biedroneczka33
08.03.08, 18:00
Jestem na tym forum od jakiegos czasu ale przewaznie podczytuje "zyciowe" drogi wielu z Was.Chociaz problem w chwili obecnej mnie nie dotyczy to juz kilka razy musialam stanac oko w oko z ta choroba , niestety zawsze krok z tylu na przegranej pozycji .
14 lat temu na raka trzustki zachorowala moja mama...ciagly bol brzucha, pozniej bardzo szybki spadek wagi i na efekt koncowy nie trzeba bylo dlugo czekac diagnoza bardzo prosta "rak trzustki z przezutami" - nie cale 3 miesiace i po wszystkim.Teraz z perespektywy czasu patrze na to wszystko calkiem inaczej , wtedy bylam mloda mezatka z 2 malenkich dzieci i strach przed utrata mamy paralizowal mnie tak bardzo ze sama nie wiem jak to wszystko przezylam.Pamietam tylko ze nie chciala umierac sama a jednak tak sie stalo, ja na oddzial dojechalam juz po wszystkim .Mama lezala na lozku, taka ciepla przykryta przescieradlem .Mialam zal do calego swiata ze zabral mi to co mialam najcenniejsze.Lata mijaly , ja dojrzewalam ,nabieralam innych wartosci .Uczucia przelalam na moja ukochana babcie i po 12 latach znow stanelam naprzeciwko nowotworu.I tym razem uderzyl w najblizsza mi osobe - ukochana babcie ktora w wieku 90-lat zachorowala na raka watroby z przezutami.Tym razem stanelam na wysokosci zadania , dzielnie trzymalam ja za reke , razem przechodzilysmy przez wszystkie badania .Wysluchalam diagnozy lekarza i znow spotkalam sie z nieuleczalna choroba i odliczalam kolejny dzien .Nie da sie slowami wszystkiego opisac , najtrudniej bylo mi gdy bol byl tak straszny ze nie moglam pomoc.Kazdy dzien byl gasnaca iskierka , ale dziekuje Bogu ze dal nam czas na cudowne rozmowy , podziekowania i chwile ktore do konca zycia zostaly w mojej pamieci.Babcia zmarla mi na rekach ale nigdy nie zalowalam tej decyzji ze bylam obok .
Podziwiam ludzi ktorzy sie nie poddawaja, ktorzy walcza z ta choroba ale rowniez tych ktorzy sa obok i niosa ten ciezar uplywajacego czasu widzac jak kazdy dzien zbliza ich do rozstania z tymi ktorych tak bardzo kochaja .Kiedys zastanawialam sie DLACZEGO ? wlasnie to moja babcia , moja mama tak umieraly.Dzis staram sie zrozumiec ze to dar , w ktorym ktos dal nam czas na pozegnanie , wyjasnienie roznych spraw..na bycie z soba .Przeciez tak wiele osob umiera nagle , w samotnosci , bez przygotowania do spotkania z Bogiem i pozegnania z rodzina .To nie sa latwe chwile..ale jak gdzies przeczytalam "Nikt latwego zycia nam nie obiecywal...i slowa dotrzymal "