kakot
01.08.07, 12:00
Wróciłam z wakacji. Znajoma zabrała na rzeczone wakacje swojego didymosa, a że jej córa jakoś chusty nie lubi, nosiłyśmy się my z Zosią. Powiem Wam krótko: mniam...
Pasiaste to bylo, czerwone, trochę pomarańczu i krótsze niż całkiem długie, chyba rozmiar 4(?). Kieszonki bym nie zawiązała, ale 16-mies. dziecka nie ma powodu pakować do kieszonki, a na wszystko co chciałam starczało i wreszcie nic mi się nie plątało po nogach. I miękkie, i układające się, i w ogóle cudo. Wiązałam z upodobaniem plecaki - prosty i z krzyżem, które z samoróbki za nic nie chciały mi wyjść, wiązałam 2x, ech, och i ach.
I łaziłam z Młodą w chuście po kurorcie o nazwie Okuninka nad jez. Białym. Ludność napływowa (bo tubylczej tam o tej porze roku prawie nie ma) patrzyła dziwnym wzrokiem, ale jeśli komentowała, to nic nie słyszałam ;)