ewam1959
21.10.07, 19:53
Jestem tu dziś po raz pierwszy, chociaż na forum zaglądam prawie
codziennie. Dopiero tutaj widać ilu z Was ma problemy, gdy czytam to
wszystko łzy płyną mi po twarzy. Moja historia wygląda następująco:
3 tygodnie temu Mama poszła do szpitala z podejrzeniem kamicy dróg
żółciowych, miał być wykonany zabieg endoskopii w celu udrożnienia
przewodów. Wczesniej było robione USG (nic podejrzanego nie
wykazało), w badaniach krwi był podniesiony poziom amylazy (290) i
OB (50). Stwierdzono zapalenie trzustki, Mama zaczęła brać leki i
przed przyjęciem do szpitala wyniki poprawiły się, amylaza (150) i
OB (38). Zrobiono powtórnie USG i lekarzy zaniepokoiła trzustka,
endoskopia wykazała, że nie ma kamieni i przewód niedrożny z powodu
żółci. Udrożniono, wstawiono protezę (stent)i stwierdzono guz
dwunastnicy i zwężenie ujścia brodawki Vatera. Pobrano wycinek do
badań hist.-pat. Za dwa dni była tomografia. I tu zaczyna się
dramat - na USG: w głowie trzustki widoczna hypoechogeniczna zmiana
o nieregularnym zarysie brzegów, o wym. 31 x 24 mm. i przewód
Wirsunga poszerzony do 5.5 mm. Tomografia, m.in. wyrostek
haczykowaty głowy trzustki powiększony do 30 mm, niejednorodny.
Trzon i ogon niepowiekszone, bez zmian. Przewód trzustkowy
poszerzony w głowie trzustki do 7 mm, w trzonie 3 mm. Naczynia
krezkowe, śledzionowe bez cech nacieku. Wątroba, nerki, śledziona
bez zmian ogniskowych. Węzły chłonne niepowiększone. Marker Ca 19-9:
powyżej 500 U/ml. OB 18 mm/1h, hemoglobina 13,4, erytrocyty
4.570.000, leukocyty 4800 lub 6000 (podane są dwie wartości). Po
obejrzeniu wyników chirurg zdecydował, że będzie operacja
(prawdopodobnie 29-go, bo 28-go w niedzielę Mama idzie do szpitala),
a ja tak bardzo się boję, wiem, że jest bardzo poważna i rozległa,
trwa 6 - 7 godz. Wszystko spadło na mnie jak grom z jasnego nieba,
tym bardziej, że Mama nie miała zółtaczki, nie schudła, ma apetyt. I
do tego jestem sama, załamana i przerażona. Proszę, czy ktoś z Was
spotkał się z takim problemem a może ktoś będzie mi mógł powiedzieć
coś więcej na podstawie opisanych wyników ? Osobiście rozmawiałam z
panią, która taką operację przeszła prawie 2 lata temu i do tej pory
wszystko jest w porzadku, ale przecież każdy przypadek jest inny.
Cieszę się, że dołączyłam do Was i proszę, nie zostawiajcie mnie,
poradźcie, co mam dalej robić. Narazie jestem na lekach
uspokajających i zastanawiam się, dlaczego spotkało to moją Mamusię.
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie, Ewa