Radioterapia dla watajemniczonych!!Jędruch? Help

25.03.08, 11:08
Witam,
mój Tata ma raka z przeżutami do kości.
Zmiany stwierdzono w nerkach, płucu, węzłach, kręgosłupie, kościach
prawa ręka...
podejrzenie raka nerki bądź prostaty (czekamy na wyniki).

Lekarz zaproponował radioterapię.
W lutym (20) mojemu Tacie w CO w Wawie podano następującą dawkę:

S.X. 6 MeV na obszar prawego barku
1 CR.-800 c.GY (t)
ICD 9192.24
rozpoznanie ca metast.ad ossa SPI C 80

Oczywiście nic z tego nie rozumiem. Czy można jeszcze zastosować
radioterapię? Jak często???

Wynik jest taki że boląca ręka od której się zaczęło, którą tata nie
mógł poruszać teraz wróciła do sprawności.
Co mogło pomóc, czy radioterapia, a może to tylko przejściowe?

Czy można jakoś zachamować/spowolnić rozwój komórek?

22 kwietnia jesteśmy w CO na wizycie, czy na tej wizycie jest szansa
na powtórną radioterapię czy to tylko badanie kontrolne, skoro na
informacji ze szpitala naisano "BK za 4 tygodnie". Czy możemy
jeszcze coś zrobić. Tata ma 85 lat, nie używa żadnych leków tylko
plastry Durogesic.

Będę wdziędzna za pomoc wsztstkim którzy coś o tym wiedzą. Wciąż
prześladuje mnie myśl że nic nie robię...
    • jedruch Re: Radioterapia dla watajemniczonych!!Jędruch? 03.04.08, 15:27
      Witam.
      Radioterapię można będzie zastosować jako leczenie paliatywne w przypadku
      bolesnych zmian w kościach.
      Lepiej, żeby okazało się, że to rak prostaty, bo wtedy można będzie zastosować
      leczenie blokujące hormony wstrzymujące rozwój raka. Dużo gorzej jest z rakiem
      nerki, bo praktycznie nie ma skutecznego leczenia systemowego.
      Powodzenia.
      • jagna1 Re: Radioterapia dla watajemniczonych!!Jędruch? 03.04.08, 15:58
        Dziękuję za odpowiedź!
        Niestety już wiemy że jest to rak niskodojrzały, zgodnie z
        informacją od lekarza, w wyniku przeprowadzonego badania nie da się
        ustalić źródła pierwotnego.
        Niestety....

        Już pisałam, że lekarz zaprponował dwa rozwiązania:
        zaproponował dwa rozwiązania:
        1) zostawić wszystko jak jest - Tata czuje się dobrze więc podawać
        mu leki przeciwbólowe i cieszyć się każdym dnie z nim spędzonym,
        Na wizycie w CO (22.04) spóbować jeszcze raz poddać Tatę
        radioterapii prawego barku, aby przeżut do kości prawej ręki max.
        zachamować i uśnieżyć bół, (oczywiście jeżeli lekarz radiolog uzna 2
        naświetlenie za dopuszczalne).

        2) zrobić badania tomografię, roentgen, morfologię... i skonsultować
        wyniki z lekarzem (tym z którym zapoponował te rozwiązania).
        Zapewnił nas, że jak będzie tylko zasadne podjęcie leczenia (po
        obejrzeniu nowych wyników) on umieści Tatę w małym szpitalu, w
        którym będą mu podawać maleńkie dawki chemii tzw. ślimaczki.
        ALE
        od razu przestrzegł, że będzie to bardzo uciążliwe dla 85 letniego
        człowieka, że może być wiele skutków ubocznych (np. zagrożenie
        niewydolności nerek). Powiedział żebyśmy to spokojnie przemyśleli,
        nie podejmowali pochopnych decyzji. Chemia może przedłużyć życie o
        ok. 3, 4 m-cy ale to czas spędzony w szpitalu zagrożony wieloma
        powikłaniami. Ostrzegł że Tata w wyniku tej terapii może umrzeć
        szybciej na co innego, niż na raka. Nie dawał gwarancji na nic,
        tylko możliwości, zaznaczając że nikt nie wie jak może zadziałać
        podanie "ślimaczków"... ale jak każda chemia, może wywołać różne
        skutki niekoniecznie pozytywne....
        Prosił o spokojne rozważenie czy uporczywe leczenie jest dobym
        rozwiązaniem.


        Zarówno Tata jak i my skłaniamy się do wybrania 1 propozycji, choć
        jest to bardzo ciężka decyzja........mam nadzieję że dobrze robimy,
        wciąż się zastanawiamy...
        Pozdrawim.
Pełna wersja