Dodaj do ulubionych

Teść-pomóżcie

10.09.07, 15:33
Zwracam się do Was z prożbą o pomoc,radę.Mój teść dwa lata temu
przeszedł operację usunięcia nowotworu jelita grubego,lekarze po
operacji nie dawali mu zbyt dużo,10 miesięcy do roku.Teraz mijają
dwa lata ,markery nieraz nieznacznie rosną ,nieraz spadaję ,teść
przez cały czas co dwa tygodnie bierze chemię,trochę schudł,czuje
się dobrze,jest na rygorystycznej diecie,wspomaganej produktami
herbalife.Ma wyprowadzoną stomię ,jeżdzi rowerem, uprawia ogródek ,
nic go nie boli,osoby postronne ale wiedzące o jego chorobie
twierdzą ,że ;nie widać ;jej po nim.Powinno być dobrze ,lekarz
radził mu cieszyć się z wyników i życiem,żyć dniem dzisiejszym i być
dobrej myśli..
Tymczasem jesteśmy(rodzina)wykończeni psychicznie.Z wesołego ,nad
wyraz spokojnego człowieka teść zmienił się w POTWORA.Terroryzuje
całą rodzinę,zmienił się w strasznie wulgarnego wręcz
chamskiego.Najbardziej ,żal mi teściowej ,doprowadził j ą
(wyzwiskami ciągłymi pretensjami)do tego ,że leczy się u
psychiatry.Wszyscy jesteśmy winni jego chorobie,zachowuje się
naprawde strasznie.Klnie na wnuki ,na nas ,na żonę.Potrafi nie
rozmawiać z nami całymi dniami.Teściowa powiedziała o jego
zachowaniu lekarzowi prowadzącemu,skierowałgo do psychologa,nie
poszedł,zapisałmu leki uspakajające ,spłukał w klozecie.Wszędzie
wietrzy spisek,twierdzi ,że wszyscy go okłamujemy i lada dzień
umrze.Na dodatek ciągle ogląda programy kulinarne(dodam ,że teściowa
jest na diecie wraz z nim by go nie ;kusić;po prostu je to co on)
Wiem,że to straszne ,żyć ze świadomością choroby nowotworowej ,że to
ciężkie i wysiadają mu nerwy ,że się boi rozpaczliwie.Ale wszelką
naszą pomoc odrzuca,zachowuje się jakby nas wszystkich
nienawidził.Czasami mam wrażenie ,że jeszcze chwila a będziemy
czekali by się to wreszcie skończyło...Teściowa wygląda o wiele
gorzej od niego,to cień człowieka.Jak mu pomóć? Jak pomóc naszej
rodzinie?Mieszkamy nad teściami ,co godzinę teściowa wpada z płaczem
albo słyszę wrzaski teścia z dołu..
Obserwuj wątek
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Teść-pomóżcie 10.09.07, 16:07
      Monia, czy to zachowanie tescia zmienilo sie ostatnio, czy on tak
      daje w kosc od momentu, gdy dowiedzial sie o chorobie?


      PS. A tak na marginesie. Pamietam Twoje wpisy na Zdrowie Kobiety.
      Chcialam spytac, czy udalo sie ostatecznie zdiagnozowac Twoje
      problemy gin.?

      • monia.147 Re: Teść-pomóżcie 10.09.07, 16:27
        Teść zachowuje się tak od momentu gdy przyszedł ze szpitala po
        operacji,czyli dwa lata.Ostatnio zauważyłam ,że nawet jego bracia i
        rodzeństwo teściowej odsuwająwają się od nich .Niedawno usłyszałam
        od jego brata po tym jak razem wyjechali nad morze (brat z żoną
        wrócili obrażeni po kilku dniach ,zostawiając teściów samych)że
        najwygodniej jest wszystko tłumaczyć chorobą...Moi synowie boją się
        dziadka,tematu psychologa lub psychiatry boimy się dosłownie
        zaczynać bo teść wpada wtedy w szał.
        Co do mioch problemów to po zdiagnozowaniu nadżerki miałam
        usuniętą ,w badaniu histo wyszła ektopia(trochę to zastanawiające
        przy trzeciej grupie cyto prawda?)Nie wiem czy już schizuję
        (problemy z dziadkiem)potem bardzo długo plamiłam i wyobrażnia
        podsuwała różne myśli(żle zdiagnozowane)Teraz jestem na trzecim
        opakowaniu harmonetu i plamienia przeszły ale ja też ;przeszłam
        siędo innej pani gin ,która stwierdziła u mnie endometriozę na szyjce
        (?) i właśnie dostałam wyniki cyto(2 grupa)usilnie namawia mnie na
        wymrażanie.Dodatkowa jestem po usg piersi i czekam na biopsję
        (ogniska tkanki litej hipoechogenne o cechach fibroma)Panicznie się
        boję....Przyjaciółka opieprza mnie ,że wynajduję sobie choroby a
        mnie ta sytuacja już zaczyna przerastać .Żal mi teściów bo męczą się
        oboje i boję się o swoje zdrowie ,jestem w dołku..
        • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Teść-pomóżcie 10.09.07, 16:46
          Fibroma to wlokniak, nie martw sie wszystko bedzie OK.
          Co do spraw gin. nie myslalas, zeby mimo wszystko skonsultowac sie z
          ginekologiem-onkologiem na wszelki wypadek?

          Co do Tescia. Pytalam, czy od dawna te objawy, bo czasem w ten
          sposob moga sie objawiac przerzuty do mozgu. No ale to nie trwaloby
          dwa lata.
          Nie wiem, co Ci doradzic. Moze sprobowalibyscie zebrac sie wszyscy i
          na SPOKOJNIE z nim porozmawiac, stawiajac jednoczesnie sprawe jasno,
          ze rozumiecie ze jest w stresujacej sytuacji ale ze macie dosc jego
          zachowania i nie mozecie tego dalej tolerowac. Wnuki sie go boja a
          wy jestescie wykonczeni.
          Spytajcie, dlaczego was tak traktuje. Mysle, ze nie ma co stosowac
          tu taryfy ulgowej. On wyladowuje na was swoje stresy i tyle. A co z
          Waszym samopoczuciem?
          Moze warto byloby skonsultowac sie przedtem z psychologiem, jak taka
          rozmowe przeprowadzic.
          • monia.147 Re: Teść-pomóżcie 10.09.07, 17:05
            Dziękuję za pocieszenie (fibroma).
            Sprawy gin.tak wiem ,też myślałam o takiej konsultacji ale jakoś nie
            mogę się zebrać..Zresztą ginekolorzka do której teraz chodzę śmieje
            się ze mnie ,że jestem taka niecierpliwa i panikara i niejedna jej
            pacjentka chciałaby być takim okazem zdrowia.
            Moze sprobowalibyscie zebrac sie wszyscy i
            > na SPOKOJNIE z nim porozmawiac, stawiajac jednoczesnie sprawe
            jasno,
            > ze rozumiecie ze jest w stresujacej sytuacji ale ze macie dosc
            jego
            > zachowania i nie mozecie tego dalej tolerowac. Wnuki sie go boja a
            > wy jestescie wykonczeni.
            Jeszcze na początku takie rozmowy były możliwe,przynosiły efekt na
            krótko.Teraz zero,wiem ,że on po prostu się na nas
            wyżywa.Zapomniałam dodać ,że moja teściowa 13 lat temu przeszła
            nowotwór jajnika przy bardzo złych rokowaniach ,dała radę dziś jest
            zdrowa choć ciągle pod opieką onkologa.Myślałam ,że ona pomożemu
            przez to mu przejść ,że jej doświadczenia pomogą.Teść twierdzi ,że
            jej choroba to nic w porównaniu do tego co on przeżywa.Czasem mam
            ochotę spakować sięi dzieci i uciekać tylko gdzie?do moich
            rodziców ? dwie ulice dalej?Mąż też załamany..
            • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Teść-pomóżcie 10.09.07, 18:49
              Monia, ucieczka niewiele da tzn. wy bedziecie miec spokoj, ale
              zostanie Tesciowa, która nadal będzie musiała się z nim męczyc a i
              pewnie Wy będziecie dalej się o nią martwić.

              Ja nie znam się na tym, ale sumie cała sytuacja wyglada na przemoc
              psychiczną i nie mają tu znaczenia jej przyczyny, bo w takich
              wypadkach osoba, która rani, nawet jeśli zdaje sobie z tego sprawę
              bardzo łatwo samousprawiedliwia się.

              Może tu mogłabyś znaleźć odpowiedź, co możecie dalej zrobić w tej
              sytuacji.
              www.niebieskalinia.org/?id=60
              PS. Co do Twojego panikowania. Nauczona doświadczeniami mojej Mamy,
              która była beztrosko leczona latami na stan zapalny podczas gdy
              rozwijał się u niej rak szyjki macicy (nieprawidłowo pobierano jej
              cytologię), uważam że nie ma czegoś takiego jak nadmierna
              ostrożność. Zresztą uważam że od wykluczania spraw onkologicznych są
              onkolodzy. Nie chcę Cie nakręcać, ale naprawdę czasem warto coś
              niepotrzebnie sprawdzić niż potem żałować, że się zbagatelizowało
              sprawę. Tym bardziej, że miałaś III gr cytologii.
              • kortyzol Re: Teść-pomóżcie 10.09.07, 20:07
                Ten twój teść to jest kawał drania.Ja bym mu kazał sobie poczytać co jest
                napisane na tej stronie.Czy naprawdę nie ma kto mu powiedzieć prawdy o jego
                postępowaniu.Robicie mu krzywdę.Musi mu ktoś powiedzieć,że nie jest pępkiem świata.
    • miacasa Re: Teść-pomóżcie 10.09.07, 21:12
      Monia, ta choroba zmienia ludzi nie do poznania, moja teściowa niestety od
      początku (po diagnozie raka trzustki) przyjmowała środki uspokajające i to coraz
      silniejsze, był też okres kiedy stawała się agresywna, wręcz wściekła na nas i
      na cały świat, potrafiła również przeklinać osoby, które najbardziej kochała.
      Lekarz tłumaczył nam, że kłębiący się w niej smutek, żal i strach przed
      odchodzeniem w ten sposób znajduje ujście. Ona również wszędzie węszyła spisek,
      myślała, że ją okłamujemy, zatajamy fakty i nie chcemy jej pomóc. To część
      choroby nowotworowej ale w tym przypadku był to również efekt uboczny potężnych
      dawek opiatów jakie musiała przyjmować z uwagi na silne bóle. Kojąco na moją
      teściową działał jej lekarz rodzinny, ufała mu bezgranicznie. Poszukajcie pomocy
      u lekarza, który pomaga Tacie, poproście go o rozmowę z Nim (niech decyzja o
      lekach należy do Taty). Powodzenia.
      • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Teść-pomóżcie 10.09.07, 21:15
        Zwróćcie uwagę na jedno. Teść Moni nie ma teraz żadnych objawów
        choroby i jest w dobrej formie.
        • monia.147 Re: Teść-pomóżcie 10.09.07, 21:44
          Teść Moni nie ma teraz żadnych objawów
          > choroby i jest w dobrej formie.
          Dokładnie tak-prócz chemii,preparatów
          herbalife,diety,ekomeru,magnezu i podobnych preparatów witaminowych
          teść nie bierze żadnych leków (przeciwbólowych czy innych)
      • monia.147 Re: Teść-pomóżcie 10.09.07, 21:40
        Dziękuję za odzew,od wczoraj mam strasznego doła.Mąż zszokowany
        opowiadał mi ,że słyszał jak teść opowiada mojemu starszemu synowi
        (11lat) że niedługo będzie leżał w zimnym,ciemnym grobie i tak
        kończą wszyscy..Mąż nie wytrzymałno i była awantura.Aż nie mogę
        uwierzyć w to ,że gdy 10 lat temu wróciłam do pracy teść wychowywał
        kubę do momentu aż nie poszedł do przedszkola.Kubuś nie rozumie co
        się dzieje,pytał mi się oststnio dlaczego dziadek już go nie
        kocha.Dziś teść na chemii ,względny spokój..
        miacasa napisała:

        > Monia, ta choroba zmienia ludzi nie do poznania jesteśmy wszyscy
        tego świadomi,zresztą kilka lat temu przechodziliśmy to z
        teściową,rak jajnika,przerzuty,trzy remisje.Też potrafiła dać nam
        nieżle w kość ,tym bardziej ,że po wycięciu macicy hormony
        szalały.Wtedy teść to był ocean spokoju.Troszczył się o nią
        niesamowicie,teraz jest nie do poznania.Rozmowy z synami ,ze mną
        kończą się stekiem wyzwisk,dzieci schodzą mu z drogi.
        mam ogromne wyrzuty sumienia ale (wiem ,że to potworne)nieraz marzę
        by to się już skończyło.mamy znajomych lekarzy i oni zgodnie
        twierdzą ,że teściowi pomoże tylko psychiatra,jego kuzyn którego
        bardzo zawsze szanował jest księdzem ,też próbował rozmowy.NiC nie
        działa ,żresztą teść odwrócił się od kościoła.Wiem ,że nie możecie
        mi pomóc,nikt mi tu nie powie ;zrób tak czy tak;ale dużo daje gdy
        można z kimś podzielić się swoimi troskami,wyżalić.Wiem też ,że
        różni są ludzie w chorobie,jedni spokojnie podchodzą do tego co
        zsyła los ,drudzy szukają winnych.Powtarzam mężowi ,że musimy przez
        to po prostu przejść..
    • ewusia13 Re: Teść-pomóżcie 11.09.07, 08:53
      niestety ja nie potrafie Ci pomóc ale pisze bo mam do ciebie prośbę.
      możesz napisać czym leczony jest teść?
      dlaczego przez 2 lata ciągle ma chemię?
      jakiej przestrzegacie diety i o jakich produktach herbalife piszesz?

      mój tata miał operację w styczniu 2006, potem chemię przez 6 miesięcy i od
      tamtej pory nie ma żadnego leczenia. może powinniśmy upomnieć się o dodatkową
      chemię lub naświetlania... sama nie wiem....

      na jakim poziomie markery ma teść?

      pozdrawiam
      ewa
      • monia.147 Re: Teść-pomóżcie 11.09.07, 15:19
        > możesz napisać czym leczony jest teść?
        > dlaczego przez 2 lata ciągle ma chemię?
        > jakiej przestrzegacie diety i o jakich produktach herbalife
        piszesz?
        teść bierze chemię dożylnią ,jaką nie mam pojęcia.Na kroplówki
        jeżdzi co dwa tygodnie ,żadnej przerwy od operacji(znosi ją bardzo
        dobrze ,nie wymiotuje ,dzień dwa jest trochę osowiały)Wprawdzie na
        początku brał chemię w tabletkach ale wyniki mocno skakały i lekarka
        przeszła na dożylnią.Dlaczego cały czas bierze nie wiem ,mogę tylko
        podejrzewać ..(z racji tego ,że teściową leczył ten sam lekarz,dobry
        znajomy itd...)Dieta;żadnych słodyczy,cukru,z warzyw może jeść
        wszystko prócz wzdymających i marchwi gotowanej żadnych
        owoców ,żadnego smażonego mięsa ,tylko pierś kurczaka gotowana,zero
        ziemniaków ,jaja przepiórcze,potrawy z soi i soczewicy,ryby na parze
        lub duszone w folii,żadnej kawy ,zielona herbata,zero ryżu,dużo
        sałaty.Teściowa gotuje mu zupy bez marchwi ,przyprawia kurkumą.Dietę
        dostał ze szpitala,być może czegoś zapomniałam ale wasz lekarz
        prowadzący może chyba opracować coś takiego .
        Herbalife;koktaile energetyczne,herbatki herbalife energeryczne
        (wiadomości o tych produktach znajdziesz w goglach ale to produkty
        dość drogie)Te produkty polecił nam lekarz rodzinny ,którego mama
        przez kilka lat walczyła z nowotworem jelit.Onkolog stwierdził ,że
        nie zaszkodzą Mają na celu dodawać mu sił.Słyszałam różne opinie na
        temat tych odżywek ale cóż trzeba się chwytać wszystkiego.Tym
        bardziej ,że on ciągle jest głodny.
        Markery wahają się od 44 do 77 ale z tego co mówiła teściowa to dla
        każdego te wyniki są indywidualne.
        mój tata miał operację w styczniu 2006, potem chemię przez 6
        miesięcy i od
        > tamtej pory nie ma żadnego leczenia. może powinniśmy upomnieć się
        o dodatkową
        > chemię lub naświetlania... sama nie wiem....
        W jakim jest stanie twój tata?Czy to oznacza ,że ma tak dobre
        wyniki? czy też jest może za słaby na chemię?Z tego co opowiada
        nieraz teść w przypływie dobrego humoru przed każdą chemią ma
        przeprowadzane wyniki krwi i zawsze się denerwuje bo jeśli będą
        słabe to wtedy chemii nie może mieć podanej.Naświetlań nie miał
        nigdy.Pozdrawiam.
        • ewusia13 Re: Teść-pomóżcie 11.09.07, 16:56
          monia dzięki za odpowiedź :)
          chyba jestem panikarą, mój tata po chemii miał robione badania kontrolne i
          wszystko wyszło ok (nie ma przerzutów). marker ostatnio mu wzrósł ale do poziomu
          1,3 (czyli ciągle w normie)więc chyba dlatego nie jest leczony.
          chemię znosił dobrze, nie miał żadnych skutków ubocznych. nasz problem to
          ogromna przepuklina na stomii, której lekarze nie chcą operować ze względu na
          zbyt dużą nadwagę ale mój tata nie potrafi odmówić sobie jedzenia, wszystko co
          nie zdrowe dla niego jest najlepsze!

          pozdrawiam
          ewa
    • betka301live Re: Teść-pomóżcie 19.09.07, 09:29
      witaj byc moze zachowanie twego teścia wynika z tego że on boi sie śmierci
      moze gdzies dotarły do niego jakies ploty.Mój tata zmarł na raka jelita grubego,
      przed śmiercią tez był agresywny wobec nas.Wtedy lekarz prowadzący twierdził,że
      chory wyrzuca w ten sposób żal za życiem ziemskim.Tylko ogromna wytrwałosc nam
      pomagała wiec i ty jej musisz spróbować zycze powodzenia i pozdrawiam
      • tara34 Re: Teść-pomóżcie 19.09.07, 13:58
        być może On tego nie kontroluje ,czy ma przerzuty np.wątroby ?
        • monia.147 Re: Teść-pomóżcie 22.09.07, 16:35
          Witam .przepraszam ,że odzywam się dopiero teraz ale byłam z
          młodszym synem w szpitalu.Sytuacja się nie zmieniła mimo rozmowy o
          dziwo w miarę spokojnej.Kilka dni spokoju a potem awantura za
          awanturą.
          tara34 napisał:

          > być może On tego nie kontroluje ,czy ma przerzuty np.wątroby
          Tak ma przerzuty do wątroby,poza tym nacieki na płucach i mały
          naciek na trzustce.Nie wygląda to zbyt ciekawie .Póki co nie odczuwa
          żadnych dolegliwości,jest tylko strasznie rozdrażniony.Jak zresztą
          od samego początku zdiagnozowania nowotworu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka