reguły się jej nie stosuje, nawet jeśli rak jest
              ograniczony do jednego miejsca. Prawdę Ci powiem, że nie wiem, jakie duże
              zmiany w płucach miała mama. Uciekło mi to jakoś. Musiałabym przy okazji
              zajrzeć do wypisów ze szpitala. Pod koniec października mama skończyła chemię
              (4 cykle), po miesiącu, który dostała na "dojście do siebie" rozpoczęła
              radioterapię: 27 naświetlań klatki piersiowej i niemal od razu (miała z 10 dni
              przerwy z powodu infekcji) profilaktyczne 12 naświetlań głowy. Od połowy lutego
              walczy z powikłaniami. A bywało ciężko: częściowa utrata słuchu w jednym uchu,
              dwa razy straciła przytomność, przyplątało się w pewnym momencie brzydkie
              zapalenie oskrzeli, czy wreszcie ostatnio bóle głowy. W tej chwili jest nieźle.
              Mama jest wprawdzie słabsza niż przed wykryciem choroby (męczy ją wchodzenie po
              schodach i stanie w jednym miejscu), ale funkcjonuje prawie tak samo. W domu
              robi wszystko, niemal codziennie dłubie na działce, dużo z tatą i z moją córką
              chodzą na spacery, czy tak jak teraz na grzyby. DOlegliwości żołądkowe coraz
              mniej dokuczają, więc nie stosuje żadnych diet. Je sporo warzyw i owoców.
              Jakbyś miała jakieś pytania, pisz, czy tu na forum, czy na priva. Pozdrawiam
              bardzo serdecznie, Agnieszka
              • omomo Drobnokomórkowy rak płuc 21.09.06, 19:46
                Drobnokomórkowy-ludzie nie oszukujcie siebie i innych na tego raka nie ma
                ratunku niestety i ja na dzień dzisiejszy gdybym miała chorgo obok siebie
                zrobiłabym wszystko aby przestał się katować chemią i radioterapią a zaczął
                cieszyć się ostnimi chwilami życia.Wiem taka prawda boli ale tak niestety z tym
                rakiem jest.Kwesia m-cy...zależy od organizmu.Wyleczeń w statystyce brak.
                • mamamarysi Re: Drobnokomórkowy rak płuc 21.09.06, 20:13
                  Mój Tata miał duzo ognisk zapalnych, praktycznie całą wątrobę miał zajętą.
                  Szybko pojawiła się żółtaczka, duże osłabienie i zmęczenie, czkawka, odbijanie,
                  zupełny brak apetrytu. Jeśli chodzi o chemię - Tata był ponoć "na granicy
                  kwalifikacji" - ale ją dostawał - 3 cykle, które nie zmniejszyły guza tylko
                  rozwaliły krew i szpik. Ten rak dobrze reaguje na chemię, ale pod warunkiem, że
                  nie ma przerzutów..ale wszystko się może zdarzyć, trzeba wierzyć w to.
                  Tramal Tata teź brał, ale krótko i mało, na szczęście nie miał mocnych bóli. Co
                  do diety - zawsze rodzice odżywiali się b. zdrowo, w czasie choroby równieź.
                  ale kiedy w czasie chemii w ogóle nie chciał jeść - mama robiła mu to na co
                  miał ochotę, a miał ochotę głównie na pomidorową albo ogórkową. Pił dużo soków -
                  chemia zmieniałamu smaki i tak na początku w czasie 1 chemii pił tylko sok
                  winogronowy i jadł winogrona. W czasie 2 chemii nie mógł nawet na to patrzeć -
                  pił sok sliwkowy, pomidorowy...Potem tylko brzoskwiniowy...
                  Co do Bydgoszczy - nie znam tam nikogo, jesli chodzi o W-wę mogłabym coś
                  doradzić.
                  My Tatę wzmacnialiśmy też różnymi dodatkowymi preparatami - wydaje nam się, że
                  dzięki nim Tata niemal do końca miał trochę więcej sił...Jeśli masz jakieś
                  pytania -pytaj.
                  I cieszcie się każdą chwilą, każdym dniem.

                  Jeśli masz jakieś pytania - pytaj, pisz na priv. albo tu....
                  majka
                  • mamamarysi Re: Drobnokomórkowy rak płuc 21.09.06, 20:19
                    dietę w załaczniku wysłałam Ci na priv
                    pozdr.
                • estelka1 Re: Drobnokomórkowy rak płuc 21.09.06, 21:02
                  Po co piszesz takie "mądrości" ? Masz świadomość, że robisz ludziom wielką
                  krzywdę? Postów z tego forum nie czytają tylko członkowie rodzin osób chorych
                  na raka, ale także i sami chorzy. Ja dawno przyjęłam do wiadomości, iż
                  drobnokmórkowy rak płuc, jest jednym z najbardziej podstępnych, że szanse na 5 -
                  letnie przeżycie chorego sięgają zaledwie 5-10%, ale nie przeszkadza mi to
                  wierzyć, że mojej mamie się uda. Dla mnie każdy dzień jej życia jest podwójnie
                  ważny i cenny, bo tych dni jest coraz mniej (i to nie tylko z powodu raka, ale
                  i z racji wieku też). Wiem, że gdyby mama nie katowała się chemią i
                  naświetlaniami, już dzisiaj by nie żyła. Poddanie się leczeniu było JEJ decyzją
                  i szanuję ją tak samo, jak uszanowałabym mamy decyzję o zaprzestaniu leczenia,
                  nieważne, jak bardzo by ona mnie zabolała.
                  A do Ciebie mam prośbę, pomyśl kilka razy, zanim napiszesz coś tak
                  bezwzględnego, jak w tym poście, czy w drugim wątku na temat tego raka. No
                  chyba, że jesteś zwyczajnie podła... ale staram się tak o Tobie nie myśleć.
                  • k1k2 Re: Drobnokomórkowy rak płuc 06.12.06, 21:59
                    pierwszy raz pisze tu na forum... Tata mojego meza (a wiec i moj 'Tata') zmarl
                    w zeszylm roku na drobnokomorkowego raka pluc, przebieg podobny jak u taty
                    mamaymarysi i dlatego rozumiem skad sie wziely jej slowa... niedelikatne, ale
                    sadze ze nie plynace z podlosci, lecz z wlasnego bolu.

                    gdy tylo sie dowiedzielismy o guzach znalezionych w plucach Taty, bardzo
                    zaniepokojeni natychmiast przyjechalismy do Niego (mieszkamy za granica).
                    jeszcze przed diagnoza. diagnoze uslyszelismy doslownie zaraz po dojechaniu do
                    domu z lotniska...

                    od tego czasu do Jego smierci minely 3 tygodnie. nawet chemii nie zdazyl dostac.

                    Kazdy dzien byl cenny. Jestem ogromnie wdzieczna mojej terapeutce ktora, z
                    pewnymi oporami, gdy zwierzalam sie jej ze zmarwtienia z powodu guzow i
                    niepewnosci, powiedziala "byc moze macie BARDZO malo czasu". "...byc moze nawet
                    tylko tygodnie. nie czekaj."

                    to nie znaczy ze nikt nie ma szansy. dla niektorych jest szansa i dlatego
                    trzeba dokonywac wyboru biorac pod uwage i powage choroby, i nadzieje. mysle -
                    zgaduje tylko - ze mamamarysi chciala ostrzec przed spedzeniem calego tego
                    czasu na bieganiu za lekami, za ratunkiem. W pewnym sensie trzeba brac pod
                    uwage dwie mozliwosci, zeby potem nie zalowac jak sie spedzilo ten czas.

                    • estelka1 Re: Drobnokomórkowy rak płuc 06.12.06, 22:44
                      To nie mamamarysi napisała słowa, które mnie tak bardzo wzburzyły, tylko omomo -
                      która pojawiła się, napisała dwa przykre posty w dwóch wątkach i zniknęła. Maja
                      (mamamarysi) mimo choroby taty, u którego rak miał bardzo szybki i ciężki
                      przebieg, wspierała i wspiera mnie w tym, co ja przeżywam z powodu tego raka u
                      mojej mamy. A muszę dodać, że przez te 17 miesięcy, które mama żyje z tą
                      chorobą, jest całkiem znośnie. Nie mniej mam świadomość potężnego zagrożenia,
                      jakie dla życia mamy niesie to choróbsko. Wiem jak źle to wszystko wygląda w
                      statystykach, ale dopóki mama żyje i chce żyć, nie tracę nadziei, że będzie
                      jedną z tych, która mimo raka przeżyje wiele lat. Dodam przy tym, że mama ma
                      świadomość, iż ta choroba nie jest uleczalna i będzie towarzyszyć jej już
                      zawsze. Mama wie jednak również to, iż można tego raka uśpić na jakiś czas,
                      więc walczy o jak najdłuższy czas cofnięcia się choroby. I podkreślam jeszcze
                      raz, gdyby w lipcu ubiegłego roku mama nie podjęła dezycji o leczeniu, ciężkim,
                      pełnym powikłań i zagrożeń, dziś na pewno by nie żyła. A tak nie dość, że żyje,
                      to funkcjonuje tak jak przed chorobą. Jest tylko ociupinę słabsza, ale nie
                      przeszkadza jej to pracować na działce, robić wszystko w domu itd. Nie wiem,
                      ile taki stan jeszcze potrwa, ale wierzę, że długo. Pozdrawiam Cię bardzo
                      serdecznie. Agnieszka
                      • k1k2 Re: Drobnokomórkowy rak płuc 07.12.06, 06:33
                        estelka1, moze wlasnie Twoja Mama bedzie ta osoba ktorej sie uda! Calkowicie
                        sie z Toba zgadzam ze chemia daje wlasnie te szanse.

                        Pozdrawiam,
                        k1k2
                        • katerina05 Re: Drobnokomórkowy rak płuc 07.12.06, 07:49
                          Bardzo bym chciała, żeby Mamie Estelki1 sie udało. Jak do tej
                          pory "drobnokomórkowy" zabiera wszystkich o którch słyszałam, że chorują, a
                          jednak wierzę że komuś musi się udać, jeśli ma dość siły by walczyć i są przy
                          nim dobrzy lekarze. Pozdrawiam i życze wiele szczęścia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka