elianaa
15.12.07, 15:36
Nie wierze w zadne bioenergioterapie mimo iz kiedys dalam sie namowic na
zawiezienie mamy do Dr. Slodkowskiego na seans. Oczywiscie nie pomogl. Dlatego
gdy zadzwonila do mnie kolezanka i podala mi nr do jakiejs babki ktora leczy
rozne schorzenia to wrzucilam ten nr na dno szuflady i zapomnialam o tym.
Jakis czas temu gdy zaczelam szukac alternatywnego leczenia dla mamy
przypomnialam sobie o tym nr i zadzwonilam. Od dwoch tygodni do mamy
przychodzila kobieta ktora leczyla ja preparatami ziolowymi. Na poczatku
odrazu zaznaczyla ze nie wyleczy mamy bo to tak naprawde niemozliwe w tej
chorobie bez chemioterapii. Odnosilam sie do niej z taka duza doza niefnosci.
Wczoraj odebralam aktualne wyniki badan mamy i poszlam z nimi do jej onkologa.
Sluchajcie nie wiem jak to mozliwe ale jej stan poprawil sie na tyle ze
lekarka zdecydowala o wznowieniu chemioterapii!!! Nawet nie wiecie jak sie
ciesze!!!!